Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Tak pięknie puszczasz oczko pończoszko nylonowa, że ta co ciebie nosi na wszystko jest gotowa Choć kiedyś byłaś częścią dandysów garderoby, to dzisiaj tylko panie noszą dla swej ozdoby Pończoszki samonośne, pończoszki nylonowe cieliste i we wzorki lub czarne koronkowe Bywają acz kapryśne gdy wtem poleci oczko to męskie serce pęka za niewinną pończoszką __ 15 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pończoch Nylonowych15 punktów
-
Łańcuch nazwała biżuterią, bo tylko on dotykał jej skóry. Świat na zewnątrz miał być burzą, więc została w pokoju bez okien. Nadał imiona rzeczom: "Spokój" - klatce. "Miłość" - łańcuchowi. "Dom" - zamkniętym drzwiom. Kolekcjonował jej "tak" jak trofea. Każde "nie" nazywał kaprysem. Mówił: "Nikt cię tak nie zrozumie". I miał rację. Nikt inny nie chciał. Najtrudniej uciec z więzienia, które błyszczy.9 punktów
-
gdy dopadnie nas chwila słabości wmawiająca nam wstręt do życia nie wchodźmy zbyt pochopnie na jej zdradliwe strome schody tylko zmrużając leciuteńko swe oczy spróbujmy wyżej wznieść się niż ptak a fantazyjny widok z takiej wysokości przekona nas raz na zawsze o tym że o życiu człowieka nie mogą decydować momenty zwątpienia ani jego słabości bo jakie by nie było to jednak zawsze warto o lepszych pomyśleć9 punktów
-
Chciałbym przeżyć cały świat który przede mną chowasz lecz nie wiem czy jestem wart choćby kawałek chwili pokochać ulepiony ze szkła niepewności trzęsącą myślą wylewam uczucia stojące jak kieliszek bez nóżki czy świat ze świata może się wylewać? napijmy się nas zanim wystygniemy zaparzeni z listków namiętności jak dwie herbaty sobą posłodzeni w filiżankach z pozłacanej miłości8 punktów
-
zegary milkną w rozciągniętym grymasie pod butami chrzęszczą godziny skradzione śmierci odwracam wzrok boję się tych monet w twoich oczach za które geniusz skupuje obłęd tresujesz czas a mnie zmuszasz do sekcji każdej sekundy .... chcę już wyciąć się z roztopionych ram twojego teatru7 punktów
-
¿trwałość pamięci* upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę od lat podnosi poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy logo zbyt późno powstało avida słodycz salvadora dolar galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało osiemdziesiąt dziewięć przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza papierek pozostał w dłoni * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.7 punktów
-
"Rozpoznasz Ją" Jak wyłuskać ją z mgławicy – tę kruchą natchnień personę? W barwach, co kradną źrenicy odcień w pokusie stopiony. Umysł unika drgnień światła, kształt pulsuje wciąż w pamięci, wybór, co w dłoniach już zastygł, budzi się i pięknem nęci. W jasnym, kojącym promieniu śledzić jej sploty figlarne, chcieć tętna, trwania, istnienia, by przejść przez dni – kiedyś marne. Nie w patosie z pustym echem, lecz w ciszy, co wnętrze spaja, gdy świt, kończąc nocny finał, mrok z naszych okien wymawia. To nie jest lśnienie ulotne, lecz dłoni pewności – kotwica, gdy drogi, przez los wywrotne, wiodą tam, gdzie mrok zachwyca. Więc gdy w zwierciadle jej oczu wzrokiem znajdziesz swoje echo, nie pytaj o sens – po prostu przyjmij ten obraz z pociechą. Gdy szept w milczenie przechodzi, a lęk jak kamień opada, wiesz, że to ją rozpoznałeś – i w tobie zaczyna zasiadać. Nie szukasz już nic na zewnątrz, stając się ty sam przystanią, wczorajsze prośby do stwórcy, dzisiaj poezją się stają. Leszek Piotr Laskowski.6 punktów
-
Czasem widzę ciebie na skraju tego, co będzie, i tego, co może się wydarzyć, a co wydarzyło się wcześniej. W skradzionej barwie światła, w oderwanym skrawku sukienki, w zrabowanym dźwięku głosu, w świętym obrazie cudnym. Wszędzie widzę ciebie… Taką samą, lecz inną. Masz smutne oczy, delikatny uśmiech. Na szyi koralików siedem… Ustawiam wszystko w szyku, żeby jeszcze cię zobaczyć, żeby jeszcze cię wydobyć ze smutnych barw, z nagich dźwięków. W skradzionej barwie światła, w oderwanym skrawku sukienki, w zrabowanym dźwięku głosu, w obrazie świętym, cudnym. Wszędzie widzę ciebie… Taką samą, lecz inną. Masz smutne oczy, delikatny uśmiech. Na szyi koralików siedem… Umarła dzisiaj nadzieja ma i nie chce się obudzić. Odeszła tam, gdzie wola twa, i nie chce już powrócić. Wszędzie widzę ciebie…6 punktów
-
Zatańcz ze mną, to nic, że pada deszcz. Najwyżej zmokniemy… od oddechu, od dotyku, od zmysłów. Bez słów. Zatrać się ze mną, póki pada deszcz. Potem się rozstaniemy w pośpiechu, bez obietnic, znów. Bez słów.6 punktów
-
Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów, rozprutych desek i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela, dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu przez północne podmuchy osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani. Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe, szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie skuteczną do bólu trucizną.5 punktów
-
5 punktów
-
Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople które są jak kamienie. Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko nawet niebo nie pomaga. Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren. Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos znika gdzieś w zaroślach. Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami jesteś jak lód który topnieje. Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz. Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.5 punktów
-
Wszystko wokół niby jest. Dom, rodzina, przyjaźń i pies, a jednak czegoś w domu mniej... Może mnie? Uciekam od świata, umysł otępiam... Jednak czy droga ma na wieki przeklęta? Nie warto chyba szukać próżności, kiedy czas rozkłada kości. Lepiej życie w salonie gościć, pić z nim kawę, niż tkwić w tym letargu, całe życie pościć. Zbyt cenne jest życie dla mnie, bym non stop myślał o sobie nagannie. Chcę mieć siłę płynąć dalej, przecież nie pochłoną mnie smutku fale. Wiatr w żagle zawieje, wypłynie na morze jeszcze raz statek, kiedyś zwany Zerem, banderę podmuch rozwieje! Chować się wszyscy zawistni złodzieje co ich ręce świerzbią na cudzą nadzieję. Wyruszy kapitan po skarb złoty, nie wiedząc, czy pozna wartość tej nagrody.5 punktów
-
mijam siebie i samotne latarnie jeszcze długo po zachodzie kot łasi się do mojego cienia5 punktów
-
-♡- Idziesz, przysiadasz i mówisz: „Mój Boże!”, Spoglądasz po bokach i czekasz, że może... Co może? Czy może? Czy coś dopomoże w czekaniu tej chwili o każdej porze? Że przyjdą te dni bez czekań bezsilnych, w spokoju, bez zrywów ponocnej gonitwy, bez obowiązków i bez tych spraw pilnych, bez pośpiechu już i na gardle brzytwy. Bez łez wylanych nad bolączką potomnych, bez stawianych kroków, swą myślą donikąd, zamglonym obrazem myśli jeszcze przytomnych, szarością nicości dążącej ku mrokom. I czekasz, i czekasz, że stanie się cud, że poukładany sam w sobie przyjdzie. To jakbyś osom kazała robić miód, wiedząc, że nic z tego nie wyjdzie! Bo cudów nie będzie i cud się nie stanie, by radość z jutra twój ranek budziła. Krok po kroku rób w mózgu to pranie, pozytywnie myśląc, żeby cię to żywiło. Piszę to, bo muszę, nie żebym chciała. Gdzieś wyrzucić mi trzeba z siebie niepokoje. Natchnieniem mi jesteś i już tak będę miała. Bez ciebie, kochanie, życia się już boję! Maria Beata5 punktów
-
Jacek z Kasią mieszkali nad nami, mieli córkę i syna Tobiasza. Jacek słuchał Pink Floydów pasjami, lecz nie musiał nas za to przepraszać. Jacek był naukowcem, fizykiem, komputer – to niczym druga żona. Kasia robić umiała kolczyki i w ogóle była trochę szalona. Potem na wieś się wyprowadzili, Kasia wiejskie klimaty lubiła. Papierosów zbyt dużo palili. Nikotyna im życie skróciła. Zdaje mi się czasem, że gdzieś z góry muzykę Pink Floydów ktoś rozgłasza. Myślę, że to pewnie Jacek z chmury, lecz nie musi nas za to przepraszać.4 punkty
-
być obecnym jak palec pod budką zagrać ze swoim mrokiem w chowanego i za nic w świecie nie dać się zaklepać4 punkty
-
Świat już ogłuchł od nadmiaru i przesytu informacji, mądrych porad, głośnych krzyków. Wciąż ubywa cichych rozmów w cztery oczy, głowy puchną przypinane do głośników. W tym chaosie i ogólnym życio-zgiełku, człowiek siebie już nie słyszy prawie wcale. A drugiego, chociaż z nim wymienia słowa, znów zostawia z pustym brzmieniem coraz dalej. Może jeszcze, w majestacie gór i jezior, w szumie wiatrów, roztańczonych w polnych łąkach, pośród maków, macierzanki i krwawników, własnej duszy, zagubiony szept się błąka.4 punkty
-
zatańcz ze mną wisielczy taniec mój drogi przyjacielu drzewo życia spogląda z tęsknotą wyciąga kościste palce zatańcz ze mną wisielczy taniec mój drogi przyjacielu macham nogami kręcąc się i kręcąc- na lnianej linie dawno nie bawiliśmy się razem stary przyjacielu dorosłeś w ogrodzie stworzenia czas działa tylko na niekorzyść, orząc twarz smugami starości zatańcz ze mną wisielczy taniec mój drogi przyjacielu wyciągam dłoń bym mogła zamknąć ją w swojej chocholi taniec i swawole4 punkty
-
@LessLove Bardzo mi miło:-) Dziękuję i pozdrawiam Cię 🙂 @MIROSŁAW C. Tak miało być - sielsko, anielsko;-) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam 🙂 @.KOBIETA. Super, że się spodobała moja wizja. Dziękuję. Pozdrawiam milutko:-) @Poet Ka Zaczerpnięte gdzieś tam z przestrzeni nad moją głową;-) Bardzo lubię te dawne pisania. Dziękuję i pozdrawiam 🙂 @Berenika97 Dokładnie tak to poczułam i przeniosłam na papier. Dziękuję Ci za miłą ocenę 🙂 Pozdrawiam serdecznie ☺️ @Kwiatuszek @Rafael Marius @Charismafilos @Leszek Piotr Laskowski Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam 🙂4 punkty
-
4 punkty
-
Jagodowy sen przyszedł o poranku. Zastukał kanką od mleka. Drzwi otwarłam zaspana. On usiadł na ganku, wpatrywał się we mnie i czekał. Chabrowe kalosze włożyłam pospiesznie, zrzucając wiśniowy szlafroczek. - Nie jadłaś borówek od bardzo dawna. - uśmiechał się patrząc mi w oczy. Sen jagodowy do lasu mnie zabrał. Dał mi swą kankę od mleka. A ja usiadłam w tych jagodnikach i cicho na niego czekam.3 punkty
-
Dla moich Przyjaciół Poetów – Poetry in Arms, strażników słowa niosących dobroć i światła nauki kaganek na wszystkich przyjaznych frontach poetyckich :) ------- ///___\\\ ------- "Poetry in Arms" Chwyciłem ja za pióro Gdy weny nadszedł czas Mnie marnego poetę w Poetry in Arms Skrybą młodym będąc ran poznałem grozę od tych co rymują i co piszą prozę W kartkach – jak w okopach kilka ciętych słów inkaust zamiast prochu „Wytrwać przeciw złu!” Mistrzowie poeci dobrze doradzają a hejterów wstrętych śmiechem nakrywają Przyjacielu poeto nie łam się, nie dąsaj gdyż słabej poezji zło wstrętne nie kąsa Hej, wstrętny hejterze, nie lekceważ nas! Nas piórem walczących – Poetry in Arms. Nie dla sławy piszemy ni dla pustych braw lecz by w słowie ocalić to, co w duszy trwa Gdy zwątpienie przyjdzie i opadnie dłoń pamiętaj, że w słowie ukryta jest broń. A gdy dnia pewnego przyjdzie na nas czas żyć będziemy w wierszach w Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------3 punkty
-
co można jeszcze kupić gdy ma się już wszystko zapytał biedak bogatego który monetę mu rzucił ten bardzo zdziwiony niby prostym pytaniem rzekł a o co ci chodzi bo chciałbym ci drogo sprzedać swe marzenia a potem je za to odkupić coś wrzucił do kapelusza3 punkty
-
z tej jesieni pamiętam tylko obraz pierwszej kartki wkręconej w wałek maszyny ... piję z diabłem heh w zaparowanym lustrze krainy socjalistycznych rojeń nie trzeba patrzeć rozmówcy w oczy a ja tak bardzo chciałbym pozbyć się krzywd zaznanych w życiu płodowym w dzień i w nocy przy muszli klozetowej w starym budynku elitarnej dzielnicy miasta łgarzy zaburza moje sny czarno-biała martwa cisza na wyciągnięcie ręki brama do wieczności3 punkty
-
są chwile gdy nicość pochłania nikt nie akceptuje stajemy się jak równia pochyła lecimy w dół i to nie jest gra komputerowa ale tracimy kolejne życia szanse nie czekają następne real biegnie gdyby to był pulpit smartfona sprawa byłaby czysta ale to my konieczna silna odsłona nowe otwarcie 6.2026 andrew3 punkty
-
Mojego listu słowa, pewnie niewiele ci znaczą... chociaż pełna ciebie, serca mego przestrzeń a ja , pomiędzy nimi... w niej... nadal sama jestem... wtedy , tamtej jesieni, natchnione moją rozpaczą... w zaklejonej kopercie wciąż słyszę jak we mnie płaczą... I nie wolno mi tej wiary, posłać z listem do nieba... że być może ja sama, nie znaczyłam zbyt wiele... jak znaczyć sobie mogą prawdziwi przyjaciele... wtedy , tamtej jesieni, na ciemnym ,pochmurnym niebie... w każdej kropli deszczu wciąż szukałam cząstki ciebie... Pod oknem mojego pokoju, kwitły czerwone maki, prosiłam Boga by tobie chabry błękitniały, i śpiewały ptaki... w subtelności świata w ich modrym szczerym wzroku, perłą będzie dla mnie, łezka w twoim oku... wtedy, tamtej jesieni, gdy mrok wspinał się na drzewa widziałam w twoich oczach, jak rozstanie w nas dojrzewa... jak dwa odrębne światy, żyjemy obok siebie.. odległość dnia od nocy oddziela mnie od ciebie... Jolanta Borzyszkowska3 punkty
-
Już tyle czasu,chwil,życia minęło Źe nadszedł czas Aby zastanowić się Ile czasu zostało.3 punkty
-
@Mel666 Ten wiersz ma ogromny ładunku emocjonalnym, w którym wyraźnie czuć echa dekadentyzmu. Metafora "drzewa życia", które "wyciąga kościste palce" odwraca tradycyjną symbolikę witalności. Przejście od dziecięcej zabawy do bolesnej starości w "ogrodzie stworzenia" to bardzo trafne ujęcie brutalności upływającego czasu. Niesamowicie bolesny jest ten proces dorastania opisany w wierszu - czas, który zamiast przynosić mądrość, jedynie "orze twarz smugami starości". Bije z niego bolesna nostalgia i zmęczenie życiem. A nawiązanie do chocholego tańca na końcu idealnie puentuje tę duszną atmosferę. Bardzo plastyczny i mroczny liryk. Świetny tekst!3 punkty
-
@Mitylene Bardzo dziękuję! Dziękuję, naprawdę miło to przeczytać. Masz rację - czas jest tym, czego nie da się odkupić ani zatrzymać, i właśnie ta nieuchronność była dla mnie punktem wyjścia. Cieszę się, że obraz teatru i wyjścia poza jego ramy się spodobał. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! "Czas to pieniądz" - świetne podsumowanie, bo to właśnie ta wymiana (czasu, geniuszu, szaleństwa na walutę) była dla mnie punktem wyjścia. A "nocny scenariusz z labiryntu podświadomości" – ładnie to ująłeś, wiersz rzeczywiście ma taki sennie-niespokojny charakter. Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Oboje byli siebie warci! Ich otwarte małżeństwo byłoby i obecnie bardzo "surrealistyczne". Ale uważam, że Gala była mimo wszystko dominą. :) Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam. :) @viola arvensis Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. :) @lena2_ @Robert Witold Gorzkowski @Rafael Marius @Simon Tracy @Benjamin Artur @Leszek Piotr Laskowski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
Witaj - wspomniałem w wierszu o górnictwie i faktycznie wyjechałem na Śląsk po skończeniu szkoły podstawowej skończyłem szkołę górniczą i zacząłem pracować w kopalni - trzy lata - posmakowałem tego fachu miło do dziś wspominam ten czas - tak że spełniły się moje marzenia - dzięki za ten słodki komentarz - Pzdr. @Rafael Marius - @Berenika97 - @Leszek Piotr Laskowski - @Marcin Tarnowski - @Poet Ka - dzięki -3 punkty
-
Jak się dobrać optymalnie, wszystko na tak i nic na nie, nie wiadomo wszak dlaczego rzadko coś wychodzi z tego. Sekret znany jest niewielu, gdzie się schował duch w Excelu, a bez ducha wszystko ściema, bo miłości nigdy nie ma. Inspiracja: film Materialiści, w którym Dakota Johnson usiłuje znaleźć partnera przy pomocy Excela i innych nowoczesnych narzędzi.3 punkty
-
@Mel666 jarmark w pitsea w chaosie wielu rozmów wśród dymu o brzasku można spotkać kuglarzy wokół jednego kotła potrzebne szczudła piłeczki do żonglerki zdobycz w zasięgu oka warto jeszcze pożyć dla ogrzanych stóp zmarzniętych policzków pieczonych jabłek czyjejś ciepłej dłoni3 punkty
-
@Posem... czas nam to pokaże, ja wierzę, że będą kwitły.... :) @andrew... za .. czyste myśli.. :) dzięki. Zapisujemy to i owo... chyba większosć. @Charismafilos... nie inaczej i na nikogo nie czeka... :) @Łukasz Jurczyk... możliwe, że staje się bezsolny, ale na łące.. może zrobić, słoneczny.. ;) Panowie.. dziękuję za zatrzymanie przy treści i kilka słów od Was. Pozdrawiam. @Berenika97... chyba tak jest, pewnie wielu ma swój zegar, na którym... sięgają oczami wyobraźni, wstecz. Dziękuję Ci za szersze spojrzenie na treść... :) @aff... od zawsze, moje naj.. to te, które tykają, na ręku bądź na ścianie. Nie lubię 'elektroników'. @piąteprzezdziesiąte.... aż tak się nie orientuję, kiedy czyj i w jakim 'temacie' święto. Dzięki za przypomnienie, tylko.. czy zapamiętam.? :) @piąteprzezdziesiąte... tak, niech nigdy nam nie zbraknie tych kwitnących łąk. Kobietki... bardzo Wam dziękuję za zostawione słowa..:) Ślę pozdrowienie.3 punkty
-
@Leszek Piotr Laskowski Bardzo plastycznie i obrazowo . "Gdy szept w milczenie przechodzi, a lęk jak kamień opada, wiesz, że to ją rozpoznałeś – i w tobie zaczyna zasiadać" To we mnie zostaje. Pozdrawiam.3 punkty
-
po zakończonej kolacji domalowałem usta na czerwonej sofie spał kot w zegarach przebudził się wieczór żyrafy przeżuły camembert na słodko za horyzontem ulewało się morze słońce zlizywało Chupa Chups3 punkty
-
3 punkty
-
Indycze gule Krezuska Lilianna z Miami Karmiła indory gilami Za etykietę I taką dietę Codziennie trzęsie koralami2 punkty
-
gdybałek gdybałka z dzieckiem a gdybuśnym popija syropek z kwiatów bzu — przypuśćmy chciałaby on chciałby (świadomie — chciałoby?) przejść się ulicami ku czci bohatera sławią go archiwa dziś walczył i kochał zwróciła historia nabrzmiał krwią poemat — nim skonał w odwagę jak wykazał w czynie gdybałek się przejmie? na czas się rozminie? marsz slalom sztafeta sporty drużynowe oddali go — proszę przepraszam to przodek2 punkty
-
,,My ludem Pana i Jego owcami ,, Ps 100 szybujemy jak ptaki wolność zabiera nas w kosmos na szczyty gór przemierzamy oceany atom gen komórka poznajemy zgłębiamy zamysł Boży bez ograniczeń to wielki dar jedyna przeszkoda drzwi za którymi mieszka zło być dobrym czy ... dziś możliwe to już nie drzewo poznania wybór jest ten sam jesteśmy owocami kto idzie za pasterzem skosztuje zbawienia Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Niedziela ,dzień Pański2 punkty
-
dziki a ja żem nie napisała jeszcze erotyku to nadal nie będzie zamiast tego hard dla uhardzonych żart dla nienażartych makdonald danie główne a na deser trufle2 punkty
-
Lato z miodem Królewski rzepak na polu Łąka złocista od kwiatu Gryka, dzięcielina, świerzop Słój wonny miodu w spichlerzu Daje smak ciepłych miesięcy Tych kwiatów stopionych w słońcu Oby się skrystalizował Jak słowo w ustach poety.2 punkty
-
Majowe konwalie zapachniały lasem, Aksamitną bielą dzwoneczków - tymczasem, Jeszcze ich widokiem oczy się weselą.2 punkty
-
@Poet Ka Ten wiersz jak dla mnie to absolutna perełka. Rewelacyjnie połączyłaś surrealizm Salvadora Dalego (który zaprojektował logo Chupa Chups) z popkulturą i literaturą. Z jednej strony rozkoszny absurd, z drugiej - wspomnienie Dalego - data ('89). Papierek w dłoni na końcu wiersza zostaje jako symbol trwalszy niż sama pamięć. :) Przepyszna zabawa językiem - Salvador miał swoje "Avida Dollars", Ty masz "avida słodycz!" :))) Mam tylko jedno pytanie , czy "galowe logo" jest "galowe" (odświętne), czy to nawiązanie do Gali - żony Dalego? :)2 punkty
-
@wiedźma Ten wiersz jest niezwykle poruszający i bardzo trafnie opisuje mechanizmy toksycznych relacji, manipulacji (tzw. gaslightingu) oraz przemocy emocjonalnej. Precyzyjnie punktujesz zjawisko zawłaszczania rzeczywistości ofiary poprzez język. Zmiana definicji podstawowych pojęć - nazywanie klatki „spokojem”, a łańcucha „miłością” - to doskonałe studium psychologicznego terroru, w którym oprawca staje się jedynym tłumaczem świata. Ofiara natomiast racjonalizuje swoje zniewolenie. Z kolei wersy o kolekcjonowaniu słowa „tak” niczym trofeów i jednoczesnej dewaluacji słowa „nie” (nazywanego kaprysem) uprzedmiotowienie drugiego człowieka. Puenta o błyszczącym więzieniu jest świetna! Trudno wyrwać się z relacji, w której przemoc nie zostawia widocznych siniaków, bo została starannie opakowana w iluzję troski. Super tekst!2 punkty
-
Każdy mi mówi (co?) Każdy mi przekazuje (co?) Każdy mnie ciągnie (gdzie?) Każdy mnie prowadzi (gdzie?) Każdy mnie chce (po co? Każdy mnie pragnie (po co? Każdy mnie... Minutka. Moja wstążka nierówna. Proszę ją poprawić. Dziękuję. Każdy mnie ( Każdy mn. Każ. K. ... Ja mówię coś? Ja prowadzę kogoś? Ja chcę czegoś? Ja pragnę kogoś? Sekundkę! Spódnica ubrudzona. Dziwna i brązowa maź. Proszę ją wyprać. Przynieście mi nową. Chwilka! Sama ją sobie przyniosę. Będzie wtedy idealna. Ja. Ja chcę ją. Dajcie mi ją! Ja mówię to! Ja prowadzę siebie! Ja chcę tą spódnicę! Ja pragnę lusterka samej siebie!2 punkty
-
Lilia piękna, wręcz oszałamiająca, często tańcząca, jak i świecąca, tak samo pięknie płacząca. Lilio ma piękna, cudowna, czemuś taka? Twarz przestronna, często kłamiąca, a mimo wszystko tak bardzo promieniejąca. Prawda Cię skrzywdziła, poraniła, niczym pnączami druta kolczastego opatuliła. Piękna lilio! Wysłuchaj chociaż raz, spójrz na świat bez ciemnych barw! Lilio Ty nasza, nie daj ciemności odebrać kolorów, cudowna lilio, nie płacz jak nikt nie widzi, lilio, spójrz na świat bez krat bólu, lilio, pamiętaj o sobie. Czymże świat byłby bez Ciebie? Zapachu pięknego, wyglądu oszałamiającego, Często śmierć zwiastującego. Piękna, nadzwyczajna jak i cięta, prawdą atakująca, z bólem przez świat zmierzająca. Obudź się z amoku, lilio, nie musi już tak dalej być. Lilia, może piękna, a jak toksyczna. Przykra, niezbyt przyjemna, spolądająca w przeszłość, rozgrzebująca wściekłość. Lilio zgorzkniała, powiedz mi! Jak tyś zdołała, smutna szlochała… Lilio smutna, aczkolwiek w tym piękna, jak tyś tak wstrętna? Lilio nieszczęsna, poczuj moc tętna, bądź proszę wdzięczna. Lilia biedna, tak bardzo smętna, kiedyś czuła się jak księżna. Miłość tak szczelna, że odbiła swe piętna. Lilio nieszczęsna, często tak smętna, na świat spójrz zza piętna. Jesteś przepiękna, a jak zniszczona. Tyś czerwona - bez obrony. Tyś biała była, jakże piękna, ambitna, a jakże naiwna. Lilio naiwna, podzielże się, myślami które prześladują Cię. Myślami, które prześladują mnie. Sens? - dawno przepadł gdzieś w ogniu. Lilio… już nie pytam. Ależ pytaj! Za dzień chwytaj, pewnie myślą błyskaj! Jednakże gdzież w tym sens? Gdzież się kryje, jak nie w bezsensie? Nie jestem z wielkich opowieści! Jestem jedynie pęknięciem, jak linii na papierze jaki spłonął wraz z uczuciem. Lilio, tyś naiwna była… Wiem, to moja wada. Lilio, nie płacz więcej - zapałki się wypalają. Nie odpalisz żadnej ponownie. Lilio, każda iskra kończy się ciszą, chowasz je w kartoniku. Jakbyś chciała schować wspomnienia, które nie zapłoną. A Ty, Lilio, dalej pytasz, “Dlaczego wciąż je trzymam?” Lilio, Lilio, Lilio. Cały zaś czas tylko to. Natręctwo. Gdzie podział się rozum? Gdzie podziało się to co zgasło? Przede wszystkim, gdzie zgasła iskra, jaka miała zapłonąć? Ciągle słyszę “Lilio” to, “Lilio” tamto. Każda zapałka płonie, gasnąc w mych dłoniach... Kto by pomyślał, że to spłonie? Pozostawiając popiół wspomnień, w małym kartoniku po zapałkach. Moja iskra zanika w wodzie, coś, co niszczy ogień. Woda otula mą zapałkę, bezlitośnie ją gasząc. Czemuś wodą? “Lilio, Lilio, Lilio…” Dość. Lilio naiwna… Ty niegdyś ogniem, teraz gasnącą myślą W dłoniach. Ciszy. Każda zapałka kończy tak samo. Gasnę, powoli. We własnym ogniu, własnej wodzie jaką się stałam. Nie jest Tobą. “Lilio, Lilio, Lilio…” Przestań. Dość maskarady. Dość pożarów wkoło. Gasnę w oczach… Lilio zniszczona, niegdyś ognista. Dlaczegoś obróciła się w popiół? Spłonęłaś w oczach, powoli zgasłaś. Lilio popielna, powstańże z popiołu, pokaż światu swą moc. Na nowo zapłoń. Zapłoń jak zakochane serce. Wznieć nowe pożary. Spal mosty przeszłości. Poczuj palące uczucie. Poczuj iskrę. Niech wznieci twój ogień. Lilio. Pamiętaj kim jesteś. Jesteś dzieckiem ognia. Powstań jak pożar z iskry. Wznieć go swoją zapałką i spal wszystko w popiół. Tak jak spłonęłaś Ty. Jestem dzieckiem ognia. Z popiołów powstanę, tak samo jak w popiół się obrócę. Płonę, palę co dotknę. Samą siebie także. “Lilio, Lilio, Lilio…” Widzę rozczarowanie. Ciągle jestem lilią. Powinnam dryfować po wodzie. Iskierki świetlików powinny mnie otaczać. Czemu tak nie jest? Dlaczego jestem jak zapałka? “Lilio, Lilio, Lilio…” Nie! Dość. Nie jestem twoją podwładną. Lilio, oddaj się mi. Sprawię, że zapłoniesz jasnym ogniem. Ogniem tak gorącym, że cały świat nauczy się bać. Przestań! Nie będę już Lilią. Lilio, nie bądź uparta. Spłonie każdy. Każdy kto ocenił. Skrzywdził. Przestań, przestań, przestań! Nie potrzebuję Cię. Wyjdź z mojej głowy. Lilio zagubiona, oddaj się mi… Oddajże kontrolę. Dajże wydać wyrok, spalić wszystko w popiół… Nie. Nie oddam siebie. Nie dam zniszczyć mojej zapałki. Będzie płonąć. Aż nie wypalę się jak gwiazda. A gwiazdy nigdy nie przestają płonąć. “Lilio… to już koniec.” Kurz opadł, koniec maskarady. Pustka w sercu, zanieczyszczone wody. Wypalona trawa, spadające gwiazdy. Nikt nie przeżył. Nastąpiła cisza. Powoli unosząc wzrok, zauważ płatki z nieba spadające. To lilia - pomyślisz. Jednak co by tam robiła? Delikatne płatki lądujące na Tobie. Piękne, wilgotne. Coś nowego w porównaniu z Twym ogniem. Coś co nie rządzi się chaosem. Nie jesteś już Lilią. W końcu możesz odetchnąć.2 punkty
-
2 punkty
-
„Karma” Nie uczynisz niczego złego na długo, karma twoja cię zawsze dopadnie. Sumienia serca nie oszukasz własnego, karma rozlicza wszystkich przykładnie. Większą zasługą są dobre uczynki, których nie zawsze widać wszystkie zalety. Są tacy, którzy robią sobie z niej kpinki, nim karma zrzuci im z oczu rolety. Niektórzy znajdują drogę szczerości, inni zawzięcie trwają przy kłamstwie. Nie każdy potrafi przełamać słabości, więc wolą pozostać w obłudzie i chamstwie. Bóg domniemany, dobroduszny i święty, mądrze układał te światy nasze. Rozumem dzieląc, rzekł: „Jam jest zajęty, rządzenie wami jest teraz wasze”. Zostawiam wam karmę dobra i złego, która pilnować w uczynkach was będzie. Zaznasz jej szybko, robiąc coś dobrego, będziesz zło czynił, odnajdzie cię wszędzie. Bo każdy zbiera plon własnego działania, choć czasem długo na zapłatę czeka. Karma nie krzyczy, nie szuka uznania, lecz zawsze wraca ścieżkami człowieka. Może zwierciadłem, jest karmy odbicie, w którym widzimy każdy nasz czyn, bo człowiek, idąc przez swoje życie, sam jest początkiem i końcem swych win. Nie czas nas sądzi, nie niebo, nie losy, lecz prawda, którą nosimy dla siebie. Każdy dzień splata skutków własne głosy, a to, co dajesz, powraca do ciebie. Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
Gruba Merry co mieszka w Miami Teflon zdziera z patelni zębami Żeby żadne obce ciało Do zębów nie przywieralo Nie dyskutuje się z gustami2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne