Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Sady drżą całe: któż by zawrócił z tej drogi w gęstwinie młodych owoców? Ileż rozkoszy daje wargom noc skradziona czerwcowi.16 punktów
-
gdybym miał wstać i nazwać to życiem zaczekałbym na twój oddech bo to co było przede mną było tylko światłem bez pamięci ślepym od nadmiaru istnienia które dopiero przy tobie zaczyna krwawić w kolory twoje imię ma gęstość lipcowej nocy żywicznego bursztynu słońca osiada na dłoniach ciepłem które nie stygnie znakiem którego nie da się odwołać nie wiem czy to ja cię odnajduję czy ty wypowiadasz mnie z niczego czy uczysz moje ciało jak istnieć od środka za każdym razem - od początku chciałbym być ciszą bliższą niż skóra tą, którą rozchylasz kiedy świat traci ostrość i brzegi zapada się w jedno żywe źródło zostaje tylko puls ciemny i świetlisty kiedy ktoś w nas syci się komunią słońca jeśli miłość ma kształt - jest nim ciało ale nie to które znamy tylko to które śni nas dokładniej niż potrafimy się zapamiętać a jeśli ma czas - to tylko ten jeden: rozpalony do granic widzenia zanim zdąży powstać jutro i nazwać nas oddzielnie9 punktów
-
chciałbym być deserem który lubisz surówką którą z radością zajadasz delektujesz się każdym kęsem ostatni jesz wolno z takim apetytem że dostaję dreszczy jeszcze nie zdążysz skończyć a już tęsknisz za … dokładką 6.2026 andrew9 punktów
-
Najpiękniejsze są zachody na Plaży Romantycznej, kiedy słońce się uśmiecha już ostatni raz. Kiedy mruga tafla Wisły, kołysając pasmo myśli, malarz światła tnie wieżowce w złoty obraz. Najpiękniejsze są zachody na Plaży Romantycznej, kiedy ciszę rwie: mój Wawrze, kocham Cię! Gdy Warszawa już utkana światełkami aż do rana, z kolan gwaru się usuwa w cichym śnie. https://suno.com/s/BbWN0UY6bpu00HGk PS Kilka chwil z soboty. Mam dylemat czy wchodzi już w kicz, czy jeszcze się tylko ociera.9 punktów
-
Jak opisać uczucie, które dnieje? Jak przebiec drogę, która nie istnieje? A gdyby zatrzymać czas — co się podzieje? Tyle pytań. Który to już rok… W bok się oglądam, a przed sobą — cmok. Z pocałunkiem się witam. Do teczki chowam miłość. Byle nie zapomnieć sznura z pralni odebrać. Który to już rok… Czuję się jak samobójca. Który to już rok…7 punktów
-
doamnă albă nagrodzono poetkę be wiem pisała o izmie o lustrach też że z nimi w końcu lżej przeżyjemy że te izmy to żadne ach nieprawdaż parzy filiżanka biel gładka jak porcelana czy przystoi też na słowa nieważne to jak z filmu gdzie obejmowali się i padli a oczy oczy tylko patrzyły blednąc w ten sam strach tratatatatatata kręgle przewrócone wiem zasłużyła na medal lecz także na medaliony bo potwierdza wciąż potwierdza że nagroda dzisiaj ma tło że izmy te same są a kręgle wciąż nie leżą demon historii dopiero je ustawia* * Wiersz dotyczy wydarzeń z Rumunii 89 roku.7 punktów
-
Nie gniewaj się że nie złapałem wiatru w dłonie wypełnione prośbą że wybaczysz niecierpliwość oddechu huraganem uczuć wiejącą Nie gniewaj się że nie złapałem ognia poparzyła mnie niepewność dłonie pragnące ciepła wybaczenia proszą o płonącą litość Nie gniewaj się że nie złapałem wody przemoczony w serca gniewie jak rwąca rzeka płynące powody lane przez dziurawe dłonie Nie gniewaj się że nie złapałem ziemi chociaż jest to wykonalne dłońmi pełnymi ziemskiej nadziei żywiołowo cię przeproszę7 punktów
-
wietrzna po środku zielonej łąki drgam listkami trawami wdzięczę się do twojego powiewu stoję przy kwitnącym drzewku róży macaj moje kolory żółtym muśnięciem w czerwone usta6 punktów
-
Obraz w brudnej ramie Na smutnej klatce kamienicy Farba spękana Jak skóra po lecie Warstwa kurzu Przykrywa przesłanie Rama brudna Od ludzkich rąk Pod nim butelka Pół pełna, pół pusta Ludzie z obrazu Patrzą przez ludzi Zimno. Żarówka miga Ktoś pali na schodach Dym zostaje W tej mgle Nie widać płaczu Farba spływa po ścianie6 punktów
-
"Proszę czekać" Budka bez szkła muszla słucham na kablu do ściany przylega miedziaki międzymiastowa miłość wakacyjna nie odbiera proszę czekać połączenie zajęte pełnym momentem bez reszty odbierz numer zajęty proszę czekać nie odwiesza automat słuchawki6 punktów
-
Hinduski aptekarz z Udupi* maść z kości ma szpaka (sześć rupii). Natomiast w Gołdapi, jak szpak w kość się gapi, nie sprzeda więc nic, a też złupi. * Udupi – miasto, niecałe 5 km od Manipal, w indyjskim stanie Karnataka.6 punktów
-
Może zabierzesz mnie na spacer.? Tam gdzie nie wznoszą się latawce. Pokażesz mi swoje miejsca ja opowiem Ci moje przestrzenie wszystko i tak pozostanie, niedopowiedziane. Spacerujemy drogą szans nadzy bez kłamstw. Lecz kiedy spadnę… Nie dotkniesz moich ust.! Zgasną ostatnie latarnie rozsiądzie się mrok.5 punktów
-
1. Matko najmilsza, Pani świętolipska! Opiekunko jedności! Ciebie prosimy, bądź nam litościwa, Przychyl się do naszych próśb! ref.: O Pani słodka, dziewico szlachetna, Wyjednaj łaski u Pana! Cóż my bez Ciebie, Pani uczynimy? Strzeż nas i prowadź do domu Ojca! 2. Ty, dzieci strzeżesz swych od dawnych czasów Orędując u Pana! Chorych uleczasz i słabych pokrzepiasz, By nie zginęli po drodze! ref.: O Pani słodka... 3. Któraś zechciała wybrać nas na sługi, Byśmy wielbili Twe imię! A służąc Tobie znali Twego Syna, Który wybawił nas przed złem! ref.: O Pani słodka...5 punktów
-
Obcy w moich bramach, Choć uprzejmie się zachowuje, Nie mówi tak, jak mówię ja — Myśli jego nie odgaduję. Widzę twarz, oczy i usta, Ale duszy za nimi nie czuję. Moi właśni krajanie, Mogą czynić dobrze lub źle, Lecz poznaję kiedy kłamią, Oni zaś znają kłamstwa me; I nie trzeba nam tłumaczy, Gdy dobijamy targi swe. Obcy w moich bramach, Może być podły lub miły, Lecz nie umiem powiedzieć jakie Jego nastrojem rządzą siły; Lub, czy Bóstwa jego dalekich ziem, Znów w jego krwi zagościły. Moi właśni krajanie, Choć wielu diabła za skórą ma, Przynajmniej słyszą to, co ja słyszę, Widzą to samo, co widzę ja; I co myślę o nich i im podobnych, Oni myślą o takich jak ja. Takie były ojca mego słowa; Moje się z nimi nie rozminą: Niech ziarna z jednego są snopa Z jednego krzewu grona spłyną, Bo zęby naszych dzieci ścierpną Przez gorzki chleb i wino. Od tłumacza: Mamy tu nawiązania biblijne, przełożone za Biblią Tysiąclecia. Mogą brzmieć dziwnie, ale nie mnie kwestionować: The Stranger within my gate - Obcy w moich bramach - Księga Powtórzonego Prawa 5:14 Ere our children's teeth are set on edge - Bo zęby naszych dzieci ścierpną - Księga Jeremiasza 31:29 I Rudyard: The Stranger within my gate, He may be true or kind, But he does not talk my talk— — I cannot feel his mind. I see the face and the eyes and the mouth, But not the soul behind. The men of my own stock, They may do ill or well, But they tell the lies I am wanted to, They are used to the lies I tell; And we do not need interpreters When we go to buy or sell. The Stranger within my gates, He may be evil or good, But I cannot tell what powers control— — What reasons sway his mood; Nor when the Gods of his far— off land Shall repossess his blood. The men of my own stock, Bitter bad they may be, But, at least, they hear the things I hear, And see the things I see; And whatever I think of them and their likes They think of the likes of me. This was my father's belief And this is also mine: Let the corn be all one sheaf— — And the grapes be all one vine, Ere our children's teeth are set on edge By bitter bread and wine.5 punktów
-
@Wiechu J. K. Bardzo dziękuję! To porównanie z miodem i niedźwiedziem samo w sobie brzmi jak haiku. Miło wiedzieć, że jedno słowo może tak zadziałać - tak słodko się zrobiło. :))) Serdecznie pozdrawiam. :) @jan_komułzykant Bardzo dziękuję! Świetne! Serdecznie pozdrawiam. :))) @Poet Ka Bardzo dziękuję! Niezwykle miłe słowa :))) Serdecznie pozdrawiam. :) @Christine Bardzo dziękuję za te słowa - czas rzeczywiście nami rządzi. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Pięknie to uchwyciłaś! Cieszę się, że wiersz wywołał taką refleksję. Serdecznie pozdrawiam! @Waldemar_Talar_Talar @Konrad Koper @Ajar41 @violetta @wiedźma @jjzielezinski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)5 punktów
-
więc i ja cierpię ludzie się śmieją pomiędzy cierpieniami więc i ja się śmieję pomiędzy cierpieniami jesteśmy w tym tacy sami reszta to tylko okoliczności4 punkty
-
Brylantowy dzwoneczek w głosie małej Zuzanny. W białej sukni, czółenkach. Delikatny rys twarzy. Starców lgnięć nie zapraszaj, niech usiądą za wodą. Dwa anioły jej strzegą, koronkowej łzy welon. Dwoje sobie ślubuje. Gdy w ogrodzie się kryje, jednym dąb i lentyszek, a im wierność w miłości, która wybacza wszystko i nikogo nie rani — Dla nich miód i wesele. Losy wyzwań na szali.4 punkty
-
*** Coraz mniej dostrzegam, powodów do złości, kiedy odnajduję, w sobie punkt ciężkości. *** Przeszłości zmienić nie sposób, wyrównać salda nie umiem, ale bez skargi z godnością, potrafię przyjąć rachunek. *** Choć ludzie szukają siły, pomiędzy ziemią a niebem, najczęściej znajdują wtedy, gdy przekraczają siebie.4 punkty
-
Z gniazda ukrytego w zaroślach gdzieś pod Krosnem woła dumna pani słowikowa na wiosnę: Mój mężu szykuj przysmaczki, będziemy mieć pięcioraczki. Dlatego słowicze trele nie są radosne.4 punkty
-
Przytulić się do pragnienia porozmawiać z tym co niemożliwe uciec przed byłym Kopa zasadzić temu co niewygodne wyśmiać deszcz i wiatr uszczypnąć echo Potem to wszystko razem wymieszać może dzięki temu lepsze zakwitnie4 punkty
-
pachnąca ziołami łąka w nieustającym tańcu ciągłe napięcie gra przeciwieństw i szumne słowa splątanej roślinnej zieloności utrzymują ulubioną ciepłotę ciała tam gdzie upadło nasiono codzienność może być piękna4 punkty
-
A jak Amantes*, którzy czują chemię B jak Bliskość, co powoduje drżenie C jak Cielesność, świątynie czułości D jak twój Dotyk zażyłej łączności E jak Emocje, co sercem sterują F jak Fantazje, co zmysły kreują G jak Gest czuły, co lody przełamie H jak Harmonia lojalne działanie I jak Iskra, co w nas płomień rozpala J jak Jutro, to nasza przyszła chwała K jak Kochanie w księdze Kamasutry L jak Lubieżność, jak akt absolutny M jak Motyle, które co dzień czuję N jak Namiętność, co też celebruję O jak Oddanie, co nie zna znużenia P jak Przyjemność, warta uwodzenia R jak Radość, co po ścianach śmiech niesie S jak Szacunek wsparcie w złym okresie T jak Taniec ciał, w wieczornym milczeniu U jak Uwodzić ulegając jemu W jak Wiara, co jest niezwykle szczera Z jak Zmysłowość, która nas rozbiera __ *Amantes – Kochankowie 7 Czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Seksu 💕3 punkty
-
Dzisiaj pojawiasz się zbyt często przypominasz że jesteś obecna czytam o tym potrafisz też zaskoczyć zjawić się bez ostrzeżeń tak po prostu potem męczysz innych długie miesiące lata przecież ktoś kiedyś i tak choćby nie chciał pytanie jak by chciał i pewnie nie teraz może za jakiś czas ty jednak przychodzisz dzisiaj czerwiec, 20263 punkty
-
3 punkty
-
wietrzne anomalie feromonowe rozpraszają umysł trzydziestoletniego mężczyzny idąc po ulicy potyka się i upada kałuża, błoto i mnóstwo wstydu zero szans na udane łowy popołudniowe kobieta stuka zalotnie obcasem co z tego że trochę za późno na inicjację płciową stokrotne dzięki za ciemne uliczki jakże one ułatwiają stosunki międzyludzkie mężczyzna z umorusaną gębą frustrat tracący kolejne szanse kobieta za stara na seksualne orgie dwa spojrzenia skrzyżowanie ulic numer 4 i 6 umysłowe stęki i jęki pracujących, płacących podatki obywateli3 punkty
-
@Berenika97 Czysta poezja zmysłów, Bereniko! Stworzyłaś tak urokliwy, ciepły klimat, że od razu pomyślałam o zapachu dojrzałych czereśni rwanych prosto z drzewa. Aż chce się uciec na taką skradzioną nocą randkę do czerwcowego sadu. Twoje „japońskie mini” ma w sobie ogromną siłę wyrazu i elegancję. Gratuluję kolejnej pięknej części Kroniki i pozdrawiam Cię najcieplej!3 punkty
-
@Marek.zak1 Niech więc Maja przy swoim obstaje, Gdy rywalkom na korcie w kość daje! Zamiast walić z forhendu, Rzuca skróty bez błędu, I mistrzynią z uśmiechem zostaje.3 punkty
-
Nie wrócimy do siebie Nawet w kawałkach Nawet krwawiąc I zatrzymując się Przez jedną godzinę Bo życie to dylemat Nieskończoności A my jesteśmy ofiarami Naszej toksycznej miłości3 punkty
-
Przepiękna Rozalia co mieszka w Czeladzi Dla zgrabnej sylwetki zjada worek gładzi Cera doskonała tylko śnieżnobiała Skąd wziął się ten kolor nikomu nie zdradzi3 punkty
-
Kim są owe marionetki? Kto za sznurki wciąż pociąga? Kogo wrobić w rolę „betki”, kiedy wpadki cień nadciąga? To pytania do lalkarza, który swoim ryjem ryje, marionetki podłe tworząc, umoczone w smród po szyję. ----------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: ----------------------------------- Symbolika: - „Betka” → wabik chroniący prawdziwego agenta - Cień wpadki → ryzyko operacyjne - Lalkarz → nadzorca całej sieci agenturalnej Odniesienie historyczne: - Praktyki kontrwywiadu w PRL: osłony dla agentów, dywersja, manipulacja - Realistyczna alegoria mechanizmów władzy i inwigilacji Inspiracje: „betka”, agenci maskujący prawdziwych funkcjonariuszy, kontrola operacyjna. Źródła: 1. Łabuszewski, Tadeusz. *Służby specjalne w Polsce Ludowej 1944–1989*. Warszawa: Trio, 2002, s. 122–123. 2. Żaryn, Ryszard. „Kontrwywiad PRL wobec społeczeństwa”. *Biuletyn IPN*, 2010, nr 3, s. 49–51. 3. IPN – materiały online: „Metody kontrwywiadu w PRL: agentura, infiltracja i ochrona operacyjna” https://www.ipn.gov.pl/pl/publikacje3 punkty
-
@lena2_ Bardzo dziękuję! Masz rację, tak właśnie starałam się napisać - dla wielu opcji. Serdecznie pozdrawiam. :) @Christine Bardzo dziękuję! Świetna interpretacja! Serdecznie pozdrawiam. :) @jjzielezinski Bardzo dziękuję! Po napisaniu - moi bliscy interpretowali na różne sposoby, w zależności od swoich doświadczeń życiowych. To było fascynujące. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Radosław Bardzo dziękuję za tak miłe słowa! Serdecznie pozdrawiam. :) @Wiechu J. K. @lavlla nisu @MIROSŁAW C. @Kwiatuszek Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Migrena ... motylem byłaś rosa na skrzydłach tęczą się mieniła kolorami bawiła rzeka w morzu się kąpała ty ptakiem się stałaś odleciałaś nim miłość poznałaś ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia3 punkty
-
Chciałabym uciec Od problemów tego świata Chciałabym odlecieć Od ludzi którzy nie mówią mi jak się lata Pragnę być wolna i beztroska Jak ptak Miałam sen gdzie widziałam wszystko od góry Nade mną były tylko piękne chmury Wyglądające jak wata cukrowa na niebie Byłam ptakiem Uciekałam przed zmartwieniami Nie musiałam przejmować się już problemami Mogłam spokojnie uciec od tego wszystkiego Jak ptak szukać miejsca lepszego3 punkty
-
Chcę być twym snem twoim marzeniem uśmiechem i łzą Chce być drzewem które cieniem częstuje Chcę być prawdą która nie udaje jest czysta Chcę być Bogiem który twe grzechy umie wybaczać Chcę być światłem które ciemności się nie boi Chcę być tobą od rana do wieczora oraz nocą Ta moja chęć jest szczera więc proszę zgódź się Nie pozwól by mi dokuczała nie była przegraną2 punkty
-
Ciągną ją za rękę, przez dno wąwózu, które pokrywała ciemność – nie rycz, nie masz pecha, masz męża – zakpił wiedząc doskonale co aranżacja na zawsze i na wieki robi z obietnicą. – Z tych łez jeszcze będzie potok – wyszeptała. – Nie pocieszał jej żaden podszept oprócz śmiechu wiedźmy, który miał w zwyczaju wydobywać się z czeluści rozerwanych skał. – Za drzewami niedaleko wyjścia z tej jaskini jest kamienne miasto. Zaprowadzę cię tam, przybierzesz się w łachy wieszczki, suknie wrzuć do studni, tylko uważaj na tubylców. Nikt nie może cię zobaczyć, ale jeśli twoja moc czystości zacznie dominować tutaj i ściągniesz na nas niebezpieczeństwo... – przerwał wyjaśnienia. Miał już taki przypadek na swojej wspaniałej liście doświadczeń. Dziewica wydawała się z natury urocza, tak nie do końca, bo kiełkowała w niej siła wiedźmy, którą skrzętnie skrywała. W momencie wybawienia spod kobierca, zmieniła się w potworzycę. Walka była ciężka, miecz stracił swój blask, a on uszczerbek na dumie. – Ależ Panie, nie zostawiaj mnie! – Panna młoda widząc brak zainteresowania jej pozycją społeczną i nagrodą za oddanie jej w ramiona niechcianego pana młodego zaczęła mówić przez łzy. – Chimery depczą po twoich śladach. Jesteś na ich włościach. Twój miecz jest z kamienia zorzy polarnej, nie wystarczy ta moc na ścięcie tych cieni. Przydam ci się, będę walczyć niewinnością aż po grób. Wysoki czarnowłosy Pan Mroku odwrócił się i zwolnił uścisk dłoni. Spojrzał na białolicą pannę młodą swoim lodowatym błękitnym spojrzeniem. – Uważaj na śliskie kamienie – powiedział cicho i stanowczo. Teren był wymagający ogromnej sprawności w wyważeniu ruchów. Jeden błąd i kostki chrupną jak patyk pod naporem ciężaru dorosłego człowieka. Mroczny Pan szedł wolniej niż miał w naturze. – Zostańmy tu chwilę. – Mroczny puścił uścisk, zbyt mokry już od kontaktu z drugą skórą. Odczuwał dziwny rodzaj odbierania mu poczucia niezależności. – Przez tę suknię wytropią nas po wyjściu stąd – zmienił zdanie o dalszej wędrówce dziewczyny w tym stroju. Ratowanie uciekających panien było odskocznią od polowania na magów z krainy wiecznych przepisywań ksiąg magii. Niewielkie wiązki światła, które przebijały się przez coraz cieńszą pokrywę zieleni na zboczach, odbijały promienie od czysto krystalicznego materiału weselnego stroju. – Zdejmij ją i rzuć wysoko na te uschnięte gałęzie, ja mam jeszcze odrobinę pyłu zmian. Zmylimy ich złudzeniem, tylko nie panikuj. Zmienisz się za to w kogoś kogo nie rozpoznam na pierwszy rzut oka nawet ja, wytrawny łowca dziewic i wybawiciel. Szmer i syk, podmuch frunącej podmienionej panny młodej w brokatowym musie zawiesił ją na naturalnym wieszaku. Kukła żywa projekcja ze zwieszonym w dół nosem, bose nogi, pełna radość z uwolnienia się od przyszłości. Mroczny oglądał dzieło jeszcze, narzucając resztki poprawek z uformowanej kukły, gdy mamroczący duch ślubu uleciał ze sukni. Woń starego potu kozła, z którego zrobiona była sakiewka, wywołała u Mrocznego salwę kichnięć. Deszcz z magią spadł na stojącą obok dziewczynę. Mroczny ze swoją tęgą pamięcią, zapylił przez przypadek przeszłość wciągając przemianę nosem. Zmrużył oczy, gdy wir pochłonął obraz przed nim. Widział raz rękę raz nogę wyłaniającą się zawirowań, aż nagle wszystko opadło. – Kim jesteś?! – zapytał niepewnie łowca. Anielica porośnięta mchem z ogromnym garbem na klatce piersiowej przypominała żywy kamień. Czuł się oszołomiony widokiem. Nie tak miała wyglądać pozbawiona piętna skazanego na porażkę małżeństwa piękna dama.2 punkty
-
Posiadam więc jestem gorzka prawda ścieka mi po policzku niczym kres żywotu małży rodzącej w bólach perłę Posiadam i jestem mam wszystko potrzebne do bycia egzystuję moja dusza żyje jakoś funkcjonuje ciało na szereg procesów biochemicznych mam wpływ. Zatem Jestem, więc posiadam mam wszystko potrzebne do życia niezapisany kalendarz, w którym najlepiej mi pisać temperówka- temperuję tępy długopis kąt na kuli ziemskiej uszczknęłam nawet odrobinę prywatności mam swój dom. życie nie będzie idealne poezja też2 punkty
-
2 punkty
-
@Łukasz Jurczyk Jak czytałam poprzedni odcinek, to właśnie myślałam o reakcji Persów na to, co robiła armia Aleksandra w Persepolis, a zwłaszcza na pożar. Cieszę się, że jest relacja z drugiej strony. Wrócę do tekstu jutro.2 punkty
-
@wiedźma Bardzo dziękuję! Właśnie chyba muszę się tym zająć - zdrowiem. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Świetna sentencja! :))) Serdecznie pozdrawiam. :)2 punkty
-
@andrew bardzo dziękuję:) pozdrawiam:) @violetta dziękuję:) pozdrawiam Cię:) @Poet Ka Poe:) bardzo Ci dziękuję:) Twoja analiza.....że ja i ten cudowny Leśmian..... to już nic nie napiszę:) ale pięknie Ci podziękuję:) @Berenika97 Nika. są słowa i słowa. Twoje są ujmujące:) bardzo mi miło:) dziękuję:)2 punkty
-
@Berenika97 z pewnością byli komunistami, a komunizm to totalitaryzm, jak faszyzm kto tak zamordował, też był „totalitaruchem" @Berenika97 my nie mordowaliśmy, byliśmy cywilizowani - duma!2 punkty
-
@Poet Ka Podzielam Twoją opinię. Choć Ceaușescu byli bezwzględnymi dyktatorami odpowiedzialnymi za koszmar milionów ludzi, to ich pośpieszna egzekucja - bez rzetelnego procesu - była samosądem, a nie triumfem demokracji. Nowy system narodził się wtedy na fundamencie morderstwa, co rzeczywiście zostawiło głęboką rysę na rumuńskiej rewolucji. Trudno budować państwo prawa, zaczynając od jego złamania. Ale to zabójstwo miała drugie dno - na procesie mogli ujawnić tych, którzy dokonywali nie mniejszych zbrodni niż sam dyktator.2 punkty
-
„Wisło – Matko Polskości” Wczoraj, w zadumie nad twoim brzegiem siedziałem, patrzyłem, jak z nurtem niesiesz srebrzyste wody, i dzieje twego istnienia w milczeniu rozważałem, widząc płynące, pełne liści, gałązki i kłody. Jeszcze wczoraj, wśród lasów, pośród górskich skał, w szalejącej burzy srogiej, gdzie ulewa i gromy, dziś już płyniesz wśród ludzi, dokąd twój szlak cię wiódł, i spokojnie rozpościerasz się nad krajem znajomym. Cicha jesteś w płynięciu, pełna dumy i harmonii, gdy słońce złoci fale twojej wieczornej wody. Lecz pod pozorem łagodności, pod zwierciadłem toni, skrywasz nieokiełznane wiry i kaprysy pogody. Z mgieł Baraniej Góry wzniosłej, z urwisk skalnych świtu, wyruszasz szmerem potoków i pieśnią kaskady, z rosy leśnych polan, ze źródlanego wykwitu, ze stromych zboczy, gdzie dojść nie da się rady. Ileż istnień zabrałaś w swym nurcie głębokim, przez wieki byłaś świadkiem ludzkiego przemijania, ile wspomnień ukryłaś pod zwierciadłem szerokim: radości i zwycięstw, bólu oraz pożegnania. Pamiętasz dawnych królów i polskości zaranie. Nad twymi wodami patrioci pieśniami śnią, gdy rodziło się państwo i narodowe trwanie, a ich słowa do dzisiaj w twoim szumie wciąż brzmią. Bielą się twoje plaże w letnim słońca złocie, malują ciebie artyści na płótnach i kartach, poeci odnajdują uśmiech w twej różnorodności splocie, choć w twoich głębinach nie ma miejsca na żarty. Wisło, rzeko pamięci, potężna i szeroka, rzeko ścieżek miłości i spacerów we dwoje, jak historia narodu — nieopisywalnie głęboka, swą dostojnością zdobisz naszych dziejów obyczaje. Od źródeł aż po Bałtyk przez polską ziemię płyniesz, łączysz miasta i wsie, pokolenia w jedności, z każdym kilometrem majestatu przyczyniasz do opowieści splecionej z pamięci i polskości. Płyń więc, Wisło, przez wieki, niezmienna w swoim biegu, niosąc świadectwo dziejów zapisanych w narodzie. Bo dopóki twe fale szumią na polskim brzegu, dopóty żyć będzie Polska — w pamięci, sercu i zgodzie. Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
@Christine A ja pozdrawiam Ciebie z Warszawy. :))) @wiedźma @jjzielezinski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)2 punkty
-
@Poet Ka ekspresyjne napięcie między estetyką a historią. białość języka nie wybiela historii a co najwyżej pomaga jej powtarzać się ciszej. bez końca ciszej. utwór mocny i głęboki. bardzo Twój.2 punkty
-
2 punkty
-
Bardzo dziękuję. Tak, to piękny obraz :) Pozdrawiam :) Bardzo dziękuję. Tak. Pozdrawiam :) Dziękuję Wam bardzo @leo @Leo Krzyszczyk-Podlaś @iwonaroma @violetta @Poet Ka @Charismafilos :)2 punkty
-
Miasto płonie dziś na biało w wystraszonych oczach, w wystraszonym tańcu rodzynkowych wron. Zimowy fortepian cieknie przez twarze, przez palce, anyżowy ton. Mróz skurczył serca, dudnią przez śmierć, dudnią przez mgłę, migdałowe ślady. W śnieg - biały mrok ugrzązł czas, ugrzązł w nas kokosowo blady.2 punkty
-
Urzędnik skarbówki z Przemyśla stan cywilny zmienić zamyśla, żądania złożone w ofercie na żonę z AI szczegółowo obmyślał.2 punkty
-
"Akta, sygn. 2025/2 - Pierwsze rozkazy z fabryki lalkarzy" Stworzycie siatkę z drelichu, w pierwszych szeregach nie wyjcie, a tu dla naszych po cichu "drugi garnitur szyjcie". Słuchajcie, co wam powiem: nazwiska własne — zmieniać, pacynek całe mrowie, a my — nie do ruszenia. Niech jeden „nie wie” o drugim, w razie wypadku wspiera, naiwnych wpędzim w długi, dbając o naszą czeladź. ------------------------------------ Wyjaśnienia do wiersza: ------------------------------------ Symbolika: - „Drugi garnitur” → ukryci agenci / służby wtórne w administracji państwowej - Pacynek → narzędzie manipulacji w codziennych strukturach - „Nie wie” → zasada ograniczonej wiedzy, ochrona sieci Odniesienie historyczne: - Praktyki personalne w UB/MBP - Sieci agenturalne w strukturach PRL - Ukrywanie pochodzenia i tożsamości agentów Inspiracje: „drugi garnitur”, fałszywe nazwiska, struktury SB i MBP. Źródła: 1. Łabuszewski, Tadeusz. *Służby specjalne w Polsce Ludowej 1944–1989*. Warszawa: Trio, 2002, s. 87–90. ISBN: 83-88433-47-2 2. Grzelak, Czesław. „Organizacja i działania MBP i WUBP w latach 1945–1956”. *Rocznik Instytutu Pamięci Narodowej*, 2005, t. 3, s. 55–73. 3. Kaczmarek, Janusz. *Tajne służby PRL: struktury i metody operacyjne*. Warszawa: Bellona, 2008, s. 101–112. ISBN: 978-83-11-11624-7 =================================================== P.S. Jeżeli kogoś z osób niezalogowanych interesuje, GDZIE jest PIERWSZA CZĘŚĆ tej historii, to znajduje się ona w PODFORUM UKRYTYM pt. "Wiersze polityczne" (niedostępnym bez zalogowania), ale podaję link:2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne