Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Przecież nie jest aż tak zimno w końcu maj niedawno przyszedł . Czemu drżę i czemu marznę? Czemu ptaków już nie słyszę? Piję kawę nazbyt gorzką słone krople weń wpadają. Czemu oczy mi mętnieją Aniołowie rzewnie grają? Mowią, że już jest południe lecz wskazówki nie istnieją. Mroki rzeźbią mnie od wewnątrz i malują beznadzieją. Znowu jestem tą dziewczynką siedzę w kącie ciągle sama. Nie pasuję, całkiem obca jak krwawiąca, cięta rana. Ból przepływa we mnie rzeką długą, rwącą i bezdenną. Czemu ciągle żyć tu muszę i umierać, nadaremno? Na coś mnie tu Boże wstawił w ten świat, w którym nic nie znaczę? Tylko czuję zbyt głęboko, tylko cierpię, tylko płaczę. Dokąd uciec i gdzie zostać wszystkie drogi zapomniane. Nawet sny co miały koić otwierają żywą ranę. Przecież nie jest aż tak zimno czemu drżę jak liść na wietrze? Mówią, że nadchodzi lato a ja marznę w grubym swetrze...
    15 punktów
  2. Linia nr 28, godziny szczytu. Jesteśmy jak sardynki w puszce z czerwonego plastiku. Jeszcze parę minut i sos własny gotowy. W pozycji na baczność dotykasz dłoni — nieśmiało, próbując wybrnąć z tego zasupłania. Gwałtowne hamowanie zbliża jeszcze bardziej. Wpadasz... całym ciężarem niezdarności na mój lewy but. Podeszwa — ta bezwzględna pieczątka — właśnie dobija moje palce; i co z tego, kiedy twoje pięćdziesiąt twarzy winy rozbraja skuteczniej niż saper. Stoisz zapętlony w przeprosiny, a ja zapomniałam, że wypadałoby cię nie znosić. W tym ścisku, między zapachem deszczu a mokrym płaszczem tworzymy mikrokosmos: wina, zdeptane palce i ta dziwna autobusowa poufałość, która nie potrzebuje imion, żeby przez chwilę dzielić wspólną bezradność. Nigdy nie byłam tak blisko z mężczyzną w autobusie. To tak z przymrużeniem oka;)
    10 punktów
  3. Przychodzimy odchodzimy przechodzimy, zachodzimy okrążamy, nie zdążamy z dreszczykiem figlarza z ironią, bez skazy ta historia się powtarza nic nie zdarza się raz prócz nas, Ten Raz
    8 punktów
  4. radosnego Osho co bawił się rolexami i rolls-royce'ami jak dziecko i miał śmiałość publicznie kpić z polityków wsadzono do więzienia i truto talem a potem był persona non grata w prawie każdym kraju Thich Nhat Hahn'a niewinnego jak dziecko co każdy krok miał jak pokój i sam był pokojem w czasie okrutnej wojny wygnano z ukochanej ojczyzny ukochanego Wietnamu na czterdzieści długich lat kipiącego młodzieńczą energią pełnego miłości do drzew i ludzi oraz całej naszej planety Sadhguru oskarżono o morderstwo żony tylko dlatego że umarła w trakcie medytacji bzdurne oskarżenia wyssane z palca lewej nogi nienawiść i zawiść wciąż krzyżują Jezusa
    8 punktów
  5. Dla mnie jesteś słońcem, bez którego dzień byłby nocą Kroplą zimnej wody, co latem ochładza kojąco Opatrunkiem gojącym wielkie małe rany Powiewem świeżego powietrza, Bryzą morskiej piany, Przygodą dającą życiu sens nowy Nadzieją na zawarcie w odwiecznym sporze zgody Światłem księżyca, co jaśni się każdej gwieździstej nocy Łąką pełną kwiatów okrywających ją jak kocyk Iskrą ognia, co rozpala od wieków pochodnie, Kalendarzem pozwalającym liczyć wspólne dni, lata, tygodnie Tym wszystkim dla serca mego jesteś, a raczej byłaś, ma Droga Najbliższa spośród wszystkich była mi Twa osoba Dziś zostawiam Ci ten hiacynt jak śnieg biały, bo choć nasze drogi się rozeszły, serca pozostały
    8 punktów
  6. Ta Mary, mary i mury między nami takie zbudowane ich architekt niechaj idzie już do domu niech się lepiej położy i troszkę poleży choćby po wrażenia podniebnej zorzy... No bo po co i dlaczego i za co te akurat mury są z marmuru? szkoda mi cennego materiału i żałuję że w sumie są i lękam się że dalej będą i że tkwimy nimi przedzieleni oboje i że to takie na niby nieprzeciętne... Ale to ogólnie pic na wodę taki jakiś nie do końca fotomontaż bo poezją sobie tylko cwaniakuję :) Grabię sobie aż nagrabię mymi grabami bo to – tak jak tamto – to tylko kwestia czasu na którą – toż i to wiadomo – szkoda atłasu! Warszawa – Stegny, 30.03.2026r.
    7 punktów
  7. Zegary wyzute z wskazówek przypominają puste talerze; zjedzono z nich wszystkie minuty. Nie ma już zaraz, nie ma punktualnie. Jest tylko ciężka materia, cisza mechanizmów, gdzie czas przestał być linią — teraz po prostu trwa, nieprzeliczony na oddechy.
    6 punktów
  8. poeci kreślą heksagramy obrazy świętej katastrofy językiem szukają pęknięć wspólnoty znaków po plamach atramentu na falach krótkich odbieram mannę z nieba uniesień niczym szymon z cyreny drogą zbawienia jedźmy nikt nie woła ty świnio strofuję emocje do spółki z ograniczoną wyobraźnią pamięć pokoleń usb odtwarza słowa szczęść przyczyny krótka jest droga nie kocham jej wcale twarz w szybie autobusu jak obraz od płótna oddziela zachłanność przestrzeni na pętli wzmożona uwaga heksagram sześćdziesiąt cztery przystanek i koniec flirtu spotkania trzeciego stopnia z poezją komunikacji miejskiej grafika: Nano Banana 2
    6 punktów
  9. tyle razy powtarzałeś skąd ja wracam ty idziesz żebym mógł żyć nie popełniając twoich błędów wydaje się tato że obaj schodzimy z tej góry wystarczająco dobrzy w coraz dłuższe dni
    6 punktów
  10. W odstałej czarze mieszają się wino i mleko; na dnie baniek — woda i wiotki kwiat. Otworzył okno, doń popchnął bańki — lekko. Księżyc wachluje świat, mrugając kredową powieką.
    6 punktów
  11. pamiętam moje dni, tęsknienie i czekanie na dziś, na jutro... na wieczne kiedy i czy w ogóle pamiętam kwadratowy uśmiech i łzy jak księżyc okrągłe, gdy stałeś pośrodku światła ze swoim nieobecnym wzrokiem pamiętam wokół złoto - lśnienie, twoje usta w radości poszerzone i to miękkie pokłonienie, gdy byłam niewylewnie obok dziś po prostu jesteś w moim posrebrzanym świecie, jesteś prawie jak obłok w myślach nieprzesadnie osadzony
    6 punktów
  12. Leżę na chłodnym materacu Trzy kolorowy pomysł na jujitsu Pianka obleczona w ceratę Zbiera mi ból z ciała Dziadek leżał po ciężkim chłopskim Dniu na podłodze Po czym ja leżę? Po delikatności cholernej Niewytrawionej niekończącej się Comiesięcznej Leżę sobie bo co zrobię Nie przenoście mnie w przeszłość myśli szalone Gnali by mnie do krów
    6 punktów
  13. nie istnieje miłość między nami, tylko lęk i jeszcze coś - skrzydła połamane nie istnieje miłość tylko poraniona kora od drzewa oderwana, ona cierpi i drzewo też a może to miłość...
    5 punktów
  14. Rośnie tu drzewo figowe — za murem roni gęste łzy. Piwonię zawiń w chusteczkę — jak mowę. Rzeka łagodnie obmywa kry...
    5 punktów
  15. Autobus Stoję i czekam na autobus, który zabrałby mnie w jakieś lepsze miejsce, może gdzie by było słychać w tle dźwięki piosenek, i byłyby we wszystkich kolorach gwiazdy na niebie, bez ludzi martwiących się tylko o siebie, ale znaczyłoby to, że byłabym sama, tak samo z resztą jak w tym świecie, więc wrócę do domu, bo chyba nie ma po co czekać na ten autobus, skoro jedynym pasażerem byłabym tam ja. Patrzę na mijające mnie twarze, ale czemu żadne nie zerkają na mnie, czy jakieś oczy by kiedyś zauważyły, gdybym odjechała do odległego miasta i na chmurach spała, nie mieszając się w interesy, miałabym w końcu swoje odległe sfery, i nie martwiła się już o wasze kiepskie numery, a ze słońcem obmawiałabym innych gwiazd afery. Zostawiłabym na zniszczonej ziemi swoje troski, i opowiadała innym planetą ciekawostki, o tym jak ludzie wyciągali o mnie błędne wnioski, a wieczorami bym wszystkich nawiedzała, i wasze sny obserwowała, z nadzieją, że w którymś z nich ujrzę siebie, bo może jednak nie odeszłam całkiem w zapomnienie. I widzę nadjeżdżający autobus, pusty tak samo, jak ja w środku, ale jeśli tam wejdę, nie zmienię i tak siebie, więc może zostanę tu jeszcze chwilę, z myślą że ktoś zerknie, i mnie do swojego auta weźmie, a ja odjadę z czyimś ciepłem.
    5 punktów
  16. Lubię w poezji samotność i ciszę niewypowiedzianych słów. Lubię, gdy to, co we mnie, nie ma jeszcze kształtu i nie zastyga w pozie znaków, lecz kłębi się, kotłuje i stara przedrzeć ku świadomości, by zaistnieć. Lubię rytm ściennego zegara, miarowo odmierzającego sylaby w sennym tempie głuchej nocy. Lubię nie wiedzieć, co wydarzy się w akcie ostatnim tworzenia. Lubię odkrywać to, co nieodkryte. Lubię uświadamiać sobie siebie w samotności i ciszy. Nie lubię dzielić się sobą.
    5 punktów
  17. Odszedł. Tym razem poza granice powrotów. Nie musnął dłoni na pożegnanie, zostawił tylko drżenie - ten niemy rytm, każący sercu wydeptywać ścieżki samotnego tańca. Szuka go w pustce. Wzrok błądzi po krawędziach, rzeźbi go z liter, odnajduje łuk warg w pamięci opuszków. Jej ciemność nie pragnie światła, by widzieć.
    4 punkty
  18. Policjant krzyknął: "Dziura na niebie! Ukradli gwiazdę, jesteśmy w potrzebie!" Generał sapnął. Wódź jęknął cicho. Królowa lament: "Och sole, sole! Co będzie działo teraz się na dole? Królowi bruzda zjawia się na czole: "Co raportują nam Gwiezdne Patrole?" "Mówią, że Galaktyczne Rumaki, porwali ją dla draki!" Mieszkańcy Ziemi w smutku wpatrzeni w te braki w aksamitnej przestrzeni i niezapowiedzianej pustki na nocnym niebie... "Ewidentnie ktoś śmiał ją ukraść, porwać, schować! Kto śmiał nam dziurę taką tu zgotować!? Podstępem i gwałtem los zły zaprojektować?!" Lekarz rzecze fachowo: "Mała depresję miała" Ktoś stwierdza: "Fakt, ostatnio jakby mniej jaśniała!" "Może uciekła..." - głos szepcze w tłumie. "Uciekła? Dokąd? Po jakie licho? Miała tam wisieć i błyszczeć cicho!"
    4 punkty
  19. Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty. Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii. Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę. W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat. Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne. -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy. Słowa te mocno uderzyły w Nikę, jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia". Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama. W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi.
    4 punkty
  20. gdy pochylasz się nad moją twarzą w nocnych stopklatkach
    4 punkty
  21. One tak borują dziury w nerwach rzucam metalowe instrumenty zaspakajonych blokad pasy uzdy przypinki obróżki lejce i baty z tym balastem kule ołowiane korale ruchu tak powykręcane spirale lewo skrętne kręgi prostoty bez namiętnie torturowane odległości po nas
    4 punkty
  22. Ulotne szczęście, nie szczędzi nieszczęścia, nie dla nieszczęścia! Wołam: szczęścia! Szczęśliwy zakopywałem smutek – czy to pech? Nie! Szczęście! Ale to już było… Teraz nieszczęście nie oszczędza – niech zbankrutuje! A szczęście się bogaci… Nieszczęśliwy? Nie! Szczęśliwy! Czujesz? Nie? Szczęśliwy! Jedno „nie” – a tak wiele znaczy…
    4 punkty
  23. Spaceruję między wersami z bólem głowy i serca szukam cię dotykiem frazy zachłannie , po omacku. Z nadzieją matką głupich z sercem skulonym w pieszczocie dłoni. O wschodzie unoszącym mgły ze sperlonych rosą łąk. W ciemną noc rozświetloną gwiazdami granatu. Szukam Cię w snach, z których tak trudno się wybudzić. Tam trzymam Cię zawsze mocno za rękę. Autor fotografii: Mirela Lewandowska
    4 punkty
  24. Za dnia Cię słyszę i w nocy choć przed snem najgłośniej się odzywasz Mówisz mi co mam czuć, co robić choć nikt Cię nie prosił Wmawiasz rzeczy niestworzone choć boleśnie kłują w serce Pragnę Cię wyłączyć - nie mogę bo wyłączyć musiałabym siebie I tak żyjąc z Tobą wiecznie powoli się przyzwyczajam choć nie chcę
    4 punkty
  25. pole gdzieniegdzie maki otoczone nicością która... zdawałoby się ... pochłonie je zginą a one one się nie poddają wierzą wiedzą nie można zawieść jutra spotkają przyjazne oczy uśmiechną się do siebie zapłoną 3.2026 andrew
    4 punkty
  26. pomnik przyrody dla rudych wiewiórek to plac zabaw
    3 punkty
  27. Mamo od północnej strony moich myśli zielenieje poezja i po starym drzewie pępowinową schodzi do korzeni głębiej coraz głębiej bliżej gdzie wyraźnie słyszę rozmowy nieodbyte tak jak umówilibyśmy się przed życiem dotrzymałaś słowa dziś widzę różnicę w tłumaczeniach z języka boskiego na ludzki i odwrotnie dziękuję
    3 punkty
  28. "Memento homo mori" Uwielbiam ignorować tych co mówią, spokojnie to dopiero początek. Nowa droga życia i lepszy start. Oni są tak dziecinnie naiwni. Wierzą w odrodzenie i ciągłą rekonstrukcję planów i dni. Słucham ich z grzeczności. Odziany w płaszcz mej patronki i katowski kaptur. Memento homo mori. Mówi Ci to ten co umarł już dawno. Którego ziemska wędrówka zakończyła się klątwą przeklętego bytu. Przyjdzie dzień, że droga urwie się pod Twymi stopami. Przyjdzie zejść w dolinę piekieł, w której Diabły już kopią świeże mogiły. Czy byłem dobrym człowiekiem? Spytaj o to stojącą pośrodku szlaku śmierć. Byłeś ślepy i głuchy. Jak to człowiek. Ecce Homo. Nie wart swej roli, godności ani tytułów. Lecz godny spokojnej śmierci. Bóg stworzył Cię nagiego. I ja rozbiorę Cię do naga. Do samej twardej, bielejącej kości. Na swoje podobieństwo i chwałę. Krążą dusze nieszczęsne po ciemnej dolinie. Lękliwie zaglądając w zagłębienia szlaku. Krwawe lawiny zalewają je po pas. Zimne, czarne szczyty gór, pochłaniają modlitwy żywych. Czarne słońce stoi w zenicie, rzuca niewidoczny i nieosiągalny cień zbawienia. Przecież miałem jeszcze czas. Jej koścista prawica, przestawia godziny w biologicznych zegarach. Tykają coraz ciszej. Wskazówki chodzą coraz ciężej. Mechanizm gnije od środka. Nie ma zamiennych części. Jest tylko iluzja. Nieśmiertelności i niezawodności. Leżysz w drętwocie ciszy, zamkniętej na głucho trumny. Poznajesz tych, którzy Cię tu przyprowadzili. Anielski orszak, opuści Cię w czerń grobu. Bliżej i bliżej co dnia. Jesteś wreszcie u celu.
    3 punkty
  29. Pierwszy utwór z cyklu "Echo" - link do pierwszego https://www.youtube.com/watch?v=PQ8GtapHlG8 Coś się burzy na dnia granicy Dnia i nocy, coś się burzy właśnie I tych dwóch, dwaj niestrudzeni zalotnicy I te sny, te baśnie I dyszy dwóch rycerzy W dali księżniczka jak anioł złota Uśpiona w kamiennej wieży A baśń, baśń – bo ta Śni się, ach śni Noce mroczne, mroczne dni Co było, co będzie Gdy głucha cisza I ognie wszędzie I cisza, i cisza I nie może usłyszeć nikt A sen – sen znikł Już nie dyszą, już nie słyszą Pod kamienną wieżą Śpi brat wieczną ciszą Bratnia dusza rycerzom I śni się wojna I śnią wulkany I śni się księżniczka W sen strojna Lecz obraz zamazany I wieżyczka, wieżyczka Mija dzień, mijają dni Sen w śnie się śni Ach, wojna, wojna I księżniczka strojna I rycerz co pod wieżą Gdzie łzy gorzkie leżą Płynie sen, płyną łzy Gorzkie łzy i mroczne sny Głucho wszędzie, cicho wszędzie Co to będzie, co to będzie I grób I trup Wstaje rycerz, wstaje brat Rad – nie rad A rycerzy dwóch, zalotników dwóch Ach, sen zły, sen znów Ciemno wszędzie, głucho wszędzie Co to będzie, co to będzie Nie gardź rycerzem, snem nie gardź jego Nie gardź księżniczką – dość wszystkiego Głucha cisza i sen znika Pod wieżą cień przemyka Co to będzie, gdy głucho wszędzie Wojna, wojna i księżniczka strojna W sen strojna, i zamek w złocie I rycerza trup pod wieżą w błocie Wojna, wojna, w cieniu zalotników dwóch Ach, krew, krew, z żył krew buch, buch Gdzie księżniczka, gdzie rycerza trup I sen się śni, mroczny sen znów i znów
    3 punkty
  30. mówicie że piękne życie czeka nas po wyborach do portfela coś kapnie drogi mosty będą nowe żłobki oraz przedszkola mieszkanie dla każdego rolnik będzie zadowolony lek dla seniora tańszy sprawiedliwość sprawiedliwa - tyle tego wszystkiego że tego nie ogarniam ale pytam tych wybieranych czemu wcześniej tych tych obietnic nie było tylko teraz przed wyborami - przecież to wszystko to kłam bo dla większości z was liczy się tylko to że coś co miesiąc za wasze lenistwa na konta wam wpadnie tak tak przyszła władzo do was ja dzisiaj już pije którzy do grubej władzy się rozpychacie i powiem wam tak - ja tego co napisałem nic a nic się nie wstydzę ale wy powinniście bo nie stać was na tak szeroką gamę obiecanek którymi próbujecie przekupić zwykłe kruche ludzkie zaufanie
    3 punkty
  31. U Jerzego w Żytomierzu jeż z łupieżem drzemał w perzu. Jerzy też, tak jak jeż, łupież miał i drzemał w p(i)erzu. G. Budziszewska
    3 punkty
  32. Piłam troszkę z twoich spojrzeń, znikałam, gdy otwierała się przed nami kałuża. Struny, jak gilotyna, odcinały myśli od słów, moja głowa turlała się już na schodkach do twojego mieszkania. Kneblowały mnie twoje przepiękne ramiona. Twój bystry język rozbierał mnie do mięśni. Rozchylone usta, zamiast mówić, tasowały płytkie oddechy. Skrzypnięcia drzwi wyprzedzały słowa, jedynie wilgoć moich dłoni błyszczała dumnie na klamkach. W kałuży kryła się przepaść, pod taflą wody lśniło najgłębsze spojrzenie. Choćbym zanurzyła się po czoło, nigdy cię nie dosięgnę.
    3 punkty
  33. @Charismafilos mamba nr 5 :) To ta z Wrocka, czy Krakowa? :D @EsKalisia w takim razie wszystko przed Tobą :) @Berenika97 cieszę się, że tak go odbierasz. Doskonale przejrzałaś peelkę:) @Marek.zak1 to prawda. Nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy jabłko się podzieli i przyjdzie nam przytulić tę drugą połówkę:) Dzięki za odwiedziny. @violetta w tym wypadku peelka jest raczej bardziej rozbawiona, no dobra nieco poirytowana, ale nie kapryśna. Ona już taka jest, że bierze wszystko na wesoło ;) Dzięki viola za wgląd. @Proszalny no tośmy się zgrali:) faktycznie koincydencja, a już myślałam, że napisałeś z inspiracji:D Fakt, mój autobus jest bliżej życia — nic tylko żyć i nie umierać w tym tłoku:) Za to Twój, to Liryczna 64, czegóż chcieć więcej:) To całkowite przeciwieństwo wypchanej po brzegi puszki z sardynkami, a że przeciwieństwa się ponoć przyciągają, to może kiedyś 28 i 64 spotkają się w zajezdni:) Dzięki za słowo. @Anniebyła:) tylko w przeciwnym kierunku jazdy:) bardziej żeby delikwenta "udusić" @Poet Ka @JWF dziękuję z lajka. Pozdrawiam.
    3 punkty
  34. Nie pytaj O wczoraj O jutro Ani o dziś Bo czas I tak cię zaskoczy I postawi na swoim Nawet gdy Dotknie cię Przeszywający chłód...
    3 punkty
  35. drogą przeznaczenia każdy idzie lecz nie każdemu jest przychylna bywa marudna szara kąśliwa szpeci nasze życie ale mimo to jednak nam bliska co dzień na nowo odkrywana my próbujemy ją zrozumieć płaczem lub uśmiechem drogi przeznaczenia nie unikniemy ktoś lub coś dla nas ją wymyślił musimy chcąc nie chcąc nią iść by na końcu odnaleźć zrozumienie
    3 punkty
  36. Chciałbym powrócić na opuszczone wybrzeże, gdzie napotkałem tę parę. Ona była dla niego, on dla niej. Ja byłem postacią z oddali. Ona mogła być Eurydyką, a on Orfeuszem, tuż po tym, jak wyrwał ją z głębi piekieł, bowiem w tym wymyślonym świecie każdy mit miał szczęśliwe zakończenie. Choć „zakończenie” to złe słowo, bo oni rozpoczynali pisać swoją historię. Widziałem, jak wspinają się ścieżką na wysoki klif. Nad nimi stał chylący się ku upadkowi dom. Nie jest to tylko metafora, bo dom ten, naprawdę chyląc się ku morzu, spoglądał pustymi oczodołami okien w wiszącą pod nim przepaść. On nigdy nie lubił zabaw w dom, ale dziś myślał, że chętnie zobaczyłby ją, wieszającą w oknach muślinowe zasłony. Ona jeszcze nie wiedziała, czy jej widok krzątającej się wokół codziennych spraw byłby dla niego przyjemny. To mógł być ich pierwszy dzień wakacji, urlopu od życia, jaki wzięli w tajemnicy przed bliskimi. Nikt nie zauważył ich zniknięcia. Na wąskim pasku plaży pod klifem wyrastały obumarłe pnie drzew. Nocami ktoś śpiewał na wydmach. Nocami zapalały się pojedyncze światła w oddali, światła domów identycznych do tego, w którym mogli zamieszkać razem. Wybrzeże było pełne wymyślonych światów. Tej nocy głos świerszczy podobny był do piasku przesypującego się w klepsydrze. On usiadł na ławce przed domem. Pachniał kwitnący bez. Był też inny zapach, dobrze mu znany, choć nie potrafił go nazwać. Tak pachnieć mógł przebudzony las, wilgotne włosy kobiety, o której marzył. Ona siedziała tuż obok, nie zdając sobie sprawy, że to, co się dzieje, jest prawdziwe. Niby wierzyli, że opuścili piekło dawnego życia. Jednak, by wiara stała się prawdą, potrzebowali czasu, wybuchów żalu zapadających w morze. Drobiazgów, z których składa się każdy dzień.
    3 punkty
  37. Majętny gazda spod Giewontu w swojej bacówce do remontu, powiększył już garaż, dobudował taras i kolumny jońskie od frontu.
    3 punkty
  38. @Berenika97 @Proszalny :)) a ja bym się nie zdziwiła, gdyby tekst o łańcuszku był autorstwa Osho. Potrafił robić sobie jaja ;) Mówił rzeczy czasem sprzeczne, bo sam podkreślał, że pewne jego wypowiedzi skierowane są do konkretnej osoby a nie do kilku osób czy ogółu. Czasem taka jedna konkretna osoba potrzebuje pewnego rodzaju wstrząsu ;) @Proszalny Wprawdzie piszesz tu do Bereniki, ale się wtrącę :) Każdy z oświeconych mistrzów mówi innym językiem. Nie każdy język trafia do każdego, i bardzo dobrze! Bo jesteśmy różni i potrzebujemy języka, który trafi do nas indywidualnie. Mówiąc kolokwialnie swój musi trafić na swego ;)
    3 punkty
  39. potykasz się dalej chcesz ratujesz coś czy siebie? ...a może to jedno i to samo więc idziesz dalej czy dlatego że chcesz czy dlatego że nie umiesz się zatrzymać bądź uważny... żebyś nie zmienił tego co chciałeś od początku... bo możesz dojść i nie pamiętać po co...
    3 punkty
  40. @iwonaroma Wiersz o prześladowaniu duchowych nauczycieli, ale końcowy wers „wciąż krzyżują Jezusa" jest bardzo sugestywny i najważniejszy. W świecie systematycznie niszczy się tych, którzy niosą światło. To mechanizm. W domu mam kilka książek Osho, przypomniałaś, że zrobiły na mnie duże wrażenie, zwłaszcza te o wolności. Ich słowa nadal żyją.
    3 punkty
  41. @viola arvensis doskonale uaktualniony motyw dziewczynki z zapałkami ...
    3 punkty
  42. Nawet Leppera zabili. Wspaniały wiersz. mędrcy jak rock'and'rollowcy nie żyją długo są zakałą świata Iwonaroma-san, konnichiwa ;)
    3 punkty
  43. Wiersz przeszywający na wskroś tym żalem i cierpieniem...bardzo sugestywnie oddałaś ten stan. Serdeczności Violu:):)
    3 punkty
  44. deszcz kołysze srebrnymi falami nakłada na nagie ramiona poranną mgłę wiatrem utkaną strąconą z liści i piór koronę wyciszam zegary wrzosem mchem zbieram na plaży milczące muszle kreślę zaklęcia pod korą drzew z sigila słońca wywabiam plamy jak ślepiec wierzę we wspólny dzień składając pragnienia u twoich stóp powtarzam słowa słyszane z oddali twarzą w twarz z wyśnioną boginią przychodzisz spowita w resztki snu na skórze masz runy tylko nam znane bądź mi staruchą panną i matką tańczącą na łąkach z letnimi ziołami widzę coraz wyraźniej jesteś we mnie obecna ciałem krwią i grzechem prowadzisz nas przez noc
    2 punkty
  45. @Gosława, tak pasuje do obrazu;) Dziękuję za wgląd. Serdeczności. @Proszalny, cieszę się że tyle z wiersza wyciągnąłeś, że tak go odbierasz. Pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz, to prawda, ucieka ten czas, ucieka:) Dziękuję za wierszowany komentarz i odwiedziny. Miłego. @Charismafilos odrabiam zadania domowe:) Pozdrówka. @Migrena dzięki Ci za komentarz. Fajnie zinterpretowałeś. Pozdrawiam. @Mitylene, tak cisza jest bardzo potrzebna w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie. Dziękuję za słówko i obecność. Pozdrawiam. @Berenika97 dziękuję za Twoje spojrzenie na wiersz, za podzielenie się słowem i odczuciami. Serdeczności. @andrew, dziękuję za refleksję. Pozdrawiam. Wszystkim, którzy zostawili serducho, także bardzo dziękuję za poczytanie i podobanie. Wszystkiego naj dla Was.
    2 punkty
  46. @Lenore Grey jakby mitycznie, w makroskali...
    2 punkty
  47. @Magdalena Polecam biografię Michała Anioła autor Irwing Stone - pt. Udręka i ekstaza :) @Magdalena Ale to fakt na rzeźbę i to taką no to marmuru nie szkoda :)
    2 punkty
  48. Lekko mi jakoś w tym całym przepychu. Imam się każdej niecodziennej myśli. Stojąc na głowie, orkiestrą kordytu, Trafię każdą noc, która w dzień się przyśni. Wcale nie doskwiera brak mi apetytu; Anyżowe żelki, kraj więdnącej wiśni.
    2 punkty
  49. @Berenika97 jest to część, ale gdyby nie cyfra w tytule, skomentowałabym- mistrzostwo krótkiej formy. Czyli doskonała kompozycja, nasycenie treścią, refleksja zawarta w samej opowieści.
    2 punkty
  50. @iwonaroma Jezus zmartwychwstał :)
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...