Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.12.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. W poczekalni pachnie lękiem i lawendą, jakby ktoś spryskał powietrze zapachem wszystkich tajemnic, które kiedykolwiek urodziły się w ciele kobiet. Siadam na krześle, które trzeszczy jak archiwum kobiecych wnętrz, jakby jego śrubki znały alfabet ud, miednic i brzuchów, z których powstawały małe światy, wielkie dramaty i czasem tylko zwykłe „wszystko w normie, proszę pani”. Wchodzi on - ginekolog, nawigator po oceanie kobiecego świata, pół‑detektyw, pół‑astronom macicy, który nawet cień owulacji potrafi wyczytać z mapy kosmosu, jakby szukał sygnałów życia w galaktyce, gdzie kosmici zapomnieli wysłać instrukcję obsługi ciała. - Proszę się położyć, mówi, tonem nauczyciela cyrku, który zaraz pokaże sztuczkę, ale z delikatnością kota na rozgrzanej blasze. Rozchylam nogi, odsłaniając wszystko tak dokładnie, że czuję się jak eksponat w świetle reflektorów, a on wchodzi z uśmieszkiem jak ktoś, kto właśnie dostał dostęp do części świata zwykle zamkniętej na trzy zamki, z narzędziem, które wygląda jak miniaturowy teleskop do planet rodzących życie i dramat jednocześnie. Przesuwa się delikatnie, a moje ciało otwiera się jak mapa nieznanych galaktyk. Tam, gdzie światło reflektora pada najczułej, kryje się punkt G - maleńka, pulsująca perła, jakby sam wszechświat zostawił w tym zakątku tajemnicę radości, miniaturową gwiazdę gotową rozbłysnąć. Łechtaczka - subtelna świątynia przyjemności - rozkwita w mikroskopijnym rytmie życia, otwierając się jak kwiat poranka, którego zapach zna tylko kosmos i ja. Ginekolog spogląda z powagą astronoma, który odkrywa nowe planety w galaktyce wnętrza kobiety, z zachwytem notując każdy puls, każdy fałd, każdą drobną tajemnicę, jakby patrzył na arcydzieło, które powstało z najczystszej geometrii życia. - Hm… mruczy jak stary kocur, który właśnie odkrywa nowe królestwo myszy. - To jest prawdziwa galeria natury! Każda fałdka, każdy zakamarek, każdy sekret - arcydzieło! Czuję, że moje ciało staje się mapą starożytnych labiryntów, a on jest Minotaurem‑przewodnikiem, który wie, gdzie czai się każdy strach i każda nadzieja. - A tutaj… wskazuje narzędziem - - kwitnie życie i… ewentualnie mała niespodzianka. Chichotam w duchu, bo w tej ceremonii nie ma miejsca na wstyd, tylko na absurd i kosmiczny zachwyt nad ludzkim wnętrzem. Na koniec odchodzi z miną człowieka, który własnie zgarnął złoty medal w konkursie „Co kryje się w środku?”, odbierając statuetkę z miniaturowym teleskopem i konfetti z hormonów. A ja zostaję tam - pół naga, pół święta - leżąca jak robot na przeglądzie technicznym, bez osłony, gotowa na diagnozę życia, z nogami otwartymi jak szuflada w warsztacie, zastanawiając się, czy życie naprawdę jest tak proste, że wystarczy jeden ginekolog, żeby zrobić mi tylko przegląd okresowy i powiedzieć z entuzjazmem: „Wszystko działa, proszę pani, proszę tylko nie zapominać o smarowaniu.”
    8 punktów
  2. Dzisiaj ujrzałem twe kształty obłe w parku za ławką stałeś nadobnie i na wspomnienie romansów naszych poniżej krzyża dreszcz przeszedł masę. Twój męski profil zawsze mnie kręcił mózg mi z wysiłku mieszał w pamięci bo tylko Ciebie zawsze kochałem i innych damek posiąść nie chciałem. Stopy spocone ręce natchnione nie straszne były mi jęki Twoje męsko objąłem swoją osobą poprowadziłem przy sobie drogą. I już się mierzę z nowym wyzwaniem chcę cię ujeździć mój drogi panie i sapać z tobą przez dzionek cały by zazdrościły inne pedały. Nie musisz dzwonić jestem przy Tobie przesmarowane masz szparki w sobie więc się nie dąsaj i daj mi siebie . . . . . . . . . . . . . mój ty rowerku tak brak mi ciebie.
    7 punktów
  3. Wyszłam samotnie w mroczną noc; Młoda krew za morzem przelewana Przesiąkła skrzydła mojego ducha- Nosiłam swój smutek wyczerpana. Lecz kiedy w górę uniosłam głowę, Ponad cienie w zimnym śniegu drżące, Zobaczyłam na wschodzie Oriona, Znajome gwiazdy jak dawniej lśniące. Przez okna w domu mojego ojca, W zimowe noce bawiąc się snami, Jako dziecko widziałam Oriona Ponad innego miasta światłami. Mijają lata, sny, mija młodość, Wojny serce świata rozrywają, Wszystko się zmienia, tylko na wschodzie Te piękne gwiazdy niezmiennie trwają. I Sara: I went out at night alone; The young blood flowing beyond the sea Seemed to have drenched my spirit’s wings— I bore my sorrow heavily. But when I lifted up my head From shadows shaken on the snow, I saw Orion in the east Burn steadily as long ago. From windows in my father’s house, Dreaming my dreams on winter nights, I watched Orion as a girl Above another city’s lights. Years go, dreams go, and youth goes too, The world’s heart breaks beneath its wars, All things are changed, save in the east The faithful beauty of the stars.
    5 punktów
  4. Czerń modra polskich wód w fudze czasu płynie przez szczeliny przestrzeni. Żmijowisko komet nad cmentarzami. To nie przedmurze — to pęknięcie, wyłom w krawędzi, zlewnia naporu i kineza znaczeń, wciąż zrywanych i rozrzucanych. Pod pręgierzem losu, na partyturze przemocy, w najwęższym środku Europy.
    5 punktów
  5. tam, gdzie powietrze pamięta kroki, których już nikt nie stawia, świat rozsuwa się jak zasłona i wpuszcza odrobinę ciemności, żeby dzień nie zapomniał, jak smakuje głębia czas stoi tam na jednej nodze jak ptak w połowie myśli, a każda myśl jest powolnym, ciężkim skrzydłem unoszącym się nad milczeniem wśród gałęzi przechodzą przez siebie cienie, jakby szukały wspólnego kształtu dla dwóch niespójnych godzin i tylko serce zawieszone na cienkiej nici zdziwienia bije w rytmie, którego nie da się zapisać — bo każda nuta jest próbą zrozumienia czegoś większego niż światło
    4 punkty
  6. ostatnio codziennie w telewizji oglądam śmierć widać wyraźnie jak w jednej chwili jest w wielu miejscach na raz śmierć w Ukrainie śmierć w Afryce śmierć w strefie Gazy można się przyjrzeć z bliska prędkość zasięg miejsce wszystko jest określone nie wiadomo jeszcze kto często wyłączam mówią telewizja kłamie chciałbym w to uwierzyć niestety śmierć nie jest kwestią wiary
    4 punkty
  7. Oficer wachtowy obrócił leniwo klepsydrę i rozkazał wybicie czterech popołudniowych szklanek. Wiało silnie od rufy. Nasz galeon odniósł prawie śmiertelne rany w walce z posejdonowym żywiołem. Za wschodni horyzont odchodziły, gnane furią zniszczenia, skołtunione, grafitowe i zimne bałwany burzowych chmur. Pierwszy oficer, przeciskał się ku mnie z trudem. Mijał pokład zaścielony resztkami żagli i luźnym już w większości olinowaniem masztów. Melduję, że Czarny Łabędź zatonął a z Zielonego Smoka nadano sygnałem, że przyjęli kilkanaście ton wody w ładownie przez uszkodzenie poszycia. Nie będą w stanie wyrównać stępki. Dodatkowo prawie powaliło im grotmaszt i zerwało z niego gafel. Woda i wiatr zablokowały ster i zerwały oba bakstagi. No i stracili dziesięć osób w tym szypra. Patrzyłem przez reling na bakburcie na szczątki Łabędzia, unoszące się na spienionych falach. Znów oszukałem widmo śmierci. A przepowiedziane mi umrzeć na morzu a nie ze starości gnuśnej lub krwawej zarazy. Podejść pod burtę Smoka! Pod wiatr podejść od dziobu! Rzucić liny i trap między pokłady Przejąć załogę! A żywo dranie! Co do metra! Później czekać na dalsze rozkazy. Pod mundurem, poprawiłem zawiniątko z Twoimi listami. Od łez i słonej wody były już nieczytelne. Usłyszysz kiedyś Miła, dzwięk dzwonków marynarskich za oknem. I ujrzysz wtedy w salonie, widmo swego kapitana. Wokół jego załogę przeklętą. Dla nich żegluga jest wiecznością. Tak jak pokuta za grzechy. Ostatnia psia wachta. Tam gdzie bezkresne oceany zaświatów. Cmentarzysko dusz i wraków piekielne.
    4 punkty
  8. Potrzebuję chwili na zatrzymanie. Takiej lekkiej, co siądzie mi na dłoni jak mały ptak bez strachu, i zostanie — choćby tylko na moment.
    3 punkty
  9. lecz coś mnie bardzo do niej przyciąga córce dałam norweskie imię lubię się wtulać w norweskie swetry podziwiam norweski haft hardanger i sama go w lnie wyszywam norweski design norweski styl architektura literatura wszystko to dla mnie jest zagadką dlaczego tak kocham Norwegię może czyni to ta mgła... snująca się wzdłuż fiordów?
    3 punkty
  10. Poeta podchodzi do wiadra z zimną wodą przed studnię, uważając na zdradliwy lód pod buciorami. Nabiera jej, ile tylko zdoła, w duże, nieco toporne dłonie. Ochlapuje twarz. Parska. Woda ścieka mu po rudej brodzie na tors, przylega do niedopiętej koszuli. Ulatuje para, rozgrzewają chrapy, wyraźnie się unosi klatka piersiowa. Gdyby to była kobieta, przyniosłaby wodę pod dach. Znalazła jakąś ustronność i polewając nagie piersi, odwrócona plecami, maczała w cebrze kawałek płóciennej szmatki, przykładając go od sutków po ramiona i szyję, co jakiś, tylko jej znany dokładnie, moduł czasowy, powtarzając skrupulatnie czynności i wykręcając nadmiar. Poeta doprowadza się do porządku, kobieta obmywa. Odszedłeś, tak zwyczajnie. Jakby mnie nigdy nie było.
    3 punkty
  11. Osaczasz mnie - nieobecnością, pustką, odsuniętym ramieniem ... Szukam pomysłu na życie w koronach drzew, na myślowych wertepach, w szumie wody w publicznych ustępach ... A gdy już wreszcie znajduję właściwy ustęp w księdze losu - umieram ...
    3 punkty
  12. Bladym okiem spoziera na dno przepaści. Jakże łatwe jest życie — dół lub góra! Już zmierzch się srebrzy — niby miękka chmura.
    3 punkty
  13. Czasami w głębokim śnie, lecę na krukach nocy ku bramie dwunastego wszechświata. Przelatując przez nią, wpadamy od razu w żar pustynii Dayna, która rozciąga się swoim piekielnym pustkowiem aż ku wzgórzom Jasca. Gdzieś pomiędzy ich rozsypanymi przez czas szczytami, można odnaleźć starych, dzikich cieni, bezimienne miasto. W tej krainie żyją tylko najgorsze z koszmarów byty. Gdybyś tylko to widział ziemski Boże i Ty Eklezjasto. Ze wzgórz płynie lawa. Potokami śmierci, ziemia usmażona. Ogień bucha z pęknięć skalnej płyty. Jak z ciała mitycznego drakona. Moje sny rzadko trafiają ze mną do niebiańskich plaż, czy białych, marmurowych strażnic. Spokojnej, sielskiej ziemi. Gdzie ludzie z krain snu, z uśmiechem przemykają z kamienicy do kamienicy, lub krzątają się pomiędzy kolorowymi kramami. Gdy w tej krainie zapada z wolna zmierzch, mi brzask, sen z powiek powoli usuwa. Kruki lądują bezpiecznie na skraju morza piasków. Zostawiają mnie pod bramą bym wrócił do jawy. Ostatni raz patrzę, jak noc ich matczynym uściskiem w locie mrokiem zasnuwa.
    3 punkty
  14. szczęście różny ma kształt wczoraj miało obraz spojrzeń marzeń myśli… dziś ... dziś pozostały wspomnienia 12.2025 andrew
    3 punkty
  15. Dlaczego uciekać ma od samotności ktoś, komu tylko ona wypełnia kości? Tylko do niej wrócić może człowiek o smutnych oczach — najprędzej: po najjaśniejszych nocach.
    3 punkty
  16. bawimy się w ofiary Inkwizycji. ja – nadłamany kołem i rozwłóczony po dachach, pod ciężkimi od wody niebami, mało poprawny wykolejeniec, którego skazano na prawdziwą punishmęt (wiem, żart słowny nie najwyższych lotów), ty – cała w płomykach, błyszcząca (blask sączy się na pokruszone stronice starodruków, inkunabułów i te zaraz młodnieją, ich farba staje się koloru wiosny, jasnokwitnąca). aby gra w pogorzelisko (nie: w pogorzelisku) lepiej nam szła, przyniosłem coś ze sprzączką: śmiertkę na smyczy, szkielecinę na zbyt krótkim pasku i tekst sztuczydła o tym samochodzie, co zawsze w horrorach nie chce zapalić, gdy trzeba uciekać przed złamaniem karku, na złamanie, scenariusz tragikomedii o domu nawiedzanym przez ducha lalki wypchanej trocinami (w ostatniej scenie okazuje się, że to tak naprawdę opiłki ze startego na wióry pomnika). przekieruj myśli. z codzienności – w głąb. czuj, jak nasza dziecięca zabawa przynosi szokująco uroczy skutek: kamienieję w tobie, by być zrośniętym. niewydobywalnym.
    3 punkty
  17. Człowiecze plecy dłonie i krzywe palce… - podziwiamy cień
    2 punkty
  18. marzyć o chłodzących kwiatach na ciele zanurzyć się bezwiednie w tobie i wodzie dać się oplątać wężowi z piękną intensywnością rozłożyć ręce jak ważka w rytm delikatnego wiatru
    2 punkty
  19. że dziś albo jutro zresztą nie ważne aby lepiej było by chciał wiatr wiać który ciepłem częstuję żeby drzewo szumiało a nocą świerszcz upiększał sny by miłość nie kłamała by była szczera jak echo a prawda zawsze była prawdą by nie płakała by życie cieszyło nie było cieniem trudnych chwil może dziś albo jutro zresztą nie ważne ważne by być widzieć zachody czuć zapach ziemi umieć kolorowo śnić
    2 punkty
  20. Piłkarz Maciej, mieszkający w Moskwie z żoną, został w Rosji, bo z miłości do niej płonął, ale jak to często bywa, z wiekiem coraz gorzej grywał, i pozwem rozwodowym go uraczono. Z kroniki towarzyskiej. O kim mowa, wielu wie, a jak nie wie, to i lepiej.
    2 punkty
  21. Skryte w Słowie ZŻycie Przyrody Z Duchem Światłem W Niewiedzy Widzenie Pozazmysłowego Świata Dusza z Dushą Się Splata Wszystkie Wymiary I Przestrzenie Przejawy Życia i Śmierci
    2 punkty
  22. zachód słońca pełnia księżyca echo po górach błądzące dzień który nocy się kłania sens pachnący nadzieją miłość która do drzew się tuli wiatr który strachem się bawi poezja mówiąca wierszem prawda cieni się nie bojąca to wszystko świat ozdabia jest urocze jest piękne dlatego warto o tym mówić zawsze i wszędzie
    2 punkty
  23. Większość uważa mnie za ckliwą taką trochę rozmemłaną dziewczynkę Prawda jest taka że kawał że mnie cholery 😉 Czerwone włosy robią robotę i podkreślają charakter Jak to śpiewał niegdyś Zenek "Ten ogień i ten lód to ja 🤪😜 No to tak jak ja Wykończyłem psychicznie trzech instruktorów Jestem niereformowalna Najlepsze jest to że jeździć potrafię tylko na swoich warunkach 🙂
    2 punkty
  24. @Wiechu J. K. A ja wręcz ubóstwiam marynistykę. Hodgson jest bardziej znany ze swojej innej książki "Dom na granicy światów". A "Statek Widmo" to najpopularniejsza książka marynistyczno przygodowa. Gotycka powieść grozy z XIX wieku. Książka Hodgsona to biały kruk w Polsce. Bardzo ciężko ją dostać. Ja czytałem ją ledwie dwa razy jako dzieciak. Wypożyczyłem z biblioteki szkolnej. A "Statek widmo" wyszedł w zeszłym roku po raz kolejny z piękna nową szatą graficzną z wydawnictwa Vesper. I całe szczęście mam go na regale @violetta Ten wiersz jest chyba moją najlepszą ale nie mam ich zbyt wiele w dorobku. Nad czym ubolewam.
    2 punkty
  25. @violetta Każdy ma prawo wyrazić opinię tak o wierszu jak i twórcy. Moja poezja jest bardzo specyficzna. Ja sam jestem bardzo specyficzny. Ten wiersz nie przypadł Ci do gustu i ja to w zupełności rozumiem. Nie musisz przepraszać. @Christine Jak narazie chyba ostatni z motywem krain snu. Dziękuję bardzo. @Berenika97 Ja zazwyczaj toczę walkę najpierw o samą możliwość zaśnięcia. Jak już mi się uda to ostatnio nie jest tak tragicznie w moich snach. @Wiechu J. K. Pozdrawiam serdecznie!
    2 punkty
  26. @Christine ja tylko.....obiecuję, że Cię nie opuszczę.))))))))))) dla Ciebie - rumianek polny.;) @Robert Witold Gorzkowski Robert.:)))))) wróciłeś.!!! świetnie.!!!!
    2 punkty
  27. @Berenika97 Ogólnie są różne koncepcje :)))
    2 punkty
  28. Jeśli słowa są motylem, który nie doświadczył bycia poczwarką, być może wzlecą — lecz prędko spadną.
    2 punkty
  29. Witaj - cieszy mnie że ciekawe połączenie - miło że czytasz - dziękuje - Pzdr.serdecznie. Witam - dziękuje za wierszowy komentarz - Pzdr.uśmiechem. @Andrzej P. Zajączkowski - @M jak Malkontent - @Rafael Marius @Alixx22 - @huzarc - dziękuje -
    2 punkty
  30. @Berenika97 mnie też.:) nawet dzisiaj fragmentów słuchałem.:))))) @iwonaroma Iwonko. przepiękna konstatacja! w wierszu widać, że Norwegia to dla Ciebie nie tyle miejsce, co wewnętrzny stan duszy. to jest ta filozoficzna zagadka: po co jechać na fiordy, skoro najważniejszy, idealny, otulony ciepłem wełny 'Fiord Wewnętrzny' nosisz w sobie? i co najważniejsze – jestes jego twórcą, cierpliwie wyszywając jego wzory w hafcie hardanger. cudowny, ciepły wiersz.
    2 punkty
  31. Czujemy gdzieś tam, w środku nas, ten biały, oślepiający blask. To euforia, która ogarnia nas jak ciernie oplatające się wokół gałęzi. Ten ogień, który rozpala nasze spojrzenie, ta tęsknota. Oh, euforio, euforio, ogarnij moje ciało sobą, chcę, abyś mnie pochłonęła, abyś rozpełniła moją twarz promieniem. Czuję ją, gdy patrzę na obłędne widoki natury: na niebo rozgwieżdżone gwiazdami, na fale, na wschodzące słońce, które rozgrzewa naszą twarz. Doczekać się pocałunku od księżyca, który muśnie moją twarz swoją szaro-błękitną aurą. Na wiatr, który śpiewa nam pieśni, na deszcz, który rozmywa nasze łzy boleści, na śnieg, który pruszy tak mocno, tworząc białe ścieżki prowadzące do raju. Gdy widzę sarny biegnące po polanie, ich łagodność, lisy szubrujące w pszenicy, ptaki w baletowym locie po niebie, stado wilków, które dba o siebie — każde małe stworzenie nadaje charakter jej matce, naturze. To jest moja euforia.
    2 punkty
  32. @violetta Dziękuję! Takie małe, słodkie zatrzymanie :) @Radosław Dziękuję! To, że się zatrzymałeś, znaczy dla mnie bardzo wiele. @TectosmithBardzo dziękuję! Nie mam wprawy w pisaniu miniaturek i dlatego bardzo się cieszę z Twojej opinii. :) @Rafael MariusBardzo dziękuję! Wieczna chwila - niezły paradoks. :) @Lenore Grey poemsBardzo dziękuję! Cieszę się, że Ci się spodobał. :)) @infelia@Simon Tracy@Christine@viola arvensisSerdecznie dziękuję! :)
    2 punkty
  33. Na nic do mojego życia wpadło aż nadto zbiegów okoliczności większość to układane z precyzyją talie kart zbytek przysłonił wszystko asom ich pasjanse w szczurzych norach przetaczają kolejne wagony złota warownie za fasadą z ołowiu w takich chwilach mam ochotę na przechadzkę z księżycem rozżalony gryzie sam siebie obijając się o konstelacje a gdyby tak z Oriona jedna maleńka prosto w moje dłonie rozświetliłabym cienie na szlaku na górze od dawien dawna srebrzą się miliardy na nic mi one listopad, 2025
    1 punkt
  34. powrócił by odnaleźć wspomnienia szczególnie jedno zdążył sprawdzić że w tym miejscu co kiedyś już ich nie ma żywi nadzieję kęsami wiary że znajdzie w jakimś innym nacieszy uszy niepowtarzalną barwą dźwięków umysł nostalgicznym widokiem możliwe że nie w tym samym miejscu lecz chociaż podobnym budzącym chcianą przeszłość gdzie przyszedł na świat spędził dzieciństwo zgubił trójkołowiec jadł kwiaty akacji okrwawił kolana potykając stopy o nierówności niektóre domy poznaje elewacje wyglądają prawie tak samo w przeciwieństwie do niego tylko rodzinnego domu już nie ma jest za to dużo większy market mógłby pomieścić wiele rodzin łącznie z wyżywieniem znowu pyta przypadkowego przechodnia tym razem uczynny człowiek służy pomocą patrząc na przybysza jakby chciał o coś zapytać lub zadzwonić jednak po chwili wskazuje kierunek. z radosną duszą na ramieniu idzie pospiesznie od pewnego czasu słysząc przed sobą znajome odgłosy miękko twarde rytmicznie skaczące echa w zapomnianym zakątku między szpalerem pustych wierzb w poświacie zachodzącego słońca dostrzega kawałek podłużnej powierzchni choć zwyczajnie szara chaotycznie nierówna zaprasza go migotliwym lśnieniem spełnienia tęsknoty w wiosennym ciepłym deszczu który spełnia życzenia los dzięki temu który wskazał drogę pozwolił mu odnaleźć by mógł poprzez łzy wzruszenia zobaczyć oraz dotykalnie doświadczyć być może u schyłku życia ukochane kocie łby
    1 punkt
  35. @Berenika97 Trudno okiełznać takich intruzów. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  36. @Berenika97 Bardzo proszę! :)))
    1 punkt
  37. Nie podobała Ci się moja miniaturka?
    1 punkt
  38. @Leszczym Jestem tego świadoma.:) Ale to nadal nie zmienia sytuacji, że słowo "piosenka" należy do zbioru pt. "Utwory". Pozdrawiam. :))
    1 punkt
  39. @huzarc Twój wiersz to katastroficzna i pesymistyczna diagnoza. odrzucasz pocieszającą wizję Polski jako bohaterskiego obrońcy. przedstawiasz kraj jako punkt pęknięcia cywilizacyjnego, gdzie historia jest chaotyczna i mroczna, a wszelkie próby stworzenia stabilnych wartości są natychmiast niszczone. to tekst o bezradności wobec historii i nieustannym zagrożeniu wynikającym z położenia geograficznego. recepta.???????? tchórze spakowali plecaki - latarka, plaster na odciski, skarpety plus mydełko Fa. a my.? aniołowie niemocy.?
    1 punkt
  40. Postanowiłem zainspirowany przez tekst, spojrzeć z innej strony na tą ginekologiczną „wrażliwość”. Miała 16 lat, on 20. Pili w łazience – taka szkoła, szkółka niedzielna dla tych dryfujących w osłonie dni, zagubionych jak milczenie świata. Potem przyparł ją do ściany i otworzył bez krzyku, jak wujek przed trzema laty, który już odsiaduje lata za paragraf w pdf-ie. Teraz już lekarz zgłębia przedmiot prawa. Jest grzebyk i wymazówka, protokół i rękawiczki lateksowe gratis. Jest i ciche ciało, jest matka i policjantka, ściągnięta z domu. Co można powiedzieć? Że świat jest zły – banał. Trochę wstydu, trochę gniewu i mechanicznego powietrza w nosie. Podpis najważniejszy na końcu. Plomba na pakiet, ubranie do papierowego worka. My zrobiliśmy swoje, procedura działa. A ja przez to wszystko znowu tłukę darmowe nadgodziny w niedzielę. Co z czasem na rozmowy z córką…
    1 punkt
  41. @Berenika97 🌻
    1 punkt
  42. @Berenika97 Bardzo dziękuję. Był taki czas w moim życiu, że nigdy nie zapamiętywałem snów. Był również i taki gdzie śniłem jedynie przerażające koszmary. Lecz ostatnio coraz częściej dane mi jest wreszcie lądować w spokojnej krainie snu.
    1 punkt
  43. @Lenore Grey poems Samotność — to nie kara losu, lecz echo wewnętrznego głosu.
    1 punkt
  44. @andrew Wspomnienia – to także skarb, choć mają melancholii czar. To co było, nie przeminie, bo w sercu cicho dalej płynie.
    1 punkt
  45. @Migrena Rozbawiłeś mnie polipem z roszczeniami artystycznymi – widzę go już, jak negocjuje warunki wystawy - "bez brutalnego halogenowego światła i proszę o katalog w twardej oprawie". Twoje "horrorowe rozbawienie" to stan, który sama znam – ta groteska i absurd jest terapeutyczny. Co do pytania "komu przeczytam" – osobie, która przeszła to badanie. :))) Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. Duszy — nie da się przybrać na śniadanie i zrzucić — nim dzień głowę do snu złoży. W noc którąś nas odnajdzie, stworzy, i zniknie — jak muszla w morskiej pianie.
    1 punkt
  47. 1 punkt
  48. @KOBIETA Dominiko. jutro........ bo tak, dwie rzeczy są pewne. śmierć i podatki. to ja jutro.....o urzędzie skarbowym napiszę.:) dziękuję.:) za muzyczkę bardzo też,:))))))) @Christine Christi.:) a niech słońce rozświetla Twoją duszę radością i szczęściem.:) bądź pięknem galaktyki.:)))) @iwonaroma Iwonko. dziękuję za Twoje cudowne słowa. :)
    1 punkt
  49. Skąd się bierze miłość? - Ach, dlaczego Tak bezlitośnie pytać mnie raczysz, Sama widząc w oczach niejednego jak budzi się, gdy ciebie zobaczy? A jeśli byś znać jej koniec chciała: Me serce przeczuwa, mój lęk już wie, Że w cichej rozpaczy będzie trwała; Wiecznie żywa - aż nie będzie już mnie. I George (Lord Byron): The ‘Origin of Love!’—Ah, why That cruel question ask of me, When thou may’st read in many an eye He starts to life on seeing thee? And should’st thou seek his end to know: My heart forebodes, my fears foresee, He’ll linger long in silent woe; But live—until I cease to be.
    1 punkt
  50. @Duch7millenium Rozbawiłeś mnie tym nocnikiem... od razu, pomyślałam o złotym nocniku Fernandy ze ,,Stu lat samotności"... Ale masz rację pominęłam tu złoto, nie wiem może dlatego, że krzem i żelazo, to większej rangi przemiany
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...