Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.12.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Klasycznie Posiądę teraźniejszość jeszcze dziś na własność; Tę chwilę, co nie umie swej przyszłości dotrwać. Gdy chwyci mnie za rękę nigdy jej nie oddam, By wewnątrz jednej dłoni druga mogła zasnąć. Przystroję twe pragnienia swoją wyobraźnią I zmienię nagie płótno w ukwiecony obraz Byś pełnią świadomości snów dotykać mogła; Jak kwiatów, których płatki nigdy nie wyblakną. Znajdziemy małą wyspę na krawędzi czasu, Szczęśliwi rozbitkowie, zmysłów cichy szelest; Spotkają się spojrzenia obu naszych światów By kwitnąć nieskończenie już na jednym ciele. A teraz zamknij oczy, nie mów nic od razu, Lecz zanim je otworzysz, pozwól mieć nadzieję. ---
    5 punktów
  2. Wszystko to, co piękne mam poniżej pasa zacznę, więc od dołu, czyli od obcasa. Nad obcasem stopa, chociaż w bucie skryta lecz pielęgnowana i codziennie myta. O kostkach dwa słowa równo ułożone a nad nimi łydki z lekka owłosione. Zgrabne dwa kolana umięśnione uda nad udami pępek a pod pępkiem nuda. Nic się tam nie dzieje a więc szkoda słowa tym bardziej, że postać to filigranowa. Dajmy, więc mu spokój niechaj dynda sobie na lewo i prawo, czyli w strony obie.
    3 punkty
  3. W Nałęczowie L e c ą resztki starej farby… — gasną z ł o t e kandelabry… Tu, w pałacu, mieszka zjawa. — nie każdemu się o b j a w i a… Czasem… zza przymkniętych powiek widzi zjawę — p i ę k n y człowiek… ................................................... On — uchwyci ruch zewnętrza drgnięcie czasu, ruch powietrza… W nozdrzach j a k b y… ozon? róża? — tylko tchnienie — Tak — to Ona — w obchód rusza… Widzi Jego — On Ją widzi... On się lęka — Ona — wstydzi… Piękno c i a ł a przeminęło… Duch przepiękny — B o s k i e dzieło — Ona nie wie… On to widzi? On się lęka — Ona — wstydzi… ................................................... L e c ą resztki starej farby… — gasną z ł o t e kandelabry… Po pałacu, p ł y n i e zjawa — nie każdemu się objawia… Czasem… zza przymkniętych powiek widzi zjawę — p i ę k n y człowiek…
    3 punkty
  4. Miłość na stojąco w wodzie się zaleca, kiedy skąpy kostium pożądanie wznieca. On wtedy podpływa, niby ją ratuje, i wtedy jej ciało ze swoim splątuje. Woda tajemnice obojga ukrywa i nikt wtedy nie wie, jak to się odbywa.
    2 punkty
  5. łapie fruwające po duszy słowa układa w wersy coraz piękniejsze rytm lekko zgrzyta pulsuje głowa delete – od nowa w końcu jest lepiej tańczą litery koniec imprezy oczy zamglone autor wstawiony już nic zmienia – stan upojenia pisanie wierszy jak wódki picie tylko że kaca nie ma o świcie
    2 punkty
  6. Przyszłam odcisnąć ślad w którym mogłoby się przejrzeć niebo Dziwiłam się niewyraźnym nocom i wyraźnym dniom Przyszłam kiedy ląd jak stary żółw wynurzył się ze słonej wody i odżył Przyszłam po trawie i mchu depcząc drobnymi stopami nasiona drzew i gwiazdy zatopione w kałamarzu nieba I zobaczyłam rybę wyrzuconą na niewinny piach a nad nią mewę z cieniem jak brzytwa Zobaczyłam stado baranków i owiec a nad nimi pasterza gotowego na wszystko co się wydarzyło w miejscu w którym się zatrzymałam ułożył się początek wzoru
    2 punkty
  7. (Z cyklu: Określenia) *** Z każdym moim krokiem ― rzecz się nowa odsłania… ― ostre kontury przedmiotów… Jeszcze przed chwilą ― kryły się w półmroku paprocie, wystające z ziemi korzenie… Roznosi się zapach żywicy i owoców, mających w sobie ― słodycz miazgi, bądź cierpką kwasotę… … … migot słońca zapala się ― w liściach… … dotyka leśnego runa… Wszystko paruje po niedawnym deszczu ― od gorących ― oddechów lata… Spróchniały konar rozpada się w rowie, leżąc tak od dziesięcioleci. … trzmiel pobrzmiewa basem w drobnej samosiejce wyrosłej obok… W głębokim niebie ptaki ― ćwiczą swoje gardła, nie żałując treli i gwizdów… Coś szeleści, terkocze i stuka… … szepczą do moich uszu owady… (Włodzimierz Zastawniak, 2016-02-24) *** Komorebi (jap.) – promienie słoneczne przedzierające się przez liście drzew
    2 punkty
  8. dziś byliśmy tu pierwszy raz pierwszy raz spadł śnieg zapachniało zimą lubię kolorowe rękawiczki zapach drzew i ten magiczny las czasem sarny ranią błogą ciszę po drugiej stronie wiatru kołysze się nagie miasto pusty pociąg kończy bieg w tłumie morsów samotność rozdaje karty dama pik puszcza oczko za oknem worek zamrożonych snów i sople niespełnionych marzeń
    2 punkty
  9. zostało po tobie kilka suchych kropel sumienia kilka zatrzaśniętych na wieki powiek zostało po tobie pół twarzy której nie uzupełni żadne światło żadna predestynacja co połknęła haczyk zostało po tobie paręnaście niedokończonych kroków na poboczu serc dwanaście gwałtownych wdechów aby ukoić milczenie proszę zanim cię dogonię zgaś czarną świecę u wezgłowia mojego łóżka a zapal cień by drażnił twój czas czas jest zbyt dumny aby usiłować dogonić wieczność pozostało mi po tobie parę smutnych skarpetek jak zwykle nie do pary kilka zbyt prędko spisanych wierszy kilka łez sięgających nieba
    2 punkty
  10. jego drogą życia są myśli one otwierają okna i drzwi pokazują gdzie śpi grzech a gdzie sens dnia i nocy jego drogą życia są myśli nie wstydzi się ich są jego codziennością która wie czego chce jego drogą życia są myśli to one uczą kochać a nie opluwać śmierci i cieni zmęczonych drzew
    2 punkty
  11. Dziwny ten świat, Gdzie bliźni, bliźniemu bluźni. Gdzie miłość i wartości giną, W zaściankach ciemności. Gdzie, gdy wychodzi słońce, Brak uśmiechu nam gości. Oj dziwne, dziwne te dni… Dziwne te twarze, ta prawda, te kłamstwa… Dziwni Ci goście, o ile ktoś gości. Dziwne to słowo, które przeciw słowu Ginie i wpada w nieznane nam drzwi. Oj dziwnie, dziwnie mi….
    2 punkty
  12. Wysoko w górze w granicach raju prawdopodobnie było to w maju siedziałem sobie w jabłoń wpatrzony samotnie, bowiem nie miałem żony. W pewnym momencie zjawił się Adam więc pomyślałem, że go zagadam jak mam postąpić, tak krok po kroku gdy wokół Ewy pełne uroku. W tym czasie innych imion nie znano więc wszystkie Ewy numerowano mi wpadła w oko Ewa trzynasta lecz ta mnie zbyła jak to niewiasta. Co było dalej przemilczeć wolę aż z jedną Ewą przy jednym stole siadłem po sjeście i obcesowo zadałem jedno jedyne słowo. Dziś nie pamiętam, lecz po tym słowie wkrótce zjawili się aniołowie i odtrąbiono wnet zaręczyny siódemki odtąd mojej dziewczyny. Ja miałem numer tuż po Adamie z ręką na sercu, prawda nie kłamie więc byłem drugi a może trzeci z siódemką miałem siedmioro dzieci. lecz protoplastą się nie zostanę milczą kroniki, bo niespisane pytasz, dlaczego nikt nie notował? Analfabetyzm wtedy panował. W chwili obecnej nagle podstępnie grypa dopadła mnie a następnie temperatura mi podskoczyła * lecz mnie nie zmogła, we mnie tkwi siła czego dowodem owe wierszydło leżenie w betach już mi obrzydło a że nie lubię siać żadnych plotek więc napisałem tych kilka zwrotek. * - 38,5 stopnia oczywiście w skali Celcjusza
    2 punkty
  13. yielding starry bed through the warm night on my bike I cruise with a beam
    1 punkt
  14. stworzona na potrzeby wyższych intencji wszystkich zrówna z ziemią lub podzieli ostatecznie na tych nad i pod ludzi rękoma toczone koło historii zatacza raz po raz węższe kręgi pędząc stado do coraz ciaśniejszej pułapki mieląc to co było w to co będzie z tego cyrku nie ma ucieczki jedynie zamknięcie oczu lub bicie pięściami na oślep stwarza złudne pozory wolności od samego początku wkalkulowane w przemyślany plan wielkiego iluzjonisty
    1 punkt
  15. Rozgwieżdżone gwiazdy gnieżdżą się i gwieżdżą Czy są dziełem Tego czy Tamtego o tym Nic nie wiedzą Ponoć chmury gazów ponoć Wszystko można zbadać ponoć Czym są nocne artefakty Brylantem? Nadzieją? Betlejemską czy.. Niewiadomej mierzeją? Nocą Bezchmurną pustą idę drogą Sprzątam tęsknie niebo Sam nie wiem Dlaczego
    1 punkt
  16. Rzut Medalem to takie przyjemnie przewrotne tragicznie patowe…....… że zawsze uczucie ….szykuje się ukrywa się . za rogiem; .nie tak starasz się a ono .tak nagle nigdy nie zjawia się
    1 punkt
  17. CZĘŚĆ VI Ku zachodowi miał się dzień piąty, nadzwyczaj długi, gdy wśród ostatnich słońca mgnień Locke'a zobaczył nagle Fenn przed sobą po raz drugi. Rzekł więc: „Przychodzisz złożyć nam wdzięczności swej wyrazy?” "Tak – lecz poufny cel też mam, dlatego jestem tutaj sam: chcę prosić was o azyl." Zdumiał się Fenn – lecz zanim dał na słowa te odpowiedź, Locke zrzucić ciężar z serca chciał w szczególny sposób, który brzmiał jak skarga, albo spowiedź. "Tak jak mój ojciec i mój brat, zostałem wyszkolony już od najmłodszych swoich lat, jak nakazuje nam nasz świat, do walki i obrony. Oddałem armii się do cna i świetnie władam bronią; bo drzazg jest grad, gdzie rąbią drwa, zatem przewagę zawsze ma, kto szybciej sięga po nią. Tutaj odkryłem nagle świat, co choć wygląda swojsko, nie ma w historii wojen dat, nie wzosi fortec ani krat i nie zna słowa "wojsko". Mierzi mnie teraz bitew kurz i niepotrzebne rany; mam dosyć militarnych burz, nie chcę nikogo ścigać już i nie chcę być ścigany. Altarven wam zapewnia byt bezpieczny, sprawiedliwy, to prawda, a nie żaden mit; tu wstaje dla mnie nowy świt: ja jestem tu... szczęśliwy." Fenn rzekł: "Od kilku znam cię dni; jakkolwiek nie pojmuję twojego świata, wierzaj mi, głos twój w mym wnętrzu mocno brzmi i szczerze ci współczuję. Jednak choć gościliśmy was i chętnie też wspieramy, przedstawicielom obcych ras na osiedlanie się wśród nas njgdy nie zezwalamy." "Pójdę do Rady prosić ją o pomoc więc w tej chwili; członkowie nam przychylni są: cofną ten zakaz, jeśli chcą, lub Rada go uchyli." Rzekł Fenn łagodnie: "Rady głos niczego tu nie zmieni; choć to dla ciebie, widzę, cios, do innych światów – tak chciał los - jesteśmy przeznaczeni." * Zapadła noc. Gdy Irion Tal pokrytą traw kobiercem otulił miękki mroku szal, wracał Locke niosąc w duszy żal - i ze złamanym sercem. * Nazajutrz, kiedy ich już prom wynosił na orbitę, czuł, jakby lat minęło sto - i jakby wydalano go z ojczyzny jak banitę. EPILOG Kapitan Sven, komandor Locke powoli schodzą z promu; zanurzą się w kosmiczny mrok; tysiąc lat świetlnych w jeden rok - i wrócą znów... do domu.
    1 punkt
  18. ktoś zapukał do drzwi więc zapytał kto tam usłyszał to ja zapomnienie wystraszył się jednak otworzył - płakało mówiło mam dość ukrywania się że za dużo widziało bólu i trudnych chwil które nie pomagały ogarnąć nocy i dni ten co otworzył drzwi przytulił zapomnienie mówiąc rozumiem cię proszę wybacz mi
    1 punkt
  19. powiedzieć kocham nic trudnego ale ożywić te słowo to już poważniejszy teatr powiedzieć kocham każdy może ale szczerze przytulić to już przeszkoda powiedzieć kocham - ozdobić to uśmiechem to już inna bajka powiedzieć kocham w tłumie udowodnić swą miłość prawdziwą sztuką
    1 punkt
  20. Cieszę się, że Ci się podobało. :) Skojarzenie z Coleridge'm bardzo mi pochlebia. :) Pomysł na tę historię nosiłam w sobie jakiś czas - aż w pewnym momencie narzuciła mi się z wielką siłą taka właśnie forma. Alternatywą byłoby tylko opowiadanie prozą. Dziękuję i pozdrawiam :)
    1 punkt
  21. CZĘŚĆ IV Spokojnej nocy senny rytm pokrzepił wszystkich; rano pierzchnął gdzieś cień podejrzeń widm, gdy kłam zadając myślom złym śniadanie im podano. Czy umysł natchnął potraw smak, czy nie – dość, że tym razem przez zespolonych myśli szlak stworzyli, jak na dany znak, wygodną mini-bazę. Zdumiał ich własny twórczy stan, lecz wtedy wysłannicy Fenna przez jedną z wielu ścian przyszli przekazać gościom plan: wezwanie do stolicy. "Przyjąć was godnie tutaj chce nasza Wysoka Rada; przez nas więc zaproszenie śle: przybądźcie do jej komnat, gdzie odbędzie się biesiada." Podziękowawszy za ten gest przywdziewa Sven z załogą galowy mundur; przecież jest to reprezentacyjny test zaniedbać go nie mogą. * Siedziba Rady był to gmach przejrzysty, a kunsztowny, jakby go zlecił perski szach ujrzawszy wizję w swoich snach; w harmonii swej czarowny. Z podziwem Sven przekroczył próg olśniony tym splendorem; bacząc, że ma wdzięczności dług, snuł rozważania, jak by mógł spłacić go im z honorem. Sale wypełniał miły gwar licznych przedstawicieli tworzących wiele grup i par, zebranych, bowiem ze wszech miar przybyszów poznać chcieli. Wysokiej Rady Zwierzchnik zszedł po stopniach z podwyższenia: "Przedziwnie los nić waszą przędł, lecz wielką radość dał nam dzień waszego ocalenia. Będziemy gościć was do dnia, kiedy to statek nowy, który wam nasza Rada da, do lotu poza znany świat okaże się gotowy." Sven rzekł: "Prawdziwy jest to cud napotkać we wszechświecie taki wspaniałomyślny lud; na zawsze czynem swym wasz ród w historii zapiszecie." Podczas wymiany ciepłych zdań, wzajemnych uprzejmości, pośród strun niewidzialnych drgań wniesiono moc wykwintnych dań, by podjąć zacnych gości. Svena otoczył wkrótce też wianuszek pięknych kobiet: przemierzył wszechświat wzdłuż i wszerz; teraz w dal patrząc z gmachu wież opowieść snuł o sobie. Lecz chociaż ozdabiały tłum jak egzotyczne kwiaty, rzekł sobie, kiedy poczuł szum, jakby pił wino, albo rum: "Stop! Jestem wszak żonaty." Były też córki Fenna dwie: Taris srebrzystooka i smukła Faeris, której wdzięk przyciągał, jak róż wonnych pęk, wzrok rozmarzony Locke'a. Wszystkich załogi członków wnet urzekła atmosfera; skończył się czas podróżnych diet, rozmów szmer w uszach brzmiał jak flet - kusząca to kwatera. Jedynie Delta (chytry lis) zwyczajem androida stronił od pełnych czar i mis, sporządzał zaś słów wierny spis: bo któż wie, co się przyda? * I tak im upływały dni: jak w baśni lub jak we śnie; lecz Sven miał niespokojne sny; czuł że się w nim obawa tli wraz z ulgą – jednocześnie. Spostrzegł też, że Locke zmienił się: spogląda tkliwie w przestrzeń, jakby myślami błądził gdzieś, a zaś szeroka jego pierś wciąż wznosi się od westchnień.
    1 punkt
  22. CZĘŚĆ II Gdy Sven otworzył oczy znów, krew w żyłach mu krążyła; zerwał się, krzepki, rad i zdrów; czy katastrofa z jego snów nigdy się nie zdarzyła? Wszak serce bije mu jak dzwon, otacza go załoga, okrzyków brzmi radosny ton, jak przy toaście z winnych gron - i wszyscy są na nogach. „Ach, kapitanie,” - mówią mu - „szczęściem, w ostatniej chwili statek z obsadą obcych stu znalazł nas – i umieścił tu: oni nas ocalili!” A wtedy Sven (wiadoma rzecz) gestem wprawnego gracza, którego dłoń zna świetlny miecz szybko do biodra sięgnął, lecz nie znalazł tam miotacza. Znacząco spojrzał nań w mig Locke z głębi swych czarnych źrenic: „Nie przeczę – dla mnie to był szok, ale z ich strony sprytny krok: jesteśmy rozbrojeni.” Na to android Delta wstał: „Kimkolwiek są ci „oni”, czujnik mi właśnie pewność dał, że choć mężczyźni to na schwał, nie noszą znanej broni.” Nagle subtelny światła blask roztopił jakby ściany i wnet ujawnił istot kształt w postaciach męskich, rosłych ciał zmaterializowany. Śmiało wystąpił naprzód ten, co statkiem ich dowodził; włosy miał jasne, niby len i rzekł: „Witajcie! Jestem Fenn, przewodnik gwiezdnej łodzi.” Choć był wyniosły jego wzrost - twarz pełna łagodności; dwa światy obce złączył most, kiedy powiedział do nich wprost: „Niech prawo gościnności odwiecznej służy teraz wam, których to na granicy zabrałem z wraku tu ja sam, by wskazać szlak do naszych bram, wy, cudzogalaktycy. Dlatego też poddano was promieniom Seiq i Qeni, byście przez wyznaczony czas mogli rozumieć dobrze nas i w naszej żyć przestrzeni." Skłaniając głowę na znak czci rzekł Sven: "Nie zmieszczą słowa wdzięczności za wasz dzielny czyn; chcę za wrócone życie mi też czynem podziękować." Rzekł Fenn: "Wystarczy szczerość słów za szczery dar pomocy; zakończliśmy gwiezdny łów, do domu więc dotrzemy znów przed zapadnięciem nocy. A teraz chodźcie stąd na dziób i rozweselcie twarze, bo po upływie wielu dób i szlaku waszych licznych prób nasz cel się wam ukaże." Locke chciał natychmiast ruszyć z nim; Sven chwycił go za przegub: „Nie ufam gładkim słowom tym, nie idź za nimi tak jak w dym, czujności nigdy nie gub.” Lecz sam podejrzeń zgubił trop, po wejściu do kokpitu: gdy zgasł jasnego światła snop wydali okrzyk aż po strop, a był to głos zachwytu. Ujrzeli w blasku czterech słońc dwadzieścia siedem planet widocznych jak na dłoni stąd, świetlistych, jak klejnotów rząd - a wszystkie zamieszkane. "Oto Altarven, 'Jedność Gwiazd', nasz układ macierzysty; jedno z cywilizacji gniazd, świadek wszechświata wszystkich faz, kosmosu klejnot czysty. Dwunasta z planet, Irion Tal, przystanią wam się stanie; ukoi serca puls jej fal nim przyjdzie znów wam ruszyć w dal - za chwilę lądowanie." *
    1 punkt
  23. Poniższy tekst nawiązuje do serii Star Trek. Aby nie naruszać żadnych praw autorskich, imiona / nazwiska trzech członków załogi zostały zmienione. CZĘŚĆ I Kapitan Sven, komandor Locke ruszają znów w nieznane; zanurzą się w kosmiczny mrok: tysiąc lat świetlnych w jeden rok, otchłanie niezbadane. Szybciej od myśli statek mknie, wszechświata dane zbiera; to czarnych dziur złowrogi cień, to białych karłów światło mdłe mija jak błysk lasera. Badają mgławic sieć i tor czasoprzestrzeni krzywizn, nurkując w głąb zdradzieckich nor, spomiędzy asteroid sfor zawsze wychodzą żywi. Aż wreszcie, syci odkryć, chcą powrotny kurs obierać, lecz rozkaz padł w godzinę złą, lub los tak zwiódł ich chytrą grą, że statek jął zamierać. Próżno załoga ile sił gasnący napęd wzmaga; pojazd wypełnia żrący pył, a krew odpływa z bladych żył - i na nic tu odwaga. Lecz nikt nie wierzy, że to kres; wśród międzygwiezdnej ciszy ślą rozpaczliwe S-O-S wstrzymując sznur niemęskich łez, lecz któż ich tam usłyszy? Kapitan, z trudem łapiąc dech, rzekł: „Nim ostatnie tchnienie wydam... oświadczam: to nie pech... ale mój własny błąd i grzech... proszę o wybaczenie...” Zachwiał się, czyjś usłyszał jęk, a w sercu poczuł kłucie jak ostrze noża; lecz nim lęk zdławił mu głos w uścisku szczęk, utracił wszelkie czucie.
    1 punkt
  24. Jest to jakaś całkiem spójna wizja tego przemyślanego planu, który ma jakiś cel. Jako, ze mój umysł tego nie ogarnia, oszczędzam jego moce na inne cele, na przykład, jak przyjemnie spędzić dzień:). Pozdrawiam
    1 punkt
  25. @Leszczym Marzeń nigdy nikt nam nie zabierze. :-)
    1 punkt
  26. @Henryk_Jakowiec Stanąłem przed lustrem w celu porównania: do kostek się zgadza, lecz nogi koślawe, marne, chude, liche nie do opisania. Aż do pępka wszystko całkiem nieciekawe. Odwróciłem lustro, zsunąłem zasłony, siedzę od godziny jakoby w ciemnicy. Od kilku już godzin w domu nie ma żony. Przez Ciebie się, Heńku, nabawię nerwicy. Pozdrawiam:-)))
    1 punkt
  27. nikt nie jest idealny słońce zaszło na czerwono a śmierć cierpi na adhd zaparzę jej melisę może się uspokoi na amen -Jola Skamarska jeszcze jak feniks w powietrze się wzbijesz skacząc z dziewiątego piętra na łeb na szyję wierszem zadziwisz zachwycisz obrazem nie ma takiego numeru- za każdym razem głos w słuchawce mi mówi a ja i tak w to nie wierzę dzwonię do ciebie co tydzień-może odbierzesz jeszcze cię znajdę ty się przede mną nie ukryjesz człowiek to zwierzę stadne żyjesz ? -Feniks-obraz Joli Skamarskiej
    1 punkt
  28. dzisiaj widziałaś barwy końca nocy w źrenicach strychu pod pajęczynami rzęs tańczyły kolorowe cienie zaplątane w muzyce miękkiego kurzu z wyblakłych nutek dzieciństwa w szeptanym blasku świtu przysiadł na niewielkim krzesełku tam martwe wyschnięte z życia muchy zapomniały o fruwaniu a przy biegunie konika myszka z przetrąconym kręgosłupem stalową poprzeczką mety na szubienicy skleconej niezdarnie drobnymi rączkami powieszona lalka z wydłubanym okiem wiszącym na nitce ostatniego spojrzenia włóczkowa pętelka prawie urwała zwieszoną główkę gdzie ze szkarłatnych ust wystaje język narysowany sinym ołówkiem wolałaś malować farbkami lecz często tak bardzo ci brakowało marzeń dziecka na palecie barw
    1 punkt
  29. Dosyć trudne to spostrzeżenie, Jednak moja głowa mi pęka, Nie kusi już mnie jedzenie, I sobie stękam. Zazwyczaj po mnie, To chwalicie ludzi, Nie chcę mówić że to źle, Bo to miłe emocje budzi. Jednak o tych złych to źle mówicie, Nie okazujecie im szacunku, Jednak o czymś nie wiecie, I nie organizujcie za wielkiego buntu. A wiedzcie jedno, Że jak o zmarłych rozmawiamy, To mówmy o nich dobrze, Albo nie rozmawiajmy.
    1 punkt
  30. @BPW ja z tych co w przeważającej części przypadków całkowicie zgadzam się z myślą przewodnią tego wiersza. Niektóre wydrapywanie jakichś niby prawd przed którymi zmarli nie mogą się obronić mierzi mnie doszczętnie. I tylko czasem zadaję sobie w duchu pytanie - co tu się porobiło?
    1 punkt
  31. @lena2_ świetne naprawdę te Twoje wiersze:))
    1 punkt
  32. SAME TO POŁĘ I Z WORA. SSANIE I NAS, SARO, WZIĘŁO. POTEM AS. IZO, WOP? SANIAMI ZIMA I NAS POWOZI. ULE MĄŻ W SANIE - I NAS WOŻĄ, MELU. PUKA. ZASPANEJ A DAJE NA PSA ZAKUP?
    1 punkt
  33. TO MA SSAKA KAS SAM, OT. JAKO MASOWO W OS AMOK, AJ! A NA PSA Z KOZAKA ZAMIEĆ - E... I MA ZAKAZ - 'OK, ZASPANA?
    1 punkt
  34. Tak, bo ja to moja osoba plus moja droga życiowa. Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. kiedyś jak para drzew chroniliśmy tylko gęstwiną liści jesienny wiatr ogołocił odsłaniając ciasno splecione konary na których można się wesprzeć
    1 punkt
  36. na rozwidleniu myśli niepewność mąci wybór drogi przez ogrom możliwości chociaż wiem że tylko ta jedna nie prowadzi donikąd
    1 punkt
  37. Kto mi zabroni czy jest ktoś taki iść za stodołę prosto w buraki. tam też przykucnąć gacie zdjąć z dupy a was zapewnić to nie wygłupy. Przecież nie będę biegł z tym do lasu bo nie doniosę brak na to czasu i nie pomogą żadne stopery a chcę uniknąć wiejskiej afery. Dzieci by potem to wytykały choć same w gacie niedawno srały im było wolno pampers je chronił a mnie by każdy od siebie gonił.
    1 punkt
  38. Depresja pokoloruj swój świat na nowo pogódź się z bratem, mamą, przyjacielem, teściową... zacznij tolerować inne poglądy inną wiarę inne upodobania pokoloruj swój świat na nowo wsiądź na rower, pograj w piłkę idź do kina teatru filharmonii pokoloruj swój świat na nowo Zacznij zbierać znaczki,monety kup sobie nowe ciuchy wypasionego smartfona pokoloruj swój świat na nowo zjedz wreszcie wymarzone frytki popij colą potem czekoladą wyjedź w góry lub na lagunę pokoloruj swój świat na nowo zabierz żonę męża córkę syna… na spacer kup im prezenty pokoloruj swój świat na nowo nie podawaj się tym którzy cię zranili nie doceniają nie rozumieją jesteś jedyny niepowtarzalny duplikatu nie ma 12.2021
    1 punkt
  39. Ty wiesz kim jestem nie muszę się chować za słabym żartem maślanym wzrokiem ty wiesz już wszystko lecz musisz wiedzieć że boje się czasem że nagi się wstydzę rozbierasz mnie nocą a rano zakładam zbiegane buty wytarte rękawy a chciałbym choć raz poczuć się jak ty w lekkiej sukience na wysokich szpilkach
    1 punkt
  40. zrobiło się stromo nic nie wiadomo napiszę wam coś by zabrać głos
    1 punkt
  41. Przełom roku.-Co to znaczy? Kiedy ciągle jestem w pracy. Praca nudna, monotonna, Więc zajoba dostać można. Marzeń mnóstwo mam, bez liku- Rzucić pracę i po krzyku. Gdzieś wyjechać-na Bermudy, Z kimś, kto nie jest nigdy nudny. Wręcz przeciwnie-zajmujący, Z pasją jakąś, życia głodny. Kto pokaże mi że można, Przeżyć życie, cudnie, do dna. Mógłbym zostać ogrodnikiem I zachwycać się goździkiem. Wiersz napisać o motylku, Z przyjaciółmi pójść do cyrku. Cyrk to nie jest głupia sprawa, Tam zazwyczaj trwa zabawa. Lub zakochać się na stałe, Nie na chwilę, lecz na amen. Coś zbudować, co nie runie, Stoi przecież na kolumnie. Tą kolumną będzie drzewo, Z konarami prosto w niebo. Myśli takie na przełomie Krążą czasem mi po głowie. Im ich więcej, tym zabawniej, Monotonia pryska, gaśnie. Ginie gdzieś w oparach nocy, Gdy strzelają race z procy. Gdy alkohol w żyłach krąży, Jestem z wiekiem coraz młodszy.
    1 punkt
  42. (Z cyklu: Określenia) *** Jest tak spokojnie, tylko liście szeleszczą nad nami, niczym spienione fale… Chwieją się od wiatru gałęzie kasztanów. … kwiaty w słońcu, zapach lata, barwne korale ― w przestrzeni łąk… Zsuwa się obłok na skraju nieba… … dotyka ziemi… Słuchamy ― ptasiej ― melodii… Kładziesz głowę na moim torsie, przymykając oczy. … prześlizguje się po trawie jaskrawy prześwit… … migocze. Pomiędzy ― moimi palcami, twoje długie włosy… … twoje wilgotne usta ― przywierają do moich… (Włodzimierz Zastawniak, 2016-03-31) *** Cafuné (por.) – czułe przeczesywanie palcami włosów przez drugą osobę
    1 punkt
  43. Domowopłonne ustronieCzas zatrzymany w CzasieDomopochodne nastrojeSzczęście na razieDomowość zaprzęgniętaByle ją tylko dostroićSzczęśliwość osiągniętaByle Ją tylko Dobawić
    1 punkt
  44. pokażę ci stację kolejową którą pilnują świerszcze wszystkie głuche jak pień nie boją się hałasu pociągów stań na drugiej szynie i podaj rękę nie przewrócimy się możemy tak stać jak dwa tory które na co dzień pytają o dylemat przecięcia prostych równoległych świerszcze jednak coś wiedzą na ten temat dostosowują natężenie cykania do ruchu podróżnych tu semafora na boczny tor nikt nie pilnuje niektórzy nie boją się zostawić bagażu na podkładach i przymarznięcia szyi do mroźnej stali zimą ani oparzeń w gorące lato wtedy cykanie świerszczy zamiera na parę chwil przybite echem stalowych kół czekają na końcowe światło znikające czerwonym punktem w rozgrzanym powietrzu
    1 punkt
  45. z zeszytu wyrywam białą kartkę historii zgniatam rzucam w dal myślę jak ominąć zakręt głowę chłodzi purpurowy deszcz jak rozwinąć skrzydła kiedy wiatru brak jak ze sobą w zgodzie żyć za horyzontem dostrzec cel w głowie jeden takt purpurowy deszcz nie odchodź wiem za dużo było akordów złych zamykam je za sobą klucz wyrzucam niech zabierze go purpurowy deszcz ślady na piasku pozostawione rozmyją się szybciej niż myślisz truskawkowe pola zrosi purpurowy deszcz wszyscy jesteśmy światem jesteśmy dziećmi zwycięzcami a przedstawienie musi trwać nadal
    1 punkt
  46. w mojej głowie rozsiadł się wygodnie Hobbes ale pewnego dnia pojawia się ni stąd ni zowąd Rousseau i bez wstępów napierdala Hobbes’a po głowie sytuacja nabiera tempa panowie walczą do upadłego żaden nie chce ustąpić Hobbes wygląda na to że się długo nie utrzyma mocno krwawi i słania się na nogach ledwo stoi a Rousseau tryumfuje trzeba dzwonić po karetkę niestety nie przyjeżdża bo Covid i tak zostałem mimowolnie szalką Petriego w warunkach symulowanego kryzysu tożsamościowego i zawieszonej umowy społecznej
    1 punkt
  47. @Pi_ :) to humorystyczny tekst. Nasze spory wewnętrzne czy uzewnętrznione w obliczu tego ze i tak jesteśmy pożywką dla mikrobów doprawdy są tragikomiczne. Dzięki za wizytę. Pozdr
    1 punkt
  48. nie jest tak nie jest tak, że gdy zamknę oczy przestaję widzieć ani tak, że gdy oderwę dłoń od twojej skóry przestaję czuć ani też tak, że gdy wychodzę z domu nie pamiętam twojego zapachu nie słyszę głosu, nie pamiętam słów, nie czuję smaku potu na twojej skórze albo woni perfum które nosisz, ani napięcia mięśni gdy się poruszasz nawet jeśli stracę wszystkie swoje zmysły zostaniesz mi w głowie cały ty znam wszystkie zakamarki twojego ciała wniknąłeś mi pod skórę, gdzie się mieszczę ja a teraz jeszcze też ty jednym delikatnym muśnięciem kiedy się dotykam uaktywniam mapę całego ciebie nie jest wcale tak, że będziesz mógł odejść bez śladu -Marcin Wierzba Muchas gracjas* Muchas gracjas przyjacielu tak mi smutno jest bez ciebie tak mi źle słowa więdną jak goździki nocą ścięte rozrzucone beznamiętnie byle gdzie Muchas gracjas przyjacielu mam nadzieję tam gdzie jesteś masz znajomych nawet wielu i nie nudzisz bez nas się Muchas gracjas przyjacielu może kiedyś się spotkamy kto to wie pomilczymy w rajskim barze przy browarze wypalimy paczkę fajek może dwie *wierszyk z dedykacją dla Marcina. Marcin uwielbiał język hiszpański-ja, niestety, znam z hiszpańskiego tylko tyle.
    1 punkt
  49. STAN WYBIÓRCZY W mnogości wszelakiej informacji trudno jest nie przyznać temu racji, bez żenady i konsternacji, że wzrost umysłowej elewacji, może być przyczyną cielesnej degradacji. Gdy umysł wznosi się na szczyty poznania, pozostawia coraz mniej czasu na cielesne zmagania. Następuje tak zwany stan wybiórczy, umysł się rozrasta, a ciało się kurczy. Powyższe słowa zostały napisane na przysłowiowym kolanie, a więc rymowanego czytania życzę wam drodzy panowie i miłe panie.
    1 punkt
  50. Ciekawą pozycję, trudną do oceny, TW, Bej wymyślił we Francji miłośnik higieny. Było to gdy Luwrze nie było łazienek*, lecz odkrył, jak zadbać o czystość panienek, one zaś, w rewanżu, też o niego dbały, cnoty nie traciły, a przyjemność miały. *System kanalizacyjny został w Luwrze zbudowany po powrocie Henryka Walezego z Polski, gdzie spotkał się z takim na Wawelu.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...