Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
raz dusza z ciałem się pobrała w pogodzie ducha, w środę a ciało bardzo piękne było, no i w dodatku młode. lecz po niedługim chyba czasie dusza popadła w żałość, bo przecież ciągle młoda była, a ono się starzało. jednak do dzisiaj są ze sobą zachciejstwa duszę nęcą no więc je zdradza choćby myślą i grzeszy samą chęcią.11 punktów
-
idę przez siebie jak przez dom po pożarze ściany jeszcze stoją ale wszystko co miało imię wsiąkło w tynk oddycham dymem twoje byłaś twoje byłeś puchną tu jak echo które straciło usta a jednak nie potrafi umrzeć dotykam powietrza stawia opór ma twoją gęstość jest szorstkie jak wapno zdziera mi skórę z dłoni gdy próbuję się przez nie przebić pamięta więcej niż ja wypukłość obojczyka ciężar dłoni nagle nie mam gdzie odłożyć ciała każdy centymetr podłogi zajęła twoja nieobecność łóżko jest nekropolią zagięcia prześcieradła to rany krajobrazu bawełna parzy mrozem każde włókno pilnuje kształtu twoich bioder którego nie śmiem zgnieść granice państwa którego już nikt nie uzna tylko noc jest wierna przynosi mi cię w strzępach we włosie wbitym w poduszkę w chłodnym wgłębieniu ciszy w oddechu który wychodzi ze mnie i nie wraca tęsknota nie jest brakiem tęsknota jest obecnością odwróconą plecami stoi we mnie i pije mój oddech rośnie jak pęknięcie w szkle z każdą sekundą uczy się światła tylko po to by mnie oślepić chciałbym zapomnieć ale pamięć ma korzenie głębsze niż sen pije mnie powoli bez pośpiechu twoje imię już nie krzyczy sączy się cicho jak rdza zaciera gwinty moich gestów skleja powieki aż staję się pomnikiem postawionym na twoją cześć w samym środku niczego i zostaje nie ma dla mnie końca wszystko co było nie umarło tylko zmieniło ciężar i teraz mieszka we mnie bez wyjścia chodzę z tym światłem po tobie jak z raną która nauczyła się świecić nie potrafię przestać bo ta tęsknota to jedyny dowód że miłość była prawdziwa że wydarzyła się naprawdę i dlatego boli tak długo aż ból staje się jedyną rzeczą którą rozpoznaję w lustrze moją nową twarzą w której zapisane jest twoje imię9 punktów
-
Wiersz bez końca w łódce z papieru siedzę omijam fale złych myśli łzy wylewam za burtę zapycham dziury wierszami rekiny smutku krążą rozcinają spokój wpatrzona w niebo rysuję ptaki poluję na dobre myśli bez końca9 punktów
-
Kiedyś byłam brzozą opuszkami palców pieszczącą niebo. Wyciągałam dłonie ku gwiazdom łapiąc w locie ich marzenia. A przydrożne ptaki znajdowały schronienie w moich kruchych ramionach, gdy tuliłam je do snu. Kiedyś wiatr był moim przyjacielem i z pełnym zaufaniem pozwalałam mu strącać wszystkie liście. Nie bałam się burzy, gdy deszcz perliście skraplał moje konary. Kochałam zachody słońca, które promieniami czule dotykały duszy. Kiedyś... Autor fotografii: M.Lewandowska8 punktów
-
dedykuję Mitylene Czy kiedyś byłaś bluszczem, milionem pnączy oplotłaś drzewo. Pilnowałaś by nie uschło, uchylając niebo. Chroniłaś je przed wiatrem; przyjmując podmuch burz huraganów i dzięki tobie przetrwało. Żyjecie zakochani.8 punktów
-
Chasyd, ucywilizowany komunista Zgiełk czyści świat pod ziemię obiecaną. Nowoczesność miała uszczęśliwić. Są na to antydepresanty – owoce postępu w krwiobiegu. To już ponowoczesność. Zapalam latarnię na swej bezludnej ulicy. Łapię tylko ćmy, lubiące kolorowy brokat, małe przyjemności. Oni zawsze chcą dobrze, aż za bardzo.8 punktów
-
Liście laurowe W laurowych liściach na cokole Wyprężasz dumną pierś Cezarze, Dziedzictwo niesiesz dla pokoleń, Zaprzeszły blask wydarzeń. Jak z góry zerkasz – a ja ważę Na szali wieków czynów cenę, Tu zyski a tam smoki wraże, Gdzie indziej przeznaczenie. Uznanyś – ja nie całkiem pewny Boskości mocarstw i potęgi. Przeliczam krzyki niepotrzebne, Przebrzmiałych zmagań dźwięki. Podłożem wszelkich monumentów Rozwiane prochy – humus ziemi – Na próżnię starte aż do szczętu, Już nawet nie są cieniem. I tylko pamięć, jakże wiotka, Się bluszczem wije u podstawy I drąży żółcią w twych zarodkach, Zazębia się na głazie. Marek Thomanek Grudzień 20256 punktów
-
patrzę i … nie mogę się nadziwić JESTEŚ … jesteś jak zapach wiosny pierwsze kwiaty akacji oczy mówią a usta usta milczą wschody zachody pełne nadziei 3.2026 andrew6 punktów
-
Najtrudniej dobrać ton — żeby nie spłoszyć chwili. Ucho zapamięta, usta tylko spróbują. W Twoich oczach zaczynają się już drobne linie światła. Mówisz: to od słońca. Obudziłaś mnie. Sprawdzam świat z psem — jeszcze działa. Twój uśmiech widzę tylko ja. Ogród oddycha spokojnie: warzywa, kwiaty, brak pytań. Maluję Cię z rzeczy, których nie wypowiadasz.6 punktów
-
"Spowiedź morderców" W imieniu prawa. W imię honoru. Zachowań z rozkazu. "Z Bożego wyboru". Tak nam mówiono. Tak nas uczono. Tak zwerbowano. Tak oszukano. Statek za statkiem. Z krzyża banderą. Wiary naddatkiem. W sercu z cholerą. Wyjętych spod prawa. Zbirów skazanych. Podstępna wyprawa. Do lądow nieznanych. Nawracać niszcząc. Nauczać śmiercią. Religią sycząc. Pogardy niechęcią. My katolicy. Nikczemne plemię. W ludzkiej krwawicy. Zagładą na ziemię. Spowiedzią się łudzisz. Szkód nie naprawisz. Skrzywdzonych ludzi. Pokutą nie zbawisz. Leszek Piotr Laskowski.6 punktów
-
Zachód Do tamtej strony światła z tej naszej strony cienia chcieliśmy dopłynąć pod prąd. Różnymi ścieżkami prowadził nas czas. Wierzyliśmy, że szczęście spotkamy na obczyźnie Dziś wracamy do kraju tęskniąc za pierwszą miłością.6 punktów
-
odłączając myślenie biegnę do białych azalii silnym słońcem opiekujesz się mną dla serca oddychaj rośliną5 punktów
-
52. Droga przez morze (narrator: hypaspista) 1. Zaczęło się od snu — król chce, byśmy deptali po wodzie. 2. „Zbudujcie ląd” — prościej nie można powiedzieć szaleństwa. 3. Dno bez końca. Sypiemy gruz w paszczę, co nie zna sytości. 4. Niektórzy mówią, że walczymy z Posejdonem. Niech i tak będzie. 5. Tyr patrzy z góry. Ich śmiech ma ostry grot i zapach gorącej smoły. 6. W nocy słyszę fale — nie biją, tylko pytają „po co?”. 7. Rano wynosimy ciała — morze chce zapłaty, więc płacimy. 8. A jednak idzie naprzód. Każdy cal tej drogi to zaciskana pięść. cdn.5 punktów
-
Fragmenty drobnego ciała Rysują pod nakryciem Kształt lżejszy od pościeli Bezbronny i śpiący Nadchodzi przypływ czułości Dziewczęce dłonie i twarz Przypominają samotność Rodzinę i córkę w wieku Około dwudziestu lat Gdybym wtedy nie uciekł Mieszam wspomnienia Kawa z łyżeczką miodu Smakuje solą morza Pod powiekami piasek Za kwadrans spadnie deszcz Przykładam gorący kubek Do zimnych ust nieobecnej Tworzą na brodzie i szyi Mapę dorzecza bez nazwy5 punktów
-
Mówię myślą godzinną, co rozbrzmiewa moim głosem. Ktoś mnie w tej myśli znajduje, a ja już tak wcale nie czuję. Umieram w godzinnych smutkach. Pytają potem, gdzie zmarłam. A ja zachodzę w głowę, bo to nie ja - to godzina przepadła. Może gdzieś nawet jest prawda, a godziny odsiewają kłamstwa, ale jak znaleźć prawdę gdy doba to dwadzieścia cztery złudzenia. Gdy mówię myślą godzinną, jest mi tak śmieszne, lecz trochę też smutno. Bo każdy mnie pyta - o co ci chodzi? Ale jest już za późno.5 punktów
-
wędrując po kosmosie ostatnią gwiazdę minąłem lecz po chwili okazało się to złudzeniem ujrzałem następną dlatego mocno postanowiłem następnej nocy wrócić do snu w którym postaram się żeby tę ostatnią w końcu minąć i zobaczyć koniec wszechświata który ponoć nie istnieje w co za żadne pieniądze nie jestem gotów jeszcze uwierzyć bo wszystko co ma początek musi też mieć koniec tak jak nasza wiara w Boskość która też się kiedyś skończy i proszę nie wmawiajcie mi bezbożności to nie jest tak tutaj chodzi tylko o fakt że wszystko co ma początek musi się kiedyś skończyć i mam nadzieje że się nie mylę że kiedyś o tym się dowiem5 punktów
-
5 punktów
-
Piąta Syberyjska W śnieżnym pustkowiu mroźny wicher wyje, Pod polskim suknem serce mocno bije, Nie za batiuszkę trudy w tej krainie, Lecz za ojczyznę - w pamięci nie zginie. Marsz, żołnierze, marsz – do domu naszego! Przez step Kołczaka, przez kraj bolszewików, Wyrwać się musim z kotła moskalskiego, Z rąk komisarzy i białych rzeźników. Gdy Rusów ziemia w krwi tonęła bratniej, Za carską sprawę polska krew się lała, Nasz strzelec walczy – w ojczej ziemi zaśnie, Bo w tej moskalskiej spocząć to jak kara. Gdy bagnety kuły, gdy konie padały, Wszarz ich żywcem żarł, a mróz dłonie czernił, Munduru chciwy, sybirak nieśmiały, Choć chłopca grzeje – triumf- bo jego pewni. Podły Czech zdradził, sam siebie ratując, Biały zaś martwy – zabity nad rzeką, Co strzelcy czują? Ciężko słowem ująć, Nadal zaś walczą, wrócą inną ścieżką. Garstka wróciła, strzelców przez oceany, Wioząc do Polski, skarby swej pamięci, I powiedziały, nasze dumne dzieci, Jak polski strzelec przeszedł tajgi mary.5 punktów
-
Jest takie miejsce, którego nazwa nie ma znaczenia. Jest też jacht, który nie ma imienia. A może jest takie miejsce w życiu, które też nie ma imienia - mówią że to czas. Czas jest względny? Ciekawe - dla kogo. Może to jednak rozwój i bycie sobą. A jednak kimś innym? Lepszym człowiekiem? Tylko nie wiem, co to znaczy. Niebo nad nami ciągle się zmienia. Cięgle je obserwujemy. Choć nie widzimy, tego co się zmienia. Za mało widzimy? Może siebie widzimy… za mało. Zacznijmy zauważać siebie. Wszytko będzię dobrze. Jeżeli będziemy widzieć. Siebie...5 punktów
-
haiku potrzebuje ciszy chwili aromatu klimatu więc dzisiaj z pewnością go nie napiszę tylko popatrzę4 punkty
-
O czytaniu Muszą się uleżeć książki, wypuścić gałązki, porosnąć kotkami, Eliotowską krasą i różnorodnością, Proustowskim niuansem i smakowitością. Nie ilość i nie czas stanowi, tylko głębia olśnień – bliskość między czytelnikiem a interlokutorem. Temat, rozmach, klimat. Powroty bez końca w ten i tamten świat. Srebrzystość chwinowska, migawka wiecznie mnie zaskakująca. Metaksa to czy nie metaksa? Linearna i symultaniczna – wieczne powroty. Bo czy można napisać coś, co nie zostało napisane? Przeżyć to, co nie było przeżyte? Pomyśleć myśl jeszcze niepomyślaną? Czy można przeczytać coś, co już nie zostało przeczytane?4 punkty
-
dość ciężka prawda: dla świata jesteśmy jak wyrazy w języku polskim zaczynające się na ń (wpół kroku od zaistnienia, przeczuwalne). realnym jest jedynie to, co dzieje się w niewypowiedzeniu, niedokrzykach. ty – zarazem kartografka i tworzona przez nią mapa. ja, niczym główny bohater książki dla dzieci, który przemierza fantastyczną krainę, doliny pełne magii, wzgórza zaklęć (tam jedni są tak szczęśliwi, że aż plują plombami, inni – z radości zastygają w bezruchu, patrzą niczym figurynki, ślepym wzrokiem), doświadcza niesamowitości, spotyka go tysiące nie dających się racjonalnie wyjaśnić przygód i na końcu orientuje się, że cała ta peregrynacja odbywała się wyłącznie w głębi myśli ukochanej, pojąłem, czym jest istota cudu. właśnie uczę się topografii. wiem już, w jaki sposób zabijać czarne smoki, które niczym cienie przybierają mój kształt, jak rozśmieszać zmartwione na kamień bożęta.4 punkty
-
nierozerwalność na godziny w tanich momentach rozkłada po siebie ręce dla siebie nogi o siebie ręce i myśli o miłości i o miłości myli osamotnienia więc mówi by słuchać by słyszeć głos zniża do szeptu do szeptu zniża by zadrżeć podnosi podnosi po echa4 punkty
-
Choć Leli wytniemy Ci trochę ciałka Och Leli jesteś idealna do seksu i operacji Poddajesz się zupełnie Leli, obiecali nie zepsuć piersi, cycki są ważne Czuli kochankowie kłamią że będziesz dalej piękna, nawet jeśli, no wiesz... W ich oczach czujesz ten strach Przecież wiesz że on nawet ma zapach On spowija sale szpitalne, gabinety I te sklepy straszne Peruczne sklepy Leli4 punkty
-
Uzewnętrzniam się na zewnątrz, w środku pustkę mam. Chcę, by to o mnie wiedziano, czego nie wiem sam. Tworzę wizję kogoś, kto istnieć nie ma prawa. Udoskonalam siebie – twórcza to zabawa. Jestem przystojny, mądry, mam ciało Achilla. Tu w szczęściu i radości mija każda chwila. Wirtualna rzeczywistość dodaje mi wiary, Tu mogę być wreszcie nad wyraz doskonały. Co dzień wpadam bezmyślnie w otchłań szczelnej sieci, Zatracam się w tym świecie jak w zabawie dzieci. Wciąż szukam aprobaty, dowodów uznania, Poklasku i szacunku, i adorowania. Na jawie pewność siebie nie jest już taka pewna, Umysł nie bywa tak bystry a mowa wylewna, Mięśnie nie tak sprężyste, głos nie tak ponętny, Włos nieco siwiejący a brzuch lekko wzdęty.4 punkty
-
Zanim mnie wyrzucisz nim przyjmiesz w ramiona trochę mnie pokochaj przed i po i w trakcie nie będę dyskutował choć Ci niedowierzam Boś ty ojciec nieznany może jesteś przybrany bo w bliźniego przebrany lub z rozsądku wybrany fix na wszystkie rany ale Ty mnie wybrałeś bym wątpił i kochał Ciebie4 punkty
-
Jestem cudakiem.. najwyższych lotów i najniższych lotów, zawziętym do potu. Jestem cudakiem i robię głupoty, ale nie chcę sam, sam nie mam ochoty. Jestem cudakiem i lubię Dominikę. Mam na nią ochotę, całym moim słownikiem. Jestem cudakiem i wiem, że zgrzeszę więcej.. Boże! Wybacz mi! Jestem słów odmieńcem.. @KOBIETA3 punkty
-
nie odpowie nie pozdrowi będzie się tylko rozpychać rozdymać zwielokrotniać multiplikować aż pęknie3 punkty
-
Noc nie ucieka. Noc się wyczerpuje. Światło nie zmienia świata. Zmienia dostęp do niego. Kontury powoli wracają na swoje miejsca. Wzrok ustawia ostrość na to, co się odradza. Krótki moment, gdy wszystko staje się sobą. Nie trzeba jeszcze formułować zdań. Czekam na pierwszą, nieśmiałą plamę koloru.3 punkty
-
Skurczony do onomatopei przylep tęsknoty przesuwa przez chromowany zgrzyt zapis czasu, nim, zwrócony w transie zwieszonego nawiasu, odsłoni nagie piersi lubieżnej cnoty. Uczysz mnie, rozłożona na lazurowym runie, rozmycia, gdy - już rozprężona martwym dotykiem - mego potu malujesz miękko rumianym krzykiem swego ciała światłość śmierci na mrocznym biegunie.3 punkty
-
Pękają bezlitosne dni. Szczypią w oczy i gardło słone od łzy i krwi. Są twarze w zimię wkute i w asfaltu czarne rzeki, w krzyk są palce wkłute, okopcone jak groby powieki. A noce żywcem pękają. Ktoś idzie - Ty czy śmierć ubrana w człowieczą sierść ?3 punkty
-
@Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Pięknie ujęłaś istotę tej zmiany. Serdecznie pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję za ten niezwykle ciekawy komentarz, a raczej esej. Za tak wnikliwe i wielowarstwowe odczytanie mojego tekstu. Wspomnienie Andrzeja Sosnowskiego to dla mnie ogromne wyróżnienie. Niezwykle trafnie uchwyciłaś ten graniczny moment "na chwilę przed" i grę między metaforą a dosłownością. Nadałaś wierszowi drugie życie. Po przeczytaniu Twojej analizy , doszłam do wniosku, że wiersz ten nadaje się do dekonstrukcji. :) Serdecznie pozdrawiam. @Myszolak Bardzo dziękuję! Świetnie, że napisałaś o tym zaufaniu do wewnętrznej mądrości, która działa, zanim my zdążymy to nazwać. Twoja interpretacja dodaje wierszowi nowy wymiar. Serdecznie pozdrawiam . :)3 punkty
-
kocham cię jakby serce było studnią bez dna rzucam w nią twoje imię a ono spada i spada i wciąż nie słychać dna twoje imię w moich ustach jest jak kometa przechodząca przez krew zostawia za sobą świetlisty ogon którym moje serce jeszcze długo płonie twoja obecność jest ciepłym światłem w zamkniętym pokoju dotyk twojej dłoni jest małym świtem który wschodzi na mojej skórze i boli mnie ta granica że nie mogę stać się twoim ciałem a tylko jego cieniem który próbuje wrosnąć w ciebie na zawsze a ja chcę więcej więcej twojego oddechu który pachnie nocą więcej twoich włosów rozsypanych na poduszce jak jasne ziarno gwiazd więcej twojego śmiechu który odpryskuje od ciszy jak krzemień rzucony w mrok kiedy jesteś blisko noc otwiera się we mnie jak ogród gwiazd a każda z nich dojrzewa do twoich palców kocham cię tak zachłannie jak ziemia która po tysiącu lat suszy pierwszy raz pije deszcz twoje ramiona są dla mnie korytem wezbranej rzeki w którym nurt zapomina o istnieniu morza płynę w niej i nie chcę brzegu twoje usta mają w sobie ciepło chleba i ciszę ognia są mapą zapomnianego języka którym moje ciało uczy się modlić od nowa jesteś w moim krwiobiegu jedynym brakującym pierwiastkiem bez którego tlen przestaje karmić płuca a miłość w tobie to jedyna rysa na szkle czasu przez którą wycieka ze mnie wieczność bo pragnienie wrasta we mnie jak dzikie wino w szczeliny muru rozsadzając krew od środka jego korzenie oplatają serce jego liście piją moją krew by karmić gwiazdy których w tobie szukam i wtedy czuję jak moje serce rozszerza się nagle jak wszechświat w pierwszej sekundzie stworzenia i wszystko co we mnie istnieje biegnie ku tobie z prędkością światła bo miłość nie jest spokojem miłość jest głodem a ja jestem w nim bez końca i to jest głód który nie zna nasycenia płonę w tobie jak gwiazda która nie może się wypalić3 punkty
-
Na ciało, że powoli gaśnie, rozkapryszona zrzędzi dusza, lecz to szelmowskie narzekanie mnie - proszę pani - nic nie wzrusza. Po co przebiera się w przekorę ucieszna serca jeremiada? Gorzej, gdy ciało jeszcze młode, a wewnątrz dusza już zgrzybiała.3 punkty
-
nie kłamią słowa piosenki że w życiu piękne są chwile one czasem piękniejsze niż obraz świerszcza zachodu czy tęczy nie kłamią słowa piosenki że życie to jedna niewiadoma szczęśliwy tylko ułamek zamknięty w danej chwili dlatego nie warto się od nich odwracać uciekać trzeba doń się uśmiechać tulić pozwolić im nasze zmysły pieścić3 punkty
-
3 punkty
-
Pięknie. Dla mnie ten fragment jest kluczowy, bo postawione pytanie podważa sens wszelkiego rodzaju podbojów - od dosłownie pojmowanej ekspansji terytorialnej, po walkę z samą naturą tylko po to, aby udowodnić wyższość człowieka nad nią. W każdej dziedzinie, w każdej przestrzeni, w każdej rzeczywistości - ludzie chcą być zdobywcami, naznaczyć miejsce własną chwałą (jednostkową lub zbiorową). A fale pytają - po co? No właśnie.3 punkty
-
Może coś się odmieni niezmiennością złudzenia czystej czerwieni jabłka. Coś poruszy słońce zatrzymując czas wiecznym świtem, wznosząc ptaki do lotu. Chroniąc w dłoniach ziarenka piasku sypkością nadaję kształt wyobrażeniu trwałości. Słysząc wyraźnie, nie jestem gotowa usłyszeć.! Słów, którymi pragniesz milczeć.3 punkty
-
Zwykła próżność, czasem nawet ponad miarę. Kruszę własną pewność — własną złożę ofiarę. „Młodość!“… ocean błędów, energii balon. Ciężko przełknąć — stalową, lepką mam ślinę. Ledwo wznoszę ciężkie ramię, często kłamię. Lucyfer z całą armią — skromną rangą. Krzyk! Lustro… tysiąc kawałków. Skóra… bladość. Prawdy pozór. Porcelany wybór. Żyć… pozwól.3 punkty
-
co dzień żyje od nowa uczę się cieszyć chwilą zachwycam się tym co mnie od rana otacza uczę się słońcem nocnym niebem pełnym gwiazd - ptaków śpiewem oraz zapachem polnych kwiatów i drzew którym się nisko kłaniam szacunek dla nich duży mam - uczę się kochać szanować i uśmiechać nie martwić grzechami więcej od siebie dać bo wiem że me życie jest warte - jest czymś co chcę dopieszczać - a nie płakać i się bać tego co na jego końcu mnie czeka2 punkty
-
2 punkty
-
@KOBIETA Czuję jak się wkradasz, z każdym wersem, słowem. Czuję, idzie nowe: objęć rój, kaskada. Czuję jak się wkradasz, między ścieżkę myśli. W tataraki serca, rzuć mi objęć iskry. Czuję jak się wkradasz, w neuronów pokoje. Gdy zajmiesz je wszystkie, co moje będzie Twoje. Czuję jak się wkradasz, bez pytań, bez zgody. A ja nie chcę się bronić, nie chcę widzieć przeszkody. Czuję jak się wkradasz, zostań w nas na stałe, na dobry początek, serce weź — całe.2 punkty
-
@Migrena To bardzo mocny wiersz o żałobie po miłości i o doświadczeniu nieobecności, napisany w poetyce gęstej, obrazowej introspekcji. Niezwykle dojrzały wykład o miłości, która okazuje się być jedynie bolącym stygmatem w psychice człowieka. Odznacza się niezwykle spójną metaforyką, konsekwentną atmosferą pustki I świetną pracą obrazów, które zwieńczone są bardzo mocnym finałem.2 punkty
-
@Alicja_Wysocka Szejk do Alicji dobrze, dobrze wszyję ci kieszenie ale nie narzekaj potem że klucze zgubiłaś między bajkami a chusteczka zamieniła się w chmurę w moich snach wszystko ma podwójne dno nawet zwyczajność2 punkty
-
@vioara stelelor Bardzo dziękuję!! Te pytanie "po co?", dla bohaterów będzie brzmiało coraz bardziej natarczywie, im dłużej będzie trwała cała wyprawa. Pozdrawiam @Poet Ka Bardzo dziękuję!!! Cieszę się, że tak odbierasz ten poemat. Ja osobiście kocham antyk miłością szczerą i odwzajemnioną :) Pozdrawiam2 punkty
-
Wczoraj obudziłem się przy twoim ciele, dziś budzę się sam. Wieczory są chłodne, poranki szare. Pokój pusty a ja sam. Betonowe ściany zimne, cisza hałaśliwa. Kołatanie serca niepokojące a wspomnienia o tobie raniące. Nasze marzenia za chmurami za górami i za lasami, ale daj choć jedno słowo a przejdę to choćby sam. Dotyk twojej dłoni i spojrzenie pełne nadziei, jest jak wiatr w żagle, napędza i nie pozwala mi stać.2 punkty
-
@Berenika97 To moment gdy odzywa się wewnętrzna mądrość człowieka i zaczyna wszystko powoli układać, odzyskiwać grunt samoistnie, zanim w ogóle zdążymy się zorientować, że przechodzi w nas jakaś przemiana. Wzrok który się ustawia, kontury powracające na miejsca - bardzo ładny opis tego jak ludzka psychika czasami sama potrafi się uleczyć i "nie trzeba formułować zdań". Wystarczy zaufać i chwilę poczekać. Dla mnie tak to wygląda. Pozdrawiam2 punkty
-
W ciemnym pokoiku, gdzie światełko się tli, stoi postać cała we krwi, swoje przeżyła, rozum swój miała, lecz kochać ojczyzny nigdy nie przestała. Rodzina i dom wnet porzucone, marzenia i plany doszczętnie spalone, nagle wybuch, wątpliwości rozwiał wiatr, nadeszła pora ocalić komuś świat. Jednak mimo swego poświęcenia, stoi w cieniu zapomnienia, leży pod ziemią wraz z zwiędniętą różą a przecież dla Polski zrobiła tak dużo. Walczyła za ludzi, za dobro, za zgodę, co w zamian dostała? Ból i trwogę, lecz nie przestała walczyć w imię miłości, bo chciała byśmy mogli doświadczyć radości.2 punkty
-
Jeśli ją zobaczysz, jeśli zobaczysz, że jest, to znaczy, że Ty też jesteś, Wszystko staje się sobą i Ty także :)2 punkty
-
Gdy w końcu moja kwantowa matryca rozpuści się w świetle informacji bez pamięci, wymaże świadomość jak brudny deszcz, odbity od krzywizny lustra. Ona okrutnie boli, uderzona odbiciem. Ptaki giną w ogromie nieba zwiniętego w spiralę. Już nie powrócę.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne