Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.03.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. pani namawia bym się zagnieździł w jej schludnym kątku za niski czynsz lub na odrobek za kilka wierszy bo ponoć piszę jak dotąd nikt kiedy je pani samotnie czyta to zatrzymuje się dziwnie czas że ażby chciała w tych moich rymach ze mną przez wieczność tak trwać i trwać a życie sobie niechby szło dalej wciąż omijając już wspólny dom by każdą strofę umieć na pamięć gdybym ja tylko ten pokój wziął
    11 punktów
  2. Przywiązanie może wymagać terapii a najlepiej prądem Jest wtedy szansa że się poparzą nerwy zatrzyma serce i stracę pamięć przestanę odczuwać lęki tęsknotę Wariuję za Tobą może skurcze mięśni odwócą uwagę Nie będę krzyczeć w kaftanie bezpieczeństwa to bez sensu we własnym interesie a nawet wbrew niemu Przecież chodzi o moje dobro skoro kocham za mocno.
    10 punktów
  3. Kiedy pojawi się mleczyk, ten pierwszy przed milionem, usiądę przy nim cichutko i po tym wszystkim ochłonę. Podrapię trawę pod brzuszkiem, zalotnie spojrzę na pszczółkę, co w kwiatku baraszkuje, aż sypie się pyłek żółty. Poszukam kropli rosy, błyszczącej w pełnym słońcu, by serce móc napoić po długiej zimie w końcu. Podzielę z miodonoską, spragnioną bardzo przecież. Nie piła nic tak długo, a mamy wszak już kwiecień. Zakręcę na palcu kosmyk, rudo lśniący przy pszczółce, co w kwiatku baraszkuje, aż trzęsą się płatki żółte.
    9 punktów
  4. Bułka z masłem Tkwią całoroczne za piedestałem, na którym pączek z lukrem i różą, bochen pachnący nawet na wagę. W różowej szmince zachłannej majem. Ziarenkiem w ziarnach — ta, co zachwyca — pieguska fitness albo chorwacka, wszelako bułka — każda — zasadzką. Mariaż z rutyną na krajalnicach. I nie zapomnij, liczysz się sama. Jak znakomicie konserwowana. Szminka nie starta? Ach, wytrzymała… Oni to lubią jeden chce porwać drugi chce trzymać latawce w rękach obu dziewczyna w nadmiarze słów i cudzych myśli porównujemy się najpierw czyści
    6 punktów
  5. Za słońce prażące z miłością małe nóżki biedronki Za głowę, która ciągle marzy fiołkowy zachód spowijający łąki Za słowa, które się zapisały w pamięci i te, które nie przyszły mimo moich chęci Jest jak ostatnia róża na przekwitłym krzaczku Albo jak pierwszy zielony listek po zimie Była okazja parę razy Zanurzyć się w niej i poczekać aż minie wszystko złe co się może zdarzyć Zachłysnąć się i opaść spokojnie Nie przyjęłam zaproszenia. Miałeś rację, że tak trzeba Póki raczej coś jest niż nic Póki mogę chwycić za ręce To spojrzę odważniej w Ciebie Schylę głowę w niemej podzięce. alicja
    6 punktów
  6. W nicomyśl obleczon, patosem spowity, Wśród echa słów swoich majestwił zachwyty. Metafor pióropusz, wzniosłych rymów mrowie, A lud zasłuchany, co poeta powie. Zgęstniałość zalega w zawiesistej norze, W zatęchłej szufladzie pustosłowia morze. Wieszczowi korona z łoskotem upada, Gdy ten wnet zrozumiał – sens sam się nie nada. (Nie ma więc znaczenia, co poeta gada.)
    6 punktów
  7. zapuścić głęboko korzenie wzrosnąć pniem i gałęźmi chłodzić świat liśćmi zachwycać kwiatem i ulotnić się aromatem mój owoc sam spadnie nic tu nie trzeba robić
    5 punktów
  8. strzegę Cię w głębi duszy strzegę jak cenne dary zwłaszcza kiedy religia nie dorasta do wiary
    4 punkty
  9. Kapitaly, waluty, lokaty, przeliczniki Są tacy co czują się w tym jak ryby w wodzie A ja ginę coraz bardziej staje się nikim W nowym świecie Właśnie! Przecież on jest ciągle nowy A czego ja się spodziewałam Że on będzie za mną dreptał Z troską spoglądał i pytał I jak tam nadążasz? Kochanie czy wszystko już ci weszło do głowy? Masz problem z mailem Nie wiesz jak się wyrazić by kogoś nie urazić Spytaj sztucznej inteligencji Ona ci podpowie W końcu ma z milion rozumów w swojej sztucznej głowie Podpowiedziała Wybrała wersję najlepszą A jeśli jeszcze coś nie tak poczekaj Na pewno ją ulepszą Cóż tam zwrócę się ku naturze Wiosna kwitnie pszczoły brzęczą Wszystko zaczyna się od nowa Zajrzę do ula Cóż to? cóż to na Boga! W ulu siedzi sztuczna pszczela królowa Okazała się być lepszą
    3 punkty
  10. nie musisz nic mówić ani szeptać nie musisz od rana po kuchni dreptać wystarczy że obok usiądziesz swe spracowane dłonie ku moim wyciągniesz wystarczy że swym uśmiechem poranną kawę osłodzisz przecież miłość to nie słowa i czyny nie trzeba wdrapywać się na wyżyny wystarczy zwykły mały gest który równie jak ona ciepły i miły jest nie musisz nic mówić ani szeptać kochanie ona i tak do końca z nami zostanie
    3 punkty
  11. rzucałam się wierszem na szyję choć słowa wiadomo, nie ręce, to jednak ścisnęłam niechcący za serce, srebrzystym naręczem już taką mam podłą przypadłość, więc kiedy coś z nudą znów sklecę, to utknę jak drzazgi na ogień, wichura niech porwie wraz z piecem nie chciałam kochanie, przepraszam niech ktoś mi pożyczy pistolet, jak w łeb sobie strzelę, to oddam i wreszcie przestanie mnie boleć
    3 punkty
  12. hamak w altanie gdzieś w zaroślach ogrodu cykają świerszcze
    3 punkty
  13. Stoję pod pubem tym z ostatnich gdzie można wyjść pod niego z piwem kawą i papierosem Popijam, a jakże aczkolwiek już liczę Stoję tak tam jak reżyser Kevin Smith ze Sprzedawców 1,2 i 3 film natomiast jest polski a nie amerykański (właściwie koprodukcja ale tylko w tym wierszu) Mój film jest nieco tańszy ale i mniej zyskowny właściwie bezzwrotny jakby się zastanowić a i reżyser ze mnie nie aż taki przestrzeń krajowa z pewnością zgubi ten wiersz (nieoznaczy jako nieprzeczytany) świat z pewnością się o nim nie dowie (jestem pewny i spokojny) I tylko kombinuję kogo by tu słowem podpieprzyć (żart wciąż trafia najcelniej) lub coś sprzedać (historie z życia wzięte są najdroższe) ewentualnie jutro zmajstrować (ach plany) Piję to piwko, trzecie z kolei powoli i z rozmysłem dłużyzn albowiem koleżanka barmanka Anka gra w hokeja z kumpelami i chyba na dachu tego baru z ostatnich ba najostatniejszych (w przygotowaniach mają prohibicję) (jeny jak ja coraz gorzej rozumiem swój kraj). Warszawa – Stegny, 11.03.2025r.
    2 punkty
  14. para siwych wron i gniazdo na topoli remont skończony
    2 punkty
  15. Mawiają że to nie jest kłamstwo Na zdjęciu tu ująć tam dodać Niestety Szanowni Państwo Prawidła trzeba ułożyć od nowa Inaczej obleką nas w półprawdy Zmylą wzrok obudzą drwiny I pełne spojrzenie pogardy We własnym lustrze nas nie ominie
    2 punkty
  16. W świecie kilkutysięcznej akupunktury gdzie twoje ciało jest rozpracowane i zhakowane na tysiąc sposobów więc nakłuwają je igiełkami byś całkiem nieźle im tańczył (twój odpoczynek jest dla nich przekleństwem) Mówisz im, a sprawdzona sprawa dobrze, zatańczę jak chcecie ale spróbuję zatańczyć jak nikt dotąd nie tańczył taniec ten może się nawet ładnie udać (wygibasy własnomiarowe bywają cenne) W świecie starego i przebiegłego harcerza gdzie artystyczna przekora jest zawsze górą gdy twój taniec nie każdemu się spodoba mówisz im - „chcieliście to zatańczyłem” ("wina jednym słowem leży po waszej stronie") (wina jest zawsze kluczowym tutaj zagadnieniem) A potem masz śmiech do emerytury z ich zrzedłych min. Zresztą oby tylko emerytury większej niż znikoma. (naprawdę mogą marzyć aby ci nie zapłacić) (nie wierzą w sprawy duchowe i lubują się w słówku nigdy). Warszawa – Stegny, 13.03.2025r.
    2 punkty
  17. Chcę tworzyć. Ale co? Nie, nie chcę. A może, jednak? Ale co ludzie powiedzą? Forma Gombrowicza byłaby nieorginalna, ale czym będzie każda inna froma? Forma, forma, forma..... Nie, nie, nie. Na Boga pchać się w to? Literatura nie wybaczy, ośmieszy, wynegliżuje każdą wadę. Avangarda, tylko dla avangardy. Lecz i po co? Babrać sobie ręcę, siebie w wyniosłych słowach i postulatach?
    2 punkty
  18. Oda do początku Na początku było słowo… z lat biegiem zmieniała się jego treść. Dajmy na przykład to i owo nie każdy ciężar umie znieść. Wybrać pomiędzy tym a tamtym, gdy jeszcze dobro z przodu jest, odpowiedzialność narzuca treść. Ciężar kolorów łączy obrazy… tak nie chciałam - pomyślałam patrząc za szybę… sączył się deszcz. Efekt motyla rozsupłał wszystko, Nie zerwał wątku - ot cała treść. Ważne jest słowo… życie to przecież długi poemat. Słowo za słowem tworzy się treść.
    2 punkty
  19. pozałatwiam trudne sprawy zamaluje głupie sny pozamykam wszystkie wrota by móc sobą być małym stać się znowu chłopcem bez problemów sobie żyć znów budować zamki z piasku w chowanego kryć iść przez życie po swojemu do księżyca wyć jak wilk kochać Kasie i Kamilę z dorosłości drwić
    2 punkty
  20. lubię gdy jesteś kiedy wychodzę karmię się ciepłem dłoni i oczu na krótko tylko chłonę zawijam się twoim spojrzeniem potem znikam by wrócić jeszcze bardziej spragniony
    2 punkty
  21. poeta wolny jak motyl nie chce się sprzedawać.... znam osobiście kilku poetów jak motyle przez całe życie teraz samotni niestety o pomoc proszą skrycie...
    2 punkty
  22. Tęskno mi jest wróżko Do twoich słów ciepłych Miałem siedzieć cicho Ciężko mi to zdzierżyć Tęskno mi za majem Za jego czarami I za głosem dźwięcznym Ciemnymi lokami Pozwól wróżko proszę Tylko ten raz jeden Że z mojego kąta Się uśmiechać będę Dam ci trochę ciepła Słowa dwa majowe Proszę tylko przytul Moje serce płowe Pogłaszcz mnie myślami Tak leciuchno muśnij Potem znów się schowam W mojej ciemnej kuźni
    2 punkty
  23. @violetta a Ci co nie wierzą w Boga - nie znają miłości? @aff samo przywiązanie nawet ją tworzy. Nie iluzja czy wyobrażenie. Trzeba zmienić ścieżki w mózgu. Po to ew. ;)
    2 punkty
  24. Głowa w drzewach W lesie odnajduję siebie, Wśród cieni drzew, pod gwiezdnym niebem. Ciężar egzystencji mnie nie omija, Lecz natura jak matka ramiona rozwija. Myślami krążę, wciąż jesteś blisko, Choć czasem cierpienie odbiera mi wszystko. Krąg życia ból niesie w swym szepcie, Lecz w lesie to brzmi jak pieśń w zalotnej projekcie. Drzewo, co stoi, nic mnie nie zrani, Korzenie w ziemi, gałęzie w otchłani. To cisza, co woła, to spokój mnie koi, W niej serce, co bije w harmonii Head in the trees In the forest, I find myself true, Amid shadows of trees, ’neath the starry hue. The weight of existence does not pass me by, Yet nature, like a mother, spreads arms to the sky. My thoughts still wander, you’re ever near, Though sorrow at times steals all I hold dear. The circle of life bears pain in its tone, Yet in the forest, it sings like a hymn of its own. The tree that stands will cause me no harm, Its roots in the earth, its branches a charm. It’s the silence that calls, the peace that enshrines, Where the heart beats again, in harmony’s lines.
    2 punkty
  25. Jerzy poinformował mnie esemesowo, w którym wagonie podróżuje. Zatem, gdy tylko lokomotywa mnie minęła, zaczęłam przyglądać się numerom na kolejnych drzwiach. - Dwudziesty szósty - odczytałam namalowane czerwoną farbą cyfry na białym kwadraciku. - Zbiegiem okoliczności tyle, ile akurat mam lat. Następny więc będzie dwudziesty piąty. Potem dwudziesty czwarty... trzeci... drugi... - zaczęłam pomijać dwudziestki. - Dziewiętnasty, osiemnasty, siedemnasty... Czy ten pociąg musi być taki długi? - zadałam sama sobie pytanie, na które zaraz odpowiedziałam twierdząco. - Trzynasty, dwunasty... no wreszcie jedenasty! To twój, w tym jedziesz! - uśmiechnęłam się i pobiegłam za jadącym coraz wolniej wraz z resztą składu wagonem. Zatrzymałam się przy końcowych - bliższych przedziałowi, w którym Jerzy wykupił miejsce, a zarazem pierwszych od mojej strony - i czekałam. Krótką zaledwie chwilę, gdyż, jak widziałam, stał już przy drzwiach oczekując, aż pociąg wreszcie zatrzyma się i będzie mógł je otworzyć. - Agnieszka - zwrócił się do mnie pełną formą mojego imienia, przytulając mnie. - A więc jesteś. - Jestem, jestem... - tuliłam się doń czując, że wilgotnieją mi oczy i że łzy zaczynają swoją wędrówkę - swoim zwyczajem tradycyjną drogą. - Przecież wiesz, że nie mogłam być gdzie indziej... - Istotnie, nie mogłaś - przyznał z nutą pewności siebie. Z jednej strony irytowała mnie, nastrajała czy też nastawiała bojowo; z drugiej czyniła mnie spokojniejszą. Zupełnie jakby niosła - w sobie, a może ze sobą? - jakąś energię, która zbliżała się do mnie, otaczała i nie pytając przejmowała we władanie. Powoli ale zdecydowanie, bez pytania o zgodę. Tak chyba jest... bez "chyba" - uznałam po chwili. Puściłam go i sięgnęłam dłońmi do oczu. Otarłam policzki i podniosłam na niego wzrok. Już spokojniejsza. O wiele. I pewniejsza siebie. - Będę na ciebie krzyczeć - zapowiedziałam. - Kłócić się i upierać. Będę próbowała stawiać na swoim, nawet wiedząc że nie mam racji. Odstąpił krok do tyłu. Przez króciutką chwilę, dosłownie mgnienie - bałam się tego, co powie. Ale milczał, za to ująwszy od razu moje dłonie. - Będę zamykać się w sobie i chować w milczenie - kontynuowałam, ośmielona ciszą i uściskiem jego palców. - Dąsać się, gdy nie zasłużysz. Gdy zasłużysz - dłużej i bardziej. Odmawiać ci wspólnych kąpieli i bronić przystępu do siebie. Nie boisz się? Ni stąd, ni zowąd opuściła mnie pewność siebie. Lęk spowodował, że zamilkłam i wbiłam spojrzenie w płytę piaskowca, na krawędziach której staliśmy. Jedną z tych, którymi wyłożony był peron. Za to ściskałam mocno jego dłonie. Odczuwając wzrastający niepokój i usiłując nad nim zapanować. Gdy rozluźnił uścisk, ledwie opanowałam się, aby nie odwrócić się odeń i nie odbiec. Pewnie wyczuł to, bo znów zamknął moje palce w swoich. Mocno. I tak samo zdecydowanie przyciągnął mnie do siebie. Dopiero gdy cała oparłam się o niego, jedną ręką objął mnie w pasie, a palcami wolnej dłoni podniósł moją głowę, położywszy palce pod podbródkiem. Odruchowo znów spróbowałam oprzeć się jego gestowi. Nie ustąpił. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Przestraszyłam się, że w moim zobaczy lęk. Irracjonalnie, bo przecież wiedziałam, że domyślił się wszystkiego. A w każdym razie wiele z dotychczas aopowiedzianego. - Nie boję - odparł zdecydowanym tonem, rozluźniwszy na moment uścisk palców i zaraz potem wzmocniwszy go z powrotem. Voorhout, 10. Marca 2025.
    1 punkt
  26. W końcu, targana sprzecznymi emocjami - i oczywiście myślami - zdecydowałam się doń zatelefonować. Jak jednak okazało się, potrzebowałam włożyć w urzeczywistnienie tej decyzji wiele wysiłku. W pierwszej chwili zdało mi się nawet, że telefon parzy mi dłoń. Ale gdy utrzymałam go, wrażenie zanikło w jednej chwili. Wybrałam numer Jerzego z listy kontaktów, zapisany pod wizytówką "Mój Jerzy" i nacisnęłam ikonkę "Połącz". Odebrał po pierwszym sygnale. - Cześć, Aga - aparat zabrzmiał jego głosem, pełnym spokoju i ciepła. Gdziekolwiek się znajdował, najwyraźniej nie był sam - słyszałam w tle przytłumiony gwar nakładających się na siebie rozmów innych osób. - U ciebie, mam nadzieję, wszystko w porządku. - Hmm... - myśli zawahały moją odpowiedzią. - Cześć, Jerzy. Możesz rozmawiać swobodnie? - odparłam pytaniem, chociaż pierwszym impulsem było powiedzieć mu, że w porządku, tak - ale niezupełnie. - Nie bardzo - odrzekł. - Wiesz, jestem w tej chwili na dworcu kolejowym. Stąd ten gwar, który na pewno słyszysz. O, i komunikat stacyjny. - Słyszę - potwierdziłam. Po czym zapytałam: - Zaraz, Jerzy. Jakim dworcu? - No kolejowym, przecież powiedziałem - w tonie jego głosu dał się słyszeć uśmiech. - Zaraz - powtórzyłam. - Ale przecież ty mieszkasz w Holandii. - Tak, zgadza się. Ale tutaj też są dworce i jeżdżą pociągi - radość nadal pobrzmiewała w jego słowach. - Czyli jesteś w Holandii i dokądś jedziesz - taką treść uznałam za oczywistą. - A dokąd? - Jedno sprostowanie - wyczułam kolejny uśmiech. - Nie jestem w Holandii. Poczułam, że myśli łączące się w jeden logiczny ciąg sprawiają, że zaczyna robić mi się słabo. Spróbowałam zachować spokój i włożyć go do odpowiedzi jak najwięcej. Okazało się to, wbrew pozorom, nie tak łatwe. - Tylko mi nie mów - zaczęłam wypowiadać domyśliwane - że jesteś w Polsce. Mało tego: że jedziesz do mnie. - Chciałem ci zrobić niespodziankę - uśmiechnął się po raz kolejny. Chociaż zarówno serce, jak i umysł podpowiadały mi, że powinnam się cieszyć i być wdzięczna za starania, płynące przecież z troski o mnie, troski, której istnienie właśnie pojęłam - to dawne lęki znów mocno dały znać o sobie. Z trudem zapanowałam nad nimi. Odetchnęłam z ulgą ciesząc się, że mi się udało. - Ale Jerzy, powinieneś mnie uprzedzić - zaprotestowałam. Chyba wyczuł w moim głosie tak wahanie, jak i radość ze zbliżającego się spotkania. - Wtedy nie byłoby niespodzianki - odparł. Kolejny uśmiech przeważył szalę. Poczułam, jak obawy we mnie ustępują przestrzeń spokojowi i szczęściu. - Ale - postanowiłam, że drocząc się z nim chwilę, ugruntuję w sobie doznawane uczucia. - Czy jednak nie sądzisz, że powinieneś mnie uprzedzić? Że powinnam wiedzieć? Znów się uśmiechnął i znów ten uśmiech dał się wyczuć w wypowiadanych przezeń słowach. - Powinienem - przyznał. - Ale odpowiedz sobie na pytanie: czy wtedy byłabyś mniej zaskoczona? - Och, ty mój Jerzy - pomyślałam. - Jak ty to robisz, że tak często masz rację? - Nie byłabym - przyznałam, uśmiechając się i wyobrażając sobie, że podbiegam doń, obejmuję i przytulam. Po czym zapytałam: - Czujesz, że się uśmiecham? - Czuję - odpowiedział. Moje niepokoje, pomimo odczuwanej radości, znów dały znać o sobie. Milczałam chwilę, rozdrażniona sobą. - To o której się widzimy? - spytałam, opanowawszy je. - I gdzie? - Na dworcu w twoim mieście - odparł. - Według rozkładu pociąg powinien przyjechać tuż po piętnastej. Dokładnie siedem minut po. - Czyli mam trochę ponad cztery godziny - stwierdziłam. - Dobrze, Jerzy. Będę tam i wtedy. Uważaj na siebie... proszę - dodałam alubiane słowo; nie lubię o nic prosić. - Pa i do zobaczenia. - Pa i do zobaczenia - odrzekł i dodał: Zaraz wsiadam, pociąg właśnie wjeżdża na peron. - Ach, ty mój Jerzy! - pomyślałam, nagle znowu zła na niego. - Jednak trochę ci natrę uszu... Voorhout, 2. Marca 2025
    1 punkt
  27. nie spotkałem siły większej od miłości pokusa zdradliwa ciąży grzech na sercu grawitacji siła niepamięcią wsiąka smutku, niczym woda do ziemi, udręka jak kamień u szyi tęsknoty bagażem zatruwa doczesność przed wiecznością klęka tajona pokora niewypowiedzane pełne łez zaklęcia uległość nieskora zaciśnięte zęby morze łez wylane pozornie niewinna prawie nieskalana toczy życie głazem niezłomna uraza lawina spłoszona nierozsądnym krokiem można zamknąć oczy zapomnieć czy zasnąć przykryć niczym puchem ziemią albo śniegiem minione pragnienia idąc życia brzegiem co by spotkać skutek a później przyczynę płaczemy samotni walcząc z bezradnością bo cierpienie krzyżem kładzie się na ziemi brudnej trywialności nie zmyjesz tak jak krwi ciężkich niewidzialnych plam na swoim na sercu otrzeć się o boskość nieszczera modlitwa nawet patrząc śmierci prosto w martwe oczy nie złamiesz zaklęcia oblicze miłości czyste zło tak nie wnika aż do szpiku kości // dla Koleżanki
    1 punkt
  28. @Bożena De-Tre efekt motyla...
    1 punkt
  29. @Stary_Kredens Jak mus to mus, drzewo to po swojemu zrozumie. Ale jak Ci źle z tym, to może posadzisz jakieś młode drzewko trochę dalej od domu, jeśli jest taka możliwość. Na pewno sprawi Ci to ulgę a i przyjemność w patrzeniu, jak młode rośnie:) Dzięki i pozdrowienia również @andreas :) Piękna strofa, która może być też całością :) Dzięki i również pozdrawiam @Rafael Marius :) Dokładnie. Dziękuję @Domysły Monika @any woll Podziękowania:)
    1 punkt
  30. Tak to taki właśnie naród jest. Moja mama zna ich wielu i też tak mówi o nich. Mam też koleżankę, która mieszkała w Lizbonie pół roku i ma podobne wrażenia. Niby jej się podobało, ale nie została. Woli w Warszawie. Tak bardzo pracowite. Ja bym powiedział nawet, że aż za bardzo. Również zbyt poważnie do życia podchodzą. Brakuje im luzu. To miło. Zawsze masz powodzenie na szczęśliwych wyspach.
    1 punkt
  31. @Rafael Marius Przeoczyłam takie piękne pisanie. Uwielbiam te Twoje zdrobnienia i płynność w wierszach, aż cieplej się robi na sercu. Pięknie jak zawsze! Pozdrawiam serdecznie:-)
    1 punkt
  32. @violetta To dobrze im się powodzi w tym raju dla turystów.
    1 punkt
  33. Jak dojrzeje i nadejdzie czas jego.
    1 punkt
  34. @violetta A Ukraina się wyludnia. Pewnie już nie wrócą do siebie. Tu im lepiej.
    1 punkt
  35. ~~ W Święto Kobiet życzę tobie - kochankowi, czy ślubnemu - byś nie słyszał połajanek - ot, nie wiedzieć czemu .. By dziś panie, obdarzone kwiatkiem, souvenirem, były wam wyrozumiałe - z całodziennym mirem* Wspomnę tu też o teściowych - są dwie w każdym związku, niech nie stają kością w gardle między .. wódką a przekąską. ~~
    1 punkt
  36. @aff Zanim zrobię ten doktorat minie wiele lat... ale i tak planuję iść na ten kierunek. Języka uczę się już 4 lata. Na pewno bez studiów nie uda mi się zbyt wiele zdziałać. Dziękuję za radę i pozdrawiam również!
    1 punkt
  37. @andreas jeśli młodziutka, śliczna, bogata zwykle się ceni, nie będzie łatwo liczy na wiele i znacznie więcej bierzesz, co w złotku, nie trudno zgadnąć pocieszy oko, nie tylko twoje i zaznasz smaku kiedy przegryziesz, różnie się jednak może to skończyć i nie wiadomo czy się wyliżesz :)
    1 punkt
  38. bo raz młynarz młynarzowej z Bochni, w której nie masz wszak innej królowej poza białej Sforzy Bony cieniem, co się snuje młodym, rzekł: bohemę w bułę z masłem - zmienię :-) Pzdr :-)
    1 punkt
  39. Dylemat szefowej już same bułki Zośka pod Gdynią piecze choć w bochnach była mistrzynią gdy czeladnik szepnął Elce daj mi ciało oraz serce nie chce być tylko chlebodawczynią
    1 punkt
  40. Bezchmielowe alkoholowe Stach się barmance żali w Oliwie że nie ma chmielu już w ósmym piwie chciał być lekko podchmielony a zawiany jest w trzy strony tak jakby rzucał nim sztorm w porywie Pozdro.
    1 punkt
  41. Lirycznie i milutko. Pozdrawiam.
    1 punkt
  42. Proponuję zacząć od zrobienia doktoratu z iberystyki, swoją drogą - temat już zdaje się, jest. Na pewno będzie łatwiej z wydaniem. Pozdrawiam :-)
    1 punkt
  43. Prosto tak Do celu trafiam I wbijam się Jak sztylet w twoje serce Czy masz mnie za mordercę?
    1 punkt
  44. Wiesz co, przede wszystkim pomyślałam, że dzisiaj nikt by nie przyszedł na koncert, gdzie śpiewa niemłoda kobieta w nieciekawej kreacji, choćby i najmilszym głosem operująca. To świat mojego dzieciństwa, ja dobrze pamiętam ten szary świat i tkwi we mnie od podszewki, stwierdzam tylko, że dziś są inne oczekiwania i tak też dzisiaj ja nie jestem akceptowana i nikomu nie pasuję, poza oczywiście tymi kilkoma osobami, które mnie kochają :) Pozdrawiam 🌼 No cóż mam powiedzieć: oni to lubią ;) A jednak chyba wszyscy chcielibyśmy nie żyć w świecie jakichś niekończących się gier. Dzięki, pozdrawiam. :)
    1 punkt
  45. *** Niknący śnieg na Saharze — zbiera siły Pierwszy obłoczek
    1 punkt
  46. Nie ma takiego słowa, to mój neologizm, dlatego wstawiłam w tekst w innym kroju czcionki. Pewnie niezrozumiale, jeśli pytasz? Połączenie słów popęd i entropia. A tak mi się coś to wszystko zobaczyło. Pzdr. :)
    1 punkt
  47. @Rafael Marius nie zawsze z tego prawdziwego pierza:) ja wolę wypełnienie jedwabne:)
    1 punkt
  48. wiosenne słońce w błękicie zatopione skąpane w rosie uwalnia biel stokrotek zieleni świat wokoło
    1 punkt
  49. Kobieta wymaga wyłączności; Mężczyzna ma potrzebę nowości. Miłość jak słońce jest dla kobiety Mężczyzna ma też inne podniety. Kobieta dla swego pana się budzi; Raz i dwa i mężczyzna się nudzi. Taki tu sens i w wyniku tego, Jak niby może wyjść coś dobrego? I Dorothy (jakieś sto lat temu): Woman wants monogamy; Man delights in novelty. Love is woman's moon and sun; Man has other forms of fun. Woman lives but in her lord; Count to ten, and man is bored. With this the gist and sum of it, What earthly good can come of it?
    1 punkt
  50. Witam - podoba mi się owa refleksja - Pzdr.serdecznie.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...