Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. patrzysz na świat oczami ze stali zimnej i słońce z oddali majaczy okrągłe jakby ciepłem brzemienne a ty patrzysz oczami małymi jak szparki między drzwiami do ogrodów z ludzkich serc boisz się do wejść a spojrzenie masz takie chłodne i koleje losu żebracze bez miłości przeżytej patrzysz na świat oczami ze stali zimnej ciepła się boisz doświadczyć
    5 punktów
  2. Ze źródła ścieżki zawile płynie z dołu do góry wiecznie tętniący sprzeczność rozdarta ruchem zasłony za bramą jedność objawia imię Spleciona ziemia z niebem w uścisku świątynię wznosi z żywych odcieni kluczem poznania głaz odwalony ukryta wiedza w białym kamyczku Gwiazda rozchyla mrok studni śpiących na dnie umarłym drabina kwitnie serce człowieka tajemny ogród raj zmartwychwstały z urojeń pnączy. Ewangelia Filipa 90a : Ci, którzy twierdzą, że będziemy najpierw umierać, a potem powstaniemy z martwych mylą się. Jeśli nie otrzymają zmartwychwstania najpierw, gdy jeszcze żyją, to nie otrzymają niczego, gdy umrą. Ewangelia Marka 15,38 : I wtedy została rozdarta zasłona Świętego Świętych na dwoje z góry do dołu. Apokalipsa Jana 2,17 : i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto otrzymuje. Apokalipsa Jana 9,1 : i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię i dano jej klucz od studni czeluści.
    4 punkty
  3. tak było fajnie luźno radośnie a pociągnięcia łatwe i proste życie zmieniło barwy zbyt piękne w pędzle bez włosów farby zaschnięte wypłowiał obraz prawdziwy wspólny nie kazał zwątpić lecz czas był trudny teraz tak jakoś myśli są same została rama i płótno białe lecz cóż poradzić żyć jednak warto szkicować chociaż choć nie jest łatwo
    3 punkty
  4. Na stacji stoi pociąg donikąd nikogo nie dziwi jego bezsens Ludzie wsiadają proszą o bilet się uśmiechają czują że żyją Na stacji stoi pociąg donikąd kiedy odjedzie nie ważne Przecież i tak nie zatrzyma przygody która się zaczyna Na stacji stoi pociąg donikąd jego sława aż po horyzont Wszyscy czekają czasu jest dużo nadziei nikt tu nie psuje Wszystkim którzy tu zajrzą życzę udanych spokojnych Świąt Wielkanocnych -
    3 punkty
  5. budząc mnie w środku nocy odkrywając się powiedziała nie mów nic nawet szeptem przyłóż ucho i posłuchaj jak cichutko lecz wyraźnie bije nasze nowe serce
    3 punkty
  6. Klęczę na podłogowej klepce, wśród słojów i sęków, wśród nawarstwionych przez lata kroków i szurań. Jestem tutaj… i jestem w udręce nocy. Ujarzmiony stalowymi szponami deszczowego chłodu. Klęczę, dłonie składając jak do modlitwy. Ojcze nasz… Przeżarty na wskroś potęgą śmierci. Ojcze mój… Ukrzyżowany , wisisz pod sufitem z opuszczoną głową. Z ramionami szeroko rozwartymi jak grób. Cały w rdzawych smugach stężałej krwi. Wodzisz z mną pustką czarnych oczodołów, jakby odbiciem z sinego ekranu wyłączonego telewizora. Odwieczna istoto z ostrych jak brzytwa sennych koszmarów. Kim ty jesteś? Albo raczej, czym? Bo na pewno nie człowiekiem. Raczej czymś, pomiędzy insektem a istotą z innego wymiaru. Prześladująca mnie od początku życia, kreaturo. Ty mnie nie kochasz, tylko obserwujesz, czekając na dogodny moment, czego? Aby zabrać? Dokąd? Upiłem się. Lecz, cóż to za upicie, kiedy nadal widzę i śnię. Wiesz, upadłem kiedyś, oślepiony słońcem, na ulicy w Nowosybirsku. Albo w deszczu, nie pamiętam. Pamiętam za to, że szumiało nade mną rozłożyste drzewo, tak, jak tylko może szumieć wielkie rozłożyste drzewo. I kołysało, i pieściło liśćmi. I szumiało melancholią. A ty, patrzyłaś na mnie, schowana w jego ogromnym cieniu. * Walają się wokół jakieś truchła, zapomniane przez czas szkielety, które spróchniały, rozsypały się w pył. Jesteś tutaj? Kto tu jest? Ja jestem cały w swoim jestestwie. Słyszę czyjś oddech. Oddychające ściany pęcznieją zapadają się, i znowu… Coś tutaj miało być, lecz rozpłynęło się w źrenicy pamięci. Ale przetaczają się wciąż echa zatrzaskiwanych i otwieranych drzwi bez klucza. Ktoś miał przyjść. Nie przyjdzie nikt… W ogromnym przeciągu. W spiekocie bólu. W odmętach grobowej ciszy, w której słychać jedynie szmer padającego deszczu. Oblewa mnie mdławy blask sufitowej lampy, kiedy klęczę szepcząc do samego siebie. Kiedy łkam. W drugim pokoju mrok opuszczenia. Rozbestwiona śmierć . Sine ciało mojej umarłej matki. Matka wpatruje się w sufit z wielkim zdziwieniem w oczach. Jest już, gdzieś, nie wiadomo, gdzie. Stare gazety wokół, fotografie w kolorze sepii. Szary pył… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-04-09)
    3 punkty
  7. autor szedł tędy był wyposzczony życie miał ciężkie stale pod górkę i zamast chyżo pomknąć do żony na pieńku spłodził cud miniaturkę :)))
    3 punkty
  8. Słyszysz najcichsze tony Tłumiąc poczucie czasu Pogłębiają akustykę
    2 punkty
  9. wiosny w listopadzie gdy wszystko umiera groby groby groby... tylko wiara. poszukiwanie wiosny w lutym skutym i zimnym promyczek zawisł na zawilcu nadzieja... poszukiwanie wiosny w kwietniu gdy wszystko kwitnie kwitnie kwitnie! jakże łatwa jest miłość :)
    2 punkty
  10. wiosna wybucha miasto rozstąpiło się połykając pierwszą falę ludzi inni na sygnał z nieba kulą się w kłębki jak kocięta chcąc stać się niewidzialni strzały nie trafiają chłopca który wrócił po upuszczonego misia uderzają w pień drzewa obok osypując korę matka dziecka zastyga z wyciągniętymi ramionami w pozie antycznej rzeźby paznokcie drapią chmury dymu obrączka na jednym z palców przypomina jej o mężu i jak całował jeden po drugim jeden po drugim strzępy gazet unosi wiatr
    2 punkty
  11. masz przerąbane jesteś cegłą w ścianie tak mi wciskają tezę słuszną? sam już nie wiem a może to lepsze niż być w płocie dziurą pustą?
    2 punkty
  12. Całe życie pod górkę, ale teraz to już z górki, pewnie napiszesz wiersz komuś do laurki, a może uśmiechniesz się do ludzi i słońca, tak dawno był początek, a dzisiaj bliżej końca. Całe życie swój pchałeś a dzisiaj także pchasz, bagaż pełen błędów, które ty dobrze znasz, zawstydzony milczysz myśląc, że je ukryjesz, a pociesza myśl tylko, że jeszcze przecież żyjesz. Całe życie walczyłeś jak Don Kichot z wiatrakami, i daremnie gdy byłeś sam pomiędzy tłumami, smutno patrzysz latem w ogrodzie na ważkę, z goryczą w sercu połykasz jeszcze jedną porażkę. Całe życie niczym wiatr już prawie przeleciało, nawet nie wiesz jak właściwie to się stało, jeszcze piszesz kolejną strofę do pamiętnika, człowiek jest jak płatek śniegu co na wiosnę znika. Lecz nie martw się, póki serce twoje jeszcze bije, bądź jak bocian, co gniazdo co roku wije, idź na łąkę i przytul pierwszy wiosenny kwiat, i pomyśl jeszcze, jaki zostawić tutaj po sobie ślad.
    2 punkty
  13. Usiąść nad wodą, i patrzeć do jej wnętrza. Wśród zieleni malować obraz temat o życiu, o nas, o zieleni i płynącej wodzie. Życie zakwitło ja kwiaty i jak one przekwitnie. Dzień się szybko skończy, bo nic nie trwa wiecznie. Po lecie jesień, a po niej zima. W życiu jak w przygodzie po lecie też jest jesień tylko po zimie wiosny nie będzie. Wykorzystaj chwilę i toń w marzeniach, o tym co być mogło lecz nigdy nie będzie.
    2 punkty
  14. Wiatr odległych dróg ... Popołudnie trzyma mnie za rękę na jednym z ruchliwych skrzyżowań Gdzieś, w metropolii "Gdzieś" ... Maliny, czereśnie, stepy ... Wszechświaty - czytane z grzbietu dłoni ... Porzucony kurs prozy życia i "co ma wisieć ..." to - sztorm i ... tonie! Uparty brak "kocham" i bliskoznacznych słów ... Wysiada. Przy Partenonie ...
    2 punkty
  15. dla Belli - Nie jestem tradycjonalistką - powiedziała Bella, wtulona w Mila po porannych czułościach - mas eu quero a boda, ale chcę ślubu. Pamiętasz na pewno łacińskie przysłowie mówiące, że Tres faciunt collegium. Czyli, w wolnym tłumaczeniu, "Do trzech razy sztuka". - Wiem, mówiłeś - podjęła, wciąż spoglądając nań z wyczekującym uśmiechem - że wolisz dotrzymać, niż obiecywać. Mimo to proszę: zgódź się. Czy jedno drugiemu przeszkadza? - No nie wiem... - Mil pokręcił głową z udawanym wahaniem. - Muszę się zastanowić. - Ah voce, ach ty! - Bella udała, że przybiera zawiedzioną minę. - No wiesz... - No właśnie wiem - uśmiechnął się, by odgonić cień smutku, który wyczuł, że skrada się do Jej duszy - że się zgadzam. Chcesz wybrać miejsce, prawda? I świadków? Pocałowała go czule, uśmiechnąwszy się. I promieniejąc jak mała dziewczynka, rozradowana prezentem. - Exatamente eu sei, no właśnie wiem - Bella użyła tych samych, co Mil przed chwilą, słów. - Moją mamę i siostrę, acordo, zgoda? Sprowadzę je stamtąd, gdzie mieszkają, specjalnie na tę okoliczność. Ale się ucieszą! - zaśmiała się radośnie. - Ach, więc wiedzą o wszystkim - zrozumiał Mil. - Sim, tak - wiedzą - spoważniała. - Mają na tyle otwarte umysły, by móc przyjąć prawdę o przeszłości. Mojej, naszej wspólnej, i oczywiście także swojej. Wiesz, są doświadczonymi duszami, towarzyszącymi mi od dawna. A ty, meu querido Mil, mój kochany Milu, kogo chciałbyś jako świadka? - Mistrz będzie tu najbardziej odpowiednią osobą - odrzekł. - Znaczy Jezus - dodał. - Zgadzasz się? Przytaknęła. - A jakie miejsce wybierzesz? - wrócił myślą do poruszonej wcześniej kwestii. - Co powiesz na Wenus, planetę kobiet? - odparła pytaniem. * * * Ślubna uroczystość przebiegła tak, jak powinna - bardzo radośnie, a zarazem bardzo spokojnie. Rozemocjonowana Bella co rusz ocierała łzy. Jej mama i siostra też były podobnie wzruszone. Za to Mil, jakby dla energetycznej równowagi, był bardzo opanowany. - Zupełnie jak podczas naszych dwóch poprzednich ślubów - przypomniała sobie Bella analogiczne wydarzenia sprzed ponad pięciuset lat i sprzed około stulecia. - Wtedy też jakby wygasił w sobie wszystkie emocje... A przecież był i jest uczuciowy... czasami nawet bardzo. To w gruncie rzeczy doskonale - stwierdziła. - Nie chciałabym go, gdyby był lub stał się inny... * * * Na miejsce nocy poślubnej wybrała Bella pałac wenusjańskiej królowej. Co prawda, sprawa wymagała przeprowadzenia przez Jezusa delikatnie dyplomatycznej interwencji. Bowiem rzeczona władczyni, powodowana nie tyle kobiecą dumą - a w jej przypadku jednocześnie królewską - ile przestrzeganym od zarania miejscowej społeczności zwyczajem, który z racji wielowiekowości przekształcił się w niepisane prawo - nie chciała zgodzić się na obecność jakiegokolwiek mężczyzny na planecie, a więc także i w jej własnym pałacu. Z obecnością Jezusa była inna sprawa, tu z oczywistych powodów ustąpić musiała. Chociaż z drugiej strony początkowo kręciła nosem uważając, że Jego bóstwo Jego bóstwem, a zwyczaj jej planety zwyczajem jej planety. Włącznie, rzecz jasna, z pałacem, stanowiącym jej osobistą przestrzeń. W końcu, rozumowała, od kogo jak od kogo, ale od Boga można w końcu spodziewać się zrozumienia. I oczekiwać akceptacji oraz wymagać szacunku. Dla społeczności, składającej się wyłącznie z kobiet i dla wspomnianego już miejscowego zwyczaju. * * * - Czujesz? - zapytała Bella w chwilę po tym, jak kolejne uniesienie Ich kolejnej poślubnej nocy dobiegło końca. Poziom doznawanych własnych emocji - i odczuwanych przecież przez Nią uczuć Mila, tak fizycznie, jak duchowo - nie wpływał na wysoką samoświadomość, płynącą z poziomu duchowego rozwoju, na którym się znajdowała. Która pozwalała Jej natychmiast identyfikować procesy, zachodzące w Jej ciele. Zarówno w wymiarze intelektualnym, jak i ponadzmysłowym. - Czujesz? - powtórzyła widząc, że nie czuje. Z uśmiechem ujęła jego dłoń i położyła sobie na brzuchu. Zrozumiał od razu czując, jakby coś z Jej wnętrza próbowało dotknąć nieśmiało i ostrożnie jego dłoni. Mimo to popatrzył na żonę spojrzeniem pełnym niedowierzaniem. - Tak - potwierdziła z uśmiechem. Oszołomiony Mil przez dobrych kilka minut nie potrafił powiedzieć nawet słowa... Cdn. Voorhout, Wielka Noc 2023
    2 punkty
  16. Wsiąkłem pod papier - i oto jestem. Już mnie nie można na strzępy podrzeć, Zalałem biurko natrętnym kleksem. Dla twego dobra - myśl o mnie dobrze. Lub wcale - mijaj i nie wspominaj, Zgub jak po deszczu trop w ziemię wtarty, Lecz gdy słabości przyjdzie godzina, Myśl - tylko dobrze. Jakbym był martwy.
    1 punkt
  17. Zagubiony pielgrzym zapukał do drzwi domu, To nienormalne drzwi, to są drzwi z betonu Ach, do jego karnacji, pasują idealnie On się tam odnajdzie, on nie zginie marnie. Otworzyła mu rozochocona dziewczyna Włosy blond, buzia czerwona, koszula nocna wszystko odsłoniła Uśmiecha się radośnie, mówi, wejść, no proszę Jestem dzisiaj sama, ze mną tylko sowy, o tu i tam, na sośnie. Wchodzi pielgrzym, butami stuka, błota naniósł wszędy Ja po panu pozmywam - mówi, Pan rozgości się w te pędy Zrzuca płaszcz i na łożu się kładzie, sapie niczym zwierzę Nikt tu dziś nie zaśnie w betonowym lesie Blond dziewczyna z wiadrem, mokra już od potu Zrzuca swą koszulę, pierś pnie się do przodu Tylko szybko Panie, on będzie po zmroku Wije się jak wąż, biodrami kołysa Zaraz nimi otuli, nocy towarzysza. Wtem ni stąd ni zowąd, jak z jasnego nieba Strzała jak grom niebiański powietrze przerzedza Cisza nastąpiła, sowy też ucichły Co do diaska tutaj, robi strzelec z Birmy? A z piersi dziewczyn, czarna maź się leje Uśmiech na jej twarzy jednak nie niknieje. Demonicznym głosem mówi - daleko się niesie Nikt tu dziś nie zaśnie w betonowym lesie Strzały lecą ciągiem, przeszywają przestrzeń, Aż się straszna Lilith w spazmach swych uniesień Toczy, kurczy, krzyczy, mieli swym jęzorem Wtem ostatnia strzała kończy metaforę. Pielgrzym się nie rusza, patrzy, obserwuje Twarz jest wciąż nieznana, ma aleksytymię. Lepiej się stąd wynieś, poznam po zapachu Wiem, żeś jest jej bratem, bratem wprost z dowzahu. Pielgrzym się podnosi, płaszcz swój zgrabnie wkłada A za drzwiami pewnie znak krzyża odmawia. Idzie w nocy cieniu, czeka na dudnienie, Może drzwi następne dadzą mu zbawienie.
    1 punkt
  18. Dzisiejsze łzy przypominają smutek z dawnych lat. Poranek kojarzy się z wolnością, której trudno przypisać najpiękniejsze imię. Na wietrze kołyszą się zbrukane myśli, nasze usta przynoszą - oprócz pieszczot - najwykwintniejsze modlitwy. Prośby dedykowane również dla naszego wzajemnego nieba. Gwiazdy kruszą się w twoich palcach. Pomagasz zdjąć płaszcz nocy, która odwiedziła nas tego niepowtarzalnego poranka. Zasmucony wiatr oswaja winę, do jakiej wstyd się przyznać. Nie syć dziś moich uszu strzępkami szeptu, nie przynoś szczęścia, na które jeszcze muszę zasłużyć. Twoje palce zostawiają niepokorne blizny na cienkiej skórze mojej duszy, opuszczają dolinę, w której roi się od cieni naszych serc. Na widok szkarłatu twojego spojrzenia czuję, jak w moim niebie rodzi się raj, do jakiego nie prowadzi żadne przypadkowe wejście. Kiedy czuję u ramion poszum bezsennych słów, budzi się we mnie jeszcze jedno życie, które pragnę zadedykować cieniom w twoim wnętrzu. To, co najpiękniejsze, nie zawsze musi kojarzyć się z niewyczerpanym poematem. Nie musi przypominać strachu, aby twoja dłoń mogła utulić go do snu. Wieczność, jak zwykle rozkojarzona, niech prowadzi przez wrzosowisko nasze splecione słońca, nasze wysłużone światło. Zanim spadnie deszcz, zanim ten mur pęknie na pół, otworzymy na oścież okna, zamkniemy szczelnie drzwi. Wyrzekniemy się wszystkiego, co przynosi stęsknioną samotność.
    1 punkt
  19. koszyk kraszanek stuk puk jedną o drugą pęka skorupka
    1 punkt
  20. Dziękuję za miły komentarz i serduszko. Staram się przy dzisiejszym radosnym święcie i nie tylko, na co dzień również.
    1 punkt
  21. Ciekawy zabieg z tym rozstrzeleniem tytułu (jakże znaczącym :)). Ogólnie pokrzepiający tekst. Pozdrowienia
    1 punkt
  22. Ona, i wróciła, i miał i cór wiano. Kod, i wróciła; i miał i cór widok.
    1 punkt
  23. Ostatnio wzięłam się za auto-coaching: "szczęście to TAKŻE radość z każdej łzy, namacany ból, przelotne nieistnienie ..." Banał? Muszę sobie poradzić z jego nadmiarem. Wirujące od śmiechu sale balowe, zwiewne suknie, pulsujące światłem sypialnie, nurzające się w whisky biblioteki, cuda - których nie chce obsłużyć żaden kelner ... To nie do końca jest tak, że żyję poza Bogiem. Być może - nie poświęcamy sobie już tyle czasu, co kiedyś: porwał mnie karnawał pokusy, feeria łatwości - w sięganiu po to, co zdaje się być 'nazbyt,' 'nadmierne,' co przepełnia nawet przesyt. W batystowej halce, w brzoskwiniowych piórach siedzę na skraju łóżka pijąc absynt i temperując ołówki ... Nie, żadnych romansów! Interesuje mnie życie na stałe ... w zmienności, w meandrach i serpentynach. Paradoks? Po wszelkich krętościach lubię przemieszczać się tylko wtedy, gdy nie czuję potrzeby. Trwam więc w zastygnięciu mumii - możesz przyjść dotknąć, potrząsnąć ... Żyję Nie trwam Żyję Nie znikam Lecz ... Umieram, paruję, a w drodze na "tamten świat" połykam gigantyczne kryształy łez. To w końcu mój prywatny ból, a one płaczą - zupełnie bez powodu ... Kurtyna!
    1 punkt
  24. Umieram na dachy Paryża Nadal jednak - mieszkam w sobie...
    1 punkt
  25. @Rafael Marius a tak to rozumiem :) To niestety może być zgodne z obecną rzeczywistością.
    1 punkt
  26. To taka moja śmiała hipoteza na podstawie wieloletniej obserwacji i nie tylko moja. W pewnych środowiskach to nawet swego rodzaju dogmat, a zarazem przestroga przed nadmiernym spoufalaniem się z techniką kosztem natury.
    1 punkt
  27. Niektórzy są robotami. Konwergencja ludzi z maszynami. Cywilizacja "postępu".
    1 punkt
  28. Otuchy mi trzeba Panie, jak kwiatom wody na życie, więc podlej mnie proszę wiarą, nadzieją podlej obficie. Wiara nie działa, gdy wątpisz a skoro nie ufasz - to nie ma. Zapętla się myśl od początku w chodniki logiką do nieba. Nie wiem czy jesteś w ogóle, czy karty rzucone przez życie prowadzą mnie po wertepach, czy może pilnujesz w ukryciu? Dziś trudniej jest mi uwierzyć że boskie są cnoty a priori i wiara, nadzieja, miłość spływają na ludzi bez woli. Zasady matematyki są proste: stosujesz i wiesz, w zamęcie jak pojąć cnoty buntuje się nawet ... wiersz. Bo wiara jest niepojęta i nie podlega logice, myśleniu wprost nie ulega, a przecież się dzieje - w praktyce.
    1 punkt
  29. Natchniony poeta Kołuje piórem po papierze, Ptak który latać uczy się, Czasami nisko ponad ziemią, Czasami wznosi się do chmur. Umie? Tak myśli! Co myślisz Ty? Narzędzia mogłyby się przydać, Niemodne rzuca jednak w kąt, Bo chciałby stworzyć coś nowego, Co dawno już wymyślił ktoś. Rozumie? Może. Może nie! Krytyki jest w nim bardzo wiele, Samokrytyki ni na ząb, w obyciu trochę niedojrzały, kochanek swoich własnych snów. Pijak? Za młody? Tylko gbur? Marek Thomanek 08.12.2022
    1 punkt
  30. @Ewelina nie lubię tego hałasu :)
    1 punkt
  31. Jak wyjść za mąż, to raczej bogato, ale w ciszy. Po dzisiejszych dniach, długo nie zobaczę rodziny:)
    1 punkt
  32. @Ewelina pierwsza zwrotka przypadła mi druga jest taka trochę na siłę zakończyłbym całość a tym powtórzeniu Pozdrawiam
    1 punkt
  33. Witam - miło że czytasz - dziękuje świątecznie - Pozdr. Witam - fajnie że zajrzałaś - Pozdr. Witam - dziękuje serdecznie -za te wakacyjne widzenie - Pozdr. Witam - na pewno warto - dzięki za przeczytanie - Pozdr. Witaj - dlatego warto do takiego pociągu wsiąść - dzięki - Pozdr.
    1 punkt
  34. (idę młody, genialny.. ) Zmarnowałem Twe szepty w całodziennych mówieniach. Teraz jestem za stary sięniepewny i w świat idę czterdziestoletni w stawach mam zaskrzypienia coś dziamdziolę pod nosem w kroczkach drób w wargach mlask. Śliny krople padają nie wycieram ich z twarzy. Gil mi zwisa na wargi a niech zwisa do stóp! Gdybymż wiedział co zmienić bym żech zmienił – się marzy – ale słyszę obelgi żem jest drapany strup. Potem sam już - ropieję. Rdzę mam na rdzeniu rany. Kończy mi się Trzebnica a zaczyna się sad. W sadzie tym spółka z o.o. jest więc tak pociachany że gałęzie mnie drapią równo pod jak i nad. Siadam stary zgrzybiały. Przelatuje skowroniak ale nic mi nie śpiewa pieśnią nie pieści usz. Pleśń przerasta przez język wrasta w uda ramiona z urediniów się dymi zarodnikami. Już głowę kładę na pieńku duszę puc na kolana. Tak mi twojo tak smutno że aż w myślach mam dal. Okulizak wyjmuję i wycinam imiona w korze drzewka młodego a świat mówi mi: ciał!
    1 punkt
  35. Dziękuję wzajemnie.
    1 punkt
  36. @Marek.zak1 organizowałam loty nocą spod PKiN, zresztą jestem na nagraniu ;), i jest właśnie ten kawałek: https://fb.watch/jOcf-Mi_HD/ bb
    1 punkt
  37. @Corleone 11Amazonki z Wenus, hmmm. Jeśli szukasz sobie żonki, unikaj wojowniczej amazonki.
    1 punkt
  38. Podoba mi się Twoja teoria :) możliwe, że tak właśnie było… pozdrawiam i życzę mile spędzonego świątecznego czasu :)
    1 punkt
  39. pamiętam cię z tamtego dnia oszołomiona i urzeczona byłam tobą i aurą pragnienia wokoło nienasycona dotykiem zapachem i chwilą ulotną stanowiłam cielesną powłokę reszta mnie wchłonięta tobą w zmysłach w szczęściu i całym jestestwie rozpływałam się twoją obecnością i niczym więcej
    1 punkt
  40. @andrew Ładnie napisałeś. Też tak to postrzegam.
    1 punkt
  41. Janko... :)) .. zdarza się, ale za to, jak.. nadążasz... :) ...nie jestem znawcą historii naszego hymnu, ale to mi wpadło w "rękę".
    1 punkt
  42. Dot... niby tak, ale... plecień.. bo plecie, wedle szyku i na opak. Franku K... jejku.. jakie to dłuuugie...:) masz zacięcie do takiego pisania... :) no i z.. rymem... co lubię. Czyta się lawinowo, wers po wersie.... Maleńka reakcja na, jn. (...) na co dzień to mamy inne zaskoczenia tu na nic kwietniowy kalejdoskop mody co wczoraj umarło dziś nowe annały trudno sklecić całość gdy rdzeń przerdzewiały ....... ;) ... pozwolę sobie w tej sytuacji dorzucić mój, nie... przeplecień, a.. plecień.., z... dopiero co... ;) czasami nijak kąsa markotność mieszam kolory choć wokół szaro na szczęście kwiecień rozgania chłody jednak niepewny bo znów wracają w sieni węglarka gdzie drzemie pająk na płoty z wolna wchodzą powoje trawom się marzy taniec motyli ponad kwiatami jaskółek łowy a mnie wędrówka być może z tobą nim zechcą wrócić nastroje chmurne w tandemie dzwonki już ponaglają zerkam na mapę wydłużam skróty Pozdrawiam.
    1 punkt
  43. Poniewiera się po kątach, zakurzona, porozrywana i ubrudzona. Nieco niechciana, porzucona. Właściwie to zapomniana. Czasem ktoś na nią okiem rzuci, później do innych rzeczy wróci. Przecież to tylko skrawek materiału, dawno niepotrzebny. Nie czuje, nie żyje, jest dla nich zwyczajnie zbędny. Co z tego że maskotka ta wiele wspomnień kiedyś stworzyła, a teraz je dzielnie dźwiga. Czas zawzięcie się z nimi ściga. Przed oczami niczym irytujące światło nam miga. Mimo że brakuje jej płuc które by powietrzem oddychały. I mimo że brak jej nerwów co bodźce by przekazywały. I serca co krew by pompowało, uszu co coś by słyszały. Mimo każdego braku, niedogodzenia, jakiegokolwiek większego niezadowolenia, taką maskotkę skrzywdzić łatwo można. Mimo, że jest taka niepozorna. I ona ma futerko co może się zabrudzić i będzie trzeba je wyprać. Puch co wypaść może i będzie trzeba spowrotem go włożyć. Potrzebuje by o nią zadbać, bo i ona przecież może się skaleczyć, będzie trzeba ją zszyć, ranę wyleczyć. Może spaść, wtedy trzeba jej pomóc wrócić tam gdzie być powinna. Ona również zna cierpienie, ale w tym cierpieniu jest nieco inna. Zna je na własny, indywidualny sposób. Ona również ma swoje własne problemy. Inne, bo inne jej potrzeby. Przytul ją, ona zawsze Cię wysłucha, ukoi wewnętrznego, obolalego ducha. Już więcej nią po kątach nie rzucaj. Więcej nią nie rzucaj.
    1 punkt
  44. miłość jest jak... Hmm. ...jak róża... Nie, to wazelina. ...jak ptak... Co? ...gdy kc... To bez serca. ...jak rosół... O, lepiej. Głodny się robię na jej myśl. Chociaż, przecież nie każdy lubi rosół. ...to nie pluszowy miś... W takim razie co? ...jest jak okręt... Mdli mnie od choroby morskiej. ...miłość – rzecz nie do opisania. 5 IV 2023
    1 punkt
  45. Był w nim niedobór - coś na kształt diety, W której się ciało ratuje głodem, A kęs ostatni, od ust odjęty, Brak uwiązuje w pusty żołądek. Była higiena myśli nieznośna - Przymus wyklucia się z warstwy brudu, Głowy, co w obcych tonąc czystościach, W jałowe trwanie nabrała cudów. Były kochanki wdzięki judzące, By przemijaniu rogi przyprawić. Tak oto trwałem po zachód słońca W diecie, higienie, poczuciu zdrady.
    1 punkt
  46. marcowe bazie zmiękczyły krajobraz a kwiecień zażółcił się żonkilami za chwilę maj buchnie pachnącymi bzami wokół się budzi soczysta przyroda ach wiosno! chcę śpiewać do ciebie głosem słowika latającego pod niebem ach wiosno nie odchodź - zbyt szybko niech się tobą nacieszę! bo gdy pola obficie kłosami się zapełnią bliski już będzie smak jesieni słoty złotej i gasnącej zieleni a drzewa i trawa białawym chłodem ulegną ach wiosno! zostań ze mną jeszcze - dłużej niż głoszą kalendarze ach wiosno wiosno ty moja! zostań ze mną jeszcze jak długo? serce gorące to wskaże
    1 punkt
  47. Izabeli799 a może spojrzeć na życie inaczej wytężając wzrok fakty oceniając rozumem patrząc aby nic nie stracić to nie jest mało rozwikłać wszystkie życiowe zagadki po czynach sądzić ludzi nie po słowach podejść z rezerwą gdy coś przyjdzie łatwo i zrezygnować mieć tajemnice tylko z przyjaciółką sprawdzoną od lat co nigdy nie sprzeda płonącym sercu wszelkie wady umkną ochłodzić trzeba zaś drogę swoją sama znajdziesz wkrótce zieloną falą świat ciebie obdarzy i jadąc znajdziesz szczęście oraz uśmiech miej więcej uwagi
    1 punkt
  48. @SylabaIgloska O, ostatnie dwa wersy fajne bardzo, warte zapamiętania 😉 Miłego dnia 🙂
    1 punkt
  49. Bardzo to rosyjskie. Fatalizm. Po tamtej stronie też są ludzie, którzy cierpią.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...