Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.08.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Fakt na sercach nie robią się zmarszczki, a miesięcy już nikt nam nie zliczy. Lecz czas płynie miarowo, uparcie. Czy ściga się ze słońcem z księżycem. Życie także upływa miarowo, zachowując kolejność wydarzeń. Cóż że nie jest odzieżą markową i piętnuje bruzdami na twarzy. Lecz sens skrywa do bólu głęboki, niosąc treści pozornie niespójne. Miła pomyśl i wokół rzuć wzrokiem, zacznij widzieć, a zaraz zrozumiesz. Przecież wszystko stworzone jest dla nas; liście z nieba i brokat w kałużach. Ta komedia tragedia i dramat, żółte słońce i deszczyk i burza. Trzeba tylko wyzwolić swój umysł, poukładać wartości na nowo. Zniwelować różnice i sumy, pielgrzymować z otwartą wciąż głową8 punktów
-
Żniwa po dwudziestam drugam julu sia zaczeli. Gbury kosami rznyli zboże, kobziyty za niam w snopki ziójziali. Bez pora dniów łóne na polu doschnóńć musiali. Snopki kele stodoły sia zwoluło, a potam do draszowania w siójsieku łukłodoło. Roboty w lato ziancy buło, żodan sia nie bojał tlo z ptoszkami pospołu wstowoł. Po żniwowaniu rżysko brok buło zabrónować i pole znowój łobsiać. Wciórkam na cias mus zdójrzyć, bo jasiań łu noju przychodziuła chibko. Chałupa- am machluja! Cisza i zietrz Ziesz? Trwają żniwa- od dwudziestego drugiego lipca. Gospodarze tną zboże, kobiety za nimi w snopki wiążą, przez parę dni na na polu schną. Snopki koło stodoły zwalić, w sąsieku ułożyć i potem do młócenia przygotować. Po żniwach trzeba jeszcze zabronować i pole znowu obsiać. Latem pracy huk- nikt się jej nie bał, z ptakami skoro świt wstawał. Trzeba się śpieszyć, by ze wszystkim zdążyć, jesień u nas przychodziła szybko. W moim domu nie może przestać dzień. Mój dom zanosi się dziecinnym śmiechem Miłość znów otula padający drzew cień. Na widok kota pies zamerda ogonem. W moim domu- nie to nieprawda! Na zwykłe cześć i do widzenia, wiatr i cisza, niczego już nie ma. A wszystko inne niosę ze sobą. Do domu- drogą.6 punktów
-
jestem niemowlęciem śliniącym się wśród kolumn i kaplic wyjęte z sennego marzenia chopinady polnych kamieni między piętnem a raną przyszpilone do krzyża wiersze zatrute rozkoszą wszystkiego co w duszy z nieświadomej zasługi tajemniczego wiwarium umacnia w wierze6 punktów
-
Świat wstrzymał oddech a w piwnicy zaczęło się lato. Na dłoni zamiast zabawki — pierwszy oddech. Światło świecy odcina cień matki od cienia gruzu. Pierwszy krzyk rozrywa powietrze, które pachnie pyłem. W ciemności pulsuje światło, jeszcze nie wie, że jest kruche. Dostaje od Boga betonową linię życia.5 punktów
-
Liście spadają, spadają z odległości, Jakby więdły dalekie ogrody nieba; Spadają przeczącymi gestami. A ciężka Ziemia spada nocami Spomiędzy gwiazd do samotności. Spadamy wszyscy. Ta ręka już tonie. I spójrz: z każdym z nas tak się stanie. A przecież jest Ktoś, kto to spadanie Nieskończenie miękko chwyta w dłonie. I Rainer: Die Blätter fallen, fallen wie von weit, als welkten in den Himmeln ferne Gärten; sie fallen mit verneinender Gebärde. Und in den Nächten fällt die schwere Erde aus allen Sternen in die Einsamkeit. Wir alle fallen. Diese Hand da fällt. Und sieh dir andre an: es ist in allen. Und doch ist Einer, welcher dieses Fallen unendlich sanft in seinen Händen hält.5 punktów
-
🗼 Stary latarnik w pracy w Niechorze często rozmyśla o swym wyborze. Nie mam rodziny, majątku, ani zdrowego rozsądku. Lecz mam syreny, istoty hoże. 🗼 Duch latarnika z Jarosławca to jest latarni przeszły władca. Pół wieku tam pracował. Latarnią się zajmował. Teraz to żartów siła sprawcza. 🗼 __ 17 Sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Latarni Morskich4 punkty
-
4 punkty
-
Mam Cię, ale tego nie czuję Jesteś, ale Cię nie ma, Przychodzisz, ale odchodzisz Dajesz, ale zabierasz. Miłość kolorowa, ale nasza szara Rozświetlona, ale nasza ugasła, Szczęśliwa, ale nasza niespełniona Prawdziwa, ale nasza sztuczna. Czym jesteś? Za kogo się masz? Bywam tu i tam, ale dolega mi Nieszczęśliwa miłość, która rani Mnie tu i tam …4 punkty
-
Często pisanie wierszy mi przypomina mozolną pracę pająka gdy pajęczyna wreszcie w finale jest upleciona od nowa to ktoś zniszczy ją zmiotką bez słowa podziękowania choćby za pajęcze ruchy a przecież w pajęczynę wpadłyby muchy albo inne szkodniki -obrzydliwe robale nikogo to nie obchodzi często już wcale kiedy na koniec przegonisz także pająka bo jak pasikonik niczego nie zabrzdąka i nie zagra etiudy świerszcz za kominem napisz o tym wiersz i okryj strofy muślinem i Muzy ucałuj bo piękne to dziewczyny wspomnij o pająku co plecie swe pajęczyny4 punkty
-
Nad wyraz płodny krasnal spod Pszczyny za pismem pismo pisze do gminy: "Proszę mi wydać choćby zaraz, jedną decyzją, obie na raz, kartę i dużej, i małej rodziny".3 punkty
-
O bieliku Z jastrzębiowatych - Pan Bielik z Madery, ma piórka w brązach, lecz ogon się bieli. Targa budulec dla wybranki, niech nuci w gnieździe rybobajki. Domek mieć musi konkretne rozmiary. sierpień, 20253 punkty
-
łąki za miastem boćki krocząc wśród trawy chwytają żaby połowa sierpnia na łące zlot bocianów przed odlotami sierpniowy zmierzch bociany na latarniach przy skrzyżowaniu budzi się ranek bociany odleciały żaby rechoczą3 punkty
-
Dziś Światowy Dzień Synowej Pewna teściowa ze wsi Kalety o synowej źle mówi - niestety, rozpowiada wściekła, „u tej jędzy z piekła synuś sam musi smażyć kotlety”. Zła teściowa ze wsi Kalety nie lubi synowej Anety, u miastowej synowej na nowinki gotowej synek fanem wegańskiej diety.3 punkty
-
Gar słów zostawiam na stole. i wszyscy częstują się sami, zaś czar na ustach już poległ spadając pięknymi zdaniami. Nad garnkiem usiadł poeta i myśl mu się jedna zaparła. Spytał, choć pewno to nietakt: czy zjadła czy może ze żarła? Jadła zapewne powoli smakując wyrazik jak kęsik pijąc alkohol miast coli, by smaczków znaleźć najwięcej. Ze żarła – boi się przyznać, bo brzuszek rozbolał od rana. Dawkuje sobie natychmiast kropelki – lecz nie Waleriana. A ja też chciałbym usłyszeć: Czy gar ów choć trochę zatrzymał? Bo słów to jeszcze mam michę, czy w śmiech zmieniła się mina?3 punkty
-
3 punkty
-
ty wazon namaluj ja kwiatki a potem pójdziemy na łąkę by upiększyć lotem motyla nasz wspólny obrazek który po powrocie do domu zamkniemy w złotej ramce żeby lot tego motyla trwał wiecznie a nie chwilowo jak w bajce3 punkty
-
3 punkty
-
Esy floresy tańczące po ścianie oraz trele morele słyszane z dworu, wczesnym rankiem zwabiły mnie na taras zmuszając do uśmiechu i wyciągnięcia rąk do kogoś , kto siedząc w wiklinowym fotelu tulił filiżankę z kawą patrząc z żalem tam gdzie powoli znikała noc . Widząc to powiedziałem - nie smuć się proszę miła gdy dzień się zmęczy i pójdzie spać ona wróci i otuli swą powłoką pod którą nasze ciała znowu zakosztują najpiękniejszej że wszystkich gier we wszystkich istniejących światach.3 punkty
-
Koń powiedział do zebry Koleżanko miła, Ma rodzina ogierów sto sławnych zrodziła, Na pomniku w Rzeszowie ujrzysz mego dziada, W Zasławiu stoi rzeźba – (chyba?) prapradziada, Kuzyn upamiętniony został w Żelechowie, A pomnik ciotki spotkasz na rynku w Ruszowie. Zawsze pierwsi do boju, pod skórzanym siodłem, Ze sztandarem państwowym lub rycerskim godłem, A jakie koleżanki były koligacje, Z bohaterami dziejów rodzinne relacje? Jakie ogiery dzielne i klacze szlachetne Koleżance mej dały geny swe prześwietne? Na to zebra odparła: Chłopcze, tak się składa, Że dumnych moich przodków człowiek - nie dosiadał…3 punkty
-
Poznali się przypadkiem - jak to bywa w miejscach, gdzie ludzie zostawiają swoje samotności w kącie monitora, licząc na czyjś cień. On - Michał. Czekał na wezwanie do wojska, z tym trochę dziecięcym lękiem w oczach, jeszcze schowanym za humorem. Ona - zbyt czujna, by się całkiem zauroczyć, ale dość wrażliwa, by poczuć ten znajomy trzepot duszy, gdy ktoś mówi "też tak mam." Zaczęli pisać prywatnie. Najpierw krótkie zdania. Potem już całe kawałki siebie. Aż pewnego wieczoru… - Co jesz? -zapytał. - Mandarynkę. - Ja też. Zatrzymali się oboje. Jakby czas przez ekran się zgiął w pół. Ona poczuła, że nie jest już sama w pokoju. Słodki, lekko cierpki zapach mandarynek wypełnił nie tylko powietrze, ale i ciszę między nimi. - Obierasz paznokciem czy nożem? - Paznokciem. Nie lubię noża do owoców. - Ja też. I tak siedzieli, każde po swojej stronie miasta, po swojej stronie ciszy. Łzy przyszły bez zaproszenia. Nie wiadomo dlaczego. Może przez samotność, która nagle przestała być prywatna. Może przez czułość, która nie zdążyła się przerazić formy. Michał napisał tylko: - Płaczę. - Ja też. Byli w tym razem. Jakby jedli mandarynkę z jednego talerza. Jakby ekran był tylko przezroczystym szkłem, za którym szept staje się dotykiem. Potem długo już nic. Michał dostał wezwanie. Nie było pożegnania. Ani umowy. Została chwila, taka, która już nie potrzebuje ciągu dalszego, bo się domyka w pamięci. Ale w niej - w niej coś zakwitło. Nie w głowie. W ciele. Od tej pory każda cząstka mandarynki przypominała jej dotyk ust, których nigdy nie dotknęła, a czuła je do dziś - jak smak, który zostaje pod językiem długo po ostatnim kęsie. Z tej jednej chwili powstał wiersz. A z wiersza – tytuł jej pierwszego tomiku. „Mandarynki.” Bo nie wszystko, co ważne, musi być realne. Wystarczy, że było prawdziwe.2 punkty
-
Piżmo jeszcze czuć było. Ogień dawno już zgasł. Tyle śniegu za oknem. Nam zatrzymał się czas. Owczy kożuch na ścianie. Chciałam przykryć nim cię, lecz wtuliłeś się we mnie, pogrążony we śnie. Tutaj, dzisiaj... Pragnę zostać i dni nie odliczać. Tylko z Tobą... mimo lat idźmy zawsze tą drogą. Tak bezpiecznie się czuję, chociaż tchu wciąż mi brak. Świeczka również dogasła. Zaraz też będę spać. Księżyc błyszczy za oknem. Lisią czapę dziś ma. Gwiazdy szalik mu tkają, jak to w bajkach i snach. Pozwól, proszę, nowe życie ci jeszcze przyniosę. Tutaj, dzisiaj... Pragnę zostać i dni nie odliczać.2 punkty
-
2 punkty
-
- Nie wyjdziesz za niego!! - i tak już rozemocjonowana ojcodusza wydobyła z siebie, i rzecz z jasna z serca organizmu, który obecnie zajmowała - jeszcze więcej wściekłości. - Nie wyjdziesz, ty...!!! - zmęłła w starczych ustach przekleństwo, podnosząc za to rękę do ciosu. Jego córka Marianna, bacznie nasłuchująca i tak samo bacznie obserwująca ojca, ze spokojem uchyliła się od uderzenia. Nie trzeba specjalnie podkreślać, że przygotowała się na ojcowski wybuch gniewu. Za swój hańbiący postępek albo haniebnie bezwstydny wybryk, którymi to słowy uraczył ją ledwie panujący nad sobą pan ojciec. W przeciwieństwie do niej samej, tak samo jak zresztą do kochanka i do jego ojca noszący w swoim ciele mniej doświadczoną duszę. - Rrrrhhhh!!! - ponowił wściekłe warknięcie. - Ty!! Jak mogłaś!! Krew z mojej krwi i kość z mojej kości!! Bez-wstyd-nica!!! - wyskandował, znów prawie tracąc nad sobą panowanie. - Wydziedziczę cię za to i oddam do klasztoru!! Daleko, jak najdalej stąd!! Nigdy go już ujrzysz, ani on ciebie!! Już ja w tym, aby nigdy dowiedział się, dokąd cię wtrąciłem!! Marianna pod emocją słów początkowo chyliła głowę. Ale był to tylko pozór: chciała przeczekać spodziewany, jak już zaznaczyłem, wybuch gniewu ojca. A właściwie jego pierwsze chwilę. Bowiem z Adamem, synem pana sąsiednich włości, w pełni świadomie i zdecydowanie zrobiła to, co zrobiła - nie poprzestawszy, rzecz jasna, na jednym razie. I oczywiście słusznie licząc, że oboje przewidzą nie tyle seksualne skutki swoich poczynań, ale także perspektywiczno-rodzinne. Które stały się przedmiotem ich rzeczowej i długotrwałej rozmowy, oczywiście zakończonej namiętnością. Tu Autor powstrzyma swą rękę, pozostawiając Czytelnikowi puścić wodze jego fantazji. Co dokładnie i gdzie zadziało się, gdy... Kiedy ojciec zamilkł, prawie natychmiast podniosła głowę. Popatrzyła śmiele, porzuciwszy i tak ledwie tylko dotkniętą myśl, by zwieść ojca kobiecym sposobem, rzucając mu się do stóp i udając błaganie o przebaczenie. Nie chciała się poniżać, pomysł ten brzydził ją, mierził i odpychał. Popatrzyła i uśmiechnęła się. Oszczędnie i chytrze zarazem. - Wyjdę za niego, ojcze - zaczęła powoli. - Wyjdę. Już postanowiłam. Postanowiliśmy. Oboje. A ty tym razem mnie wysłuchasz. Ojcodusza nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Nie spodziewała się po swojej córce ani takiego opanowania, ani zdecydowania, ani tym bardziej takiej przemyślności. A jednak musiała uwierzyć, stając w obliczu doświadczanych. Przemyślność owa - będąca talentem jego duszy, rozwijanym przez kilka ostatnich wcieleń, czego oczywiście nie był świadomy, żyjąc w ciele - musiała, pomyślał, udzielić się mojej Mariannie. - Może ta dziewucha jednak ma rację??? - poczuł się uderzony jak obuchem słowami, które w jego umyśle nagle złożyły się w pytanie. - Może jest mądrzejsza niż wygląda, tak samo jak ten jej panicz?? Szybko skonstatował, że im dłużej milczy, trwając w zadziwieniu, tym bardziej córka utwierdza się w przekonaniu, iż odniosła nad nim zwycięstwo. Na to nie mógł pozwolić, a w każdym razie nie od razu. Powtórzenie nakazu, z włożeniem jak najdobitniej wyrażonej emocji, uznał za najlepsze rozwiązanie. - Nie wyjdziesz za niego!!! - podkreślił swój upór podniesieniem marmurowego przycisku do ksiąg i uderzeniem nim w dębowy blat biurka. - Po moim trupie!! Zapomniał dodać ulubiony wyraz "nigdy", którego brak bynajmniej uszedł uwagi Marianny. Skłoniła się przed nim nisko w milczeniu, ukrywając uśmiech... Batumi, 17. Sierpnia 20252 punkty
-
na najwyższej zielonej górce kosztując zrywany owoc zatańczę winogronowo sokiem płynącym po rozgrzanym ciele2 punkty
-
tylko on - przyjaciel z dzieciństwa - zawsze cierpliwie słucha tego co mówię czyli skarg tylko on nawet dziś nie używając słów ostrych jak nóż tylko on - mały ale o dużym sercu miś z którym rozmawiać znaczy być kimś2 punkty
-
W szeptach liści cichnie hałas, zgiełk, Zamiera czas i oddech strachu. W oczach słoność i głębia przygnębienia, Której nikt nie przejrzy i nie pojmie. Światło miękko tańczy z mrokiem, Niewidzialnym mostem jest do jutra. Lekko, zgrabnie – krok za krokiem – „nie po palcach!” Serce, co zna tajemnice życia, szepce: „no litości…” Cicho płyną chmury, jak myśli spowolnione. Dotykają wzgórz, nieświadome, że w ich cieniu rośnie Mały, niepozorny cień przeszłości – coraz dłuższy. Kropla rosy w trawie drzemie, prawie chrapie. Skrywa w sobie tajemnice pocałunków i uścisków, Walca na boso pośród ostów, samby dzikiej, głośnej. Wirowanie do utraty równowagi – „łaał!” – i bęc… Świat ucicha… nie, nie! on nie zna zapomnienia. Gdy wiatr niesie zapachy i dźwięki nocy, Słychać kroki sprzed wieków ciemnych, Co przez sen przemierzyły cały świat, A w tym świecie dusza nie zna lęku, bólu. Aż poranek – blady, prosty, rześki, W dłoniach niesie dzień beztroski i radosny. Wszystko milczy, poza tym, co miłe, Cisza stanie się balladą śpiewaną biesiadnie, Co w nas rośnie wciąż, w ukrytej nadziei, Utkaną z porannych barw opowieści, I spojrzeń prostych, czystych – zdoła unieść To, co kruche: nowy taniec, nową pieśń…2 punkty
-
2 punkty
-
Anglik przez kanibala na Fidżi uwięziony, Usłyszał po angielsku: "Zostaniesz upieczony"! Białas przerażony trudną sytuacją - krzyknął: "A co ze wspólną cywilizacją?!" - "Przecież nożem i widelcem zostaniesz zjedzony"!2 punkty
-
2 punkty
-
Witam - zgadzam się - wiersz prosty ale prawdziwy - dziękuje za szczery komentarz - Pzdr.niedzielnie. Witam - dziękuje ci serdecznie za ten ciepły komentarz - Pzdr.serdecznie. @Andrzej P. Zajączkowski - @Rafael Marius - @wierszyki - dziękuje -2 punkty
-
Pewien Witek z Pewli Małej wiódł swe życie doskonale. Dwie kobity zwykle przy tym. Im też razem było łatwiej. Znany Witek z wsi Zabawa słusznie odrzekł - moja sprawa, bo alkowa moja rzecz. Trzeba tylko czasem chcieć nie krzywdzić i też nie kłamać. Pewien Witek z Nowej Soli chciał bez baby poswawolić. Jemu wyszło i czar prysnął, gdyż makijaż zdarł się z ghouli.* Poprz.wersja: Drag Queen. "Limeryki są wstawione" ponownie, ponieważ ostatnim razem wywołały zbyt żywą dyskusję, nacechowaną niemiłymi odniesieniami do różnych użytkowników tego portalu.1 punkt
-
Jak w korcu maku Kompas kręci piruety, pora wyjść. Z ucisku uwalniam poduszkę. Gdy stopy wchodzą w zmęczone buty, świt za oknami rozdaje cząstki tlenu. Zaciągamy się, lecz mróz ponagla, w miejsca gdzie szkicuję siebie. Kilka ścian i ślepa na życie kuchnia, nie wyczuwają splatania więzi. W codziennościach wibracje. Obiady we wskazanym miejscu zszywają pęknięcia na drodze, a tacy jak ja, łaszą się do słów, żeby myślom poskładać obrazy. Kiedy mgły uśmiercały tamten ranek, przypałętał się pies i jego lekcje. Każdego dnia głaszczę chwile, by nie roztrzaskać o kamienie czasu luster wyłowionych z bagien. To nic, że czasem dźga wątpliwość, nie chcę zalać życia jak kiedyś. styczeń, 20211 punkt
-
przychodzi żaba do fotografa, choć raz bym chciała wąskie usteczka - ustawię światła, zrobię co mogę i będziesz piękna, uwodzicielska fotograf myślał jakby to zrobić... po czym się zaczął drapać po głowie jest jedno słowo - to konfitura, jak będę robił - to ty wypowiesz a żaba wyschła trochę ze stresu marzy o deszczu, by zaczął padać - jakie to słowo, wiem, coś słodkiego dobrze pamiętam - to marmelada!1 punkt
-
@Bożena De-Tre Konstruktywna opinia, dziękuję. Tylko pozwólmy sobie na swobodę pisania i czerpania z tego radości ☺️1 punkt
-
* * * cieni się sierpień wśród igliwia pod sosną czapeczki kurek * * * las znów zaprasza pod bukami czapeczki niczym żółcienie sierpień, 20251 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 Wiersz jest wstrząsający wiesz? Lekko napisany, ale aż krzyczy. Bo dzieci powinny żyć, a nie ginąć pod gruzami. Piękny Berenika1 punkt
-
@Robert Witold Gorzkowski atam, ale dzięki. Z tym podprowadzeniem to masz nosa- to wiedz! Tak. A dodam- pamiętasz tą komisję pegaza? To to tak mi się wtedy,1 punkt
-
@Annna2 tak, a u nas wodę nosiło się ze studni i do mycia była chierarchia najpierw myto najmłodsze dzieci potem w tej wodzie myły się starsze bo nikt drugi raz nie będzie grzał wody szkoda było i węgla i drzewa i jakoś bakterie nas się nie trzymały owoce jadło się z drzew bez mycia a warzywa zaraz po wyjęciu z ziemi; bym, zapomniał o jajecznicy na maśle choć ona była od święta bo jajka służyły do wielu potraw więc nie szastano nimi. To prawda zostały tylko wspomnienia ale one są piękne i pomagają nam pisać wiersze.1 punkt
-
Żart żartowi żartem nierówny: "Co Ty taki? Jakiś durny!", "Gdzie maniery, inteligencie młody?", "Nie wypada! Pod nogi rzucasz kłody.", "Obrażasz! Obrażasz tym strasznie ludzi!", "Człowiek się lepiej w głuchej ciszy budzi.", "Nie pędź tak, bo w ścianę uderzysz!", "Dlaczego wszystkich swoją miarą mierzysz?", "Ironii nie znasz, jesteś chamem!", "Brzęczysz nad uchem, jakbyś był komarem!". Ja zaś, filozof prawdziwy, nie działam pochopnie, Sądzę, i myślę, i czuję, i widzę roztropnie: "Okropnie wszystkim dystansu brakuje, Człowiek się często zbyt dąśnie zachowuje." Ach! Jakie żem dziecko błyskotliwe i mądre! Sam swoje rozważania chyba poprę! Krzyknę donośnie: "Hej! Humorek nas zbawi!", Bo cóż innego radzić, gdy świat tak bawi? Wiem, że słowo moje czasem ludzi trapi, Lecz ten się śmieje, kto się śmiać potrafi!1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius muszę najpierw przeczytać coś z jego literatury, nie wstydzi się, czuje się raczej celebrytą:)1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 Co do błaznowania nie zgodzę się. To była duża figura kiedyś taki błazen na dworze. I zupełnie niejednoznaczna :) Nic mnie tak czasem tu nie pociesza jak niektóre utwory, gdzieś lokujące się na pograniczu wyśmiechu, błazenady, żenady, głupkowania, ale ja akurat lubię branżę rozrywkową. I możliwe jest też, że lubię dokąd się nie obrażę. Stanowię li tylko to co napiszę lub odpieprzę za parę chwil. Tak sobie wmawiam. Czytam te swoje rzeczy i to często, ale generalnie staram się patrzeć na to co jutro, a nie na to co dotychczas. Innymi słowy moja cała twórczość to jutrzejsza piosenka :))1 punkt
-
@Konrad Koper Na tych nićmi utkanych mostach, myśl wędruje a dusza, choć wciąż się dziwi, płynie w barwach — wciąż szczęśliwie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
ja takie żabki czasem spotykam przed publicznością co to chcą błysnąć coś chcą powiedzieć i wyjdzie kicha publika klaszcze - głębokie wszystko ludzie kupują każde błazeństwo a bywa często nawet idiotyzm dzisiaj z myśleniem oj nie jest lekko śmieją się z czego nie wiedząc o kim :)1 punkt
-
@Annna2 W punkt, niech płynie myśl, dziękuję. @piąteprzezdziesiąte Zgadza się :))), dzięki za ślad, pozdrawiam.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne