Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Bo czasem jest się tą parszywą Strzygą, Cholernym pasożytem na pieprzonej ziemi. Bo czasem trzeba więcej wchłonąć gnoju, Nie płakać nad straconym istnieniem. Bo trzeba jednak istnieć wbrew przeciwnościom, Trzeba głośno krzyczeć na przekór słabościom. I trzeba być tą Strzygą w pieprzonym padole, I żreć, i błagać, i prosić, i trawić ... Aż się wszystko przeorze ...
    9 punktów
  2. Był sobie raz latarnik co ludzi nie kochał wcale tkwił tak w swej samotności i czuł się z tym doskonale Nie lubił gwaru i słów czule szeptanych do ucha rozmawiał tylko z falami i tylko morza słuchał Nie potrzebował dłoni które by łagodziły strach bo on się nie bał sztormów za bary brał każdy wiatr Radością się nie dzielił z nikim się nie rwał do tańca za to chmury kołysał pomroku czekając krańca A gdy umarł na skale zszarganej falą sztormową w oczach miał tylko samotność i białą mewę nad głową.
    7 punktów
  3. miłość krótkotrwała namiętna zabierająca oddech wraz z rozumem taka cielesna bez granic niebezpieczna i skazana na szybką śmierć odejdzie wraz z nasyceniem - niehumanitarnie z morzem kobiecych łez i niespełnionym bukietem obietnic odejdzie zanim na dobre pojawi się uczucie
    7 punktów
  4. Pewien kolejarz, inspektor ze Wschowy tak się udzielał w inspekcjach branżowych, że pewnej niedzieli sam się wykoleił z Zośką, w inspektach przykolejowych.
    6 punktów
  5. Zobaczyła swe odbicie Ziemia w tafli wody. - Czemu ludzie, których kocham, czynią takie szkody? Żyłam w zdrowiu lat miliony, oddając im wszystko. Teraz ronię łzy po cichu. Na co mi to przyszło? Jednak dobrą będę matką. Oddam jeszcze trochę. Chociaż widząc swe odbicie, w sercu drzazgę noszę.
    6 punktów
  6. To zdarzyło się kiedyś, może nawet we śnie w moim rodzinnym, raczej dużym mieście, letnim rankiem upojony, do domu wracałem, i literalnie, gdzieś na Wodnej lać mi się zachciało. W bramie, śpiewem dziękując za nią kamienicznikom, głośno, z wielką ulgą, konkretne robiłem siku, gdy pani zombie wypłynęła z głębin śmietnika, i martwym okiem, spode łba jęła na mnie łypać. W trosce, o nie tylko miasta porządek wszechrzeczy, odważnie, żaden facet chyba temu nie zaprzeczy, moją ostatnią butelkę Kier Drinka jej dałem, nieżywe jej i moje życie czynem tym zbawiając. Dziś zdecydowanie trudniej jest żyć bohaterom, miejskich bram i śmietników intymne przestrzenie dawno na klucz zamknięto, w obawie przed obcymi, a wina z siarki i jabłek są teraz cydrami markowymi.
    4 punkty
  7. Zamykasz oczy Zmęczony W schronie W metrze W sobie Rozlega się Szept Na spierzchłych Ustach Śpij Nie licz chwil Między kolejnym Uderzeniem Pioruna Śnij Splecione rzęsy Trzymaj Nadzieję Jak niemowlę Za ręce Niewinne Słowa Myśli Schowaj Do butonierki Jak długo Liczyłeś uderzenia Serca Rysowałeś węglem Jak mocno Wiązałeś sznurowadła Nadzieję Byle nie upaść Przejść się Boso przed siebie Przed świtem Przed oczyma Ojczyma Przed sobą Z Tobą
    4 punkty
  8. Tata się spóźniał do pracy, Dziadek grał na gitarze A mama znów gotowała Te wstrętne warzywa na parze. Był wtorek, 7:30 Złapał dziadka za rękę Dziadku bo się spóźnimy A ja dziś śpiewam piosenkę! Na zewnątrz było zimno Wiatr wiał i sypał śnieg Dziadek szedł bardzo żwawo Że Kubuś prawie biegł. Już widział okno przedszkola Stresował się swoim występem I wtedy zobaczył samochód Tuż przed tym ostrym zakrętem. Słychać muzykę w przedszkolu Kubuś już nie zaśpiewa. Dzieci biegają po sali. A Kubuś? On pobiegł do nieba.
    4 punkty
  9. Przez dziurę w swetrze chłodny poranek Wdziera się, w warstwie zaraz przy skórze Szerzy wzburzenie, kiedy zachłannie Karmisz się dymem i parzysz lurę I parzysz ręce Strach się zagapić, ale nie sposób W taki poranek niby zwyczajny Od barwnej feerii oderwać wzroku Niechaj pulsuje, rozsadza ściany, Urzeka pięknem Rozmył się miraż wraz z przymrużeniem Widać dobitnie ostrość konturów Rzeczywistości, zaledwie tchnienie Ledwie mrugnięcie zastyga w ruchu Nic się nie dzieje
    3 punkty
  10. okaleczone sny płoszą wyszukane kompleksy zagubionej nocy tradycjonaliści śpią w gniazdach kiedy wiosna tapla się w błocie mojego wnętrza błądzę z chmurami w głowie w kruchym pejzażu fotografujesz moje serce
    3 punkty
  11. A ona – niedościgniona wyśmienitością poetka za coś zgoła bez mała wyjątkowego jak najbardziej słusznie wystawiła mi rachunek Wspaniałomyślnym głosem intonując jak trzeba zażyczyła sobie ode mnie – uwaga uwaga - nie mniej ni więcej jak dziesięć peel – enów Nie wiem czy to dużo, jestem uczciwy i już mam niniejszy wierszyk, mówiąc do niej otóż proszę a całą resztę 9 peel - enów oddam za dziewięć dni A może ja czegoś nie zrozumiałem? Warszawa – Stegny, 18.02.2023r. Inspiracja – poetka ais (poezja.org).
    3 punkty
  12. Nigdy nie mieć na nic chęci, Nigdy nie mieć na nic siły, Nigdy nie mieć na nic czasu, Nigdy nie mieć na nic kasy. Jakie są depresji oblicza, Tego świat chyba zobaczyć nie chce, Można podciąć sobie żyły, Jednak nikt rozpaczy nie dostrzeże. Na to raczej bym nie liczył, Tragedie dobrze się sprzedają, Służą ludziom w szykanowaniu, Zrozumieją, kiedy sami ich doznają. Jeśli miałbym z tego wysnuć morał, Rzekłbym, że cierpienie to samotność, Te utarte pomocowe dziś slogany, Można tylko między baśnie włożyć.
    3 punkty
  13. Być może słuchasz… Wiem. Skrzydlata szarość dnia przytłacza wszystko swoim ciężarem. W zgiełku napastujących dźwięków, w fałszywym wyciu klaksonów. W rozgwarze życia. Zamyka się nade mną i otwiera przestrzeń osnuta muzyką. Skąd dobiega? Z ciszy. Z mroku. Z oddechu pustki… Czy mnie słyszysz? Ja słyszę bicie twojego serca. Czy widzisz? Ja widzę pęk róż i cień twój na ścianie, choć oczy mnie bolą od niedowidzenia. Zaciskam powieki. Otwieram. Szczypią mnie i palą wspomnienia minionego blasku, które krążą niczym gwiazdy po nieboskłonie. Które płoną… Wysypały się ostatnie krople, okruchy pyłu, ziarenka piasku. To koniec. Stało się wszystko zimnym kamieniem, który wrósł w ziemię posągami zmarłych bez imienia. Gdzieś w półmroku, za starym domem, w miejscu zacienionym od wielkiego drzewa. Omszałe, zatarte napisy na własnych krzyżach. Milczenia… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-02-18)
    3 punkty
  14. Stojąc na krawędzi rozpaczliwie krzyczał k---a mam już dość po czym cofnął się i zniknął zmuszając tych na dole do zmrużenia oczu A sam przysiadł zakrywając twarz i cicho szepnął do siebie nie bądź głupi stary weź się w garść i spójrz szerzej na otaczający cię świat Przecież nie tylko z wadliwych segmentów jest on zbudowanych lecz także z takich które pozytywnie pozwalają patrzeć w dal za którymi można odnaleźć własne ja Chwilę po tym przemyśleniu wstał i patrząc w dół zaczął machać uśmiechnięty do tych na dole i głośno wołać - świat jest zbyt piękny by tak okrutnie się z nim żegnać Gdy to usłyszeli zaczęli bić mu brawo śmiać się i płakać wołając chodź do nas bohaterze dnia
    3 punkty
  15. wyśpiewane na ciszy pięciolinii wewnątrz wiolinowych trumien raniły nuty fałszując sens krzyżyków teraz zimne obojętne w bezgłośne zaklęte brzmienie mówisz że w piosence umarły słowa a może jeszcze warto choć nucić melodię próbować
    3 punkty
  16. mówisz mi posłuchaj mnie choć raz chcę twojego dobra a ja biorę psa i już stoję w drzwiach dlaczego? ale stoimy stoimy w drzwiach pies leży i w toku ni to rozmowy wychodzi że do tej pory padał deszcz a za chwilę znajdę się pod rynną o ile nie posłucham dalej łzy prawie i że nie umiem być wdzięczny tak jak syn sąsiadów potrafi bo tak łatwo oddałem to co oni mi dali co z takim trudem zdobyli wcześniej milknę i spuszczam łeb pies podnosi głowę i wychodzimy świeci słońce
    3 punkty
  17. Pomysłów wiele niech w głowie się rodzi Oddając nastrój co dzisiaj gra w sercu Gdy piszę wiersze wciąż czuję się młodziej Żywą iskierką. Każdy poeta inaczej odczuwa Dzieląc się swymi w duszy emocjami Marzy by anioł poezji w nim czuwał To radość sprawi. Pragnie jednego by słowa czytane Przez czytelnika były rozumiane By w innych ludziach nie zasiał się zamęt Że się odsłania. I jedno jeszcze by pamięć została Pisanie przecież to poety misja Odkrywa siebie to mu radość sprawia Wartość najwyższa.
    3 punkty
  18. a co jeśli wszyscy ludzie nagle by gdzieś zniknęli przeszli do jakiegoś niebytu do nicości bez konkretnej niepotrzebnej już nikomu nazwy .
    2 punkty
  19. Rozgniewaliśmy bogów, a Loki Spuścił ze smyczy swoje groźne psy Spadły na ziemię pośród jazgotu Wichru, łamiącego grube konary. Przewodnik stada, Ulf, sroży się i odsłania Swoje ostre kły, z pyska toczy mu się piana, Włosy na karku stają dęba, a z gardzieli Dobywa się głuchy charkot. Spadły na naszą biedną ziemię Srożą się i grożą uciśnionym ludziom! Wdzierają się na ląd spienionymi falami Depczą ciepłe, domowe ogniska swoimi łapskami! Warszawa, 18 lutego 2023
    2 punkty
  20. Zamiast codziennie do niej dzwonić wyszukując pod sufitem pięknych słów które dawno temu utraciły moc i blask lepiej rzadziej ale osobiście odwiedź ją Usiądź obok przytul i rozjaśnij swym uśmiechem jej bardzo zatroskaną twarz twoja bliskość będzie zawsze najlepszym lekarstwem na zranione tęsknotą serce Więc nie wysilaj się codziennie - tylko co jakiś czas racz ją swoja obecnością niech ma świadomość że nie tylko ona za kimś tęskni lecz ktoś za nią również Uwierz że ten niby mały gest w stronę tak zacnej osoby jaką jest twoja matka to najpiękniejszy i najcenniejszy z czynów którymi może pochwalić się współczesny świat
    2 punkty
  21. 4:30 nie chcesz wstać czujesz jakbyś nie miał mięśni może po prostu brak ci chęci by żyć 4:30 na twoim telefonie brak na nim wieści po co to wszystko gdy swiat płonie 4:30 co z tym zrobisz? zignorujesz, bo cię to nie kręci? czy może wstaniesz i pójdziesz? (do pracy) 4:30 dobrze, że się wyspałeś w kościach ci nie chrzęści choć chciałbyś jeszcze przez minutę lub dwie 4:30 a nie, już 31 to zmienia postać rzeczy teraz nie ma wyjścia trzeba wstać.
    2 punkty
  22. Ileż to razy u twoich okien W dłoni ściskałem serce z kamienia, Gotowe, by nim strzaskać z łomotem Jak szyby - wszystkie nasze wspomnienia. Na nich to przecież serce twardniało, One mu tępą nadały bryłę. Łap więc, co twoje - tę sercoskałę. Może cię trafi i nie przeżyjesz. I niczym kamień z serca mi będziesz, Padając trupem jak tamta miłość. Serce zachowam - z czasem rozmięknie, Wszak miało nie bić już - a zabiło.
    2 punkty
  23. Dobry artysta prowadzi grę !
    2 punkty
  24. Gorący huk czerwieni demony tego miasta rozpoczęły aktorski wyścig bóg nie zniszczy piekła premiera cudzej tragedii w chwale przespał wystrzał śnił o pokoju akt pierwszy tragedii płacz nie zakłóca ktoś obok się śmieje ukryci w kanałach głupcy nie czują drżącego ciała godziwy pakt z diabłem kupili dwadzieścia minut kryształowego szczęścia wycierpią żmijowe godziny lucyfer roni łzę odurzając widzów siarką przegrał z behemotem wulkan wybuchł popiół opada z niebios dar od boga miasto gorliwie skamieniało posągi biją brawo
    2 punkty
  25. bo nic nie jest oczywiste ani logiczne w kuli śnieżnej ginę powinnam zamarznąć jak lód a płonę w ogniu pytań i w ścieżkach niebezpiecznych i kokonie pomyłek jesteś mi poza logiką nie znam algorytmów i zagadek w tobie /jak łamigłówki/ nie rozwikłam tysiące tajemniczych miejsc masz w sobie brnę w twój korytarz co dziś idzie w dół choć ja wciąż zmierzam w górę
    2 punkty
  26. uwieram sama siebie więc warstwa po warstwie zdzieram chropawe myśli raniąc palce o korę tak zwaną mózgową czuję jak krew zastyga żywicą z czasem zostanie morze na dłużej może nawet jantarem pamiętasz? kiedyś krą żyła goniąc za tobą następną diabelnie rudą albo anielsko sielską w sumie wszystko jedna bąble wciąż bolą więc wdziuplam się doniezobaczenia wreszcie okorowana oddycham już tylko szelest do następnej piosęki 7.4.2019
    2 punkty
  27. Z życiem chodzę pod rękę, lecz nigdy tą samą drogą ... Rozglądam się po utraconym raju, a świat - stoi tuż obok. Zaglądam w oczy światłu, na ziemię sprowadzam meteoryty i jestem głodna miłości, choć ona ... jest mną syta Nadzieje czekają na jasne niebo, ono - zaciąga ciemną zasłonę Do Boga - milczę swoje modlitwy Przyrzekam - chwiejnością bytu W środku pustyni - tonę Piszę swym życiem wielki poemat "Pusto!" Taki jest tytuł ...
    2 punkty
  28. @Kwiatuszek @Giorgio Alani Dziękuję serdecznie, pozdrawiam! @Rafael Marius Taki był mój zamiar właśnie:-) Dziękuję:-)
    2 punkty
  29. Sobie zaufać? Loteria, że warto. Sępy ślinią mordę, I brzydzą się bardem. Pokarmem mnie nazwij, I więcej nie klikaj. Kruk to zobaczył, Dostojnie zadyszał. Wyparły go hieny, Te ludzkie babole. Czym te mięsiwo? Jak bardzo czerwone? W punkt doskonałe. Zaczynam już dosyt. Z piaszczystym westchnieniem, Dla gleby skoroszyt...
    2 punkty
  30. Gdyś sam sobie przyjacielem Tak niewielu - a tak wiele
    2 punkty
  31. Wilczy wilk, milczy wił-czy? Kwiaty lecą tobie płacą. Placów, palców i pałaców. Pleców, pieców i też wieńców. Tobie ziemio niezadbana, w hołdzie leży czara dana. Czemu bycie mnie przygniata? Czemu pada w środku lata? Być czy nie mieć? - oddam wszystko. Lecz nie będę miał bez bycia. Być nie będę bez nie mania. Nie mieć będę to wygrana. Może bycie jest zabiciem, a zabicie biczem życia. Może „i”, albo „u” i „e”, nie w „a” lub „z” i ”b”. PS no tym razem wyszło trochę groteskowo i bezsensownie. O to chodziło :)
    2 punkty
  32. @Hula To być może wszystko kicz Lecz myśl hula - chce się żyć! ;) Fajny rym, pozytywny, dzięki:)
    2 punkty
  33. Tysiące dni ,tysiące masek. Płaczesz a na zewnątrz maska z kamienia. Zamienilas serce w lód a na zewnątrz krwawisz uśmiechem. Ile dni i godzin minie zanim lód zamieni się w wodę a łzy w śmiech. Nicosc ,która boli. Życie które daje szczęście a za moment sprowadza na kolana.
    2 punkty
  34. Porywa mnie wiatr Nić przywiązania trzyma Mnie wciąż nad ziemią
    1 punkt
  35. Dziękuję! Jak na wierszyk, który powstał niemalże na kolanie, i tak wysłowiłeś się aż na wyrost 🤭
    1 punkt
  36. @Rafael Marius każde miejsce może stać się dla kogoś Sodomą, z której ciężko będzie uciec Pozdrawiam ;)
    1 punkt
  37. @Ewelina taki kompatybilny z moim:) Pozdrawiam:)
    1 punkt
  38. Uderzasz tak mocno O brzeg Zamiast muskać ziarenka piasku Czule słowa rzucane na wiatr List w butelce na wodzie liść Płyną w otwarte ramiona W ciszę gdzie one Gubią znaczenie Echo wybrzmiewa mocniej Od serca głośniej Płynie szept Na trzy walc Zatańczmy nie według taktu Prawidła Jak nam w duszy gra Ten jeden raz czas Nie zdąży
    1 punkt
  39. 🥰 Twoja dusza się budzi 🥰
    1 punkt
  40. Całe życie przeleciało mi przed oczami Pomyślałam o tym jak piękne było Spełniło się wszystko Poczułam gotowość Łza jedna spłynęła...
    1 punkt
  41. Co grozi mamie ginekolog? Poza kolejką koleżanki przyjmowała, Później faktem tym się wcale nie przejmowała. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski pielęgnują miłość nad pomidorkami z kozim serem. Romantycznie? W Jordanii miłość w styczniu sobie wyznawali A po powrocie już tym media napawali. Krzysztof Skiba uderza w kolegów z branży i ujawnia kulisy pracy na firmowych imprezach. "Stuhr i Prokop zwiewają kilka sekund po występie" Stuhr odpowiedział; "nie piję ze Skibą wódy. Wcale go nie znam, oraz chce uniknąć nudy". Tamara Gonzalez Perea sprzedaje magiczne bębny za 2 tysiące złotych. Bębeny te są z dalekiej, mroźnej Syberii. Pomagają ustawiać systemy, Wnętrzów człowieków bez zbędnej ściemy. Książę Harry znów kłamał, tym razem o dziewictwie. To nie ta kobieta i nie TEN kraj Nie wiadomo, czy to za pubem było? Czy stara była, czy też dziewczę młode. Za późno cnotę stracić nie jest w modzie, Ale i tak się mało wyjaśniło. Małgorzata Foremniak złamała obcas, a Agnieszka Chylińska poślizgnęła się na własnym kolczyku. Myśląc o partnerze swoim zbójasie, Małgosia zapomniała o obcasie, Który opacznie niestety złamała. Po czym na bosaka występowała. * Źródła "Pudelek", "Nowe Medium", "Kozaczek". .
    1 punkt
  42. @Hula Fajne zabawy ze słowem.
    1 punkt
  43. Używano i w ulu - wio - na wyżu. Ale ma żal; użyto foto. To foty żula - Mela.
    1 punkt
  44. zobaczyłem ciebie na pięknej łące pełnej wysokich traw i kwiatów twoje bose stopy zatonęły w tym kobiercu idziesz wolno z dumnie podniesioną głową wiatr rozwiewa twoje włosy nie zwracasz na mnie uwagi radosny uśmiech gości na twojej twarzy uśmiechasz się do siebie i tej cudownej przyrody jaka cię otacza jesteś jej najpiękniejszą częścią wiśniowe usta skrzywiłaś w zalotnym grymasie jesteś taka śliczna słońce mieni się na pięknej kolorowej sukience pochylają się ku tobie bławatki maki rumianki z dalekiego zagajnika wytężają wzrok konwalie słoneczniki na polu oniemiały z wrażenia jesteś zjawiskiem nimfą dziękuję ci Panie to wszystko Twoje dzieło 2.2023 andrew
    1 punkt
  45. i o kilka mniej już drzew kilku chłopa wojna dała im też kopa tak jak trawka jesteś łomem idź na wojnę będziesz złomem ułomnikaków jest co miara wiatr już o to się postara i pod trawą cię zachowa będzie o tym mowa -traw choć nie trawię zielska choć nie mówię mową traw wiatr szeleści już na łąkach i pamięta wojny smak
    1 punkt
  46. @Ewelina Masz "luba", przeczytaj proszę "Córkę szmaciarza" Allana Silitoe
    1 punkt
  47. @Leszczym Jak paradoks kłamcy;-)) myślisz, szacunek wielki
    1 punkt
  48. @tomass77 To jest jeszcze jedna możliwość, bo jak na razie śpiewasz z błędem :) Gdyby wywalić "to" przed Arkadią, a samą Arkadię napisać z dużej, to mimo że przy śpiewaniu tego nie słychać, dojdzie - niechcący, jeszcze walor historyczny. No. ;) "Ach Inowłodzu, Arkadio"
    1 punkt
  49. @HulaROZWAŻANIA TEORETYCZNE KOHELETA 9.To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=570 Pozdrawiam i powodzenia w pisaniu opowiadania.
    1 punkt
  50. Wstałem. Nie patrzyłem na zegarek. Telefon zawsze leży w salonie, rzucony gdzieś w kąt tapczanu. Nie chce wiedzieć, która jest godzina. Mam tylko nadzieję, że grubo popołudniu. Patrzę w sufit i myślę. Rozmyślam nad sensem życia, którego nie umiem odnaleźć. Jej nie ma. Wyszła. Jestem sam w gnijącym mieszkaniu, a uczucie pustki jest ze mną nie przerwanie od zawsze. Jak demon. Pierdolone opętanie. Wstaje z łóżka. Wychodząc z sypialni zerkam na dekoder. Jest 13. Dziękuje. Dobry boże bądź losie, opaczności moja. Ciężko jest mi wierzyć. To takie ludzkie wątpić. Nie dostrzegać. Może na łożu śmierci zrozumiem, że katolicyzm jednak miał rację. Ale nie teraz. Teraźniejszość nie pozwala mi postrzegać inaczej świata. To wydmuszka gdzie tylko debile wygrywają. Idę się ubrać. Zakładam byle jakie bokserki i koszulkę z nadrukiem Sex Pistols. Kurwa, Sid Vicious. Pierdolone beztalencie. Tacy ludzie po dziś dzień mają hołd. Za co? Za umiejętność wpierdalania helupy w kable? Świat od zawsze stał za gównem. Wracam do salonu. Jestem głodny. Otwieram lodówkę, żeby poczuć rozkładający się zapach zepsutych pomidorów. Głód przenika albo percepcja podpowiada, żeby przestać myśleć. Najlepiej w ogóle nie myśleć. Tak żyję się prościej, lepiej. Idź do roboty. Rób przez 8 godzin to, czego nienawidzisz. Wracaj zmęczony, wypruty z poczucia jakiejkolwiek wartości. Odpal telewizję, która z mózgu robi ci szambiarkę. I żyj. Jak najdłużej tkwij w tym. Do usranej śmierci. Po drodze zrób dziecko. Najlepiej w wieku 20, 30 lat. W życiu nic w sumie nie doświadczyłeś, więc samoistne zero przekażesz w genach. Błąd rodzi błąd. Wszystkie swoje bolączki i niespełnione ambicje wylej w dzieciaka. Tak jak robili twoi starzy. Koło się zazębia. Piękny, nowy, wspaniały świat kurwa jego mać. Podchodzę do szafki. Mam tam schowane 3 paczki papierosów. Do wyboru, do koloru. Kolekcjoner. Chowam przed sobą szlugi, żeby nie palić. Jakbym miał dwubiegunowość. Biorę marlboro, odpalam fajkę. I myślę. Znowu zagłębiam się w otchłań, w która zagłębiać się nie powinienem. Nie warto. Chce wierzyć, że jest K - PAX, matrix albo chuj wie, co jeszcze. Albo, że zaraz się obudzę. Cały ten koszmar zwany życiem to tak naprawdę gra, a resetujesz ją przez śmierć. Reinkarnacja. Czyli co, hinduizm ma rację? To wszystko jest nie wytłumaczalne jak obrazy Lyncha. Wychodzę na balkon. Papieros tli mi się w ręce, a jego słodko – kwaśny dym drażni moje nozdrza. Pamiętam pierwszego ćmika. Miałem 12 lat. Fajki kosztowały 10 złotych. Krztusiłem się nim jakbym zajebał dobrego skuna. To wszystko było takie proste, trywialne. Nostalgia. To najgorsze, co nam wpojono. Oglądanie starych fotografii, płacz za zmarłymi, postrzeganie przeszłości w sposób ikoniczny. Kiedyś to było. Nie, nigdy nie było dobrze. Cały ten świat to Powiększenie Antonioniego. Jesteśmy pierwiastkami nic nieznaczącymi we wszechświecie. Boimy się zmian, a przecież tylko zmiana jest stała. Patrzę w dół. Z trzeciego piętra świat wygląda ładniej. Jest bardziej przejrzysty. Łatwiej stąd dosięgnąć gwiazd. Rozglądam się po ludziach spacerujących po chodnikach. Ich facjaty są przeraźliwe, chore, wyczerpane brakiem spokoju i snu. Patrzę na nich, ale oni mnie nie dostrzegają. Jestem niewidzialnym bytem, duchem, istotą pozaziemską. Kaszle. Dym trzymany w płucach daje o sobie znać. Wypluwam go. Robi mi się słabo. Mam zawroty głowy. A może to załamanie nerwowe? Może to brak akceptacji społeczeństwa, samotność i borderline? Od gimnazjum czuję niepewność. Niemożność mówienia. Nieumiejętność koordynacji. Wstaję. Zbliżam się do barierki. Wystawiam głowę za nią. Patrzy na mnie mężczyzna. Ma brzydką twarz. Wygląda jak Willem Dafoe w Dzikości serca. Utrzymuje z nim kontakt wzrokowy. Nie ciekawi mnie jego życie, bo pewnie jest tak samo chujowe jak moje, twoje, nasze. Może śmierć byłaby najlepszym rozwiązaniem. Gardzę samobójcami. Gardzę samym sobą. Gdzie moja Lula? Przecież jestem Sailorem w tej tragikomedii. Nie mam ambicji, planów. Nie mam nic. Codziennie powinienem dziękować, za życie, za słodki żywot. Chce zniknąć. Wpadam w szał, płaczę. Wyrzucam niedopałek na sąsiedni balkon. Chce stąd uciec, odnaleźć siebie. Spostrzegam otwieranie drzwi. - Jestem, kochanie. – słyszę. - Cieszę się. – odpowiadam. - Jak ci minął dzień? – pyta mnie moja kobieta. - Cudownie, właśnie miałem gotować obiad. k.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...