Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.07.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Spadają jak krople deszczu, chcąc zgasić płomienie w oczach. Na usta szepczące: jeszcze choć w dali czai się - kochasz. Wsiąkają w aksamit twarzy, muśnięciem spinając wargi, sprawią, że słodko marzysz, a smutkiem już tylko gardzisz. Niechcący kapną na szyję wstrząsając gorącym prądem. Zdumiona pytasz: "ja żyję, i tracę zdrowy rozsądek"? Namiętne mogące ponieść i przynieść miłosny nastrój. Symbolem czułości one: całusy - kochania zwiastun. uważajcie, na ulicach jest coraz więcej Afrykańczyków, a
    7 punktów
  2. trzyma nas w doczesności trema konieczność obowiązki głupota przywiązanie niemoc i co jeszcze? miłość nienawiść a może jedno i drugie oraz wszystko naraz i jednocześnie
    7 punktów
  3. Allegro maestoso ...liczenie godzin i dni - szeleszczący szept to drzewa proszą o ciszę U schyłku lata wypalona woń chwastów - mięta. I miód z walerianą Sierpniem pachnie noc rozbudzoną sonatą muzykę wypełniają domysły Scherzo - molto vivace Jeszcze nie jesień choć opar rozsnuwają świerki Za chwilę tafla blasku wiatrem pomarszczona rozżarzy powietrze rzeką światła pustynnym zapłonie skwarem Largo Lato z dniem każdym słabnie zmienia listowia odcień światło gnie się i łamie krąży wiatr po własnych śladach bo znów ubyło mu ptaków Finale - presto non tanto Błękitu absolut ogólne poruszenie przestrzeni barw wielokrotnością zawziętą - doskonałą boleścią jesieni Niebios rezonans nocą rzęsisty deszcz lecz ranek zorzę ogląda pod światło - turkocze dyliżans wiatru odlatują bociany...
    7 punktów
  4. Wazonik gliniany na stole dębowym, rzeźbiony w listeczki, prawie całkiem nowy. Stał tak po prostu, wyschła w nim już woda. Kwiaty dawno zwiędły, trochę mi ich szkoda. A dusza została na dnie wazonika, w ścianki, w listeczki delikatnie puka. Stoliczek dębowy echo duszy niesie, by ktoś ten wazonik zapełnił znów kwieciem.
    6 punktów
  5. Mojej lampie jabłko przysłania żarówkę. Odsłoniło noc, przez ciemne szkło. Zawieszam meble i trwanie nad lampą, jak miło, gdy potrącone jabłko, toczy koła po podłodze. Nie zasłania widoku na trawę. Sięgam wysoko jak mogę, aby krzesło i łóżko dokładnie stały na suficie, w pozie zachodzącego słońca.
    5 punktów
  6. Omotało mnie lato na dobre, a ty znów się rozmieniasz na drobne. Weź się lepiej ogarnij dokładnie, i energii nie spalaj na marne. Krótka fatamorgana w upale, ale to już nie dziwi dziś wcale. Szczęścia łut nie rozkwita na dłoni; jak wykrzesać i czasu nie trwonić? Pośród trawy dmuchawce wplątane, zanim znikną podmuchem rozwiane. Lecą bańki... świecące, mydlane; oczy chwilą zachwycą, i pamięć?
    4 punkty
  7. zamglony wieczór widoczne tylko wieże ukryte miasto
    4 punkty
  8. Gubimy nasze oddechy W dzikim tłumie Gdzie prawda umarła Razem z twoim odejściem I został tylko płacz Pustych czterech ścian
    4 punkty
  9. lepiej dostać kopa w zadek niż oglądać olimpiadę lepiej sobie naubliżać niż dziś jechać do Paryża lepszy prawy od Gołoty niż z Paryża medal złoty
    4 punkty
  10. Gdy młody Chińczyk w Wuhanie na obiad i na śniadanie przez wadę zgryzu nie mógł jeść ryżu chudł w oczach i wkrótce zanikł.
    3 punkty
  11. jazda rowerem ... sen duszy zatopione w zieleni żółcie pomarańcze biele fiolety kwiatów przemykają poboczem króluje błękit chabrów czerwień maków walczą o każdy kawałek przestrzeni koniczyna lebioda tatarak kłosy traw bawią się z wiatrem ponad... muzyka owadów śpiew ptaków kąkole osty straszą kolcami pokrzywa uśmiecha się zalotnie wścibska fioletowa koniczyna wspina się na palce chce widzieć i być widzianą każdy jest ważny na tej scenie 7.2024 andrew
    3 punkty
  12. O zbiorowej demencji* A za oknem lekka mżawka drży i falują kruche liście i wiruje letni czas, rajską ciszę tworzą nocne ćmy - pękło, lustro, pękło i jego kromka lśni, żegnaj raz na zawsze - już nie będzie nas, pękło, serce, pękło i jego życie śni - patrz, nadchodzi, podniebny: wir - mrok i święta matka natury: palcem - was w mogile za rok... *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (lipiec 2024)
    2 punkty
  13. Z cyklu wyciągnięte "z szuflady" cz.XXXI buchający piec skrywa smutek i żal eksploduje zaczyna sączyć się jad serce krwawi strzał na wylot czyjaś cząstka umiera ostatni taniec trzeba odejść stąd odnaleźć się gdzie indziej
    2 punkty
  14. lepiej znaleźć gwóźdź w konserwie niż z postępem iść na wnerwie
    2 punkty
  15. to było małe zadrapanie codzienne spojrzenie powiększało rozmiary pojawił się ból któregoś dnia wyszedł ze mnie z trudem łapiąc oddech żyła w nim tylko odrobina żalu z trudem poznałem tę twarz niestety była moja
    2 punkty
  16. zamiast z niego wyjść stoi w cieniu i narzeka dlaczego jemu mniej a innym więcej świeci słońce zamiast patrzeć w dal stojąc nad przepaścią spogląda na jej dno szukając odpowiedzi czemu on ma pietra a ten obok wcale przecież obaj nad nią
    2 punkty
  17. Spotkałem w życiu parę takich osób, które czegoś szukały i często w moim życiu z przeszłością. Musiały szukać, bo takie było ich zadanie, które ktoś przed nimi postawił. Nie mogę też wykluczyć, że same sobie te zadanie postawiły za cel nadrzędny. Rozumiałem więc, że szukać muszą, zresztą tak jak ja czynię to niniejszym szukając odpowiednich słów na opisanie tych licznych zdarzeń. Na mój ogląd, aczkolwiek jestem daleki od wybielania się, wolę pozostać niewypranym, szukały jednak czegoś czego nie ma. Jest doprawdy nie najłatwiej znaleźć to czego nie ma i równie trudno jest komuś wytłumaczyć, w dodatku lepiej, bo sensownie, notabene w życiu dość mocno pozbawionym sensu, że tego nie ma. Lubiłem te osoby, rozumiałem, że muszą szukać więc starałem się jak mogę, choć nie wykluczam całych zakresów swojego niedbalstwa, im wytłumaczyć, że tego nie ma. Wdałem się więc w poważne nie lada wyzwanie i może nawet cierpliwie, choć zdarzały mi się różne niecierpliwości również, tłumaczyłem, że nie ma. Oj, oj, niełatwa to sztuka. Wydawało mi się, że jak powiem im to wprost, jakoś tak w żołnierskich słowach efekt nie ma będzie bardziej przekonujący. Tak sobie zaplanowałem, że szczerze i uczciwie i wprost po prostu powiem, że nie ma. No ale oni nie uwierzyli w te słowa, a przecież musieli ciągle szukać. Część z nich doszła do wniosku, że jak nie ma, a muszą szukać i bardzo chcą znaleźć, to zrobią, że to jest. Z tymi najbardziej bałem się dogadać, że to coś zrobią, więc w miarę szybko urywałem z takimi kontakt. Ci co nie chcieli nic dokręcić zasługiwali na moje uznanie i z tymi bujałem się najdłużej, ba, bujam się do teraz. Lubię ich i może się powtórzę, że doceniam ich usiłowania, aczkolwiek ideologicznie się z nimi nie zgadzam, albowiem mam jakąś taką wewnętrzną pewność, że nie ma. Los jest jednak przewrotny i pełen różnorodnych paradoksów. Albowiem jest w sumie niewykluczone, że w tym naplątanym węźle gordyjskim jest, a ja się tylko mylę, że nie ma. I wtedy to oni mają rację, a nie ja, choć w tym życiu do tej swojej racji raczej mnie już nie przekonają. No bo przecież równie ciężko jest przekonać, że coś jest kogoś kto jest święcie przekonany, że nie ma. Tak się złożyło, że ja akurat ten trud znam, no bo ze mnie taki mini fifarafa (sformułowanie wzięte od raperów i w ogóle jest pytanie, czy osoba z diagnozą psychiatryczną może, czy już nie może słuchać rapu). Warszawa – Stegny, 30.07.2024r.
    2 punkty
  18. deszczem cię poczuć na moich ramionach i oczach bawmy się bo drzewa trzymają połyskujące kropelki I będę złotą mgłą na krystalicznym czystym tobie
    2 punkty
  19. @Amber wiesz, trochę się pogubiłem, ale chciałem oddać pewien paradoks sytuacyjny ;) @Łukasz Jasiński ten tekst, przynajmniej w zamiarach i w mojej świadomości kopią nie jest :) @Amber ja tam nie wiem o co kaman :)Wiem, że duże siły są. @Marek.zak1 Możliwe że bardzo słusznie, a możliwe że niesłusznie :)
    2 punkty
  20. @Łukasz Jasiński Tu już w grę wchodzi honor :)
    2 punkty
  21. Ilu jeszcze przyjaciół stracimy, Ile jeszcze miłości wygaśnie, Ile jeszcze szans zaprzepaścimy, Ile jeszcze czasu zmarnujemy, Ile jeszcze razy się przewrócimy, Ile jeszcze razy upadniemy, Ile jeszcze siniaków sobie nabijemy, Ile jeszcze łez wylejemy, Ile jeszcze będziemy Musieli się podnosić? I czy nam w końcu kiedyś Los to wynagrodzi?
    2 punkty
  22. Maria Konopnicka napisała: Jadą, jadą dzieci drogą, siostrzyczka i brat, i nadziwić się nie mogą, jaki piękny świat. Tu się kryje biała chata, tu słomiany dach, przy niej wierzba rosochata, a w konopiach strach. Od łąk mokrych bocian leci, żabkę w dziobie ma. Bociuś, bociuś! krzyczą dzieci, a on Kla, kla, kla. Tam zagania owce siwe Brysio - kundel zły. Konik wstrząsa bujną grzywę i do stajni rży. Idą żeńcy, niosą kosy, fujareczka gra, a pastuszek mały, bosy chudą krówkę gna. Młyn na rzece huczy z dala białe ciągną mgły, a tam z kuˇni od kowala lecą złote skry. W polu, w sadzie brzmi piosenka śród porannych ros, siwy dziad pod krzyżem klęka pacierz mówi w głos. Jadą wioską, jadą drogą siostrzyczka i brat i nadziwić się nie mogą, jaki piękny świat.
    2 punkty
  23. lepiej potknąć się na bieżni niż partyjnej słuchać pieśni
    2 punkty
  24. lepszy francuz mechanika niż ten co mu kuśka znika na igrzyskach lepszy Babiarz na Podhalu niż z Paryża sto medalów
    2 punkty
  25. lepsza franca na siusiaku niż obleśny zgniły zachód
    2 punkty
  26. lepiej sikać pod wiatr z mostu niż w Paryżu wyjść na prostą
    2 punkty
  27. na Olimp wdrapuje się z mozołem a spada szybko
    2 punkty
  28. @corival Dzięki za polubienie. Pozdrawiam.
    2 punkty
  29. @corival Dziękuję za wyrazy uznania pozdrawiam
    2 punkty
  30. Każda łza Smakuje tak samo Jak twoje odejście (Ma słonawo gorzki posmak) A ja wracam do tych wspomnień Gdy byliśmy razem I słońce zawsze świeciło Tylko dla nas A teraz już tego nie ma (Bo wszystko pokrył mrok) I ten świat wydaje się być Takim okropnym miejscem bez ciebie
    2 punkty
  31. A taka ładna, co faktycznie idzie na pierwszy ogień tekstu, bo przecież wpierw na nią zerknąłem i faktycznie tylko kątem oka. Niegłupia i to też było widać, bo czasem takie rzeczy są widoczne. Zadbana i nawet duchowo, o czym akurat musiałem porozmawiać, wypytać i wyczuć. W dodatku pragmatyczna, jak te one są prawie wszystkie, bo ten program tak ma (konstrukcja taka). No a potem musiałem się (siebie znaczy się) na nią zdobyć, co trwało i trwało i trwało. I gdy tak się na nią zdobywałem nie patrzyłem nigdy w lustro, albowiem akurat lustru już umiem sporo nakłamać i potrafię niejedno jego odbicie mocno wyolbrzymić. A na końcu chyba musiałem zdobyć się z nią na podobno szczerość. Warszawa – Stegny, 28.07.2024r.
    1 punkt
  32. pan sarkazm był chory i cierpiał on bardzo już tylko ironią mógł ego dopieszczać co prawda duszyczkę miał żwawą i hardą lecz wciąż o udręce biedaczek pamiętał wzruszony wspominał te chwile cudowne gdy inteligentnie wysławiał wielbienie nad duchem maluczkich szybował wyniośle by podbudować choć trochę sam siebie aż przyszedł raz doktor i rzecze z pokłonem pan wyjątkowy wśród innych jest właśnie przepisał wnet leki i nawet ironię wygnał z chorego bo zakpił sarkazmem
    1 punkt
  33. @Marek.zak1 Rzeczywiście, tylko dla nienawiści żyją tu nieliczni, i bardzo dobrze, że nieliczni, choć ich działania bywają mocno destrukcyjne, zwłaszcza gdy nie są skierowane tylko do jednostki ale np.do całego narodu ... Dzięki, również pozdrawiam @Hiala :) zgadzam się. Dzięki, również pozdrawiam @Waldemar_Talar_Talar :) Dziękuję, również pozdrowienia uśmiechnięte :) @[email protected] :) Jak poetycko... Dzięki Grzesiu, również wszechwiecznie Cię pozdrawiam :) @Rafael Marius :) bierność rozumiana jako otwartość i oddanie (rozumiem, że nie chodziło Ci o ospałość;)) jest bardzo potrzebna w łagodnym przejściu, to na pewno. Dzięki:) @Monia @Kwiatuszek Podziękowania:)
    1 punkt
  34. @Amber Na przykład kopia bez podpisu? Łukasz Jasiński
    1 punkt
  35. Jak znaleźć to coś, to prawdziwe coś, czego nie ma? Można samą drogę poszukiwań uznać za piękny i pouczający spacer po wygodnym chodniczku wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów i samą tą niekończącą się wyprawą z uśmiechem i w zachwycie napawać się, aczkolwiek tę drogę można uznać za nieciekawie wyboistą i nie lubić jej idąc nią. Można uznać i zapewne cokolwiek fałszywie, że to coś się znalazło, a nawet, że w pewnym sensie jest się tego emanacją albo – z drugiej strony – zupełnym zaprzeczeniem, choć możliwe są również stany w najróżniejszy sposób pośrednie. Można również przestać tego czegoś szukać i zająć się poszukiwaniem czegoś innego, ale trzeba mieć świadomość, że historia z tym nowym czymś najprawdopodobniej powtórzy się jota w jotę. Na końcu niniejszego trzeba dodać, że tutaj w ogóle nie ma takiej możliwości żeby zupełnie niczego nie szukać, co jest zresztą piękne i straszne zarazem i aż sam autor niekiedy nie może tego odżałować. Jednym słowem szukajmy zatem. Warszawa – Stegny, 29.07.2024r.
    1 punkt
  36. @Naj A ja zamieszania ;) Jest zamieszanie jest dobrze, nie ma zamieszania nie ma zabawy :)
    1 punkt
  37. lepszy w zębach piach ze skoczni niż t r a n s p a r e n t na widowni
    1 punkt
  38. Byłem głuchy A teraz słyszę Byłem ślepy A teraz widzę A ty nie zapraszaj mnie Do swojego świata Okrytego niełaską hańby i zniewolenia Lewackiej ideologii gdzie chcą świata Bez narodów i bez religii (Nowy cyfrowy komunizm 2.0) Czy tego pragniemy? Czy tego chcemy?
    1 punkt
  39. Witaj - ciekawie piszesz - jestem na tak - Pzdr.
    1 punkt
  40. lepsze w sporcie osiągnięcie niż nadęte rozpoczęcie
    1 punkt
  41. lepiej nażreć się już ości niż przyglądać ich "miłości"
    1 punkt
  42. Kolejny dzień widać jeszcze tylko sen energii nowej szmer by sekundy zdobywać Kolejny dzień widać czy przyniesie cel? co uniesie jak hel by wyżyny ścigać! Kolejny dzień widać złoże prawdy chcieć! iskrę w sercu mieć! sens własny odkrywać Kolejny dzień widać uśmiechem gonić czerń by opuściła sień w pozytyw odpływać! Kolejny dzień widać walczyć do braku tchu w złości liczyć do stu i lepszym być nie bywać
    1 punkt
  43. latami przywykłam w cierpieniu nie mam nic przyjmij mnie do ciała zgaśnie burza wykrzywiająca stawy zostanę tu mumia torfowa* bez grobowego daru w zimnym kwaśnym trzęsawisku byle bliżej ciebie weź ciepło poczekam trudno sprzeciwić duchy starej wiary w szeroko otwartych oczach docierasz do końca mnie * w epoce żelaza, ludzka ofiara, która pozostawała w świecie materialnym.
    1 punkt
  44. Za dłoń pociągnęła i już nic nie boli. Nóżki same idą. Czy niosą do domu? Można podskakiwać i biegać do woli, a rączki są wolne - nie mają wenflonu. Aparaty z buzi w nicość odpłynęły. Ze świetlistej łąki bije piękny zapach a babcia i dziadek są skąpani w bieli, przytulają czule i nie muszą sapać. Cudowne uczucie szloch daleki burzy. Skuleni rodzice przy łóżeczku siedzą. Aż tutaj dociera; ból, tragedia ludzi, lecz gdy im opowiesz: bez szans - nie uwierzą. 2014
    1 punkt
  45. @Monia Komu w drogę temu czas.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...