Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Jako dziecko widziałem schyłek starego świata,

ale stary świat nie odszedł nagle w błysku atomowej zgłady.

Stary świat odchodził powoli.

Zmierzch starego świata zapadał jak zmrok: najpierw niebo zasnuło się czerwienią,

potem zrobiło się ciemniej, poszarzało, ale nim zdążyło się zrobić naprawdę ciemno,

nim pierwsze gwiazdy zdążyły zajaśnieć nadzieją — zapłonęły sztuczne lampy nowego świata i zagłuszyły gwiazdy.

 

Stary świat odszedł niezauważalnie,  jak kończy się dzień. Nowy świat nie przyszedł nagle, zakradł się jak złodziej.

 

Starzy opowiadają o starym świecie.

Siadają wokół ogniska, ale ono nie może rozświetlić mroku, bo w nowym świecie nie ma już miejsca, gdzie by mogło.

Starzy z ciężkim trudem palą te ogniska na asfalcie, na betonie, a nad głowami świecą im białe jarzeniówki latarń

— nie ma już miejsca, gdzie byłby kojący mrok, nie ma już lasu, żeby zebrać chrust.

Starzy siadają na asfalcie, w świetle lamp, wokół mozolnie rozpalonego ogniska i dorzucają do ognia drewniane pamiątki, rzeźby, papierowe książki i wspominają stary świat.

 

W starym świecie nie było boga, ale ludzie w niego wierzyli. My wiemy, że On jest, dlatego nie wierzymy.

Bóg wszystko widzi i wszystko wie. Modlimy się do niego, kiedy nam lekko. Pokładamy w nim całą beznadzieję.

 

Idę świecącymi kolorowo ulicami nowego świata — sam. Omijam szerokim łukiem innych przechodniów i oni omijają mnie, i siebie nawzajem.

Żeby tylko się nie dotknąć. Wolno patrzeć. Każdy patrzy na siebie wygłodniały, ale surowo zabronione jest się dotknąć. Dotyk jest zakazany. Wolno tylko patrzeć.

 

Miasto wbija się strzeliście w niebo i atakuje światłem. Już nawet u góry nie ma ciemności, już nawet tam nie można spojrzeć, żeby odpoczęły oczy.

Nie ma ucieczki. Lampy sięgnęły poza horyzont i ponad horyzont.

 

Kapłani ciągle mówią. Tyle nam mówią.

Z każdym zdaniem, z każdym strumieniem słów, który leje się na nas z ich ambon jak deszcz, wiemy coraz mniej; ich słowa obmywają z nas wiedzę i zabierają sens.

Stare słowa niosły znaczenie — nowe słowa znaczenie odbierają.

 

Stoję w deszczu sam i patrzę na świat.

Wbrew temu, co mówią kapłani, stary świat chyba… Wbrew temu, co mówią kapłani, to chyba teraz jest coś nie tak.

Ale przecież Bóg zrobił wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi.

Przecież daje nam i daje, i daje, i ciągle nam daje, a jedyne, czego żąda w zamian, to żebyśmy Go kochali — ale czy On kocha nas?

 

Noc się nie kończy i dzień nie zaczyna, jedynie zegary odmierzają czas.

Migają licząc mi setne sekundy. Nastawiam budzik i kładę się czuwać


 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Poet Ka świat do góry biegunami...;)
    • Czekałam na pociąg, który odjechał minutę przed tym, jak przyszłam na dworzec.    Usiadłam na ławce, z której miłość mojego życia mogła wstać 10 minut wcześniej.    Znalazłam słowa, które zgubiły się 3 lata temu.   Puściłam rękę, która nawet nie chciała trzymać mojej.   Pożegnałam ludzi, którzy nigdy nie powiedzieli dzień dobry.    Wczoraj znowu topiłam się w przeszłości.   Cierpliwość ma mnie dosyć,  ściany mojego pokoju najchętniej by z niego wyszły.    Chcę wydusić z siebie wiersz, którym jeszcze się nie zakrztusiłam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...