Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.12.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dogonił przyszłe czuje jego oddech pełen marzeń Powiedziało mu że czekało na niego morze chwil Więc ucieszył się podał swą dłoń czując to coś Co ciepłem się zwie smakuje jak róża w pięknym śnie Dogonił przyszłość fajna jest pachnie nadzieją Jej horyzont to drzwi i bramy do prawd
    11 punktów
  2. Właśnie teraz, kiedy młodość spakowała, swoje wdzięki i atuty do walizek, zostawiając na pamiątkę echo wspomnień, właśnie teraz, do nadziei chcę mieć bliżej. By uwierzyć, że nie wszystkie gwiazdy zgasły, zwłaszcza w noce poranione niepokojem. Gdy zasypiasz, zanim zdążysz mnie zapewnić, że się całkiem niepotrzebnie znowu boję.
    9 punktów
  3. w imię tego co zwiemy bajką rozpraszają się skwaśniałe łzy w zamian za ból warto poświęcić kilka zmęczonych nowin prześwietlone nocą mgliste spojrzenia nie są tu z przypadku nie łączą się w zdania bez znaku zapytania bez paru łzawych przecinków wspomnienia zapatrzone w przyszłość nie błagają o spopielałe ciżby wyroków to co jest tylko kłamstwem wkrótce stanie się szczęściem nie do zniesienia zeschniętą kromką czarnego ciała
    8 punktów
  4. czas jest taki spokojny leniwie wygładzam jego zagniecenia nie ma już żadnych skaz ostre słowa na obrzeżach miękkie po środku może świat gdzieś tam daleko za jego brzegiem byłby lepszy gorszy na pewno obcy związany z jakimiś innymi zapachami domów może by mnie wzruszył a potem zirytował pomarszczył prześcieradło pobrudził skórkami po starych jabłkach których nawet nie jadłam zapranymi dialogami z duchami stającymi w progu każdej nowej sytuacji która z jakiegoś powodu wciąż chce być jakąś parą albo chociaż stroną silącą się na kłamstwa
    8 punktów
  5. Ależ mój drogi moja chata to tylko z wierszy cztery ściany. Jeśli nie ciasno w międzyzwrotkach głupiutkim słowem zmalowanych, tedy zapraszam jaśnie pana pod strzechę rymów, w skromne progi wprost poetycznie będę rada wdzięczna za łaskę dla ubogich.
    7 punktów
  6. Tak niewiele potrzeba, By radość sprawić mi. Dostałam dziś Twój wiersz, Nadszedł oczekiwany list. Do przodu krok za krokiem, Nie oglądając się, Zatańczę z życiem walca, Muzyką będzie śmiech. Niełatwo brać życie za bary, Gdy w koło jest tylko ból. Wciąż słyszę puste fanfary, Smutki zostawię złu. Rozłożę na szarym stole, Wytartą talię kart. Zajrzę losowi w oczy, Zobaczę co dziś jest wart. 4.11.17
    6 punktów
  7. siostro matko córko żono konkubino stara panno nieroztropna bez krzty oliwy sprawiedliwej idziemy w pochodzie ew my brzuchy gotowe na ból usta w skrzepach milczenia oczy nawykłe do niewidzenia uszy przekłute przykazaniami adama dla którego moje ciało słowem się stało
    6 punktów
  8. -Mistrzu, zdradziłem żonę, czy jej to powiedzieć? -Jeśli raz się zdarzyło, lepiej cicho siedzieć.
    5 punktów
  9. ... się nie gubię w snach w gęstym lesie zdarzeń i melodii znam Twój szept i zapach zawsze taki słodki
    5 punktów
  10. wstaję na dźwięk radośnie ćwierkających ptaków a to ty wtopisz się ze mną jak lawendowe niebo w białą mgłę bym parowała gorącym tobą
    4 punkty
  11. Zapomnij mnie, rozerwij mnie, przegryź i straw. Nie istnieje poza momentem twojego żucia, chwili delektu pięknem. Przełknij. Jestem teraz nieświadomą częścią ciebie. Nie istnieję, ale jestem w tobie. Jutro, zostanę wydalona. Jak reszta piękna, które dzisiaj strawiłeś.
    4 punkty
  12. Dojrzałe owoce, zerwane kwiaty, koniec lata blisko. Rozlane wino, pochmurne niebo, wieczorny deszcz. Zamglone dni, nastrój przygnębienia. Żarzący się ogień, trzask palącego się drewna. Liście opadają, ptaki odleciały. Wokół opustoszało. Przygnębiony i smutny, poczekam do jutra. Jutro nadejdzie, słońca nie będzie, życie toczy się dalej. Nikt za Ciebie życia nie weźmie. Palcem kiwniesz, nic nie zmienisz. Wszystko będzie jak wczoraj.
    4 punkty
  13. Internet i radio telewizja truje Że mamy awans to mnie nie rajcuje Czeka na nas Francja na ziemi ubitej Nie chcę już oglądać Polonii rozbitej Ja już nie oglądam kupię dwa jabole Wolę w szachy zagrać i ja to pinkole
    4 punkty
  14. W sekretnej dolinie Wyryłem twoje imię na skale I nie wiedziałem Czy kochać cię Czy wylewać swoje gorzkie żale I choć na moment Zbliżyć się do twojego łona Bo byłaś tylko ty I wyrwana z pamiętnika strona Która prowadziła mnie Ku przepaści
    4 punkty
  15. Na leśnej polanie bielil się kwiatek, Choć był samotny, był pełen powabu, Kielicha wonności uchylił płatek, I wzmocnił potęgę swojego czaru A przy nim zajączek skoczył w maliny, Pomylil się biedak, gdy kicał żwawo, Szukając wśród kwiatków koniczyny, Gdy spojrzał na nią, uśmiechnąl się klawo Na wonnym kwiatku przysiądzie pszczola, Gdyż do ziemi natura go sklania, Żyć w zgodzie z sobą będzie poczciwiej, A zajączka teraz zazdrość pochłania Na grudniowe zimne dni i wieczory wiersz zrodził się w mojej głowie dziesięć lat temu 2022-12-03
    4 punkty
  16. Rajcują w różnych językach Wiadomo wieża babel poznasz wszystkie Czy w jakimś usłyszysz coś istotnego Poznasz jeden dobrze w odcieniach bieli szarości Wszystkich kolorach I czerni Nie będziesz bardziej mądry Niż gdybyś był głuchy i niemy Na koniec najbardziej lubisz słuchać bajek Choć czy przedtem było inaczej
    4 punkty
  17. zgniłe liście w kątach miasta pod mdłym niebem strzępy dachów a pomiędzy tłum wyrasta - pod krawatem stado ptaków drogą ich ulice szare celem - każdy róg kolejny w labiryncie gonią marę drepcząc sennie krokiem chwiejnym ich interes w chleba kęsie tańczą w betonowym zrębie myślą jednak nie o sensie bo to przecież są gołębie 4 XII 2022
    3 punkty
  18. w wielkim domu takim bez plam na podłodze mieszka on zszarzały zmięty jak bilet w kieszeni płatni zamiatacze podłóg wchodzą tu bez pukania mieszający w garnkach również są i przyjaciele nie od wielkiego dzwonu a od serca tylko że dużo trudniej im wejść i przekonać bo tu nie czas na uczucia opór narasta w miarę szarzenia logikę wyparła aktywność dziurawego mózgu "pomóc?" fala zimnych argumentów zalała dom "on opustoszeje już pojutrze rozumiesz?" chyba zrozumiał
    3 punkty
  19. Pewien miłośnik szachów z Miami, po kilku partiach w barze Pod Lwami, na reprymendę krótką: "Jak zwykle czuć cię wódką! bąknął: "A miałoby czuć szachami?"
    3 punkty
  20. Wiośnie za maj i kwitnące sady latu za świerszcze i mosty tęczowe Jesieni za wrzosy i babie lato zimie za biel i piękną wigilię A wam moi mili za to że wszystkim zawsze wierni byliście
    3 punkty
  21. rozgadana przeszłość wciąż snuje wspomnienia jedne ciągle bolą inne znowu nużą a milcząca przyszłość pachnie tajemnicą czasami złowrogo jak cisza przed burzą
    3 punkty
  22. Przyroda zasypia patrzę przez okno na gołe gałęzie drzew są takie smutne bezbronne spoglądają na mnie swoją nagością nie wyglądają teraz pięknie siedzą na nich nieliczne ptaki baraszkują jak dzieci nikt nie przejmuje się tajemnicą piękna jaką natura ukryła w tych brzydkich szarych gałęziach na wiosnę obudzą się ze snu i znowu będą nas czarowały swoją zielenią swoim urokiem oczekujemy często cudów i my i wszystko wokół jest wielkim cudem 12.22 andrew
    3 punkty
  23. Budzą mnie tysiące spadających liści, zamglonym oddechem zasnuwam okna zapisując na nich infantylne wiersze. Na szczęście do rana znikną, spłyną wraz z bladym słońcem przepowiadającym szare deszcze. Na dni czterdzieści, mimo to nie zbuduję arki zbyt zajęty nocnym łączeniem słów w siebie niepewne wersy. Ostatecznie nagie szkielety drzew zastygną ścięte pierwszym śniegiem, a ten przejaskrawi i wyostrzy wszystkie skłębione myśli.
    3 punkty
  24. Nastroje napięte od proroctw i przysłów Lecz próżno wywietrzyć stąd zapach ozonu W salonie profetów i trzech defetystów Tężeje powietrze dziurawe od gromów By losu dokonać - doczesność zawierzyć Atlasie! Na barkach w przypływie nadziei Podźwignij z parteru ich głodne wersety Dręczące Ponurych chimery Profety Porzucił nieboskłon, by przejrzeć się w słowach Zobaczył, że nazbyt wczepione w podłogę Przyziemnych nie sposób uwikłać w niebiosa I on nie podołał Dach spadł im na głowę
    2 punkty
  25. bezkompromisowi wojownicy o prawdę bezbronni choć biegle posługujący się najostrzejszą bronią o niewyobrażalnej mocy niewyobrażalnym zasięgu która wzbudza strach gniew nienawiść zemstę SŁOWA a ci którzy się nimi posługują nierzadko tracą wolność lub życie *** niepodważalność wzbudza gniew rezunów - krwawi alfabet ___ 15 listopada obchodzimy Dzień Uwięzionego Pisarza * To święto zainicjowane zostało przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Pisarzy (PEN) i obchodzą je Dziennikarze i Pisarze, aby przybliżyć pracę tej grupy zawodowej oraz to z czym muszą się zmagać. Za swoje artykuły lub książki są torturowani, więzieni a nawet w brutalny sposób mordowani z całymi rodzinami. W Polsce również.
    2 punkty
  26. Pamiętna to była wprowadzka Już wtedy na stałe zgarbione Ramiona sterane, (w kartonie Urządził się człowiek na lata) Naniosłaś odcieni do wnętrza Powietrze krążyło w komnatach Krew w żyłach, uczyłaś się wpadać W ramiona otwarte na przestrzał Pamiętaj, wychodząc ukradkiem Uprzątnij powszedni ołtarzyk Zużyte baterie i garnek (Obłazi emalią i parzy) Brudnawą ceratę w renety Na wylot wytartą od łokci Odbiornik w dwóch miejscach pęknięty Wciąż rzęzi szeptanki staroci Po latach już całkiem zaśniedział Pstrokaty bibelot - makatka Na włosku ostatnim się waha Przeżytek, najwyższy czas zerwać
    2 punkty
  27. A ile mi dasz? Połowę? Po trosze? Lub określ do miejsca czy dwóch, po przecinku. No dobra, nieważne, wrażenie odnoszę, że nie ma wygranych w tym pojedynku. Choć nie ma wygranych, to uszczknę może, tak sama dla siebie, niemało-niedużo i spytam też: po co brać udział w tym sporze, bo spory, jak spory - miłości nie służą. Ja chętnie, w gratisie też coś dołożę: ten bonus od siebie - a niech - na zachętę. I znowu pytanie: czy warto, czy dobrze jest dawać czy brać, czy zniknąć w zamęcie?
    2 punkty
  28. Leżę na łóżku, gdzie mam chwilę wytchnienia Myślę o tym, czego nie zrobiłem Czasem nie miałem odwagi Czasem się wstydziłem Ale sam wiesz, że marzenia Przychodzą powoli, a uciekają szybko Kolejna zima, którą lepiej przespać Chciałbym wstać, ale nie mogę przestać Bez wyrzutów sumienia Wyrzucam wspomnienia Które przypominają mi Że powinienem być gdzie indziej Teraz widzę jak wiele straciłem Miałem wszystko, lecz się zagubiłem Tęsknię za dawnym sobą Któremu zawdzięczam tyle Po latach zauważamy Dokąd prowadzą nasze ścieżki Wtedy bywa już za późno na zmiany Bo każdy z nas leży spróchniały.
    2 punkty
  29. Pan moim światłem Pan moim światłem i zbawieniem moim kogo miałbym się lękać... przed kim czuć trwogę Ps.27 żyjemy w miarę wygodnie i spokojnie tego chce dla nas także Bóg cieszy Go nasze szczęście i chce nam w nim towarzyszyć nie jest nam z nim często po drodze może dlatego gubimy radość życia ulegamy pokusie łatwego korzystania z otrzymanych darów wykorzystujemy niewłaściwie nie tylko przyrodę ale i bliźnich i sprawia nam to radość czy powinno czy tak mamy rozumieć słowa Jezusa,, nie lękajcie się,, żyć bez bojaźni Bożej spróbujmy sobie na to odpowiedzieć 11.22 andrew Niedziela, dzień Pański
    2 punkty
  30. nasz paskowany latawiec wirował nad krzywym podwórkiem atakował pestkami z wiśni pozycje wroga ocean pływał w kałuży ; pochłaniał nowe ofiary przerażonych dżdżownic i żołnierzyków z kiepskiego plastyku kupowanych w kiosku gdzie siedziała wąsata wydra przebrana za kreta nad naszym stołem w pokoju wygraliśmy dwie wojny z Niemcami radio trzeszczało szumem supernowej z ziemniaka na agrafce a ruski oficer pozdrawiał wciąż satelity na placu zabaw sporo było tych poranków jak na ciebie i mnie i kredowe motyle buszujący w zbożu na skraju miasta dostał od nas złotówkę na pół litra Żytniej ; ostry świat był ciągle daleko ubrany w poduszki ze złymi tygrysami i pięć przystanków na gapę jeszcze nie było podszewki domu, ptaków i różowego nieba przez trawnik przebiegł pies z nogą listonosza a może dozorcy nie lubiliśmy obydwu wtedy powiedziałaś że będziesz mnie kochać zawsze i pojechałaś do Kołobrzegu a ja uwierzyłem latawiec nie chciał lecieć ; nie było wiatru tego dnia
    2 punkty
  31. Widzę przez okno, jak się przedziera, Z gracją mijając suchych traw wyspy, Wśród morza błota czarna bandera, By - nim tu dotrze - buty nie wyschły. Jeszcze w podeszwie ukryje kamyk, Z czubków błysk zetrze, by się zarzekać, Że ma po starszym bracie te glany. Parzę dwie mocne kawy - i czekam. Kiedy za progiem się rozsznuruje, Z pąsem na twarzy przyjdzie jej patrzeć Jak moja czułość plan demaskuje - Na zdartą piętę przykleję plaster.
    2 punkty
  32. @sowa Miło mi, że zajrzałeś:). Dzięki za komentarz: trafiony - zatopiony! :) Tu - zamiast socjalu - prywatna "obsługa". I cóż z tego: pieniądze jeszcze są, a mózgu już brak. Wydźwięk kryminalny - dobre! :) Ale to nie kryminał. Do niektórych trzeba mówić prostym językiem i obrazowo. Wtedy jest szansa, że załapie. I dlatego... może jednak śmierć nie przyjdzie pojutrze :) Po Twoim komentarzu zmieniłam tytuł!
    2 punkty
  33. @kwintesencja @Leszczym super, że zajrzeliście i zostawiliście parę słów
    2 punkty
  34. Osaczonym w kołowrotku czasu kart omszałe zwoje wióry niespodzianek panoszy się licho przepoczwarza w monstrum i mackami sięga najdalszych zakątków a tam życie czeka podporą spokoju natura jest właśnie gdy wolna od wichrów błogi stan zasiewa żeby tak można każdą cząstkę ciszy roztasować dłońmi nieprzychylnym brzegom grudzień, 2022 Marcin Szymański - dziękuję za inspirację
    2 punkty
  35. właśnie teraz nie dostrzegasz nowych gwiazdek wraz z nadzieją ozdabiają ci firmament czegoś uczą pokazując co jest ważne nim pielgrzymkę nam zakończą słowem amen pozdrawiam
    2 punkty
  36. domyślam się, że chodzi o przeniesienie się do domostw z innych czasów a nie tylko o zwykłą wycieczkę, zafascynowało mnie to, zdarza mi się w czasie długiej podróży, kiedy mijam zupełnie obce mi regiony Polski i obce domy wyobrażać sobie jak wyglądają w środku i jak wspaniale byłoby je wszystkie odwiedzić i chłonąć niepowtarzalną atmosferę, ale cóż, nie jestem włamywaczem... pozdrawiam serdecznie :)
    2 punkty
  37. @Rolek Nie ma za co:) W darze limeryk: Narzeka pewien jeż z Limanowej, że ma dwa bóle co trują głowę. Jeden to nasza drużyna. Druga zaś bólu przyczyna, to miłość do szczotki ryżowej.
    2 punkty
  38. ~~ Emeryt Felek z kopalni Wujek dziś - przy Barbórce - hucznie świętuje. Na stołach szynki, kiełbasy; gorzałki spore zapasy - tej nie zabraknie. Sam destyluje .. I ja tam byłem - jadłem i piłem; to wszystko piszę z .. ożartym ryłem!! ~~
    2 punkty
  39. Poeta może płonąć nad wierszem, lub patrzeć w pustą kartkę na stole. Umilknąć nagle, wtopić się w przestrzeń, lub rozpiąć swoje skrzydła... sokole (?) Poeta może mieć szczupłe dłonie, i wypalone do cna już wnętrze; natchnione oczy, kosmyk na czole, na wierszowisku ronić swe wiersze. Poetą ciągle targa stary walc, choć nie jest dzisiaj już w dobrym tonie. W dłoni ma pióro, w sercu fortepian, ach... wieczorami w poezji tonie. - 2012-
    2 punkty
  40. Podoba mi się obrazowa interpretacja czasu, a tamten świat? Jest odbiciem naszych kłamstw. 😊
    2 punkty
  41. Jaką byś ścieżkę nie wybrał i tak byś się znalazł gdzie jesteś, to jest pocieszające:)
    2 punkty
  42. Uśmiechnij się Do żarcia nic już trzeci dzień, zabrakło ci pieniędzy, W skarpecie dziura, mokry but, ty żyjesz w skrajnej nędzy, A mimo że ci w oczy piach, nie chowasz swojej gęby, Beztroski rechot ślesz pod wiatr, spróchniałe szczerzysz zęby. Bo obojętnie jaki los i jak cię życie łupie, Ty zawsze z tego w głos się śmiej i miej to wszystko w dupie. Pod wiatr, pod prąd, na skos i wspak do przodu maszerujesz. Nie patrzysz w bok, nie patrzysz w tył i dobrze z tym się czujesz, I źle niekiedy tylko jest, a gorzej rzadko bywa. Hej! Wiwat czas, ten który masz, choć jego wciąż ubywa. Bo obojętnie jaki los i jak cię życie łupie, Ty zawsze z tego w głos się śmiej i miej to wszystko w dupie. Aż przyjdzie kiedyś moment ten, gdy śmierci kosa wściekła Podrzuci w górę, szarpnie w dół, do drzwi poniesie piekła. Ty z biesem raźnie pójdziesz w tan, zakręcisz się z nim w koło, Zaśpiewasz własną piosnkę mu i będzie wam wesoło. Bo obojętnie jaki los i jak cię życie łupie, Ty zawsze z tego w głos się śmiej i miej to wszystko w dupie. Marek Thomanek 14.08.2022
    1 punkt
  43. Nie ma co przesadzać z tą prawdomównością :)
    1 punkt
  44. kolory tracą swoje jestestwo a ludzie pewność umykam do pokoju zapalam światło w sztucznym łatwiej niż w czarnym czekać na jasność
    1 punkt
  45. Cudowne zmysły, Wzrok dostrzega twe piękno, Choć nieuchwytne
    1 punkt
  46. W niewielkim lesie, w małej norce, obok niedużego świerka, mieszkała Zielona Myszka. Ktoś może zapytać: „Dlaczego zielona”? Już odpowiadam: nie wiadomo. Po prostu tak było i bęc. Owa barwa nie martwiła ją nic a nic. Przeciwnie, cieszyła, gdyż dzięki temu, mogła się niepostrzeżenie skradać, prawie niewidoczna wśród trawy i różnych opadniętych liści. Byłaby całkiem miłym zwierzątkiem, do rany bolesnej przyłóż, gdyby nie paskudna wada, którą pielęgnowała w serduszku: lubiła dokuczać innym mieszkańcom lasu. Kiedyś, w księżycową jasną noc, wyszedł ze swojej norki: Dżdżowniczy Wiedźm, z czerwonymi rogami na czubku i z żółtymi ślepiami, usytuowanymi w szarej, pomarszczonej twarzy. Kiwając pionowo ciałem na przyrośniętym kopycie, odwiedził Zieloną Myszkę, po czym zaczął ją namawiać do różnych figlarnych niecności, które by mogła ofiarować innym. A ona, zamiast przegonić kusiciela na cztery strony polanki, zaczęła niezwłocznie czynić to, do czego długaśny obleśny dupek, przymilnie zachęcał. Na początku psotnej działalności, wszystko wyglądało bardzo niewinnie. Żadnemu zwierzątku tak naprawdę nie zaszkodziła. Dlatego razu pewnego, pisnęła sama do siebie: a co mi szkodzi podokuczać bardziej. A juści – przytaknęło szare flaczysko, zacierając z uciechy dłonie, których nigdy nie miał. Wszelkie nowe psikusy, sprawiały Myszce coraz więcej niebywałej radości. Z każdym dniem, były bardziej wredne i męczące, a wielu niewielkich mieszkańców lasu, popłakało się nawet. Niektóre zwierzaczki próbowały ją powstrzymać, ale ona im więcej dokuczała, tym większą siłę zyskiwała do dalszych działań, nakręcając spiralę podłych czynów. Tym bardziej, że dzięki temu, była na świeczniku i chociaż bardzo zardzewiałym, to jednak. A Dżdżowniczy Wiedźm patrzył na to wszystko brudnożółtymi oczkami, tuptając wesoło kopytkiem o runo. Razu pewnego, gdy zadowolona Zielonka wróciła do swojej norki, spostrzegła w kąciku: tyci białą chusteczkę. Zrazu nie zauważyła, że coś pod nią było. A było. Niewielkiego. Chociaż niby taka odważna, to jakoś nie chciała spojrzeć, co tam sobie jest. I bardzo dobrze. To znaczy: dla niej. Po każdej wyrządzonej krzywdzie, zakryta rzecz się powiększyła. Nawet zaczęła podejrzewać, co to może być, lecz nadal nie miała odwagi odsłonić, by zajrzeć. W końcu tajemniczy podarunek tak wyrósł, że już nie miała wątpliwości, na co zdziwiona patrzy. A patrzyła na okulary, prześlicznie przyozdobione białymi piórkami. Nie namyślając się długo, założyła natychmiast na swój wąsiasty nosek. Od tego czasu nie miała łatwego życia. Oj nie miała! Okularów nie można było zdjąć, czymkolwiek zasłonić, a co gorsza, nie potrafiła zamknąć oczu, w ustanowionym przez okulary, przedziale czasowym. Musiała patrzeć i już. Co prawda tylko od godziny: szóstej po południu, przez sześć godzin i sześć sekund (w tym czasie najbardziej dokuczała wszystkim wokół), ale to i tak było dla niej, kolokwialnie mówiąc, męczące. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że najpierw ją to rajcowało, że hej! Ale dzień w dzień te same obrazy? Oszaleć można! W końcu było tego za wiele. O wiele za wiele. Wprost nie do zniesienia. Lecz cóż mogła poradzić? Nic! Jak już wspomniałem, nawet oczu w tym czasie, nie dała rady zamknąć lub czymkolwiek okularów zasłonić. Codziennie od wspomnianej godziny, musiała oglądać siebie, jak krzywdzi inne zwierzątka. Mimo wszystko, to jeszcze nie było dla niej – z wiadomych względów – aż takie nielubiane. Po prostu fajne powtórki. Ponadto z nią, w pierwszoplanowej roli. I dodatkowo, bez reklam. O wiele bardziej ją dołował fakt, iż widziała dalsze skutki swoich uczynków. Ciąg zdarzeń, które rozpoczęła. Wiele wylanych łez i trudnych do wyleczenia ran. Dostrzegała to wszystko, czego nie była tak naprawdę świadoma, lub nie chciała być. Dokuczała wytrwale, ale co się działo później i jakie były tego konsekwencje, to już nie było jej broszką. Teraz czuła to samo co oni, gdy ich krzywdziła. Nawet ciało bolało w tych samych miejscach. A jeszcze bardziej umysł. Docierało do niej, jaka była wstrętna oraz ile zła wyrządziła. Odczuwała owe podłe uczynki na sobie. Wróciły do niej jak bumerang, w zupełnie innym, szerszym świetle, z podwojoną siłą, raniąc ją tak samo, jak ona raniła. Zatem powzięła postanowienie, by za wszelką cenę naprawić zło, którego stała się przyczyną. Błagać o przebaczenie. O dziwo, nie miała z tym większego problemu. Jedni ją wyrzucali na zbitą mordkę, inni ową mordkę dotkliwie pobili, lecz ona tylko stała i nie miała nic przeciwko. Byli też i tacy, co od łapki przebaczyli. Będąc nadal silną i zawziętą, biegała wiele razy do tych, co w ogóle nie chcieli jej widzieć i wciąż wyrażała skruchę. Pytała też, jak może naprawić wszelkie krzywdy z jej powodu zaistniałe. Niestety, niektórych już nie można było naprawić. Stały się na zawsze rozbitym kryształem. Pomimo tego wszyscy poszkodowani, doceniali dobre chęci. Nawet niektórzy pochwalili ładne okulary, mówiąc: – No, no, no! Co za oksy! Ja nie mogę! Pożyczysz na trochę? – Jak zdejmiesz z mego nosa, to z miłą chęcią oddam – odpowiadała rezolutnie. I tak Zielona Myszka nadal musiała oglądać te wszystkie obrazy… ale teraz trwały krócej. Początek jak zwykle o: szóstej, ale widziała je: sześć godzin i pięć sekund, a nie sześć. I tak każdego następnego dnia, długość transmisji była krótsza o jedną sekundę więcej, a nawet co dwa dni, o dwie. W końcu, pewnego słonecznego popołudnia, mogła okulary zdjąć. Momentalnie stały się bardziej piękniejsze. Odetchnęła z ulgą. Owinęła białą chusteczką i poprzez delikatność lnu, roztrzaskała zawartość, na drobne kawałeczki, tak samo ciężko sapiąc, jak ciężki był kamień, którym dokonała... ...zemsty. W tym samym czasie, usłyszała za sobą, cichy szelest. Spojrzała za siebie. Dżdżowniczy Wiedźm falował ciało na kopytku. Żółte ślepia, obserwowały ją intensywnie. — Dobrze zrobiłaś, niszcząc te wstrętne okulary. Pomyśl, ile musiałaś przez nie wycierpieć, aż tyle godzin dziennie, oglądając te głupawe zwierzaczki, rodem z filmów klasy: b. Ech, tfu, co ja mówię. Z. Zielona Myszka podjęła decyzję, jeszcze mocniej ściskając w łapce, zimny kamień.
    1 punkt
  47. Dziękuję Ci za komentarz Przeprowadzka, to świetna okazja do pozbycia się nadmiaru (również do pogubienia ważnych dokumentów, których zgubić się nie powinno) Traktowanie w ten sposób ludzi, to już temat innego kalibru Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  48. @Nata_Kruk Z massmediami masz całkowitą rację, jak słyszę o "chrześcijańskich korzeniach Europy" mózg robi mi salto potrójne ;-)))
    1 punkt
  49. @Michał78 Brakuje tu Ciebie.
    1 punkt
  50. THE LONELY SAIL SAMOTNY ŻAGIEL Żródlo: https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2018/09/29/zagiel-michail-lermontow/ On September 2, 1832, in a letter addressed to Maria Lopukhina, Lermontov sent the text of the poem, which he wrote on the veranda of the Monplaisir Palace in Peterhof near St. Petersburg, on the seashore. It was his famous "The Sail", the work by a seventeen-year-old poet. 2 września 1832 r. w liście skierowanym do Marii Łopuchiny Lermontow przesłał tekst wiersza, który napisał na werandzie pałacu Monplaisir w Peterhofie pod Sankt Petersburgiem, nad brzegiem morza. To był jego słynny "Żagiel", dzieło siedemnastoletniego poety. By Mikhail Yurievich Lermontov THE LONELY SAIL There shows up white a sail so lonely In fog of azure of the sea. What does it seek in a land foreign? What did it leave in its home sweet? The waves heave, and the strong wind blows. The mast bends squeaking aboard ship. Woe! It doesn't seek for a good fortune, And not from a good fortune flees. Beneath there lightens a blue torrent. O`er it a sun ray shines as gold. But riotous, it strives for seastorms, As if there's calmness in the storms. <1832> (Trans. by Andrew Alexandre Owie) In 1848, Alexander Varlamov composed his wonderful music to the words of the poem, and it became a famous romance too. The most outstanding performer of the romance poem was the operatic singer Sergey Lemeshev. W 1848 roku Aleksandr Warłamov skomponował swoją wspaniałą muzykę do słów wiersza, który stał się również słynnym romansem. Najwybitniejszym wykonawcą tego romansu wierszu był śpiewak operowy Siergiej Lemieszew. In 1936 Valentin Katayev published the famous book which title repeats the first line of the Lermontov's poem. There are numerous direct references to the poem in Kataev's story; the final lines of both works coincide verbatim. W 1936 roku Walentyn Katajew opublikował słynną książkę, której tytuł powtarza pierwszą linijkę wiersza Lermontowa. W historii Katajewa jest wiele bezpośrednich odniesień do wiersza; ostatnie wersety obu dzieł pokrywają się dosłownie. In the second half of the 20th c., the motif of the Lermontov's poem appeared in one of the Ostap Bender's songs ("The lonely sail") in the TV Series "The Twelve Chairs" from the iconic novel by Ilf and Petrov. By the way, the very idea of the novel was offered the authors by Valentin Katayev. W drugiej połowie XX wieku motyw wiersza Lermontowa pojawił się w jednej z piosenek Ostapa Bendera ("Samotny żagiel") w serialu telewizyjnym "Dwanaście krzeseł" opartym na kultowej powieści Ilfa i Pietrowa. Nawiasem mówiąc, sam pomysł powieści zaproponował autorom Walentin Katajew. *** Przez Michaiła Lermontowa ŻAGIEL Bieli się żagiel samotny We mgle błękitnego morza!.. Czego szuka w odległym kraju? Co wrzucił do swojej ojczyzny? Grają fale - gwiżdże wiatr, A maszt ugina się i chowa... Niestety! on nie szuka szczęścia I nie od szczęścia biegnie! Pod nim strumień jaśniejszego błękitu, Nad nim złoty promień słońca... A on, zbuntowany, prosi o burzę, Jakby w burzach panował spokój! *** Samotny żagiel na przestworzu Bieleje wśród błękitu fal. Co wypatruje on na morzu? Czemu od stron swych pędzi w dal? Wiatr świszcze, w górę pną się fale I skrzypią reje, maszt się gnie, A on nie szuka szczęścia wcale I nie od szczęścia w oddal mknie. Pod nim świetlista wody grzywa, Nad nim złocisty promień zórz A on, zuchwały, burzy wzywa, Jak gdyby spokój był wśród burz... Żrodło: https://poezja.org/wz/Michail_Lermontow/1690/Zagiel *** Samotny żagiel w niebios toni Bieleje na błękicie fal. Skąd płynie? dokąd? za czym goni; Ku jakim brzegom biegnie w dal? Wrą fale, wicher oszalały Ze skrzypem czoło masztu gnie... I nie od szczęścia żagiel biały Ucieka, nie ku szczęściu mknie ! Świetlisty pod nim szlak się pali, Słoneczny z niebios pada pył; On burzy wzywa z mglistej dali, Jak gdyby w burzach spokój był. (Tłum. Tadeusz Szepniewski) Mikhail Lermontov's poem "The Sail" read in Polish by Natalya Monakhova, a member of the Yaroslavl regional public cultural and educational organization "Polish House" and a reader of the Lermontov Central Library in Yaroslavl, as a part of the International Poetry Project "Lermontov Without Borders" in 2016. Music: "Secret Garden". Wiersz Michaiła Lermontowa "Żagiel" czytany po polsku przez Natalię Monachową, członkinię jarosławskiej regionalnej publicznej organizacji kulturalno-oświatowej "Dom Polski" oraz czytelniczkę Centralnej Biblioteki im. Lermontowa w Jarosławiu w ramach Międzynarodowego Projektu Poetyckiego "Lermontow" bez granic" w 2016 r. Muzyka: "Secret Garden". *** Bieli się żagiel samotny w dali Pośród błękitnej morskiej mgły!.. Czego on szuka śród cudzych krain? Co on zostawił w kraju swym?.. Słychać świst wichru — burzą się fale, Maszt ciągle skrzypi, reja się gnie... Ach! Szczęścia on nie szuka wcale, I nie od szczęścia uciec on chce! Pod nim wytryska lazuru wzgórze, Nad nim słonecznych promieni pył... A on, zuchwały, przyzywa burzę, Tak jakby w burzach pokój był! (Tłum. Antoaneta Rai) Żródło: https://lyricstranslate.com/ru/translator/panacea *** Na morzu sinem biały, Samotny żagiel błyska, I czegóż w dali śmiały On szuka, kraj swój ciska? Gra fala i wiatr wieje, Łódź buja i maszt gnie się; Czy rzucić chce nadzieje, Lub ona jego niesie? Nad nim się strop lazurzy, Nad nim blask słońca świeci, A żagiel pragnie burzy; Czyż burza pokój wznieci? (Tłum. Stanisław Budziński, 1886)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...