Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.04.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. a gdyby tak rozsznurować słowa zdjąć im znaczenia jak zbyt ciasne buty puścić je boso bez komentarza i patrzeć dokąd pójdą a gdyby tak rozbroić przysłowia z ich puenty niech co nagłe wreszcie będzie dobre a wróbel z garści nie znając przelicznika odważy się pofrunąć do nieba a gdyby tak ocalić milczenie bo nie zawsze jest zgodą oraz krzyk bo nie zawsze jest buntem
    18 punktów
  2. Wiosenna piękność rozkwita w różowej halce i zielonym staniku. Uwielbiam spacery bujną ścieżką do magnolii, pachnę tak ładnie.
    14 punktów
  3. Utkana z milczenia prowadzi za rękę frasobliwy wiatr, co ufnie szeleści między wersami. W jej wnętrzu drży echo- jak kamyki rzucone w głąb nocnej toni. W przestrzeni pełnej oddechu melancholia splata dłonie otulając miękko każdą minioną chwilę. Autor fotografii: Mirela Lewandowska
    13 punktów
  4. Odwieczne pytanie " Co na obiad "? Przepis Biorę nóż. Jak pióro. Kroję każdy wers. Cebula płacze. Ja nie. Powstaje dramat. Sól sypię do smaku jak metaforę. Za dużo – zepsuję. Za mało – nie trafi. Woda wrze. Wrzucam wers. Próbuję. Za mdłe. Doprawiam milczeniem. Weny brak. Dodaję uwagi. Reakcji brak. Nie gotowe. Surowe nie smakuje. Przypalone gryzie duszę. Nakładam na talerz. Smacznego. Zjemy razem ?
    10 punktów
  5. ,, Ja jestem dobrym , Pasterzem i znam owce moje ,, J 10 , 14 urodzajna ziemia bogata syta żaden wystawny posiłek nie jest tak hojny i ja ja pan i bóg tego wszystkiego biorę ile się da ile się nie da zawsze z nadmiarem jakbym wybierał się w podróż nie ostatnią właśnie dokąd będzie ona gdy ja ... Ty Panie znasz owce swoje więc … czy powinienem się … obawiać a może może już dawno straciłeś mnie z oczu i … Jezu ufam Tobie wzajemna miłość to nie sen … 4.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    9 punktów
  6. „życie zaczyna się wtedy, gdy przestajesz liczyć dni. a miłość gdy przestajesz się bać ognia.” ona pachniała deszczem i młodym liściem on miał w oczach drogę która jeszcze nie znała nazw motor szarpnął jak coś co nie chce już stać w miejscu jak serce które przestało wierzyć w zimę i ruszyli prosto w zielone w jasne w nieznane w ustach mieli śmiech o ostrych krawędziach i smak powietrza po burzy które drapało gardło a między ciałami wiosnę zbyt szybką zbyt żywą żeby ją zatrzymać asfalt płonął pod nimi lepki ciemny pachniał benzyną i wolnością a ich cienie rwały się za nimi jak psy spuszczone z łańcucha jak stare życia które jeszcze próbowały ich dogonić dotykał jej tak jakby świat zaczynał się dopiero pod palcami ona rozrywała go na światło jak wiatr rozrywa gałęzie ich krew nie płynęła szarpała się w żyłach pełna ruchu pełna hałasu bez planu bez mapy bez potem tylko teraz napięte do granic zatrzymali się tam gdzie trawa była ciężka od wilgoci a ziemia oddychała jak zwierzę śmiali się za głośno bez powodu jakby coś w nich pękło i już nie chciało się skleić kładli się w słońcu jakby mogli je zużyć do końca ona miała w dłoniach cały kwiecień zmięty żywy prawdziwy on oddawał jej każdy oddech jak coś czego nie da się odzyskać nie pytali dokąd nie pytali ile nie pytali czy bo wszystko działo się teraz za szybko za bardzo wiatr przesuwał im dni po skórze zostawiając ślady słońce zapisywało ich ciała w języku który nie potrzebuje tłumaczenia a noc kiedy przyszła nie była końcem była ciemniejszym początkiem zasnęli spleceni jak po ucieczce jak po czymś czego nie da się cofnąć i nawet jeśli rano rozrzuci ich w różne strony zostanie w nich żar nieczysty żywy nie do ugaszenia bo wszystko co miało się zdarzyć już wdarło im się pod skórą i zostało
    8 punktów
  7. Gdy Kwiecień pochyli się nade mną, Bo wydam mu się głęboko śnić Kurz nie musi już strzec tajemnicy, Gdy serce umarło, by ją skryć. Gdy Kwiecień rozpowie o tym drozdom, Usłyszą skowronki na łące I rozgwiżdżą te dwa słowa dźwięcznie, Ponad wszystkie wiatry wiejące. Nad dachem jego domu jaskółki, Nieustannych deszczów nutami, Powiedzą małemu wróbelkowi, Co skacze pod jego oknami. Wróbelku, mój ty mały wróbelku, Kiedy wydam się głęboko śnić, Powiedz kochanemu tajemnicę, Dla której umarłam, by ją skryć. I Sara: When April bends above me And finds me fast asleep Dust need not keep the secret A live heart died to keep. When April tells the thrushes, The meadow-larks will know, And pipe the three words lightly To all the winds that blow. Above his roof the swallows, In notes like far-blown rain, Will tell the little sparrow Beside his window-pane. O sparrow, little sparrow, When I am fast asleep, Then tell my love the secret That I have died to keep.
    8 punktów
  8. nie ma dokąd odejść Piotrze tafla lustra jest mętna jakby ktoś za nią rozlał gęsty niepokój odbicie nie nadąża za moim ruchem mruga spóźnione szara cisza zatrzymuje każde słowo jak mam wejść w to miękkie srebro przełknąć milczenie cięższe od zimnej rtęci nie ma dokąd odejść mogę tylko rozbić ten obraz odłamkami wyciąć sobie drogę na drugą stronę powietrza
    7 punktów
  9. Nad lasem nocą pachnącym gwieździ się złota ławica. W jeziorze spokojnie śpiącym odbija się twarz księżyca. Gwieździ się złota ławica, kometę jej ogon goni, odbija się twarz księżyca w jeziora przepastnej toni. Kometę jej ogon goni, chmura przed chmurą umyka. W jeziora przepastnej toni odbicie księżyca znika. Chmura przed chmurą umyka nad lasem nocą pachnącym. Odbicie księżyca znika w jeziorze spokojnie śpiącym
    7 punktów
  10. był ktoś na początku było łatwo śmiech przychodził sam czas znikał między nami potem budzisz się obok ktoś oddycha ale nie wiesz kto to znasz ciało wiesz gdzie dotknąć ale nie wiesz co powiedzieć i zostajesz bo nic nie robisz...
    7 punktów
  11. A ja tęsknię.! I w lepkiej ślinie rozpuszczam prażone ziarenka tęsknoty, w spękanych ustach. A ja tęsknię.! Odwodnione ciało i dreszcze. Nienasycona jak ziemia, spragniona deszczem.
    6 punktów
  12. Link do piosenki: Miłość jest prosta – tak prosta jak Na łące zakwitający kwiat Tak prosta, że tysiąc głów W jedno łączy tysiąc słów A te tysiąc słów – mniej niż ona Choć z jednego jest złożona Jest w życiu kręgosłupem I łączy dwa w jedno Jest najcenniejszym łupem Przy którym diamenty bledną Jest melodią, która płynie Jak rzeka cicho i spokojnie By wzrastać na równinie Z dumą, lecz dostojnie Wspólnym rytmem zakołysze Setki w jedno i tak dalej I ty, i ja czasem ją usłyszę W przestrzeni tak małej Że jakby poza tą przestrzenią Jej dźwięki złocą się, rumienią A te dźwięki w jednym słowie Które każdy z nas posiada Każdy łatwo je wypowie Bo prosta kieruje nią zasada Serce otwarte, dusza czysta I mieni się, srebrnieje, złoci Jak woda źródlana bystra Skał powierzchnię poci I w strumień za chwilę Taka prosta – tylko tyle Jest prostsza nawet od-do Bo wyrasta ponad to
    6 punktów
  13. ludzie by chcieli do nieba a niebo do nas przychodzi robi to zwykle po deszczu żeby nam życie osłodzić przedtem się sobie przygląda kałuże to jego lusterka są dla mnie jak metafory cukierki w złotych papierkach kocham się w deszczu i niebie choć jestem jakby za duża to lubię chlapać i mącić łazić jak dziecko w kałużach robię wreszcie co kocham niczyich uwag nie zniosę mam nieprzemakalną odzież wkładam na uszy kalosze
    5 punktów
  14. Dobrze radzisz sobie w niebie: żywe kwiaty, jest porządek, biały dywan na podłodze. A to przecież nie początek - bo już dziadku tyle lat, jak odszedłeś w tamten świat. Nic się dziadku nie zmieniłeś, choć minęły prawie wieki. Wpadłeś tak zapracowany, jak pamiętam Ciebie z ziemi. Czy tam w niebie czas zastyga? Bo tu u nas szybko mija. Biały dywan na podłodze — nie ma piachu ani krztyny. A pamiętam, jak wchodziłeś z dworu butami brudnymi. Kto Ci czyści buty w niebie? Czy się czujesz - jak u siebie? Co tam robisz tak na co dzień? Czas inaczej tam pracuje? Tak lubiłeś stawiać domy. W chmurach się przepracowujesz? Kto gotuje Ci obiadki, bo w tym śnie nie było babci. Tato odszedł w Twoje ślady, babcia, wujek, ciocia Gienia. Coraz więcej Was po tamtej - nie ogarniam już istnienia. Gdzie Was wszystkich niebo mieści od pierwszego pokolenia?
    5 punktów
  15. Opadły maski bladych twarzy, śmierdzi na dystans rozkład trupi, znów na krawędzi los się waży prostych, normalnych, biednych ludzi. Płonące szyby trują niebo, rany śmiertelne już zadane, pomnik przeszłości, choć daleko, grozi tragedią i rozłamem. W układzie naczyń połączonych podąża skutek za przyczyną, w salonach bawią się panowie, a zwykli ludzie w polu giną. Nie zbawi świata żadna przemoc, zbrodnią pisany świt pokoju jest tylko mrzonką, gdyż wiadomo, zło złem się karmi, w kłamstwa stroi. Lecą rakiety, lecą drony, gdzieś, ktoś uczciwie przebiegł metę i okrzyknięty, że szalony, przypadkiem dostał rykoszetem. Z rozdartej siatki mi wypadła zgniła od środka pomarańcza, po pochyłości w dół się toczy i zarodniki w krąg roztacza. Czy nie za późno to się stało? A może doszło do skażenia? Jednym wystarczy, innym mało, pomarańczowa drży już Ziemia.
    5 punktów
  16. Opór z cegieł kruszeje niewart już renowacji po kolejnych warstwach fałszu, gdy dobro chowa język pod zęby i już nie wraca. pętle - cierpliwie splatane nie wiesz od kiedy rozpoznajesz je dopiero po ciszy w płucach Bogacicie się cudzym pęknięciem, na twarzach nosicie spokój rzeźnika. Już się nie dziwię, gdy widzę, że robicie to spokojnie, jakby świat miał wam wybaczyć z przyzwyczajenia.
    5 punktów
  17. kot plącze się między mną a księżycem melancholia w środku ciszy nie potrafi mruczeć za oknem gromadzą się cienie nocnych motyli na moment budzę się między wersami w niezapisane noce dokucza mi neuropatyczny ból lewej strony wiersza
    5 punktów
  18. cobain się zastrzelił w trakcie spaceru wśród żywych nuci man who sold the world niewłaściwi poeci niemieckie pornosy niemieckie pornosy niemieckie pornosy niestosowne zabić się po camusie ręka na pośladku bibliotekarki czyste taśmy vhs znalezione w piwnicy cobain nuci come as you are w tle tańczą postacie z tarantino przysięgam że nie mam broni nie mam broni nie mam broni
    5 punktów
  19. jeden chociaż kłębuszek kurzu nie zasłania graweru: "Marcel Duchamp" (chce mi gadać o "duszy", rozłożony trup!) jakbyśmy "dusz"* nie mieli za dużo jaki on jest bez reszty bezczelny! - "Poza tym zawsze umierają inni"** (strasznie nie lubię, gdy wysokie mniemanie faktycznie ma w świecie poparcie) ręcznie musiałem pierwszy zwiędły listek położyć na grobowej płycie, leży w tej ciszy bezwietrznej, jak nieznośna pauza przed puentą w niepotrzebnym żarcie * "dusz artystycznych" ** Epitafium na wspomnianym grobie
    5 punktów
  20. „Mgiełkowe duszyczki” Mgiełką z głębin nam nieznanych, tajemnicą nam wszechświatów, lekkim śladem obecności pośród duchowych tematów. Schodzą dusze w rytmie ciszy, w kolejce do życia stają, szukają miejsca dla siebie, w świat twardy się tu wcielają. Z ludzkim ego zamieszkują, od narodzin drogę znają, stają się mu świadomością i w tym życiu razem trwają. Mgłą przestają być bez cienia — aż do kresu im to dane; gdy porzucą ciężar ciała, odchodzą gdzieś tam w nieznane. I znów w mgiełkę się zmieniają, zbierają ślad swoich zdarzeń, ciche echa dawnych istnień i niespełnionych wciąż marzeń. Wrócą w światło ponad czasem, tam, gdzie źródło ich istnienia, gdzie początek splata z końcem pełnię sensu i spełnienia. Leszek Piotr Laskowski
    5 punktów
  21. Dziękuję za pochylenie się nad "łzą nieupadłą" :) @violetta @wiedźma @hollow man @andrew @Berenika97 @Leszczym @Andrzej_Wojnowski @viola arvensis @Poet Ka @Lenore Grey @Nata_Kruk @[email protected] @lavlla nisu @Trollformel @EsKalisia @Gocell - jako inżynier, przyjmuję wszelkie techniczne sugestie, dzięki. Pokminie, ale wersja obecna jest dość przemyślana i zawsze zostaje na koniec dylemat rytmu i treści.
    5 punktów
  22. katedra ze szkła i koloru toczył się film lampy słoneczne zatopione w świetlikach elfy efemeryczne ledwie widoczne może fotomontaże kiedy patrzę w słońce po opadnięciu napięstków Poświatowskiej widzę - trwam dopóki widzę transparentne drobnoustroje przez żar nieba i wilgoć zieleni powidoki granatowej nocy złotego księżyca pełnego w nowiu i zaćmieniu srebrzystego widzę kalejdoskop kolorowe drobinki fantazyjne wzory ciemnej nocy wyobraźni kolorowe odłamki marzenie o wieczności kolejny eon kolejne koło zatoczone przez istnienie
    4 punkty
  23. Oby do lata by sypiać bez znużenia nie myśleć o frasunkach zmierzch zalewam muzyką wśród taktów kołowrotka doglądam pięciolinie by świtom dobrać tony wiatr jakby to wyczuwał nad chatką mgły rozgonił... bo teraz tylko czekać i prosić los niebogę... blask już do sierpnia bieży zakwili dziecię mamie kwiecień, 2026
    4 punkty
  24. Dedykuję dla pokolenia, które dorastało w cieniu reaktora nr 4. - J. J. Zieleziński ++++++++++++++++++++++++++ Kak nam nakazał dyrektor Wania "Reaktor wymaga przetestowania"* Ponagla nas, aby rozpocząć test: "Wyłączcie mi zaraz E-Ce-Ce-eS*!" Moc reaktora planowo spada*, Partia z tego powodu jest rada. Już po raz czwarty z rzędu ten test*, Victor Bryukhanow nieomylnym jest. Zaraz to wszystko rozpocznie się, Napięcie wśród nas jak przed burzą jest. Już wyłączona jedna turbina, 50 procent reaktor trzyma. Wtem jakiś partyjniak z Kijowa Opóźnić test karze lub zastopować*. To pierwszy problem, który zaszkodzi, Lecz normy planowe jest mus wyrobić. Jest w pół do pierwszej – problemy nowe W rdzeniu zatrucie jest ksenonowe*, Lawina neutronów jest pochłaniana, Reaktor nie kwapi się do działania. eR-Be-eM-Ka* - reaktor ruski, posiada dodatni współczynnik pustki*, a to dla jego rdzenia oznacza, zbyt dużo pary tam nie popłaca*. Tymczasem Diatłow* swą mordę drze "Nu kak wy duraki diełacie ten test?!" Pręty* co w ryzach reaktor trzymały Wyciągnąć karze rozumek mały. Rozszczepień reakcji rusza lawina*, Nikt wzrostu mocy już nie powstrzyma*. Wszystkie wskaźniki są na czerwono, Koszulki prętów paliwa płoną*. Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć* Śmierć z reaktora zaciska swą pięść Radionuklidów wybuch wystrzela Rozpoczynając śmierci wesela. I przyszła ta blada, koścista pani... Po dzieci, po ludzi co nawdychani produktów przemian promieniotwórczych i chorób związanych z tym rakotwórczych. Wiatr z Czarnobyla zatacza swe koło, a w Polsce dzieci się śmieją wesoło* Nie straszno im eto? A to po cziemu? A... bo to było ze trzy dni temu...* W końcu podali nam płyn lugola* Lek wprost genialny jak ruska kola. Czy śmierć nas dotknęła? Tego nie wiemy,* Dziękujmy więc Bogu, że jeszcze żyjemy. ++++++++++++++++++++++++++ Wyjaśnienie * - gwiazdek (liczby po lewej wskazują na numery wersów): skróty wstępne: Rdzeń Reaktora nr 4 RBMK CEJ = R4CEJ CEJ = Czarnobylska Elektrownia Jądrowa 2 - "Reaktor wymaga przetestowania" – R4CEJ wymagał przetestowania. Jednak włodarze ukraińskiej partii ZSRR, aby zrealizować plan wykonawczy (i otrzymać nagrody), oddali go do użytku PRZED tym krytycznym testem. Test był na tyle krytyczny, że funkcjonalność była zarządzana przez wyższych rangą przedstawicieli partii ZSRR, co stawiało decydentów w niekomfortowej sytuacji – wiedzieli, że test musi absolutnie być wykonany. 4 - "E-Ce-Ce-eS" – ECCS = Emergency Cooling Core System = System Awaryjnego Chłodzenia R4CEJ, wyłączony ok. 14:00 25 kwietnia 1986, niecałe 11 godzin przed awarią. 5 i 12 - od 3:00 do ok. 13:05 25 kwietnia 1986 realizowano planowe obniżanie mocy reaktora z ok. 3200 MW do ok. 1600 MW (50% mocy znamionowej R4CEJ). 7 - feralny test był tak naprawdę już czwartą próbą zaliczenia testu awaryjnego rozruchu R4CEJ. 10 i 14 - Test odbywał się pod koniec miesiąca, przed Świętem Pracy, kiedy większość zakładów starała się wyrobić jak najlepsze normy (nagrody dla partyjniaków w fabrykach). Test zbiegł się w czasie z decyzją dyspozytora sieci energetycznej w Kijowie, który miał większe kompetencje niż dyrektor CEJ, więc test musiał zostać wstrzymany na ponad 9 godzin, do ok. godz. 23:00 25 kwietnia 1986. W warunkach niepełnej mocy R4CEJ gromadził w rdzeniu Ksenon-135, gaz silnie obniżający wydajność reaktora. 17 - "eR-Be-eM-Ka" = RBMK = Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj = Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy. 18, 20 i 23 - "posiada dodatni współczynnik pustki" – positive void coefficient – parametr fizyczny reaktorów RBMK: im więcej pary wodnej w rdzeniu, tym moc reaktora wzrasta (więcej neutronów do reakcji łańcuchowej). W kontrolowaniu rdzenia RBMK należy zachować równowagę między dodatnimi i ujemnymi czynnikami reaktywności. Dodatnie współczynniki reaktywności (zwiększają moc RBMK): wzrost temperatury moderatora (więcej pary → moc rośnie) wyciąganie prętów kontrolnych w początkowej fazie (mniej wychwyconych neutronów → moc rośnie) brak moderacji kanałów z paliwem (wzrost temperatury paliwa → moc rośnie) Ujemne współczynniki reaktywności (obniżają moc RBMK): wzrost ciśnienia w chłodziwie bez efektu dodatniego pary (spowolnienie neutronów → moc spada) zanurzenie prętów kontrolnych (wychwyt neutronów → moc spada) zatrucie ksenonowe (pochłanianie neutronów Ksenon-135 → moc spada) zwiększenie przepływu chłodziwa (wychłodzenie paliwa → moc spada) 21 - "Diatłow" = Anatoly Dyatlov – nadzorca techniczny, popierany przez partyjny zarząd CEJ. 25, 26 i 28 - Pozbawienie R4CEJ elementów hamujących jego reaktywność i niefrasobliwa utrata kontroli, a następnie próba wyhamowania nagłego wzrostu mocy – moc skacze lawinowo z ok. 200 MW do 30 000 MW (10-krotnie ponad dopuszczalną moc projektową). 29 - "Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć" – choć wygląda jak odliczanie, wiersz odzwierciedla dokładny czas awarii R4CEJ: 01:23:45. To godzina drugiego wybuchu (reakcja wodoru z tlenem), sekundę po pierwszym wybuchu pary wodnej, który wyrzucił do atmosfery miliony radioaktywnych cząstek, m.in. jod-131, cez-137, stront-90 i pluton. 38, 40 i 41 - W Polsce alarm dla dzieci w szkołach wprowadzono dopiero trzy dni po awarii (około 28 kwietnia 1986), mimo że wyciek miał miejsce 26 kwietnia. Około 18 milionom Polaków (w tym dzieci) podano płyn lugola – "cudowne lekarstwo", często w niewystarczających ilościach i nieodpowiednim stężeniu. Miało to wprowadzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak roszczeń wobec władz PRL. 43 - Alegoria do osób, u których skutki awarii wystąpiły po latach – powolne, przewlekłe choroby śmiertelne. ++++++++++++++++++++++++++ Polecam obejrzeć serial "Czarnobyl" z 2019 roku. A tutaj niektóre materiały wideo (niestety nie znalazłem po polsku):
    4 punkty
  25. miękka glina wodnista i ciężka daje oparcie dla rąk rzeźbiarza powstaje forma pamięci zaklęta lecz kiedy wyschnie nikt już nie pamięta
    4 punkty
  26. Ukroiłam już kawałek lata W ustach się rozpływa Smakiem słoneczników Lukrowana lekka chwila W ustach się rozpływa Przekładana kwieciem Lukrowana lekka chwila Mija słodkim snem motyla Przekładana kwieciem Ulatuję z wolna na języku Mija słodkim snem motyla Na ozdobnym talerzyku Ulatuję z wolna na języku Smakiem słoneczników Na ozdobnym talerzyku Ukroiłam już kawałek lata
    4 punkty
  27. dziś tak bardzo chciałam coś o tobie przyjechałeś w dobrym czasie zaczarowałeś zamieniając rezygnację w istotę radości dając poznać szaleństwo w smutnych rzeczach stabilność w dzikiej radości, takiej w której szczęście nie umiera nigdy a stratą czasu jest oddech nie wiem co to zmartwienie a raczej nie pamiętam
    4 punkty
  28. Słyszę serca bicie Słyszę oddechy niespokojne Ale nikt nie szykuję się Na wojnę A świat gubi Powoli oddech...
    4 punkty
  29. tak se stoje, pije kawe czas przemyka mi przez palce chwile temu pierwsze kroki teraz w ręku dyplom trzymam szczerze mówiąc nie myślałam że tak szybko wszystko mija czasem chciałabym zatrzymać choć na chwile czy tak da się?
    3 punkty
  30. wśród tulipanów milknę, by słuchać zięby cichnie i ona
    3 punkty
  31. w tobie zanurzona głębokie systemy pod korą ciężkie mieliną zwoje weszły w dualizm czucia i wachlarz rozszczepień wyobraźni kocham cię kochać uwielbiam uwielbiać w pół do zatonięcia o każdej porze jestem zaśnięciem w obrysie twojego ciała jaźnie rozliczę w monecie pośmiertnej
    3 punkty
  32. Są takie osoby i jest ich sporo, które w ogóle i w szczególe wolą osobno. Tak, preferują osobno, zatem ochoczo wybierają coś na kształt liczby pojedynczej, sumiennie ograniczając cykle pewnych zdarzeń i limitując sekwencje niektórych wydarzeń oraz płynących z nich w ich mniemaniu mało ważnych wrażeń. Warszawa – Stegny, 25.04.2026r.
    3 punkty
  33. czemu żeś smutny tato taki dziś dzień pogodny - byłem świadkiem na mogile synu - krzyż położył cień spojrzał i cichuteńko rzekł wybacz a potem dodał głośniej - jutro też ma być taki jak dziś... przegrał nie kończąc
    3 punkty
  34. Podglądam Głaskane brzozy wirują Powagę zimy przykryła zieleń Huśtawka słońca Dodaje skrzydeł Radośnie popiskuje
    3 punkty
  35. Coś ty uczynił Jezu, Pozbawiając setki usposobienia swego miłosierdzia Coś ty uczynił Jezu, przyprawiając swego wysłannika do wiecznego piekła Niekończącej się męki - boleści których nie sposób pojąć Coś ty uczynił Jezu, Ukrzyżowując nieczystą duszę, którejś nie przyrzekł zmartwychwstać, by odrodzić kwiat lotosu, pozbawionego ran szatańskich, wspomnień drastycznej burzy. Coś ty uczynił Jezu, Prawiąc kazania noszenia własnego krzyża, a gdy zostało to poczęte, Krzyż poniósł ofiary. Coś ty uczynił Jezu, Odbierając - mego bliźniego
    3 punkty
  36. @Migrena czuć wyjątkowo namiętne tempo całego wiersza, i gdy się czyta to jakby sam oddech przyspieszał więc wiersz ma moc ! Środki stylistyczne bardzo ładnie dobrane, jak zwykle wyjątkowe - jak to u Ciebie. Kiedy się czyta takie wiersze, to jak długie by nie były, pozostaje niedosyt. /przynajmniej u mnie/ Wiecej nie napiszę, bo obrośniesz w piórka 😉
    3 punkty
  37. @Migrena Bardzo dziękuję! Gdy ktoś czyta tak jak Ty, to słowa same odkładają broń.:) Serdecznie pozdrawiam. :)) @Stukacz Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Pięknie powiedziane. Słowa, którym pozwala się odejść od utartych schematów, często niosą ze sobą zupełnie nową energię. Cieszę się, że nadajemy na tych samych falach. :)))) Serdecznie pozdrawiam! @Gra-Budzi-ka @Lenore Grey @Simon Tracy Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)))
    3 punkty
  38. @Mitylene, @LessLove, @Migrena, @Marek.zak1, @Nata_Kruk, @Stukacz, @Berenika97, @[email protected], @Sylwester_Lasota , @Charismafilos ogromne podziękowania, cieszę się , że "zjedliśmy razem ". Jest mi bardzo, bardzo miło. Pozdrawiam ciepło.
    3 punkty
  39. @Alicja_Wysocka, @violetta, @Migrena, @Berenika97, @Sylvia, @viola arvensis, @Rafael Marius, @Wochen, @23., @aff, @Marek.zak1, @hollow man, @Łukasz Jurczyk, @[email protected], @Na liniach czasu, @Andrzej_Wojnowski, @Andrzej P. Zajączkowski, @Charismafilos Dziękuję, że czytacie, za czas i komentarze. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
    3 punkty
  40. @violetta Bardzo dziękuję! Zgadzam się! Serdecznie pozdrawiam. :) @Wochen Bardzo dziękuję! :))))) Serdeczności! @Adam Zębala Bardzo dziękuję! Bardzo się cieszę, że tekst się spodobał. :))) Też pozdrawiam ciepło! @andrew Bardzo dziękuję! Cieszę się, że przeczytałeś, zanim słowa zdążyły się zgubić. :))) Dziękuję za uroczy wierszyk. Serdecznie pozdrawiam. :) @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Miło mi bardzo, że rozsznurowane słowa się spodobały. :))) Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! :) Serdecznie pozdrawiam. :))) Ptak się oddalił. Nie mierzył trudu ni drogi. Błękit go przygarnął. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Mieszaj śmiało- herbata bez cukru w Twoich rękach będzie najlepszym poetyckim naparem. :))) Serdecznie pozdrawiam. :)
    3 punkty
  41. @Alicja_Wysocka Alu. ale jak bym mógł? piękno młodości i miłości zesencjalizować w dwóch zwrotkach? czułbym się profanem:) albo jakimś innym sadystą słowa! dziękuję Ci Alu bardzo:) @violetta Harley-Davidson, jeansy, skórzane kurtki, wiatr we włosach - gorący asfalt i ONA - miłość:)
    3 punkty
  42. spotkajmy się na spacerze to taki prześliczny zwyczaj najlepiej w połowie drogi przytomni wpół bez księżyca bo po cóż błądzić osobno półsennie w północy spokój skoro się już znaleźliśmy półszczęścia złóżmy w półmroku a niech się każdym półzmierzchem świat nawet cały zadziwi że my tak ciągle ze sobą półszeptem jakby półżywi
    3 punkty
  43. żadne z wielu słów co dzień wymawianych nie jest tak wymowne dla nas ani uwielbiane jak to jedno jedyne któremu już na początku zaistnienia świata nadano najpiękniejsze z imion - matka -
    3 punkty
  44. Ponad niebiosami w okularach chmury ludzką ziemię czytają spokojnym wiatrem zaciekawione ubrane w białą suknię wzruszone czasem skropią deszczu śpiewem ludzką ziemię czytają spokojnym wiatrem tam losy tak kruche jak płatek róży wzruszone czasem skropią deszczu śpiewem człowiek za nadzieją w niebo patrzy tam losy tak kruche jak płatek róży wzdychają wzruszone chmury milczące człowiek za nadzieją w niebo patrzy wysyłając w powietrze świeże emocje wzdychają wzruszone chmury milczące widząc wszystko jak na puszystej dłoni wysyłając w powietrze świeże emocje płynące między dwoma światami powoli widząc wszystko jak na puszystej dłoni zaciekawione ubrane w białą suknię płynące między dwoma światami powoli ponad niebiosami w okularach chmury
    3 punkty
  45. słoneczna dolina oddala horyzont ledwie na niebie białe obłoczki później mleczna pierś
    3 punkty
  46. @Migrena... dziękuję za wizytę i.. 'młodopolska'.. :) @violetta.. na razie nie widzę lata, ale już czuję... :) Dzięki. @LessLove... o tak, zmierzchy i świty, to takty melodii dnia... :) Dziękuję. @andrew.... jeżeli bardzo, bardzo oczekują, to się spełni... :) Dziękuję. @aff... nie doszukuj się królewny... ;) w treści o kołowrotku dnia, mijającego czasu. Miło, że zaszłaś... :) @wiedźma... "Oby do lata".. tak, to także czekanie na lato, ponieważ właśnie w sierpniu... a o tym czym szepcą ostatnie dwie linijki... :) Dziękuję za odwiedziny. Jedno, cudowne zdanie.. :) Dzięki.! ... Ala, niech pojawi się to wszystko, o czym piszesz... :) Kwilenie.. przejście ciszy w .. życie, o tak.! Staram się nie.. bezpośrednio.. niech są dróżki dla "czytacza"... :) Dziękuję za obecność. @Andrzej P. Zajączkowski... @Wochen... @Posem... Panowie, bardzo Wam dziękuję za chwilkę u mnie. @Leszczym... @Rafael Marius... @Poet Ka... dzięki Wam bardzo.! @Krzysic4 czarno bialym... dziekuję. Pozdrawiam Was wszystkich.
    3 punkty
  47. Droga miłości co uskrzydlasz, Dlaczego niczym Dedal i Ikar bywasz? Ty niczym słońce nadajesz blasku, Ale przez Ciebie dochodzi do tego potrzasku. To Ty nadajesz barw temu co szare I wskazujesz sens życia wytrwale, Lecz gdy się z drugą osobą nie powiedzie, Uderzasz mocno, niczym Ikar o ziemię. Wszystko traci sens i pióra się nie kleją, Bo wosku brak przez te kłucie w sercu. Wosk ten stopiony nie przez słońce, A przez uczucia co ranią nas ciągle. Gdy jednego dnia jesteś jak ojciec z synem, Latasz frywolnie i cieszysz się życiem, Drugiego, nie masz siły na nic, Bo po co taki byt, gdy znów wszystko masz za pic? I znów Cię kłuje, i znów Cię boli, A bez miłości mógłbyś latać do woli. Po tym wszystkim zadaj sobie pytanie, Czym nasz żywot, gdy uczuć nie ma w nim wcale?
    3 punkty
  48. pętle codziennych życiowych zdarzeń z różną mocą kradną oddech a człowiek myśli czy znów dam radę tak zwyczajnie albo podle między cegłami życie przeciskasz czasem dławisz ważną sprawę pragniesz zwyczajnie znowu zapytać czy jeszcze warto się okażę zaprzestań tęsknot co duszę ranią niemożnością czegokolwiek gdy mgły ponownie biel światu dadzą zyskasz siły by zapomnieć
    3 punkty
  49. @violetta a ja bym jeszcze dodała: "W majowym słońcu skąpana, stoisz jak obraz najsłodszy, przez wiatr lekko rozczesana, w sukni od pąków uboższej. Pobiegnę za Twoim zapachem, gdzie płatki magnolii lśnią biało, by pod tym kwitnącym dachem, wiosnę wspólnie wychwalać całą." Brakuje tylko zdjęcia, jak to ja mam w zwyczaju;)
    2 punkty
  50. @Migrena gdybym mieszkała na prowincji, to bym się skusiła, ale w mieście to samochodem:)
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...