Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.02.2026 w Odpowiedzi

  1. o ludzie kochani dacie temu wiarę, każdy kurzy goguś musi mieć swój harem! a w nim wszystkie głupie głupsze niźli gęś… każda przed nim siada po to szczęście, szczęść. on pańskim zwyczajem, a to drań przeklęty, zrazu jej wydziobie z głowy alimenty! więc ja na hultaja najlepszy mam sposób: za to żeś ty taki, zrobię z ciebie rosół!
    11 punktów
  2. Naszkicowałam portret ołówkiem. Zrobiłam siebie na szaro.
    11 punktów
  3. Rekalibracja Czasami myślę sobie, że to całe spektrum Istnieje gdzieś daleko. Siedzi niewidoczne, Schowane wciąż przede mną, hen za horyzontem, W postaci malutkiego punktu lub obiektu. I wiecie, myślę sobie, że to moje spektrum, Zapewne gdzieś w historii miało swój początek. Znalazłem go. Nieważne. Teraz, kiedy bodźce Uparcie atakują - meltdown, shutdown, przestój. I ciemno jest nareszcie. W uszach ciągle szumi, Lecz wiem, że zaraz przejdzie, i nastanie cisza. Odpocznie wreszcie wtedy rozedrgany umysł, Od dźwięków, fal, sygnałów. Dość już mam, do licha! Wyłączam maskowanie. Dalej mózgu - do it, Bo dioda od zakłóceń coraz szybciej miga. ---
    7 punktów
  4. dedykuję Alicji życząc "smacznego" rosołu Rosół z kogucika, smakowita bajka, a kto tu do licha będzie robił jajka. Może głupsze kury są od każdej gęsi, ale jajka znoszą choć nie mają chęci. Wczoraj na patelnię, która byłą pusta, wyleciały z jajka aż trzy piękne żółtka. Szkoda kogucika, bo on też trzy razy… Tyle pracy włożył… Rosół – bez urazy. Niech żyje najdłużej jak pozwoli zdrowie. Wznieśmy toast za niego. Tylko tyle powiem.
    6 punktów
  5. Perspektywa nadzieja to jałowe jakoś to będzie wyblakłe i zardzewiałe nawet nie nudne mistycznie wciąż trwa na co potrzebne dziwaczne są sny tworząc w umyśle tok absurdalnych myśli a magiczny seans wciąż trwa w krainie baśni Andersena **********************
    5 punktów
  6. To religia ścierki i octu, gdzie każda smuga na szkle urasta do rangi bluźnierstwa. Szoruje się rzeczywistość z taką furią, jakby wybielacz mógł dotrzeć do najgłębszych warstw sumienia i wypalić wszelką wątpliwość. Wierzy się, że w sterylnej próżni brak kurzu oznacza brak problemów. W tym sanktuarium porządku życie staje się intruzem. Tu nie ma miejsca na oddech, bo tlen mąci sterylność. Zostaje tylko jałowa, lśniąca fasada, z idealnym połyskiem. Wszystko wyczyszczone. Człowiek też.
    5 punktów
  7. Zapraszam na chwilę z muzyką: gdybyś dzisiaj do mnie przyszła w drzwi cichutko zapukała z ciała dusza by mi wyszła razem z sercem – dusza cała gdybyś zadzwoniła – tak niespodzianie serca drżenie – – – chyba albo nerwów załamanie co za rogiem na mnie dyba gdybyś napisała list krótki jak radosny byłbym – w niebie i nie piłbym dzisiaj wódki tylko, i tylko dla Ciebie gdybym na ulicy Ciebie spotkał wśród ludzi – uśmiechniętą to jak diabła bym napotkał co czyha na duszę mą przeklętą a gdybyśmy się już nigdy nie widzieli oczu swoich, ich błysku i smutku… cóż by ludzie powiedzieli nie dla ciebie ona ludku i ja z nimi jestem w zgodzie bo choć serce ogniem płonie to w cierpienia płynę wodzie i z tęsknoty w żalu tonę
    5 punktów
  8. Hej Właśnie się urodziłem Ze zbitki trzech liter Rozglądam się Doświadczam Dźwięków Uczę się tekstury Ciekawy i głodny Wchłaniam kolejne wersy Wzrastam w świadomości Mogę być kim zechce Szumem fal Uderzeniem serca Wstrzymanym oddechem Spojrzeniem pomiędzy tym co można dotknąć a tym co ulotne Urosłem Jeśli tylko będę chciał Potrafię zatrzymać czas wywołać uśmiech dopóki nie zdarzy się to co Nieuchronne Umrę banalnie przez nieuleczalną kropkę w ostatnim wersie
    5 punktów
  9. Milczą drzewa dłonie cichnie szeptem wers a nad nami gwiazdy spojrzeniami pieszczą chwilę zroszone zapachem jaśminów znieruchomiały nieśmiertelnie dogasając. Autor fotografii: M. Lewandowska
    4 punkty
  10. Wciąż zderzamy się z nowymi wyborami, gdy decyzje trzeba podjąć już od zaraz. Jak postąpić, aby serca nie obciążać winą , która będzie później myśli karać. Gdy potykam się o kłody wątpliwości, wtedy trzymam się sumienia jak poręczy. Z tą ufnością, z jaką biegnie małe dziecko, aby dotknąć oddalone ramię tęczy.
    4 punkty
  11. wiele problemów a jakby mniej o kilka huków tu medytacja tu codzienność tak jakby lepiej bez rewolucji trzeba łykać witaminy żeby nie odlecieć z ptakami które są jakie są
    4 punkty
  12. Zakochaliśmy się w tobie Ja w tobie Ty w moim - sobie Zakochaliśmy się w tobie Ja w tobie ze mnie Ty w sobie ze mnie Więc może jednak zakochaliśmy się we mnie?
    4 punkty
  13. dzięki tobie — nie — przez ciebie ale miło — nie — co znowu ustawieni gdzieś po miłość przeskakują po swych głowach kozioł wzdłużny lub poprzeczny nawet koń z łękami dwoma rozbieg, zwierzak dyszy, ledwo skarg już więcej tu nie prowadź
    4 punkty
  14. @hollow man Dziękuję za komentarz. Przemoc w tym wierszu nie jest bezpośrednia - pokazuję ją inaczej - przez eliminację, wymazywanie, "pozbawianie tlenu". "Życie staje się intruzem" - to mechanizm, który w totalitaryzmach prowadzi do fizycznej likwidacji tego, co "nie pasuje". Bigoteria - obejmuje religie, i nie ma takich narzędzi przemocy. Ale również można ją połączyć z fanatyzmem. Bigoteryjny rodzic może zniszczyć dziecko emocjonalnie. Fanatyczny system może zrobić to fizycznie i masowo. @UtratabezStraty Bardzo dziękuję! Dziękuję za komentarz. Dla mnie fanatyzm to nietolerancja i obsesja "czystości" - niezależnie od tego, kto, co czyta. Mechanizm jest ten sam- "wiem, jak powinno być, i wszystko inne trzeba wyeliminować". Słusznie - trzeba zacząć od siebie i swoich emocji. A wracając do Apokalipsy św. Jana - jeśli ktoś to czyta dosłownie i aplikuje do teraźniejszości (zamiast traktować eschatologicznie), może dojść do wniosku - "my jesteśmy po stronie czystych, oni są nieczyści i trzeba ich wyeliminować". Stąd niedaleko do fanatyzmu - "my już wiemy, jak będzie wyglądał oczyszczony świat, więc możemy zacząć porządkować." A to już jest tak, jak napisałeś - wypaczony sposób widzenia. Pozdrawiam. @Moondog Bardzo dziękuję! Chyba o to chodzi, żebyśmy wszyscy od czasu do czasu sprawdzali, gdzie przebiega granica między naszym uporem a uporem przeciwko życiu. Między determinacją a sztywnością. To cienka linia i łatwo ją przekroczyć niepostrzeżenie. Dzięki za polecenie serialu - nie oglądałam. Chociaż o sekcie gdzieś czytałam. Pozdrawiam. @Wędrowiec.1984 Bardzo dziękuję! Dziękuję, że znalazłeś chwilę, aby przeczytać i tak skomplementować wiersz. :) To dla mnie bardzo ważne, jak odbierasz moje słowa. Serdecznie pozdrawiam. @lena2_ Bardzo dziękuję! Starałam się napisać o fanatyźmie ogólnie, ale fanatyzm religijny ma różne oblicza i jest groźny. Dla mnie każdy kult jednostki jest również fanatyzmem religijnym. Pozdrawiam serdecznie. :) @Wiechu J. K. @Rafael Marius @Natuskaa @Waldemar_Talar_Talar Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    4 punkty
  15. Brzuch mnie bolał. – Czemu? – spytał. – Bo się od motyli dławi. Zalegają na jelitach, wszak przestałam cię już trawić.
    3 punkty
  16. lupa zniekształca krawędzie dobrze jest pięknie kłamać
    3 punkty
  17. gawęda na moim bakjardzie wiją gniazdo wróble wróbelki szare jak tutejszy świt świergotem niosły nadzieję latały nad łąką latały nad polem na miejskim trawniku zostawiły pióra
    3 punkty
  18. Gdy dzień cały tam spogląda może już cię nie pożądać. choć we Francji wiedzą panie, że jest tego rozwiązanie.
    3 punkty
  19. @APM a dla wielu opcja oddania ostatniej posługi zmarłej osobie brzmi creepy i jest nie do przyjęcia. Świat współczesny odsuwa od siebie 'nieprzyjemne' obrazu. W Stanach często nawrót nie czekają już, aż trumna trafi pod ziemię. Jeszcze trochę to w ogóle zniknie tradycja pogrzebów. Przyjadą, zabiorą, a ludzie za parę dni pójdą na cmentarz stanąć nad świeżym grobem.... @Berenika97 zakładam, że nie miałaś okazji z racji na wiek, pochodzenie przeżyć takiego doświadczeniach. To najpóźniej chyba lata '90, no może początek dwutysięcznych na polskiej wsi. Pozdrowionka! @iwonaroma właśnie Niestety im bardziej w cywilizację, tym bardziej w uorzemiotowienie zmarłego. Zabrać sprzed oczu, załatwić obcymi rękoma, przyjść zapalić świeczkę... Smutne @Rafael Marius @KOBIETA @sisy89 @huzarc @piąteprzezdziesiąte @violetta bardzo dziękuję
    3 punkty
  20. nocą czarnego jedwabiu zasypiam w pozycji nietoperza w mistycznej chińskiej porcelanie zapach kawy budzi temperament porannego espresso i wiadomości wtedy twoja skroń nierówno pulsuje lokalizujesz znacznie nasze przeznaczenie
    3 punkty
  21. kury znoszą jajka też bez kogucika takich lekkduchów się w ciupie zamyka alimentów nie ma żadna biedna kurka grzebie żebrze w ziemi po cudzych podwórkach a ten oblatuje i grzebykiem świeci ile po tym świecie takich żyje dzieci :p
    3 punkty
  22. słońce rozkłada woal na pozdrawiających się samochodach miasto drgnęło z odrętwienia kłapią buty po chodniku wskrzeszane uśmiechy brudne i nieszczere - często spadają w lśniące kałuże wiatr przekaże pozdrowienia czyni to przecież na przymierze co niedziele tyle różnych błękitów już poznałem
    3 punkty
  23. "Skoro sztuka mnie wyklęła, nie uznaję jej kanonu. Skoro sacrum mnie nie przyjęło, uczyniłam bluźnierstwo rytuałem." Schowała świeżo wykonany rysunek za pazuchę płaszcza. Palcami ubrudzonymi węglem, pogłaskała śliczne, malutkie łebki białych, bezdomnych kociąt, którzy dzielnie służyli jej za modeli. Szybko wzięli się za wylizywanie sobie nawzajem, szarych pasemek, które im nieopatrznie stworzyła. Powoli zaczynało świtać a niebo grafitowo-niebieskie iskrzyło głęboko ponad chmurami, jasnymi śladami, cichych jeszcze wyładowań. Burze trapiły ich w tym roku niczym rozległa i nader uciążliwa plaga. Jeśli dziś nadejdzie kolejna z nich, to rzeka płynąca przez miasteczko i dzielącą je praktycznie na pół, wystąpi z koryta i wywoła nieprzewidziany w skutkach potop. Bała się burzy i żywiołu wody. Nie umiała radzić sobie z nagłym lękiem, który ogarniał jej wątłę, blade i piegowate ciało, gdy tylko do jej wyczulonych na zmiany w środowisku uszu, spłynął szum fal rzęsistego deszczu, przecinany hukiem śmiercionośnych, boskich błyskawic. Najgorszą torturą był dźwięk deszczu odbijającego się od klekoczących okiennic, ledwie wręcz umocowanych w jej skromnej sypialni. Strach zyskiwał wtedy moc cielesną. A rozum nie potrafił przeciwstawić się mu w sposób spokojny i racjonalny. Skulona i zlana, zimnym potem, przeklinała to co najbardziej kochała. Opowieści o duchach i potworach, senne, poranne spacery po zapuszczonych, wyłączonych z użytku już nekropoliach, seanse z tarotem i czarnomagicznymi księgami, by przywołać demony i dżiny i powierzyć im spełnienie najdzikszych pragnień. W jej rysunki i szkice, rozwieszone wszędzie wokół łóżka, sam diabeł lub jego piekielni akolici, wpychali iskrę życia. Jej prace gdy je wykonywała, nie wzbudzały w niej odstręczenia, wzgardy, lęku czy przerażenia. Przeciwnie. Kochała ich każdy detal i doskonałość formy. Lecz gdy potwory, bestię i ghoule, wychodziły o północy z ram kartek i otaczały ją zewsząd, wyciągając szponiaste włochate łapy, śliniące się, krwistoczerwone jęzory. Naruszały brutalnie i wrogo jej niewinność. Każdy skrawek jej ciała. Nawet najdelikatniejszy, był pod władztwem ich niepohamowanego amoku i dzikiego pożądania gadzich ślepi. Koszmar kończył się gdy burza odchodziła na wschód, gnana zwierzęcą potrzebą zniszczenia kolejnych niewieścich lub dziecięcych snów. Budziła się z krzykiem. Powoli odzyskiwała rozum i oddech. Czuła się brudna. Zszargana i sprofanowana. Jej odkryte lubieżnie wdzięki, lśniły niczym najdroższe klejnoty w bieli, krochmalonej pierzyny. Strach i gorycz mijały z każdą minutą. Zakrywała zasiniaczone lekko piersi o różowych drobnych sutkach, Broniła wglądu w zaczerwienione, mokre łono o idealnie złożonych, różanych płatkach. A potem jak gdyby nigdy nic wstawała. Plotła byle jak, złociste pukle włosów i natychmiast brała do ręki węgiel lub ołówek. Musiała uwiecznić kolejny koszmar na płótnie czy kartce. Już nie budziło to w niej grozy a irracjonalne podniecenie. Wena była drogą ku spełnieniu. Rysowała każdy szczegół. Dokładnie i długo. Każdą zmarszczkę, grymas czy fałdę. Znów była oddana pieszczotom. Tej, którą kochała nad życie. Sztuki. Jej zwinne, długie palce, kresliły linię idealnych konturów i przestrzeni. Czasami muskała wręcz kącikiem brody o powierzchnię rysunku, wystawiała końcówkę języka w skupieniu i dokładała każdy cień, każdą warstwę. Czasami wiedziona zapomnieniem, zważała dopiero niewczas jak mocno na łechtanie zmysłów odpowiada jej ciało. Nogi wolno skupiały się ku sobie a dorodne uda tarły, najdelikatniejszymi, wewnętrznymi powłokami skóry, prowokując jej policzki do silnego zaczerwienienia a usta do lubieżnych westchnień a nawet cichych jęków. Mrowienie rozchodziło się z jej trzewi na cały organizm. Jak tembr dzwonu. Jak fale wzburzone wrzuconym w czystą, krystaliczną toń kamieniem. Tonęła jak ten kamień. W imaginacjach, wspomnieniach, upadłych fantazjach. Czuła jak tężały z wolna jej napięte mięśnie. Nie tylko one. Piersi twardniały boleśnie i znów jak w nocy domagały się demonicznych, srogich pieszczot. Jej druga dłoń bezwiednie, zaczynała grać rolę tego demona. Głaskała, mlecznobiałą szyję, Dusiła ją delikatnie lecz na tyle by ślady palców zostawały choć na moment i budziły wspomnienie nocnego zniewolenia. Czasami odkrywała piersi, nabrzmiałe chwytały delikatną i chłodną rześkość poranka. Wsuwała palce do pełnych, gorących ust. Najpierw ledwie zwilżone, błądziły wokół warg by nagle znaleźć się głęboko na tylnej ścianie języka. Pragnęła jeszcze więcej, wspominając ich zwierzęcy, nocny erotyzm. Brała pierś w dłoń. Ugniatała szybko i brutalnie czując w sobie jeszcze ślad rytmicznych pchnięć. A gdy tego jeszcze było jej nie dość. Zsuwała się niżej i rozrzucała nogi na boki. Wilgoć jej najdelikatniejszego obszaru tylko potęgowała w niej żądze. Palce skupiała na jednym punkcie. Twardym i gorącym, który delikatnie ukrywał się nadal jakby speszony i wstydliwy przed tym co zaszło już znacznie za daleko. Tak płonęło jej ciało. W ogniu pożądania. Aż do spełnionego końca który wieńczył dzieło. Po wszystkim, roztrzęsiona a zarazem lekka jak piórko. Brała skończony rysunek i na nadal objętych mrowieniem nogach podchodziła do łóżka. Przyklejała nad nim dzieło na którym stadko ghouli pieściło ją ze wszystkich stron ku szaleństwu. Uśmiechnęła się z niepokojąco zepsutym błyskiem w oku. Wszyscy uważają ją za wiedźmę i upadłą, rozwiązłą dziewczynę Diabła. Dlatego wyrzucono ją najpierw z klasztoru, potem z akademii sztuk pięknych a teraz nawet przepędzano z parku czy barów. Nikt nie chciał nawet oglądać jej dzieł. Tym bardziej kupić ich. Z jednej strony bała się nocnych burz. Z drugiej błagała czasem w myślach by nadchodziły jedna za drugą. Lubiła być niewolnicą swojej upadłej sztuki. Kochała być niewolnicą demonów. Ostatnio odwiedził ją jeden z poetów wyklętych. Urzekła go. Naturą, charakterem, talentem i pięknem. Korzystał bez zahamowań z uroków jej młodego ciała, sycąc jeszcze zmysły rozwieszonymi wszędzie rysunkami. Czuła się przy nim, brudna, upadła i wyklęta. I było jej z tym błogo. Taka była. I taka miała pozostać.
    2 punkty
  24. za tymi wydarzeniami klockami tylko to uczucie ten powiew powietrza przenikający całe ciało tego się trzymam
    2 punkty
  25. Pisałam wiersz. Wyszedł bez słowa. xxx Nie wrócił. Zabrał ze sobą przecinki i wszystkie niedopowiedzenia, zostawiając mnie z białą kartką. Podobno widzieli go w kawiarni dwie ulice dalej, jak przymila się do kogoś, kto ma odwagę postawić kropkę tam, gdzie ja się waham.
    2 punkty
  26. zostawmy to tak dotyk przesuwa płyn w nasieniowodach mapą nagości wrażenie obrzmienia rzeką w morza gwiazd doznajemy w tej podróży po tobie nic
    2 punkty
  27. że jestem sama z tobą mój wierszu nie jesteś gadatliwy kiedy tego nie chcę milczysz i snujesz się tylko pajęczą nicią wśród neuronów gdy mam ochotę na rozmowę i ty jesteś chętny wymieniamy się radośnie ja tobie myśl a ty mi wers kiedy płaczę płaczesz wraz ze mną prawdziwe nie udajesz a gdy się śmieję i ty się śmiejesz perliście lub ironicznie tak jak chcę nie wyrastasz ponad mnie przed tobą nie muszę czuć się mała a gdy wpadam w dół łagodzisz ból dotykiem liter które składają się w słowa 'nie płacz, kocham cię' jesteś doskonałym lustrem ale nie starym z ciężkim ołowiem i trującą rtęcią lecz wiecznie młodym migotliwym srebrno biało świetlistym moim księżycowym towarzyszem od nowiu do pełni
    2 punkty
  28. szaroczarny pień w gałązkach pierwsze brązy niedługo zieleń
    2 punkty
  29. nocą skradam się gdy spisz łapię serca twego rytm w dłonie nim spłonie ostatni zmysł pożądanie rozpuszcza czas mogę tak trwać stać na skraju jawy i snu dzień po dniu dotykać twych ust i poruszać jak nikt scałować cały lęk i wstyd rozpieścić szósty zmysł wbijam paznokcie w blady świt nie chcę iść przywieram do ciebie nim otworzysz oczy i siebie zapłonę po stokroć zapalę te iskry gwiazdy na niebie pragnień nie oddam żadnej lecz oddam się jak chcesz każdej nocy w każdy dzień w każdym śnie pragnij mnie nie nasycisz się wcale choć jestem skazą twój kosmos rozpalę oddalę się by wpaść w twe dłonie zapłoniesz a z tobą świat wiem żadnych szans lecz proszę oddychaj mną jeszcze choć jestem skażonym powietrzem wnikam w nas wciągasz mnie a ja twój error piekielny żar(t) chcę trwać...
    2 punkty
  30. niewyraźny błękit mgli szarością na horyzoncie obce cienie — znikają kiedy się przyglądam świat zaciera oczy pełen dziwnych kształtów nie mruga kolorami powoli uczę się dotyku uważniej słucham wiatru dmie w żagle czasu jakby chciał zmusić do działania dotknij mnie dotknij i wszystko płynie zanim horyzont ostatecznie nas przemilczy wypuszczę spod powiek światło będzie bliżej ust gęste i lepkie od środka
    2 punkty
  31. Nie cierpię przytulać się w gronie znajomych. W ogóle nie czuję takiej potrzeby. Wystarczy podanie dłoni. Nie rozumiem czemu ludzie tak bardzo dążą do tego, by w gronie znajomych się przytulać. W ogóle nie znoszę przekraczania mojej przestrzeni osobistej. To jest okropne. Oczywiście, że tak. Nie wiem, jak to w ogóle wyjaśnić, ponieważ nie wiem, czy neurotypowy człowiek może zdawać sobie sprawę z tego, że np. dźwięk boli, ale nie jakiś tam standardowo głośny dźwięk, a zwykła mowa i to czasami... własna. Dużo jest czynników, różnego rodzaju. @vioara stelelor @KOBIETA @FaLcorN @Rafael Marius Dziękuję. :)
    2 punkty
  32. gdy zrywasz owoc obracasz w ręku z uśmiechem w złotym potoku wiruję z tobą obierana do soków uczucie przy gryzieniu skok w słodką wodę naraz ciebie
    2 punkty
  33. mogę rozgorzeć, obiecuję. ale najpierw ty - bądź. niech wzrosnę choćby po rozpad gdy teraz tylko tlę się, nieistotnie. mogłabym zdegradować ciebie do marzeń. nimi zapłonąć, ale to z twojego tlenu pragnę pożogi... więc bądź. na chwilę, na choć jedno "sami". zapłoń. i nad nami poezja. motyle, gdzieś ślady, czekałam i ptaki... (wiesz, że kanie czarne to podpalaczki? wiesz, że teraz płonę już wszędzie.)
    2 punkty
  34. Wasze komentarze to czysta poezja :)
    2 punkty
  35. Rzecz jasna, nie mam z tym żadnego problemu. :) Jako, że obecnie przeżywam mocne przeciążenie aparatu mowy i od rana w zasadzie się nie odzywam, wolę pisaną formę komunikacji, a kiedy jeszcze mam z kim popisać i podyskutować na interesujące tematy, tym lepiej.
    2 punkty
  36. Królestwo zwierząt to cała rzesza organizmów. By rzeczywiście użyć tutaj słowa każde, trzeba byłoby całą tę rzeszę zbadać, no bo weźmy np. takie pierwotniaki. Nie posiadają czegokolwiek, co mogłoby być komórką nerwową, nie wspominając o fakcie, iż same w sobie są jednokomórkowe, więc jakiekolwiek funkcje poznawcze oparte są np. na zmianach, zachodzących w cytoplazmie takiego organizmu. Do wykształcenia wyższych cech, musimy mieć do czynienia z jakąś formą mózgowia, czyli ze skupiskiem neuronów, potrafiących odpowiednio przetwarzać informacje.
    2 punkty
  37. @Wędrowiec.1984 Masz rację! Mit o "głupich kurach" prawdopodobnie wynika z tego, że żyją w stadach i mają proste, przewidywalne zachowania. Ale to adaptacja ewolucyjna, nie oznaka niskiej inteligencji. :) Ale chyba każde zwierzę jest inteligentne na swój sposób. Każde posiada jakieś umiejętności poznawcze - pytanie - jakie?
    2 punkty
  38. @Alicja_Wysocka @Berenika97 Dzięki Wam, zainteresowałem się kurami, specyfiką ich rozmnażania, zachowaniem oraz inteligencją. Okazuje się bowiem, że kura domowa to całkiem niegłupie zwierzę. Rzecz jasna, nie w ludzkich kategoriach.
    2 punkty
  39. @Myszolak To karty Tarota - nigdy ich nie widziałam "na żywo". I nigdy nie pozwolę sobie wróżyć - bardzo sugestywny wierszyk, ale znam pewną historię związaną z chodzeniem do "wróżki". @Wiechu J. K. Każdy ma swoje doświadczenia i przeżycia. Ja nigdy sobie nie wróżyłam, mało tego - na "Andrzejkach" zawsze udawałam wróżkę i to ja wymyślałam wróżby - zawsze pozytywne. Podobno miałam do tego "wyobraźnię". :) Tak samo to działa w drugą stronę. :))) @Wiechu J. K. @Myszolak Krótko napiszę wam pewne prawdziwe zdarzenie. Otóż sąsiadka moich rodziców ciągle chodziła do wróżki, była w ich wieku, ja byłam wówczas w liceum. Często przychodziła do naszego domu i opowiadała, jaka ta wróżka jest wspaniała. Pewnego dnia wpadła do nas niespodziewanie, cała zapłakana. Już od progu wołała, że spadnie na nią nieszczęście. Po ogarnięciu zamieszania, mama wreszcie poprosiła ją, aby powiedziała, co się stało. A ona na to - jeszcze nic, ale wróżka powiedziała jej, że niedługo zostanie bez męża. A ona, że pewnie Rysiek (jej mąż, kierowca Tira) zginie w wypadku. I już nawet zastanawiała się, czy skremować ciało czy pochować klasycznie. Finał - Rysiek się z nią rozwiódł, bo ze wspólnego konta wydała masę pieniędzy na ... wróżkę. I jak tu nie wierzyć we wróżby wróżek?!
    2 punkty
  40. @lena2_ @Marek.zak1 @Łukasz Wiesław Jasiński @Adam Zębala @Alicja_Wysocka Dziękuję. Każdy ma swój sposób, to prawda, jednakowoż wiersze piszę kiedy dokonam rekalibracji, bowiem przed nią często nawet nie wiem, jak się nazywam.
    2 punkty
  41. @Wędrowiec.1984 I to jest prawda, kurczak czy kura nabiera smaku i wartości z czasem. Koguta zostawia się w kurniku, bo on jakby dba o stadko. On zazwyczaj jest tylko jeden. Rosół z kurczaka jest prawie biały, a z kury żółty, w rosole pływają oczka tłuszczu, a ten jest nośnikiem smaku (zawsze można go trochę zebrać i wywalić) No tak, pożycie jest ważne :))
    2 punkty
  42. Niebieskie niebo Nowy dzień wstaje znowu Modlitwa zieleni
    2 punkty
  43. @Alicja_Wysocka Żeby prawidłowo interpretować wiersz, trzeba zainteresować się rosołem z koguta. Okazuje się, że wyróżnia się intensywniejszym i bogatszym smakiem, niż rosół z kurczaka. Są jeszcze inne, drobniejsze niuanse, aczkolwiek teksty kulinarne w Internecie sugerują, że jest smaczniejszy, niż ten z kurczaka.
    2 punkty
  44. Różne jest w brzozie brzozie gadanie. Czy suszy głowę srocze bajanie? Która w niej gniazdko pierwsza uwije i srebrną łyżkę utopi w żyle? Czy młode wyjdą z pierwszego miotu? Czy to nie sprawi brzozie kłopotu, że ponad sercem z listeczków innych w szumiącym gaju zryw familijny, bo przecież brzoza, brzozo, wiadomo, z tą pokruszoną i białą korą, brzoza nie czuje, jak mroźna dama, trzeba na wiosnę dać jej słuchania. Brzoza oddała wiosenne soki. Oskołę piją chyba nie sroki, ale w tym roku się ogłowiła i jedno gniazdko jednak zgubiła. (w tle odgłos piły mechanicznej i walących się gałęzi na metalowe okucia balkonu, a nawet nerwowe zerwanie się przestraszonego śpiącego kota z kaloryfera)
    2 punkty
  45. Dziękuję :-) Chłopcy wyleźli na drzewo z piłą, a ja spod kołdry napisałam wierszyk. I udało się :-) Miłego dnia :-) U nas były całkiem duże mrozy, bardzo dziękuję za życzenia, wiele zdrówka również :-) Pozdrawiam @Andrzej P. Zajączkowski :-) Pozdrawiam @Łukasz Wiesław Jasiński :-)
    2 punkty
  46. Witaj - cieszy mnie że fajny wiersz - dziękuje - Pzdr.serdecznie. @Rafael Marius - @Andrzej P. Zajączkowski - @Berenika97 - @Myszolak @huzarc
    2 punkty
  47. @hollow man może nawet to jest "mądrość etapu"!
    2 punkty
  48. Brzęk wklejony w kryształy wódczanych toastów ponad podziałami, w jednej rodzinie donosów i zdrady. Pod okiem wewnętrznej telewizji reglamentacja prawdy jak nawyk z kolejki po mięso. Przy zastawionym stole – spółka komandytowa. W willi wśród głuszy, jesienią. Życiorysy i ich numery określają ton zgody. Targ. A potem heblowany kloc, zwany stołem, okrągły i brązowy. Już wiosna. W kolorowej telewizji przełom i podpisy – bezkrwawo, ale bez nas.
    2 punkty
  49. @Berenika97 Bardzo dziękuję!!! Ta część opowiada o ostatnim wypadzie obrońców Halikarnasu, który mało co nie doprowadził do złamania armii macedońskiej. Doprowadzili do paniki Macedończyków. Jednak na ich drodze stanęli weterani, którzy z uwagi na wiek byli zwolnieni z prac polowo-oblężniczych i to oni ostatecznie ocalili armię Aleksandra. Pozdrawiam
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...