Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.02.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. na głowie nosi się kapelusz, a nie czyjeś oczekiwania kapelusz chroni przed słońcem, deszczem i cudzym ‘a może’ i to jest puenta, która nie prosi o zgodę
    12 punktów
  2. Wiosny wyczekuje, stęskniony maluszek. A do mnie już przyszła, więc czekać nie muszę. Nie zerkam przez szybę raz po raz za słońcem. Mam czego trzeba, mam wszystko w końcu. On jeszcze nie wie, że czekać nie musi. Wiosna tak przyjdzie i obudzi duszę. Skoro wystrzeliły listeczki z cebulki, znaczy tylko jedno - teraz będzie "z górki".
    9 punktów
  3. woda , światło , miłość to chyba przepis na niebo światłość ludzka opiera się na człowieku jego marzeniach i dążeniach dzisiaj mróz woda stoi i tylko trochę białego śniegu daje odblask
    8 punktów
  4. pośród szelestu w bieli prześcieradła z delikatnością i pokorą splatamy dłonie nad złote rumieńce tam gdzie rzęsy pierzaste jak liście pieprzu wodzą na pokuszenie i tam gdzie błysk oczu w którym można na nowo zobaczyć świat w tych drobniutkich kropelkach co sączą się w usta mleczną poświatą twoich ud
    7 punktów
  5. Gdy mi się dzisiaj rozsypał wokół cukier, co wcześniej był w cukierniczce, to ułożyłam się przy nim z boku. Teraz jesteśmy razem w rozsypce.
    7 punktów
  6. Patrzymy sobie w oczy - już po raz ostatni. A Zapierzchłe usta zlizują smak brudnej rdzy, ssąc wodę z kałuży wytopionego śniegu. Śmierć milczy nad nami, jak nienawiść i rozkaz, które rzuciły nas przeciw sobie na wojnę. Teraz tylko powolny rozkład tkanek w trumnie mundurów - pogodzi nas między brzegami snu.
    6 punktów
  7. Przeczytałem. Leżała na wierzchu - jak oskarżenie. Zarzucasz mi pewność, która odbiera ci język, ale to twoje milczenie jest najbardziej pewne siebie - daje ci prawo być ofiarą. Jesteś księgą, której nie mogę przeczytać do końca, bo zmieniłaś w niej alfabet. Boję się przyznać, że przestałem rozumieć treść - choć wciąż kocham okładkę i zapach kartek. Moja cisza to lęk przed potknięciem o słowo, które mogłoby zburzyć wspólnie ulepiony ład. Chciałaś rozdzierać powietrze, a więzisz swoje słowa! Czysta przemoc - kartka nie oddaje ciosów, nie ma twarzy, nie potrzebuje bliskości. Zacznij krzyczeć! Chcę usłyszeć.
    5 punktów
  8. kupiłam szpilki - za ciasne pięty krwawiły przy każdym kroku chciałam je zdjąć iść przez miasto boso przerwać ten ból ale spojrzałam w okno witryny wyglądałam w nim zbyt ponętnie by przestać cierpieć wiem jak kochasz ten stukot
    5 punktów
  9. przecież nie wyrządziłeś krzywdy galaretce każąc jej czekać aż posmakujesz tego co spina delicję w całość
    5 punktów
  10. Chciałbym dać Tobie spokój, ale bez odchodzenia w mrok samotnych nocy. Chciałbym Tobie dać ten świat ukryty w moim oku, ale boję się demonów, niemocy. Boję się śmierci nie mając Ciebie u boku i że przedtem nie sprawdzimy jak to się potoczy. Postawić raz wszystko na nasze rozświetlone dusze w mroku, by poczuć coś ponad ten wymiar w którym nie potrafię czytać znaków - mam tylko Twoje oczy.
    5 punktów
  11. W szufladzie, pod stosem spraw beznadziejnych, Śpi kartka zżółknięta, milczący mój świadek. Głos pełen słów głośnych, a jednak bezdźwięcznych, Mój błąd najstraszniejszy, mój serca upadek. Pisałem go nocą, gdy lęk dławił krtań, By zdążyć przed świtem, co wszystko zabiera. To miało być wyznanie, to miała być broń, Lecz dłoń mi zadrżała – i drży do teraz. Dziś żałoba nie nosi czarnych koronek, Ma kolor tuszu, co wsiąkł w nią głęboko. To niewysłany list, co na dnie szuflady drzemie, I łza, co na zawsze uwięzła pod powieką. Mogłem Cię zatrzymać jednym mądrym zdaniem, Zanim czas postawił kropkę nieodwołalną. Dziś karmię się ciszą i szeptów konaniem, Pustką po słowach, co stały się skalną… Świat pędzi, lecz dla mnie zegary stanęły, W tej jednej sekundzie, gdy papier zgiąłem. Wszystkie me szanse w tej kartce zasnęły, Bo bałem się prawdy – i tak Cię straciłem. Dziś płaczę nad listem, co nie zna adresata, Nad tym, co mogło zakwitnąć, a zwiędło w połowie. Najcięższym ciężarem na końcach tego świata Jest to, czego już nigdy nikomu nie powiem.
    5 punktów
  12. nie jestem smutny tak wygląda świat gdy na niego patrzę ludzkie trwanie bez historii bez przyszłości jeszcze tu są życie wciąż krąży w zaciśniętych ustach w niewidomym oku celestyny w chudych palcach gitarzysty jeszcze tu są lecz inna już ich porwała rzeka
    5 punktów
  13. ,, Ubodzy duchem mają wstęp do nieba…,, Psalm bramą miłość bliźniego bogaci spełniamy sny zamykamy się w pięknie jakie otacza znaleźliśmy klucz do szczęścia los był łaskawy chronimy nasze gniazda a świat świat to i szarość tam często bliźni w ciemności jesteśmy jak ziarno kwitniemy dla niebia nie sami z siebie potrzebna jest gleba bliźni miłość do niego dzieląc się szczęściem otwieramy się na łaskę nieba 2.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    4 punkty
  14. Wśród słodkich malinek Wąż urządził odpoczynek Głodny był więc żabę złapał I pod krzakiem se zachrapał Bo jak wiecie drogie dzieci Słonko czasem mocno świeci I w malinach, pośród cienia Poszukał schronienia Następnym razem Wyśpi się pod głazem I tam cień będzie, i bezpiecznie A to ważne jest koniecznie Lubi odpocząć po jedzeniu Gdy ulegnie zmęczeniu A żywi się żabami Czasem też myszami Zje rybkę, ptaszka Trafi się i ważka Jak głodny to nie wybrzydza Ale czy zje rydza? Jak już wiecie Dużo dziwów jest na świecie Rąk i nóżek nie posiada Syczy raczej niźli gada Ciało pokryte ma łuskami Często z zygzakami Długi, smukły – wygląda jak rurka Po jednej stronie dziurka Tam zęby jak noże ostre Zakrzywione albo proste Od gatunku to zależy Gdzie jaki ząb leży Jadowite, dusiciele Prawda, że niewiele? Więc jak pani w przedszkolu Zapyta: Stasiu, albo Olu Co to jest wąż i czym się żywi To eksperci jesteście prawdziwi
    4 punkty
  15. A jeśli zaćmę miałbym na sercu, oczach i umyśle miłość bym dzielił z truskawkami, zachodem słońca, wyglądem kobiet i siedziałbym przed internetem samotnie, aż wino zamknęłoby końcówki mych powiek A jeśli mgła wokół mnie by krążyła winnych bym szukał swoich nieszczęść i projektowałbym ich smutek wdychając fetor niczym sąsiad - więzień A jeśli w końcu Miłość mi zetrze tę niewidzialną ego ślepotę, wówczas pomogę wrogiemu kłamcy i przez Parakleta wrócę na Drogę I jeśli wszyscy, których kochałem znajdą się kiedyś na miejskim cmentarzu Nie będę sam modlił się, śmiejąc, czekają na mnie na Drugim Brzegu I mam nadzieję o Piękny Panie, że zawsze będę klęczał z pokorą i czując Świętych w sercu i Niebie odrodzę się łącząc się z Tobą Bukłaki mając pełne nadziei bez Judaszowej beznadziei kroczę wśród burzy, gdy tak wielu biegnie dziękując, że „jestem” nie nadaremnie
    4 punkty
  16. Zaufałam. W gorączce lipca, gdy Słońce oślepiło mnie blaskiem. Nie sądziłam, że tak szybko gwałtowność nieba przyniesie burzę i chłód.
    3 punkty
  17. Świetlna huśtawka spadł pomidor – wyskoczył il pomo d'oro
    3 punkty
  18. mówią że cisza nie boli ale nie ta która sama alejkami spaceruje ona tam mocno cierpi że aż ją słychać jak płacze tylko krzyż ją rozumie który to miejsce ozdabia
    3 punkty
  19. ,,Bo nie jest światło, by pod korcem stało...'' - C.K Norwid Ballada o Zasłużonym I Siedząc tuż przy ognisku, legend wznosi się żar W wielkim przejęciu milczenia, Szukając tych słów uwielbienia, By uczcić tych, którzy przynieśli wolność i dar, Wtem jeden starzec wstaje, wolno wzrokiem wodzi, Wy nie znacie - rzekł - legendy, O tym, jak mężny człowiek przez ciemne losy brodził, To prawda, a nie bajędy! II Był pewien to młodzieniec, ni bogactw, sław żądny O wielkim sercu, wielkiej dumy, Na tę krzywdę ludzką czuły, Zawsze był on daleko, od każdej tej wojny, Bo gdy oni topory gotują na potyczki, Ludzie od brawury krwawią Błędne drogi swe sławią On jeden znał na ślepy gniew skuteczne odwyczki, III Że jego ta Kraina, jego ta rodzima W krew, topory, broń bogata, Plemię wojów, gdzie rządzi Sarmata, Nie ma wsród nich Ateny, co by ich broniła, Jak żyć w takim narodzie? O krwi tej wampirzej? Gdzie brat bratu jest katem, Gdzie zło mieni się światem, A każdy dzień wygnania jest do prawdy bliżej. IV I runął gmach tej dumy, własna krew zburzyła, Bo rządził okrutnik, Sarmata, Zgubiła krwawa krucjata, Aż ta mgła zapomienia ten naród spowiła. Nie zapłaczą już po nich, nie wniosą moditwy, Cała chwała w gruzach legła Gdy Śmierć wreszcie ich dosięgła, Zostały tylko zgliszcza posród wielkiej bitwy. V On - Ateny wybraniec - przeżył te wojenki, Swą Dolinę Krwi zostawił, Głos Bogini go wyprawił, By w siłę przemienić te jego mroczne męki, Mijał państwa dumne, gdzie zdradę w złoto kuto, Gdzie kamień serca otula, Gdzie wicher Śmierci hula, Wtem kłamstwem i mrokiem już dusze im zepsuto. VI Mijał, mijał Krainy, Nawii i Tartaru, Tam gdzie czas w pył się obraca, Skąd nikt żywy nie powraca, Tam pod osłoną nocy braknie Nieba daru, Wtem on stanął i widział - jak gniew wszystkich zaraża, Jak dzuma, co szła z obcych stron, Niosąc ze sobą mroczny zgon, Lecz zdrowe serca twardo trwają u ołtarza. VII Dotarł więc do Krainy, co dotąd spokojna, Gdzie nikt nie znał tam oręża, Gdzie prawo zło wciąż zwycięża, Wnet z oddali już wyła ta Horda potworna. Nadciągali ci Siewcy, tej wielkiej Zarazy, Ich atrybutem bułaty, Pod nimi rącze bachmaty, Kurz ich kopyt okrywa ostatnie Oazy. VIII Wybuchła wielka trwoga, ludzkie serca mrozi, Krzyk rozpaczy po domach grzmiał, W drżących dłoniach miech każdy miał, Bo czuli, że ich życiom - pewny koniec grozi, Wtem modły swe wznosili, klnąc swe srogie losy, Szykowali się do boju, Wsród wielkiego dusz roztroju, A z ziemi wznosiły się, ku Niebu ich głosy. IX Wtedy wyszedł przed hufce, spokojny i blady, Chcąc uciszyć ten Chanów szał, Bo w duszy moc Bogini miał, By zamiast mieczem godzić - udzielać im rady, ,,Stójcie!'' - krzyknął, gdy blask Jej - sumienia ich budzi, Wszak krew ta bratnia wciąż płynie W szaleńczej świata godzinie, Mordu waszego pycha - Niebios ład przetrudzi! X Ugięli kark Chanowie, strachem pokonani, Gdy blask Jej ich już przeraził, Gdy duch ich się przeobraził, Padli twarzą na ziemię, Atenie oddani, Mędrcy, słysząc Bogini, co przezeń wołała, W tym, czym go wieczny los darzy, Wyżej niż trony cesarzy, Zasłużonym go zwali - Śmierć przy nim skonała, XI I nastał czas pokoju, co krew dawną zważył, Gdy radą swoją ich wspierał, Złe myśli z serca wypleniał, By nikt już o pożodze i rzezi nie marzył. Dla Chanów był jak Ojciec, mędrców żywe Prawo. Złączył ich jeden wspólny trud, Ocalić każdy świata lud, I rządzili tą ziemią - wspólną chwały nawą.
    3 punkty
  20. w progu światło to przeszedł dzień w środku wiersza niezgaszona lampka i kilka przebudzonych słów za oknem powtarza się jedno i drugie cień miasta przedziera się przez żaluzje słońce drapie się w moje czoło
    3 punkty
  21. Puste półki jak z k.....Syn Trochę seksistowskiego hip hopu O którym nikt nie wie W realu jestem za grzeczna Talerze, spodki wszystko dobrze tnie powietrze na romby, tańczące romby Jeszcze! Jeszcze! Tańczcie szalone struktury Dzikie i nieposkromione Ja się zapadnę i zjem później Bardzo dużo później. Nie ma na czym jeść Siedzę w fotelu milcząc Umiem tak robić podczas chodzenia i słów.
    3 punkty
  22. Życie w życie W życiu jak w życie - Można się schować i pobuszować, na jednej nodze stać, na wietrze balansować albo w bezruchu trwać. W życie jak w życiu - ziarenko kiełkuje, mrówka podepcze ukradkiem, ptak ziarno wydziobuje, kłos chwieje się ostatkiem. Słońce sił dodaje, a noc je odbiera. Żyto życiem się staje, życie żytem umiera.
    3 punkty
  23. @Charismafilos dzìęki, że jesteś. @Radosław przeszłam, jak każdy przez coś prędzej czy później ;) @hollow man lubię szczerość, u siebie i innych. @violetta za dużo samodzielności i domu odziera z kontaktów. Kino może jest po to, żeby pobyć w innej przestrzeni. ;) @Berenika97 tak. Dziękuję. @tie-break dwa pierwsze wersy to za mało do interpretacji relacji. Nawet jak się robi wszystko samemu to i tak nie o to chodzi. Puentą jest cała ostatnia zwrotka. @Marek.zak1 ścisksm sąsiedzie. Ciągle jeżdżę koło Ciebie, jakby to byĺa podstawowa ulica w okolicy. Ale chyba jest :D @Whisper of loves rain to miłe, że zrozumiałeś i pochwaliłeś. Dziękuję.@Waldemar_Talar_Talar Są takie chwile. Wnioskuję Waldku że też je znasz. @Christine ja też go lubię, za prostotę i otwartość. Drodzy, dziękuję za lekturę. Ciekawa jestem, czy ktoś piosenki odsłuchał. Brzmi mi w pamięci refren, ale to moje, więc nie mam pewności, że w innych zostaje. Dobrego, słonecznego dnia, bb
    3 punkty
  24. Do niczego się nie przyznawaj. Uciekaj. Ciepła letnia noc, światło powietrza wypełnionego neonami lateksowego blasku. Przeczekaj. Tatuaż kroczący czarnym kształtem skorpiona. Doskocz. Szklanka rozbita na twarzy, nie pierwszy raz, jak deszcz w pamięci drzewa. Pozostań. W pętli. Spojrzenie salamandry, okaleczonej brzytwą wyostrzoną o krawędzie zaciśniętych pięści. Odejdź. Ostatnia pieczęć. Siódma.
    3 punkty
  25. Stańmy obok tego drzewa. Spójrz jak spada na nie milczący krajobraz. Milczące niebo prószące mżącymi kryształkami lodu. To drzewo jedyne. Samotne. Gdzieś w polu nieskończonej pustki. I gdzieś w pół drogi, kiedy idę: Ty. I znowu: Ty. Te skrzące się drobiny osiadają na twoich rzęsach. Na moich. Naszych włosach. Oprószają srebrem skronie. I dłonie, kiedy wyciągamy je do siebie w rozterce i trwodze nieubłaganego czasu. Nie słychać niczego. Nawet wron, które zazwyczaj uświadamiają nam swoją obecność. W dalekich odgłosach grzęznących w gąszczu chropawych, brudnych nawoływań… Chodźmy. Pójdźmy. Gdzieś. … dokądś... Gdzie nie spojrzeć, olśniewająca biel. Tak bardzo lśniąca, że aż oślepia. I rani. I ta biel rozwija przeogromne skrzydła milczących oceanów. Oceanów westchnień idących skądś, dokądś… - znikąd i donikąd… Jakby ze snu wychodziły czyjeś oddechy, niknące w oddali. W jasnej przestrzeni nieskończonego śniegu padającego miękko. Coraz więcej na gałęziach i dłoniach mrozu. Na twarzy mojej i twojej. Na źrenicach naszych… Kiedyś tutaj, latem… Lecz teraz nie ma niczego. I chyba nigdy nie było. Bo gdzie spojrzeć, jedynie biel skrzypiąca pod stopami. Mżąca w spojrzeniach zlęknionych pustką. Wszechpotężną, bo obojętną. Wzgardzającą nami. Otulającą coraz bardziej mrozem. Nic nie mówimy. I chyba nigdy nic nie mówiliśmy. Bowiem zamarzły nam w tej obojętności usta. Szronem okryte. Śmiertelnie blade. I twarde jak kamień. Błyszczące… Lecz cóż mogłoby z nich ulecieć w przestwór? Jedynie ciche, zalęknione metafory. Wytarte jak okładka starej książki. Rzucona w kąt ciemnego pokoju. Już niczyja. Pokryta kurzem i srebrną pajęczyną smutku. Widzisz? Spójrz. Jesteśmy samotnie nadzy w swym jasnowidzeniu. Przejęci chłodem i ciszą. Co przed nami? Kamienna nicość. Dwa kamienie. Skute lodem lśniące obeliski... (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-01)
    2 punkty
  26. Jego prekursorem był Le Corbusier Tworzył bryłu z surowego betonu Takie jak np. Boston City Hall Ciężkie, monumentalne, strukturalne Geometryczne kształty i minimalizm Surowość designu pod każdym względem Jak w filmie z Adrienem Brodym Ta bezpośredniość i szczerość formy Rozwinęła się w latach 50-70 tych Liczyła się architektura i estetyka Ten kontrowersyjny nurt powstał Na potrzeby rozwoju miast i technologii Z punktu widzenia filozoficznego Konstrukcja jest równa estetyce Cechują go masywne, ciężkie bryły Wyraźne często kanciaste formy Najczęściej łączony ze stalą i szkłem Estetyka oparta na formie i braku zdobień...
    2 punkty
  27. kolorowa cerata ani biały obrus ba nawet bukiet polnych kwiatów nie upiększy tak kuchennego stołu jak najzwyklejsza kromka chleba w koszyku
    2 punkty
  28. 29. Pobojowisko (narrator: Agrianin) 1. Krew miesza się w piachu — tam już nie ma Greka ani Persa. 2. Ranny przy drodze, oczy jak u zwierzęcia złapanego w sidła. 3. Nie drżyj, żołnierzu: w twoim wzroku widzę własny koniec. 4. Ostrze znalazło serce — bez gniewu, bez modlitwy. 5. Jeśli patrzą bogowie, to bezradnie jak ludzie. 6. Zamknąłem mu oczy — gest bez znaczenia, w świecie bez znaczeń. 7. Odcinam palec z pierścieniem. Nie gniewaj się. Złoto przeżyje nas obu. 8. Idę dalej — z kieszeniami pełnymi łupów i jednym wspomnieniem. cdn.
    2 punkty
  29. będąc w koreańskim kinie, na chwilę... układam płatki wiśniowe w deszczu bosych stóp w powietrzu pachnącym bulionem wije się makaron na niebieskie palce nawleczony wśród oczu czarnych spokojnych jak dusze przewijam minuty filmu a one mówią że przesyt jest niezdrowy
    2 punkty
  30. Księżyc i gwiazdy Gwałtowny oddech Świat nie kończy się Na twoim słowie Ani na szybkim podnieceniu Totalne rozbicie...
    2 punkty
  31. gdzieś daleko dalej niż noc uśmiech ze smutkiem kłócą się o to kto racje ma uśmiech się uśmiecha mówi bracie to ja mam klucz do bram gdzie nie ma łez smutek zaś się chwali to ja cierpieniem i bólem szpecę twarze ty tak nie umiesz podsłuchało to stare drzewo powiedziało nie kłóćcie sie każde z was ma racje kto jak kto ale ja to wiem życie bez was to pusty sens to wiecznie zimny wiatr warkocz bez splotu trudny wiersz
    2 punkty
  32. @hollow man Chyba najbardziej boli nie to, co było złe — tylko to, że nigdy nie dowiemy się, jakie było naprawdę. @Berenika97 Dziękuję. „Relikwia” to bardzo trafne słowo — dokładnie tak chciałem, żeby ten list istniał w tekście: jako coś, czego się nie otwiera, tylko nosi. @Christine Dziękuję. Strach potrafi udawać tarczę, a zostawić po sobie ranę. Pozdrawiam.
    2 punkty
  33. @Berenika97 Bardzo dziękuję!!! Trafnie napisałaś, że śmierć wszystkich zrównuje. Chciałem, żeby Agrianin zachował człowieczeństwo, jeszcze długa droga przed nim. Pozdrawiam @Christine Serdecznie dziękuję !!! Mądrość nie chroni. Tylko liczy rany bez zdziwienia. Grot leci prosto, póki wiatr nie zachichocze – oto cała prawda. Możesz znać mapy, lecz kamień pod sandałem napisze twą historię. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  34. Gdzieś w pięknej dolinie U podnóży Alp szwajcarskich Stoi mały drewniany domek Gdzie czas stanął w miejscu Gdzie woda płynie strumieniami Gdzie ludność jest przyjazna Gdzie każdy dzień jest błogi Gdzie pasą się owce i krowy Gdzie krajobraz jest oszałamiajacy Gdzie jesteśmy znowu razem Połączeni jak niegdyś i zakochani To nasz wymarzony dom, Pełen dzieci, miłości i szczęścia A tym domem jest raj....
    2 punkty
  35. ono stawia kroki we mnie skwer marina bulwar stara podstawówka stara miłość wódka
    2 punkty
  36. nie byłem dziś w najlepszym nastroju coś mi w głowie wibrowało zatrzymałem się zaniepokojony pojawił się przy mnie obłok spojrzałem na niego otoczył mnie i porwał znalazłem się w przestworzach zamknąłem oczy nie nie światło mnie oślepiło ale obrazy jakie zobaczyłem oswajałem myśli przesunięcie czasu było o minimum dwadzieścia lat to tam zobaczyłem JĄ nie nie ze mną czy to możliwe przecież ... bałem się otworzyć oczy stałem oparty o drzewo w parku przechodnie nie zwracali uwagi a ja ja rozważałem w myślach czy można coś zmienić postanowiłem to zrobić siłą woli nawet gdybym miał nie wrócić do rzeczywistości powoli otworzyłem oczy poczułem że moja jaźń przenosi mnie w inny wymiar zauważyłem moje drugie JA stojące obok nie tylko potrafi się przemieszczać ale sterować urządzeniami zapisu czasu podeszło do najbliższego transmitera skasowało malutką sekwencję niechcianych obrazów i wróciło do mnie myślę że te sceny zniknęły z przeszłości wróciłem do parku postanowiłem opuścić to miejsce pomyślałem o NAS nie wspomnę o tym będę… starał się być jeszcze bliżej Ona jest taka … 1.2026 andrew Sobota, już weekend
    2 punkty
  37. Wiele żelaznych zasad zostało już zezłomowanych.
    2 punkty
  38. @Berenika97 Drugie dno tej historii - to lisek zjadł słoninkę, a nie wróbelki:-) Dziękuję i pozdrawiam serdecznie ☺️ @Jacek_Suchowicz Bardzo ładna wersja:-) Początkowo miało być dla dzieci;-) Dziękuję i pozdrawiam:-) @Rafael Marius Wstrętny, ale też coś jeść przecież musi:-) Dziękuję i pozdrawiam ☺️ @Amber Bardzo się cieszę ☺️ Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:-) @wierszyki Oryginalna, świńska słoninka;-) Dziękuję i pozdrawiam 😉 @Kwiatuszek @Sylvia @piąteprzezdziesiąte @infelia @Whisper of loves rain @huzarc Dziękuję bardzo za czytanie i serduszka☺️ Pozdrawiam cieplutko każdego z osobna!
    2 punkty
  39. Życie Pobladłe drzwi zatrzaskują przestrzeń. Mdlejąca klamka ugina się ze strachu. To mógłby być pokój dziecinny z pluszowym misiem i lalką na biegunach. Codzienność, zamieniona w dorosłość, krzyczy – stęka dębowymi sękami. Ułożona w formę do straszenia dzieci i staruszków przykutych wzrokiem do łóżka, do zasłonek, do różowego kubka z rurką. Życie toczy się pomiędzy – jak kulka po drewnianej podłodze, od kołyski do trumny. Spaceruje między drzewami pełnymi ptaków, wiatru i słońca. Samotnie. A przecież można nacisnąć guzik, nie patrzeć na mdlejące drzwi i pobladłą klamkę. Wysiąść jak na przystanku na żądanie i pobiec w pole, za motylami, do lasu dębowego – zanim zrobią z niego trumnę.
    2 punkty
  40. Popatrz jak ładnie świeci Księżyc dla dziwek Dziwne, zadziwione Istoty bajkowe Rozsądku za grosik Takie maleństwa słodkie Mają oczy Gdzie mają oczy? Nie mów że nie mają jak trzy mądre małpy Znają się na rzeczy W trójcy jedynej prawdziwej Nie widzieć Nie słyszeć Milczeć
    2 punkty
  41. Pijany świat Kręcę się popatrz jaka jestem ładna Taką tam tam Stoi Madzia czekaj mówi coś Pijana Nadal ładnie Stoi Madzia Och jak dobrze udaje Rytuały Tybetu szósty jeszcze nie
    1 punkt
  42. Niegdyś z wieczornym zmierzchem, Udawano się śpiesznie na sen, By zaraz bladym wstać świtem, Pracy na roli poświęcając się ciężkiej, A liche małe gospodarstwa, Dziedziczone z ojca na syna, Pozwalały wszechobecną biedę przetrwać, Przez kolejne wielodzietnych rodzin pokolenia… Dziś uliczne latarnie, Oświetlają długie ulice, Choć niekiedy blask ich łapczywie, Kradną zalegające brudne kałuże, A głośnych dyskotek neony, Odciągają od beztroskiej codzienności, Tłumy nowoczesnej młodzieży, Mającej w pogardzie ślady przeszłości…. Niegdyś w wielodzietnych chłopskich rodzinach, Na kubek ciepłego mleka, Czekała cierpliwie dzieci gromadka, Biorąc go w ręce z wdzięcznością w oczach, Jego gasnącym ciepłem, Ogrzewając nieśpiesznie swe dłonie, Nim kolejne długie zimne noce, Odcisną się piętnem na ich dzieciństwie… Dziś w wystawnych restauracjach, Karty pełne wyszukanych dań, Kuszą niejednego zamożnego klienta, By gotówką bez opamiętania szastać, Lecz za ich marmurowe progi, Nie mają wstępu żebracy i bezdomni, Bijącą z oczu pogardą naznaczeni, Z pobliża ich zawsze przepędzani… Niegdyś koń choćby w lichej stajni, Skarbem był prawdziwie bezcennym, Gdy w tamtych czasach biedą naznaczonych, Ciężkiej doli mógł ulżyć, A w każdym wiejskim domostwie, Upadłą na podłogę chleba kruszynę, Podnoszono zaraz troskliwie, By nie podeptać jej butem… Dziś biznesowi magnaci, Na wystawne, pełne przepychu bankiety, Podjeżdżają drogimi limuzynami, By podkreślić wysoki swój status społeczny, Lecz pośród wykwintnych potraw, Na zastawionych białymi obrusami stołach, Często dogadywaną jest korupcja, Gdy w grę wchodzi kolejny wielomilionowy przetarg… Niegdyś śmiertelne choroby Przez długie lata dziesiątkowały Populacje setek rozległych wsi, Nie szczędząc maleńkich dzieci, A o dzieciach z głodu i chłodu pomarłych, Niegdyś w stuleciach minionych, Nie pamięta dzisiaj już nikt, Każdy woli tylko się bawić… Dziś gdy w blasku fleszy, Upływają celebrytom kolejne dni, A terminy kolejnych operacji plastycznych, Rezerwują z wyprzedzeniem wielotygodniowym, By oszukując czasu upływ, W oczach fanów im wiernych, Czuli się zawsze piękni i młodzi, Aż do samej trywializowanej tak śmierci… Niegdyś w starych chłopskich rodzinach, Gdy dobiegał końca panieństwa czas, Warunkiem dobrego zamążpójścia, Pokaźny dla córki był posag, Pielęgnowaniu dziedziczonych domostw, Przez pokolenia wszelkich starań dokładano, Drewniane ściany wapnem bielono, Obejścia starannie uprzątano… Dziś po lichych chłopskich chałupach, Zimne popioły dawno rozwiał wiatr, Nie pozostał po nich najmniejszy ślad, Wszystko wokół wysoka trawa porosła, A sięgające nieba szklane wieżowce, Nowych czasów milczącym są totemem, Lecz otwartym pozostaje pytanie, Czy czasy te od tamtych są lepsze…
    1 punkt
  43. język bywa jak sopel lodu albo płomień ślizga się po szeptach jakby nie dosłyszał oddechu i nie widział drżenia skóry a jednak zgaduje pragnienia wie czego dotknąć żeby nie spłoszyć wie gdzie zostać żeby było ciepło czeka jak ciało przed ruchem bo wie że gdzieś nad nami zapisuje się puenta która spadnie dokładnie tam gdzie trzeba
    1 punkt
  44. Czas zatrzymał się na chwilę chłonąc deszczowe niebo na rozstaju dróg a potem ucichł jeszcze bardziej czując pod skórą upływ mijających dni tylko monochromatyczne tykanie zegara przywróciło mnie na chwilę do życia tak bardzo oddalonego od prawdy. Autor fotografii: M. Lewandowska
    1 punkt
  45. Zgrzyt gąsienic, metaliczny jęk. Kolumna pancerna wtacza się w kadr. Smuga dymu nad spalonym polem - w odcieniu „grafit mat". A pośród gruzów — modelka w butach z limitowanej edycji. Kamery śledzą każdy ruch, czy to żołnierz biegnie, czy influencerka po wybiegu? Wchodzę w transmisję na żywo: bitwa trwa w 4K, z komentarzem lifestyle. Prezenter mówi: „Wojna to nowe tło dla odwagi i stylu”. Na dole ekranu — kod rabatowy. Okopy — jak przymierzalnie z luster błota, pociski błyskają jak flesze. Z nieba spadają drony i konfetti, a między wybuchami reklama: „Odkryj siebie na nowo”. Nie wiem już, gdzie kończy się front, a gdzie zaczyna banner. Klikam „Zamknij”, ale okno nie chce zniknąć. W ciszy po ostatnim strzale zostaje tylko echo sloganu: „Bądź sobą — nawet pod ostrzałem”.
    1 punkt
  46. @APM Obraz pokoju dziecinnego, który mógłby nim być - to jest przejmujące. Życie między kołyską i trumną... Możnaby z tego naprawdę kawał ciężkiego wiersza zrobić i wpuścić czytelnika w ciemny kanał, ale masz litość.
    1 punkt
  47. tasujesz godziny między jawą a snem mieszasz minuty jak zupę w garnku a miksem z sekund wypełniasz cień układasz pasjans - przestań nie warto być może ekran wyłączyć lepiej by własne serce w końcu usłyszeć ono doradcą bywa najlepszym stworzy nadzieję pocieszy ciszę :)
    1 punkt
  48. w sklepie kasjerka wydała mu resztę uśmiechała się jakby widziała jego żołądek rano zostawi pół herbaty na wieczór i tak w kółko aż glina pęknie i wyrośnie z niej kwiat bez nazwy
    1 punkt
  49. Ludzie są braćmi. Jak Kain i Abel.
    1 punkt
  50. Nie pytaj mnie czy boję się śmierci, gdy czuję pulsujące życie, w dłoniach trzymam światło, a w sercu zielone nadzieje. Nie pytaj mnie o to, bo ona jest pewna jak ptaka lot, który kończy się niepostrzeżenie. Lękam się, bo gdy słońce rzuci cień na moje dni, co wtedy zrobię ze swoim sumieniem.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...