Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.02.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. A tam za moją granicą spokojnie, wygodnie mieszkam to tam oswajam potwory i tam natrętny strach pierzcha. W cichości serca, z pokorą układam się wciąż na nowo wygaszam burze, pożary łagodne przyjmuję słowo. Flirtuję z pogodą duszy ta przetrwa gdy wszystko minie przyjmuję bożą opatrzność przestaję myśleć o winie. I tam za moją granicą jest ogród anielskich poruszeń nie znajdziesz tam lęków, obawy tam kwiaty kwitną od wzruszeń. Tam nigdy nie pytam "dlaczego" lecz łzami podlewam nadzieję i sama graniczę już z cudem bo z życia własnego się śmieję.
    10 punktów
  2. inspirowane wierszem „Randka” poetki Bereniki 97 mieliśmy pić kawę, taką, która zostawia ślad. ślad nie powstał. pozostała porcelana biała jak kość czwartku. rubin wieczoru okazał się tylko odbiciem światła. czwartek nie stał się niczym więcej niż czasem. rozmowa o artystach nie zmieniła gęstości cienia schody nad rzeką trwały. nurt był tylko ruchem w miejscu. trwała także możliwość podania dłoni czemuś, co nie nadchodzi. nieobecność przyszła punktualnie. taksówki przecinały kałuże. świat wykonywał swoje ruchy bez nas. w szybie ktoś czekał za długo. został po nim przezroczysty kontur wypalony w szkle jak rubin, który stracił krew. w kieszeni krótki impuls "nie dotrę” echo było dłuższe niż droga. nie dociera się. to jedyna podróż, która kończy się przed progiem. kawa stygnie w wyobraźni. ślad nie powstaje. po jednej stronie rzeka. po drugiej - stoimy zawsze po tej samej.
    10 punktów
  3. w izbie ciepło bucha od pieca żar iskrząco piękny żywym ogniem trawi dreweczka już tam na ławie gotowa dzieża jeszcze ślad pioruna w wyszczerbionej podstawie pozostał będzie chleb jak złoto spiesz się Anuś co by nie przerosło ciasto oklepuj i szrubuj pomietłem aż słoma przywrze do gliny pachnącymi drożdżami dłońmi osłaniaj przed złym okiem a wsadźże dzieweczko w żar wielki ten wychopień okrągły i szczery patrz jak skóra spękana od ciepła wzbudza w dzieciach troszeczkę nadziei
    10 punktów
  4. Z r y w 5 Koło_sen_ka ? Historio... jaka z ciebie pewnica, prędzej wierzchosława, bo środa i czwartek mają inne spojrzenie na... nie_dzie_lę... są niczym śnienie między wersami, czegoś początek, jakiś koniec. O_mim - milcząca figura, a tak wiele mówił gestami. Tętni_ak, niczym zegar - jesiennik zapisał stratę, brak. Pod_uszka tęskni za jego s_pokojem, a szufla_da, trzymał w niej sznury, tak na wszelki wypadek. G_dyby_ś - do ciebie NoCun - zabrał go na spcer, gdzie wodo_spady, można by obmyć jego nie_moc i leśne dylematy, a dzisiaj, na nic rozmarzona jesień, na strunach rdzy już nie ma Bacha i nie będzie. Tak przy okazji, po_ród cioci Klary, to tylko małe za_cięcie, brzdąc dał jej pewność, że naprawdę widzi kolory. luty, 2026
    10 punktów
  5. rumuńskie skrzypce nie rozbrzmiewają zwykłą muzyką do siarczystych przytupów ich dźwięk kładzie się wonnym dywanem na wzgórzach i ziemiach niczyich wplata wiejskim chatom słoneczne wstążki w czupryny dachów dziewczęta biegają boso po łąkach zbierają przytulie na sen o dobrym chłopcu jeśli się zjawi nocą zaczną suszyć zioła w płóciennych woreczkach i bielić prześcieradła Sânzienele otoczyły tanecznymi kręgami jak wiankami ogniste gniazda wśród uroczysk skrzypce zawodzą beczeniem owiec kwileniem kosa ostatnie iskry przepadają w śmiechu nie wiadomo czyim gdzieś za kudłatym grzbietem lasu
    8 punktów
  6. na wewnętrzną stronę a później ją uzewnętrznić
    7 punktów
  7. wesołość styka się z ołowianą łzą ołów jest cięższy od ciała świdrujący smutek do czego dotrze ta kropla co przygniecie sobą rzecz osobista którędy do przystani? gdzie jest moje morze łez?
    7 punktów
  8. Kłótnia z ekspedientką :D Poszło o to, kto jest bardziej obrażony o niekawowy smak kawowego sernika. Ja czy ona. K.
    7 punktów
  9. Nie „setem” jesteś, lecz sceną, mój panie, na której dni twe grają swe tragedie; raz król w purpurze, raz błazen w kaftanie, raz cień, co własne ściga przepowiednie. Praca — to sufler, co zza kulis szepce, byś mówił kwestie cudze, nie swe własne; aż w końcu maska tak do twarzy przylgnie, że nie wiesz, które rysy są prawdziwe. A jeśli okno w tobie się zamyka, to nie przez rygiel świata — lecz twe dłonie; bo człek jest kluczem do swych tajemnic sam i sam się więzi w niewidzialnym tronie. Więc strzeż się chwili, gdy przy końcu sztuki usłyszysz ciszę — zamiast ludzkiej wrzawy; bo straszniej milczy widownia niż krzyki, gdy aktor nie wie, kim był dla tej sprawy. inspirowane Szekspirem
    6 punktów
  10. Nie wierzę kłamstwu ono jest jak bagno na którego dnie nie ma litości Wolę wierzyć prawdzie bo to ona pachnie nadzieją która nic nie boli Kłamstwo oraz prawda dwa różne oceany każdy z nich ma różne brzegi
    6 punktów
  11. Kap kap kap, Głu-pi drab Siedzi głucho na kamieniu Trzyma duszę na ramieniu Kap kap kap, Głu-pi drab My się draba nie boimy Niechaj siedzi tu do zimy Kap kap kap, Głu-pi drab Kto by z drabem zechciał gadać Lepiej się doń nie przysiadać, Jeśli siedzi taki sam Pewnie DRAB i CHAM! Kapu kapu kapu ... KAP! U-marł drab. Twarz rozbita od kamienia Ciepłą krwią ocieka ziemia Cóż to zmienia? Kap kap kap Oj-ciec drab.
    6 punktów
  12. 6 kontenerów, 44 wiosny , zmieszane i segregowane... Bio : życie organiczne, Plastik : sztuczne odczucia , Szkło: odbicie lustrzane , Papier : urzędy ,akta, praca , Popioły - w to się wszystko obraca ! O Safono ! Obudź mnie !
    5 punktów
  13. Stłoczone jak kołtun myśli rwą się w różne strony, ślepe wektory bez celu, uparte, szorstkie, sen kradnące. Wyrzuć je. Wszystkie. Niech zamilkną. Niech zostanie tylko nic
    5 punktów
  14. Szczerze mówiąc - mało wiem o haiku, o tym dziwnym, wiśniowo kwitnącym wierszyku. Najpierw sylab pięć, potem siedem - i znów pięć. Prosty oddech chwil. Napisałam więc haiku, nawet dwa, jej i jego. W takich mini-wersach kryje się coś cichego, trochę japońskiego. Jej haiku Promienie głaszczą resztki ciepłej nadziei - serce przyspiesza. Jego haiku Słońce już zaszło Nadzieja nieogrzana Serce odchodzi
    4 punkty
  15. Te same gwiazdy co u was w jasnych lśnią tu gwiazdozbiorach. I ten sam chrabąszcz tu czuwa w zielonych polach. W jednakiej porze północ wybija, zwyczaje - pokrewne. I słowa, i brzozy. I ten sam nocą włóczy się pijak - w sierpnie i mrozy. Tu ścieżki bardziej jednak znajome. Przyjazne takie, jakby uśmiechem zagłuszyć chciały tęskność za domem i dać wytchnienie - słodkim bezdechem. Mój pradziad tutaj orał swe pola i bez sił wracał wieczór pod strzechę. A ja karmiony przy ojca stołach spokojem trwałem - nie zaś pośpiechem. Tu myśli inne są zgoła... Tu - matkę swą wołam. 14 I 2023
    4 punkty
  16. już weekend może warto … zrobić mały retusz patrzę lustro nie jest źle ale ... ciało i nie tylko jest narzędziem działań zabiegów warto o siebie zadbać dać odpowiednią kartę graficzną rozszerzyć pamięć wgrać dobry program ochronny czyszczący nie trzymać śmieci zrobić reset jeśli ktoś ma dysk starego typu trzeba wszczepić ssd dziś to już tylko zabieg RAM minimum jak do gierek nie zapomnij o etui jak cię widzą... 2.2026 andrew Sobota, już weekend
    4 punkty
  17. Szumiąc szemrze, tlenem nasyca rozpulchnione tkanki rozdartych ud. Osoczem przypomina biciem serca wymusza powrót kiedy noc się z pełni rozsypie w nów.
    4 punkty
  18. Urodziny Dziwny dzień! Świętowanie, Że ptak śpiewa, Że słońce wschodzi, Że noc gwiazdami błyszczy, Że sen zamiata kłopoty pod dywan Albo buduje z nich olbrzymie pałace, Że oddech, Ze łzy, Że uśmiech. Wybieraj co chcesz! Ja Świętuję Dziś swoje istnienie. Jak kwiat kwitnący na łące Słońcu się kłaniam.
    4 punkty
  19. Pod górkę i z hory. W uskoki, szczeliny. W rysę na dwa palce. Borówek gęstwiny. Na rżysko i w łajnie. Marzenia po rosie. Wśród gadzin w wyrębie. W ciernistym zagonie. Po lodzie. Jak w bagnie pion w brei. I w piargu skaleczeń, zadrapań dla stóp pełen zasięg. Rozgrzany granicie! Gwałtowny ruczaju! W zawiłym chomącie — a małmazje w raju! Stromizny jak w szklance. Po połaci śniegu z piramid zadymek haustami z kipielą.
    4 punkty
  20. Link do piosenki: Marzył chłopiec o piosence Marzył chłopiec o panience Śnił i marzył, i śmierć przyszła Z ciała dusza wyszła Uleciała hen daleko A pod powieką Ciężką jak ołowiu bryła Jeszcze miłość żyła I przeżyła chłopca I przeżyła świat i Boga I zapłakała: moja droga, Moja droga, moje drogi Niezbadane ich odnogi Gdzieś się chłopcze włóczył Czegoś się nauczył Za żywota swego I śmierci ciała twego Gdzieś się błąkał Ile łez wylałeś Nim zrozumiałeś Żeś za życia martwy chodził I w cierpieniu trupim brodził A chłopiec tak powiada: Toś nie ty mnie tu wiodła Lecz twa złuda podła Czemuś tak mnie okłamała Przecież we mnie trwała I wiara, i nadzieja Czy zabrakło miłości Ach, pożółkły moje kości A miłość na to: Nie, za dużo miałeś A za mało chciałeś I wie już chłopiec Gdy śmierć przyszła A z ciała dusza wyszła Kochał, był i żył Minął świat, minął Bóg Minęło wszystko Została piosenka Został złoty róg Co w serca sięga Serca z kamienia Budzi ze złudzenia I panienka zapłakała A miłość wciąż trwała
    4 punkty
  21. idzie po mnie mam dziurę w piersi spójrz przez nią zobaczysz drzewo na gałęzi ptak chybocze pętlą sięgnij ręką wyrwij mnie ze mnie dosięgnij wyciągnij puste gniazdo
    4 punkty
  22. w soczysty poranek południowy taniec moje usta synsepal jesz cytrynę słodka
    3 punkty
  23. wiersz na potępienie ogarnia wesołość, bo zdałem sobie sprawę, że cały bagaż doświadczeń, przeżyte chwile, to coś na kształt woru pełnego jajeczek karaczana. i czuję, że on właśnie pęka, z mętnin wydostają się... kwiatki. samobieżne, ze szczękoczułkami (wyobraźnia je wykoślawia, że ho ho!). rozpełzają się we wszystkich kierunkach. wołam, głos zostaje zwielokrotniony. echo nie patyczkuje się, pustka nie ma zamiaru brać jeńców. krzyk niemal dudni w lodowaciejącym pokoju. aż wstyd! niby żaden ze mnie wytworniś, ale żeby do tego stopnia spaskudnieć w środku, by czuć się jak szkielet leżący w grobie sznurowym (znaczy: coraz niżej, niżej)? daleko mi do jakiegoś tam wykwintnisia, mimo to – nie przypuszczałem! takie ustrojstwa mieścić w sobie? przezabawne!
    3 punkty
  24. Gonię twój ogon, on jak zegar - tyka, nie widzę godziny, minuta mi umyka. I słyszę go wszędzie, za każdym rogiem - on tyka i uroczo się droczy, gdy wchodzę - znika. Otula go puszysty kożuszek, ma mięciutkie futerko, i nazwałam go już nawet - cierpliwy mruczek. I złapałam go wreszcie, ciągnę, ciągnę, a tam ogon - i sam ogon! I nic więcej.
    3 punkty
  25. rozsypany jak liście przed zimą nadłamaną trzciną jestem ulepiony z marzeń kształty mam wyraźne zanim jak mgła upadnę jestem tak blisko jak cień przykrywam Cię białym puchem tylko słuchaj
    3 punkty
  26. To był krótki dzień. Krótszy o całe dwie godziny i wcale nie było tego w planie. Miałem spokojnie dokończyć kawę czekając. Pożegnanie było krótkie i nie wiem czy widziałem w twoich oczach ulgę, zmartwienie, tęsknotę czy obojętność? Patrzyłem w twoje oczy? Nie mam pojęcia, to już nie był dobry dzień. Nie ma we mnie żadnych oczekiwań ani życzeń. Te wszystkie kolejne chwile takie nieistotne, jedynie do odhaczenia, jakbym chciał się wyłączyć w oczekiwaniu. Ledwo minęło południe a ja otworzyłem pierwsze piwo, później drugie a potem kolejne i nie wiem. Świat zamroził się. Nie kłamał w żadnej sekundzie. Telefonu nie będzie. A ja zbyt zajęty narastającą pustką szukam oparcia. Umówiłem się na wizytę. Udało się jeszcze tego samego dnia, ale nie u mojej lekarki. Wybrzydzał nie będę. Wziąłem puszkę. Wiedziałem, że będę musiał chwilę poczekać. Nie czekałem jednak długo, ale nie mam pewności. Powiedziałem, że jest trudniej, że straciłem ostatnią kotwicę i nie widzę drogi. Pokazałem ostatnie dni zapisane na nadgarstku. W drodze powrotnej był sklep. Piwo i papierosy. Tego dnia zasnąłem bez tabletek.
    3 punkty
  27. Oj kluczyło, oj, kluczyło, moje opowiedzenie się, żeby tylko nie podpaść, nie wiadomo komu tak naprawdę zresztą. I żeby tylko nie upaść i żeby nie na głowę. Śmiał się ze mnie, bo śmiał się z pewnością i z pewnością szczerze, ten wielki i tutejszy światopogląd. Warszawa – Stegny, 20.02.2026r.
    3 punkty
  28. @Jacek_Suchowicz obawiam się że na jednym kieliszku w moim przypadku by się nie skończyło 🙂 Kiedyś się tak z keżanką delektowałam nalewką z cukierków kukułek😉 Nawet nie pytaj jak to się skończyło Tzn znam z opowieści dalszy ciąg 🤫 @Berenika97 ja mam ogromny szacunek do chłeba Nauczyła mnie tego moja babcia Zawsze robię znak krzyża przed napoczęciem Jak spadnie to caluję A jak widzę chleb wyrzucony przy kontenerze to go podnoszę i kładę w czystym suchym miejscu Wiem że to może wydawać się dziwaczne i niezrozumiałe jednak dla mnie to niezwykle ważne gesty
    3 punkty
  29. Kwiatów polana twój promienisty uśmiech słońca cząsteczka
    3 punkty
  30. Jak ją określić Dać jej kształt motyla Bogatego w kolory Do tego kwiaty I słodkie nektary Czy ubrać w łzy Rozpacz i żale Gdzie bòl toczy ciało Rozrywa duszę I dławi resztki nadziei Są ròżne twarze To częsty fenomen Że miłość Z nienawiścią się brata.
    3 punkty
  31. wiedział co się stanie a przecież już wiedziałem że będzie tyle perlistego światła muzyki nowych czystych słów a później uważność i trwanie
    2 punkty
  32. * * * mroźny poranek szadź iskrzy na gałęziach zwinne wiewiórki * * * nocą prószył śnieg zakryte dziury czasu w sercu już wiosna luty, 2026
    2 punkty
  33. Gdy biorę szydełko w dłonie wieczorem, Cisza otula mnie miękkim kolorem, Nitka po palcach sprawnie wędruje, A każde oczko spokój buduje. Oczko do oczka – chwila skupienia, Z włóczki powstają miłe wspomnienia. Tworzę dla dzieci małe maskotki, I tak powstają miękkie istotki. W każdej maskotce czułość ukryję, Nitką miłości delikatnie zszyję. Dziecięcy uśmiech serce porywa, To moje hobby – radość prawdziwa. 21.02.2026r. 🪡🧶
    2 punkty
  34. ej, ptaszyno złotopiórka czekam, jesteś, tak się cieszę szkiełko cudne lub koralik zawsze jakiś mi przyniesiesz. wypatruję pod jaworem ganiam myślą po błękitach raptem patrzę, jest znalazłam chyba dla mnie, lecz nie pytam ja z tych treli wiję wierszyk każdą perłę biorę w dzióbek, co się nada w drugiej zwrotce albo w pierwszej, robię próbę tu się świeci, tam znów błyszczy, a tu miękki puszek, popatrz nie wiem ptaszku skąd się wziąłeś * podpisano zwykła sroka
    2 punkty
  35. Napiszę wiersz... Wpierw odgonię stado lwów
    2 punkty
  36. "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
    2 punkty
  37. Może i tak. Dziś w plusie i zaczęło opadać z drzew. W zamku, to skostniały zapewne jesteś. Pozdrawiam 🌼 Dziękuję @Leroge @violetta @Berenika97 @Leszczym Miłego dnia 🌼
    2 punkty
  38. ładne więc może przyszła już pora aby rozwalić granicę zostawić strachy potwora wraz z ludźmi rozpocząć życie rozumem serce ostudzić pokonać wszelką depresję być w kręgu przyjaznych ludzi zawładnąć duchową przestrzeń nie czytać żadnych horrorów obejrzeć czułe romanse uśmiech rozlewać wokoło i z kimś się udać na tańce o łzach też pora zapomnieć wszystko z pokorą przyjmować wspomnieć nieszczęścia Hioba cieszyć się życiem od nowa wiem że łatwo się udziela rad, ale przy odrobinie samozaparcia można się zmienić Pozdrawiam
    2 punkty
  39. @Migrena sam tytuł już brzmi trochę groźnie, a na pewno oschle i twardo. Takie nieobecności każdy widzi inaczej. U Ciebie refleksyjne, głębokie podejście do tematu. Mocno zarysowane wspaniałymi środkami stylistycznymi- w tym nie masz sobie równych. Twoj wiersz przypomniał mi scenę z własnego życia, sprzed wielu lat, jak wystawiłam (zupełnie niechcący) chłopaka. Do randki nie doszło, lał deszcz, a ja popłakiwałam... Z chłopakiem sie potem spotkałam ale tamten moment nieobecności, w moim młodym sercu był prawdziwym dramatem. Ten wiersz świetnie o takich sytuacjach, w sposób totalnie niebanalny i przy tym piekny - opowiada.
    2 punkty
  40. @viola arvensis Podoba mi się i podoba mi się ten znakomity u Ciebie rodzaj przewrotności, ale w sumie jakby się zastanowić to słusznej :)) @Charismafilos Słuchaj Kolego, Ty napisz tutaj w końcu jakiś wiersz...
    2 punkty
  41. @Charismafilos @Charismafilos moja Anna to śmiga jak "szczała" po tych epokach Kto Ją tam wie gdzie tym razem zawędrowała 🙂 @violetta Viola Ty mi już nic dziewczyno o jedzeniu nie mów jestem dziś normalnie po kokardę obżarta 😕 @Waldemar_Talar_Talar bardzo dziękuję miło że Ci się podoba 🙂 Odwzajemniam uśmiech 🙂
    2 punkty
  42. Noc była głucha, śnieżna zamieć przerwała linie wciąż słyszę niedokończone połączenia.
    2 punkty
  43. oddzielam się od ciała tyle szkła we mnie i drzazg i ran sączących się tyle śmiechu, załamań z chmur bez... bezdeszcz a wokół tyle was jest zawsze miłość, miłość budzi mnie może i tym razem może też
    2 punkty
  44. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! tak jest! niech wiatr rozwiewa co nie miało prawa dziać się czerwień sukienki nie dla niego dla kogoś kto zobaczy więcej dziękuję za tę perspektywę że to co miało dotrzeć - nie dotarło bo czasem lepiej gdy wiatr posprzątał za nas miasto @Radosław Bardzo dziękuję! Piękny komplement! Serdecznie pozdrawiam. :) @Nata_Kruk Droga Koleżanko - oczywiście, że tak! Jest mi bardzo miło! Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :))) @wiedźma @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  45. Nie wiem co robię, nie patrzę. Chodzę i odbijam się od ścian. Jest zimno. Dotykam blizn. Dłonie są jak lód. Serce… bije. Tylko jedno. Sprawdzam kilka razy. Szkoda. Zimno rozlewa się. Ból usiadł na biodrach. Jest ciężki i ciepły. Zamknę oczy, chciałbym marzyć. Nie mogę zasnąć. Wstaję, siadam. W kółko. Patrzę za róg. Widzę kształt… jednak nie. Gubię się w myślach. Serce… zwalnia. Za oknem słyszę krzyk. Żyją. Nic się nie stało.
    2 punkty
  46. W mojej pracowni promienieje „Rad…” pierwiastek życia
    2 punkty
  47. Fajne nawiązanie do wiersza Bereniki :) Twój wiersz z większą dozą logiki, bardziej męski. U Bereniki emocjonalność, uczuciowość - wiersz bardzo kobiecy. Ciekawe dwa spojrzenia na tę sytuację.
    2 punkty
  48. @Magdalena Kręcą potwory kolorowe Mnie wirują jestem wirowana Lećmy miękko po cichutku W miejsca gdzie ludzkie dzieci Prawdę powiedzą nieskażoną Tam nas nakarmią czerstwym słowem Skargą zachwyconą przez żyrafę Owiniętą wokół trąbiastego słonia Gdy smok niewzruszony zielonym okiem Spoziera czujny lecz małogniewny
    2 punkty
  49. @violetta ... tak jest zawsze pamiętam założyłas różową sukienkę a la Merlin Monroe i zatańczylaś wśród kolorwych liści ja ciągle czułem tą słodycz ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  50. Dziś Walenty z miasta Kęty wręczył żonie kwiat niecięty, kłującą agawę, zawalił tym sprawę, nie ma szans na spokój święty. Dziś Walenty z miasta Kęty wręczył żonie kwiat niecięty, kłującą agawę, zawalił tym sprawę, został od łoża odcięty.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...