Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.11.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. -Mistrzu, jak można dociec, gdzie będę po śmierci? -Przedstaw zasługi i winy dobremu sędzi, niczego nie ukrywaj i zadaj pytanie, a może będzie umiał odpowiedzieć na nie. Jego ocena będzie wskazówką dla ciebie. jakie są twoje szanse, by znaleźć się w niebie. -A czy można skorzystać z porady u księdza? -Dobrze gdy kapłan zdanie prawnika potwierdza, dla większego spokoju spytaj też rabina, będziesz pewny, gdy obie opinie podtrzyma.
    9 punktów
  2. Mam jeszcze trochę czasu o wiele więcej wątpliwości. Nie znalazłam uzasadnienia.! Czasami ocieram się o szczyt śniąc szklany sen nocy, która bywa przezroczysta.! Zostawiam wtedy krwawe ślady intensywnej czerwieni może …za często się przebieram.!? Zmysłowo zamykam oczy ponieważ kiedy jej dotykam miękko opadam w śnieg.
    8 punktów
  3. przemijanie to poezja umiejąca łzy obudzić i uśmiech to piękno w którym ukryto cierpienie oraz ulgę przemijanie to cud ozdobiony tym co już było to nie tylko próżnia w niej tli się iskierka przemijanie to sens był obecny i będzie to kraina drzwi których już nie otworzymy
    7 punktów
  4. Człowiek gaśnie. W jednej sekundzie ciało traci prawo do własnej historii i staje się przedmiotem, który nie odpowiada już na dotyk świata. Ostatni wdech jest ciężki, mętny, brudny, jakby zaciągał się powietrzem z piwnicy, w której kurz i milczenie żyją dłużej niż ludzie. Płuca zapadają się powoli, jakby chciały schować w sobie ostatni strzęp ciepła przed zimnem pewnym swojej wygranej. Serce nadal próbuje - uderza krócej, słabiej, jak pięść waląca w pustą ścianę, która już nie oddaje echa. I nastaje jedno nic - nic, które kończy wszystko. Krew staje. Skóra traci połysk i zwraca się ku ziemi. Człowiek w tej chwili jest już tylko ciężarem, który gleba przyjmie bez pytań. I właśnie wtedy to się rozrywa. Niewidzialna klamra, trzymająca go w środku istnienia, puszcza nagle, jak pękająca sprężyna. Śmierć zabiera wszystko : imię, gest, oddech, cień pod powieką, ostatnie słowo, którego nie zdążył nadać światu. Zostawia tylko to, czego nie potrafi wziąć. To, co jest istotą. Duszę. Tyle co sól po wyschniętej łzie. Ciężar tak lekki, że mógłby ulecieć z pierwszym ruchem kurzu, a jednak jedyny, który pozostaje człowiekiem do końca. Wypływa z ciała wolno, jak światło uciekające z przepalonej żarówki w środku nocy - ostatni błysk czegoś, co nie było ani corpus humanum, ani pamięcią, a jednak było sensem istnienia. Nie wzbija się. Nie opada. Przechodzi. Prosto w ciemność, która niczego nie oddaje i która - cicha, bezimienna - jest Bogiem.
    7 punktów
  5. zanim zatańczy świat barwami morza złocistej jesieni pejzażem wyzłacane kwieciste Tulipany i róże wschodzące obudzą się w morzu mgły nad ranem nim październik do snu ułoży swe dłonie chmurami zasłoni jedyne słoneczko na niebie przefrunę niczym ptak po złocistej zorzy z bukietem cudów i marzeń dla ciebie w przepięknej jesieni zanim zima przybędzie i śnieg zasypie dookoła nas przyjmij ten wianuszek ode mnie w miłości w podzięce zaczaruj go nim przybędzie na dłuższy czas niech zajaśnieją serca ozdobione płatkami co sypię ci w nadmiarze róż bo gdy znów przyjdą zimowe głody wszędzie zakwitną kwiaty czułości w innym wymiarze już
    5 punktów
  6. Skóra przecięta światłem jak kryształową struną, Tryska posokami ognia z paraboli ciała, Po schodach świątyni zwieńczonej pomroczną łuną, Aż staje się gęsto przezroczysta, jak sen biała. W nim symbol staje się pytaniem i zwątpieniem, Czkawką po owocu skradzionym z drzewa poznania, Pojoną miąższem mandragory i jej kuszeniem Odartym z ciężaru śmierci w lutni przemijania.
    4 punkty
  7. Tom I - Rezurekcja zła Serce przeszyła trucizna. Grot wbił się w tarczy cielesne włókno. A mimo śmierci, będę rzezał anioły. Choćby mnie z powrotem w lochy piekieł strącono. Obojętność jako doskonałości składnik. A w oczach gniew jak laserowy celownik. Ocaleję jako pacjent zero. A Was rozkrwawi umysłów choroba. Zamkną w klatkach demony. Wypuszczą klęski Pandory i Hioba. A ja wtedy umilknę i będę podziwiał z setnego rzędu. Upadek gniazda. Pożar domu. Co się nie zmieścił w pieczęciach apokalipsy. I wersetach jednego tomu. Wasze trupy sczezną na zimowym polu. Mnie huragan uniesie ponad śmierć. Nieś mnie ku wieczności Eolu. Złotego cielca obdarzyłem z cierni koroną. Z jego pyska i oczu ucieka krew. Chłepczę ją świętą, czerwoną. Tak mnie uchowała ode dobrego. Piekieł ojczyzna. Marów, bagien i mogił dojrzewała we mnie sielszczyzna. Wyszedłem z więzienia poza czasem i eonami. Szukam serc do zepsucia młodych. Do gwałtów na naturze człowieka ochoczo gotowych Tom II - Golgota umiłowanych Co powiedziałem Diabłu? Odpowiedziałem mu ciemnością i burzą. Pieśnią gregoriańskiego chorału. A on zasiał mi w snach męki. I sprawił by upływ życia był wolniejszy. Przywołał swą trzodę w dniu sądu. I dał im z trucizną paszy. Srebrny krzyż płonął w mych dłoniach. Czarna mowa piekieł zastąpiła słowa graweru. Zamienił się w cyrograf z krwistego papieru. Uchyliłeś płaszcz. Wyszła spod niego pielgrzymka. Okaleczone przez demony dziatki. Śpiewały byś modlił się za nimi Lucyferze. Bym na Golgocie ukrzyżował ich szczątki.
    4 punkty
  8. Białe granice ściskają błękitne chmury wiszą nad nimi dwa morza czarne wokół nich tylko ogromne płótno z lnu szczyci się portretem na miarę utopii Wbity neonowym blaskiem w dwimeryt wypruwam swoje gałki oczne z orbit by zbliżyć się do niej choćby na moment i duszę utopić w pasmach włosów
    3 punkty
  9. Zamówiłem z piekła Wenę prosto od samego diabła dostarczył anioł kurier zapłaciłem duszą za pobraniem mam czternaście dni na zwrot potestuję poużywam potem zwrócę oszczędzę duszę i znów zamówię zamawiam też Wenę z Nieba zawsze płacę duszą przelewem Bóg nie przyjmuje zwrotów nie żal duszy na Niebiańską Wenę
    3 punkty
  10. w cieniu marzeń spokojnego czasu kwiaty myśli próbują kwitnąć na horyzoncie przejaśnia się niebo wschodzi zorza spogladam może dziś ... 11.2025 andrew
    3 punkty
  11. Sznury i pomyśleć że dawniej bałam się tam wchodzić z okna promyk blady wokół czarne cienie pod deskami w podłodze stukot kołatanie strach było wzrok podnieść pomiędzy sznurami a tam skowyt czasów z nim pranie pachnące sztywniało na dobre gdy mróz trzymał srogi żal że słów bagnienie nie zamarzło wtedy na amen by roztopom rozścielić wszechdobro strych piwnicy nierówny mogło się wydawać sznurom jednak te miejsca z rozwagą wybrano bo nie tylko biel powłok jak zjawy wisiały z pętel życia do trumien ciała też składano listopad, 2025
    3 punkty
  12. Rzadki to przypadek, gdy brat Wędrówki podejmie się trudu, I ruszy przed siebie, gdzie świat Pełen złudy, widm i czarów, Mar przeklętych, wśród gwaru Snem zatroskanego ludu, Wśród tajemniczych upiorów, zjaw, Gdzie ciemność tylko i noc straszliwa, W nieprzeniknionych mgłach Dusi pragnienie jak uporczywa Troska co serce rani boleśnie, Za wczesny przepowiada zgon, Nim przepadnie we śnie Nie wierząc uporczywym dniom.
    3 punkty
  13. Zostałem po niej jak świt, który utracił własny oddech - świat niby wschodzi, ale każde światło drży, jakby mgła niosła w sobie więcej bólu niż wszystkie ludzkie serca zebrane w jednym miejscu. Ona była światłem - nie światłem zwykłym, lecz tym pierwotnym, które przecinało kosmos, delikatne jak skrzydło rodzącej się gwiazdy i potężne jak milczenie wszechświata, zanim wymyślono jakikolwiek czas. Jej oczy...dwie głębokie studnie nieba, z których wyciągałem marzenia jak srebrny pył - marzenia, które nie chciały spaść, bo nawet ziemia nie była godna ich ciężaru. A teraz - zostały po niej mgły. Gęste jak pamięć rozdarta w miejscu, którego nawet śmierć nie potrafi zabliźnić. Chodzę przez wrzosy, przechowujące jej oddech w liściach, a każde drżenie tych liści mówi mi szeptem, że nie odeszła dlatego, że chciała, lecz dlatego, że świat był zbyt ciasny dla jej światła. Zniknęła piękniej, niż ja kiedykolwiek potrafiłbym żyć. Tęsknię tak, że myśli rozmazują się jak dym, tracą granice, chcą stać się mgłą, by ją odnaleźć - choćby jako cień światła, choćby jako najcieńsza iskra w nicości. Czasem mgła zatrzymuje na sobie odcień Fioletu, jakby szukała kogoś, kogo brakuje jej tak samo jak mnie. I wtedy wiem, że nie brak mi tylko światła - brak mi Fiołków, które potrafiły pachnąć nawet w nocy. Tęsknię tak, że wiatr niesie smak jej imienia, jakby sama przestrzeń płakała po tym, czego nie zdołała zatrzymać. Czasem, gdy stoję między mgłami i zamykam oczy, przychodzi do mnie jej zarys - niepełny, urwany, jak skrzydło anioła, któremu przerwano lot w połowie snu, a pióra wciąż krwawią światłem, które nie ma gdzie wrócić. To drżenie boli bardziej niż jej odejście, bo przypomina, że jej światło przetrwało nawet śmierć, ale już nie przetrwa drogi powrotnej do mnie. Kochałem ją, jak się kocha ciszę na pustyni - do dna, do sucha, do bólu, z pragnieniem, które nie ma gdzie spaść. Byłem tylko cieniem człowieka z dłonią wyciągniętą ku niebu, którego już nie ma. A jednak nocą mgła podchodzi pod samo serce, jak pytanie, na które nie istnieje odpowiedź. I przez krótką, nierealną chwilę jej wszechświat błyska we mnie raz jeszcze - jak gwiazda, która powraca tylko po to, by umrzeć drugi raz w tym samym miejscu. A jej gasnące światło wypełnia ciszę szarpnięciem tak głębokim, że nawet Bóg nie zdołałby wypowiedzieć jego bólu. I wtedy wiem jedno: to nie ja płaczę. To świat płacze po niej. Mgła. Wrzosy. Czas płaczą. A ja tylko stoję, ze światem w popiele, z sercem pełnym jej cienia, i oddycham tym, co po niej zostało - światłem, które przeszło przez wszechświat, światłem, które nie zna powrotu, światłem, które nie ma już właściciela, a jednak trwa - jak echo jej istnienia, jak drżenie mgły, jak pamięć samego wszechświata, który stracił kogoś, kogo nie potrafił zatrzymać.
    3 punkty
  14. @Nata_Kruk Dziękuję Ci za te szczere, gorzkie słowa – i za to "a kUmu to". Masz rację – piszemy, ulżymy sobie, ale świat się nie zmienia. Może jednak właśnie w tym jest sens? Że chociaż sobie ulżymy, że nie milczymy, że nazywamy rzeczy po imieniu. Dziękuję, że podzieliłaś się tym, co Cię szczególnie poruszyło. I dziękuję za życzenia pokoju – bardzo ich dziś potrzebujemy. @Omagamoga@Simon Tracy@truesirex@Starzec@Rafael Marius@Andrzej P. Zajączkowski@Wiesław J.K.Bardzo serdecznie dziękuję! :)
    3 punkty
  15. Podziękowania dla: @Berenika97, @viola arvensis, @Simon Tracy, @huzarc, @Migrena, @Rafael Marius, @Andrzej P. Zajączkowski, @Waldemar_Talar_Talar, @Tectosmith i @Łukasz Wiesław Jasiński. *****************************
    3 punkty
  16. Gdzie jestem? Czy mój anioł stróż Pilnuje mnie? Czy umieram Całkiem sam? W swoim śnie Nie odkrywając Nigdy prawdy O meandrach życia Nie widząc już nigdy W lustrze swojego odbicia Odchodząc tak nagle W piękny słoneczny dzień
    3 punkty
  17. Słyszę tę pieśń, co płynie przez ulice, jak rzeka bez nazwy. Mówią nam, że granice to tylko kreski na nietrwałym papierze, atrament, co dawno wyblakł. A jednak wciąż kreślimy je na nowo. Palcem na mapie, czołgiem, słowem, ogniem. I giną miliony, gdy człowiek poprawia świat po swojemu. A mapy kłamią. Kolory bledną, stolice wędrują. Narody znikają jak ślady na mokrym piasku. I tylko On, zepchnięty na margines każdej mapy, Człowiek, którego nikt nie słucha. Z przebitymi dłońmi, z krwią, co wsiąkła w kamień, wiedział, że świat to nie flagi i nie doktryny, nie hymny śpiewane na rozkaz. Lecz to, co trwa, gdy milkną słowa: skała, woda, horyzont. Obojętne, odwieczne, a jednak to w nich jest światło, które wraca w ciszy trzeciego dnia.
    2 punkty
  18. No, geju, w dół słał słód wuj Egon
    2 punkty
  19. Igraszki z czasem A gdybym tak spróbował jedną małą chwilę, Przemienić w nieskończoność? Powiedz, co ty na to? Sekunda, która szybko po sekundzie ginie, Nagrodą niechaj będzie, ale też zapłatą. A teraz dwie kolejne i dwie zaraz po nich; Te pierwsze, jakże krótkie. Chciałby się więcej, Lecz trzeba wszak odpocząć. Czyżbym był szalony? Och, widzę jak mnie prosisz. Są już, och, nareszcie! Wciąż nie wiesz, jak to działa? Proszę, mamy trójkę, A w trakcie trzech następnych znów odpoczniesz sobie; W porządku, wiem co czujesz. Skarbie, tak to ujmę: Wyruszasz w wyznaczoną oka mgnieniem drogę. To cztery? Ach, to cztery! Nie patrz tak, kochanie. Zbyt szybko wszystko mija. Proszę, bądź cierpliwa, Bo więcej, coraz więcej wkrótce już się stanie, Lecz teraz niechaj ciało jeszcze odpoczywa. No dobrze, powiedz kiedy piąta z nich wybije; Pamiętać musisz o tym. Sama wiesz najlepiej, Że nigdzie się przed czasem naga nie ukryjesz, Więc proszę, nie oszukuj. Wiesz, że znam cię przecież. Wołają głośno szóstki; Słyszę jak odliczasz, I słyszę też twój oddech między sekundami. Wystarczy. Odpoczynku kilka chwil się zbliża, Więc pomyśl o siódemce między oddechami. Rozumiesz wszystko, prawda? Widzę potwierdzenie, Więc zwiększać o sekundę rozkosz ciągle będę, Lecz po niej, by napawać móc się twoim drżeniem, Na moment identyczny ustanowię przerwę. Najdroższa, spójrz na siebie; Przyjrzyj się dokładnie, Bo oto namiętności rządzą emocjami. Do ilu umiesz liczyć? Czekaj, niech no zgadnę; Spełnienie nie tak długo wprawdzie przeciągamy. Co będzie za minutę, albo za godzinę? A jeśli nie pozwolę i przeciągnę dalej? Bo widzisz, nieskończoność powolutku płynie, Dlatego niespełniona przy mnie będziesz stale. --
    2 punkty
  20. uszyj mnie słowem utkaj mnie dreszczem nie żałuj wrzecion kądzieli przędzy przywdziej mnie sobą ja się odwdzięczę wątek z osnową splotem na wieczność
    2 punkty
  21. Ten dziwny, obcy świat podkradnie się Do ciebie nie wiadomo kiedy. Obudzisz się już w pieluchach I z krzykiem zaprotestujesz, Wymachując rękami, nogami, A krzyk ten z czasem przekształci się Mimowolnie w słowo „mama”. Twoim najlepszym przyjacielem Będzie butla z mlekiem i kołyska rozbujana. Jeśli coś cię połaskocze w policzek, Nie, to nie wilk, to rodzeństwo Pochyli się nad tobą, berbeciem, Kruszynką: „tyrli, tyrli, buju, buju” Następnym słowem, które poznasz, będzie „tata” To ten, co będzie robił głupie miny I gimnastykował cię hopsasa na kolanie. To na jego plecach będziesz cwałować Wkoło stołu, a siwy pan i siwa pani Będą bić brawo – twoi dumni dziadkowie. Pojawi się też w twoim świecie Puszek, którego z chęcią przytulisz, A on w odwzajemnieniu obliże ci nos. Przyjdzie czas, że pierwszy ząbek Da o sobie znaki, a wtedy nastanie syreni śpiew. Nauka chodzenia będzie bolesna – ojoj, A odebranie smoczka na długo zapamiętasz, Knując zemstę na rozbójnikach. Przed tobą jeszcze tylko rajtuzy Do podziurawienia, kilka zabawek, Co proszą o modernizację niezbędną, Tort urodzinowy, a na nim świeczka dziwna, Która na złość nie zechce zgasnąć…
    2 punkty
  22. Tao De Dcing / 道德經 dział trzeci nie mądrz , ludu nie skłucaj nie przeceniaj zdobytego dobra, ludu nie wymuś grabieży. nie okazuj żądzy, serca nie trwoż. jest mądry przywódcą, otwiera serca, spełnia ciała łagodzi ducha, umacnia postawę stałym sprawia lud bez wiedzy bez żądzy. sprawia wiedzących nieśmiałym czynem też czyni bezczynnie, więc braknie dowodzenia .
    2 punkty
  23. @huzarc ;) mmmm …myśli nieuczesane;) @Simon Tracy Dziękuję 🙏 Simon z uśmiechem:) @violetta Co Ty mówisz Violetta? Istnieje istnieje ! Nie spotkałaś nigdy Yeti? Człowiek śniegu, wielka stopa lub człowiek lasu:) ja ostatnio spotkałam człowieka lasu ;) w zasadzie za często go spotykam…i dlatego miękko opadam w śnieg ;)
    2 punkty
  24. Jedyne co pamiętasz to śmiech, szyderstwa i drwiny. I ta brudna, zatęchła klatka w której Cię wychowano. Nienawiść zwierzęca. Już nie pamiętam Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem. Skatowanego prawie na śmierć. Leżącego we własnej, zaschniętej krwi. Odnalazł mnie demon. Nadał mi nową osobowość i imię. Przy dźwiękach obłąkańczych fletów i piszczałek, wzięła me ciało i uniosła ku wyższym wymiarom parada stworzeń koźlęca. I ułożyła moje martwe już szczątki na ofiarnym ołtarzu. W płonącym pentagramie. Wbito w mój nieruchomy żywot czarne ostrze. Wtedy otworzyłem oczy i wziąłem pierwszy wdech. Wraz z nim, zeszła z gór pieśń przeklętych, bezimiennych bóstw. Odpowiedział im wrzask znad fal sztormowych. Wszystkich oceanów. Dopóki płonie ogień wyznawców na wzgórzu. Dopóki ślepy Bóg pełznący przez mrok wszechświata, na flecie chaosu gra. Nie założycie bestii kajdanów Ona jest posłańcem śmierci, bytów z ponurego Kadath i burzowego Hatheg - Kla Zabić mnie może, jedynie przeznaczenie czasu. Gdy pewnego dnia, planety staną w ustalonej koniunkcji, na swoich orbitach. Istota, którą nazywacie ludzką straci życie. Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia, stróżujący, wściekły chart, Wtedy to po wieczność, w koszmarach o R'lyeh zaśniecie. Znikną, zmiecione wiatrem zagłady ognie na wzgórzu. W zimnych korytarzach, na szczycie góry. Umilknie fletu głos. Obróci się w nicość. Pełzający w chaosie bard. Wiersz oczywiście w nawiązaniu do "Zgrozy w Dunwich" i "Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł. Najdoskonalszej formy natchnienia.
    2 punkty
  25. Bądź, gdy myśli me ku twoim nitką senną się przędą, wszak w snach tylko ust twoich sięgną, a jednak... ty bądź ze mną. Bądź, gdy zagubione marzenia po wspomniach się szwędzą, pewnie i tej nocy sen błogi nam rozpędzą, więc bądź ze mną! I bądź jeszcze w dzień każdy, ten rzeczywisty. Bądź swoim głosem, uśmiechem, spojrzeniem, dotknięciem dłoni, wonią twego ciała i jego pragnieniem, bądź całym swym istnieniem: wszedzie, zawsze, niezmienie... Nie będziesz? Wiem, nie ze mną... lecz we mnie.
    2 punkty
  26. Listopadowy świt zalśnił przezroczystością cieni dryfowałam przez dzień spokojem, z gracją łabędzia. Słońce pozbawione promieni mija obojętne twarze czarna kawa bez cukru, beznamiętny rogalik. Telefon milczy neutralnością słów upragnionych łagodność ciszy nieporuszonej tchnieniem wiosny. Zamglony wieczór jak otulony płomyk w dłoniach kiedy już bardzo tęsknisz za spełnioną nocą. Okruszkowi ;)))))
    2 punkty
  27. @Nata_Kruk Może i to racja, ale i tak nie dognam, a przegiąć mogę. @violetta Wiesz są takie góry, że samochodem wjedziesz na nie tylko na wstecznym. To silny bieg, najsilniejszy i czasami jedyny możliwy :// @Rafael Marius Tak i coraz lepiej to dostrzegam.
    2 punkty
  28. @huzarc dzięki bardzo. napadło mnie !!! @viola arvensis Wiolu. wrażliwość i przestrach wpędzają człowieka w stany emocjonalne z których nieszczęśnik zdaje sobie sprawę ale nie może ich powstrzymać. wtedy wybuchają wierszem. ten nieszczęśnik to ja. a ten kwiat...... już jestem spokojny. pięknie dziękuję:) @KOBIETA Dominiko. nie płacz :)
    2 punkty
  29. @Berenika97 :) No tak, esencji każdy musi sobie poszukać sam :) Niektórzy nie znajdują od razu i wówczas wątpią, że ona jest. Inni znajdują szybko więc nie mają wątpliwości. Szukanie jest drogą indywidualną, nikt za nas jej nie przejdzie. Nie ma zmiłuj się ;) Dzięki @Wędrowiec.1984 ;) :) Dzięki @Rafael Marius :) Dziękuję @viola arvensis @Natuskaa Dziękuję:)
    2 punkty
  30. tyle tego! wszystkiego że nie narzucaj bo ktoś nie zdąży zjeść swojego kawałka tortu
    1 punkt
  31. delikatny chrobotaniec za ścianą zaśnięcia pazury wydziergane z nieznanej przyczyny lęku ranią podświadomość zrywają ostatnią nitkę łączącą z zewnętrzem pod sklepieniem umysłu gniją kolorowe gwiazdki spadają strzępki zwęglonego lśnienia inny dźwięk stukających trupiocegieł ze spleśniałym nalotem nieuniknionych zdarzeń tworzy ciemną jamę z rozkładem cieni nie możesz uciekać strach wycisnął całą tubkę na katafalk z twardych grudek popiołu leżysz rozkrzyżowany przyklejony dodatkowo przebity szpilką jak martwy motyl z urwanym szybowaniem przeszła miękko przez calutki wczorajszy obiad *** to wychodzi z otworu szelest i darcie materiału szmaciana lalka trzyma igłę z nawleczonym oślizgłym jelitem bardzo cienkim różowawym jak krem ciastka tortowego pocerowany uśmiech ze skrzepłej krwi ukazuje resztki dziąseł czujesz nurkujące ostrze w galaretce źrenicy jakby chciało zaszyć widzenie wspomagane chichotem ciemnej plamki gałkę wyjmuje łyżeczką wydzierganą z włóczki utwardzonej krochmalem ze sproszkowanych zadów starych ropuch ściekają z niej warkoczyki spazmów bólu po dyndającym nerwie wzrokowym kolejny uśmiech skrzypi trelem białych i czerwonych krwinek z nutką ob uplecioną z wianuszka wiolinowych żył słyszysz ciche bulgoczące melodie kiszki grają żałobnego marsza w karawanie brzucha a serce pulsuje hymnem ostatniej chwili to szmacianek koordynator wymierza karę za niewłaściwą ścieżkę snu owszem podążasz ale nie tak i nie teraz barwne gałganki są nagle sztywne stężeniem pośmiertnym skalpela słyszysz trzaski usztywniania w pustej cuchnącej jamie wyrastają ostre zęby zaostrzone ideą drapieżnika czujesz słodki odór stęchłych zbutwiałych szmat rozwierają twoją szczękę wpełzają pod kopułę podniebienia dławią oddech przygniatają ciężarem klaustrofobii i duszności większość szmaciozwłoka wygryza lepki czerwony tunel znika w czeluściach torsu mlaskając rytmicznie krwawe kawałki we wilgotnych flakach rozedrganych wnętrzności wywraca żołądek na lewą stronę nabija sobie guza o żebrowany sufit dureń chciał rozprostować gałganki stając nieroztropnie słupka dodatkowo charczy wierszem niech to szlag durny świat gdyż niewielka kostka z treści utkwiła mu w przełyku ostatkiem sił grzebie w szmacianym gardle jednocześnie rozszarpując nikłą szansę przebudzenia
    1 punkt
  32. @violetta @violetta Prawda? I niewiadomo, czy lepiej budzic, czy byc budzona ;-)
    1 punkt
  33. @violetta albo Święć
    1 punkt
  34. Witaj - nikt z nas nie wie - myślę że po śmierci będzie nicość - Pzdr.
    1 punkt
  35. Yeti nie istnieje:)
    1 punkt
  36. @KOBIETA wchochate myśli:)
    1 punkt
  37. @Migrena Dziękuję:) to prawda mnie ta muzyka i obraz unosi… w poszukiwaniu Yeti ;)
    1 punkt
  38. @Berenika97 Tak, to próba, chęć dowiedzenia się z różnych źródeł (prawa, chrześcijaństwa, judaizmu) tego, co może być po, na Sądzie Ostatecznym. Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny, ale w jakich proporcjach, nie wiemy. Dzięki za wpis i pozdrawiam
    1 punkt
  39. @KOBIETA Twój wiersz ma w sobie delikatną, niemal dotykową jakość – czuć w nim wahanie między bliskością a oddaleniem, pewnością a wątpliwością. To balansowanie na krawędzi. Piekny!
    1 punkt
  40. @Berenika97 Dla mnie Lovecraft to życie, poetyckie w dużej mierze również. Wyobraźnia się przydaję by móc ogarnąć i przemierzyć te wszelkie światy i krainy w mojej głowie
    1 punkt
  41. krzychu był tylko częścią mojego dzieciństwa a jednak bez niego zabiłbym pół siebie wciąż gramy na zarośniętym boisku w środku lasu może dojdzie jurek i będzie po równo wspomnienia nie zastygają bez powodu
    1 punkt
  42. @Migrena " tego kwiatu to pół swiatu"- jak to mówią 😉
    1 punkt
  43. Wiersz oszczędny w formie, bez zbędnych ozdobników, co potęguje jego moc przekazu.
    1 punkt
  44. Co komu pisane to go nie minie. Nic nie dopiszesz od siebie i nic nie wymażesz.
    1 punkt
  45. Bogowie dziedziczą cechy wiernych.
    1 punkt
  46. Nigdy nie zapomnę mojej babci, od której wszystko się zaczęło. No więc tak. Opowiem wam o tym wszystkim, ale trochę chaotycznie, bo taka z reguły jestem i zazwyczaj ulubioną tradycję, kultywuję. To znaczy o tym, jak zostałam szczęśliwą żoną i matką, mojego, jak pragnę wierzyć, szczęśliwego ze mną męża. No nie. Matką jestem moich dzieci. Dzisiaj mam taki rajzer fiber, z uwagi na jutrzejszą uroczystość, że gadam jeszcze bardziej chaotycznie, niż ustawa nakazuje. W miarę możności postaram, bajanie streszczać. Obecnie jestem starą babą, lecz wtedy miałam dwadzieścia wiosen, gdy siedziałam i spozierałam jak reszta rodziny, na babcię, która zapragnęła odczytać testament, póki była jeszcze na fleku. Dziadek w tym czasie już nie żył, a przepustki zza światów nie dostał. Gdy babcia otwierała kopertę, to cisza nastąpiła jak makiem zasiał, a wszyscy wstrzymali oddechy. Nawet jeden z wujków wstrzymał za długo i umarł, ale to już inna historia. Tylko miętoszenie papieru było wyraźnie słyszalne i tykanie zegara, który odmierzał czas, do rozpoczęcia odczytu. No wreszcie otwarła i po prostu zaczęła: – Cały mój majątek zapisuje mojej jedynej wnuczce i nie zamierzam się tłumaczyć, dlaczego – mówiąc to, dotknęła znacząca jednego z wałków na głowie, spowitego w siwych włosach. – A zatem – ciągnęła dalej – wszystko jasne. Mojej kochanej wnuczce – że powtórzę – zapisuje w spadku, jedną sztukę z mojej głowy. – A my. Dostaniemy co? - zapytała nieśmiało zawiedziona do granic możliwości rodzina. – O ile nam wiadomo… – Tak. Pstro. Nic wam nie wiadomo – wrzasnęła wzburzona babcia, popatrując wokół cwanym wzrokiem. – Z tego jeszcze co dobrego wyniknie. Jestem o tym święcie przekonana. Tak się złożyło, że na drugi dzień, babcia odeszła w zaświaty. Została pochowana z wałkami na głowie, lecz nie ze wszystkimi. Jeden ja wyszarpnęłam. Taki fajowy druciany. Pusty w środku. Stosownie przy tym, starodawnie dygając i mówiąc, dziękuję. Po jakimś czasie – mniej więcej, kilka tygodni po pogrzebie – obudziło mnie o świcie, złowieszcze stukanie pode mną. Tak się normalnie przestraszyłam, że o mało co, a bym się zesikała na jaśka. Ze strachu nie mogłam wstać, by zobaczyć, co to za cholerstwo tak diabelnie stuka. Rodzice akurat wyjechali i byłam sama w domku. Jednocześnie pamiętałam, że gdy kładłam się spać, to trzymałam w ręce papilota czyli spadek, który mi się wysmyknął i pokulał między dość wysokie nóżki, podtrzymujące spanko. W końcu zebrałam się na odwagę i zajrzałam pod łóżko, doznawszy prawdziwego szoku i kołatania przedsionków. Jakaś wściekła mysz, wlazła do wałka i nie mogła się wydostać. Trzaskała nim po dechach na wszystkie strony. Na dodatek warczała na mnie i spoglądała krwawym, mysim wzrokiem. Byłam tak roztrzęsiona, że zaczęłam się wydzierać i biegać jak opętana, przewracając krzesła i nocną lampkę z ozdobnym szczurem na kloszu. W końcu otwarłam okno, krzycząc wniebogłosy, że zostałam zaatakowana przez krwiożerczego potwora w zbroi. Tak się akurat złożyło, że przechodził pod oknem, młodzieniec szczególnej urody z hektarami i gdy ujrzał spłoszone dziewczę – czyli mnie – to zakrzyknął, czy potrzebuje pomocy, bo jakby co, to on jest chętny. I tak już jest chętny, pięćdziesiąt lat. Jutro mamy złote wesele.
    1 punkt
  47. @Berenika97 Tak, jest w tym wierszu trochę czasu przeszłego z przeskokiem w przyszłość. Taka mieszanka rzeczywistości w której uczestniczyłem w przeszłości z dozą niepewnego czasu przyszłego. Dziękuję za komentarz.
    1 punkt
  48. :) Twoje podejście widać na wskroś w Twoich wierszach i ta otwartość też daje im lekkość.
    1 punkt
  49. @huzarc @Berenika97Dziękuję. Czas gra tutaj rzeczywiście kluczową rolę, natomiast nie ma żadnego erotycznego znęcania się. Jest niepokój, który występować musi, ponieważ jednocześnie wzmaga zniecierpliwienie. Poza tym... Albo dobra, zostawię to dla siebie. :-)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...