Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
"Chylę czoło, topię strach / Aż wy wszyscy po prostu znikniecie" — Soundgarden, "Black Hole Sun" Aberracja czasu Komikowi opadła kopara Bo zjadł za dużo kaparów Przy okazji pizzę krzywą Równoległą do czasu zagięcia15 punktów
-
Nie da się zmienić przeszłości, to losy w skale wyryte. Życie to nie animacja, trwanie jest naszym zaszczytem. Na polu bitwy o przyszłość, stoisz samotnie bezbronny. Odszukaj drogę do serca i słowa wierszem uwolnij. __ 21 marca obchodziliśmy Światowy Dzień Poezji (zapomniałam) ⭐️ Parafraza. Inspiracja wierszem @FaLcorN13 punktów
-
Leżę na podłodze, bo takie mam widzimisię. W kwadracie słońca grzeję kości i widzi mi się, że leżę bajecznie, koniecznie, skutecznie. Leżę w słońcu, bo mogę. Z czułością czuję podłogę — lekkością, delikatnością, kobiecością. Leżę w słońcu, dostatecznie, bezpiecznie, to dla mnie dużo znaczy, bo gdzieś, ktoś leży inaczej.12 punktów
-
Łono potrafi wyżywić ale także ożywa gdy na łące oni a łąka w nich posplatały się trawy rozkołysały koniczyny - tymczasem obok kończyny wraz z ciałem grają role sufler nie w teatrze przekłada kartki - strony świata ciągle te same ale mapy strzępią się od wichrów zawieruszyła się pamięć a zło nie przystoi czasowi on i tak toczy własne koła aż dudni na bruku w zakątkach zieleni nadzieja kochankowie dzielą się czułością jakby przez lata zapatrzeni w róż wstającego i zachodzącego słońca rozedrgani - dotykają szczytu marzec, 202611 punktów
-
To jest sprawa oczywista, najważniejsza jest checklista, punktów wprawdzie jest niemało, ale żeby się udało z tego lotu cało wrócić, każdy być sprawdzony musi. Obserwacja, testowanie i zadanie po zadaniu. Jeden błąd gdzieś popełniony, zaraz będziesz odrzucony, szansy drugiej nie dostaniesz, i ominie cię latanie, zresztą, może przyjdzie susza i checklista będzie krótsza, z czasem, który w mig upływa, bo tak przecież w życiu bywa.9 punktów
-
Sam na sam Z marzeniami Z nadziei okruchami W zimnych dłoniach Sam na sam Ze wspomnieniami Z bladymi policzkami W mroźną noc Sam na sam...9 punktów
-
myślałam że dzisiaj skończymy w koszu w towarzystwie śmieci nieposortowanych tymczasem ty przetarta ja rozdarta heh w programie codziennym tureckiej pralki korzystamy z życia na nocnej taryfie jacuzzi roller koster i inne wariacje powietrzno-wodne być może tej nocy być może tej ostatniej krawiec stwórca wyceruje nam kosmos którego człowiek nigdy nie zobaczy8 punktów
-
Ze mną i we mnie gdzieś. W każdej spełnionej kropli Ciebie jestem. W odzwierciedleniu źrenic śnisz, nocą wzajemną. Już się śnisz.!8 punktów
-
wdechu przecież wtedy nie wydychasz dopiero za chwilę dopiero za moment zacznie się wydychanie i ulga taternik wchodzi na szczyt raduje się widokiem raduje się przestrzenią ale przecież tam nie zostaje tęskni do dolin do ruczajów do lasów i do snu o nowym wdechu8 punktów
-
ten motylek to modliszka ale nie tak jak myślisz taka sytuacja podmiot ma przed sobą ogromną modliszkę sam nosi mas kę ale nie wie jaką płeć reprezentuje maska tkwi więc w dy le ma cie jak jest post rzegany stara się przestarać odbić w oczach Innego aby zobaczyć kim jest jak sam staje się modliszką i jakie Pragnienie wynika ze spojrzenia s p o j r z e n i a8 punktów
-
Oni nie uciekają przed wojną, oni ją przynoszą za krawędzią dnia, obrośniętą drutem kolczastym w tkance sumienia. Na ziemi bez dna, gdzie każda wojna jest inna niż poprzednia i następna. Biel chorągwi na ukwieconych grobach pamięta o zwycięstwie i nie pojmuje śmierci. Zaglądam w jej usta. Znaki niebios, wyciśnięte na skrzydłach rozpuszczonych w tysiącu słońc. Jedno z nich stoi w moim korytarzu.8 punktów
-
dziękuję bardzo za to że odnalazłem swoje plemię tych co tworzą i czytają poezję wiem wiem jesteśmy różnymi ludźmi z różnym doświadczeniem ale wrażliwość pragnienia by doświadczyć tego co porusza do głębi otula serce wyciska z kanaliku łezkę mierzwi delikatne włoski na skórze łączy nas w jedno plemię ludzi świadomych piękna zamkniętego w drobnych literkach i czuję wdzięczność za przynależność że mogę się poczuć jednym z was7 punktów
-
"Pióro w cieniu gigantów" Tak mało już nas i coraz mniej jeszcze, pisać, gryzmolić – to każdy może. Lecz sens utrzymać, zrozumiałym być w tej „innej inszości”? Niemocy morze! Sztuka pisania to szepty z wnętrza, dla siebie, dla innych – sercem i duszą. Zmuszanie się siłą, nawet pod batem, zrodzi bazgroły, co głazów nie wzruszą. Mierząc się z cieniem wielkich poetów, wstyd własne miano pod tekstem położyć. Więc pod zmyślonym chowasz się znakiem, by marny rym w wielki świat jakoś włożyć. Bo cóż są warte te nasze starania, gdy w krąg klasyków potęga nas dusi? Lepiej pod maską szyć liche przebrania, niż twarz pokazać, co spłonąć musi. Lecz choćbyś ty w cieniu mistrzów stał mały, prawdę swą pisz, niech ból się wykrwawi. Bo tylko własny podpis, choć drżący, ślad autentyczny po tobie zostawi. Leszek Piotr Laskowski.7 punktów
-
54. Grobla (narrator: operator katapulty – katapeltes) 1. Morze pod nami, miasto przed nami, ogień nad nami. 2. Leci nasz wyrok. Szybszy od każdej modlitwy, którą zdążysz wyszeptać. 3. Od strony morza tyryjskie statki — kąsają nas z flanki. 4. Osaczeni przez los. Biegamy w kółko, jak psy w płonącym kojcu. 5. Drewno pęka. Jakby skóra żywego stworzenia. 6. Strzelam na oślep. Niech bogowie też się domyślają. 7. Grobla paruje. Jak ciało po wysiłku. Jak rana. 8. Obrócony świat. Zostaliśmy zwierzyną na środku wielkiej wody. cdn.6 punktów
-
Dorośli upornie w swej dorosłości Przyszłości rany boleśnie zadają Gardząc prawami niedorosłej młodości Bo dzieci i ryby głosu nie mają... Z rąk krwi dotrzeć nie mogąc Błądząc przez krzywe tory losu Biegną tratując marzeń pełne serca Bo dzieci i ryby nie mają głosu.. Krzywdy napędzając wieczną spiralę Z duszą na ramieniu i serca drżeniem O przyszłość młodości wykutej boleśnie I dzieci pogardliwie skażone nieistnieniem Ktoż pierwszy uchyli serca swego skrawki By młodość miłością nabierała siłę Nim ryby w oceanach zginą bezpowrotnie A dzieci zbudują naszymi błędami... świata mogiłę.6 punktów
-
Zanim umarł, był już dawno zapomniany Zanim się narodził, już walczył z ciężarem Wspartego na plecach drewnianego krzyża. Nim cokolwiek zdobył, już był światu dłużny Każdą chwilę inny ajent trzymał w ryzach Skąd tyle chaosu w niepozornej próżni? Nie wymyślił żadnej chwytliwej melodii Rozstrojony biegał korytarzem modlitw Dokąd indziej iść, jeśli końca nie widać? Zanim uciekł, już był okrzyknięty zdrajcą Zanim próg przekroczył, ajent nań już czyhał Wepchnął go w objęcia niemych konwenansów.6 punktów
-
782 lata temu 16 marca 1244 roku po dziesięciomiesięcznym oblężeniu skapitulowała jedna z ostatnich twierdz Katarów - Montsègur. Krzyżowcy zapewnili ich, że ci którzy wyrzekną się herezji i wrócą na drogę Świętego Kościoła Rzymskiego uratują życie na mocy papieskiej amnestii. Jednak około 200 perfectusów albigeńskich odmówiło i całkowicie dobrowolnie wyszło w ciszy na przygotowane dla nich stosy. Wedle relacji ginęli tak godnie i w sposób wręcz święty, że ich śmierć zamiast do zakończenia herezji, przyczyniła się jeszcze przez jakiś czas do wzmocnienia ruchu w Langdewocji. "Heretycka pieśń o Doskonałych z Montségur" Przez rozbite w perzynę mury twierdzy, przebijało się nieśmiało światło słonecznego poranka. Ślady ognia krucjaty nadal niczym piekielne, smolne pieczęcie, spoczywały czarnymi bliznami na okaleczonych cegłach. Południowa baszta osaczona przez tych co przyszli tu z łacińskim krzyżem, runęła wraz z obrońcami w górską przepaść. Przez skruszałe blanki, mające więcej ubytków w murze niż dusza uwięziona pomiędzy pęknięciami ciała, przechodzą swobodnie mgły, dymy, dusze a nawet pieśni Doskonałych. Mówią, że ogień wyzwala ale i karci. W proch Cię obróci, jeśliś był świętych i heretykiem jednako. Jeśliś był złoczyńcą sprośnym czy zbawicielem świata. Zbawienie jest jedynie wyrwaniem się z matni tej ziemi, która nie jest ani naszym domem, ani cudownym ogrodem Boga. Jest więzieniem dla wolnych dusz. Więzieniem zbrukanych aniołów. W którym wyrokiem jest przywdzianie ludzkiego ciała i jego przeklętych ułomności. Nie wierzę w zmartwychwstanie. Ciało jest grzechem śmiertelnym i ma jedynie prawo do powolnego gnilnego rozpadu. Lecz mówią też, że z prochu na powrót powstaniesz. Proch zastygły niczym zaprawa w murach tej twierdzy, gardził zmartwychwstałym ciałem, przyjął więc formę pieśni i wizji, ostatniej, ziemskiej, niewolniczej drogi bohaterów, którzy wybrali śmierć w absolutnej ciszy, w doskonałym ogniu zbawienia. Najeźdźców nie witali jak wrogów a jak wyzwolicieli. Czy wyrzekacie się sług i praktyk nieczystych? Wyrzekamy się świata, który pod postacią fałszywych proroków zabiera nam możliwość wyboru. Gdyby Jezus istniał to pielgrzymowałby teraz razem z nami ku otwartej przestrzeni błoni podgrodzia. Czarne szaty i bose, poranione stopy, symbolizowały nie mękę i krew a najwyższą uległość. Spojrzyj mój synu poza krąg światłości kiedy Cię ku temu Pan Twój i Mistrz wzywa a to co nieodgadnione dla Twego pojmowania objawi się Tobie w całej chwale. Bądź posłuszny i idź za wezwaniem Pana swego. I ich pieśń zaniosły anioły. I zesłał Bóg, dzień gniewu na ród swój. Stosy ułożone i polane oliwą, były bramami do światłości. Ogień oczyszcza. Stos nie zmienia prawdy. Odsłania ją dla tych co gotowi są jej nie porzucać. W godzinie ostatniej. Patrzyli w ogień z milczącym przyzwoleniem. Z ludu nie poleciał ku nim ani jeden kamień. Nikt nie był bez grzechu. W ziemskim siedlisku grzechu. Weszli w czerwone języki płomieni. Nie było krzyków ani skarg. Tylko cisza. Pospólstwo mogło uznać, że giną nie heretycy a męczennicy. Błogosławiony ten, który poznał siebie, zanim ciało nauczyło go strachu. Ziemia przyjęła daninę z krwi. Mury przygarnęły ich prochy. Ich serca były złożone z gorliwej wiary i pogardy dla doczesnych zbytków. Bo nieba nie ma nad nami. Jest w nas i tylko my możemy sami się ku niemu zbawić. Czytaj ich dziedzictwo. Z księgi popiołów poczęte. Wybrzmiałe z dzwonnic kamiennego Carcassonne. Powtarzane wartkim nurtem, nieodgadnionej Aúde. Ich dusze są wreszcie wolne. Została tylko pieśń o ostatnich Doskonałych z Montségur.6 punktów
-
Samo pisanie z emocji Ba! Samo myślenie o pisaniu z emocji powoduje silne odczucia Stany zachłyśnięcia się powietrzem Z powodu lęku przed odłączeniem od organizmu dwóch półkul mózgowych Co za tym idzie Śmiercią Człowieka. Nie analizuj tego Czytaj to Duszą.5 punktów
-
Wielka i prawdziwa historia przesuwa się bezszelestnie za słońcem rozpinającym dni niewiadomymi nocami. Miasta wyrastają pośród pustyni w jedno życie wyrzeczeń, od ubogiej chaty w kosmiczny lot nowej potęgi, szybciej niż migawki w telewizji. W jedno pokolenie pustkowia rdzy usiadły w miejscach fabryk. Ich echa jeszcze dudnią, ale to tylko nostalgia za gwarnymi ulicami – dziś na nich tylko śpią narkomani. Deszcz ruga kamienie – one są ostatnimi ostańcami imperium.5 punktów
-
Deszcz w tym mieście nie obmywał z grzechów. Spływał po rynnach jak ściek, mieszając się na asfalcie z rozlaną benzyną i krwią. W kabinie toalety, pod migoczącą świetlówką, która bzyczała jak uwięziona mucha, sypał proch na brudne wieczko od puszki. Brał kreskę - białą, ostrą autostradę, która obiecywała ucieczkę. Prowadziła prosto w betonową ścianę. Przez sekundę serce biło mu w rytm jazzu, którego nikt inny nie słyszał, a świat nabierał ostrych krawędzi. Ale euforia to tylko pożyczka na morderczy procent. Od miesięcy był pod kreską. Nie tylko w banku, gdzie czerwone cyfry dawno przestały mieścić się w rubrykach. Był pod kreską u samego siebie. Mieszkał w cieniu debetu, w świecie, gdzie nadzieja była towarem deficytowym, a jutro - kolejną ratą, której nie miał jak spłacić. Wrócił do baru. Barman, gość o twarzy wyciosanej w starym granicie, patrzył na niego bez cienia litości. - Ostatni raz, Max - mruknął, stawiając przed nim mętną whisky. - Znowu bierzesz na kreskę, ale ten zeszyt ma swoją ostatnią stronę. A ty właśnie do niej dotarłeś. Max chciał coś odpowiedzieć, obiecać przelew, który nigdy nie przyjdzie, albo wspomnieć o „pewnym" interesie. Nie zdążył. Drzwi baru otworzyły się z hukiem, wpuszczając do środka chłód nocy. W progu stanął mężczyzna w zbyt dobrze skrojonym płaszczu, który zupełnie nie pasował do zapachu taniego piwa i lizolu. Cień przybysza padł na blat, długi i ostry jak nóż egzekutora. Nieznajomy nie zamówił drinka. Wyciągnął tylko gruby, skórzany notes i srebrny ołówek. Spojrzał Maxowi prosto w przekrwione oczy, po czym spokojnym ruchem wykreślił coś w kolumnie nazwisk. - Bilans musi się zgadzać, Max - głos był chłodniejszy niż lód w szklance - Ktoś cię właśnie podsumował, bez możliwości odwołania. W tym mieście nikt nie dostaje nic za darmo. Zwłaszcza czasu.4 punkty
-
Są w ogrodach miejsca nieodkryte, koło których przechodzimy obojętni. Są miejsca samotności, gdzie nocami zapala się świece, by rozproszyć drzemiące za dnia demony. Wokół świecy lata oszalała ćma. Jak bardzo podobna jest do ludzi krążących wokół spraw nieistotnych. Miaukot wabi mnie w noc. Mówi: „Zostaw już to myślenie, chodź, popatrzymy na Drogę Mleczną”. W ciemności słychać brzęk kłódki. Za płotem sąsiad zamyka szopę, a tuż nad nami konstelacje gwiazd. Idziemy leśną przesieką. Pod stopą pękają suche szyszki. Skręcam w stronę domu i błądzę. Myślałem, że znam mój ogród i las. A jednak pomyliłem drogi.4 punkty
-
Słodkich uczuć stratosfera, której nigdy nie zapomnę. Serce prowadź! Ja wybieram. Tobą spełniam własną formę. Słodkich uczuć stratosfera, czas się staje zbędnym, niczym. Dwie planety, jedna Ziemia, proza wciąż poezję ćwiczy.. Słodkich uczuć stratosfera, Twoich oczu piwny błękit, kruszy każdy kamień w żyłach. Jesteś blisko, bądź po przedświt.4 punkty
-
Jestem nikogo najgorszym snem śnię się całą noc, cały dzień wstaję koszmarnym marzeniem z sobą samym — nieprzespany sam bywam razem z nikim wspólnie łapiemy oddech w siatce snów, żeby być kimś spojrzeć w oczy — własnymi oddaj mnie, ty który jesteś mną z nikogo kimś bądź wreszcie przyjdź, choćby jak złodziej nocą skradnij koszmary — nie tylko senne4 punkty
-
jeśli zabijesz człowieka w kolejnym wcieleniu będziesz musiał mordować zawodowo zmiennokształtność dusz wymaga ich światło rodzi się z cierpienia wojny nie zatrzymasz Dzieci Indygo? Jezus przedzierając się między światami podniósł z grobów tysiące za spóźnienie Żydów dziś odpowiemy4 punkty
-
,, Ja jestem zmartwychwstanie i życie. Kto we mnie wierzy , nie umrze na wieki ,, J 11 patrzę na nasiona niewinne malutkie będą z nich … kwiaty owoce cud ciężko uwierzyć a … MY czy także… nauka próbuje znaleźć życie w kosmosie jeśli …nie jest z nicości szuka tworzy ...jak dziecko bez klocków jest bezsilna to domena Boga drugie życie skosztują ci którzy… przejrzeli łotr na krzyżu … Jezu ufam Tobie 3.2026 andrew Niedziela, dzień Pański4 punkty
-
Niebo jak szeroko otwarte usta Mówią do mnie Świergoczą milutko uskrzydlone pieśni Złote języki przysiadają w uchu Mój oddech dopływa do ciebie Zapada się w twoich wodospadach Ziemia już nie istnieje Chociaż w piętę wciąż wbija się kamień Sierpem księżyca ścinasz moje włosy By wyprawić je w dal jako babie lato Póki jeszcze pamiętam4 punkty
-
pływając na tafli bytu snuje się świadomość wspomnienia nawijają się na nić jak koraliki dni układają się w całość już bez balastu złych wspomnień4 punkty
-
Las pachnie szeptem wiatru czule budzącym ze snu drzewa dawno wydeptane ścieżki zmieniły kierunek szukając kolorów w światłocieniu trawy pomiędzy konarami niebo wypełniło się błękitem wabiąc ptaki okruszkami zieleni słowa umilkły głaszcząc ciszę promieniami słońca i wonią muzyki. Autor fotografii. Mirela Lewandowska4 punkty
-
Jesteś. W tym jednym odkryciu poranek jak pies otrząsa się z rosy i gwiazd. Jesteś. Witam cię spokojem wróbli budzących się w gęstwinie nieubranych krzewów przed blokiem. Wciąż na nic nie jest za późno, na ufność forsycji tulącej policzek do ostrego jeszcze wiatru. On złagodnieje, ona się uśmiechnie, rozświetli osiedlową uliczkę. Miłość przepowiada się kwieciem nadal uśpionym w słowach pod ziemią. Muszą dopiero wzejść, przetrwać falę przymrozków, ale już kiełkuje w nich mocne postanowienie. Ten dzień uczynię pięknym. Pierwszy z tych, które nawlokę na trwałą nić nowej pamięci. Stworzę dla ciebie naszyjnik dobrego czasu, co dopiero nadejdzie.4 punkty
-
@piąteprzezdziesiąte lecz zło dobrem zwyciężaj a także i dobrym słowem miej miłość w sercu - pamiętaj choć świat miło nie odpowie :))4 punkty
-
w bezkresie idyllicznych łąk artysta maluje krzyż to taki drogowskaz dla grzeszników po zgarbionych drzewach przechadza się cień wiosny błękit nieba mruga w cerkiewnych oknach w mgle poranka rozpłyną się głos dzwonów i słów z pierwszej ewangelii sarna przebiegła między wspomnieniami które niesie wiatr pokornie4 punkty
-
powtarzają szepty kiedy widoczność jest za słaba myśli strach fotel obserwacyjny graniczy z oceanem znikającym na linii brzegu z każdą następną falą czerwone słońce rozpływa się odchodzimy inni bardziej tacy sami4 punkty
-
- Komu pokażesz ogród pękający od nadmiaru wiosennych myśli? - Komuś, kto umie oddychać zapachem burzy. Kto przejdzie między pąkami powoli, jakby dotykał czegoś kruchego, jeszcze nieobleczonego w słowa. - Kto uniesie twój szept, cięższy niż krzyk rodzącej się zorzy? - Ten, kto nosi w sobie ciszę głęboką jak nocne wody i nie cofnie dłoni, gdy mój głos obudzi w nim uśpione struny. - Komu opowiesz o szkarłatnym tętnie swoich żył? - Temu, kto przychodzi jak noc - bez pytań, bez światła. Kładzie dłonie na skórze i słucha w milczeniu, jak pod nią budzi się pulsujący żywioł. - Przed kim otworzysz śluzę wezbraną od zbyt jasnych pragnień? Przed tym, kto sam jest rzeką. Nie lęka się fali. Wejdzie we mnie powoli, aż nasze wody odnajdą wspólny nurt.3 punkty
-
Spirala Negatywne myślenie czai się Jak wir powietrza Jak tajfun, tornado Zbliża się Rośnie w mojej głowie Kłuje porażkami Kaleczy winą Obdziera ze skóry żywymi wspomnieniami Jest tuż tuż W skorupie ślimaka zamykam się Przyklejam do ziemi, do drzew Do trwaki skrawka Przetrwam? Zadzwonił budzik Słońce rozlało się na szybie Wiatr głaszcze liście zielenią Świerszcz w trawie gra Na nerwach Jak w karty Jak z nut Albo w szachy Z kości słoniowej I alabastru Do rana Do rany przyłóż Przy łóżku chorego Chorągiew zawisła Biała3 punkty
-
"Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski.3 punkty
-
@violetta @KOBIETA Raz miałem świadomy sen. Uświadomiłem to sobie w jakimś mieście. Udałem się do pobliskiego sklepu z ubraniami. Zauważyłem tam bardzo ładną ekspedientkę, którą poprosiłem o pomoc w kupnie koszuli. Pamiętam dotyk jej dłoni, kiedy mierzyła mnie centymetrem. Zaczęła opowiadać, że kończy dzisiaj godzinę później, ponieważ wszyscy spóźnili się dzisiaj o godzinę do pracy. Żartowaliśmy z tej sytuacji, po czym udaliśmy się oboje do przymierzalni, która była dużym pustym pomieszczeniem. Co było dalej wiadomo, z tym, że dołączyła do nas jeszcze jej koleżanka. Niestety za chwilę wszedł także kierownik tego całego zamieszania i zaczął coś wykrzykiwać, że teraz to muszę się z nimi ożenić. Roześmiałem się i wyskoczyłem przez okno. Leciałem nad miastem.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@violetta chętnie Ciebie odwiedzimy Violetta ! 😉 herbatka w kwietniu? Ja, Ty i Kornel? 😘 jeśli czujesz takie przyciąganie może sprawdzimy w realu jego moc ? 😉😘3 punkty
-
Na paszporcie w strefie przygranicznej rano wyszła, a przyszła wieczorem. Aż się jeszcze wciąż tłuką po głowie w ruskie słowa myśli obleczone. Na pierożku w chomątku, wyprawa. Tam przed siebie, po horyzont pola. Czy ziemniaki posadzili w marzec? Kilometrów do klasztorku z dziesięć. Dojść i wrócić, dom został po stronie, skąd po dzisiaj ściga zbiega kolej. Ziemia woła go w bruzdy i łany, człowiek młodym był w niej, zakochanym. Koszulinę przez ramię założył, które ściska jak obręcz dar Boży. W niej odłoży na jutrzejsze jutra wolę lacką, bo jego, nie udar. Tam na drodze gdzieś w ciszy zrodzony, z duchem modli się, światłem w niewoli. Pieśń z radością pod chmury zabiera, wszędzie dobrze, lecz dotyka nieba.3 punkty
-
przyniósł zapach z gór lub zza wielu jednocześnie odemkniętych drzwi ku temu co będzie nie dalej jak jutro ale niekoniecznie może sobie wyobrażasz może robisz to przed snem3 punkty
-
moje miejsce na ziemi to przestrzeń między światłem a cieniem śmiechem a płaczem słowem a milczeniem kiedy tu wracam wyczuwa niezmiennie mój oddech i ślady stóp3 punkty
-
Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał opatulone w futra. Przyjaciel, co zegarek miał, odwrócił się do słońca i mówiąc z nim — "malachitowe jutra?" — kostkami dłoni wiatr odtrącał.3 punkty
-
natura humana quasi medium est: „Człowiek jest w pewien sposób pośrednikiem między aniołami a zwierzętami, a skoro aniołowie są najwyższymi bytami, a zwierzęta najniższymi, człowiek znajduje się na pograniczu obu”. /"Summa Theologica" Akwinaty/3 punkty
-
gdzie spojrzeć trochę smutno dużo szarości w niej uśpione życie najpierw się zazieleni a potem potem świat się zarumieni zapłonie kolorami kwiatami owocami a my my uśmiechami 3.2026 andrew Sobota, już weekend Wiosna nieśmiała, lubi zwodzić jak…3 punkty
-
3 punkty
-
@Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Tak, tym razem "kreska" mnie zainspirowała. Ale ten "aforyzm" wymyślił mój małżonek - nieustający, pierwszy recenzent. :) Serdecznie pozdrawiam.3 punkty
-
3 punkty
-
forsycję i fiołka zanurzam w filiżance wpadam do nich ptaszek na gałązce żółto-szaro-biały zamyślony w pąku3 punkty
-
@Wiechu J. K. Bardzo dziękuję! Miłości nadal się uczę, a zwłaszcza jak o nią dbać. :) Serdecznie pozdrawiam. @vioara stelelor Bardzo dziękuję! Wzruszyły mnie Twoje słowa. Serdecznie pozdrawiam. :) @andrew Bardzo dziękuję! morze nas nie pochłonie – staniemy się morzem Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Trafiłeś w sedno. Albo jesteś rzeką, albo uczysz się tonąć. Najpierw po kostki. Potem po szyję - już nie wiesz, gdzie kończy się brzeg. Potem przestajesz pytać. Nie ma trzeciej drogi. Tylko nurt. Tylko wspólne dno.3 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne