Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Miasto zamarzło w nocy. Biała Królowa trzyma wszystko w garści. Ale oni nie grają w jej grę. Pięciu typów przejęło mój rewir - jakby zawsze tu byli. Na śniegu piszą swoje prawo - krzywo i krótko. Wolne duchy z cynicznymi pyskami. Wiedzą ile kosztuje przeżycie i komu wolno ufać. Nie chcą, żebym trzymała ich na smyczy. Złote klatki są dla ludzi, którzy wierzą w układy. Oni chcą jedzenia i dachu - czystej transakcji. Jestem im potrzebna jak alibi. Czułość? Śmieją się pod wąsami. Ich wzrok to przesłuchanie pod gołą żarówką - zimny, świdrujący, pełen żądań. Włamują się do mojej głowy bez wytrychu, wdrapują się po gzymsach duszy. Aż wreszcie wyciągają na światło to, co chowam najgłębiej - moje miauczące wyrzuty sumienia.14 punktów
-
wybacz że czasem w moich słowach chowa się jakieś zamyślenie dziwna zaduma - niby psotna lecz lubi tęsknić poza wierszem czasem cyrkonią wśród metafor skromna łza zalśni na jedwabiach i jak tu teraz trzymać fason i jak się bardziej nie odsłaniać gdy gest niepewny mówi wszystko mój uśmiech na dnie kubka z kawą pytania o najkruchszą przyszłość uwite z tęcz i poświat gniazdo w żadnym obrazie się nie skryję w żadnym półcieniu w żadnym szepcie niech mnie więc z rozsypanych liter na nowo złoży twoje serce12 punktów
-
popołudniową porą na ławce, nie najśmielszy tak grzecznie mnie zaczepił niedokończony wierszyk. ubrany w cztery zwrotki, na nogach zgrabne rymy, nieśmiało mówi do mnie: - wiesz, nie mam puenty, wymyśl. kolejna wiosna mija chcę miniaturki dzieci, i cały czas się martwię bo nie mam ich z kim sklecić! Więc mówię tak do niego: cóż do stracenia miałam, - gdybym cię choć troszeczkę… to może bym została? * reszty się już domyślcie nie będę paplać przecież, że puenta jest szczęśliwa, a wiersz? jak nikt na świecie.11 punktów
-
roztańczona nosi suknię z mchu i gwiezdnego pyłu zbiera guziki zgubione na rozstajach dróg i łączy je w pary z pętelkami mieszka na palmie, która czasem odbija by czas płynął wspak twierdzi, że podglądają ją szpar gały a gdy zapytasz ją o drogę wskazuje na chmury mówiąc, że tam są miasta zbudowane ze śpiewu wróżek gdy księżyc czasem wpada do rzeki z krzykiem biegnie na ratunek mieszka gdziekolwiek samotnie lub otoczona małymi serduszkami zostawia świat za sobą by pogrążyć się we własnym dziwność to jej schron jej ojczyzna __ 7 stycznia obchodzimy Dzień Dziwaka😉11 punktów
-
Oczekując na śmierć, z nudów, ze strachu lepię dzieci albo je wycinam. Z pluszowego krzyku odbitego przez okna domów w drzwi otwarte na klucz jak pytania, z krzywego uśmiechu, z poświaty pogardy klejącej się do ekranów, które mrużą pęknięte źrenice we śnie. A potem pójdą zabijać i umierać. Czego my nie zrobiliśmy, kiedy był na to czas – nasz czas.10 punktów
-
Siłaczka Wszystko wciska mi się do głowy Niezapłacone rachunki Niepodlane kwiaty Pranie Spacer Joga i gimnastyka Suplementy, szklanka wody Terminy lekarskie rodziców Pytania dzieci Rozlane mleko Nienapisane wiersze Do koloru do wyboru pięknie czarno-białe Otwieram oczy Słońce wyciskam jak cytrynę Łzami krwawię poranek Uśmiechem zabijam smutek jak muchę na parapecie.8 punktów
-
Gdzie strzeliste sosny nie sięgają błękitu nawoływaniem nocnego ptaka, porzucam fałszywe jabłko na śniegu. Podziwiam rozbielony szkarłat chmury. W ogniu krwi, na dachu świata moje anioły i kruki rozszarpują twoje popieprzone serce.!7 punktów
-
zdradzę ci tajemnicę widzisz ten pusty kościół którego grube mury kryją wiele dusznych łkań zawsze siadam w ostatniej ławce blisko drzwi tam gdzie przeciąg liże plecy na Świętego Łukasza rozkładają stragany lubię ten gwar ciało o ciało ortalion o zamsz tylko wystrzał z kapiszonów na chwilę odwraca uwagę nici przejrzyste nici na brokatowych piłeczkach miedziane włosy lalek nylonowe pończochy pogubiły oczka byle do nocy na długość rozbłysku na godzinę snu7 punktów
-
byłaś byłem byliśmy niebo pełne gwiazd a dziś dziś takie puste smutne patrzę codziennie może znów... zabłyśnie blaskiem 1.2026 andrew6 punktów
-
lubię uśmiechnięte chwile łzy szczęściem wywołane gdy w wierszu echo z wiatrem rozmawia głupią minę śmierci która z życiem przegrywa widok krwi którą ktoś honorowo oddaje kochanków którzy księżyca się nie wstydzą radość dzieci wołających mamo lub tato lubię tych co znajdują czas dla starszych umieją mówić o miłości nie udawanym słowem ja na te lubienia nic nie poradzę - bo taki już jestem na ich tle zwariowany5 punktów
-
po długiej krętej i wyboistej drodze dotarłem do miejsca w którym serca łączą się z niebem i tak jak przed laty z ustami przyklejonymi do szyby poprosiłem o ciastko z kremem5 punktów
-
Znam twe inicjały — ponadto: wiesz, że nic. Jednak… wyobrażam sobie, jak w tej mgłą osnutej dobie ściągasz rękawiczki — by wysmukłą dłonią wskazać mi nasze wieżyczki.5 punktów
-
Tutaj nie można łowić. Więc może Pan zostawić w torbie swoje wędki i przynęty. Tak te sztuczne jak i naturalne. Żywe i martwe. W tej rzece jest tyle zbyt cennych ryb, nie można ich brutalnie schwytać na haczyk, wyrwać z błękitnej, czystej toni. Z ich uporządkowanego, rybiego, podwodnego świata. To nieludzkie. Polować na bezbronnych. Najlepiej jeśli w ogóle pan odejdzie. Ale ja nie jestem wędkarzem. Siadam nad brzegiem jedynie po to by odpocząć w cieniu drzew, by zastanowić się nad sobą i życiem. Wyborami na które i tak nie mam wpływu. Czasami przeklinam los. Wyrzutka i odszczepieńca. Dziwne, że w ogóle mnie zauważono, bo najczęściej omija się mnie jak śmiecia. Krzywią się twarze przechodniów, jestem zrównany do roli ciemnych zaułków najgorszych, miejskich ulic. Śmierdzących od pijackich posiedzeń. Zanieczyszczonych workami zgniłych resztek, pudłami pustymi jak oczy bezdomnych, którzy leżą na tej upodlonej nędzą włości, błagając o łyk wódki, działkę lub śmierć. Deszcz pada mi na głowę, lecz nie zmywa za sobą grzechu człowieczeństwa. Grzmoty biją wokół mnie, gdy ledwie żyw sunę pod most by rozpalić zamokniętymi zapałkami choć jeden płomyk nadziei. Płomień opala mi palce. A ja widzę w jego wnętrzu dom. Nie ten, który niegdyś miałem. Klatkę dysfunkcji. Pijaństwa, przemocy i zimnej obojętności. A prawdziwy. Poczęty we śnie. Otoczony miłością i zrozumieniem. Spokojną rozmową i wsparciem. A potem uświadamiam sobie, że to było tylko złudzenie. Znów przespałem noc. I nastał już koszmar dnia. Zmarnowanego życia. To kim pan wreszcie jest? Jestem nikim. Poetą. Wspomnieniem. Moją wędką są długopis i zeszyt. Przynętą wiersze. Wie Pan jak to jest. Wędka z marchewką u końca sznurka. Lecz ja muszę i zawsze chciałem być sam. Tak jak tu nad rzeką. Lecz widzi Pan, trawi mnie choroba umysłu i duszy. Jej nieuleczalnym objawem jest wena. Stąd te wszystkie nieplanowane przynęty na ludzi, którzy jeszcze potrafią współodczuwać. Da pan wiarę, że nie miałem w życiu innej kobiety niż poetki? Uzależniam je. A one mnie. Niszczymy się wierszami nawzajem. Tniemy się słowem. Trujemy rymem. A celem naszym nie jest miłość a wolność. A potem gdy wizję naszych dzieł się bezpowrotnie rozchodzą. To wracam pod most, na ławkę czy do noclegowni. I piszę znów. Nie z potrzeby wyrzucenia z siebie uczuć a z choroby umysłu. Przekleństwa poetyckiego. Nieznajomy wskazał kogoś na ścieżce opodal bulwaru. Ta panna przysłuchuję się nam i patrzy na pana jak w obrazek. Wygląda jak śmierć. Przyszła wreszcie po pana. Wiele już podobnych śmierci przeżyłem. Obawiam się za każdym razem, nie lądując finalnie w kostnicy, że jestem nieśmiertelny, bo nie umrze z miłości ten co w nią nie wierzy. Jeśli nie wierzyć w demony to one nie mogą nas opętać. A ona, wierzy i w miłość i w demony. Zakochała się w demonicznej postaci poety. Tak naprawdę kocha jego wiersze nie ciało. Bo ciała nie ma. Jest tylko wspomnienie. I rany na kartkach zadane długopisem. Uzależniły ją. Stygmatyzują ją, każda z osobna pod postacią blizn na przegubach. https://youtu.be/1YhR5UfaAzM?si=tEM4iH2L9oX92HPT5 punktów
-
z każdej drogi wracam do domu który czeka jakby brał mnie w ramiona chociaż często już nikogo w nim nie ma lecz to miejsce wciąż pamięta wszystkich5 punktów
-
Sułtan pięknie wysublimowanej poezji. Faraon wzruszających utworów, które tak za serce. Król facebooka na blokach i w oknach i za przepierzeniami oraz ta mniejsza, gorsza, słabsza i zupełnie wcale nie aż taka druga połówka. Warszawa – Stegny, 05.01.2026r.4 punkty
-
Dotąd zwaśnieni sąsiedzi o miedzę, Jak przesiedleńcy z Krużewników, W mig chwycili za wiadra z wodą I pognali ratować chałupinkę od pożogi. Nieśli ratunek mimo jęzorów ognia, Mimo belek spadających na głowy. Staruszkowie, przez świat zapomnieni Czekali na ratunek, tracąc dech i życie. Pożar tańczył swój dziki korowód, Chciwymi skokami sięgał strzechy. Woda, choć tak jej niewiele, Niczym deszcz siąpiła i siąpiła. Nikt nie myślał o starych waśniach, O granicach, które dzieliły pola, Tylko o ludzkiej tragedii, bólu I o tych dwojgu, co wzywali pomocy. Aż wreszcie ogień, zmęczony oporem, Skulił się w żar pod sczerniałym dachem. A dym, jak dusza, co odchodzi z ziemi, Wsiąkł w wielką noc nad osadą cichą. I stali razem, zasmoleni, cali w pocie, Patrząc, jak iskry gasną, trzaski ustają, A w zapłakanych twarzach sąsiadów Odbiła się niejedna gorzka łza. Nad ranem dym uniesie się jeszcze lekko, Jakby niósł przebaczenie nad wioską. Cisza rozleje się po zagrodach, psy ucichną, A wiatr przewróci dzielący ludzi płot…3 punkty
-
matka dziecku żona mężowi - nawet w ubraniu jest naga nie oceniaj gdy wstyd ukoi - malowała się coraz mocniej dla niego jego chłodnych dłoni cicha noc, święta noc była dla nich gdy boskie ciało spożywali3 punkty
-
cała droga gdańsk szczecin calais a później camden cię zasysa kochasz się z mężczyznami pachnącymi diorem ten sam smak przegryzionych warg zasypiasz jestem jeszcze przez chwilę3 punkty
-
Nigdy do ciebie zawsze z tobą co zrobię gdy tak się stanie czarną listą obwinę wianek pytanie jesteś wierszem3 punkty
-
@Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Ja mam do czynienia tylko z dachowcami. Moi starsi już sąsiedzi zaopiekowali się bezdomnymi kotami, ale zdrowie im szwankuje i sami potrzebują pomocy. Trzecią zimę wspomagam ich w dokarmianiu kotów, teraz są cztery, w ubiegłym roku była piątka. A koty tak się przyzwyczaiły, że teraz buszują po moim ogrodzie i podwórzu. Czasami czuję się, jakby mnie inwigilowały. Moja przyjaciółka ma domowego kota i on mnie tak nie interesuje, jak te bezpańskie. Mam wrażenie, że one są o wiele bardziej inteligentniejsze i szybciej okazują radość i wdzięczność niż te domowe. Lubię obserwować ich zachowania i charaktery - są bardzo różne. No a co do sumienia - potrafią przyjść pod drzwi, popatrzeć w oczy, pomiauczeć - i już nie mogę się im oprzeć, zdecydowanie biorą mnie na litość, manipulują jak chcą. :))) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Właśnie się o tym niedawno przekonałam, że to niezwykli manipulatorzy. :) @Alicja_WysockaBardzo dziękuję! Pięknie to ujęłaś - "człowieczeństwo przyłapane na gorącym uczynku". To może być właśnie ta chwila, "bycie" ponad emocjami rozpada się na kawałki. :) @andrew Pięknie to odwróciłeś - z ich perspektywy to wszystko wygląda inaczej. Serdecznie dziękuję! :) @Amber "Sumiennie na sumienie" - świetne! Bardzo dziękuję! :) @lena2_ Bardzo dziękuję! Polubiłam te przemyślne koty. :) Chciałam stworzyć trochę lżejszą atmosferę noir. Masz rację, przy mrozach będzie to poważny problem dla zwierząt. Moje " typki" mają już "dom". :) @hollow man @Simon Tracy @Migrena @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! :)3 punkty
-
Staraj się tworzyć więcej niż słowa, kiedy chcesz usiąść, to wyjdź Słuchaj więc serca, gdy boli głowa Pamiętaj, kajdany to mit, w który sami się ubieramy, którym żyjemy, się tłumaczymy, że niedostępne wieże nam dali, a klucz do nich innym wręczyli Pamiętaj, bez wiary nie przejdziesz przez morze, zostanie tylko alkohol i seks Inni o kulach machają ze szczytów, a ty powtarzasz barową pieśń o szczęściarzach, cwaniakach, bogaczach, że winni wszyscy tylko nie ja, i że uczciwość twa nie popłaca, choć pragniesz złota, w szambie masz twarz Staraj się tworzyć więcej niż słowa, oddając serce, zrób kroki dwa, jesteś już trzy mile do przodu i zapomniałeś, czym śmierdział strach Staraj się tworzyć więcej niż słowa Gdy inni milczą, to krzycz Gdy wrzeszczą tłumy, ucieknij, od nowa naucz się cieszyć i żyć Staraj się tworzyć więcej niż słowa, gdyż wiele macek pokrywa Cię, które sprawiają, że trosk Twych głowa już zapomniała, czym dobro jest2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
chciałoby się coś wymyślić ale z czego i o czym nie wiem co i po co w rzeczywistym temacie nie uczyli o tym w szkole nudne dwa światy toczą jakiś spór nie wiem po co pewnie po mleko2 punkty
-
Koniecznie włóż je na swoje ciało Albo dopadnie cię zimą białą — Letarg bądź dreszcze, do hipotermii. Elizjum, gdy się w nich uprzyjemnić. Stylowe czy też anachroniczne Od femurałów, jegiery śliczniej Niewymownymi zwane (rozporek). Ych — pod pończochy, gdy żeński człowiek.2 punkty
-
Moje myśli krążą po orbitach Chociaż stoję niedbale gdzieś w kącie Błądzą w gwiazdach Giną w chmurach Lecą I dryfują w kosmicznych niebytach Moje czyny nic nie znaczą dla świata Nie wiem nawet czy znaczą Coś dla mnie Stoję czasem jak zaczarowana zadziwiona Urzeczona przesadnie Moje słowa czasami są nieme Szybkie zdania poskładane gdzieś w głowie A pojawia sie tak nie może nie wiem Moze kiedyś to wszystko wypowiem Jestem sobie trochę i nie jestem Taka sobie nie wiem po co I czemu Może kiedyś gdzieś znajdę odpowiedź Wtedy zniknę ale tak po mojemu2 punkty
-
o bólu który uciekł o zapomniany terminie o wielki luzie który kończy się śmiercią o gro w strzelankę gińcie w przepaści w dreszczach po wódce tońcie niech nic nie dotknie krzywdy nawet sen auuu.2 punkty
-
Patrzę w niebo wokół mnie mrugają fajerwerki jest ich dużo są wszędzie Wokół Mnie gdy tak oglądam je zaczynam czuć lęk, strach pragnienie na lepsze jutro chce na następny dzień obudzić się i zapomnieć zapomnieć o tym co było rok temu O tym źle smutku i strachu chce by następny rok byk miękki jak z piachu patrząc w niebo w oczach zbierają mi się lzy wspomnienia latają mi przed oczami ale czy miniony rok da się skończyć łzami? mamy się przecież cieszyć radować i bawić z myślą ”jutro uda mi się to wszystko naprawić” lecz płaczem rok jest skończyć łatwo melancholią wraca zawsze co roku powoduje łzy a nie uwalnia z amoku…2 punkty
-
wykluczyli cię ze społeczeństwa jak samochód rzęch won ze śródmieścia gdy z oiomu przegnali z sieci prawdę wyprali wierzgaj tak doszczętnie się nie daj przegrać2 punkty
-
dużo w życiu spotkał zła kłamstw bólu chorób oraz odejść łez i fałszywych uśmiechów dużo w życiu widział łąk kwitnących sadów bzów maków burz wiatrów także mgieł lecz jednego po drodze do tej pory ile żyje jeszcze nie spotkał ani nie zobaczył ale tak prawdziwie nie zamkniętymi oczami na żywo uczciwie tego co wymyślił życie i śmierć2 punkty
-
2 punkty
-
na podstawie mojej relacji ze swoimi rówieśnikami to dziwne uczucie a tak pożądane pragnienie bliskości graniczy z samobójstwem jak opuchem w serce zamazane tło a jednak skurcz w podbrzuszu syndrom sztokcholmski często wybiera samotność to dziene uczucie kochać zagrożenie zdejmować buty gdy wokół włosy kaktusa żal nie pogłaskać ciepło na dłoniech nie budzi obawy a mroźne spojrzenie rozpala swą nienawiścią do granic absurdalnej miłości samotność i samobójstwo synowie miłości zapłodnione przez codzienność Klaudia Gasztold2 punkty
-
@Waldemar_Talar_Talar Dziękuję!! Pozdrawiam serdecznie @Berenika97 Dziękuje bardzo za ten komentarz :) Cieszę się że metafory się podobają. :)) Dziękuję również za przesłuchanie utworu Pozdrawiam serdecznie @KOBIETA Twoja interpretacja jak zawsze prawidłowa :)) dziękuje niezmiernie za lekturę haha Cieszę się że przesłuchałaś piosenkę :)) (ostatnio słucham jej w kółko uwielbiam długie utwory bo można się wyciszyć przez dłuższy czas haha) Pozdrawiam również bardzo :))2 punkty
-
powiedz czego szukasz synu czy w drodze do damaszku znajdziesz odpowiedzi na pytania których nie zadałem sam dobrze wiesz jak zaciskać gardło jak oddzielać słowa od emocji nie ciebie uczyć jak uprawiać głazy nisko dziś słońce jak tamtej zimy gdy opuszczałem spopielony dom może zbudujesz go w sobie na tej pustyni2 punkty
-
zapachem pelargonii, ze śnieżnego welonu marzeń wyrwana - przyszłość osiada na parapecie woda odcina welon aby ugasić pragnienie roślin jak dobrze że zakorzeniasz mnie w obecność, nurtem tych najbliższych potrzeb2 punkty
-
Witaj - fakt - nie zamyka - miło że czytasz - dziękuje - Pzdr. Witaj - masz rację doświadcza - pomaga budować lepszą przyszłość - Pzdr.serdecznie. Witam - twoja racja - ludzką rzeczą jest błądzenie - dzięki za przeczytanie - Pzdr.serdecznie @Rafael Marius - @huzarc - dzięki -2 punkty
-
2 punkty
-
pod osłoną nocy miłość dojrzewa zbiera żniwo uśmiecha się smakuje wino po którym my się kochamy pod osłoną nocy jesteś ty i ja niebo zaskakuje mamy fajne sny błądzą myśli które nad ranem nie mówią nic pod osłoną nocy życie się tli zaś serca kuszą wolnością czas nie goni ale otwiera okna i drzwi1 punkt
-
W miasteczku zamieszkał indywidualista. Informację lokalny podał żurnalista. Życie mieszkańców nabrało kolorów, ustały nawet powody dawnych sporów. Miejscowi z uwagą nowego lustrowali i na plotkarskiej znalazł się fali: "Nic nie mówi, tylko spaceruje po parku, czyta książki,ale nie bywa na jarmarku, nie je mięsa, nie ma akcentu angielskiego, najgorsze - nie chodzi do kościoła naszego! Żyje sam, nie ma żony, dzieci ani psa. Pewnie coś z nim nie tak - mówią - dziwną ma twarz." Małomiasteczkowi zgodnie wreszcie orzekli: "On jest nowy i inny więc musi być winny!"1 punkt
-
szklankę dnem o stół, niech pryska szkło i lód niech wódka pali krew, niech parzy do kości żebyś nie zobaczył jaki we mnie chłód jak mi blisko dziś zostało do nicości z powietrzem się miesza w płucach gęsty dym niech się czernią osadzi na dnie mojej duszy na chwilę spowalnia w sercu moim rytm nim się nim zachłysnę, nim się nim zaduszę i niech mnie zalewa ten mrok, mętny śluz niech chemia rozpuści resztki moich wspomnień bo wolę ten rynsztok, ten chemiczny gruz niż myśli o Tobie co palą jak ogień i nikt nie zobaczy, przysięgam na mrok na dno szklanki, na prochy, na wieczność pijaną choć chwieje się ziemia i myli się krok nie dowiesz się że jestem walką już przegraną staczam się w otchłanie, w ten najgorszy ściek gdzie cisza jest ciężka i cuchnie rozpaczą echem się odbija samotności dzwięk puste są oczy co nigdy nie płaczą kiedy przyjdzie szatan we własnej osobie zabrać to co z duszy mojej pozostało I tak się nie dowiesz że wiersz był o Tobie ze Ty w swoich rękach trzymałeś mnie całą nawet te słowa, te rymy składane piszę jedynie by zająć czymś dłonie nie szukam iskry, wszystko już przegrane dolewam goryczy, niech świat w wódce tonie1 punkt
-
1 punkt
-
@Lenore Grey a już "wiesz, że nic." Otwiera taaaaakie możliwości :) Uwielbiam taką zwięzłość pełną obfitości, dziękuję :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Lenore Grey Tu pewnie więcej jest zagadek niż jestem w stanie objąć. Ale i tak najważniejszym pozostaje pytanie: Czym są te wieżyczki?1 punkt
-
1 punkt
-
raz tylko zakwita kwiat biały paproci srebrzy się galaktyka i Mars o osadników prosi! gdy przestanę już być wiecznym maturzystą... Wanad. Astat. Big Cyc. będę jak tarot sprzyjał mentalistom.... Mars. Jowisz. Saturn. Wirują planety.... skierujcie swoje stery na środek słońca... bo to jest... opowieść nigdy się niekończąca!1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne