Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie drgnie żaden muskuł twarzy 1. Bo się z nim nie konwertowałem deklarując religii niechęć a nawet otwartą wrogość 2. Bo dziewczyna do której zapałał uczuciem zamiast w nim wolała zakochać się we mnie 3. Bo się nie broniłem kiedy wpadł w pijaną furię i roztłukiwał mi gębę na kotlet 4. Bo myślał że się wykoleję i stoczę a zamiast tego wiedzie mi się lepiej 5. Bo podałem mu rękę kiedy stracił grunt pod nogami i czuł się zobowiązany 6. Bo disco feta nocą na parkingach obok budy z kurą z różna były bardziej pociągające 7. Bo próbowałem odwieść od porzucenia rodziny dla wątpliwej miłostki z internetów 8. Bo byłem głupkowato wesoły nie wiedząc że właśnie rozpoczął żałobę po kocie Tyle zostało z tak zwanych przyjaciół
    6 punktów
  2. -Mistrzu, wiem, że rozbójnik, alem zakochana. -Ta słabość przez niejedną została poznana, nie ma na to lekarstwa, musi minąć sama.
    2 punkty
  3. Szkarłatne roniłem wam krople cierpienia Pan teraz patrzy boleje współczuje I los waszego plemienia odmienia Gdy gwoździe z Mych kości Józef wyjmuje
    2 punkty
  4. Marzyła dziewczyna w Nysie, o chłopcu innym niż Rysiek. "Choć Parys (ten z Troi), co nieco nabroił - Parysa chcę, więc pa Rysie!"
    2 punkty
  5. Nocami jak ślepiec uczę się Braille'a z poematów na Twej skórze spisanych by rankami czytać wspomnienia i wróżby z odcisku biodra w pościeli ziębnącym
    2 punkty
  6. "Pokora to wielka lekcja rezygnacji! (...)" ... Kiedy dzwonek?
    2 punkty
  7. Tlące się grudniem zmysły ... rozpalone pozornie zimnym ogniem naszej noworocznej separacji Rozejm ponad Austerlitz ... I mimo .... CIEBIE chcę, aby cała nie-ludzkość dostała w odwecie piękno przewiązane wstążką lub kordonkiem ... Kłujesz, ogol się. Hibiskusowa galaretka do kąpieli Skąd, wcale się nie czepiam! Dbam jedynie o zewnętrze. Wnętrze jest już odpowiednio "zadbane": puste. (Możesz wypełnić także i nieobowiązkowe pola.) Zadzwonić po barbera? ("Rozlałaś mojego Salvatore! Mojego Calabrese!") (Zawsze myślałam, że to malarz, ale fakt - nie wiedzieliśmy go w MoMA.) To stenograf nocy z dyplomatą. Jesteśmy dorośli i mamy parę chwil do stracenia I ani chwili, żeby tego żałować. Zwłaszcza, że placówką jest interregnum wygłodniałych skór i skneblowanych myśli. ... Szczęścia nie mam i w kartach i w miłości. Zamiast psa, mam innego milusińskiego czworonoga: lisa. Dyplomata łamie protokół: "jesteś kurą czy... kurwą domową?!" Policzek. "Podać ci korektor czy róż?" Podaj mi fiolet najlepiej. Nie jestem przedmiotem. Nie jestem też człowiekiem. Bywam - własnym bożkiem, na którego nawet ten "właściwy" Bóg już przestał zwracać uwagę. ("Niech sobie skupuje balsamy, ciągnie druta przygodnym młodzieńcom, niech siorbie chińszczyznę w komunalnych suterenach, niech się w końcu zapije - byle tylko czymś wytrawnym, powyżej pięćdziesięciu złotych.") Fejsbuk, świeżutkie zdjęcie koleżanki z podstawówki - grudzień, czerwona sukienka i rajska wyspa, basen wypełniony ponczem, piranie i molinezje - łaszą się zgodnie, skracają dystans - stoper na totalnym last minute. Gapię się w to i tonę. Co można robić w takim miejscu?! Chyba niewiele, dlatego tak mało osób na takich wyspach bywa. Ha! Wreszcie udał mi się jakiś żart! Kłamę każdym oddechem. Że jutro będzie lepsze i że to będzie obejmować także i mnie - mimo barczystych pleców i braku czasu na jakiekolwiek "jutro" Wymazuję z pamięci, cokolwiek zaburza mi rytm obojętności. Jest już "jutro." Mam o jakieś pięćdziesiąt lat więcej i błąkam się po nieznanym mieście z zalaminowaną kartką na której znajduje się jedynie moje imię i nazwisko. Nocne ulice są kompletnie puste - podziwiam masywne gzymsy, mięsiste fikusy w oknach, biel firanek i pozamykane teatry. Zastanawiam się, czy za patrzenie na te koronkowe krucyfiksy za każdym z mijanych okien trzeba płacić ... Jak dobrze, że mnie tu znalazłeś .... Boże!
    2 punkty
  8. nie potrafię jak inni myśleć szybko i zwięźle pomimo badawczej precyzji nie trafiam myślą w sedno odwracam sens prostych wyrażeń i nie pojmuję dlaczego najprostsze rozwiązania są właściwe miewam pozbawione impulsów zaćmienia w sytuacjach na wskroś logicznych nie jestem w żaden sposób wybitna nie wiem nawet czy moje IQ mieści się w normalnym rozkładzie wierzę tylko że może gdzieś poza ciałem poczeka na mnie boska mądrość która nie odrzuci moich ułomności i wchłonie mnie w siebie ofiarowując oświecenie
    1 punkt
  9. Idzie luty szykuj nerwy na rosyjskie buty Ukraina pod nóż dyplomacja ani rusz Nie pójdę spać spokojnie gdy sąsiad jest na wojnie Poeto ostrz swoje pióro walki nie myl z konfiturą Będą strzelać i mordować ranić niszczyć eskalować ...
    1 punkt
  10. zgłaszam protest jak to jest wszystko wiesz?! szczęście, euforia, pragnienie włożone dziś w krzyk, brak i zagubienie... tak bardzo Tobą się cieszę kocham przecież tak teraz chcę nie zapomniałem nie zapomniałaś
    1 punkt
  11. -Mistrzu, co o przysiędze w urzędzie nam powiesz? -Oświadczasz, że uczynisz wszystko, lecz w tym słowie wiele jest dla jednego, mniej dla drugiej strony, więc nic ono nie znaczy, zwrot nieokreślony, bo kto o wszystkim mówi, nie mówi wszystkiego, zatem brać nie należy poważnie takiego.
    1 punkt
  12. -Mistrzu, czy miłość ma być bezinteresowna? -Tak wielu mówi ale to zabawa słowna, bo kto pannę miłuje, ma w tym swój interes, a jeżeli go nie ma, wart dla niej niewiele.
    1 punkt
  13. Gdyby miłość dała się opowiedzieć już ktoś głosem lektora tłumaczyłby ją słuchaczom Widownia byłaby pełna W którymś rzędzie krzeseł siedzieliby oboje Co innego każdemu zapadłoby w pamięć jemu słowa jej cisza On pamiętałby pewnie że występ był długi Ona że wzruszenie było czuć na sali Zbyt różni zbyt odlegli nieszczególnie młodzi Nikt by nie zauważył że w tych samych momentach śmiali się i w tych samych patrzyli sobie w oczy Po drodze do domu jak zwykle kłóciliby się o szczegóły
    1 punkt
  14. Kocham cię I chce się W tobie zatracić Za twoją miłość Wszystko oddać I słono zapłacić Bo ważna jesteś Tylko ty I w dolinie Twoje wyschnięte łzy Kocham cię I chce się W tobie zatracić Bo przecież Ty wiesz Twojej miłości Nie chcę stracić Bo ważna jesteś Tylko ty I w dolinie Twoje słone łzy
    1 punkt
  15. @dot. Mam nadzieję, że to członek honorowy!!!!
    1 punkt
  16. A MA HALOGENY DEJANIR IRINA? JEDYNEGO LAHA MA. NO, NA HOLU U LOHAN ON. A MIZERIA? HOMOLOGU, LUGOL. O, MOHAIR. E, ZIMA.
    1 punkt
  17. @jan_komułzykant Miewa się doły nietwórcze. Ciebie też zapraszam do odwiedzin i komentarzy. Pozdrawiam. PS. Jak na wyborach - każdy głos się liczy:)
    1 punkt
  18. C - innego pana kabarety na zakupach; cap ukazany.Te, raba kanapo - gen nic.
    1 punkt
  19. Człowiek Neandertalski nie zniknął z Ziemi. Ludzie Neandertalscy opanowali, skolonizowali Australię eksterminując Sapiens i żyją tam tworząc własne państwo. Zwą się Nea. Jak do tego doszło? Otóż w ich historii zaistniała rewolucja poznawcza jak u Homo Sapiens tylko 50 tys. lat później czyli około 20 tys. lat temu. Zaszło to w ostatnim momencie dla Nea, gdyż Sapiens prawie całkowicie ich wytrzebili. Po tym jak ich mózgi zostały samoczynnie genetycznie zmodyfikowane, Nea potrafili się skutecznie bronić przed Sapiens. W północnej Europie w czasach greckiej a później rzymskiej supremacji posiadali dość mocne enklawy. Niektórzy asymilowali się z Sapiens ale wiązało się to ze zgodą na zniewolenie i całkowite wyrzeczenie się swojej odrębności. Potrafili budować prymitywne, ufortyfikowane grody. Bronili swoich twierdz ale byli systematycznie wypierani przez Sapiens. W XV i XVI w., prawie całkowicie zostali wytępieni w Europie. Nea nie zamieszkiwali poza Europą więc znowu znaleźli się na krawędzi całkowitej zagłady. I wtedy zaczęli gromadzić się na wschodnich, słabo zaludnionych terenach Rzeczypospolitej, próbując stworzyć pierwsze swoje państwo. W XVII Nea nie sprostali rosnącej potędze Rzeczypospolitej oraz zaborczości Moskwy, zdecydowali się na Exodus. Przy pomocy polskiej magnaterii i króla Polski zorganizowali ewakuację całej populacji do Australii, tworząc tam właściwie zamknięte państwo. W czasach obecnych Nea próbują dokonać ekspansji na resztę świata i poszukują przestrzeni życiowej. Jednym z głównych kierunków są żądania zadośćuczynienia za utracone tereny w Rzeczypospolitej.
    1 punkt
  20. @Marek.zak1 Ja dopiero z operą zaczynam flirtować. Jest film o Trumanie Capote sprzed kilkunastu lat (bardzo dobra obsada) "Infamous" - "Bez skrupułów" naprawdę dobry i warty polecenia. Ps. Jack i Bobby to byli zwykli chłopcy do bicia przy Onassisie i S. Niarchosie. Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  21. Sam środek Bożego Narodzenia ... Opłatkiem dzielę się - z życiem. Powietrze uwodzi wczesnym marcem, ale takim bez śmierci, bez wyblakłych od szarości chmur Nasza mydlana bajka dziś - nie pęka: jest jak fajansowy unikat w tajemniczym skansenie Pośród obrazów i świec, kredensów i słojów z miodem, stołowych zastaw i fikusów - tracimy czas Z oczu. Jest gdzieś za zakrętem A na ścianach - Maryje i Papieże Bóg - też nam błogosławi. Znajdujemy szczyt tej góry, na której ciało nie traci ducha, a wręcz przeciwnie: znajduje go. I to we właściwym miejscu. Wiara nie powinna zabraniać dobrej miłości, bo śmierć i tak jej nie przepuści. Ciasna brama. I nawet diabeł nie ma klucza. Wejdź we mnie. Bóg śpiewa. I tylko świat za oknem przerywa nam swoją ciszą. Zaciągnij story. Niech coś poczytają.
    1 punkt
  22. srebrna mrugawica gwiazd lśni jak rosa na bzach w maju to wiosna radosna nadciąga i słowiki śpiewają na haju jeszcze dwa kroki i stanę na czerwonych piaskach Marsa dwa logarytmy i trzy całki przypominają mi o porachunkach mafii ludzie... idźcie przez zboże we wsi Moskal stoi!
    1 punkt
  23. Powoli przestaje już wierzyć, Że mogłabym się do niego zbliżyć. I ilekroć powiem, ze już tego nie powtórzę, Zawszę będę czuła jego dotyk na mej skórze. Mimo, że tylko w snach jego ręka na mej talii, A te marzenia o nim są w wielkiej oddali, Cień nadziei w moim sercu zakwita, Gdy poranek po marzeniach nowy mnie wita. Choć pozornie tylko w me lico całuje powoli, To serce i tak kołacze i swawoli. A gdy dotyk jego dłoni na mym ciele "czuję", To moje zmysły mówią mi, że chyba wariuję! Myślę o Tobie o wieczornej porze, Myślę, kiedy rano tez otworze oczy. Ale mimo, że nie widziałam Cię już lat wiele, Zawsze o Tobie myślę, mój przepiękny aniele.
    1 punkt
  24. nie ma pustych chwil w każdej jakaś myśl nie ma zbędnych słów każde coś warte nie ma słabych dni są tylko ich cienie nie ma że coś boli jest niewiadoma nie ma miłości bez uczucia to jej brama nie ma że coś dokucza to tylko niedola nie ma kłamstw to poczucie winy nie ma uśmiechów które milczą nie ma wiedzy która wie więcej niż sprzeczności że to coś to jest to nie ma człowieka który się boi są tylko momenty w które nie wierzy
    1 punkt
  25. Super, nie mam ich tak wiele, więc każdy się liczy:)
    1 punkt
  26. O, HALO - WYMYTO KORYTO; KOTY ROK O TY... MY, WOLA, HO! EWO, I NAGIETEKOM SMOK? - TE, I GANI OWE. MAM; O, TAKĄ MĄKA, TO MAM.
    1 punkt
  27. GÓR WARTA, WARTA I WIEC; WATA, LATAWCE I WIATR. A WARTA W RÓG? TU MY; ZAWADA, I STRUKTURA TA RUT? KURT SIADA W AZYMUT. O TY, MY, WARTA - FART, A WYMYTO?
    1 punkt
  28. @Doomed Nie znoszę tej piosenki Woźniaka, jak i innych poetyckich polskich, ale Mötorhead to Mötorhead!! Faktycznie bardzo podobne. Też zauważyłem. Dzięki za to, pozdrawiam ?
    1 punkt
  29. JAKI Z DOŁU WABI BAWOŁU DZIK? AJ! SALSA, MAS LAS. O, TALK. OBAWA BOLKA TO? ANO I BOR ZA LASAMI - MASALA ZROBIONA?
    1 punkt
  30. A TO NUMER! O, MA AMOR EMU. NOTA? - A BALE I NOTABLE? - ELBA TO NIE LABA. A NATA: NUMERKI I KREM U NATANA.
    1 punkt
  31. REM? UNIKAT; PILA FAN ISO NURT, A I WIATR UNOSI NA FALI PTAKI - NUMER! I KAT PŁATA; LOTKI, KTO LATAŁ? - PTAKI!
    1 punkt
  32. w noc zimnego wiatru czytasz mnie w martwym wierszu zasypiają obłaskawione wilki tęsknoty samotności na mięśniach krtani drżenia złotych dźwięków łaszą mokre pocałunki odurza parująca skóra zniewolona ciepłem ramion rozsypuję w liżącym ogniu wilgotne włosy kocham się tobą zapomnieć nie ma dna
    1 punkt
  33. Z całym szacunkiem. Chyba powinno być "jak ty do pachnącej choinki"
    1 punkt
  34. Tak, w tych bezrefleksyjnych czasach szybko-dużo-teraz przydałaby się chwila, by zatrzymać się i zajrzeć w siebie, ale co kiedy tylu od wewnątrz wyściela plastik..
    1 punkt
  35. I ma tę Prot, sapał. Memła pastor pętami. A tę pędrak. Okala żal, a kokardę pęta.
    1 punkt
  36. Mentalny drive-thru... Ach, te wszystkie zefiry, werandy, plusz na kandelabrze, gadające krowy! Magia każdej chwili - daj jej żyć tak, aby mogła przetrwać! Nie sięgam pamięcią do mgnienia oka, kryjącego się za krzewem głodu, obarczonego zbyt niewieloma perspektywami, brakiem przestrzeni tam, gdzie jej zbyt dużo ... Dziś wszystkie miasta świata zamykają się na klucz. My, rzekomi ludzie, jesteśmy dżumą, od której uciekają - stojąc w miejscu. Jutro mogę nie wstać z łóżka żadną nogą ... Chociaż nie umiem chodzić na rękach. Dość dobrze pamiętam siebie, choć nie pamiętam życia. Kupiłam solidne sitko do przesiewania pamięci Naprawdę porządne. I co pozostało? Około 1 roku życia i jem marchewkę z groszkiem! Słodziasty bobas! Z klepsydrą zamiast grzechotki! Dziś - zostało mi jedynie żeberko ... bez kości. Przestali grzać. Kaloryfer się obraził, na deser - chrupę sople. Adamie, powołaj nas na świat! (Oj, chyba pękło terrarium, coś słyszę: albo grzechotka to, albo grzechotnik - posprzątam po wierszu już, albo przed kolejnym) Uczcimy to w knajpie 'Lockdown' - obżarci poobijanymi renetami i zaksztuszeni wolnością Konfrontacja wyjdzie bez płacenia napiwku i tylnymi drzwiami - po co nam "ten świat," skoro mamy się gdzie schować? (...) Czego tu szukasz?
    1 punkt
  37. Ania, poetka, mieszkanka Kęt, miała w necie wielu forum friends, których oznaczała FF. Mężowi wzburzyła się krew, kiedy to odkrył, zwietrzył podstęp.
    1 punkt
  38. @Pan Ropuch Cieszę się, że Cię nie zawiodła. Ja też przeczytałem na raz. Pamiętasz ostatnie słowa Onassisa do przyjaciela? "Ale była jazda? Jako fan opery mam jednak żal, że niszczył Marię Callas. Pozdrawiam
    1 punkt
  39. Zgadzam się, jest niewesoło. Wydawałoby się, że ludzkość się uczy, ale jednak idzie to jak po ruskiej grudzie. Dla mnie wybór jest prosty - nie dać się zabić szaleńcom.
    1 punkt
  40. * Osunęła się odurzona i upadła na ziemię, mdlejąc z wyczerpania. W największym skupieniu wyłowiła ślepą twarzą promień, uwięziony niegdyś w rubinie jego pierścienia. Teraz odbity i uwolniony dotarł do niej, przez dzielącą ich warstwę mokrej gleby. - Wraca... - wyszeptały jej półmartwe usta. - Obyś miała rację - syknął strażnik.- Zabierzcie ciało - dodał po chwili. Podczas nowiu księżyca roszono wywarem z żywokostu i stokrotnika ziemię nad miejscem jego pochówku. Tacy nie umierają, trwają cichym snem, krzepną im jedynie ciała, a myśli nie wyślizgują się na wszystkie strony, jak za życia. Granica odpoczynku jest jasna i ostra, ale stamtąd, gdzie teraz przebywa, ktoś próbuje go wyrwać, wyciągnąć z głuchego zakątka i... ożywić. Ostatnie czasy są bardzo niebezpieczne, niebo zsunęło się tak nisko, że na zachodzie pozostał jedynie seledynowy przesmyk. Mrok zawsze kroczy przed śmiercią i taki los powoli naznacza jego braci i współplemieńców. Zebrani pod czarnym niebem, chyląc siwsze z siwych głów, jednogłośnie wskazali: - Trzeba wskrzesić Jaruę! Tysiące szeptuch gładziło ziemię, błagając o wydanie wodza. Tysiące oddechów ogrzewało ją i na ciele Jaruy, z pełni na pełnię, zaczęły pojawiać się nieliczne kropelki potu. Cień świadomości błądził po jego umyśle, a jedyne wspomnienia to walka, ogień, pożoga i wojna za wojną, dalej rany, krew i ból. Oby nigdy nie musiał już podnosić broni, czuć bólu źle zabliźnionych ran, ukrywać myśli i walczyć w nierówych, znojnych bitwach. Jednak rytualne wskrzeszenie zaczęło budzić Przeznaczonego i umysł wspomnieniami sięgnął już dziewczyny. ,,Ragna", odbijało teraz echo jego myśli, złote włosy, których zapach czuje nawet teraz, niebieskie oczy w gniewie turkusowe: jego jedyne niebo. Ragna, dzieliło ich wszystko, nie tylko setki obrotów kół nieboskłonu, bo prawie dzieckiem przy nim była, ale odległość Przeznaczonych, przeciwne urodzenia. Cały świat drżał przed nim, a on mężczyzna, chociaż nigdy tego nie przyznał nawet przed sobą, drżał przed nią.
    1 punkt
  41. <1> A było to tak: Brat ciężko zachorował i śmierć w źrenicach przeglądać się zaczęła. Wtedy Zuzia, siostra jego – chcąc nie chcąc – do Zbawiennej Wróżki pobiegła, co mieszkała tam, gdzie dziewczynka – złorzecząc na przeszkody – w te pędy pospieszyła. A poprosiwszy o specyfik uzdrawiający, tegoż otrzymała. Jednak w drodze powrotnej, napadnięta przez inną siostrę została – innego chorego brata – która to, specyfik niosącej ukradła, by wziąć. Za niedługo brata Zuzi z tego świata kosa wycięła, a obcy brat wyzdrowiał, gdyż uchylić się mógł. Po krótkim czasie, matka Zuzi z tęsknoty za synem, zachorowała, a sprawy ten sam obrót sprawczy, przyjęły. Zuzia napadnięta przez inną córkę innej matki została... Też za niedługo, matka Zuzi umarła, a inna matka żyć nadal mogła. Za miesiąc ojciec Zuzi, z tęsknoty za żoną i synem, zachorował. Wypadki tak jak zwykle, tradycyjny finał miały. Tamten wyzdrowiał, a ojciec Zuzi, zszedł. Po kolejnym miesiącu, dziadek, z tęsknoty za córką, zięciem i wnukiem, rzecz jasna zachorował, a wszystko znany ciąg zdarzeń przyjęło. Aż kiedyś wreszcie, było inaczej i babcia Zuzi wyzdrowiała. Wtedy uradowana dziewczynka, do Wróżki kolejny już raz pobiegła, ale tym razem po to, żeby jej za uzdrowienie ukochanej babci podziękować i pozostałych bliźnich. Nie licząc obcej babci. Jej wnuczka się przewróciła i zwichnęła nogę. Lecz po miesiącu, babcie Zuzi ludożercy zabrali i maleńkie kawałki za jej żywota wycinali, by się mięso nie psuło, gdyż wyszło na jaw, iż na wszelkie dolegliwości śmiertelne, owe ciało przydatne było, lecz w rozkładzie takich możliwości nie miało. Rezolutna dziewczynka, sama na świecie zostawszy, wśród kanibali zamieszkać postanowiła. Oni to, z wdzięczności za babcie i specyficzne wnuczki zachowanie, pokochali ją i kontent byli. Lecz kiedy z babci, same kości zostały i wszelkie inne części, do spożycia niezdatne, gdyż bez cech uzdrawiających w sobie, to wszyscy prawie pomarli, lecz jeszcze trochę, dychać dychali. Oprócz adoptowanej. Jakoś mniej pomarła, gdyż niezłomna do żywego była i z tej to przyczyny, żwawo po ratunek czym prędzej pobiegła, albowiem samotną jak palec, nie zostać postanowiła. Wróżka jednak w tym samym czasie, wywarem na nieśmiertelność, przełyk definitywnie zachłysnęła, ze skutkiem. <2> Brudne ubranie nasączone oparami przeszłości, okrywa żywe ciało. Siedzi oparte o graffiti na elewacji. Wielu przechodniów wrzuca kasę do czapki. Możliwe, że za uczciwość, albowiem na tekturce widnieją słowa: „Zbieram na piwo. Jasne.” Po niedługim czasie żebrał na więcej procent. Powiedział też: –– Dziewczynko, jaką masz ładną sukienkę. Przywołuje uśmiech na pyzatej buzi. Słyszy: –– Mamo. Ten pan pochwalił moją spódniczkę. Siedzący wstaje, by iść. Kupuje. Wypija. Kroczy niestabilnie blisko dłużyzny, gdzie rządzą samochody. * Dziecko się wyrywa. Biegnie. Chwiejny pan niechcący pada. Przewraca berbecia. Dzięki temu, ów płacze, leżąc na trawniku. Sprawca nie rozumie słów matki, zatrzymanego. Jest za bardzo pijany.
    1 punkt
  42. @joanna53 Ja już się nie zastanawiam czy będzie? tylko kiedy?! Pachnie mi, że już w lutym np. podczas Zimowych Igrzysk w Pekinie kiedy świat na moment odwróci swoją uwagę. Niestety polski rząd będzie musiał nie tylko zapewnić Ukrainę o swoim wsparciu jako sąsiada i potępić ze stałą stanowczością Rosję, ale również skoncentrować się na umocnieniu przesmyku suwalskiego plus zamknąć albo ekstymalnie uszczelnić granice z Rosją by nie pozwolić "zielonym ludzikom" na przechodzenie itp. itd. Nie pamiętam kiedy miałem tak zszargane nerwy, nie mieści mi się to w głowie. A bierne Niemcy, nie widzące nic w tym złego Węgry, Bułgaria, Chorwacja, Serbia, Słowenia sprawiają, że mam odruch wymiotny. Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  43. Nadzorca siedzi na dachu przynależnego podwyższenia. Bacznie i z coraz większą uwagą, obserwuje ogrodzone otoczenie. Jego skrupulatność w wypełnianiu obowiązków, przynosi efekty, albowiem zauważa i słyszy, następujące nieprawidłowości: Świnka→nie chrumka, tylko gdacze. Kaczka→nie kwacze, tylko miauczy. Kogucik↔nie pieje, tylko muczy. Na domiar złego, koza nie beczy, tylko szczeka. To przeważa szalę zboczonych zachowań. Podejmuję racjonalną decyzję w zaistniałej sytuacji. Zeskakuje z wieżyczki widokowej. Po chwili, niespiesznie i dokładnie, podgryza gardła wszystkim zwierzątkom, co go do takich zachowań skłoniły. Tak samo spokojnie, wraca na miejsce przeznaczenia, świadomy dobrze spełnionego obowiązku. Gdyż: Świnka nie gdacze. Kaczka nie miauczy. Kogucik nie muczy. A zboczona do cna koza, nie szczeka. Wszystko wróciło do normalności. Jest tak jak powinno być, w określonych warunkach. Podwórkowy ład. Zatem rozmyśla zadowolony. Na pewno otrzyma pochwałę. A może nawet nagrodę od swego pracodawcy.
    1 punkt
  44. Po szczepieniu, Krzysztof z Młyna Krupskiego zauważył, że ma dużo większego. Oskarżył Pfizera, że coś mu doskwiera, lecz jego Kasia cieszyła się z tego.
    1 punkt
  45. Otacza mnie powietrze ciężkie od szeptu, od lamentów ciszy. Podążam pustym korytarzem, lecz pełnym pomarańczowego słońca, co kładzie się na drewnianej klepce przekrzywionymi prostokątami okien… Zamknięte na głucho drzwi, uchylone, otwarte na oścież… W półmroku pokoi ― milczenie przedmiotów, okrytych zakurzoną folią kamiennych rzeźb, popiersi, porzuconych w nieładzie młotków, dłut... Przemieszczam się w czasie, poprzez pokłady przeszłych epok… Pod stopami chrzęst rozbitego szkła, gruz, jakieś poplątane, ciągnące się donikąd kable, porzucona sterta zakurzonych książek, czasopism, zapisanych, wyrwanych z zeszytu pustych zakratkowanych kartek… Natykam się, co chwila na jakieś niewiadomego przeznaczenia sprzęty, promieniujące martwotą tranzystory, wzmacniacze, potłuczone stroboskopowe lampy, ciemno-sine kineskopy telewizorów z odbijającą się w nich zniekształconą, przemykającą sylwetką. Zachodzą mnie od tyłu jakieś widma o zamazanych, nieustalonych rysach twarzy, jakaś forma życia. Przychodzą znikąd, przechodzą i nikną w pomroce dziejów. Przechodzą z przeszłości w przyszłość, manifestując swoje istnienie rozmytym w teraźniejszości blaskiem. I znowu przychodzą, jakby nowe, a wciąż te same, tylko widziane pod innym kątem, pod innym nachyleniem ziemi… W smugach światła płyną powoli mikroskopijne drobinki, które wirują, mienią się i lśnią, dopóki nie wchłonie ich swoją nikłą grawitacją cienista plama, czając się za ścianą, filarem, glinianą donicą po kwiatach, poręczą schodów… Jestem tu i gdzie indziej. Przybywam znikąd, zanurzając się w niepamięci, w piskliwym szumie nostalgii, zagubionych ech, w promieniowaniu kosmosu. Odpadająca ze ścian farba tworzy surrealistyczne wzory, niby jakieś znajome twarze, jednak niepodobne do niczego i całkowicie obce albo stające się znienacka widzianymi pierwszy raz obrysami kontynentów, wysp, archipelagów odległych, kosmicznych planet… Wnikam w unicestwienie, coraz bardziej się rozpadam na miliardy iskier, pojąc się rozkoszą swojej własnej śmierci. Tak, wiem. Zmierzch podnieca obłąkanych, kusi i wchłania w swoje skłębione odmęty szaleństwa, w nikły zapach pleśni, wilgoci… Zimno mi… (Wlodzimierz Zastawniak, 2022-01-24)
    1 punkt
  46. Miłość na stojąco w wodzie się zaleca, kiedy skąpy kostium pożądanie wznieca. On wtedy podpływa, niby ją ratuje, i wtedy jej ciało ze swoim splątuje. Woda tajemnice obojga ukrywa i nikt wtedy nie wie, jak to się odbywa.
    1 punkt
  47. -Mistrzu, rozum i miłość, gdy nie idą w parze, które z nich ważniejsze i w jakim wymiarze? - Miłość gdy bez rozumu udać się nie może, lecz rozum bez miłości boleść duszy zmoże.
    1 punkt
  48. W życiu łatwo nie bywa, wszyscy o tym wiemy, a kiedy już przychodzą bywa jeszcze trudniej, gdy także między nami było przecież różnie, jednakże paszport w przyszłość ma wysoką cenę. Jest praca i problemy z czasem coraz większe, i wydatki, na które trzeba zapracować, zbyt krótka na to wszystko wydaje się doba i wyznania o szczęściu nie zawsze najszczersze. Teraz, gdy są już duże, i gdy nie są z nami, czujemy dumę, gdy w nich cząstkę nas widzimy a wtedy nie ma sensu banalne pytanie, czy jest coś ważniejszego od naszej rodziny i to co zrobiliśmy, czy czemuś służyło? Kiedy na nie patrzymy, wiemy, warto było.
    1 punkt
  49. Onej Jan do gza: A... zgodna jeno? Eliot... E, ty Natan? O, jonatany te po ile?
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...