Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.12.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Pociąg się zatrzymał — w huku i w dymie, Metal się wygiął w krzyk, co w gardle zamiera. Ty mnie szukałeś w tej strasznej godzinie, Gdzie każda sekunda - wieczność niecierpliwa. Twój pociąg odjechał, mój zginął w mroku, zostałam w tym miejscu, gdzie los nas rozdziela. Sen uciekł lecz obraz uparcie żyć chciał, i cień tamtej więzi trwa ze mną do teraz. Wyciągnąłeś rękę przez zmiażdżony świat, Przez żelazo i szkło, co stało się pyłem, Przez popiół nadziei i gorycz mych lat. Usłyszałam twój głos: "Naprawdę zdążyłem".14 punktów
-
rozstaje możesz pominąć ten wątek jest śniegiem który zgrzyta pod butami daleko od świateł wsi wódką jest bez gaśnicy pod kapliczką wmrażali się psy kręciły przez nich ósemki ryły pyskami wybiegały szczekaniem kule srebra u nozdrzy smakują jak elektryczność jak krew i żelazo smakują tak samo powiedziała otwierając ranę na czubku palca skrzą iskry i ogień wieje chłodem pośród czerni gałęzi nie przestaje padać zaciera ślady saren8 punktów
-
1. Prolog 1. Z zimnych krain, z kamiennych ścieżek — a przyszli bez imion. 2. Gdzieś ich ulepiono, ale nikt nie pamięta czyimi dłońmi. 3. Szli tą samą drogą, ale nigdy ramię w ramię. 4. Byli obok, lecz jak ziemie oddzielone rzeką. 5. Może minęli się w dymie. Kto wie, czy spojrzeli w oczy. 6. Po bitwie siedzieli, każdy nad swoją miską zupy. 7. Zrobili, co kazano — jak wszyscy, tylko dłużej. 8. Łatwo krzywdzić — trudniej nauczyć się nie ranić. 9. Gdy szlak się nie kończy, ktoś pierwszy odwraca głowę. 10. Rozumieli już wtedy, że powroty są tylko w snach. 11. Bogowie milczeli — nauczka dla tych, którzy proszą. 12. Tak kończy się każda droga — nie tam, gdzie chciałeś. cdn.8 punktów
-
1924 czasem myśli mi się że masz mnie za karę albo też na nieszczęście Boskie i obrazę ludzką bo co komu po Annie jak wokół tyle innych Marysiek ja ino na grzędę zerkam a to kury pomacam pokręcę się wkoło obejścia i hyc do chałupy gdybym to ja jeszcze mądra była świata zwiedziła liznęła języków inszych no tych inniejszych ech 1990 byś mnie wzioł na dyskotekę podobno nową Mandarynkę otworzyli i nawet zagraniczne piosenki śpiewają a Ty ciągle nie i nie bo paliwo drogie ja już sobie nawet na kasecie nagrałam Dystansu "Jarzębinę" i bym Ci się nawet oddała ale jak nie to nie łaski bez z Heńkiem pójdę na dechy tylko szpilek szkoda bo tam się cholernie kurzy 2024 u ciebie roztańczona noc z mnogością brokatu i czarnych koronek gdzie jak mgnienie oka przesypuje się konfetti niczym gwiezdny pył znaczący parkiet u mnie cichość ścian z tą przygnębiającą bielą która nie zachęca do noworocznych postanowień nie to żebym się żaliła po prostu marudzenie leży w mojej naturze8 punktów
-
-Mistrzu, dlaczego wielu żyje w samotności? -Są, tacy, co nie chcą się żenić bez miłości, ta zaś nie przychodzi więc czekają cierpliwie, aż z samotności i smutków zaczynają siwieć, inni by bardzo chcieli, lecz są niekochani, cały swój żywot wiodąc przeraźliwie sami, są tacy, co decyzji podjąć nie umieją, i każdy dzień witają od nowa z nadzieją. Czas biegnie, z nim też mija sposobność za drugą, a życie się zamienia w pogoń za ułudą. Kiedy starość zapuka, witasz ją samemu, myślisz o tym długo i nie rozumiesz czemu.7 punktów
-
trwam... trzeba się jakoś zapisać - na kartach cudzej pamięci więc trwam... bo z chęci nawet maleńkiej - da się życie zwyczajne ulepić6 punktów
-
Miała Ewka raz kura (wieś Plewki) Bezpośredni ten kur był i krewki Gdy zmęczonych pięć kurek Szło strzepując noc z piórek Wskoczył na płot i zapiał kur Ewki!6 punktów
-
Demonie w śniegu i mrozie zastygły. Czemu Ty, zrujnowane pustostany nawiedzasz a boisz się tego z koszmarów mieszkania? Ty bez strachu, stąpałeś po krwi przeklętych upiorów w dziewiątym kręgu. Ty wszechświaty, tarłeś w dłoni na proch. Anioły, tysiącami strącałeś do nicości. A tego progu nie możesz przestąpić. Bo czujesz strach i zło większe od siebie wokół. Ty, który opętywałeś proroków i zbawców. Teraz sam boisz się tego namaszczenia. Zaklęciem otwierasz drzwi. I na śmierć pewną posyłasz diablików czambuł. To miejsce istnieje tylko dzięki Twoim wspomnieniom. Jest tak zimne i martwe. Jak pochowane wraz z Tobą ciała. Kochanka i jej piesek. Krzyki zalęgły się na dobre w ścianach. Zagłuszają nawet po dziś dzień, warkot pobliskiej fabryki i klaksony samochodów. Tutaj właśnie Cię zabito. Później długo więziono. To był samego Diabła spisek. Wolisz być bezdomnym bytem. Po wyjściu z grobowca na światło życia. Znicze na swej mogile pogasiłeś i kwiaty wyrwałeś z wianków. Ciało już dawno się rozpadło a duch z rozpaczy gnije. Jak owoce czy jarzyny. W sypialni znajdujesz prawdę. To po to tu przybyłeś. Na łóżku, leży dziecka trup. Na wpół zjedzone ma ciało. Lecz nie przez rozkład ani przez oddział Twych diablików.6 punktów
-
najważniejsze żeby najważniejsze było najważniejsze nie wiem kto to powiedział ani kto to napisał ale te słowa pukały do mnie kiedy robiłem sobie wagary z życia5 punktów
-
żebyśmy stali się siarką na zapałce zapomnieli imion w kalendarzach dni skrócili do dotyków niecierpliwie znosząc brzegi zanurzę cię w słowach i zachwycie w świetle wystarczającym by żyć moją zwykłą dłonią poznam każdy fragment skóry każdy niepokój wyczytam z kącika ust a później wrócimy do cichych telefonów przygotowań do komunii będziemy stać na zielonych światłach przezroczyści od głodu w ten gęsty czas5 punktów
-
W naszym raju Nie rodzą się dzieci Jesteśmy bardzo higieniczni Są psy i koty Będą roboty W kinie jest film o długowieczności I zwiastun nieśmiertelności Przez zadyszkę Nie idziemy na seans Skórna choroba czucia Od braku światła Co to jest Badania trwają5 punktów
-
Witrażowe okno rozprasza mrok roztańczone cienie kolorują biel. W lazurowej tafli szkła słyszę niespokojny puls. Czerwony habit zwodzi splotem lnu skrywając puch z ptasich piór rozmazany burgundem świt i ziarenka słonecznika. Składam dłonie w pożądaniu wilgotne opuszki w paciorkach łez śladem posłuszeństwa ust upadam przed tobą na kolana. Wypełnia mnie wola twoja.5 punktów
-
Stop jestem zmęczony Maszyną przecież to wszystko już było Mickiewicz Różewicz Herbert Cogito ergo sum daj dłoń czujesz jak bije serce Bukowski przewraca butelkę toczy się szklany dźwięk   Pisz nie pisz zgiń żyj (jeden chu# ) przyjdą następni By odkryć na nowo to co Mickiewicz Różewicz i Herbert Cogito ergo sum Przykładam dłoń By wyczuć puls4 punkty
-
Jak znaleźć spokój w tym życia chaosie Jak satysfakcję w nieprzywidywalnym losie Jak mamy wspinać się na wyżyny Gdy w samej rzeczy nie wiemy gdzie dążymy I gdzie są te wyżyny, na które przez szyny Czołgamy się jak tłumy krwawiącej zwierzyny Cisną nas struktury, wolności doliny Nas gubią, nierzadko prowadzą do liny Przyciskają bodźce, przytłaczają gmachy Ile mam dać z siebie gdy ruchome piachy Wsuwają mnie w głębiny, w moje przestrachy Chcę zasnąć spokojnie, budzić się bez żalu Bez ścisku miasta słuchać wokalu Twojego głosu niskiego od chrypki Co jeśli nasz związek też się stanie sypki Co wtedy gdy stracę wszystko o co walczę Los zabierze miecze, pancerze i tarczę i co mi dane, będzie zabrane Wszak może to być w ściekach spłukane4 punkty
-
Na przejściu dla pieszych, gdy pirat O mały włos nie pozbawił cię życia, Drętwiejesz, niemiejesz, serce w piersi Tłucze się, chce wyskoczyć, uciec. Leżysz zdębiały, bezradny, oślepiony, A pan szanowny kierowca mówi: „Oj, przepraszam, nie widziałem” Gapisz się na bandytę, ale usta masz Zdrętwiałe i nie możesz powiedzieć: „ty ch…” W oczach zobaczyłeś śmierć, swoją śmierć. Czarną postać, kostuchę z wielką kosą. Ratownik przykłada rękę na ranę i tamuje krew, Niczym czarownik i ból mija, oddech zwalnia. Słyszysz tylko szemranie gapiów i syrenę karetki „Jesteś bezpieczny, nie zasypiaj, zostań z nami” Padają słowa otuchy gdzieś z oddali… i mdlejesz. @infelia Z życia wzięte, życia, które ocalało.4 punkty
-
łzy smutek żal tęsknota taki świat musi boleć to świat bez marzeń nie ma okien ani drzwi jest tylko czarny horyzont daleko mu do uśmiechu tu nie ma lepszego i barwnych snów łzy smutek żal tęsknota to kawał życia w nim nie ma żartów jest tylko strach i ból to one drogowskazem który nie umie cieszyć jest ciężki jak głaz który nie umie płakać3 punkty
-
Rozrywasz mnie ostrzem bólu krępując dłonie przywiązujesz, do siebie. W bezlitosnej woli pożądania, ciało staje się posłuszne. Pomiędzy ciszą a rozkosznym jękiem słodko błękitnieje krew. Rozpadam się w aksamitną przestrzeń, zlizując …ostatnie krople bieli. Na porzuconej podłodze ja i moje serce. Razem, ślizgamy się przez noc.!3 punkty
-
„Taka Polska będzie jak młodych chowanie” „Taka republika jak oka źrenica” Oparta na Rzymie idea Sarmacka „Vir bonus et miles” „cyceroński civis”. Szlachetne chowanie wdrożył Jan Zamoyski Akademię stworzył ruszył polski etos Rycerskie zasady dobre wykształcenie Chrześcijańska duma w politycznej sprawie. Poczytne herbarze wskrzeszające ducha Króla miłowanie roztropność bojowa To jest polska siła młodzież wykształcona Sprawności w orężu i mityczne męstwo. „Honor i Ojczyzna wyżej niźli życie” W Diariuszach spisują każde słońca wstanie Zgodnie z Horacego imć „non omnis moriar” Ponad wir potyczek ojczyzna w potrzebie. I z rycerską dumą „aurea libertas” „Prawa szlachty bronić nad powinność króla” Z odpowiedzialnością Rzeczypospolitej Stać na prawa straży wrogom się nie kłaniać. Jan z gałęzi młodszej z Gorzkowską żeniony Zostawił dwóch synów kuzynów Hetmana Jan kasztelan Chełmski był z nim pod Byczyną Wacław młodszy z braci lwowskim kasztelanem. Na Sobiepanie Zamoyskim z racji że nie doczekał się potomka wygasa starsza linia Zamoyskich, od tej pory Zamość obejmuje linia młodsza (Jan Zamoyski żeniony z Gorzkowską), wręcz uboga w porównaniu z linią starszą.3 punkty
-
Na złość babci odmroził kiedyś uszy – rapem. Ach te zimne nie melodie, czyli słowa, rymy, rytmy i bity :)) Warszawa – Stegny, 10.12.2025r.3 punkty
-
jesteś mimo… wczoraj nie zawsze było snem zerkasz w jutro zbyt nieśmiało boisz się spadających kamieni zbite lustro to nie klocki lego nie da się ułożyć mozaiki pełnej kolorów wyśnionych witraży ale można kupić nowe już zagląda w nie słońce puste niewiele może wypełnij je sobą nie przechodź na ujemną stronę 10.2025 andrew3 punkty
-
Żyję. Budzę się. Mroźny podmuch ze wschodu rysuje blady opłatek słońca w błocie przylepionym do ust. Brud jest jak kamuflaż. Słucham, czy lecą – iskam iskrę za iskrą, w dobry ogień otuchy pod kubkiem z wodą. Wracam do żywych, nim zaraz zginę jak świt. Tysiące kilometrów stąd też się budzą, obolała głowa od wieczornych szaleństw skroplonych barwą słodkiego alkoholu sięga po wodę wyciśniętą z lodowca – marka premium i ból wyższej jakości. Bawcie się, skoro byt kształtuje świadomość, nim świadomość przestanie być już istnieniem w zimnym grobowcu okopu u wrót nocy.3 punkty
-
do pani będę wzdychać nawet szlochać dla pani to utopię się w miłosnych łzach utopia to lecz real swoje ma uroki ja panią przecież widzę w swoich snach2 punkty
-
Jesteśmy Jednym światłem I złym obrazem Którego nie możesz cofnąć Sprzed swoich oczu Jesteśmy Jednym czasem I śmiertelnym grzechem Którego Bóg ci nie wybaczy Jesteśmy Jednym światem I ponurym śmiechem Który spędzi ci sen z powiek2 punkty
-
2 punkty
-
w utęsknione te dni ma dusza krzyczy aż swe ciało swe serce się w końcu rozryczy nie przyjdzie twa postura czuła w myśli do mnie tak bardzo chodzi ta miłość znów dzisiaj po mnie tęsknię za tobą tak bardzo mi ciebie trzeba tęsknie za twoim promykiem skrywanego nieba chcę abyś przytulała mnie i pobłogosławiła tak mocno się do mnie w poezji nastawiła tęsknie kochanie tęsknię za twoim ciepłem które dotykam z tym zimowym wierszem tęsknię za kwiatami do ciebie zesłanymi i tymi piosenkami nadzwyczaj jak ty wybrzmiałymi czy jeszcze mnie kochasz? powiedź że sercem mnie aby szlochasz bo wnętrze moje krwawi w obfitości jednak ci miłość sprawi czy jeszcze za mną tęsknisz i na mnie czekasz? swe życie darem mi aby przekaż chcę aby się mocno dobiły do ciebie te Konwalie i róża kwiatem zesłane w niebie bo gdy tęsknię tak mocno za tobą przychodzi mi na myśl być tylko z głową bo moje serce już się urywa twa dusza mnie tu na dnie swoim skrywa bo gdy żalę się mocno do siebie że ciebie nie mam znów w niebie czuję samotność pustkę i taką małość jedynie mi krąży śpiewana ta w dzikość wytrwałość2 punkty
-
A czy cały utwór musi mieć jednolitą strukturę? Zróżnicowanie stylistyczne, wersyfikacyjne, itd. mogłoby właśnie podkreślić odmienny charakter poszczególnych części (np. bardziej dynamiczny, albo bardziej refleksyjny czy opisowy). Wzbogacenie formalne posłużyłoby do tego, aby zapis jak najlepiej zestroił się z treścią. Natomiast nie mam pewności, czy czytanie 200 stron takich puzzelków i szukanie głównego wątku nie wymęczyłoby mózgu czytelnika i finalnie nie zniechęciło do czytania. Ale nie mogę się wypowiedzieć ex cathedra, bo na razie mam przed oczami jedynie fragment utworu. Nasz mózgi tak pracują, że się szybko nużą, urozmaicenie sprzyja koncentracji.2 punkty
-
Ja się przychylę do zdania @Tectosmith. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Dobrze byłoby, żeby te kawałeczki tekstu nie były tak porozrzucane. Bo same myśli, spostrzeżenie, sposób pokazania drogi są oryginalne, tylko odrobinę brakuje jakiegoś spoiwa. Same cegły, to jeszcze nie dom.2 punkty
-
Tu się wciąż mieszały rody znakomite sąsiedzi Gorzkowa Żółkiewscy z Żółkiewki Piotr mężem Gorzkowskiej ziemie pozostawił które wzbogaciły majątek Gorzkowa. Stanisław Żółkiewski Żółkiew wybudował tak jak Jan Zamoyski kościół erygował stworzył w Kresach Wschodnich perłę renesansu władał nią szlachetnie w siedemnastym wieku. Zofia Teofila wnuczka Stanisława wyszła za Jakuba Kraka kasztelana z nim powiła syna wodza prześwietnego zwycięzcy spod Wiednia Jana Sobieskiego. Na gorzkowskiej ziemi król prawnie dziedziczy Gorzkowskie tereny dwór w Pilaszkowicach nadał prawa miejskie gorzkowskiej osadzie prawo o jarmarkach miastu ofiarował. W ramach posiadłości rodowych Sobieskich Gorzków wraz z Wiśniowem i Wolą Sobieską znalazły się w kluczu dóbr Pilaszkowickich a po jego śmierci syn Jakub dziedziczy. Panem nad Panami Zamoyski w Zamościu sławny ten Sobiepan liczne wsie dzierżawił swoich dóbr nie poddał królowi szwedzkiemu pierwszy mąż Marysi żony Sobieskiego.2 punkty
-
@Leo Krzyszczyk-Podlaś @Berenika97 @Waldemar_Talar_Talar @Leszczym @akowalczyk @Rafael Marius @Marek.zak1 @huzarc wielkie dzięki!2 punkty
-
znaleźć w lesie wyjątkowo duży, najlepiej omszały kamień. i ustawiać pod nim znicze. w imię pustki, na znak pamięci o Niedomyślonym Do Końca. niech absolutnie nie zrodzi się z tego kult, nie będzie jak w filmie Motór, fabuła małego szaleństwa – w żadnej mierze komediowa, pseudopomnik czy pseudogrób, wotywny, totemowy kamulec nie stanie się celem pielgrzymek wyznawców niedoreligii, która rozleje się po kraju, świecie. chodzi o głazisko przeładowane nieistniejącym znaczeniem, aż kipiące od udawanej mistyki, pełne tętnienia juchy w żyłach niezaproszonych gości, niewywołanych duchów. o wabienie spadających gwiazd, o zgrabione palcami z powietrza Nic i Nic, nadanie im spoistego kształtu. nie pomyśl, że chodzi mi o potrzebę religijności, ja, ateusz od piętnastego roku życia nagle poczułem tęsknotę do wysławiania mrzończadełek, czczenia ludzików z fal mózgowych. bardziej o wydrwienie tego. zanurzenie dłoni w bezsensach, odleglinach. uśmiechnij się widząc świeczuszki z dyskontu zapalane o północy w środku lasu. pomyśl, że zaraz coś wybiegnie z mroku i... nie, nie zaatakuje nas. przeciwnie – da się pożreć.2 punkty
-
@Berenika97 Świetne. Historycznie patrząc na tym portalu mega dużo osób mi brakuje. Były, potem znikły, przestały. I był taki Error Erros, bardzo go ceniłem, i właśnie pisał tej formule 3 strof po 4 akapity, rymując i dbając o rytm. Mega mu to wychodziło. To bardzo dobra jest formuła. Bardzo trafia i nie nudzi. Wiesz, nie masz wrażenia wodolejstwa. Jest powiedziane to właśnie, wszystko to, co chcesz tam ująć. Bomba !!!!!2 punkty
-
2 punkty
-
@Berenika97 I to jest cała istota tego wiersza. Czasami dom jawi się, nie bezpieczną i spokojną przystanią, pełną spokoju i miłości a bezlitosnym, pozbawionym choć odrobiny ciepła więzieniem. Bezdomny lecz dumny i potężny byt, który musiał ukorzyć się i wrócić do więzienia, które pętało jego czyny i myśli latami, widzi siebie sprzed lat w apatycznym stanie głębokiej depresji na łóżku jak w celi i doskonale rozumie, że teraz on zastąpi zjawę dziecka na tym samym miejscu na wieki.2 punkty
-
Może jestem już za stary by mówić o miłości ale słysząc jak niektórzy z miłości biją w twarz To w kieszeni otwiera mi się strach że owo kochanie na pierwszym zakręcie będzie pełne łez A przecież miłość to miłego i ciepłego ma być kram mamy ją podziwiać a nie smutni obok stać Może jestem już za stary ale serce mam otwarte które wstydzi się miłości bać2 punkty
-
@Simon Tracy Niepokojąca wizja, w której operujesz mocną symboliką religijną i demoniczną. Nie wiem czy dobrze odczytałam, ale widzę tu - demona, który sam doświadcza strachu. To odwrócenie tradycyjnych ról- istota, która "tysiącami strącała anioły do nicości" i "tarła wszechświaty w dłoni na proch", teraz lęka się przekroczenia pewnego progu. To silny chwyt - pokazanie słabości w tym, co uważamy za uosobienie zła. Wiersz zdaje się mówić, że najgorsze zło nie jest nadprzyrodzone - jest ludzkie, mieszka w konkretnych miejscach, w pamięci o konkretnych czynach. Demon jako "bezdomny byt" unikający własnej przeszłości to mocna metafora. Bardzo ciekawy - chociaż nie lubię horrorów! :)2 punkty
-
@Berenika97 Nie znajduję przyjemności w czytaniu rymowanek. Widzę kompromisy, na które musiał autor iść by złapać takt i często zdarza się, że wierność wymogom formalnym odbija się na przekazie, czyli w skrócie "wiersz szuka sensu tylko puder mu przeszkadza". Ale Ty się raczej bronisz. Tam w paru miejscach, gdy przeczytasz to głośno - samo Ci wyjdzie - wskazana byłaby korekta. @Berenika97 I to "mych" sprawia, że plomba mi się chyba rusza.2 punkty
-
dogonić wiatr zrozumieć cień dotknąć myśli poczuć je upić miłością nie bać sie smutku uśmiechać co rano ciągle być sobą podziwiać to co piękne nie płakać kochać co jest nie udawać że łatwe że nic nie boli czy aż tak dużo chcę od życia które moją drogą jest2 punkty
-
@violetta Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć tak, żeby nie być dosłownym. Może odpowiedź znajdziesz w piosence Pidżamy Porno "Stąpając po niepewnym gruncie". @Berenika97 Krygujesz się z tym nie-byciem poetką.2 punkty
-
Przygniata mnie ten ciężar nocy. Siedzę przy stole w pustym pokoju. Wokół morze płonących świec. Poustawianych gdziekolwiek, wszędzie. Wiesz jak to wszystko płonie? Jak drży w dalekich echach chłodu, tworząc jakieś wymyślne konstelacje gwiazd? Nie wiesz. Ponieważ nie wiesz. Nie ma cię tu. A może… Nie. To plączą się jakieś majaki jak w gorączce, w potwornie zimnym dotyku muskają moje czoło, skronie, policzki, dłonie... Osaczają mnie skrzydlate cienie szybujących ciem. Albo moli. Wzniecają skrzydłami kurz. Nie wiem. Szare to i ciche. I takie pluszowe mogło by być, gdyby było. I w tym milczeniu śnię na jawie. I na jawie oswajam twoją nieobecność. Twój niebyt. Ten rozpad straszliwy… Za oknami wiatr. Drzewa się chwieją. Gałęzie…. Liście szeleszczą tak lekko i lekko. Suche, szeleszczące liście topoli, dębu, kasztanu. I trawy. Te trawy na polach łąk kwiecistych. I na tych obszarach nietkniętych ludzką stopą. Bo to jest lato, wiesz? Ale takie, co zwiastuje jedynie śmierć. Idą jakieś dymy. Nad lasem. Chmury pełzną donikąd. I kiedy patrzę na to wszystko. I kiedy widzę… Wiesz, jestem znowu kamieniem. Wygaszoną w sobie bryłą rozżarzonego niegdyś życia. Rozpadam się. Lecz teraz już nic. Takie wielkie nic chłodne jak zapomnienie. Już nic. Już nic mi nie trzeba, nawet twoich rąk i pocałunku na twarzy. Już nic. Zaciskam mocno powieki. Tu było coś kiedyś… Tak, pamiętam. Otwieram powoli. I widzę. Widzę znów. Kryształowy wazon z nadkruszoną krawędzią. Lśni. Mieni się od wewnątrz tajemnym blaskiem. Pusty. Na ścianach wisiały kiedyś uśmiechnięte twarze. Filmowe fotosy. Portrety. Pożółkłe. Został ślad. Leżą na podłodze. Zwinięte w rulony. Ze starości. Pogniecione. Podarte resztki. Nic… Wpada przez te okna otwarte na oścież wiatr. I łka. I łasi się do mych stóp jak rozczulony pies. I ten wiatr roznieca gwiezdny pył, co się ziścił. Zawirował i pospadał zewsząd z drewnianych ram, karniszy, abażurów lamp... I tak oto przelatują przez palce ziarenka czasu. Przelatują wirujące cząsteczki powietrza. Lecz nie można ich poczuć ani dotknąć, albowiem są niedotykalne i nie wchodzą w żadną interakcję. Jesteś tu we mnie. I wszędzie. Jesteś… Mimo że cię nie ma…. Wiesz, tu kiedyś ktoś chodził po tych schodach korytarza. Ale to nie byłaś ty. Trzaskały drzwi. Było słychać kroki na dębowym parkiecie pokoi ułożonym w jodłę. I unosił się nikły zapach woskowej pasty. Wtedy. I unosi się wciąż ta cała otchłań opuszczenia, która bezlitośnie trwa i otula ramionami sinej pustki. I mówię: „Chodź tutaj. Przysiądź się tu obok. Przytul się, bo za dużo tej tkliwości we mnie. I niech to przytulenie będzie jakiekolwiek, nawet takie, którego nie sposób poczuć”. Wiesz, mówię do ciebie jakoś tak, poruszając milczącymi ustami, które przerasta w swojej potędze szeleszczący wiatr. Ten wiatr za oknami, którymi kiedyś wyjdę. Ten wiatr… (Włodzimierz Zastawniak, 2025-12-10)2 punkty
-
@Marek.zak1 Twój pryncypał jest bardzo mądry. :) Wyjaśnił tajemnicę samotności - najpiękniej. Czasami niektórzy wybrali samotność celowo - odkryli, że cisza jest lepsza niż słuchanie, jak ktoś głośno je chipsy podczas oglądania serialu. Inni mają tak wysokie standardy, że szukają partnera jak mieszkania w Warszawie - "idealna lokalizacja, niska cena, bez wad" - i jakoś nikt nie odpowiada na ogłoszenie. Jeszcze inni spędzili tyle czasu na doskonaleniu swoich hobby, że teraz ich idealna sobota to pizza, laptop i spokój - a partner chce "wyjść do ludzi". Po prostu niekompatybilne systemy operacyjne. W dzisiejszych czasach aplikacje randkowe obiecują miłość, ale jakoś działają jak IKEA - wydaje się prosto, a potem siedzi się nad instrukcją i płacze. :)) Pozdrawiam.2 punkty
-
spójrz Lucyno jak z komina bucha czarna smuga dymu to przepalone sadze niczym czarne muchy osiadły w kącikach oczu nie pocieraj rąbkiem fartucha bo zatrzesz już dwa razy uśmierciłaś tego który kochał raz kucając pod miedzą wydałaś na świat syna grzebiąc go w wilgotnej ziemi nieświadomie przypieczętowałaś los ojca druga śmierć przyszła gwałtownie rozdzierając cienką koszulę tam gdzie lżejsza fastryga postrzępiona na udach ślad po nierównej walce na życie i życie może z kimś przetańczysz od drugiego początku do szczęśliwego końca aby w ostatniej godzinie móc powiedzieć wygrałam2 punkty
-
Słodka śliczna Gracy To ja jestem Lacy Ciągle czuję moją skórę świdrujący twój wzrok Spójrz w oczy moje i ujrzyj w nich twoje Moje nie dorastaja tobie nawet do pięt Gracy spójrz proszę zobaczysz co noszę w moim wnetrzu, ciężary tego świata Ciągle ta pierwsza, wybrana i "lepsza" Chcę znów być tym kim kiedyś byłam Gracy kochanie przyznaj sie śliczna że wiesz jaka magiczna Jest twoja twarz i te piękne ręce Wiedz że to nie ja nie moja potrzeba Bycie tą piękną dla kazdego Gracy pamiętaj, kazdy ma "Lacy" Choć zastanów się czasem czy to nie ty Jesteś przepiękna piękniejsza od Lacy Zobacz to na swoje oczy2 punkty
-
Szedł gdzieś w nieznane wagabunda drogą błotnistą i niepewną, a w polu kwitła dzika róża, na sukni świata wdzięczny klejnot. Wędrowiec przy niej aż przystanął, zdjęty zachwytem, poruszony. Urzekło go sekretne światło płatków przybranych w drżenie rosy. I odtąd nie chciał już przemierzać szlaków donikąd, tras bezludnych; zatęsknił do ufnego ciepła, skrytego w głębi kwiatu róży. Pragnął jej przynieść bogactw wiele, z dalekich krajów cenne dary. - Dla ciebie wszystko - byś uśmiechem jeszcze piękniejszym mogła zalśnić. Lecz jej wystarczał deszcz przelotny, a po nim pieszczotliwe słońce, ziemia i spokój cichych modlitw - - to, co jej Stwórca dawał co dzień. - O czym ty marzysz? - pytał człowiek. - O nic nie prosisz? - pytał jeszcze. - Jaki głód może nosić w sobie milczące wciąż różane serce? - Jesteś - odparła wonnym szeptem; więcej nie rzekła ani słowa. I tylko w niej czerwieni więcej, i z liścia spadła jedna kropla. Róża przydrożna - ©Tie-break, listopad 20252 punkty
-
Nie lubi tłumów. Ale dlaczego? Otóż dlatego, że w tłumie jest większy rachunek prawdopodobieństwa. Warszawa – Stegny, 08.12.2025r.1 punkt
-
upaść w letnią wysoką trawę dla marzeń przeciągać się w niej wypatrzeć owady na kwiatach z bukietem znowu przewrócić jak kot pochodzić na czworakach jak motyl polatać w słońcu1 punkt
-
@Berenika97 Świetny wiersz w obliczu rozterek i dramatów. Intensywna puenta jest mocnym potwierdzeniem tego, co dla nas najważniejsze. Gratuluję wiersza i pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Żebra boleśnie przebijają jej śnieżną skórę, Usta opadają, a myśli są ponure. Kropla wody spływa po krzywym karku, Trafia na taflę i żarzy. Huk. Patrzy za siebie. Kark już skręcony. Gdzie ona jest? Co tu robi? Istota człekopodobna. Czy ktoś widział jej oczy? Leżą na ziemi, zdeptane. Co to znaczyć może? Gdy patrzy w lustro, jedyne co widzi — to ludzkie fałszerstwo. Dlaczego więc, gdy spoglądamy w lustro, widzimy wystające z ciała żebra, oczy zaślepione, glinę niedoskonale ukształtowaną? To istota człekopodobna. Wcieliła się w nas... Tylko jak odebrać jej władzę nad naszym życiem i losem?1 punkt
-
@violetta Dziękuję. Ale bardziej starożytne :) Pierwszy fragment mojego poematu o wyprawie Aleksandra Wielkiego.1 punkt
-
Witaj - fajnie że zakończenie się podoba - dzięki - Pzdr. Witam - miło że pogodny - zgadzam się że miłość ma moc - Pzdr.usmiechem. Witaj - cieszy mnie twoje podobanie - dziękuje - Pzdr.serdecznie. @Rafael Marius - @MIROSŁAW C. - @Czarek Płatak - @huzarc @acatiiia - dzięki -1 punkt
-
-Czy piszą, jak cię widzą, co mistrzu rzec możesz? - A mnie się wydaje, że piszą jednak gorzej.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne