Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.02.2026 w Odpowiedzi

  1. A swoją drogą - koty. Kota się kocha tak, że nie zostawia się go na długo. On wraca zawsze własnym krokiem, jakby znał wszystkie ścieżki. Z ludźmi bywa inaczej - im dziwnie łatwiej uchodzi, gdy odchodzą. Może dlatego koty są tak bliskie sercu: wierne nie przez obietnice, ale przez samo bycie.
    8 punktów
  2. Choć w sprawach miłosnych nie byłem smakoszem, to o degustację los pięknie poproszę. Trafiła mi się raz... kucharka wspaniała, co menu miłosne na pamięć już znała. Ja – skromny pomocnik, ledwo co przy garach, ona – mistrzyni, w przyprawach i czarach. Gdy podała danie, tak wonne i słodkie, moje starania przy niej były wiotkie. To ona w tej kuchni rządziła przy piecu, ja ledwo patrzyłem, nie tracąc oddechu. Mieszała uczucia z wielką wprawą, pasją, aż wszystkie obawy w tym ogniu mi zgasną. I choć to był deser zjedzony w pośpiechu, nie zabrakło przy tym westchnień i uśmiechu. Choć byłem nowicjusz, a ona – profesją, zostałem po uczcie z radosną obsesją.
    8 punktów
  3. Gdy faktów brakuje i pycha zaślepia, a jad wylewany logice zaprzecza próżno wciąż tłumaczyć co słuszne i święte, głuchemu na prawdę sensy niepojęte. Więc zamiast rzucać perłami przed wieprze bez słowa odchodzę zanurzając w wiersze.
    8 punktów
  4. W kalendarzu, między dentystą a „kupić jogurt”, dopisuje drobnym drukiem - "koniec świata". Myśli: " To zabawne - jak puste miejsce w szafie potrafi ważyć więcej, niż cała jej zawartość". W markecie jedną ręką scrolluje traumę, drugą wybiera awokado, w słuchawce seryjni mordercy, w koszyku "poranna rosa"- płyn, który ma przykryć zaduch nieprzespanej nocy. Przez jezdnię przechodzi ostrożnie. Nie z miłości do życia, ale przez wstyd - głupio byłoby zginąć bez makijażu i z listą sprawunków. Trwa - od ataku paniki do promocji na masło, od lęku przed ludźmi po potrzebę świeżego chleba. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią. Świat nie chce złożyć się w całość. Idzie do wróżki - niech ktoś jej wreszcie wymyśli jakąś przyszłość.
    5 punktów
  5. nasze literki są mądrzejsze od nas wiedzą która ma być obok której która przed - która za jak wiersze łyżeczki ale już się nie plączą dosyć namieszały bo od teraz nie słodzimy
    5 punktów
  6. Biała bluzka, krucha, maleńka koronka, jeszcze przez chwilę pachnie wiatrem, który złapała w biegu, ale pożądanie już rozsypuje guziki w trawie, ciało drży po rozstaniu z bielą i niewinnością.
    5 punktów
  7. piosenka słuchałem jak cisza żłobi wersy w skórze księżyc palcami mierzwił grzywy drzew gałęzie wystukiwały refren o szybę okna opierałem o nią czoło
    4 punkty
  8. instrukcja obsługi ciała obcego nie gwarantuje że wstaniesz wyspana w środkach ostrożności nie ma nic o zakochaniu inaczej ważyłabym słowa tańczyła do rytmu fraza o czułości sprawia że drżą mi dłonie — dotyk za dotyk i masz mnie więcej w tobie drapieżnika niż baranka pieprzyć więc ładne metafory — język i tak znajdzie najczulsze miejsce w którym obce stanie się ciałem i nikt nas z tego nie wyliże
    4 punkty
  9. Zuzanna z miasta Nisko lubi z panami bliskość, oni też tak mają i się przytulają, wierząc, że to nie wszystko.
    4 punkty
  10. Rok temu zaczęłam wakacje życia i trwają do dzisiaj, bo zrozumiałam, że żyję w prezencie – a nie za karę. Że życie to wybór i codzienne sprawdzanie: co chcę, a co nie. I za żadną cenę, tym bardziej zdrowia, nie płacę już kosztów cudzych oczekiwań. Podliczam. I love Cię życie, jak inni wakacje.
    4 punkty
  11. Mknąc przez pole całkiem bosa, tak beztrosko, z różą w dłoni, zawołałam z werwą: „O, sad!”, gdy ujrzałam rząd jabłoni. Zapał zniknął w jabłek stosach, bo się bliżej im przyjrzałam – widniał na nich pleśni osad i robaków cała chmara. Kto orzekał o ich losach? Moja róża też przygniła. Wyszeptałam z żalem: „O, sad… To nie pole, lecz mogiła”.
    3 punkty
  12. i nastał poranek i ta kula ziemska u nogi
    3 punkty
  13. wygładzam obrus prasuję na nim tależe i sztućce srebrne z poprzedniej epoki kto zasiądzie przy stole ten się naje powietrzem z dodatkiem ości ości można odłożyć i jeszcze deser z cytryny i sok z brzoskwiń
    3 punkty
  14. w nocnym przenikaniu chłonę dotykalności wrażenie ust w różowobrzeżnym draśnięciu snem jawy obecność rozedrgane oceany nieświadomej naturalnym prawem wspólnego ciała drżącosrebrne sprężynki orgazmu jesteś cudem mojego świata
    2 punkty
  15. jakie to piękne kłaść się do snu z myślą że jutro będzie ładniej niż wczoraj i dziś że pokaże nam iż warto jest żyć bo horyzonty nie są tylko ciemne czasem coś się tli jakie to piękne budzić się widząc uśmiechy nie łzy czuć szczere ciepło od nich bijące słyszeć śpiew ptactwa szum drzew krzyk bawiących się dzieci które przedrzeźnia świerszcz jakie to piękne być świadkiem prawd którymi częstuje bezinteresownie kolejny ale inny dzień
    2 punkty
  16. nie bryluję na przejściach dla pieszych hm to safari w szarży na monopolowe biuro podróży z przymusu (śmiech) szarpie struny świętej harfy bwiti z nutami eukaliptusa i wanilii na potwierdzenie teorii wyjścia z Afryki wracam do źródła o ja pierdolę pierdolę sam siebie jako nałogowy hermafrodyta w głębokich pastelach strzeżonego ogrodu gdzieś na manowcach czarnego lądu czknąłem w momencie umierania wyklejam wierszami pułapkę reinkarnacji ...
    2 punkty
  17. Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie? Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania. I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne… I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa… Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim. Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej. W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy. A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda? A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi… Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty… Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy. Ciebie. Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę. Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną. I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady. I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami. Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym. Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych. Do twoich. Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej, A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących je czule... Portugalczycy nazywają to „Cafuné”. Ty wiesz. I ja wiem. Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą. A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno? Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust! Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze... Zostańmy tak. Jeszcze. Choć jeszcze… (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)
    2 punkty
  18. Człowiek i wiersz - to światy pokrewne, Choć niosą w sobie treści odmienne. Każdy ma głos i własne znaczenie, Własną wymowę i własne milczenie.
    2 punkty
  19. zaaferowany zainfekowany do szpiku rozłożył się kobierzec potworności oglądam spis treści jego twarze znane rozpieszczone pomarszczone ikony autorytety światowa śmietanka kefir zero procent kwaśne mleko przykładam ucho i oko jest pisk skrzywienie zmarnowanie starannie ułożone w równą kostkę poniedziałek środa i niedziela maska starego pudrowanego dziada i inni ludzie od wielkiego biznesu mam mdłości niestrawności niechęć na literkę E elita ekonomia eros erozja ENTER
    2 punkty
  20. połamany świat połamany statek na dnie osiadł połamany płatek połamany świat byłeś mi bratem ostatni raz połamany płatek połamany świat z ofiary katem cóż to za mgła
    2 punkty
  21. @Pisarzowiczka w sadzie osadzić obsadę ze skrzynką jabłek. :)
    2 punkty
  22. @tetu instrukcja obsługi ciała obcego zwłaszcza gdy w pani ciele tkwi tylko na pozór jest do niczego o ostrożności w niej nie ma nic i jeśli rano dostaje skrzydeł i marzy skrycie by wieczór był to wielkie szczęście ma niewątpliwie o którym inni już mogą śnić :))
    2 punkty
  23. na panelach widać ślady krwi, rozlewam się na ściany w meblach drga mój krzyk; zaraz je rozsadzi, jęczą drzwi, krzywią się lustra; odpadają wskazówki zegara - zostaje tarcza pusta, wydeptana podłoga rozsuwa się, zapadam się w ziemię, płonę w piekle zostają po mnie podrapane pazurami ściany
    2 punkty
  24. Augustowskie noce parne i gorące jak jądro Drogi Mlecznej światłem promieniujące witraże tachionów rozświetlają korale planet czy skradnę Agnieszce całusa na wiosne ? czy na czerwonej planecie wybuduję swój nowy dom ? Astat. Bizmut. Brom. we śnie Mendelejew czynił cuda... ja nie bo jestem gapa i maruda !
    2 punkty
  25. kot kocha miejsce a nie ludzi uwielbia swoje terytorium kot test panem a człek mu służy smyra i głaszcze gdy jest w domu ludzie udają że kochają im samych siebie kochać trudno kręcą mataczą uciekają gdy jest za dobrze to jest nudno :)))
    2 punkty
  26. czegoś chce, może tylko herbat czekaj, czekaj, czegoś chce hej bycie, społeczne bycie z zagubieńcami któży żyli tak jak ona się bała żyć powiesz, niespełniona kurtyzana dziewczyna dla Witkacego też k.... dobry szaman w dzień dama w białej cerze ale dużo było modleń jak już na kolanach przyrosnąć do podłogi to chociaż za mądrość, o mądrość Panie Bucku drogi
    2 punkty
  27. @Berenika97 :) ;) @wierszyki :) inne krainy niech też będą naszym domem :) Dzięki i również zdrówka @tetu :) Dziękuję wdzięcznie:) @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję Waldku, również uśmiecham :) @Radosław :) Dziękuję @violetta @lena2_ Dzięki dziewczynkom :)
    2 punkty
  28. lubimy fikcję uprzejmości a prawdziwy świat mija nas poszukiwanie siebie w sobie odkrywanie tego co życie pokazuje enigmatycznie to droga do ... ... bo życie ty ja my tyle się może zdarzyć a my żyjemy tym co serwują czekamy czekamy na już... już się nie zdarzy 2.2026 andrew
    1 punkt
  29. @Rafael Marius było spokojnie, zimno poprzez wiatr. Warszawa śpi zimą.
    1 punkt
  30. @Berenika97 Wiersz o tym, że życie toczy się dalej, nawet gdy w środku wszystko już dawno się skończyło. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią' – nic dodać, nic ująć. Przejmujące.
    1 punkt
  31. Mosty plecione złotymi nićmi otulają nieśmiałe szczyty. Podczas gdy słychać krzyki upadających ptaków, a między skałami występują zgrzyty. I nie widać końca plączących się szlaków. Strumienie mieszają się na wznak, a jodły grają melodię przeżytych lat. Na skórze czuć zachodu słońca smak, i wokół nas kręci się świat. Daleko jesteśmy przechodząc obok siebie Mojry na niciach tańczą nieskończenie. Widzę cię w gwiazdach na niebie. Czy znajdę bez ciebie ukojenie? Jeśli czeka na mnie zakończenie, A w mojej duszy spustoszenie.
    1 punkt
  32. Spokój, który teraz mnie okrywa, ma pochodzenie w chaosie. Przeszedł nie zważając na konsekwencje. Ciemność, która pochłaniała, nie przeszkadza. Nie ma już znaczenia. Liczy się mój wewnętrzny duch, który chce tylko spokoju. Choćby na moment. Niech wszystko ucichnie. Niech lęk odejdzie. Niech potrzeba kontroli zniknie. Zostań, ciszo — jak najdłużej.
    1 punkt
  33. @aniat. Rozsypane guziki, rwane na strzępy, kiedy on wreszcie doń się doczepi? Pozdrawiam Anno.
    1 punkt
  34. @violetta Wszystko na tak... a gdzie ja?
    1 punkt
  35. @Berenika97 Zaiteresował nie tylko Weles, ale również inne postacie z mitologii słowiańskiej. Ja również czekam na Peruna.:)))
    1 punkt
  36. pogoda dobra niebo mniej szare ponad wyłaniamy się z czasu
    1 punkt
  37. I bardzo dobrze, byle dalej od chamstwa. I niech wiersz, co ze strun się toczy, Będzie, przybrawszy rytm i dźwięki, Tak jasny jak spojrzenie w oczy I prosty jak podanie ręki. Leopold Staff. Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. @Berenika97 Dzięki. Podobają mi się Twoje komentarze i wnikliwa analiza. Zawsze trafiasz w dzesiątke, a nawet przeczytasz więcej w wierszu, niż ja sama to zauważam. Wiersz nabiera wtedy jeszcze wiekszej głębi. @vioara stelelor Dziękuję za to co napisałaś. Lubię pisać wiersze, które sama czuję, które jakby fizycznie mnie dotykają. Wyobrażam sobie te wciągnięte brzuchy liter, które nie chcą ułożyc się w wiersz. A jednak się układają i podobają innym piszacym.
    1 punkt
  39. @violetta nie doświadczyłam i nie znam typa. Ale to pewnie fajna sztuka. :D bb
    1 punkt
  40. @Alicja_Wysocka Słodki wiersz, ale świadomy, że lepiej pisać (i pić herbatę) bez cukru, bo ten nam bardziej szkodzi niż pomaga. Dobre psotanowienie! Powodzenia w pisaniu " bez cukru" życzę!
    1 punkt
  41. @Charismafilos i nie chodzi o wakacje. Byłam na nartach 2 dni i pracuję, choć na swoim. @violetta nie chodzi też o marzenia, zarabiam prowadząc własną fundację, to nie są kokosy, żyję całkiem skromnie. @tetu tak to wygląda i (na szczęście) nie mija. @MIROSŁAW C. Hasło przewodnie. @Marek.zak1 zaliczyłam onko, to poczucie jest. Prawdziwa zmiana zachodzi w środku i nie ma powrotu. @vioara stelelor prawda, ukłony. @Alicja_Wysocka udanego życia. Wakacje miałam w grudniu, kolejne może za rok. Ale jak się człowiek nie zarzyna to nie trzeba mu niedzieli. @hollow man to klapka w głowie. Wymaga wysiłku, żeby się otworzyła. Wszystkim dziękuję za obecność i przemyślenia. Dobrego dnia. Bb
    1 punkt
  42. Świetnie ubrałaś w słowa ten stan, który czasami jest nie do uchwycenia przez drugiego człowieka. Mijamy kogoś, kto się uśmiecha, robi zakupy, rozmawia z nami a w środku ma wielką dziurę. Podoba mi się ta prawdziwość w Twoim wierszu. Patrzmy na siebie łagodniej. 😊Pozdrawiam ciepło. A wróżka nie powie Ci tego, czego sama w sobie nie odkryjesz. Dużo słońca.☀️
    1 punkt
  43. I słusznie. Kiedy słucha się debat, albo nawet wywiadów, w których nie daje się rozmówcy dojść do słowa, przekrzykuje się go, to naprawdę wolę poezję. Ona przynajmniej na mnie nie krzyczy. PS: Zresztą, i tak wolę poezję.
    1 punkt
  44. @Berenika97 Hokus pokus Luizo - bądź sobą...i wróżka w źródlane strumienie się zamieniła. Bardzo ciekawy wiersz, dawno takiego dzieła tutaj nie było. 🙂
    1 punkt
  45. Ano, będzie trzeba popić ziołową herbatką. Pozdrawiam :) Etyka, to dobre słowo nawet początkowo tam było razem ze słowem emisja i... a może pytasz o tytuł? O, to bardzo proste, bardzo na czasie. Siak czy nie siak, po co miałbyś/łabyś mnie rozgoryczać? Pozdrawiam :) Nie lubię pisać takich wierszy, ale czasami trudno jest przejść obojętnie obok jakiegoś zjawiska/zdarzenia. Pozdrawiam :) Mój "mały" sprzeciw... do tego jest zepchnięta jednostka, do "małych" sprzeciwów, czasem przekleństw. Ale to tylko słowa, to ciągle tylko słowa. To prawda, tych słów na E było tam więcej, ale wybrałam te najważniejsze. W dobie szybkich wejrzeń, szybkich skreśleń, szybkich a nawet pobieżnych wnikań w... słowa, uznałam że tyle wystaczy... dla niektórych to i tak za dużo. Bardzo intuicyjnie odczytujesz. Dobrze, że się tym dzielisz z autorami. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  46. Trzecia kawa nie pomogła A jezus nie zmartwychwstał Chciałem wstać Ale chyba coś nie wyszło Dobry dzień się wylał Podłoga jest zbyt śliska Tak bardzo, bardzo chciałbym Porozmawiać Ale nie umiem zacząć Kiedy cisza mnie przeraża Głęboki wdech i znowu Nic się nie zmienia Wciąż brakuje mi powietrza Podróże w kształcie Linii łazienka - łóżko Już raczej nie kształcą A na półkach stoją Nieprzeczytane książki O bezsensie słów I znaczeń Okno bywa morzem Może, przyjdzie list w butelce Światło, miga, oczy Już nie nadążają, świat Zaczyna się rozpływać Jak... Farba oleista Moja rzeczywistość O ile jest, to bywa Drugą stroną płótna Coś przebija lecz pusta Czas znowu się rozmywa A Dalí, już nie oddaje Stanów przeżutych, pustych kałuży Trzeba spojrzeć pod światło A światło, to domena diabłów Na widłach wynieśli co zostało z ostatków Teraz wybrakowane braki I łóżka o trzech nogach Zajmują większość widocznego Kadru
    1 punkt
  47. Cierpkolepkie dłonie karmią mnie kwaśnym karmazynem karmazyn roztapia się w mym wnętrzu i śni o jutrze dłonie rozrywają nabrzmiałe tkanki pestki pękają pod naciskiem zębów dłonie dezintegrują przejrzystość myśli oczy umykają przed światłem ogni gęstwina słów rozbija pozory jesteśmy związani owocem Hadesu w płynącym tańcu ust rozgryzając skórę spijając sok i chłonąc smak dotyku dłonie karmią nas zachwytem
    1 punkt
  48. nie przyszłaś i nie było cię pierwszy raz było mi to obojętne nie wiem czy to we mnie coś się zmieniło czy tak po prostu czasem dzieje się między ludźmi którzy bardzo się kochali dużo czasu od tamtej pory minęło
    1 punkt
  49. Mam dwie przyjaciółki, które pojawiły się w moim życiu od niepamiętnych czasów. Dzięki nim codzienność pęka w szwach od emocji, nabiera barw, a czasem wywraca świat do góry nogami w najmniej przewidywalny sposób. Zadziwia mnie, jak to się stało, że tak odmienne rzeczywistości przecięły się właśnie we mnie — niby zwykłym obserwatorze. Jakimś cudem sklejają się ich kontrastowe osobowości właśnie we mnie. Pierwsza z przyjaciółek przejmuje się wszystkim, do granic subtelnego absurdu. Gdy rozsypie odrobinę kawy, czuje estetyczny ból, jakby zawalił się porządek wszechrzeczy. A jeśli barista popsuje latte art, to ma przed sobą wielogodzinny mikrokryzys egzystencjalny. W deszczu i w kałużach na betonie widzi grozę filmu noir, o którym potrafi opowiadać z detalami, jakby reżyserowała go we własnej głowie. Gdy trafia na odbicie światła w szybie albo neon na mokrym chodniku, potrafi zawiesić się na dobre pięć minut, jakby świat przestał istnieć. Dźwięk przejeżdżającego pociągu to dla niej niemal idealny soundtrack, a w grudniowym zapachu mandarynek czuje całe swoje utracone dzieciństwo. Za to każdy symetryczny wzór na liściu daje jej natychmiastową ulgę — jak mała, prywatna harmonia w chaosie. Druga przyjaciółka jest zupełnym przeciwieństwem tej pierwszej. Świat traktuje jak niekończącą się przygodę i laboratorium przypadków. W każdej "katastrofie" widzi żart, w każdej pomyłce — nową historię, którą można opowiadać przy winie do późnej nocy. Śmieje się głośno i nieprzyzwoicie szczerze, jakby nie istniały w niej żadne filtry ani autocenzura. W jej towarzystwie zwykły spacer zmienia się w improwizowaną wyprawę albo w mały performance. Ale jest to również uosobienie czystego pragmatyzmu. Usuwa zdjęcia, żeby zwolnić chmurę. Kwiaty cięte to dla niej absurd - to inwestycja w powolne umieranie - powtarza. W muzyce szuka nie melodii, tylko prawdy w demach z SoundCloud. Nienawidzi korpo-gadki, a samorozwój uważa za dobrze sprzedany produkt. Nie owija w bawełnę, a perfekcja ją męczy. Tylko, że ta odważna singielka, mistrzyni ciętej riposty, gdy nikt nie patrzy, zapisuje w notatkach telefonu wersy, które bolą ją najbardziej. I stoję między nimi — jak widz na granicy dwóch różnych filmów, które wyświetlają się jednocześnie na jednym ekranie. Raz wciąga mnie dramat z czarno-białą estetyką, raz komedia improwizowana na żywo. A ja? Uczę się, że w życiu najlepiej smakuje właśnie ten dziwny miks — trochę patosu, trochę śmiechu, i cała prawda ukryta gdzieś pomiędzy nimi. Jutro obie wpadną do mnie na kawę. Co się ze mną stanie, skoro obie będą jednocześnie?
    1 punkt
  50. twoje miasto skuliło się w sobie szarzeje pod ciężarem stalowych chmur deszcz zmywa twarze z okien ulice imiona straciły telewizor szczeka o ciałach w workach już nie wiesz czy to ludzie czy manekiny tam w oddali za rzeką szaleje pożar wiatr niesie dym i czyjeś ostatnie słowa. codziennie słyszysz głos syreny krzyczy, że tu wciąż jest twój dom w ścianach drży echo może ktoś wraca po swoje cienie a tam za oknem na gałęzi ptak śpiewa jakby nic się nie stało stoisz i patrzysz jakby dotknęło cię mgliste przywidzenie
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...