Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. oddałabym ci całe niebo a ty masz dla mnie skrawek oddałabym siebie lecz cóż... nie spojrzysz nawet podarowałabym wszystko i duszę choć przeklętą też całą w mojej jaskrawości twoje oczy bledną a ja patrzę na ciebie spojrzenia rozwlekam za jeden twój uśmiech za ułamek ciebie a nie całego ofiarowałabym ci i ciało razem z aksamitą skórą na mięśnie mocno naciągniętą choć mam serce tylko jedno i miłość w nim też mam jak duszę - przeklętą to nic zaniosłabym ci siebie na noc jedną
    10 punktów
  2. Nimfomanka Mam problem, lecz zapewne pan już o mnie słyszał; Naprawdę się starałam, chciałam żyć inaczej, Bo wie pan, ja bez przerwy pragnę się dotykać. Rzecz jasna, gdy pracuję muszę to ukrywać; Pociąga mnie kierownik, ależ z niego facet! Wciąż robię to po cichu, żeby nikt nie słyszał. Mam dosyć. Po spotkaniu z przełożonym, dzisiaj, Niezwłocznie chciałam rzucić wymarzoną pracę; Znalazłam jego zdjęcie, poszłam się dotykać. Schowana w rupieciarni czułam, że się zbliżam, I czułam jak pieszczoty znów przejmują władzę, Więc cicho dokończyłam, żeby mnie nie słyszał. To na nic, gdyż apetyt budził się, miast znikać, I wszyscy wciąż zwracali na to swą uwagę. A może któryś chciałby ze mną się dotykać? Doktorze, jest pan słodki, kończy się wizyta, I dobrze, bo mam w nosie całą tę terapię! Jesteśmy tutaj sami, nikt nie będzie słyszał, Więc przestań tyle gadać, zacznij mnie dotykać! ---
    8 punktów
  3. Dziś wyjątkowo zbrakło pretekstu Zwleka się, zwleka… zwlekło się w końcu Wciąga na plecy coś pierwsze z brzegu Ledwo rozmyty przybiera kontur To tylko ciało, w ciele się kryje Pstrokaty prospekt, tak na pamiątkę Tamtych ekscesów, gładko zaszyte Bliźnić się nie chcą, wciąż niegotowe Przestać się jątrzyć i odżyć wreszcie Nowe jestestwo w starej powłoce Dziwny krajobraz – bladość i kolce A ponad nimi sine sklepienie
    6 punktów
  4. nie "ja" na ścianie malowana dla "ciebie" nie "ja" od nadmiaru zaimków nieustannego "ci" "ciebie" nie "ja" posąg doskonały żaden monolit w jedwab ubrany "ja" zwykły wróbel na dachu bez "twoich" oklasków i pokłonów do ziemi poradzę sobie w przestrzeni za oknem "twoim" ach poradzę sobie "ja" nie dla "ciebie" tak przecież bywa - nie każdy dla każdego i niczyja to zasługa ni wina a może... to nie w zaimkach przyczyna?
    6 punktów
  5. czuję ciepłym deszczem cię odbijana zieloną energią a ubrania przyklejone tupocze moja skóra kiedy delikatnie słodka śpiewają żaby nam na cześć
    6 punktów
  6. słońce za chmurą się skryło i gołąb nie wrócił jeszcze a miał przylecieć już wczoraj z listem miłosnym od ciebie
    6 punktów
  7. jeszcze z tobą zatańczę jeszcze się rozmówię przyszło mi zbierać słowa po tobie upycham dzieci w torbach podróż wybudzi je z letargu Róża karmiona mlekiem — przetrwa świat ma wielkie oczy nie poskąpi szczurzej duszy z otwartymi ustami — biegnie wchodzę w to Buenos z bagażem w twoim języku idę nie idę — wyciągam dzieci podobne do matki
    5 punktów
  8. Poli_glutek o witaj... kopę lat.! gdzie tak zniknąłeś? a wiesz... w końcu a... no to co, było się w Hameryce u siostruni i chyba żal było z powrotem w ten burdelik. ano widziało się too i tamto, ma cool chata, jeden... am sorki dwa car, kitchen wypas i... amm.. jak to się... basen pool chłopie, to po coś wracał... nic tylko tam na work i też będziesz pan może kiedyś bo teraz jej guy z pierdla wyszedł ach tak, a... długo byłeś.? too... two... miesiące co.? i już ci się pierdoli maj, 2023
    4 punkty
  9. Jeszcze mam kilka chwil wypełniam je Zachodem słońca nad taflą jeziora Wiosła leżą nieruchome to dobrze Pochylony przeciwstawiam się wiatrom Bez opamiętania sunącym po zboczach Grzbiety wydają się takie wyniosłe Nie słucham szeptów. Czuję Jak świerszcze niezgrabnie śpiewają Leniwie polne maki czerwienieją ze wstydu Przed pierwszym pocałunkiem Łapię głębszy oddech. Chcę poczuć smak Nie często dotykam warg w popiołach
    4 punkty
  10. szkic o końcu świata (nasza apokalipsa) nikt już nie pamięta jak to się zaczęło nigdy nie byliśmy sentymentalni czerwona kropka wędrując spomiędzy oczu w dół zamarła pośrodku piersi koślawy napis na murze głosi - przetrwają tylko ci którzy potrafią współpracować podobno wszystko się skończy gdy ostygnie ziemia a listy posłużą nam za rozpałkę póki co odgrzewamy konserwy kiedy i tego zabraknie możesz zająć się naszym psem.
    3 punkty
  11. Więc w świecie gdzie każdy kocha wszystko tylko nie siebie Mogę z dumą powiedzieć, że gdy patrzę w lustro jestem prawdziwy
    3 punkty
  12. ... jak sądzisz szaty ciepłe pochować bo wiesz chichotem losu bywa aura drzewa podłamie wtem nagle ładna kwieciem tuli gałązki czyste niestety także co nie nam bliskie podły ptaszek tak śpiewa pięknie a tyłem lepkość na głowę ześle cóż jutrzenko może ty rzeknij że lepiej zawitać do geometrii nie po to by smęcić gdyż wartość żadna tylko trójkątem skołować kwadrat
    3 punkty
  13. Wiesz, ciemna noc przytuliła mnie do siebie. Było mi zimno i tęskno, kiedy wpatrywałem się w puste obok miejsce. Kocham cię, tak po prostu. Powiedz, wiesz o tym? Czy wiesz? W mdłym świetle wiszącej lampy widziałem na ścianie profil swojego cienia. Przechylony i zgięty, niczym znak zapytania. Na ścianie pełnej pajęczyn i pęknięć. Rdzawych nalotów, zacieków… W drugim pokoju mrok. W tym właśnie, w którym umarła moja matka. Wciąż leży tam milcząca i sina. Nieruchoma, jak lodowaty głaz. Wpatruje się w sufit, w mrok, w nicość… A jeszcze przed chwilą sprzeczała się z kimś, co stał w progu i w masce upiora. Wygrażała palcem. Otaczają mnie szepty,… Nieustające nawoływania. Głosy płynące z odległych pokładów przeszłego czasu. Wychodzą ze ścian. Nasłuchuję… Lecz nic. Znowu cisza. Nie rozumiem słów. Kochanie, spójrz na mnie. Rozrzucone fotografie na stole, podłodze… Wirujący kurz… Spójrz i dostrzeż to, co robią ze mną ponure widma sennego mroku. Ja ciebie kocham, moja jedyna… Właśnie wyciągają trupioblade ręce. Próbują mnie chwycić, dosięgnąć. Lecz nie mogą. Stoję na środku. Skulony w sobie. W objęciach zimnego powietrza trzymam twoje zdjęcie w słomkowym kapeluszu. Kochanie, czy słyszysz jak kpią ze mnie i drwią te zwidy nagle zbudzone? Spójrz na mnie. Odbijam się w lustrze stojącego trema. Czy widzisz? Ja widzę obok mojej twarzy twoją smutną twarz. Gdzieś tam, daleko… Po drugiej stronie wzburzonego oceanu. Widzę ciebie, Kochanie… Stoisz w słońcu z rozwianymi włosami i w huku nacierających fal. Jak mógłbym ciebie nie widzieć, mimo spotęgowanej nawały majaków? Gorączkowe obrazy ostrzą się jak brzytwa. Jarzą się na krawędziach płomieniem tęsknoty. Za otwartym oknem czyjeś spóźnione kroki. Szum przejeżdżającego samochodu… Deszcz… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-03)
    3 punkty
  14. czas przemierza Wisłę w obie strony jakkolwiek się obrócisz pada deszcz jest jeszcze ten wiatr na zielono chłodny i uporczywy idziemy środkiem wiersza skręcasz kolejne wersy to miasto wciąga
    3 punkty
  15. Pojechał maluchem gość z gminy Zakroczym nad Wisłę, znęcony urokiem warkoczy. Gdy rzeka drogę zalała tak chyba na metr bez mała, zawrócił. Czy bał się malucha zamoczyć?
    2 punkty
  16. To, czego doświadczasz całym ciałem, to, czego spodziewasz się o niezwykle późnej porze - jest namiastką radości, strzępem bólu, dla jakiego nie opłaca się brnąć zgodnie z ruchem wskazówek zegara, dla jakiego można wydumać bałwochwalczy świt. Ukryta po serce, po zmiennocieplną kwiecistość, pielęgnuję w sobie ten utkany z samotności lęk, dbam o niepewność, której należy się zasłużona wolność. Nie sprzedam tego ironicznego spojrzenia po atrakcyjnej cenie - niech sen rozpłynie mi się w krwi. Zamknięta we własnym ciele, spodziewam się nawrotu samotności, czekam na szczęście, które tak bardzo chciałabym przedawkować. Rewolucja w mojej szerokokątnej głowie nie zna wyjścia z wszechobecnego marazmu, nie zna czasu, o jakim mogę dobrowolnie marzyć, choć twój szept lśni na mojej skórze.
    2 punkty
  17. wysłano na Ceres majętny obraz przestrzeni Edenu manufakturę alfabetu skeczów milczących niepojęta mimika księżyca i moje w tym względy gdzie idę którędy ? zbieram decybele liści łamiących prawo Malusa obnażając na niebie mgławicę Welon mnie już dawno z wielką estymą wysłano na Ceres i tak nie pojmę spółgłosek gniewu niepojętego mirażu księżyca Klaudia Gasztold
    2 punkty
  18. dziś nie jest sobą boi się racji boi się mgły dziś nie jest sobą denerwują go cienie i sny dziś nie jest sobą nie umie otworzyć fajnego drzwi dziś nie jest sobą myśl mu dokucza wyraźnie drwi lecz się nie martwi bo czuje że jutro zaprosi do lepszej gry
    2 punkty
  19. Nie przewidział ojciec, że syn nie podoła. Skrzydlate koniska miotają rydwanem. Ogień tak żarłoczny, krzyk płonącej Ziemi niesie się daleko. Błysk i grzmot pioruna. Heliosowe córy głośno rozpaczają. Los okrutny dotknął, zła ocena siły. Lament siostrzyc biegnie Eriadonu brzegiem, dotyka serc bogów. Szum topól jest cichszy. Krople łez złocistych można tutaj znaleźć. Cenne jak klejnoty i poszukiwane.
    2 punkty
  20. znikasz z sekretem kart pamiętnika rzęsistym deszczem popiołem w zgliszczach przestrzeni próżnią a ja chcę jeszcze w wersach ukryte myśli przeczytać i poczuć serce jak się z utartych ram wymyka wszeptać się w ciebie porannym żarem ulotnych pieszczeń być jak enigma na wpół odkryta spisana dreszczem
    2 punkty
  21. trzysta lat ziemi mrugnięciem oka dwieście świetlnych kosmosu chwilą sto dwadzieścia życia wiecznością kwadrans miłości cząstką ogromu
    2 punkty
  22. Dostojny wróbelek:)
    2 punkty
  23. Swojski ptak. Takie lubię najbardziej. Na zdjęciu rzecz jasna samiczka, moja sąsiadka.
    2 punkty
  24. dobrze jeszcze, że 'twe' z 'me' nie plącze zmysłów albo 'swym' jestestwem nie pączkuje w wersach wciąż można za wygłup wziąć co wciąż bezpiecznie pozwoli poprzestać na tworzeniu listów ;) Pozdrowienia
    2 punkty
  25. Pokłóciła się noc z dniem o to kto jest bardziej lubiany Kto potrzebniejszy jest kto jest bardziej znany Pierwsza zaczęła chwalenie noc mówiąc że chociaż jest ciemna kryje w sobie wielką moc że kochankom jest niezbędna Że jest natchnieniem dla malarzy lubią pisać o niej znani poeci Jest westchnieniem dla cmentarzy że nieśmiałych ludzi kręci Potem zaczął chwalić się dzień że to on wymyślił dla ludzi Tak bardzo potrzebny im cień że wszyscy go uwielbiają Że lasy łąki sady rzeki i pola drzewem i kwiatem go upiększają Że ma słonce tęcze i ptaki a ludziom sny nie dokuczają W tą kłótnie ja wkroczyłem postępując sprawiedliwie obie strony pogodziłem i się temu nie dziwię
    2 punkty
  26. @poranki jeśli w ogóle jest to zważywszy na to jak bardzo faceci od tysiącleci manipulują religią i wszystkim co z nią związane plus te tony mizoginii, że wcale nie zdziwiłbym się, gdyby był kobietą. @Leszczym, @Tectosmith, @any woll podziękowania serdeczne. Pozdrawiam
    2 punkty
  27. Popatrz wokoło co się teraz dzieje gdy dobrze spojrzysz zobaczysz nieszczęście więc nie udawaj, nie łódź się nadzieją że lepiej będzie. Wielu bezdomnych i bez celu w życiu ciągle się błąka w twojej okolicy nic o nich nie wiesz, bo są bardzo skryci i tajemniczy. Nie znasz ich losu, nie wiesz co przeżyli więc nie oceniaj, sądów nie wydawaj przecież o biedzie nigdy nie marzyli to trudna sprawa. Inne problemy też są całkiem blisko zawód miłosny, smutek i choroba i chociaż nie masz wpływu na to wszystko dobro zachowaj. Spójrz empatycznie na ludzką niedolę bo każdy człowiek ma historię swoją niech też poczują, że na łez padole jesteś im ostoją. Wszak człowieczeństwo nie jest niczym trudnym wystarczy tylko umieć dostrzec troski ze zrozumieniem, ale bez obłudy żyjąc radośnie.
    2 punkty
  28. Znowu wstaję z kacem Wcześnie rano wypijam piwo Patrzę przez okno na ulice, Chamwstwo krąży, a ja zastanawiam się… Co owe życie znowu wymyśli Jakie pierdoły dzisiaj mnie czekają Trudno – patrzę na stertę rachunków Nie ma nic gorszego od kodakowych chwil. Kiedyś miałem marzenia Że zostanę pisarzem, że zdam egzamin życia Teraz wiem, że to tylko złudzenie Że życie to wieczne zmagania z brudnym zlewem. Zapalam papierosa Patrzę ciągle na ulicę w dół, Chodzący szeregowi łajdacy w kłębach, bez celu zastanawiający się Co z nimi będzie w przyszłości. Co z resztą, nie przekonany jestem Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić Chyba znowu sobie piwo wypiję I udaję, że uda mi się zmienić świat. Daniel Krogulecki
    2 punkty
  29. Za szeroką bramą pole kwiatów biegnące aż po horyzont. Okolica pożółkła od kwiatów i blasku słońca. Kobiety uśmiech rozgrzewa powietrze a zapach jej włosów biegnie z wiatrem. Na dźwięk muzyki za brzmiał jej głos. Wszyscy ten głos dobrze znają. Śpiewaj długo i nigdy nie kończ. Ktoś rzucił kwiat potem następny aż wreszcie tysiące. Gdy głos Twój zamilknie, zamilknie z Tobą wielu. Któż chce żyć bez Ciebie?
    2 punkty
  30. Lekcja pierwsza: Oczywiście się nie odbędzie, wykładowca zaginął pomiędzy warstwami snu. Zresztą uczniowie też nie przyszli, zbyt zajęci zbieraniem mgły. Do plastikowych butelek po soku z gruszek na wierzbie, tych znad wyschniętych rzek, gdzie ryby żebrzą o łyk wody albo kilka groszy na bułkę. Więc wąsaty zamiatacz sprząta salę, czystą jak łza.
    2 punkty
  31. Tekst satyryczny... o czasami... przesadnym użytkowaniu :~) kocham ciebie mój smartfonie bez twych funkcji byłby koniec pragnę chodzić po ulicach wielbić ciebie w ekran pikać matka z wózkiem dusi smartfon ten na drzewie też bo warto nawet w czasie prokreacji mój paluszek ekran znaczy wciąż przed sobą trzymam w ręce jesteś bogiem albo więcej modły wznoszę ja ku tobie wspomóż proszę mój smartfonie jesteś naszym czułym władcą może nawet ciut zanadto jednak miłość przezwycięży żeby nie czuć aż tak więzy pośród drzewek gdzieś na kłodzie zerkam pikam tak jak co dzień pięknem myśli wnet zaprzątam lasem w kształcie prostokąta nawet w kniejach krasnoludek coś tam w telefonie dłubie nie w tej bajce ty zaklęty ale krasnal nowoczesny dziadek babci wciska ekran przerobiona tyś ładniejsza lecz babunia rezolutna czy doczeka biedak jutra kiedy jadę brym brym autkiem to na drogę tak nie zawsze bo na ekran znowu patrzę no chyba że gdzieś zahaczę dziś kosmita był w rozterce aż mu czułek zwisał rzewnie kto tu rządzi szło mu o to ten co trzyma czy prostokąt dzięki tobie świat otwarty oraz ludzie tyś przydatny kochać ciebie warto owszem nie przesadnie też jest dobrze nagrzeszyłem ja porządnie mój smartfonie wspomnij o mnie jeszcze dzisiaj taki ci rzeknę w aplikacji ze mną będziesz w mą godzinę tę ostatnią nie gromnicę dajcie smartfon obcałuję szczęście wszędzie a zaś pikać wiecznie będę
    2 punkty
  32. Iwonaroma... ten 'glutek' tkwił mi we łbie, aż mam go 'na piśmie'... ;) Violetta.... można to tak określić... :) Tectosmith... :) Corival... :)) a ile to... do dzieła... ;) ... nie chyba, Rafaelu... może nawet trąca z lekka sarkazmem... nie brakuje takich jegomości. ... ponoć... mnie na szczęście do takiego grona wron, trudno byłoby wciągnąć... :) Drodzy goście, bardzo dziękuję za zostawione słowa i fajnie, że więkoszść jest po stronie normalności.... nie zapominajmy naszego ojczystego języka, nawet po wielu latach bytności gdzieś poza krajem. Zostawiam Wam słoneczne pozdrowienie.... :)
    2 punkty
  33. @Rafael Marius pięknie napisałeś. A Twoja interpretacja jest bardzo ciekawa, rozszerzona, ale to dobrze, bo zaimki to był i temat główny i pretekst w wierszu do rozwinięcia wątku. Poszedłeś w interesującym kierunku.
    1 punkt
  34. @Rafael Marius oj jaka słodka :) Sama słodycz :) Rozpływam się 😊
    1 punkt
  35. marzył o wolności prawdziwej przez każdą chwilę aż ujrzał obraz magiczny usłyszał: mogę wszystko gdyż jestem wszystkim skoro pragniesz jej pewnie to wejdź we mnie żył niespieszno choć niebeztrosko bez szału zapytał wreszcie jestem wolnym owszem w ramach obrazu
    1 punkt
  36. @Ewelina jak to mawiał klasyk raper Peja - jakie życie taki rap ;)
    1 punkt
  37. Lecę na skrzydłach motyla nad łąką pełną kolorowych kwiatów i trawy Natura troszczy się o mnie każdego dnia Widzę świat pełen kolorów i odcieni Inne motyle latały ze mną i cieszyliśmy się pięknem łąki i jej okolic Latamy tu i tam podziwiamy świat z lotu motyla Piękno kolorowych motyli, piękno natury, to kolorowy świat przyrody Lovej . 2023-05-03
    1 punkt
  38. Ewelinka, sporo zaimków osobowych, jak dla mnie za dużo. Można je z powodzeniem uporządkować, niektórych się pozbyć, jak np ci, które w wielu miejscach jest zbędne. Wiersz traktuję w kategoriach porywu kobiecego serca i świadomej chęci oddania. Skóra mocno naciągnięta na mięśnie - to mi się nie podoba. Pozdrawiam.
    1 punkt
  39. @Ewelina Ładna miniaturka :-) Obawiam się, że gołąbkowi mogło się coś przytrafić po drodze :-( A może jednak jeszcze przyleci? Pozdrawiam ciepło :-)
    1 punkt
  40. @Ewelina cen się:)
    1 punkt
  41. @Tectosmith Dziękuję
    1 punkt
  42. Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam.
    1 punkt
  43. Witam - dzięki za owe - ładnie - jest miłe - P0ozdr. wiosennie. Witam - miło że czytasz - dziękuje uśmiechem - Pozdr. Witam - za przeczytanie serdecznie dziękuje - Pozdr. majowo. @Tectosmith - dziękuje serdecznie -
    1 punkt
  44. Napisane 20.08.2022 Parę tekstów zostawiłem, żeby je kiedyś poprawić, ale przez najbliższe 100 lat będę do tego niezdolny :-D A ja poproszę o kolejny poniedziałek, Żeby nie było, że ciągle się śpieszę. Zmęczony wiosną ganiam za latem. Choć przeminęło to blaskiem się pieszczę. Hałaśliwe wrony meldują jedna po drugiej. To wieczór już więc czas się pozbierać. Mówię dobranoc i czekam... na nietoperze. ... Wdycham w zamyśleniu kolejnego papierosa. Rechoczą sroki kolejnego ranka. Szukają ... Ale kosa już nie znajdą. Za to papugi Wrzeszczą wciąż, trochę jednak rzadziej, Trochę jednak ciszej. Słońce nadal piecze. W kolejny poniedziałek posmakuję znów wiosny. Dogonię lato w samo południe a wieczorem... Znowu się zamyślę czekając na nietoperze. Wdycham truciznę, oddaję życie ... I to mnie cieszy. Bo czas się pozbierać, Przywitać jesień. ... Papugi zostaną na zimę.
    1 punkt
  45. Gdy byliśmy mali Biegaliśmy po podwórku Świat był taki wspaniały Nie chcieliśmy wracać do domu Teraz wszystko już za nami Preferujemy filtry I ciągle tylko oglądamy filmy Mieliśmy żyć tu i teraz A żyjemy jakby w pętli Co owija naszą szyję Zamiast dawać nam przestrzeni Nie pragnęliśmy być starzy A czołgamy się do mety I ciąglę tylko oglądamy filmy Zgubiliśmy początek I nie widzimy końca Nasze życia coś pobladły Choć przyszłość ma być gorąca Zamiast chodzić z kolegami My biegniemy do kompa I ciągle tylko oglądamy filmy Niby kresek coraz mniej Chęć ucieczki wciąż wysoka Zamiast próbować coś zrobić Wolimy udawać głupa Co się potem stanie z nami Nie zdecydujemy sami A my tylko oglądaliśmy filmy.
    1 punkt
  46. @Nata_Kruk Widzę coś w zupełnie innym stylu. O tak, bywają i tacy, co to usilnie starają się grać kogoś, kim nie są. Dwa miesiące poza krajem, ale przecież trzeba snobować się na wielkiego podróżnika, albo i bywalca, dla którego zagraniczne wojaże to codzienność. Też bym sobie na takim chętnie poużywała ;) Pozdrawiam :)
    1 punkt
  47. Rozbarwione horyzonty Znoszone buty tropią lekkie kamienie Byt unosi nas ponad cichymi chmurami Zapach rozkoszy ginie wokół daremnie Zamęczeni zasypiamy z wielkimi karami Nadejdzie czerwony duch - jak ten kat We śnie, gdzie łoże trwa całe w mroku Gdzie przybywa jak co dzień szarych lat Giniemy tak marnie zawsze po trochu Sąsiada dominuje śmierci czarna magia Kupił już dwie te trumny całe cedrowe Słucha choroby, wygrała z nim ta blagia Zwyciężają nas zwyczaje, też niezdrowe Gdzie rozkosz tak ta płocha się ukrywa Gdzie jest świat, który ją mi dokarmiał Gdy tutaj żywota sens, jak cień się urywa A na winowajców czeka krwawa armia A mi tylko tulipany a w głowie ten cień Co kołysze nostalgicznej łzy marzenia Proszę o serce! Boże pierś mą odmień! Gdy w głowie szum i szare zwątpienia Oddam duszę każdemu kto zapłonie Jak pochodnia w piekle, gdzie trwa noc Gdy zasiądę na czarnej krwi mym tronie Gdy moja prawica przywoła starą moc Autor: Dawid Daniel Rzeszutek
    1 punkt
  48. A ona wypłakała piękne i zwiewne oczy zamiast wypłakać żale. A tamta chustka otarła łzy zamiast wytrzeć smutek. A ja rozogniłem emocje zamiast pomóc jej się wykaraskać. A na samym końcu, którego notabene wcale nie ma i nigdy nie było choć to dyskusyjna jest teza, powstał obserwujący zdarzenia wiersz zamiast którejś z pozytywnych i przewodnich mantr. Warszawa – Stegny, 14.03.2023r.
    1 punkt
  49. Funkcjonariusz urzędu celnego kazał wytrząsnąć zawartość torby na stół. Jego uwagę przyciągnęło pięć par majtek. — Na co pani tyle? — Po jednej na każdy dzień. A te co zakładam w piątek, noszę również w sobotę i niedzielę. Kazał jej pakować rzeczy. Stojąca za nią również wiozła majtki, nawet o dwie pary więcej. — Poniedziałek, wtorek, środa… — wyliczała — później piorę. Celnikowi przypadła do gustu taka odpowiedź. Podziękował kobiecie, po czym przeszedł do następnej w kolejce: — Dwanaście par? To chyba nie na handel… Uśmiechnęła się słodko. — Lubi pan czyste kobiety? Celnik w odpowiedzi podkręcił wąsa i pokiwał przytakująco głową. — No to: styczeń, luty, marzec…
    1 punkt
  50. Poezja to taka masakra nie wiesz co o niej sądzić czasem daje skrzydła czasem Ci je utrąca jednak zawsze ma coś ze skrzydłami
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...