Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
gdzieś w Polsce Na portalu poetyckim największą fikcją nie jest metafora. Największą fikcją jest wiek. PESEL zostawia buty przed drzwiami. Czas wisi na wieszaku jak stary płaszcz. Metryka udaje, że nie zna hasła. On „Wieczny_Poeta_42”. Brzydki jak noc bez latarni i bez refundacji. Twarz jak źle złożone origami, które ktoś próbował wygładzić żelazkiem z filtrem upiększającym. Uśmiech przegrany z grawitacją. Powiek nie domyka już romantyzm, tylko reumatyzm. Zmarszczki układają się w mapę, z której dawno wycofano młodość. W opisie: „Dziki wilk z temperamentem wulkanu.” Wilk wyje do księżyca. Księżyc ma kształt tabletki nasennej i termin ważności do końca miesiąca. Ona „NamiętnaWiosna27”. Rocznik elastyczny jak jej deklaracje. Dłonie jak wyschnięte koryto rzeki, która pamięta powódź z epoki Gomułki. W awatarze skrzydła, zachód słońca, róż w kolorze "wieczna młodość”. W rzeczywistości zachód przychodzi szybciej niż słońce. Pod wierszem o przemijaniu zaczyna się spektakl. - Gdzie jesteś, mój płomieniu? - Lecę do ciebie, pantero nocy! Pantera szlifuje pazury pilnikiem do pięt. Wilk ostrzy kły o bułkę z masłem i protezę. - Do twoich ust chciałbym zajść jak pielgrzym… - Rozchylam skrzydła tylko dla ciebie… Skrzydła trzeszczą jak parkiet w sanatorium. Usta, suche jak pergamin konstytucji, szukają Coregi jak prawdy o sobie. - Rozpalasz mnie jak sierpień w Toskanii! Toskania kończy się na balkonie z widokiem na śmietnik i sąsiada w podkoszulku z poprzedniego ustroju. - Jesteś moją młodością! Słowa mają w sieci plastikowe kości, nie łamią się, nawet gdy są puste. Młodość ma siedemdziesiąt dwa lata i kartę seniora. On pisze: "Mam w sobie dzikość.” Ma. Dziko rosnące brwi i cholesterol bez kagańca. Ona: "Przy tobie czuję się jak dziewczyna.” Dziewczyna z rocznika, który pamięta czarno-białą telewizję i smak oranżady w proszku. W komentarzach tropiki. W rzeczywistości polar i termofor z doświadczeniem. - Leżę i drżę, myśląc o tobie… Drży. Ale to tylko powiadomienie o niskim stanie baterii w rozruszniku serca. - Zabiorę cię w świat namiętności! Świat zaczyna się przy kanapie, kończy na pilocie i ma zasięg do lodówki. A jednak piszą. Serduszka płoną jak fajerwerki w sylwestra, który pamięta trzy dekady wstecz. Emotikony eksplodują. Zmarszczki wylogowują się z twarzy. Czas dostaje bana. Miłość w trybie online nie ma zapachu skóry tylko zapach plastiku i kurzu z klawiatury. Wiek znika. PESEL milczy. Metryka udaje literówkę. On - origami z filtrem. Ona - filiżanka z odpryskiem, która wciąż chce być porcelaną z wystawy. Ale w sekcji komentarzy są Boginią i Wilkiem. Panterą i Wulkanem. Skrzydłami i Ogniem. Kochają się bezwstydnie między przecinkiem a kropką, między jedną dawką a drugą, między „ach” a „och”, między aktualizacją systemu a przypomnieniem o lekach. Bo tam nikt nie ma lustra. Nikt nie ma zmarszczek. Nikt nie ma lat. Jest tylko płomień. I klawiatura. A rano, zanim słońce obnaży kurz na monitorze, Bogini idzie do apteki po młodość w żelu i promocję dwa w cenie jednego. Wilk smaruje kręgosłup maścią na bohaterstwo i udaje, że to blizny po walce. Patrzą w swoje odbicia w wygaszonym ekranie. Czarny monitor oddaje twarz bez filtra. Bez skrzydeł. Bez wulkanu. Bez tropików. Kiedy ekran gaśnie. Czas wraca jak komornik po zaległe lata. I tylko oczy na chwilę są naprawdę młode. Bo w świecie, który już ich skreślił, tylko klawiatura mówi do nich "kocham”. Bo czekają na wieczór, by znów stać się bogami w systemie Windows. Tam zmarszczki są błędem renderowania. Tam serce ma nieograniczoną pamięć RAM. Tam czas nie ma dostępu administratora. Tam wiek jest tylko ustawieniem prywatności.12 punktów
-
Chomik Gucio jest szczęśliwy, gdy spać może cały dzień. Niech to jednak Cię nie zmyli, bo nasz Gucio, to nie leń! Gdy przychodzi tylko wieczór, on zaczyna pracę swą, nie zważając nawet na to, że już w domu wszyscy śpią. Szuru buru, buru szuru, szuru buru całą noc. Szuru buru, buru szuru, w nocy jest w nim wielka moc. Biega truchtem w kołowrotku, to rozgrzewka tylko jest, potem sprząta w swoim domku, w którym przespał cały dzień. Sprawdza sprawnie wszystkie kąty, a gdy znajdzie przysmak w nich, chrupie głośno go z ochotą, więc go słyszysz, chociaż śpisz. Czego nie zje, chomikuje. Choć spiżarnię małą ma, to się stara tak jak umie zmieścić do niej co się da. A gdy w końcu świt przegania pracowitą, długą noc, Gucio do snu się układa, więc nie budźcie teraz go. Musi przecież też odpocząć. by do pracy nabrać sił. Zmęczył się harcując nocą, teraz o tym sobie śni.10 punktów
-
Nie doświadczyli w życiu prawdziwej miłości Cokolwiek to oznacza Prawdziwej Lecz doświadczyli rozpaczy jak po jej stracie To stokroć gorsze taka rozpacz bez miłości Po prostu nie byli nigdy szczęśliwi A teraz są zrozpaczeni Jakby z wszystkiego odarci lecz aby taka chwila nadeszła trzeba żyć dostatecznie długo bo gdy się jest jeszcze dość młodym ma się nadzieję że choćby się było najbardziej szarym człowiekiem to może gdzieś jest drugi taki sam który też pragnie miłości spotkają się więc i będą szczęśliwi marzenie by być szczęśliwym nie nadeszło gdy się jeszcze trochę dłużej pożyje rozpacz odchodzi i przychodzi zobojętnienie szary kwiat bez barwy i zapachu zetlała tkanina która za chwilę w proch się rozsypie gdy się nie było kochanym nikogo doprawdy to nie obchodzi9 punktów
-
ojciec imię ojca jak katedra na jej ścianach wykute prawo skalpel przyłożony do języka stelaż made in superego tato z tych samych kwarcowych ziaren a zobacz jak daleko sięgają nasze ramiona mam twój gniew pod pozorem chłodu stałeś się bliższy gdy pokazałeś słabość8 punktów
-
Nie ufam ludziom, którzy siedzą w sieci. Związane oczy i rozum spętany. W duszach pustostan pełen smrodu śmieci. Wyblakłe serca bez szansy przemiany. Sieć jest macochą, która karmi kłamstwem. Poi nalewką z jabłek robaczywych. I szumi we łbach od sztucznych procentów. Pękają zmysły od wrażeń nieżywych. Stawiam pytanie: ile mam wolnosci? Prostuję skrzydła nad zamęt się wznoszę. Na zawsze Bożej oddana Miłości. Wolność bez złudzeń o to Boga proszę. Tam gdzie ikonki Przez ej-aj stworzone Lica gładzone idealnie piękne. Fałszywe słowa diabelstwem sycone. Panowie męscy I panie ponętne. Nie ufam wcale I ufać nie będę. Chociaż mi diabli nogi podstawiają. Idę swą drogą i to całkiem pewnie. Sieć mnie nie spęta pozostanę skałą.8 punktów
-
Ciemność była i kurz w tym miejscu zagubionym W plątaninie starych zaułków przy nabrzeżach, Dziwadeł z morza wyłowionych woń nieświeża I dziwny kłąb mgły przez zachodni wiatr niesiony. Szybki w romby od dymu i szronu ściemniałe, Ukazały stosy ksiąg, jak pnie wykręcone, Gnijące od podłogi, aż po dach - złożone Ze starej wiedzy za grosze sterty zbutwiałe. Wszedłem, oczarowany i drąc pajęczą sieć Wziąłem tom najbliższy i przerzucałem strony, Drżąc na widok słów, które wydawały się mieć Sekret, potworny gdyby został wyjawiony. Spodziewałem się ujrzeć księgarza siwy włos, Ale doleciał mnie tylko śmiejący się głos. I Howard ("Księga" jest pierwszym z trzydziestu sześciu sonetów cyklu "Fungi from Yuggoth". Poprzednio zamieszczone "Wyobcowanie" jest trzydziestym drugim.): The place was dark and dusty and half-lost In tangles of old alleys near the quays, Reeking of strange things brought in from the seas, And with queer curls of fog that west winds tossed. Small lozenge panes, obscured by smoke and frost, Just shewed the books, in piles like twisted trees, Rotting from floor to roof—congeries Of crumbling elder lore at little cost. I entered, charmed, and from a cobwebbed heap Took up the nearest tome and thumbed it through, Trembling at curious words that seemed to keep Some secret, monstrous if one only knew. Then, looking for some seller old in craft, I could find nothing but a voice that laughed.8 punktów
-
Po trosze pamięci wierszyków Franka K. o powiedzeniach Rynna, co z mrozem oniemiała, zmieniła stan swój — kapie cała. Odwilż w niej pisze na maszynie, na śliskim z lodu pergaminie: Dzisiaj a niech to, nie wychodzę za mąż — telegram dawno w drodze. Może, gdy przyjdzie deszcz ulewny, w porywie serca zryw królewny. Pałac ozłoci Pac, na nowo, a rynna będzie w mchu — królową. 23.02. Dzień walki z depresją6 punktów
-
te same sprzęty te same przedmioty widok za oknem ten sam i ja taka sama jak wczoraj nagle... patrzę kwiat w doniczce wypuścił nowy listek! jak on to wszystko przemienił...6 punktów
-
wszysko zależy od chwili ciśnienia i napięcia prądu i przepływu mocy braku myśli i pełni obrazu5 punktów
-
uśmiechem witam dzień nie przejmuje się nocą która plotła byle co chciała ważną być otwieram drzwi i okna zapraszam lepsze by poczuło że tu mu lepiej niż tam bo na gorsze jeszcze przyjdzie pora czas nie uniknę tego bo to życia brat uśmiechem witam chwile nie każę za drzwiami stać skupiam na nich myśli wyganiam płacz5 punktów
-
5 punktów
-
Zdejmij ze mnie cień, który zaległ w głębinach myśli, oddaj mi światło. Twoje milczenie wzbiera jak fala, gdy stoję na krawędzi, oswajając własne zanikanie.5 punktów
-
o bezlitosną do cna naturę przyszło ci niegdyś zahaczyć swój byt i pozostałaś … wbita pazurem twój płaszcz nieufności chronił na styk i żyłaś tak między ziemią a chmurą, wyszarpywałaś uparcie co dnia dumnej wolności pióro za piórem, nie wiedząc, że wolność gorzki ma smak i w tej krnąbrności, jeszcze tu, wczoraj przynosząc chwile słodkie jak miód tkwiłaś – niczyja i taka moja, nim zabrał cię zimowy chłód pamięci wszystkich Istot, które zabrała sroga zima5 punktów
-
Napisał w kajecie A 5 o pogłębionej przyjaźni damsko – męskiej w kajucie, na statku parowcu. O ja cię, o ja cię, z niego to aż kojot jest. Aczkolwiek trzeba mieć świadomość, że słowa poetów nieco rzadziej przechodzą w czyny, bo w dużym stopniu wyprzedza je i wymija bujna i rozogniona wyobraźnia. Ale zostawmy to kajanie się na potem. Warszawa – Stegny, 23.02.2026r.5 punktów
-
zapatrzyłam się w stolik w starej kawiarni gdzie zaczynaliśmy każdy wspólny poranek kawa kilka ciepłych słów i dzień od razu mienił się barwami w końcu pastelowych odcieni było zbyt wiele słodycz wylewała się bokami aż do znudzenia żadne z nas nie miało ochoty na więcej4 punkty
-
każdy powinien mieć miejsce w którym pochowa łzy niczym wezbraną rzekę z korytem sięgającym serca trzeba zapleść ręce by było bezpieczniej odległe południe z okrągłym słońcem nad chatą już zaszło spójrz woda przelewa się w chmurach z kluczem ptaków odleciał spokój szmaty ciaśniej przyległy do pleców smutek niczym słodkie okruchy zlizane w pośpiechu stałam się być czujna zapamiętuję każdy kamień raniący stopy stare ciało bez twardych brodawek które niczym pestki wyplute odrodzi się z ziemi4 punkty
-
Mówię - Milczysz Krzyczę - Milczysz Płaczę - Milczysz Śmieję się - Milczysz Czytam - Milczysz Kocham - Milczysz Lubisz karać ciszą ? Milczysz4 punkty
-
Link do piosenki poniżej: Toniemy w uczuciach – wyobraźnia? Czy miłości wezbrane fale W serca uderzą jak pomoc doraźna Potrzebna tu i teraz, ale Czy w takiej pomocy ukojenie, Czy dalsze cierpienie? Trudno zrozumieć, gdy dwa serca Zagubione nagle odnajdują siebie Tam gdzie nie ma czasu i miejsca I biją razem, i jak w niebie Ze sobą bez słów rozmawiają, Choć nic nie wiedzą – już się znają. Jednak zwlekają, pewne racji swoich, Bo wątpliwość – niezrozumiała zresztą – Powraca jak bumerang do ich Serc, i zostawia jeszcze większą Niepewność, bo czy w sercu się zrodziło To, o co obojgu z nich chodziło. I w ciszy czekają na pierwszy krok, I w namiętnych uczuć skok. Zapomnieć o wszystkim, na dwie nuty Zagrać melodię, piosenkę zaśpiewać, Szepnąć do ucha: „No coś ty”, I żarem całą duszę zalewać, Uczuciem gorącym, dojrzałym – Lecz nietrwałym. Bo co szybko dojrzewa, szybko umiera – Choć cały świat w sobie zawiera.4 punkty
-
czerwone pułapy jaspisowych skał obmywane wodą wokół szmaragdowa zieleń tropików czym była ta czerwień nim się stała skałą niech woda ból uśmierza3 punkty
-
Nie tym razem dzieci poza domem pada a ty czekasz czas swojsko odlicza minuty po schodach przyspieszone kroki za chwilę umówione stukanie i... nagle telefon czas ponownie wstrzymuje oddech zapada się w sobie po drugiej stronie głos i słowa... przejmujące bo o kimś kto zwyczajnie dostrajał akordy z nimi przemknęły dekady frustracje śmiech i łzy jak wszędzie i teraz akurat teraz ta wiadomość przecież muszę tam być po prostu luty, 2026 @Berenika97... wiesz, że Twój ostatni wiersz.. "Randka.., popchnął mnie w poskładanie słów, jw. Dziękuję za inspirację... :)3 punkty
-
"Wysokie ego topoli" Potężna, wzniosła, pod samo niebo, wyrosła wieżą ponad osiedle. Wiatrem smagana, pusta w swym biegu, w chmurach szukała sensu – bezwiednie. Pędziła w górę, w wyścigu obłędu, w kursie idiotki, w ślepym uporze. Chciała być większą; w szaleństwie popędu teraz już nic jej nie pomoże. Bo gniewny podmuch z matecznej ziemi wyrwał jej dumę wraz z korzeniami. Dziś martwym cieniem światła nie zmieni, leżąc bezwładnie między blokami. Chciała być wielką, orężną w zieleń, lecz o podstawy sił nie zadbała. I choć mierzyła w niebios sklepienie, długością klęski przy ziemi została. -Leszek Piotr Laskowski3 punkty
-
Może kiedyś zobaczę serce, na kształt mojego rzeźbione. I będę miała wybór: odejść? czy skruszyć moje? Przypiłuję brzegi i odejdę - od okna, bo przeznaczenie, to sen wszechświata. Ja wyśniłam mój - Przypadek, on bije tuż obok - tuż.3 punkty
-
Dotykiem błękitu malujesz lazur nieba. Spojrzeniem pieścisz iskry wspólnych chwil. Oddechem kołyszesz do snu nasze pragnienia. Jak orły szybujemy daleko...hen... Za horyzontem nasza wyspa marzeń. Szczęśliwa przystań motyli barwnych snów. A uśmiech twój niewinny zamykam spiesznie w dłoni. W małej szkatułce wspomnień zachowam zapach róż. Autor fotografii: M. Lewandowska3 punkty
-
papierowe piekło niebo dziecinna zabawa dawno zniknęły życie przybliża jedno i drugie tramwaj porywa co rano karmi dostatnio popołudnie jak ulubiony deser słowa bez podkreśleń nie ranią mają właściwą wagę smakują jak pierwsze kwiaty budzą uśmiech świat po zimie zmywa makijaż pokazuje jak nas lubi … jeszcze a my … 2.2026 andrew3 punkty
-
Gdy wiatry zapłoną powietrzem czarniejszym niż dym, gdy rany zioną, a z ust poszarpanych pomadką zbrodni nie wyjdzie słowo, nie wyjdzie rym, co zrobimy ? może w nas noc jak wilk zawyje, szczenię księżyca bez rodowodu, może nagle jak krok dzień się urwie i oddech ze strachu umrze lub z głodu.3 punkty
-
a gdyby tak spojrzeć w oczy przypadkiem w lustrze się ukłonić nowo poznanej kobiecie znam to spojrzenie moje ciało przechyla się w kierunku mimowolnej nieprzyzwoitości ona patrzy na mnie to znaczy rozbiera mnie wzrokiem3 punkty
-
@Migrena Przeczytałam wcześniejsze komentarze, więc nie chcę się powtarzać. Dodam tylko, że twój wiersz - groteska jest dziwnie pocieszający - dopóki mamy dostęp do Wi-Fi /sieci , nikt nie musi być po prostu staruszkiem w polarze. Można być bogiem w systemie Windows, przynajmniej do czasu kolejnej aktualizacji... lub wizyty komornika zwanego Czasem. Pod warstwą sarkazmu przemyciłeś również empatię. Bo ostatecznie każdy z nas, niezależnie od rocznika, szuka kogoś, kto powie nam „kocham” - nawet jeśli trzeba to napisać palcem sztywnym od artretyzmu. Ekran jaśnieje - to nasza scena, Gdzie każde słowo to kostium lśniący. W filtry ubrana szara codzienność, A spektakl kursora - oszałamiający. Tu kropka kłamie, a spacja wzdycha, Reżyserujesz swój wielki portret. Choć rzeczywistość za oknem cicha, W sieci wciąż grasz swój życiowy koncert. A gdy monitor w końcu wygaśnie, Kurtyna spadnie na biurko szare. Wracasz do siebie... lecz wolisz te baśnie, Gdzie kliknięciem budujesz swą miarę. Więc grajmy dalej w te kropki i kreski, szlifujmy zdania jak drogie kamienie. Niech płonie monitor, ten ekran niebieski - nasze prywatne, lśniące zbawienie.3 punkty
-
Witaj - masz racje - trzeba dużo cierpliwości - miło że czytasz - dziękuję - Pzdr.serdecznie. Witaj - musi się udać - nadzieja pomoże - Pzdr.uśmiechem. Witam - cieszy mnie ze wiersz zatrzymał przemówił - dziękuję- Pzdr. Witaj - miło mi Adamie że się podobają - dzięki - Pzdr. @Andrzej P. Zajączkowski - @Rafael Marius - @iwonaroma - dziękuję -3 punkty
-
2 punkty
-
Nadszedł dzień, w którym słowo wreszcie zamarzło - „znużenie” było tylko przeciągiem, „kres” - pierwszym, twardym kryształem lodu. Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy. Obracasz ten chłód - gładką kostkę, czując, jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, traci przejrzystość, staje się doskonale obła od ciągłych powrotów. I coraz bardziej podoba ci się ten mróz, który nosisz pod językiem. Myśl o końcu staje się czysta, wybielona z lęku - tak sterylna, że aż piękna. inspiracja - książka Anny Ciarkowskiej, "Pestki".2 punkty
-
niebieski koc to trochę magiczne przypomina o elektronach i neutronach naszym budulcu protony to część gwiazdy wszystko jak perły przyjaciel wełna2 punkty
-
Przyjazna nutka wśród słów wędruje zgodna melodia przyciąga dusze pod jednym dachem gracja i heros symetria spojrzeń odbicie wzruszeń Współbrzmienie więzią dwojga usłane balans uczucie z myśleniem brata na łąkach marzeń pasą się dłonie splecione niebem i pełnią lata Lecz bywa ładem spór zakołysze krzywy uśmieszek proporcje spłoszy zaginie droga złotego środka szalkę na wadze przechyli życie2 punkty
-
2 punkty
-
@hollow man no to się doczekaliśmy... właścicielka przyszła... Tyś poeta, napisz coś o erekcji... będzie tak... po męsku ;)2 punkty
-
Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud, W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku. Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic, Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił. Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny, A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa: ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas, Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy… W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy, Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych… W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy, Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota… W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy, I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…” Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił, Duch poległego przed laty partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna… Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim. I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
To bardzo nierówne elementy. Każdy jest inny, a jednak są powtarzalne. Jak z tego zbioru zbudować siebie? Całkiem nowa budowla ma stanowić kombinację przechodzonych to tu, to tam założeń, sprawdzonych tylko w określonych warunkach czyjegoś życia. - Nie jest mi do twarzy w twoim kolorze włosów, dlaczego mam się do ciebie upodobnić. Być może moja twarz nigdy się nie zmieni, na tyle żeby do niego pasować. Mogę chodzić zła, wytrącona z równowagi. Mogę w takiej odsłonie, nie rozumieć swojego okropnego samopoczucia. Nie moje to przecież! To nie jest pojedynczy przypadek. Człowiek nie ma jak się z tego gąszczu przykładów wyrwać. Czasami czuje się tak, jakby w ogromnej szafie przechowywał gotowe do użycia w dowolnej chwili dnia lub nocy przykłady. Całe życie ma tym zagracone. Każda jedna propozycja zajmuje przestrzeń, niby małą, niby schowaną w kącie, a jednak. Wszystko co wypróbowane, co zadziałało komuś, co nie zadziałało komuś, co może zadziała komuś innemu, leży na ekranie, leży w książkach, leży w sąsiadach, leży w autobusie, w skrzynce pocztowej, w rachunku, w i w. Nie wiadomo czy istnieje jakieś zachowanie, pogląd, jakaś myśl… której jeszcze nikt nie miał, jakiś element całkiem nowy, kształt jakiego nie wydedukowano, pozycja nie mieszcząca się w przykładach. - Idę ulicą i spoglądam na ciebie, zastanawiam się czy ty też tak masz? Czy przełączasz się wiele razy dziennie. Do kawy, do rozmowy, do snu… do wciąż nowych spostrzeżeń, zbudowanych ze skostniałych materiałów. Czy jesteś jak iskra przeskakująca pomiędzy ścieżkami? Przykłady wciąż poruszają się w niedalekiej odległości, w różnych pozach, różnej zaznawszy dojrzałości czasowej, mruczą swoje autoreklamy, przypominają o swoim istnieniu. Wdzierają się coraz mniej brutalnie, bo i siły fizycznej człowiekowi ubywa, a nadal mimo wieku nie posiadł specjalistycznych narzędzi na złożenie w całość połamanych, nie swoich, a może i swoich planów. Ma niewiele, bo raptem śrubokręt płaski, transparentny klej i gips budowlany… miks do samoobrony, czyli przykład noszony z pokolenia na pokolenie.2 punkty
-
2 punkty
-
@Stary_Kredens To jeden z najboleśniejszych wierszy jakie czytałam. Nie o stracie miłości, ale o rozpaczy po czymś, czego się nigdy nie miało - to jest ból, który trudno nawet nazwać. I ta droga od nadziei, przez rozpacz, aż po zobojętnienie - opisana tak spokojnie, bez krzyku, a właśnie dlatego tak bardzo boli. Ostatnie zdanie jest jak zimna woda. Prawdziwe i okrutne.2 punkty
-
Niech pan nie wchodzi - w moim domu nie ma kawy, nie ma prądu i jest dosyć chłodno. Nie mam kota, co by pana rozweselił. Nie mam psa, co rozzłościłby szczekaniem. Mam zaledwie małe łóżko z dziurawą pościelą, jakiś chleb - jednak czerstwy - i resztkę rosołu. I czemuż się pan tak upiera, by tu wejść? Chce pan śpiewaniem ciszę uciszyć? Kwiatem kątom nadać barw, a ściany przyozdobić Monetem? Proszę bardzo. Lecz uprzedzam, drogi panie - śpiew w mierne zapadnie tu półdźwięki, kwiaty do kolejnej pomrą niedzieli, a obraz w żałosną zajdzie szarość. I na cóż panu jelenia słać wśród wilki? 1 X 20222 punkty
-
2 punkty
-
Tekst przyciągnął mnie tytułem i spodobał się. Całkiem zgrabnie dopełnia inne, które czytałam o lekarzach i sanatoriach. Całkiem poważnie uważam, że takie platformy powinny mieć dofinansowanie z jakiegoś funduszu prewencji :) Pozdrawiam ☺️2 punkty
-
na rozgrzanej ziemi noc bez snu wystarczy że jesteś serce na dłoni zamknięte pięknem gdy człowiek umiera w znieczuleniu przekleństw i trunków nad światłami latarni radosny upiorny śpiew baby na miotle w miejskim stosie2 punkty
-
@Migrena Jacku, poobdzierałeś niektórych ze złudzeń, a one też potrafią być ludziom potrzebne. Czasem to jedyne miękkie miejsce, jakie im zostało. Nie mówię tego przeciwko Twojemu wierszowi bo piszesz odważnie i celnie, i nie boisz się powiedzieć za dużo. Tylko gdzieś między wersami zrobiło mi się trochę żal tych wszystkich wilków i bogiń z sekcji komentarzy. Ale może właśnie o to chodziło.2 punkty
-
@Mitylene Wiersz jest liryczny i czuły. Piękne - "dotykiem błękitu malujesz lazur nieba" ma w sobie coś synestezyjnego, dotyk i kolor nakładają się na siebie w nieoczywisty sposób.2 punkty
-
@KOBIETA :) Drobiażdżki, pozornie słabe naprawdę wiele potrafią:) Dzięki za podobanie :) Również zdrówka @Berenika97 :) Czasem zastanawiam się, czy jesteś lepszą poetką czy krytyczką:) Obie domeny są u Ciebie doskonałe. Piszę to, bo nie sądzę, żeby Ci sodówa uderzyła do głowy:) Dziękuję2 punkty
-
@iwonaroma Pierwsza strofa buduje poczucie stagnacji przez powtórzenie - "te same", "ten sam", "taka sama" - i robi to celowo monotonnie, jakby sam rytm wyliczenia miał uśpić czujność. Potem "nagle" - jedno słowo w osobnej linijce, i wszystko się przestawia. Nowy listek jest odkryciem nieproporcjonalnym do swojej skali ale zmienia perspektywę całości. Wiersz mówi, że wystarczy jeden detal, żeby to samo otoczenie wyglądało inaczej. Ale mówi też coś subtelniejszego- że zmiana działa się cały czas, cicho, bez pytania o zgodę. Pytanie na końcu - "jak on to wszystko przemienił" - można je czytać dosłownie albo szerzej- co sprawia, że drobna rzecz potrafi przestawić nasze widzenie świata. Bardzo mi się podoba. :)2 punkty
-
Ładnie, a przy takiej pogodzie to te doły, jak bagna, mocniej wciągają. Pozdrawiam P/S. Franka znałem, niech mu ziemia lekką będzie.2 punkty
-
Ja jestem ciekawa, kto to może być. Kto jeszcze jest w stanie zauważyć człowieka w kimś, kto dogorywa w najgłębszym upadku. I myślę, że nie chodzi tu o śmierć fizyczną, ale o umieranie człowieczeństwa, które może uratować dobry gest. Tak sobie pomyślałam, że baba na miotle (czarownica - palona na stosie - czyli też znajdująca się poza nawiasem poukładanego społeczeństwa) może być jakąś współtowarzyszką niedoli. Która rozumie, jest obok, ma serce na dłoni, choć oczywiście nie wygląda to sielankowo, jak to w świecie bezdomnych. Ale to też są ludzie i zachodzą między nimi takie same interakcje. One nam się wydają już w jakiś sposób - ze względu na wykluczenie - niefunkcjonalne, irracjonalne. Ale są równoważne, jeśli chodzi o ich wagę i znaczenie, dla każdego człowieka.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne