Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
wymazali słowa i miejsce, gdzie byli jeszcze ciałem on - wlókł za sobą psa co lizał próg nicości ona - cień wyziębły z milczenia szła za wiatrem byli z dwóch krańców martwego świata osuwali się ku sobie on - odwrócony od siebie ona - wydrążona ze środka on gasł jak korzeń próchna ona opadała jak popiół bez ognia i kiedy się spotkali każde patrzyło w inną ciemność noc wypiła ich twarze do ostatniej jasności objęła ich chłodem lecz nie złączyła dwie zjawy - dawni kochankowie bez pamięci spoczęli skroń przy skroni jak obce kamienie w ich źrenicach osobno zamarzły nieba15 punktów
-
to nie haiku I. lód na jeziorze tylko ona jej zawiść - łysa polana II. banicja ducha milczenia, zazdrości mur - triada w tym wierszu III. patrz tu pierwiosnek przytulił się do liścia- do ciepła wiosny13 punktów
-
(z przymrużeniem oka do własnego motto) wszak nie kto inny jak poeta ma mnie rozumieć, wiedzieć o tym, że jak do rymu coś nagadam, to musi trochę być głupoty zatem tytułem wyjaśnienia jeszcze na koniec coś dopowiem - gdy puentę lekko przerysujesz, to dłużej sens zostaje w głowie *** z materii słowa wszak nie kto inny jak poeta ze słowa może stworzyć wszystko i zostać bogiem małych liter, i uwielbianym być artystą lecz słowa mają różne kształty, odmienną wagę - może nie wiesz - potrafią zgniatać albo sprawiać, że czujesz się jak w siódmym niebie z przekonaniami różnie bywa, bywa, że bóstwem zwykły bożek, i rośnie tylko wśród poddanych, bo sam - bez wiary - zniknąć może9 punktów
-
w cichości twojej dojrzewam ja Anna wtłoczona w codzienną rutynę w której to po pachy ręce urabiam gnąc kark przy byle koromyśle tak że z wiadra uścibiam wody wszystkie te haftki zapaski co przedniejsze sprzedałam już mi one jakoś tak zbrzydły wolę dłoń w dłoń śliną w piach albo pod obojczyk nie mów że wiesz co czuję wzuwając co rano nie swoje chodaki przeszłam nie jedno życie za życia a końca nie widać z początku i nazat po śladach dawnej mnie na zatracenie obraz Pinterest7 punktów
-
Ty masz to coś w sobie Ciebie się wspomina Do Ciebie się tęskni za Tobą przeklina Mnie jest łatwo chcieć we mnie się zatraca Mnie łatwo zapomnieć do mnie się nie wraca bez ognia bez dymu w samotnej pościeli nic nas nie połączy nic nas nie podzieli chociaż chce iść dalej nic mnie nie podnieci chciałabym nie kochać chciałabym już nie pić6 punktów
-
Wąż pojazdów coraz bardziej się wydłużał. Choć jego czoło nie poruszyło się prawie wcale w czasie ostatnich piętnastu minut. Korek był tym większym utrudnieniem, że blokował jedną z głównych, miejskich arterii w czasie popołudniowego lecz na szczęście powoli rzędnącego szczytu. U podnóża wjazdu do wiaduktu zablokowane były dwa z trzech pasów ruchu. Wypadek był potężny i z pewnością tragiczny w skutkach. Lewy pas okupowały pojazdy karetek, radiowozy i dwa zastępy straży. Betonowy słup wiaduktu, zlał się w jedną makabrycznie, fantasmagoryczną strukturę, z wrakiem osobowego pojazdu. Moje auto ze mną za kierownicą stało praktycznie obok tragicznej sceny. Widziałem cały ten dramat jak na dłoni. Choć po prawdzie starałem się zbyt wiele nie oglądać, nie dlatego bym doznawał uczucia wstrząsu czy szoku na skutek gwałtowności zdarzenia a raczej dlatego, że nie była to moja sprawa. Nie moja tragedia. Nie moje życie. Nie moja śmierć. Moja ukochana, siedzącą na fotelu pasażera, nie chciała patrzeć za okno kierowcy. Bała się widoku krwi czy ciał. Zawsze była delikatna i zbyt czuła by żyć w zgodzie z tym okrutnym światem. Ponaglała pod nosem, pojazdy przed nami by zmienić perspektywę widoku za oknem. Dojeżdżając do miejsca akcji ratunkowej, uniosłem szyby jak najwyżej by skutecznie zagłuszyć uciążliwy harmider. Włączone koguty radiowozu oślepiały mnie lekko, lecz nie na tyle bym nie widział szczegółów. Rozległ się metaliczny trzask tarcia. Strażacy starali się oderwać wrak od słupa. Dźwięk jeżył włosy na karku i rękach. Specyficzny , połączony z odgłosem spękanego szkła i piskiem osi. Samochód musiał być nieduży. Czarny z trójramienną gwiazdą na tylnej, ściętej na prosto pokrywie bagażnika. Nie zostało z niego wiele. Kłębowisko blachy, części i elementów kabiny. Cała przednia część przestała istnieć. Nawet silnik był rozbity w perzynę. Prędkość musiała być olbrzymia. A na asfalcie, próżno było szukać śladów hamowania. Kierowca pędził tak w warunkach ulewnego deszczu, który padał od kilku godzin. Stracił panowanie i znalazł swój koniec na betonowej przeszkodzie. Pojazdem jechały trzy osoby. Dwa białe worki na ciała, spoczywały niedaleko przy ostatniej zaparkowanej karetce. Były pełne. Akurat gdy na nie patrzyłem, grupka policjantów rozstawiła wysoki parawan. Odcinając zmarłych od świata żywych. Karetka była otwarta. Na noszach spoczywał młody chłopak a lekarze właśnie robili wszystko by nie podzielił losu tych dwojga. Reanimowali go dość długo. Nie przestając jednak ani na chwilę. Jego serce nie chciało wbić pierwszego biegu. Tracili go z każdą chwilą bardziej. Wąż samochodów i służby ratunkowe no i wrak auta. A jednak był tam ktoś jeszcze. I to było najdziwniejsze. Na akcję reanimacyjną patrzył młody chłopak. Mógł mieć najwyżej dwadzieścia lat. Blondyn o zielonych oczach i słusznej, postawnej budowie ciała. Był autentycznie przerażony. Sparaliżowany i zszokowany ciałem, lecz zupełnie świadom tego co rozgrywało się wokół. Początkowo wziąłem jego osobę za kolejnego pasażera auta, tym bardziej że nie był sam. Rękę na jego ramieniu w geście niebiańskiego spokoju, trzymał facet około trzydziestki w bardzo ładnym i stonowanym garniturze. Garnitur był kremowy, prawie tak samo jak długie i rozpuszczone włosy jegomościa. Był bardzo wysoki i szczupły. A wyraz jego twarzy był zupełnie dziwaczny jak na obrazy scen jakie przyszło mu oglądać. Bił od niego niezmącony spokój i harmonia. Był jak anioł, gdyby tylko takowe istniały. Chłopak nie przyjmował widać energii z jego dłoni. Szarpał się, wił, wiercił i krzyczał wniebogłosy. Odejdźcie! Ja nie chcę żyć! Nie chcę dalej żyć! Chcę umrzeć! Chciałem umrzeć! Pozwólcie mi odejść! Należało im się! Nie żyją! Ona nie żyję! Zginęła z nim! Ja też chcę! Zdradzili mnie! Obydwoje mnie zdradzili! Ona z nim… rozumiecie! Musieli umrzeć! Tak tylko mogłem rozstrzygnąć to sprawiedliwie! Muszę umrzeć! Zdradziła mnie! Ale to nie zemsta, to ulga! Nie możecie mnie ocalić! I tak umrę! Tak samo jak ona! Dla niej!... Po tych słowach obaj ruszyli w stronę karetki. Weszli do środka gdzie ratownicy robili wszystko co w ich mocy by ocalić go ze szponów śmierci. Zniknęli obaj a gdy to się stało ratownik prowadzący resuscytację krzyknął. Mamy go! Wrócił do nas! Odwróciłem się do ukochanej Z trudem spojrzałem w jej pełne łez oczy. Nie ma sprawiedliwości pomyślałem. Wiedziałem o tym dobrze, że na jego miejscu, zrobiłbym dokładnie to samo.6 punktów
-
Cześć! Cześć Karolinko! Co u Ciebie? Nic. Jak minęły święta? Normalnie. Co dobrego jadłaś? Żurek. Wszystko w porządku? Tak. Ładnie rysujesz, podoba mi się! Zachodzące słońce. Potrzebujesz czegoś ode mnie? Nie. Cieszę się, że mogłem z Tobą porozmawiać. 0906 koniec na dziś! Do następnego razu Karolinko!6 punktów
-
Droga przez knieje koła buksują szlacheckie myśli się w głowie snują auto krę miażdży i rozchlapuje brunatną wodę co opryskuje Leśną polanę paśnik dla saren wnet przybiegają łanie zdyszane ciesząc mą duszę swoim widokiem leśnej zwierzyny bezkresny spokój Z drogi spoglądam mostek przecina dwa stawy mętne co się spowiły w zimowej szacie żabieńców ostów przegniłych rzęśli i wodorostów Za nimi droga a w prawo drzewa niegdyś tu mocne las dęby miewał i prześwituje rząd kolumn niskich portyk z balkonem wśród plantów wykwitł Stoi Dwór wśród suchych wspomnień złego poranka nie ma drzwi W oknach zawisła leśna firanka Wokół pulsuje życie już nowe a on umiera w szacie lutowej pies nie zaszczeka kot się nie przemknie stara narzuta mu w sercu tęchnie6 punktów
-
Moje wiersze krzyczą obdzierają ze skóry znaczenia nagie patrzą w sufit Namaluję im tam słońce W jego promieniach zakwitną Nauczą się tańczyć i śpiewać Wywiną Koziołki Aż Matołki zazdrosną wiosną i zderzą się z drzewem Co jeszcze? nie wiem6 punktów
-
A: (z wyrzutem) Czemu nie jesteś taki jak inni? Czemu nie gonisz za zwykłym światem? Czemu odrzucasz nadane wzorce? Czy wiesz coś więcej? Kim jesteś zatem? B: (buntowniczo) Nie mów mi, kim mam być, nie pisz za mnie moich dni! A: (nakazowo) Czemu nie idziesz utartą drogą, starte kolana pokoleń wielu dają Ci wzorzec - szukasz przykładu. Przykład masz z góry, nie psuj ogółu. B: (asertywnie) Nie chcę świata z cudzych map, nie chcę ścieżek, które znam. Jeśli błądzę... no to cóż... w końcu sens odnajdę sam. Niech powiedzą, że to błąd — że się zgubię pośród dnia, bo wybieram własny głos. I to moje „JA”. B: (miękko) I choćby świat mój słabo wyglądał i nie był kanwą żadnej piosenki - to nadal MÓJ świat, z niego się cieszę. Dla mnie jedyny i dla mnie wielki.5 punktów
-
@Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Dziękuję to, że dopisałeś wierszyk - znaczy to dla mnie bardzo dużo. Serdecznie pozdrawiam. @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. @Poet Ka Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten komentarz - "platoński wymiar w negatywie" to sformułowanie, które sama chciałabym mieć przy pisaniu. Trafiłaś w sedno tego, czego szukałam- nie uniesienie ku idei, ale jej odcisk w tym, co zostało po utracie. Serdecznie pozdrawiam. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Dziękuję. Napisałeś to lepiej, niż ja umiałem to powiedzieć wprost - dlatego musiałem napisać wiersz. :) "Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć" - to jest dokładnie to. Nie ma tu nawet nostalgii. Tylko dwie osobne ciemności. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! To piękna odpowiedź. Szczególnie ten czas - chłodny, nieubłagany, piszący scenariusze długo po nas. Dziękuję, że zostawiłeś ten obraz. Serdecznie pozdrawiam. @Proszalny Dziękuję za ten komentarz - i za odwagę, żeby napisać, że się boisz. Obraz kotka ze skrzynią jest piękny i trafny - właśnie o to chodziło, o zawieszenie między istnieniem a nieistnieniem, gdzie sam akt obserwacji niczego już nie zmienia. Pytasz, jak się czułam po napisaniu. Nie powiem, że tylko technicznie - to byłoby nieprawdziwe. Pisanie tego wiersza było jak schodzenie po schodach, które się za tobą zapadają. Dotarłam na dno i zostałam tam przez chwilę. Ale samo napisanie - paradoksalnie - dało mi powietrze. Jakby nazwanie ciemności zmniejszało jej władzę. @Simon Tracy Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)5 punktów
-
@Berenika97 Gdy dwa puste naczynia się spotykają, nie ma w nich ani kropli wody, by ugasić pragnienie. Świetny klimat wiersza :) Wymazali świat. Kochankowie bez twarzy. Popiół bez ognia. Pozdrawiam5 punktów
-
Witam - miło mi że moje wiersze są subtelne - staram się by w moich wierszach czytający znalazł to coś co ma cieszyć by nie nudziły - serdecznie ci dziękuję za ową świeżość i młodość - Pzdr.serdecdcznie. Witam - ale piękne owe piękne - dziękuję - Pzdr.uśmiechem. Witaj - twój komentarz pod wierszem to coś co mnie cieszy - dziękuję - Pzdr.zadowoleniem. Witaj - miło że tak widzisz ten wiersz - a to mnie cieszy - Pzdr. @Lucienne - @KOBIETA - serdecznie dziękuję -5 punktów
-
DŻDŻOWNICA Raz dżdżownica ze Staniątek Utraciła życia wątek. Rano wstała, Nie wiedziała, Gdzie ma koniec, gdzie początek.5 punktów
-
na ziemi, co pamięta krew i uderzenie łopaty o kamień rosną brzozy z korzeniami w mundurach tyle zostało - numer na nieśmiertelniku fotografia bez twarzy ślad buta w glinie cisza ma tu wagę ołowiu nad Wisłą płynie echo co nigdy nie wróciło ze wschodu nawet cień nosi tu ranę a jednak - wśród popiołu, wśród ruin alfabetu - wciąż składa się rozstrzelane imiona4 punkty
-
Nocą na ulicy Czuję strach I w zębach Gryzę piach Odwracam się To nie sen Ktoś kradnie mi tlen!4 punkty
-
oczy sprzedawczyni wpatrzone w horyzont jak przedsmak śpiący i cichy wciska się na półkę obietnica bez pokrycia na poetycko-literackiej płaszczyźnie gdzie zawsze jest piękniej w zamglonych krajobrazach między Marsem i Jowiszem po promieniach biegną kształty o rysach głęboko dłutowanych nocnymi albo dziennymi puentami wplecione w pustkę piękno niedoskonałe wyrwane z naszej pamięci zmienia stopień wtajemniczenia w domu ziemskich wariatów wciąż jesteś powtórką repliką plagiatem4 punkty
-
Nie mogę sobie poradzić z przyzwoleniem społecznym na zabijanie zwierząt dla przyjemności. Bo zdecydowana większość myśliwych poluje właśnie dla satysfakcji. I choć zwierzęta nie tak jak ludzie, to jednak też myślą, czują, pamiętają, cieszą się, smucą, bawią się, tęsknią, kojarzą i przeżywają. A pewnie też marzą… POLOWANIE Przy ognisku, na polanie, Siedzą dumni i szczęśliwi. Zakończyli polowanie, Trzej szamani vel myśliwi. Narodziła Ziemia Matka W kraju, co nad Wisłą leży, Dwustu strzelców w koloratkach, Szatan białe zęby szczerzy. Milczą strzelby, psy, sztucery, Kryją kurzem się lunety. Więdnie sacrum, zaś maniery Transformują w proch, niestety. Obok cicho leży łania. Niżej oka krzyczy rana. Hubertowy fan się kłania, Bo robota wykonana. Kurtka tuli jak człowieka, Choć się huków nasłuchała. Purpurową krwią ocieka, Grunt, by równo krew kapała. Na nieszporach albo sumie, Teatralnie, mimo kaca, Taki rączki składać umie. Fałszem w górę oczy zwraca. Chrystus owszem, łowił w sieci. Z głodu, nie dla przyjemności. Lecz bajeczki to dla dzieci, Brak tematu znajomości. Nie zabijaj! Krzyczy księga. Zapis krótki, pełen racji. Ale jego to nie sięga, Bo on mistrz interpretacji. Każdy spec od picowania Plącze się, bo dwie ambony. Że liturgia zabijania, To jest mus błogosławiony. Nie kłam chłopie zza ołtarza, Nikt o morał cię nie pyta. Filozofia twa przeraża, Dwulicowość farbą syta. Siedzą teraz przy ognisku, W błogostanie tłumią wycie. Jaka rozkosz z lufy błysku! Bo kolejne zgasło życie... Trzeba szczerym być skurwielem, By zabijać dla radości. Polski ksiądz na żywe cele? Kurwa weny pozazdrości. Jeszcze z wolna dopijają, Czego wcześniej nie wypili. Potem w auta pójdą zgrają, Człowieczeństwo znów się chyli ...4 punkty
-
Podlałem ci storczyki, afrykańskie fiołki. Puściłem szybki blik na parędziesiąt złotych. Ta staruszka, co minąłem ją w tramwaju, krytykuje, czym jest blik. Na to trzeba więcej czasu, a czas goni - tik-tak-tik. Ja - wiesz - ja się czasem plączę, ja się czasem gubię. Czasem strącę fiołek, storczyk nieopatrznie, bezrozumnie. Coś mnie czasem gryzie jak gryzące krzyki sójek - przyznam, że choć lubię życie, ja się z życiem nie rymuję. 16 I 20254 punkty
-
Cieszę, że tyle cennych i ważnych refleksji udało się poruszyć :) To dla mnie zawsze ogromna radość podarować komuś chwilę zamyślenia. Oczywiście zostawiam każdego z własną interpretacją, która jest... bardzo dobra :) Po wersję reżyserską zapraszam na priv haha ;) Dzięki: @Clavisa @Poet Ka @Alicja_Wysocka @Myszolak @wiedźma @Annie @violetta @hollow man @Natuskaa @Marek.zak1 @Gosława @[email protected]4 punkty
-
marzenia jak wiosna kwitną rozwijają się jak pąki w kwiaty nie pytając o pozwolenie jeszcze wczoraj karty rozdawała nuda dziś otwarte okno przywołuje ptaki okruchami bułki słońce nie rzuca cienia na myśli zaczynają żyć na nowo wymyślą coś fajnego wystarczy oddalić się kilka kroków od zamyślenia i świat staje się … przyjazny 4.2026 andrew4 punkty
-
"Spotkanie dobra ze złem" Raz się z dobrem złość spotkała, od razu się wyśmiewała: – Że dobro miękkie, że głupie, i chce być w każdej chałupie! Że królować chce miłością, dobrocią i pokornością! Dobro nie odpowiadało, tylko złu się przyglądało. Na to złość się ekscytuje, złem i złością atakuje, a dobro w bezruchu stoi (i wprawdzie trochę się boi). – Ty nie weźmiesz mnie litością! – krzyczała złość ze wściekłością. Wiem to ja już z doświadczenia: że nie ma z tobą godzenia! Do bitki była gotową, ze srogą miną bojową, a dobro się odwróciło i w swoją stronę ruszyło. Złość w momencie osłupiała, jednocześnie zrozumiała, w nerwach myśl jej taka przyszała – że sama na głupią wyszła. Jeśli już na swojej drodze złość napotkasz bez przyczyny, odwróć się na jednej nodze – posyłając złość w maliny. Leszek Piotr Laskowski.4 punkty
-
Przesłałaś mi wiadomość krótką, słowa jak krople deszczu — tchu, świeże, niosące życie, krótkie, kryształki wiosennego snu. Widziałem cię z kopertą w dłoni — poranek srebrzył mokry bruk, a twoje oczy, gdzieś spóźnione, błądziły między cieniem dróg. Szłaś lekko, jakby w innym świecie, gdzie cisza ma znajomy głos — i nagle w kilku słowach przecież usłyszałem twój ukryty los.3 punkty
-
3 punkty
-
-Mistrzu, czy u człowieka wszystko się starzeje? -Z wyjątkiem apetytu, z nim to się nie dzieje.3 punkty
-
Dedykuję ten wiersz pamięci Orląt Lwowskich oraz innych Polskich Patriotów – za ich odwagę, poświęcenie i niezłomną wierność Ojczyźnie – Polsce. Jan Jarosław Zieleziński +++++++++++++++++++++++++++++++++ „Na zawsze wierni – Tobie Polsko” Orlęta Lwowa w murach dzielnie stały, Podczas gdy wróg przejąć miasto chciał. Serca, odwagi, krwi – nie żałowały, Pan Bóg Polakom zaś zwycięstwo dał. Stanęły zwycięstwa nad Lwowem pomni, Lwy Polskie z tarczami – tak jak Polskie Wojsko. Na pierwszej wyryte: Na zawsze wierni, Na drugiej zaś dumnie: Tobie, Polsko. Nie da się zbrodni zakopać w ziemi, Nie da się prawdy zagłuszyć milczeniem. Polacy zza Buga, choć już dawno niemi, To krzyczą głośniej niż ludzkie sumienie. Polskie lwy dzielnie, pomimo cierni, Na straży poległych – jak wierne wojsko. Było na tarczy: Na zawsze wierni, Na drugiej zaś było: Tobie, Polsko. Wcześniej Lwów, Wołyń, a teraz Przemyśl? Tarcz Lwów rozkazy przepełnione troską. Pierwszy z rozkazów: Na zawsze wierni, Drugi zaś mówi: Tobie, Polsko. Zamiast pretensji, dąsów, wybryków, Roszczenia postaw wciąż pielęgnować, Godzi się spraw ekshumacji Polaków oraz obietnic wcześniejszych dochować. Polskie lwy dzielnie pomimo cierni Na straży poległych – jak wierne wojsko. I niezależnie jak było – tak będzie: Na zawsze wierni – Tobie, Polsko!3 punkty
-
Swą przeszłość zna jak własną kieszeń to ona drogowskazem jego przyszłości Jego przeszłość to nie tylko jej cienie to ocean chwil których nie żałuje To z ich okruchów budował dni i noce ozdobione miłością łzą i uśmiechem Ta przeszłość to prawda o życiu kogoś kto nie wyśmiewał śmierci ptaka mgły tęczy To ona otworzyła bramy za którymi nie było głodu ani zmartwień - nie musiał bać się grzechu Jego przeszłości jest czymś czego się nie wstydzi o czym lubi rozmawiać pisać o tym wiersze3 punkty
-
3 punkty
-
Ręka sunie bladym udem Jej zachęta już rozpięta Dokąd, to dokąd? Niepoprawnie tak gna? Czy to kierunek aby w ogóle jest postępowy? Przyszło Pannie wnet do głowy. Streszczając zaloty: były tylko kłopoty. Bo kiedy lewica łamała lody To prawica krzyczała: Szkody!3 punkty
-
Rudis Zroszone obficie krwią piaski areny Gotowe znów przyjąć ofiarę dla boga Ryczą trybuny z podniosłej sceny Kolejnej jutrzence wiwat dla słońca Podnoszą się z nich tylko zwycięzcy Niczym ściana niebios która kruszeje By gruntem snów zostać kolejnych Choć już się nie przejżą w tym świetle3 punkty
-
Człowiek kręci kluczem, ale zamek nie ustępuje. Kolejny metalowy wzór, kolejny zamek – podłoga pełna frustracji. I wtedy – obok cichy śmiech, przy szaleństwie Twoich oczu: wytrych w dłoni złodzieja. Bez potu, bez wysiłku, tylko szczęście i znajomości.3 punkty
-
61. Fenicjanka (narrator: Agrianin) 1. Pachniała potem i żywicą – jak lasy mego dzieciństwa. 2. Mówiła po naszemu nieźle – „chcesz umrzeć?” – spytała, śmiejąc się. 3. Jej piersi miały konsystencję błota po ulewie. 4. Opium paliła z cynowego naczynia – ucząc mnie znikać. 5. Dym był gorzki – jakby płonęły moje sny. 6. Zobaczyłem brata idącego przez ogień – nie zatrzymałem go. 7. Wtedy płakałem z taką siłą, że drżały ściany namiotu. 8. Rano jej nie było – został zapach popiołu i moneta. cdn.3 punkty
-
Czesław Miłosz zmartwychwstał, aby zachwycać się twórczością Anouk Herman. a w bliższej okolicy nastąpił inny cud: obudził się Argus Panoptes, mityczny stwór o setce oczu. mrugnęło co drugie, pięćdziesiątym trzecim i jedenastym łypnął w moim kierunku. poczułem lekkie, wręcz łagodne gnijanie. spojrzeńsko wpłynęło na każdy z moich czasów, dekomponowałem się nieco w tym, co minione, w teraźniejszości, podtrupiała też przyszłość. wysnuwająca się z oczu przędza była wilgotna i owijany nią skuliłem się, zacząłem udawać sen (trzeba mieć nieliche zdolności aktorskie, by to się udało!). tak: nie zapadłem, a począłem odgrywać rolę snu. za oknem i w telewizorze przechodziły nawałnice, powstał, to z hukiem rozwiązano PolPartLit, w nowej epoce (i kolejnej, i następnej) nikt już nie myślał o reaktywacji Polskiej Partii Literatów. a ja się doskonaliłem w zgrywaniu marzenia sennego. a ja poczciwie przeistaczałem się w chmurę.3 punkty
-
Kolejny utwór z serii "Echo": Zgasły płomienie świec Pod wieżą śmierć Głębsza niż morze duszy męka Gdzie ideału myśl nie sięga W mgłę zagląda nieskończoność Ginie w głębi, gdzie się mieści Ukrytego snu złożoność Co rycerza śmiercią pieści Łez potoki, gorzkich łez strumienie I snu ze snem spienienie Ostatni blask, tchnienie ostatnie Pod sztandarem – bohater-ofiara Deszcz z lewa, prawa ciężko zatnie W sen niepotrzebny błędna wiara Zabrakło serca, zasłonięte oczy W których upiora cień się toczy Tak mało – jednego kroku Legł rycerz – o zmroku W wieczystą samotność krok W tłum umarłych nagły skok Łzy płyną gorzkie, łez potoki Jak okiem sięgnąć nie widać Gdzie kończy się ich bieg szeroki Serce jedno – tylko to mógł dać Zabrała śmierć rycerza Zamarła w bezruchu wieża3 punkty
-
Na ciemnym tle Marsylia jest jeszcze jaśniejsza niż dawniej Thomas Monticelli uczeń tutejszej szkoły rysunku a później znamienity malarz przeczuwał jej nadchodzące epokowe biele rozjaśniając paletę aż po dowolną impresję a raz malując nieodległą od brzegu wyspę później nazwaną imieniem Hrabiego Monte Christo użył tylko czterech jasnych kolorów U podnóża miasta barwny targ na stołach perłowe ostrygi czerwone homary wszystkie jeszcze w ruchu nikt nawet nie przeczuwa tu ostateczności ryby sztychem płetwy dopełniają obrazu woda na nich znika w słońcu w cieniu parasoli handlarze i rybacy kobieta przeszła z pełnym srebra koszem Mężczyzna wynajął pokój przy La Canebiere za dnia filmował będzie wyspę i zamek d’If gdzie słychać jeszcze głosy więźniów jak napisał o tej budowli A. Dumas czarniejsze od morza groźne widmo sięgające ręką po swoją ofiarę3 punkty
-
@Łukasz Jurczyk Połączyłeś w tej części brutalny naturalizm z głęboką psychologiczną traumą. Akcja dzieje się w namiocie. Fenicjanka jest najpewniej markietanką a spotkanie to transakcja. W wierszu wyczuwa się fizjologię i zmysłowość. Kobieta pachnie "potem i żywicą". To zapach ciężkiej pracy, podróży, ale paradoksalnie dla narratora staje się wspomnieniem dzieciństwa. "Jej piersi miały konsystencję błota po ulewie" - niesamowicie oryginalne. To spotkanie to nie tylko akt fizyczny, to również seans terapeutyczny - ucieczka od koszmaru wojny. Fenicjanka "uczy go znikać". Narkotyk odcina go od bólu tu i teraz, ale przynosi gorzkie wizje. Wraca trauma wojenna - wizja brata idącego przez ogień. Narrator żyje, jego brat zginął- czuje ogromne poczucie winy - aż pęka - płacze. Ostatnia strofa to brutalny powrót do rzeczywistości - Fenicjanki już nie ma, katharsis dobiegło końca, została moneta, która uświadamia, że wszystko odbyło się w ramach płatnej usługi. Potęguje to poczucie samotności. Piękny wiersz! Płaczem burzyłem płócienne ściany, obudzony o świcie w objęciach pustki, z opłaconą winą ocalałego.3 punkty
-
Kwiecień ułożył się naręczem tulipanów na moim ramieniu. Przeniknął przez skórę i dotarł aż tam, gdzie drżenie. W słowach ukrył ptasie szepty, prawdziwe tylko dla mnie. Muskał wiatrem kobiecość i prowadził w stronę słońca. Potem potrząsnął lekko pierwszą burzą. Otworzyłam oczy i poczułam jego niestałość. Zmokłam w deszczu.3 punkty
-
@onasama Podoba mi się treść. I za nią serduszko. :) W tej dyplomacji zmysłów i ciała, Gdzie każda frakcja ma inne cele, Lewica by chętnie bariery rwała, Lecz Prawa grzmi: „To o wiele za wiele!” I choć postępem ta ręka gnała, Chcąc przeforsować miłosne ustawy, Góra z dołem się nie dogadała, Grzęznąc w procedurach... jałowej zabawy. Morał z tej sesji jest nadto prosty, Choć dla amantów nieco bolesny: Gdy ideologia buduje mosty, To finał bywa... przedwczesny.3 punkty
-
„Umysł oświecony to umysł, który przestał tworzyć koncepcje. Ludzie boją się zapomnieć o swoich umysłach, obawiając się, że wpadną w pustkę, nie wiedząc, że ich własny umysł to właśnie ta pustka”. Mistrz Huang Po Słonecznego dnia Andrew :)3 punkty
-
@Berenika97 ... świat zachwyca wierzymy mu ponad siebie kochamy budujemy pałace z marzeń a czas pozbawiony emocji pisze scenariusze nie tylko na dziś ... Pozdrawiam serdecznie Spokojnego dnia3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@Poet Ka Bardzo dziękuję!!! Czy ją pamiętam? Zapach wraca pierwszy — twarz już nie. Może ją śniłem. Niektóre wspomnienia same się palą. Pozdrawiam3 punkty
-
@APM Morze krzyk usłyszało, leżak na słońcu przyszykowało ... Oj,będzie się tutaj działo... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia3 punkty
-
odcina ciągnie powieki pochłaniasz mnie kipię buzuję tonę świat na odległość twojego ciepła zapchu zroszonej skóry oddechu dotyk poza świadomym nieprzypadkowe odcienie doznań przepełnienia3 punkty
-
Istotą i sednem jego barwnych kompozycji jest zupełnie nienaganna pozycja. Cóż i w tym czasami mu pomaga ujmująca aparycja. Warszawa – Stegny, 05.04.2026r.2 punkty
-
Wielkie wzgórze nad starym miasteczkiem wisiało Z urwiskiem, gdzie kończyła się główna ulica; Lesiste, zielone, mrocznie w dół spoglądało Na zakręt szosy, gdzie stała stara dzwonnica. Od dwustu z górą lat słyszano doniesienia O tym, co się na tych bezludnych stokach dzieje - Dziwnie okaleczonych ptakach czy jeleniach I chłopcach, których krewni stracili nadzieję. Pewnego dnia listonosz nie znalazł miasteczka, Nikt więcej nie widział domów ani ludności; Ciekawskich z Aylesbury przybyła wycieczka - Listonoszowi rzekli, że bez wątpliwości Oszalał mówiąc, że zobaczył poprzez chaszcze Wzgórza żarłoczne oczy i rozwartą paszczę. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VII): The great hill hung close over the old town, A precipice against the main street’s end; Green, tall, and wooded, looking darkly down Upon the steeple at the highway bend. Two hundred years the whispers had been heard About what happened on the man-shunned slope— Tales of an oddly mangled deer or bird, Or of lost boys whose kin had ceased to hope. One day the mail-man found no village there, Nor were its folk or houses seen again; People came out from Aylesbury to stare— Yet they all told the mail-man it was plain That he was mad for saying he had spied The great hill’s gluttonous eyes, and jaws stretched wide.2 punkty
-
Nie ma odłamków, ani kropek… O Boże, — jaka noc! Ani kropek, ani przecinków do przewrócenia i torturowania, które po obrocie odleciałyby! Nie dano manny niebieskiej… niechaj ani tego, ani owego nie powinienem oczekiwać. O Boże, ześlij mi z nieba w tym celu sito przez okno! Ale sfery nadal kręcą się na niebie… pokazują mi: tam jest moja gwiazda! która szybko niesie mnie z nocy w poranek, gdzie unosi mnie i gwałtownie porzuca. Z nią polecieliśmy nad miasto, nad dusze we śnie, które budząc się znalazły mnie zawieszoną na gałęzi drzewa… Nie ma wyjścia. maj 20222 punkty
-
wiosenny ranek zając umknął z makatki biega po łące wiosenny ranek zając pomyka ścieżką nagle uskoczył2 punkty
-
@Marek.zak1 Dzięki za czytanie Marku i za komentarz, pozdrawiam :) @Proszalny, @Poet Ka, dziękuję :)2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne