Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.05.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Vincent van Gogh, Gwiaździsta noc Rodzynki na niebie Wierszowane kabriolety, bardziej jakby kwadratowe. Kółka graniaste, granatowiaste, dachy miękkie jak wachlarze, marszczone. Pokonują powietrze czysto, przez patynę dawnych czasów. Jakby pradawny wolant – rozpoznany z sepii – leci po niebie Wielki Wóz. A nad głowami... Dach by złożyć, bo gwiazdy jak rodzynki w cieście.16 punktów
-
Nie potrzebuję wielkich słów tylko skupienia i ciszy, nie rzucaj we mnie i na wiatr kto chce zrozumieć- usłyszy. Nie potrzebuję lepszych dni lecz oby złe nie wracały niechaj kuśtyka wielki świat i niech rozkwita mój mały. Nie potrzebuję więcej mieć lecz być mi więcej potrzeba z zielenią oczu stopić las ze smakiem zjeść kromkę chleba. Nie potrzebuję pochwał, rad chcę książek i stabilności nie będę liczyć smutnych dat tylko odruchy miłości. Nie potrzebuję złota, róż lecz na mych biodrach twych dłoni, narzekać nie zamierzam już gdy dobrą myślą mnie chronisz. Nie potrzebuję nic a nic to co bezcenne mam w sobie przeszłam już w życiu tyle burz, nic sobie z niego nie robię.14 punktów
-
więc będę wierszem jakim mnie widzisz sonet, erotyk czy fraszka? tylko życzenie jasno sprecyzuj bo niedomyślę, bądź łaskaw rada bym wiedzieć co chcesz dotykać, błądzić oczami i po czym? cóż, nie mam ciała są za to wersy po jakich chcesz chodzić w nocy? dla ciebie zmyślę bajeczną puentę, bo mam w tym wprawę bądź co bądź czytaj mnie zawsze. czytaj mnie co dzień wszak jestem wierszem, nie sobą12 punktów
-
Byłbym ja poeta, ale głowa nie ta. Tyle jestem warty, co wczorajsze żarty Nie pójdę w salony Co tam komu po mnie Jestem taki skromny… i napomnień pomny (ref.) Bo ci, co w ekstazie piękne frazy prawią, dziatkom ani żonie domu nie postawią. A na mieście mówią że mój talent uwiądł że go, nie na żarty, zgryzły myszy w czwartek Że, jak pomylon-ny, mąż tej samej żon-ny Że nie modny wcal-le choćbym i miał tal-lent Może… złamię pióro, już nie pójdę „górą”. Porozmyślam z rana jak… schwytać bociana (ref. j/w) I Próżno nad sylaby swoje życie trawią. / Konwencja soft, zamiast modern trap :-)/11 punktów
-
Jak ja Tęsknię Z Tobą W Tobie Raj bez murów Imię bez strachu Bez tłumaczenia Bez wstydu Dał go nam Nie chowałam twarzy Światło rzuca cień Wstyd bez korzeni Szukałam Cię w chaosie Znalazłam Cię w ciszy Mówiłam o Tobie Nie mówiłam do Ciebie Błądziłam By wrócić I okazało się Jesteś tam Gdzie zaczęłam Głód nie kłamie Karmi do kości zrozumiałam Ty jesteś chlebem Śmierć nie zabiera Odsuwa zasłonę Wchodzę - oddech bez słów Nie będzie pytań. Tylko imię. Wypowiedziane bez strachu Jeszcze nie czas. Tęsknię za Tobą W Tobie Mieszkasz w pragnieniu. Inspiracja do wiersza @LessLove " Z raju do Ciebie płaczę".9 punktów
-
Padaj deszczu smutny wieszczu kap łap Strugą śpiewaj łzy wylewaj dżdży zły Zawódź z cebra tnij pod żebra cios sztos Szlochaj rynną pieśń niewinną łkaj maj Chmurę zerwij świat obejmij trach krach Zmocz obficie obudź życie plum tłum Utop smutki odwróć skutki plusk mózg8 punktów
-
8 punktów
-
Dzieci zazwyczaj mają mamę kochającą troskliwą tata pomaga jeśli może jeżeli jest bywa że zabraknie mamy bo pije albo piją oboje czasem los urwie linię życia któremuś z nich dziecko zostaje dzieckiem chciałoby zawołać mamo tato gdy ktoś z boku przygląda się bo na wózku że z Downem albo ma plamy na skórze dziecko kończy przedszkole poznało nowe koleżanki kolegów nowy świat dla całej rodziny i... nowe porażenia - bardzo się pan spóźnił proszę być punktualnie jutro. - dobra przekażę partnerowi to dopiero początek lata a nad horyzontem raz po raz czarne chmury i... układanki maj, 20267 punktów
-
zanim uwierzymy, że to już my dobrze wyjść pod wiatr i powoli guzik po guziku rozpiąć to, co było nam przypięto niech leci dziewczynkę wypuśćmy z pudełka niech biegnie z brudnymi kolanami i śmieje się bez pytania chłopcu zdejmijmy z ramion ciężar nie musi być skałą może się bać i ryczeć w poduszkę a potem mocno przytulmy to, co zostanie6 punktów
-
Kobieta pomysł rozkoszny chce być wierszem w głowie rozrzuci myśli płoche domysłom znowu słowa wplecie wstążki powiąże w każdej strofce niech mnie spijają jednym haustem obok ułożą - gdyby senni na piersi spocznę kiedy zasną żeby o brzasku się zrumienić zmiętą poduszkę uśmiech budzi księżyc noc całą gdzieś wędrował a wiersz jak okruch znika nagle za czwartą cząstką się rozgląda maj, 2026 @Alicja_Wysocka... "tylko powiedz"... zainspirowałaś, to poszeptałam i ja. Dziekuję.6 punktów
-
Miała w sobie zimę, która nigdy nie miała się skończyć. Nie taką zwyczajną, białą i spokojną, tylko taką, która wchodzi pod skórę i zostaje tam na zawsze, jak oddech zamarznięty w płucach człowieka, który już nie krzyczy, bo nie ma siły. Ludzie wcześniej nie tylko ją ranili. Oni ją rozbierali z uczuć, aż została tylko pusta skorupa udająca, że jeszcze coś w środku żyje. Więc nauczyła się nie czuć. Nie dlatego, że była silna. Tylko dlatego, że nie miała już czym. A potem pojawił się on. I to nie był zwykły chłopak. To był ktoś, kto kochał tak, jak tonący oddycha wodą tylko dlatego, że wierzy, że tym razem to może go uratuje. Oddał jej siebie bez reszty. Nie zostawił nic dla siebie, nawet cienia. Stał się człowiekiem, który żył tylko wtedy, kiedy ona na niego patrzyła. Ona patrzyła. Ale nie widziała. Jej „kocham cię” brzmiało jak echo w pustym kościele ładne, ale martwe, powtarzane tylko dlatego, że kiedyś coś znaczyło. A on wierzył w każde słowo, jakby trzymał w dłoniach coś kruchego i świętego, co zaraz i tak rozsypie mu się między palcami. Dla niej miłość nie była uczuciem. Była narzędziem. Lustrem, w którym mogła oglądać własną wartość, karmiona jego rozpadem, jego tęsknotą, jego lękiem. „Mogłabym mieć każdego” mówiła spokojnie, jakby wbijała nóż w coś, co już i tak krwawiło od dawna. I za każdym razem patrzyła, jak jego oczy gasną o kolejny odcień ciemnej. Z dnia na dzień znikała. Nie nagle, nie dramatycznie. Tylko powoli, jak światło z pokoju, w którym ktoś przestaje oddychać. Siedział obok niej, a czuł, jakby siedział przy zwłokach czegoś, co kiedyś żyło miłością. Jej dłonie były coraz bardziej obce. Jej spojrzenie coraz bardziej puste. Jej obecność coraz bardziej przypominała brak. I to był najgorszy rodzaj tortury. Bo ona nie odchodziła. Ona zostawała, żeby on umierał wolniej. Każda jej cisza była jak uderzenie. Każda obojętna odpowiedź jak kolejne pęknięcie żeber od środka. A on i tak zostawał, bo człowiek zakochany nie widzi końca, nawet kiedy stoi na jego krawędzi. Próbował ją ratować. Jakby miłość była czymś, co da się naprawić gołymi rękami. Jakby można było ogrzać coś, co już dawno jest martwe. Ale ona była zimą, która nie potrzebowała wiosny. Bo nie pamiętała, że coś takiego w ogóle istnieje. A on powoli przestawał być człowiekiem. Najpierw zniknął spokój. Potem sen. Potem głos, którym mówił o sobie. A na końcu zostało tylko ciało, które nadal kochało, mimo że wszystko w środku już dawno się wypaliło. I wtedy zrozumiał, że nie przegrywa z innym mężczyzną. Przegrywa z pustką, która ma jej twarz. Ona odeszła tak, jakby nic się nie stało. Jakby nie zostawiła za sobą ruin człowieka, który kiedyś był całym światem dla samego siebie. Dla niej to był tylko epizod. Dla niego to była apokalipsa.6 punktów
-
Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza, Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona, W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych, I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem, Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna, Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć, Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie, Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry, Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim, Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać, Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła… Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta... Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.6 punktów
-
Nikt nie słucha więc wyrzygało z odpowiedzi sedesu z bulgotem wiem że migrena nie lubi owoców leśnych kiedy na kolanach zgrywa muszla miskę6 punktów
-
nie zaczęło się od słowa słowo byłoby za późne za czyste za ludzkie to było drżenie drżenie drżenie w powietrzu pod powietrzem między oddechem a oddechem jak przecięta cisza jak żyła która nie chce się zamknąć i cieknie cieknie cieknie do środka nagle jesteś jesteś jesteś nie imię nie twarz nacisk NACISK palec nie z zewnątrz w środku już w środku w czaszce która przestaje być moja mówisz mówisz mówisz ale to nie język nie język NIE to rdzeń to impuls który się nie kończy wbity pod paznokcie świadomości pod pod pod świadomość nie nadąża gubi się gubi mnie gubi śmiejemy się za głośno za długo za bardzo śmiech pęka PĘKA PĘKA i leci z niego coś czerwonego coś co nie było śmiechem już nie wiadomo czy to radość czy awaria czy już nie ma różnicy twoje ręce nie dotykają przejmują przejmują przejmują skóra była drzwiami drzwiami drzwiami otwartymi za długo jesteś dalej niż wewnątrz głębiej niż „ja” głębiej niż cokolwiek co miało granicę ja ja ja nie protestuję bo kto kto kto tu jeszcze jest żeby żeby żeby powiedzieć nie coś mówi twoim głosem ale głos nie ma już właściciela rozlał się miłość (- nie - ) to zjada nazwy granice mnie zjada zjada zjada zjada śpimy mniej mniej mniej sen nie nadąża pęka zanim się zacznie miasto odpada płatami jak martwa powłoka która udawała świat ludzie są cieniem cień jest bardziej prawdziwy bo nie udaje środka my nie jesteśmy my NIE jesteśmy środkiem czegoś czego nie da się nazwać bo nazwa zostałaby zjedzona co się pali bez ognia co rośnie bez ciała nie wiem gdzie kończę się ja to zdanie nie ma końca NIE MA kiedy krzyczysz gardło robi się wspólne jedno gardło jeden ból kiedy milkniesz powietrze znika wszędzie naraz to nie jest bliskość to zakażenie piękne bo nie zostawia wyboru już w krwi już w języku już w tym co myśli za mnie jeśli to jest obłęd to jest po czasie za późno za głęboko zdrowie byłoby amputacją ale ale ale nie ma już czego odcinać nie ma miejsca które byłoby tylko moje i nie pamiętam nie pamiętam nie czy kiedykolwiek byłem był by ł5 punktów
-
Piękna białogłowa z okolic Głogowa Ufarbować włosy była już gotowa Usiadła wieczorem Myśli nad kolorem Będzie właśnie ten - nalewka wiśniowa.5 punktów
-
Link do piosenki: Nie wzdychaj więcej, wypij chłód Nie oczekuj pieszczot i nadziei Pomyśl lepiej wstecz i w przód Tam mniej łączy, więcej dzieli Nie myśl więcej, podziel świat Jesteś bezradny i stęskniony To nieszczęścia świszcze bat Na Twój kręgosłup pochylony Nie płacz więcej, przełknij łzy Co leją się w Twojej duszy To nie tak, że tylko Ty Ja też – po same uszy Więc westchnij jeszcze, wyślij wiersz Pomyśl co by było gdyby Teraz już sam dobrze wiesz Ja też – i na mokre patrzę szyby Więc myślę, i tęsknie – tak Za dłońmi, za głosem, za myślami To normalne chyba wszak Że żyjesz we mnie między snami Więc płaczę, tak jak Ty I więcej jeszcze pragnę Lecz nie wystarczą już te łzy Nie kochasz – niech zgadnę?5 punktów
-
Nie jestem ornitologiem Śpiew ptasi poranny Żyć bez niego nie mogę Nie jestem biologiem Obserwuję jak zielenią Liście drzewa dumne Patrzę za chmurką Nie wiem czy jest cumulusem Lubię cień spiekotą Powiew wiatru jak dzwoni Wietrznych dzwonków drganie Łagodnych trzcin kołysanie Jeszcze więcej tego lubię Co mnie bardzo cieszy Nie myślę o tym co wokół O tej ciężkiej brei5 punktów
-
ludzkie życie góra dół dół góra na ostatnim górnym szczebelku ostateczne pytania czy jesteś już dostatecznie lekki i uniesiony? czy masz w sobie odwagę na lot w nieznane? na ostatnim dolnym szczebelku nie ma pytań nikt z tobą nie rozmawia i nie ma wyjścia jesteś sam z przymusem drogi od początku owszem możesz się zbuntować i spłonąć z wściekłości tylko po co ci to? tylko po co ci to? tylko po co?4 punkty
-
za górami za lasami tam gdzie wiatrem i echem pachnie gdzie kłam boi się prawdy a marzenia mają racje ktoś nadzieje podlewa swym uśmiechem w dal patrząc za górami za lasami gdzie zaduma tuli się do cienia otwierając do lepszego szeroko okna drzwi oraz bramy wiem że zapytacie gdzie ta kraina jak ją odnaleźć wiec ja powiem wam musicie nauczyć się snem bawić4 punkty
-
4 punkty
-
z akademika do kasyna było może trzysta metrów w trakcie imprezy na hasło ruletka brać wysypywała się bez kurtek żeby ominąć szatnię za wejście płaciłeś złotówkę w zamian żeton pięciozłotowy obstawiałeś potrójne liczby kto wygrał finansował alkohol na dalszą część imprezy jest trzecia nad ranem w kasynie nadal ruch rozmieniasz stówę zaczynasz wygrywać każdy kolejny rzut każdy kolejny rzut każdy kolejny rzut kasyno jest zawsze przed tobą kolega poszedł na terapię z milionowym długiem4 punkty
-
Kocham cię, maleńki smutku, ukryty pod stertą starych gazet, przykryty pierzyną kurzu. Obserwuję, jak kiełkujesz, powoli stając się dojrzałym mężczyzną.4 punkty
-
„Pogoń” Przeszłość ciągle przyspieszała, bo dogonić przyszłość chciała. — Hej, przyszłości, stańże chwilę! — przeszłość prosi bardzo mile. Przyszłość w stresie się ogląda, z lękiem na przeszłość spogląda. Do prośby się nie przychyla, jeszcze szybciej daje dyla. — Nie robię ci tego w złości — woła przyszłość do przeszłości. — Bardziej twoja to jest wina, bo doganiać mnie zaczynasz. Mam cię bez przerwy za sobą, uciekam ciągle przed tobą. Od czasu świata stworzenia nie dajesz mi chwil wytchnienia. Śledzisz mnie, nie wiem dlaczego, nie robię przecież nic złego! Spokój mój ciągle odbierasz, gonisz, do muru przypierasz! Przeszłość słupem oniemiała, gdy te skargi usłyszała. Serce pękło jej na pół, z dobrych chęci wpadła w dół. Chciała przyszłości doradzać, w łatwiejsze drogi wprowadzać. Jako przeszłość — z doświadczeniem, chetnie zająć się radzeniem. Lecz przyszłość nie chciała wiedzieć, co przeszłość chce jej powiedzieć. Nie słuchając, dalej w pędy — nie ma czasu na gawędy. Teraźniejszość się przygląda, pół wzrokiem na nie spogląda — Jedna żyje wspomnieniami, druga pędzi planningami. A ja jestem między nimi, minutami realnymi, więc nigdy się nie spotkają, bo w środku przecież mnie mają. Leszek Piotr Laskowski4 punkty
-
Nie rozumieją nic nawet nie płaczą tylko patrzą , patrzą, patrzą Trochę się boją tego psa co szczeka i pana co dziwnie mówi Lepiej wtulić się w ciepłą dłoń mamy dopóki jest Chciałyby bawić się z dziećmi z tego fajnego podwórka Odchodzą do Boga Bóg je kocha już na innych warunkach. Pamięci ofiar Auschwitz Autor fotografii: Mirela Lewandowska3 punkty
-
3 punkty
-
Stokroć razy, Odrywam kolejne małe płatki, Stokroć powtarzając frazy, Kocha, nie kocha do mojej stokrotki. Płatek za płatkiem, Zakrywając chodnik cały Tak jak wiór za wiórkiem, Gdy struga w drewnie nasze inicjały. Los bawi, że tak albo nie, Ja w głębi wiem, że tak, Bo mimo że świat nie doskonały, Ostatni płatek mówi mi: Kocha mnie cały.3 punkty
-
Po co być człowiekiem? “Człowieczeństwo to dar!” ktoś powie, Ale jaki to dar? Na co mi być człowiekiem, Który świata prawdziwie nie widzi, Ani o nim realnie nie myśli, Albo nie ma takich narzędzi. Po co mi ten fizjologiczny patos? Dlaczego to mnie czyni człowiekiem? Sedesik? Nocniczek? Człowieczeństwo jest… Czym jest? Dominuje tu biologiczny aspekt, A może świadomości? Na ile ludzka mogłaby być maszyna o ludzkim umyśle? A może i bez? Na ile ludzka mogłaby być chmura informacji latająca w przestrzeni, Co nawet nie ma formy ani ograniczeń? Dlaczego jest ono najważniejsze? Kto tak mówi? Dlaczego bycie człowiekiem jest lepsze od bycia psem? A może świnią? Brudną świnią w niehumanitarnych klatkach? Czy w ogóle można to porównywać? Bo na ile jest podobny pies z człowiekiem, Świnia z człowiekiem, Czy może nanorobot z człowiekiem? Bo może i człowiekiem robot – czy inny byt, może abstrakcyjny – nie jest, Ale przynajmniej zrozumie drugiego człowieka, Lub czymkolwiek to coś innego jest. Bo może wejdzie w percepcję? “Doświadczy” lub doświadczy co inny czuje? Bardziej niż człowiek z człowiekiem. Ostatecznie chcę jedynie poznać świata w jego esencji, Dlatego może tego nie rozumiem, Więc pytam: Dlaczego niby jest to tak ważne? Być człowiekiem?3 punkty
-
Moja dusza unosi się. Białe, szare mija chmury. Leci dalej: obok planet, mgławic, karłów i czarnych dziur. … Trochę dalej otwiera się „ Przestrzeń boża”.3 punkty
-
Jesteś ... jedno słowo Twoje czy do niego jeszcze coś trzeba gdy Sobą przychylasz ... nieba 5.2026 andrew komentarz poet Ki ...3 punkty
-
@Duilla Gdy mąż jej, smakosz trunków z Głogowa, Zobaczył, jak lśni ta barwa nowa, Zawołał: „O rety! Pal licho diety!” I schrupał małżonkę, wszak była wiśniowa!3 punkty
-
@Alicja_Wysocka A żebyś wiedziała. Kocham je wszystkie i... obecnie wybieram dystrybutora na Polskę, chyba będzie "emuze.me" :-)) @violetta No przecież Cię znam. Ale to nie lekkoduszność w Tobie gości, ale pragnienie piękna.3 punkty
-
@viola arvensis To cudowny manifest wewnętrznej siły i spokoju. Słowa o "rozkwitaniu mojego małego świata" ogromnie do mnie trafiają. A wersy "nie potrzebuję więcej mieć, lecz być mi więcej potrzeba" powinna być mottem dla nas wszystkich. To piękna definicja tego, co w życiu naprawdę bezcenne. Przepiękny!3 punkty
-
@Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten komentarz. To, co piszesz o chłopcach, o tej samotności w rywalizacji, o braku osłony - jest właśnie tym, o czym myślałam pisząc strefę o zdejmowaniu ciężaru. Te trzynastolatki, ten chłopiec z nożem- to są dzieci, którym nikt nie zdjął ciężaru w porę. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego chłopiec, mężczyzna nie powinien płakać, jakby to nie był normalny człowiek, który czasami powinien tak zareagować dla własnego zdrowia. A ponieważ "ktoś" tak wymyślił, więc tłamsi w sobie narastające emocje, które albo wybuchają agresją, albo popada w depresję. Z drugiej strony - dlaczego dziewczynki mają się bawić lalkami. Nie lubiłam lalek, ale nikt mnie nie pytał o zdanie do czasu, dopóki mocno nie zaprotestowałam. Serdecznie pozdrawiam. @LessLove Bardzo dziękuję! "Bajka życia się nie wyczerpuje" - zapisuję to sobie. Masz rację, że ta odrobina psocenia i zadziwienia to nie słabość, tylko właśnie to, co trzyma nas po ludzkiej stronie. Dziękuję za tę mądrą refleksję. Serdecznie pozdrawiam. :) @[email protected] Bardzo dziękuję! Może to dobry pomysł. :) Serdecznie pozdrawiam. :) Gdy pęta oczekiwań pękły z głośnym trzaskiem, Ich własny, wspólny świat lśni wolności blaskiem. Splatają swe drogi w potrójnym płomieniu, Wierni już tylko własnemu pragnieniu. @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Cieszę się na Twoje miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. :) @wiedźma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)) @Leszek Piotr Laskowski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.3 punkty
-
ułamek sekundy czy chwila która trwa w nieskończoność myślisz czasem że przyjdzie samo że ktoś je przyniesie położy obok ciebie i nagle wszystko stanie się lżejsze ale może szczęście tworzy się inaczej z drobnych rzeczy gestu o poranku uśmiechu mimo łez czyjejś obecności przy której cisza już nie boli może sami uczymy się je budować dzień po dniu z rozmów dotyku przytulenia może to tylko stan umysłu a może coś więcej szczęście? to nie cud to Ty...3 punkty
-
trudno przechodzą litery między zębami rozsupłana pętelka z języka otwiera tamę topią się receptory przepalają synapsy wir wciąga wszystkich gości ciemnowłose pijaczki rozbijają szklanki na kocich łbach wątrobiarze liżą liżą liżą won mentalny menel z cynicznym uśmiechem wali pieścią w stół wódka się rozlewa pękają życzoneczka3 punkty
-
@Berenika97 :) To dobrze, że przeżywają renesans, bo szkoda by było, gdyby zniknęły ... Dzięki:) @jan_komułzykant :) Właśnie, tak to jest. Dzięki, również pozdrawiam @Marek.zak1 Też lubię, są nie tylko zaznaczeniem czasu ale też piękną ozdobą:) Dzięki, również serdecznie pozdrawiam @Alicja_Wysocka @Poet Ka @Rafael Marius Podziękowania:)3 punkty
-
Link do piosenki: Ach, czemu, czemu Tęsknić muszę I dłubać wiersz samemu Ja się sobą duszę! Ach, dlaczego, dlaczego Nie widzę nadziei Tylko Twoje ego Mnie od Ciebie dzieli! Ach, po co, po co Słowa moje suche Pocą się i złocą Gdy Twoje uszy głuche! Ach, co począć, co począć By w ramionach twoich Dziś w wieczór odpocząć I nie marzyć o nich! Ach, na cóż, na cóż Tych wierszy moich Wołanie i trud Gdy nie usłyszysz o nich! Więc wspomnij, mnie wspomnij Trochę jeszcze pomarz Później zapomnij Lub na miłość się odważ!3 punkty
-
2 punkty
-
@Charismafilos ulewa o deszczu z użyciem szumiących Staff pisał miarowy i równy tak szemrał kroplami Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył dał życie2 punkty
-
To ja Ubrany w słowa Czekam na ciebie Czekam od nowa Aż ukaże się Przede mną Oczu twoich blask Tej ciepłej majowej nocy I pochwyci mnie Ściśnie mocno W środku A potem puści Czy odetchnę z ulgą?2 punkty
-
Wiersz skierowany do mężczyzny ale gdybym ja miała określić jako koleżanka z poezja.org to... fraszka to za mało, sonet zbyt poważny, erotyk zbyt odkryty. Więc wszystkiego muśnięcie w lekką cudną lirykę zaklęte :)2 punkty
-
2 punkty
-
@viola arvensis Podoba mi się ten spokój i wybór prostoty – takie „wystarcza mi to, co mam”. Zatrzymałam się tylko przy ostatnim wersie, bo jest trochę niejednoznaczny, czy chodziło o życie czy o jakiegoś „jego” (mężczyznę) - ale może właśnie o to chodziło. Ja tego nie muszę przecież wiedzieć - wiersz to wie :) Serdeczności :)2 punkty
-
@LessLoveJest w tym fajna autoironia i luz – dobrze się czyta i słucha. Niech się śpiewa dalej i dużo :)2 punkty
-
2 punkty
-
@Alicja_Wysocka Jak ślad, który nie znika nawet wtedy, kiedy przestajesz na niego patrzeć @Berenika97 Bardzo pięknie to odczytałaś. Zależało mi właśnie na pamięci, która nie robi z siebie ceremonii.2 punkty
-
[w odpowiedzi na wiersz "[kiedy to wszystko się wreszcie skończy]" autorstwa Michał Pawica] kiedy to wszystko się wreszcie zacznie jeśli kiedyś się w końcu zacznie/skończymy z oduczaniem milczeniem/się od końca bo język, który został wyrwany z tobą wciąż liczy, że jest w pełni autotomiczny odrośnie jak jaszczurce ogon: gładki, syczący, dwujęzyczny, czerwony bez białej patyny z całym arsenałem smaczków <za/pomni o czymś takim jak ageuzja> posmakuje ziemię - znaczy: skosztuje owoców pracy własnych rąk, które były skłonne po/święcić nienaganną aparycję pa/paznokci - to one drapały ziemię po grzbiecie z którego za/rosło kiedyś inter/pol/e makami z surową rybą i środkiem usypiającym po/smaku/je słowo z/ja/wy jawa - nie-sen jawa - wyspa java - język post/rzeczy/wistości ob/jawy: cisza jak makiem zasiał od/smakuje słowo am-am ale brzmi ono jak ostatnia wola skazanego wykrzyczana za/żądana za/rządzana ost/tatni po/osiłek z maka więc nie pytam o czym/jest ten wiersz jest jak... "zzz" bz/z/zyczenie muchy z/z/zająknięcie snu z/z/zszargane nerwy z/z/zmowa milczenia niech poezja mówi sama za siebie, niech z/z/z poetą dobierze się jak w korcu maku2 punkty
-
2 punkty
-
@Migrena Robi, bo tym powozem do Klarci przyjeżdżał wujek Nałęcz. A w domu czekało ciasto drożdżowe z rodzynkami. I wolant poleciał do nieba razem z Babcią. @Migrena dziękuję 🌻 @Migrena Wsiadłeś do takiego wolantu i już ci ślina ciekła na myśl o cieście drożdżowym u wujenki. @violetta @LessLove dziękuję serdecznie 🏵️2 punkty
-
@iwonaroma To prawda, przestaliśmy dbać nawet o naszą własną historię. Kiedyś co jakiś czas, kiedy np. przybywało zdjęć, trzeba było kupić nowy album i je tam umieścić, najczęściej zgodnie z czasem wykonania. Dzisiaj to rzecz mocno zaniedbana. Sam mam parę tysięcy zdjęć i około 1500 filmów. A to tylko te, których nie zdążyłem jeszcze zrzucić do pamięci komputera. :) A przecież wystarczy tylko zgubić telefon i parę lat pamięci ląduje w koszu. Pozdrawiam2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne