Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.10.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dumni, wolni, nieujarzmieni od waszych początków – jesteśmy tu. Obok. A wy – od zawsze z lękiem w oczach polujecie, tropicie, zabijacie. W bajkach straszycie naszym imieniem dzieci, i z wilczych cieni tworzycie potwory. Wdarliście się w nasze dziedzictwo - zabraliście lasy - nasze domy. Spaliliście ścieżki, chcecie wygonić echo naszego bycia. Niszczycie nasz świat. Mówicie: człowiek człowiekowi wilkiem. Nie wiecie, co mówicie! My nie zdradzamy, nie kłamiemy, nie porzucamy. Wilcza rodzina – to lojalność. To siła, braterstwo krwi i głodu. Głos natury, którego już nie rozumiecie. Nie zrzucajcie na nas własnych grzechów. i lęków. Nienawidzicie nas bo przypominamy wam o tym, kim byliście – zanim daliście się ujarzmić. Zazdrościcie nam wolności, której już nie potraficie unieść. My, Wilki – nie klękamy, nie błagamy, nie poddajemy się. Nasze ślady wciąż znaczą śnieg, wycie niesie się dalej niż wasze słowa. Pamięć sięga głębiej niż ludzkie korzenie, a serca biją w rytmie ziemi. Jesteśmy dumni i wolni. I przetrwamy – bo wolność nie potrzebuje pozwolenia. Od nikogo!
    15 punktów
  2. Pokryta śniegiem pachnąca łąka Gdzie w „rannym” puchu buszują pszczoły Pod niebo wzleciał sopel z fartucha By wbić się ostro na śnieżne pole. Chodzisz po bruzdach ręką zasiewasz Pokrytą wojną zmarzniętą ziemię Czemu nie wzięłaś ze sobą ziaren A w butach odczyt miast zdrowej słomy. A krew wypływa z miejsc uderzonych Gdziekolwiek lecą mroźne szpikulce I jak ma zboże na wiosnę wschodzić Gdy pobór ciałem użyźnia morgi.
    10 punktów
  3. Czwarty dzień wojny u nich — on leży martwy, W obskurnym pokoju, a na podłodze krew, Zmieszana bezwładnie z alkoholowymi Wymiocinami… Zadajemy pytania. Najważniejsze — trzeba znaleźć jego paszport. Według dokumentów u siebie zostawił Żonę z czwórką dzieci — taka ciekawostka. Prokurator zaś mimochodem wspomina Dziadka ze Lwowa. Zdawkowa dygresja. Współlokator mówi, że jak się obudził, To tak już tu było — sztywny i skurczon trup, Obok pijackiego łóżka oraz zwidu. A pili tak jak zawsze — z zimna i nędzy. Dom jest daleko, tylko brud szczerze blisko. Uciekinierzy płyną do nas, do Polski. Słaba żarówka żarzy się nam ospale. Śmierć rozmazuje powietrze — i jest wszędzie.
    9 punktów
  4. Spotkali się po latach - tak długich, że ich imiona zdążyły się zetrzeć z ust świata. A jednak wystarczył jeden oddech, jedno spojrzenie - i wszystko wróciło, jak uderzenie krwi w skroniach. Nie było słów. Było głodne ciało - stare i pamiętające. Ona pachniała tak jak kiedyś: nocą, grzechem i wolnoscią. On - jak deszcz po burzy i dym po miłości. Zderzyli się jak dwie płonące komety. Usta rozrywały czas, ręce błądziły po sobie jak po mapie, której nikt nie miał prawa znać. Palce liczyły nowe linie na jej twarzy - każda zmarszczka była datą, którą musiała przeżyć bez niego. Pod ich stopami chrzęściły pierścionki, które zdjęli, i kłamstwa, które spalili w pośpiechu. Ona drżała jak struna napięta latami ciszy. On rozplątywał jej włosy jak więzy, jakby chciał rozwiązać cały świat. Oddychali sobą, aż zabrakło powietrza. Pod palcami blizny i pamięć. Pod językiem - ogień, którego nikt nie zdołał zgasić. Nie wypowiedzieli swoich imion - wiedzieli, że słowa są zbyt słabe dla tej chemii, która nie potrzebuje dowodu tożsamości. Miłość wróciła bez ostrzeżenia - dzika, brudna, piękna, jak huragan, który nie pyta, czy dom stoi, tylko burzy go do fundamentów. Ich ciała mówiły: pamiętam cię. Ich oddechy: nie skończyliśmy. Czas leżał martwy pod ich stopami - a oni jechali po wspomnieniach jak po rozgrzanym asfalcie, na ślepo, z zamkniętymi oczami, w stronę jedynego miejsca, gdzie można żyć - tam, gdzie kończy się rozsądek, a zaczyna płomień. Kiedy zasnęli, noc trzęsła się jeszcze długo - nie wierząc, że z tej ciszy nic nie ma prawa się odrodzić, nic oprócz nich samych.
    9 punktów
  5. poezję i prawo łączy wspólna rzecz dziś interpretuje każdy tak jak chce
    7 punktów
  6. na skraju łąki tam gdzie jaskrami usłany kobierzec Anna ma swoje miejsce pisze wiersze nieporadne z ledwością dotykające metafor kiepskie pełne przemilczeń i bólu a jednak kłujące do szpiku kości winnych biedna myślała że świat przyjmie z otwartymi ramionami te liche słowa zapisane na skrawkach serwetek lub w pośpiechu na zdreszczonym kawałku uda w miejscu gdzie jeszcze nie zdążyła wyschnąć ślina rozdrapywane raz za razem historie zgryzane niczym paznokcie do krwi aż po ciekłość nagłych wybroczyn wspomnień mężczyzn którzy zawiedli i kobiet dla których jest solą w oku
    6 punktów
  7. Często uciekam gdzie popadnie od tego okropnego zawsze i wszędzie. I tylko uciec na dobre nie mogę, albowiem w rzeczy samej jest to kłopotliwe i niemalże niemożliwe. Zaplątuję się więc w zrezygnowanie. Poszukuję krótkotrwałych ulg. Przenoszę się w umeblowaną wyobraźnię. Podpieram się próbami wyluzowania. Oraz nie stawiam się na żadne zbiórki. Warszawa – Stegny, 25.10.2025r.
    5 punktów
  8. Czasami jeden poranek szeroko otworzy oczy. Już potem nic takie samo, inaczej się wszystko toczy. Inną sukienkę założysz, inaczej patrzysz przed siebie. Kto inny poda ci rękę, kto inny już kocha ciebie. Nowy dzień życie wyczyści z kłamstwa, co w kącie się gniecie. I znów poczujesz się lekko i najważniejsza na świecie. Czasami jeden poranek szeroko otworzy oczy. Z pewnością nic takie samo, niczego już nie przeoczysz.
    5 punktów
  9. przychodzi czasem nie w porę uśmiechem darzy przyjaźnie zaczepia, odwraca uwagę i wtrąca się w wyobraźnię całusy na czoło sklada ciepłymi dłońmi otula szepcze uparcie do ucha i wzrusza i słodko rozczula nie goni za nowinkami siedzi skupiona, bliziutko czasami odgania złe myśli a czasem pozwala przyjść smutkom niezmiennie pociągająca beze mnie żyć już nie umie choć kocha moją samotność to bywa - gubi się w tłumie lecz wraca, zwykle spóźniona zziębnięta i bardzo smutna na imię jest jej Nostalgia najczulsza i równie okrutna.
    4 punkty
  10. Moje serce Bije coraz mocniej Nie słucha mnie Za szybko za wolno nie wolno Teraz trzeba Nie umiem oddać rytmu Czuję że budzi się wiatr Staje prosto w twarz Czas poserfować Byle nie w sieci Swobodny lot Ikara Z rozpostartymi skrzydłami Nie zmusza do walki Zachęca bardziej szeroko Otworzyć oczy Zobaczyć szarą mysz w trawie Moje serce tak woli
    4 punkty
  11. Wiersz pisany w hołdzie dla francuskich poetów wyklętych Charles’a Baudelaire’a, Arthura Rimbaud i Paula Verlaine’a których niegodnym dzieckiem literackim godzien się nazywać Nawet nie wiesz, że to już koniec. Mój koniec. Gnije tutaj z wolna, moja Miła, w wypalonych czerwcowym słońcem pokrzywach. Rozpadam się z miłości do Ciebie, przy pomocy much, ptactwa i czerwi. W objęciach raniącego jak Twe słowa i oczy. Dorodnego, zielonego ostu. Na miękkiej pierzynie z wylanych trzewi i krwawego rdestu. Zasłuchany w koncert, przysiadłego na kamieniu konika polnego. W życiowej ruletce. Wszystkie żetony uczuć, postawiłem na romantyczność. Gardziłaś mną. Nie dziwne. Ja sobą też choć niewczas gardzę. Bo miłości nie ma. Powinien o tym wiedzieć taki jak ja wielkiej, nieograniczonej wręcz wiedzy potentat. A teraz w Twych myślach będę jeno mgłą zimną i wątłą, jak śmierć wśród zmierzchu jesiennego. Pamiętaj jednak, że i Ty rychło w czerni grobu i dusznościach trumny się rozgościsz. Młodość Twego ciała, delicją przednią będzie dla larw. Zapamiętaj - Tak oto przemija wielkość tego świata. Mój nagrobny acz i w sercu wyryty cytat. Pamiętaj Miła, że tutaj gnije. W pustych już oczodołach, tylko żałośnie zawodzi wiatr. Zachód słońca nad mym truchłem. Tak magiczny. Tak nie dzisiejszy. A Ty Kochanie śpij słodko. Bezpieczna w swej sypialni. Z kostuchą, czuwającą u wezgłowia. Jej kosa na Twym gardle. Tykającą bomba. Myślałaś, że zmyłaś z siebie ten grzech. Lecz ona jak nikt zna sprawiedliwość. Ona Cię z niego jak i z wszelkich wspomnień i uczuć. Skutecznie wypatroszy.
    4 punkty
  12. żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino po mału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odużona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie tętent racic obwieszcza przybycie gości dwie sarny spłoszone puściły się polem depczą kolby kukurydzy to nic to życie
    4 punkty
  13. w pustych kościołach modli się cisza najbardziej za tych którzy szukali Ciebie w barwnych mozaikach witraży
    4 punkty
  14. Łąki jak krainy marzeń wydeptują ścieżki snów do ponadwymiarowych baśni Andersena nieskażone dziecięce serca szczere i prawie anielskie odczuwają tam ducha utraconego Edenu jak dywany szmaragdowej urody upiększają umysł wielobarwnym kwieciem dziecięcego krajobrazu z perspektywą urzeczywistnienia ***************** Wiersz zainspirowany opowiadaniem Dekaos Dondi pt: "Łąka".
    3 punkty
  15. moje ciało wymyka się do ciebie jakbyś był jedynym drżeniem trzymającym mnie w całości przykleja się i znajduje twój oddech ciężki jak westchnienie które płynie wprost z ust do ust noc rozciąga się jak skóra kiedy siedzimy wpatrzeni w siebie rozebrani z braku niepewności każde z nożem
    3 punkty
  16. A co ty tam robisz, sama w pawlaczu? Zapomniano o tobie – nic nie wiesz O weselach i pogrzebach, tyle się zmieniło, Lata całe umknęły, przepadły. Przespałaś piękne chwile i te złe. No chodź, zaznaj wolności, Przetrzepię ci skórę, piórka się nastroszą. Odetch­niesz świeżym powietrzem, Pogadasz sobie z promykami słońca. Stęskniłaś się za wylegiwaniem na łóżku, Brakowało ci klapsów i ciepła domownika. Rozbawiały cię dylematy śpiocha, O tym, że gdy nos zakryty, to stopy gołe. A pamiętasz przeciąganie z prawa na lewo? „Oddawaj, bo marznę!”, „Nie puszczę!” Byłaś świadkiem tylu tajemnic małżeńskich. Nasłuchałaś się o złodziejstwach i przekrętach, Podziwiam cię – nigdy się nie rozprułaś. Od dzisiaj niech twoja pierzastość Sama decyduje, do kogo się przytulić, A komu zostawić tylko lichy rąbek. Masz nawet pozwolenie na psikusy, Gdy cię najdzie ochota zsunąć się Na podłogę i pochrapać w spokoju. Mamy dla ciebie niespodziankę. Nadamy ci imię i wyszyjemy Na środku brzuszka „Ciepłuszek” No co tam chlipiesz, głupia? Jesteś w swoim domu, nasza, Bezpieczna, przytul się – no już. Hurra! jeszcze tego nie wiesz... Tadam, bim bam! jutro śpimy dłużej!
    3 punkty
  17. To było w lipcu. Miedzy półkami w zapachu kartonu i świeżego chleba. Nie szukałem niczego szczególnego. Jedynie codzienności. I wtedy na mnie wpadłaś. Śmiech, lekki, niezdarny a jednak szczery. Tak się zaczyna prawdziwa historia. Kiedy potem pomachałaś mi przy kasie, Świat na moment się zatrzymał W szczerym spojrzeniu. Nikt tego nie zauważył, tylko ja. Nie widziałem Cię od dawna. Dorabiałaś w wakacje. Ale coś we mnie zostało, ten uśmiech, to ciepło, i krótkie potwierdzenie, że istniejemy. Kocham Cię.
    3 punkty
  18. pędząc przez ulicę omijam wiry liści kręcą się ukrywając w sobie trójkąty Bermudzkie małe i duże ogromne jak paszcza wieloryba niby tańczą sprytnie, bystro... są żółte... duże stada zwartych, pędzących przed siebie Mustangów uciekających w powietrze prosto do nieba
    3 punkty
  19. Na kamieniu, niby od niechcenia, usiadł liść. W oczach, sprytnie chowa przerażenia błysk. Mijają godziny, liść się nie rusza, tylko dyskretnie nastawia ucha. - Słuchaj pomarańczowy stworku, bardzo mi miło na mojej twarzy ciebie gościć, lecz pora tobie w dalszą drogę z wiatrem skoczyć... - - Dziękuję szlachetny kamieniu, lecz skoro wiatr mnie tutaj przywiał, widać jesteś mi przeznaczony, choć przyznam, dalekiś z urodą od wymarzonej żony. - - Chyba pan nie rozumie, zejdź pan w końcu z mojego nosa, bo cierpliwość zgubię. To nie jest twoje miejsce, tylko chwilowe na odpoczynek przejście. - Liść klonu przecząco głową pokiwał i jeszcze mocniej do kamienia przywarł. - Nigdzie się stąd nie ruszę, bo na pewno pod jakimś butem się pokruszę. Kamień już nic nie powiedział, tylko zagwizdał. Przyszedł kolega, ukłuł gościa koło tyłka, przyfrunęła przyjaciółka, połaskotała koło brzuszka. Tego liść się nie spodziewał. - Aj aj aj! - krzyknął na jeżyka. - Hi hi hi - Zachichotał na pszczółki skrzydełka. Łezki ze śmiechu otarł i odpadł. - Żegnam. - Uśmiechnął się kamień. - Zdrajca. -Rozległo się echo z oddali, między ludzkimi nogami. Liść z żalem fikołki zataczał, do czasu kiedy mały chłopiec w ręce go złapał. - Jaki piękny, pomarańczowy, będzie idealny do mojej korony. - Zachwycił się chłopiec wkładając kruszynę do ciepłej kieszeni. Liść jeszcze nie wiedział, że jego los właśnie się odmienił. Nazajutrz, przyjemnie zaskoczony, z dumą jaśniał na czubku szkolnej korony. Czy to przypadek czy przeznaczenie, tego nikt do końca nie wie. Idź swoją drogą i ufaj, a znajdziesz ludzi i miejsce, którym miłym będzie twoje serce.
    2 punkty
  20. Nie zadzwonię, nie spytam- co słychać. Może nie ma tam zasięgu w Niebie? Albo wiesz i nie potrzebujesz pytać. Kruche witraże już z daleka widać, chmurom podaruję słowicze tryle. Nie zadzwonię, nie zapytam- co słychać. Dzień po dniu tak po prostu umiem żyć, wloką się miesiące jak snów goście. Ty to wiesz i nie potrzebujesz pytać. Uśmiech w słońcu, w nim ból zmieścić, piaski wody ubrać w strzeliste pinakle. Nie zadzwonię, nie spytam- co słychać Torfowe szczyty muszą tęsknoty dźwigać, echem się niosą wszystkie Łyny granie. Ty to wiesz i nie potrzebujesz pytać. W dwóch sylabach całą treść umieścić, dusz wielobarwnych pręgowanych gilem. Nie zadzwonię, nie spytam co słychać. Mamo- Ty wiesz i nie potrzebujesz pytać.
    2 punkty
  21. Samotny starszy pan tak modlił się raz: dopóki jeszcze nie nadszedł już ten czas żeby pożegnać się z ziemskim padołem Panie mój wraz z moim Stróżem Aniołem Mój Kochany Wielki mój Wspaniały Boże pozwól o jedno proszę Ciebie w pokorze podaruj mi miłą starszą panią samotną na lato, zimę, wiosnę i na jesień słotną Dobre obiady żeby mi co dzień gotowała w domu robiła niemal wszystko bez mała niech za mnie też o wszystkim pamięta ale zawsze była pogodna i uśmiechnięta Żeby meczów nie przełączała na seriale kiedy oglądamy coś tam na moim kanale nie przeszkadzała mi w pisaniu dla hecy a zaś podczas kąpieli umyła moje plecy Oby podlewała często w ogrodzie kwiaty robiła regularnie w banku wszelkie opłaty a wszystko to czyniła wyłącznie z miłości mam Boże już dość tej ciszy i samotności Ześlij mi panią by serce miała jak ze złota Bóg pomyślał chwilę i mu podarował… kota
    2 punkty
  22. Zamgleniem jesteś, zieleni moich oczu.! Rozbłyskiem substancji, nieuleczalnej przypadłości. Schowanym kawałkiem, pod powieką co nie pozwala zapomnieć dotykającego smaku. Skórką pachnącą, mechaniczną pomarańczą pomiędzy bólem rozkoszą zjadaną w dzikości ust.!
    2 punkty
  23. słoma siano kosa sierp gafle widły drabiniasty wóz plus dyszel sztacheta żerdź strzecha obora cep masielnica sieczkarnia parnik szopa drewutnia stajnia obora studnia stodoła te słowa byłym pachną nie jedno widziały były zacne dziś częściowo zapomniane minione o nich czasem wspomina
    2 punkty
  24. Kazda Polka i Polak wie, że w narodowym polskim hymnie wspomnia się o Włochach: "...z ziemi włoskiej do Polski" , ale jest coś o czym mało kto wie, że w hymnie narodowym Włoch Polska również jest wspomniana: "W hymnie Włoch, "Fratelli d'Italia", pojawia się nawiązanie do Polski w szóstej zwrotce, która mówi o tym, że "Już austriacki orzeł stracił swe pióra. Krew włoską, krew polską pił wraz z Kozakiem". Jest to historyczne odniesienie do wspólnej walki Polaków i Włochów w powstaniu przeciwko Austrii, którą symbolizuje orzeł austriacki." - Google.com
    2 punkty
  25. Nie widzieli się od wieków - a może tylko od tej jednej zbłąkanej łzy, która spadła w drugą stronę świata, rozpryskując ciszę na milion maleńkich światów. Most Tęsknoty, rozwieszony nad nicością, drży pod ciężarem wspomnień, a grawitacja dawnych spojrzeń wciąga ich ku sobie - dwa piękne ciała, co nigdy nie znały rozłąki. Tęsknota gryzie niebo, a niebo krwawi gwiazdami, które spadają jak płatki rozżarzonego ognia. A w każdej gwieździe odbija się echo ich niedopowiedzianych imion. Anna. Piotr. Dwa serca w szumie kosmosu. On - krew rozpędzona do istoty alfabetu. Krzyk - linia kodu bez końca, rozbita o pustkę, aż język pęka w spółgłoskach, a echo staje się przestrzenią, w której żyje brak. Ona - protokół ciszy w chmurze snu. Serce - dekoder kosmicznego szumu. Nasłuchuje - tam, gdzie milknie wszystko, najłatwiej złapać jego brak, jak motyla w świetle gwiazd. Spotykają się w zakrzywieniu przestrzeni - między powiekami, w mikropęknięciu dnia, które świeci jak iskra pod skórą. Synchronizują fazy dusz - świat łamie oś, zdumiony. Słowa stają się dzikimi pędami, liśćmi z westchnień, kwiatami rodzącymi się z pustki i pragnienia. Między nimi - ogrody z popiołu, śniące o deszczu, choć deszcz jest tylko inną formą tęsknoty, która parzy i koi jednocześnie. On idzie po linie utkanej z jej oddechu, nad przepaścią, gdzie echo niesie jej imię jak modlitwę wiatru, a każdy krok odbija się w bezkresie ciszy. Ona wchłania jego wspomnienie - które spływa w żyły jak żywioł. W jej ustach każde „pamiętam” staje się gwiazdą, której blask odmienia noc w nieskończoność. Świat ich nie zna, ale wszystko wokół szepcze ich historię: światło się spóźnia, wiatr drży w rozterce, cisza pęka - jak skorupa kosmosu, odsłaniając puls wszechświata. Tęsknota - alchemia gwiazd: z popiołu powstaje diament pod ekstremalnym ciśnieniem ciszy, który rozświetla pustkę swoim ogniem. Bóg uczy się miłości z drżącą dłonią, na ich pierwszej kosmicznej pomyłce, zapisanej w entropii materii. Pisząc w próżni alfabet serc. Rozdzieleni, a jednak nierozdzielni - dwa bieguny tego samego pola grawitacji w dwóch wymiarach jednego snu. Światło wypala ból w energię, ostatni szept staje się wszechświatem. Bo nawet cisza - jeśli kocha - potrafi stworzyć nowe niebo, w którym każda gwiazda śpiewa ich imię w nieskończoność.
    2 punkty
  26. @huzarc a ja tak pomyślałam teraz, ze Twoje komentarze są niezwykle ciepłe i dojrzałe. Bardzo Ci dziekuję za Twoją cenną obecność 🙂 @Migrena bardzo Ci dziękuję za przychylność i mile slowa ❣️ Jak tak obserwuję ludzi to mam wrażenie, ze niektórzy nigdy nie znali i nie mają pojęcia co to nostalgia, refleksja czy zwykle nawet zamyślenie. Gapią się w te telefony, skrolują bzdury, karmią sie tym całym chłamem i regularnie odmóżdżają. Takie mam ostatnio gorzkie spostrzeżenia. Dobrze, ze są portale takie jak ten i ludzie z wrażliwością jak Twoja. Można złapać oddech. Wstawię Wam, ze specjalna dedykacją. Ale kiedy, tego nie wie nikt 😉
    2 punkty
  27. @Migrena To bardzo namiętny i obrazowy utwór. Mocno pracuje tu fizyczność, ale nie w banalny sposób, lecz jako pamięć i siła, która przeżyła czas i milczenie. Spotkanie po latach staje się nie tyle rozmową, co zmartwychwstaniem pulsującego impulsu, który nigdy nie wygasł. W rezultacie wiersz wręcz przytłacza intensywnością, jakby bohaterowie chcieli w jednej chwili nadrobić lata nieobecności i czas rozłąki opisać potokiem metafor i symboli.
    2 punkty
  28. @Migrena to opowieść o takiej dzikiej namiętności, która zdaje się nie mieć początku ani końca. To takie w Twoim stylu- sprawiać wierszem, że serce szybciej bije 🙂 Ogień ❤️‍🔥
    2 punkty
  29. Mam zdaje się za wysokie IQ na średnią krajową. A zatem nie zarabiam. Warszawa – Stegny, 24.10.2025r.
    2 punkty
  30. Wiersz pełen emocji. Czytałem o takich historiach. o spotkaniach po latach, o ucieczkach z domu, żeby na nowo zacząć żyć z tą jedyną /tym jedynym z młodości. Większość tych historii kończyła się porażką, powrotami, żalem, ale tych krótkich chwil szczęścia, jakie opisałeś nikt nie odbierze. Dobrze piszesz, a ja w temacie, na tych wyżynach napisałem tylko "Szał seksu", po czym uznałem, że wszystko, co bym napisał potem, będzie tylko powtórzeniem i tak zostało.
    2 punkty
  31. @Migrena smutny wiersz, ale prawdziwy i poruszający. Tu nie idziesz na skróty- całą prawdą idziesz. Kiedyś napisałam, że tylko miłość dziewicza( pierwsza) jest niewinna( gdy nie ma zobowiązań). Bo miłość to przyjaźń, wierność i bywa poczuciem winy. Pod ich stopami chrzęściły pierścionki, które zdjęli, i kłamstwa, które spalili w pośpiechu.. Bo gdy się odchodzi, zdradza- bo spotkało się nową miłość- bo co miłość miłość jest usprawiedliwieniem? Czy wtedy nie odzywa się sumienie? Bo zostawia się rodzinę. A jeśli sumienie milczy i pali się za sobą mosty to? A jeśli i ta miłość jest tylko złudzeniem, co dalej?
    2 punkty
  32. Deszcz zaciąga szarym zaciekiem przez krawędzie nieba. Roztrzepany pisk wierzga na torach. Zaciągnięty hamulec . Nie ma słońca, ale ono widzi i patrzy. Szybko to zróbcie — czekają jeszcze zwłoki wojenne, a szef to pasjonat historycznych trofeów. Ten tu — to tylko wypadek. Już urząd pani prokurator skacze w szpilkach na tłuczniu, po nasypie kolejowym. Ona ma swój cukierkowy styl. Lubi to. Na zawilgoconym papierze długopis nie chce się odcisnąć gęstym znakiem tuszu. To problem. Parę zdjęć i resztę dopisze się w cieple — chmury zainspirują. Trafił go buforem w czoło, potem przemieliły przednie koła. Skład był w pędzie, on był otyły — mięsa zatem sporo, tylko twarzy brak. Idziemy wzdłuż toru, każdy fragment trzeba opisać i zebrać — nie przed psami czy ptakami, - dla porządku, dla protokołu. Obok rosną jakże bujne krzewiny czerwonych jagód. Pewnie są słodkie, te najmniejsze takie są… A pękł jak pomidor. Raz jednego znaleziono u nas na torach, a resztę — w lokomotywowni, na drugim końcu województwa. I czyja to była sprawa potem? To dopiero jest zasadnicze pytanie. Logika prawa. Skład stoi, a pasażerowie nerwowo patrzą na zegarki. Maszynista, stary fachowiec — to jego dwudziesty w życiorysie. Przyjechał karawan i zbiera po nas szczątki. Ale który dziś dzień? Wychodzi, że już jest drugiego, więc ich umowa wygasła. Ktoś inny powinien worek wypełnić. Wysypują więc zawartość na nasyp — taka pomyłka. Zaraz będzie ktoś inny. A deszcz pada i będzie padać przez cały dzień — aż po noc.
    2 punkty
  33. @Amber bardzo dziękuję 🙂 @Berenika97 tak moja Ania to chyba najbardziej naturalna istota jaką mogłam wymyśleć Moja najulubiejsza bohaterka 🙂
    2 punkty
  34. Pamięć pragnie zawitać do piekła spalić gorącej miłości wspomnienie zakochanie największy wróg diabła człowieka gdy się na niej zawiedzie spalić gorącej miłość wspomnienie przez płonąca tęsknotę tak trudno człowieka gdy się na niej zawiedzie wciąga samotności ciemne bagno przez płonąca tęsknotę tak trudno zapomnieć iskry szczęścia kochane wciąga samotności ciemne bagno topi się serce na pół złamane zapomnieć iskry szczęścia kochane ciężko gdy miłość się czarno dymi topi się serce na pół złamane wspomnieniami dobrymi i złymi ciężko gdy miłość się czarno dymi pamięć pragnie zawitać do piekła wspomnieniami dobrymi i złymi zakochanie największy wróg diabła
    2 punkty
  35. jestem rozbierającym drzewkiem oczarem w stroju z frędzlami moje nogi nieustannie tańczące pieszczotliwie zdejmuję rajstopki podnieś zdmuchniętą apaszkę zawiążę ci na szyi pachnącą
    2 punkty
  36. Ten poemat jest rozmową pomiędzy życiem, uczuciem i śmiercią. Każda z postaci mówi własnym rytmem — ich słowa tworzą oddech istnienia. Nie szukaj w tym formy, lecz sensu, który oddycha między wersami. ŁaSiC – A teraz przekażemy, pewną historię, Na którą temat, zachęcamy mieć teorię! - KoYoT Oto jedna z wielu opowieści, którą opowiedzieć nam dane, Nazwana „Błędy rozumienia Siebie”, i tak jest sformułowane. Dzień dni! Zrodził się Oddech, i krzyk jego, i płacz. Noszony, dbany, karmiony, przez Wdech i Wydech. Dali wszystko, co mogli dać. Oddech poznał Uczucie i poszli razem w szlak, Oświadczyli wszem i wobec, że razem ich świat. Szczęśliwi są, i Wdech, i Wydech, i Zmysł, i Emocja, To wszystko to piękno, to droga radosna. Mijając wiele czasów, tam gdzie my, powstało ja. Tam gdzie płomień, tam powstaje niewidzialna łza. Oddech dawał wszystko, co Uczucie pragnęło, Lecz Uczucie odczuło, że wszystko osiągnęło. Uczucie uznało, że uczucie zgasło, Opuszczając Oddech, nie rozumiejąc, że nic nie wygasło. Swą drogę obraną, pewnie wybraną, Dobrze nieznaną, na Swoją, zdecydowaną. Oddech, był zamknięty, boleśnie dotknięty, Okrutnie przejęty, jakby z krzyża zdjęty. Oddech rozmyślał, przemyślał, mamrotał, Aż nędzny pomysł, się w końcu wykołotał. Mój żywot, uzależniony niczym płuca od tlenu, W mym życiu nie będzie, tego samego refrenu. Rzekł smutno Oddech, i w strachu, i gniewie, W bólu i żalu, chciał znaleźć się w niebie. Tak dokonał czynu, nasz Oddech biedny, Ale ktoś Ponury, okazał się bardzo wybredny. Przyszedł Ĺos i ‽rzeznacznie, w intuicji formie, Wdech i Wydech wyczuły, że coś, jest nie w normie. Ruszyli, by ujrzeć Swój plon, jak się trzymał, A oddech, w Oddechu, się prawie zatrzymał. Ĺos i ‽rzeznaczenie zawsze walczą do końca, Wiec rodziciele uratowali Swego brzdąca. Trafił do miejsca, gdzie ratunek wciąż trwa, Choć walka nierówna, to nikt nie przegrywa. Odwiedził go, jakiś jegomość, w czarny płaszcz odziany, Nie mogąc, być dotykany, Kostuchą zwany, zapytał. Skąd ten pomysł, by w ramiona iść me? Czy Ty myślisz, że ja naprawdę tego chce? Czy nie uważasz, że robisz wbrew Sobie? Czy rozumiesz, co masz, co nie opuszcza Cie? Czy twierdzisz, że łatwo mi przyjść, po Ciebie? Odpowiedz masz dla mnie? Teraz Ja, słucham Cie. Zostało dane, zostało stracone, Moje życie, to widok, takie zniekształcone. Odpowiadając, na dru2gie, możesz nie chcieć, Ale stać się musi, co Ja pragnę mieć. Trze3cie, to a cóż to za pytanie meczy Cię? Nie robię wbrew sobie, robię to dla Siebie. Czwart4e, a co mam rozumieć? Skoro wszystko niezrozumiałe, Wciąż cierpię, wciąż czuję, pamiętając stale. Pi5ąte i niedorzeczne, a co to za trudności? Trup czeka, a przychodzą kości! Odpowiedz dla Ciebie. Wieczny spoczynek, w zamkniętych oczach, Bez stresu w głowie i bezsennych nocach. Teraz słucham, ja Ciebie, Nim znajdę, się w niebie. Czy widzisz, niedostrzegalne? Czy tylko patrzysz, na dostrzegalne? Czy dla Ciebie życie, jest takie trywialne? Powiem szczerze, że to nawet wulgarne. Czy rozumiesz, co zrobiłeś, co stało się dokonane? Czy pamiętasz o tych, przez których życie, jest dane? A co powiesz, jeżeli powiem nie? Zostawię w tym miejscu, w tym ciele? Będziesz leżeć, tu ciągle, Zamknięty w oczach, na które patrze. Przyjdą myśli różne, te gorsze, te złe, Może zrozumiesz, Swą nędzną ocene? Powiadasz, że robisz dla siebie? A pamiętasz o tych, którzy oddali Ci siebie? Nie czujesz, co zabijasz, w Swej naturze? Uważasz, że przyjdę i Cię rozchmurze? A ile Ciebie, w Tobie? Skoro pragniesz, się znaleźć, w grobie? Powiem Ci prawdę, ja się dusze, Gdy musze przyjść, po taką dusze. A Wdech i Wydech, co będą robić, bez Ciebie? Zostanie im szukać Cię, na niebie? A tych, których napotkać Ci, było dane? A Ci, przez których złe myśli, rozwiane? A fakt, że moja siostra, dała wszystko, byś miał życie? Najwyższy stworzył ją, tak niesamowicie. Wy wszyscy myślicie, że nam, to obojętne? Gdy mam iść, do Swej siostry, to ja się lękne. Nie ze strachu, lecz w żałobie, Że jej plon przynoszę, martwy leży w grobie. Moje podsumowanie, to odpowiadasz źle. Uczucie zaś mknęło, przez życia czas, Kogo, by nie poznało, to ciągle, był kwas. Uczucie porównywało, nie rozumiało, szczerości szukało, Odnajdując i gubiąc, szukając zbłądziło. Uczucie w desperacji tęsknoty, Widząc upadki i rzadkie wzloty. Szlochało, płakało, żałując decyzji, Zagubiło się, w przeszłości wizji. ===Joahim Pastor – Joda(Worakls Remix)=== Tęsknota, już dość, tego miała, Co noc, Uczucie odwiedzała. Aż w końcu rozmowa rozpoczęta, w te słowy, Czy Ty przypadkiem, nie słyszysz Swej mowy? Jak masz możność myśleć, że Oddech skończony? Jak można myśleć, że Twój żywot wyliczony? Słyszę, jak Oddech wzywany, przez dusze, Powiedz, Ty się dusisz, czy ja się dusze? Ideałem nie jest, i nie będzie, Ale powiedz, ile ideału w Tobie przędzie? Szloch Twój, słyszę niewidzialny, Twój żywot z nim, taki witalny? Magia magiczna, jest wtedy, Gdy Szacunek z Walką, jest jak należy. Masz wytłumaczenie, na to, że ciągle mnie wzywasz? Skłam mi, a zapomnisz, jak się nazywasz! Cóż mam robić, cóż się dzieje! Kim jesteś? Grozą wieje! Dlaczego Miłości mej wzywasz imię? Kontaktu nie mamy, cóż ja uczynię? Boli Tęsknoty strzał, przebiło na wskroś, Co poznam kogoś, to jak w gardle ość. Co posiada Oddech, że w jego stronę, Ciągnie mnie ciągle, jak szalone? Nie krzywdź mnie proszę, nie zasługuje, Urazy do Ciebie, żadnej nie czuje. Czy musze kare czuć, że ciągle muszę? Prawda, do miłości mi tęskno, i się duszę. Oddech wadliwy był, to fakt, Ale to, co się stało, to jak zerwany trakt. Milcz! Obrzydliwe słowa! Ta Twoja neandertalska mowa! W ślepocie jesteś i ślepota Cię pokona, Gestów nie doceniasz i stąd Twa trwoga. Czy nie dał Ci wszystek wymarzony? Czy Twój świat bezpieczeństwem, nie był obłożony? Ty wad, też masz wiele! O ja pierdzielę! I tonę zepsucia! I złych myśli snucia! Jaki brak miał, tak ważny, Że twój wybór, był nierozważny? A jak powiem, że dusza opuszczona, Była tą, która Ci przeznaczona? Nikt w tym losie, na Ciebie nie czeka, Jedynie usłucha, Ciebie Nadzieja, to przyrzekam. Lecz wsparcia, jej nie ma, Bo porzucony Oddech, idzie do nieba. Nie doceniasz, tego co było, A nawet Ciebie, trochę ubyło. Nie słyszysz? Ten glos Cię wzywa! Odpowiedź, jaka Twa? Wiesz, jak się nazywa? Dokonany czyn, błędem był okrutnym, Teraz mój świat, jest takim smutnym. Czegoś nie miał, a coś miał, Pamiętam jedno, szczerze i prawdziwie kochał. Nie mów, tak okrutnych słów, W boleści trwam, i nie mam słów. Jak w niebie, ma być? Skoro musi żyć! Cóż ja uczynię, bez niego? Skoro chronił mnie, ode złego! W tulości i opiekuńczości płaszcz okrył, Od mych łez, był nie raz mokry. Krzyk znosił, i płacz, i złość, i się nie płoszył, Moje wszystkie senne koszmary rozproszył. Cóż mi robić, proszę powiedz, Nim w żałobie, będzie koniec. Powiem Ci, bo widzę ból Twój szczery, I mówię, to bez kozery. Usłuchaj głosu, z serca wykrzykiwane, A odnaleźć Oddech, będzie Ci dane. A teraz odejdę i niech miłość wygra, Bo jak tu wrócę, to marność przy gra, I puff, tęsknota zniknęła, ale spogląda, Na to, co Uczucie poczynia. Uczucie w te pędy, się wyciszyło, I głosem z serca, się pocieszyło. Usłyszeć krzyk wołający, czekający, na ciepło i szczęście, Które czeka w miejscu, gdzie, może nadejść nieszczęście. Intuicja nie pomyli się, ponieważ Tęsknota pilnuje, By mogło nadejść, czego Ĺos i ‽rzeznaczenie oczekuje. Gdzieś pomiędzy, życia śmiercią, Rozmawiał Ponury, z życia mordercą. Śmiertelnik kontynuował konfrontację, Rozumiejąc powoli, nędzną sytuację. Niedostrzegalne, w dostrzegalnym widziane, Dostrzegalne, w niedostrzegalnym pokochane. Me życie, w Uczuciu przegrane, Nie dostrzegając tego, ile miłości mej dane. Teraz widzę błąd Swój, nie ważne, jak nazwany, Nie dostrzegłem tych, przez których jestem kochany. Czemu miałby, okrutny los mnie dotknąć? Nie chcę ponownie, od łez moknąć! Leżeć tutaj, w smutku pogrążony! Czemu ja mam, być tak potępiony? Dlaczego złożony mój ból, w przeznaczeniu? Że będę tu leżał, w takim cierpieniu! Tych, których poznałem, znam i poznam, to się w głowie nie mieści! Wszystek zniknie, stracimy się z oczu, czy da się bardziej, to streścić? Nadwrażliwa ślepota, w potędze miłości, Że niedostrzeżona ona, ta miłość, od maleńkości. Byśmy się rozumieli, każdy prawdą się podzieli, Obyśmy Siebie mieli i o szczerości, nie zapomnieli. Kostucho, Ty masz siostrę? Nigdzie o tym nie wspomnieli! Kim, że jest ona, że śmiertelni wiedzy, o niej nie mieli? Czy jeszcze ujrzę, mych rodziców głos? Czy zostanę tutaj, bo nieunikniony mój los? Proszę Panie Śmierci, wybacz mi, moje zaślepienia! Moja głupota, niewytłumaczalna, uratuj mnie, od tego przeznaczenia! Nic nie mogę Ci dać w zamian, jedynie przyrzeczenia, Że spełnię, co ma być spełnione, by wrócić do istnienia. Ma siostra, starsza żywotem, a imię jej dźwięczne, Nazwana Życie, a kto żyw, jest jej wdzięczne. Życzliwą i dobrą, jest ona świadomie, Kto jej nie szanuje, ten o tym się nie dowie. Ponieważ myśl negatywna, zamyka ją w bezsensie, A pozytywna rozkwita, jak cel i kierunek obrany w sensie. Widzę szczerze, że żałujesz, aż to czuje, Więc dostaniesz, ode mnie szansę, na którą każdy zasługuje. Posłuchaj, co masz zrobić, bo jak nie, To przyjdę, po Ciebie, gdy będziesz chciał, by tętniło życie. Gdy ujrzysz Uczucie, wybaczysz jej decyzje błędne, Jak i Twoje okazały się, być zbędne. Miłość i zaufanie wstanie niezachwianie, Nie będzie Cię męczyć, żadne rozstanie. Wyrzuć zmartwienia, odrzuć zniecierpliwienie, Bez zbędnego gaworzenia, niech razem, będzie wam, jak w niebie. Zapamiętaj, co sama Śmierć powiedziała, do Ciebie. Poczekaj, nim odejdziesz podziękować Ci chcę, Wiem, co z radości dla Ciebie zrobię. Usłucham Twych słów, Rozpocznę wszystko, jak dzielny zuch. Tylko pytanie mnie, jed1no męczy! Dlaczego śmierć prawie, przed życiem klęczy? Czemu tak słodko, wspominasz jej imię? Gdy mówisz o niej, to jakbyś bronił dziewczynę! Niczym skarb najdroższy, nie do tknięcia, Jestem wzruszony, od Twego przejęcia. Jak to możliwe, że ktoś tak straszny, Sprawić mógł, by ktoś stał się ważny. Twej siostry, już więcej, nie obrażę, Prędzej samego Siebie, znieważę. ===X-ray dog – The Vision(WAŻNE Kanał Romans Jakovickis 4:02)=== Ona jest życiem, które będę kochał należycie, Jeżeli ją stracę, to będzie najgorsze przeżycie. Dla niej, warto się zmienić walecznie, By wieść życie, odpowiednio bezpiecznie. To moja rodzina, jedy1na która istnieje, Jeżeli ją stracę, to i ja zmarnieje. Po wypowiedzianych słowach, Śmierć zniknęła, Lecz nie odeszła, tylko obserwowanie rozpoczęła. Patrzy, jak Ĺos i ‽rzeznaczenie kogoś popycha, By mogło dojść, do tego, co w życiu umyka. Tam, gdzie Walka, walczyła o wielu, Uczucie wreszcie, dotarło do celu. Wdech i Wydech, w ból zamienieni, Przyjściem we łzach, Uczucia zdziwieni. Tak Uczucie pocałowało usta Oddechu, Oczyszczając je, z morderstwa grzechu. Oddech oczy otworzył, W to co zobaczył, nie uwierzył. Szczęście i ciepło śpiewały psotnie, Że błąd, jest po to, by naprawić go radośnie. Nawet Walczący o Oddech zdziwieni, Bo gdzie tu się, odpowiedz mieni. Je1den krzyknął „Nagle zniknął śmierci powód, Na boga, cóż za trwoga, toż to cud.” W Oddechu, nowe życie tchnięte, A w Uczuciu, moc miłości, na nowo wyrośnięte. Stali tak razem, i Życie, i Śmierć, i Ĺos, i ‽rzeznaczenie, nawet Tęsknota w ukryciu, Wszyscy z uśmiechem na buziach, niewidoczny dla w tych przy życiu. Choć Ponury jegomość, uśmiechu nie posiada, To szczerzy zęby, tu uśmiech się wkrada. Chwyciła siostra, dłoń brata, bardzo szczęśliwa, Że wsparł ją, i tego nie ukrywa. Tutaj ciekawostka się pojawia, Że Śmierć Życiu, śmierci nie sprawia. A odpowiedź, jest bardzo prosta, Moc życia nad śmiercią, go przerosła, Choć Prawda, się z goła inna nosiła, Kocha brat siostrę, i to jest, ta siła. Życie, Ĺos i ‽rzeznaczenie wszystkie Swe dzieci kocha, A Śmierć, i tak przyjdzie, bo taka robota. Morał tej bajki, jest taki, Słuchaj głosu rozsądku, bo skończysz nijaki. A odpowiedź, na czyn, nędzny, dokonany, Nie dokonuj nędznych wyborów, gdy jesteś zachwiany. A teraz my dodamy, coś od siebie, Szanuj, Kochaj, Porozmawiaj, a będzie Ci, jak w Niebie! Mawiają, że tytuł nie pasuje do historii, Choć ona sama, ma wiele teorii. Powodów, dla których, tak się stało, Ale wiadomo jed1no, Uczucie i Oddech, się bardzo kochało. Zrozum siebie, nim złączysz, z kimś świat, Przyjdzie ból i cierpienie, to będzie kat. Rada jed1na, jest nam znana, która wiele zmieni, Daj wszystko z Siebie, dla Siebie, a Prawda resztę oceni. ŁaSiC – Tu nasze słowa wracają do normy, Bo mają dosyć, już takiej formy. – KoyoT ŁaSiC - A teraz zakończymy żartem, w nieżarcie, AuUuToOoR sam nie wie, czy trafił końcówkę, na farcie. – KoYoT
    2 punkty
  37. drzewa na wietrze otrząsają się z liści tworząc mozaikę w porywach wiatru w wirującym listowiu jesienny taniec auto pod drzewem ozdobione po deszczu mozaiką z liści
    2 punkty
  38. ale dlaczego to zdarza się nagle i niewytłumaczalne
    2 punkty
  39. na wpół senna wieś pachnąca macierzanką i lipowym kwieciem budzi się do życia ciężkie platy stodoły skrzypią pod naporem silnych dłoni nieopodal dziki bez zgina ramiona dotykam twojej brody na wysokości ucha lekko zbielała spierzchnięte usta potrzebują wody mój cień na chłodnej pościeli i ten strach bo przecież jeszcze nie czas na opadanie mgieł słyszysz już wiadro obija studnię w wytrzebionym wnętrzu echo nic nie ma z obecności w obrazie letniego szaleństwa
    1 punkt
  40. @Leszczym innego nie śmiałabym wstawiać 😉
    1 punkt
  41. @Annna2 super pomysł ! to niech se kupi robota ale podobnego do kota
    1 punkt
  42. @[email protected] Grzesiu z tej strony Renata się kłania 🙂 @Berenika97 w punkt idealnie odczytałaś to co w mojej duszy się przelewało kiedy ten wiersz pisałam Ja zamykam oczy i czuję Widzę obrazy one we mnie zostaną do końca życia Takie WAŻNE TAKIE NASZE 🙂
    1 punkt
  43. @Berenika97 Wilki i ludzie, a piesek w budzie, łańcuch na szyi, a wyście... czyi?
    1 punkt
  44. @Berenika97 Jako samotny wilk zaczytałem się w tym manifeście
    1 punkt
  45. @Berenika97 To jest majstersztyk! "Wilcza prawda" to tekst, który trafia prosto w serce każdego, kto ceni autentyczną wolność i dziką niezależność. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego talentu pisarskiego – ten utwór ma niesamowitą siłę, rytm i moc przekazu. Gratuluję Ci również troski o wilki. To nie jest tylko wiersz, to manifest przeciwko krzywdzącym stereotypom. Osobiście czuję ten tekst wyjątkowo mocno, ponieważ Wilk jest dla mnie duchowym nasyceniem i inspiracją życia. Jego niezależność, dzikość i niesamowita lojalność to atrybuty, o których marzę i które staram się pielęgnować w mojej rzeczywistości. Kocham wilki. Każde spotkanie z nim wywołuje we mnie ekstazę. Kto nigdy nie spojrzał wilkowi w jego zimne oczy, nigdy tej istoty nie zrozumie "My, Wilki – nie klękamy", jest to dla mnie potężne wsparcie w trudnych chwilach. Ta proza poetycka to piękny prezent dla miłośników wilków i wolności. Możesz być niesamowicie dumna z tego, co napisałaś ! Rudyard Kipling napisał : "Wilki nie przejmują się tym, co sądzą o nich barany." Nika. Stworzyłaś teraz piękno !
    1 punkt
  46. Nikt mnie nie kocha nikt nie nienawidzi jestem po środku wszystkim i niczym czasem coś mnie rozweseli czasem zasmuci myślą sięgam nieba lub chowam ją w piwnicy w błękitnym cieniu bez światłości słońca opalam się marzeniami na różowo z wiatrem zaprzyjaźniony po prostu trwam uczuć mam w sobie błędne koło szukam tego jedynego dnia w nocy o nim śnię czy poznam go kiedyś z twarzy czy po imieniu nikt mnie nie kocha chociaż miłość mam w sobie jak zatrzymam zegar bezkresny czas i tak poleci nigdzie się nie wybieram nigdzie nie śpieszę z miejsca na miejsce w różnych miejscach nieistotne chmury śpieszą się przed siebie oglądam się za nimi mówię do nich kocham nie odpowiadają myślą razem ze mną o trudzie upływających pokoleń puszczając oczko deszczem skropią radosnym gestem lub dziwnym smutkiem ktoś mnie pokochał ktoś znienawidził nadzieja obmywana w beznadziei a ja jestem tylko kimś i nikim wszystko i nic we mnie siedzi
    1 punkt
  47. @Annna2 Urzeka mnie piękno francuskiego modernizmu więc często odnoszę się do mistrzów w swojej poezji.
    1 punkt
  48. 1 punkt
  49. @Robert Witold Gorzkowski Dziękuję! Cieszę się, że zgadzasz się z Anią. To piękne, kiedy słowa jednej osoby znajdują potwierdzenie w doświadczeniu drugiej – tworzy się wtedy coś w rodzaju wspólnoty rozumienia. Ania rzeczywiście trafiła w sedno, a Twoje poparcie to jeszcze jeden głos w tym ważnym dialogu. Bardzo dziękuję! @Rafael Marius@infelia@lena2_@Simon TracySerdecznie Wam dziękuję! :)
    1 punkt
  50. @wierszyki ;) 🌼 Zdrówka również
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...