Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.10.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie pozwolę ci odejść w moją miłość młodość skąd nie będzie już nigdy powrotu. Znów zostanę - sam na sam ze sobą z odwieczną tęsknotą i ciemną żałobą rozsiewając wśród łez - niepokój. Nie pozwolę ci odejść w moją miłość młodość aż do granic rozpaczy - kochana. Bo czym będę gdy zginie gdy przepadnie twe imię gdy nie będzie już czekał nikt na nas? Nie pozwolę ci odejść w moją miłość młodość w mrok rozwianej na wichrze nadziei. Dziś w gwiazdeczkę cię zmienię w jeszcze jedno westchnienie jeszcze jeden cień smutku - przy ziemi. W nim tętniąca snem na dnie to się wzbijesz - upadniesz to poderwiesz z powrotem do lotu! A ja będę stał - czekał na spojrzenie na śmiech twój z daleka wiedząc że już nie ma powrotów.
    6 punktów
  2. pierwszy przymrozek wbija śrubkę w tylne ciemączko noworodka tabletka lizawka jest karuzela dla ojca zamiast opału na zimę po mocnej wodzie nieobecna matka zbiera siły do uciszenia dziecka poduszką dziś państwo stawia dla starszych jezioro wypłyną spod pękającej kry wiosną spuchniętych białych twarzy nikt nie rozpozna rodzicom na haju odfruwają anioły
    5 punktów
  3. Piżamka na pewno nie była sztruksowa ale tak zapamiętały ją moje stłuczone kolana Babcia wciągała modlitwę przez słomkę - cze nasz - ęć się - stwo twoje - odpuszczamy - I bezgłośne mlaski które prowadziły mnie za ręke na granicę świętości Panie Jezusie spraw żeby słońce Nigdy nie zamieniło się w czerwonego olbrzyma Żeby nawet za miliard lat ludzie mogli żyć jak ja mizeria, pet party, zapach wszystkich świętych Niech będzie dalej trójkątne w rogu kartki I niech nie wydziwia Amen
    5 punktów
  4. -Mistrzu, żona cię kocha, czy ty to rozumiesz? -Miłowania niewiasty rozum nie pojmuje.
    4 punkty
  5. Czy zgasić światło, dusza się głowi, ona wyłączy - już stąpa boso. Choć drzwi zatrzaśniesz przed samym sobą, dla wszędobylskiej to nihil novi. Hades pod pachą klekocze z lekka, na sztorc kosisko jak Kościuszkowiec. Kto mi podskoczy - Swarogu powiedz? Pilnujesz Navii, jak rwąca rzeka. Przybladła trochę, dużo liczenia, akord ostatnio... chcę pomocnika. Tylko że każdy truchła unika, łazisz i węszysz tak od niechcenia. Patrz spowszedniałaś, do nas przywykłaś, już się nie modlą, by cię nie było. Bo przecież wiedzą ile masz imion, zabierasz dusze... moją na przykład? A kiedy przyjdzie śmierci umierać, sprzedam swą kosę na targowisku. Kupią nie kupią - siądę na rżysku, wietrzna byłabym, a jestem wieczna? "Albowiem nie zbawia się człowiek w imię Łado, Jassa, Quia, Nija [oryginalnie: Nia], tylko w imię Jezusa Chrystusa [...] - "Postylla" - Łukasza z Wielkiego Koźmina - 1405 r.
    4 punkty
  6. każdego dnia zwyczajnie po ludzku kochajmy bliskich nie tylko od święta w tle bukietów innym na pokaz tylko o tyle moi mili was mocno proszę o nic więcej
    3 punkty
  7. Drzewa płaszcze zmieniają z zielonych na żółte by niedługo nałożyć znów białe kożuchy ptasie gniazda w konarach świecą ciemną pustką giną za horyzontem ich mieszkańców klucze a pod koniec nocy rozpuszczają włosy pierwsze krople rosy wrzesień wita październik słonecznym uśmiechem wspominając upalne wieczory sierpniowe które jeszcze śpiewają roztańczonym echem piękne ciepłe nuty drugiej pory roku lato jesień zima taki mamy klimat musi wytrzymać
    3 punkty
  8. Piszę Tobie Nie W środku Krzyczę Tak Nikt tego Nie słyszy Prócz Tej Ciszy Tak, tak... Nie zobaczysz Tego Wcale Suchych Łez Wesołego Smutku Radosnej Rozpaczy To wszystko Jest schowane autor wiersza: Atypowa Pani zdjęcie: pexels-todd-trapani-3593865
    2 punkty
  9. martwi nie płaczą dlatego pielęgnuję chwile, żeby nie wysychały oczy wiście widzę zamaszyście szczęście da się namalować także akwarelą martwi nie płaczą więc rycz mała rycz
    2 punkty
  10. Eutanazja Niech tylko włosy z przystrzyżonej brody zamiast jak opiłki magnezu zaczną wyglądać jak garść popiołu w miejsce nieba i horyzontu częstszym widokiem będą stopy i ziemia pod nimi ból przeważy ponad uczucia radosne lub przynajmniej neutralne zacznie wysychać Róg Amona sam pójdę.
    2 punkty
  11. świat kochania mnie nauczył dziś jestem z tego dumny nauczył mnie marzeń dziś są pogodą mych dni świat przede mną otworzył szeroko wszystkie drzwi do prawd i łez świat pokazał mi że warto jest żyć nie bać się pogrzebów to horyzont w nim widzę sens swoich dróg i uśmiechów
    2 punkty
  12. Przedzieram się przez kurz i pajęczyny, pisząc palcem po wytartych okładkach starych ksiąg, popękanych ścianach… Układam słowa, poplątane zdania… Atakuje mnie zewsząd promieniowanie kosmosu… ― gorączkowy szum… Rozpędzone cząsteczki bombardują membrany pulsujących uszu… … wwiercają się do mózgu, wypalając dziury w labiryntach mrocznych korytarzy… Niszczą strukturę DNA ― rozpadającego się monstrum… W kawałku rozbitego lustra ― jedyne oko straszliwie zdeformowanej twarzy… Chrapliwy jęk ― miesza się ― z warkotem… Spomiędzy krzywych, popsutych, olbrzymich zębów ― cieknie cuchnąca ślina… Coś, jakby płacz, przenika martwe przedmioty… Z zakamarków nocy wychodzą widma… Przechodzą obojętnie wśród mgielnych oparów… … nie dotykają ziemi, nie patrzą… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-10-01)
    2 punkty
  13. sześćset dzieci na tydzień tyle samo do spamiętania wszystko razem to betka jednak... w terenowym samochodzie mknę przez bezdroża myśli niepokoić mogą tylko rozwidlenia tam gdzie klifem kończy się ziemia jest już tylko spokojniej rytmiczniej ocean... byle we dwoje na łajbie życia pobujać się - pobujać nie martwić się o szalupę kapok zawiesić na potem wpierw nauczyć się jak godzinami floatować jesień...
    2 punkty
  14. Między niebem, a piekłem Między eterem słów, a lśnieniem łez Między starym drzewem, a jego młodym cieniem Między kołyszącym się światłem, a lepkością mroku Między twardym palcem, a miękkim sklepieniem serca Między słodyczą cierni, a gorzką czerwienią rozpalonych ust Między szczerością drobiazgu, a płochością ogromu Między magią pokusy, a dzikim ogniem pożądania Między drogą do absolutu, a jarzmem czasu Między obsesjami ciała, a czystością duszy Między ciszą codzienności, a wrzawą idei Między tajemnicą, a odwaga pytania Między mną, a Tobą
    2 punkty
  15. Wszystko mnie drażni, wszystko mnie pochłania. Nie umiem na siebie spojrzeć, nie umiem spojrzeć na świat malowany przez Boga. Wkoło problemów setki, a dalej wmawiam sobie, że jestem czysty. Wkoło nadzieja i próba akceptacji, lecz za daleko, by to przygarnąć, by się tym nakarmić. Popadam w paranoję. Uciekam do świata nieistniejącego. Widzę kompletnie nowe twarze i nie ciągnie mnie do życia poprzedniego. Tylko biel, ciemność, czerwień, róż, dosyć smutków, pora odejść, pora ruszyć znów.
    2 punkty
  16. @[email protected] Łąka słów o łące dusz... Kunszt do pozazdroszczenia.
    2 punkty
  17. Uwierzyłem, że słowa są prawdą albo kłamstwem i że nie ma na świecie słów bezdomnych. Uwierzyłem, że więzy łączą a nie dzielą i że każdy ma swoją gwiazdę na niebie. Uwierzyłem, że przeszłość minęła na dobre i że mieszkamy w dniu dzisiejszym. Uwierzyłem, bo mówili mądrzejsi ode mnie, którzy dostrzegali rzeczy odległe zanim zdążyłem się im przyjrzeć. Uwierzyłem w dobro na świecie i przestałem wierzyć w siebie. I tylko w nocy mi szepce Mój stary kot Mruki pocieszenia. Patrzy na mnie swoim mdłym okiem Ogonem poświadcza fakty ostateczne Że nie ma racji innych niż własne I że nie można wierzyć Prawdom niepojętym. Ale co on tam wie, dla niego prawdą jest pełna miska, ciepły kąt i zła mucha.
    2 punkty
  18. Napisałem pierwszy wiersz. Moje niezdarne słowa Znalazły miejsce dla siebie. Moje ociężałe kropki Skakały po wersach. Małe litery Przyjmowały wielki obraz. Sentencje Zamieniały się w zdania. Zdania W nic. Gdzie pisałem człowiek Widniało małpa. I tylko przerwy Pozostały mi wierne. Nie zdradziły znaczenia Nie pojawiły się znikąd. I choć z poczuciem winy Najcięższy i najlżejszy Napisałem pierwszy wiersz.
    2 punkty
  19. Jeszcze chwila zwolniłam tempo w mieszkaniu kadry wczoraj obrastają ciszą wieczorów wdrapują się na każdy sufit kiedy cząstki powietrza udają normalność po kątach przysiadają rocznice a kurz jak nigdy dotąd nie drażni zatrzymał się czas jednej bieżni żadna pora roku nie jest gotowa na gruzowisko które grzęźnie w środku drażni zaprzęgając stosy myśli i jak głusza na szlaku niepewności próbuje oblepiać nawet sny któregoś dnia za linią horyzontów przygotuję błękitne cappuccino wrzesień, 2021
    1 punkt
  20. tylko pies zna całą prawdę o wszystkich nocach i wieczorach nie zostawia się właściciela samego ze smyczą w zębach w środku miasta gdzie rządzą parszywe koty ten patyk przyniosę ci ja i pobiegniemy sprawdzić czy micha znowu pełna sam zrzucisz kolczatkę z mostu, masz racje niebieskooki czworonożni ludzie są pod ochroną pamiętasz gdy biegliśmy przez pole złapać słonce na gorącym uczynku? twój ogon w łanach zbóż powiewał jak zły roger na pirackim statku ty wiesz jak drgają wąsy wroga i swędzą kły nad tętnicami pijaka znów huk wiatru w środku nocy miesza pył ulic z cieniami na domach pomacham ci łapą ze spaceru na drugi koniec tęczy z mokrym nosem między palcami zawyjemy serenadę do markotnych chmur nad kominem a teraz chodźmy już szurnięty księżyc jest wysoko gdzieś czeka na nas puszka po coli parę murków do oszczania
    1 punkt
  21. https://atypowab.blogspot.com/ Zahaczę po drodze o strefę zwątpienia. Uroję sobie moje własne marzenia. Odurzona będę czytać między wierszami, kolejne pęki słów poplątanych. W jazgocie mgły, co metal delikatnie niszczy rdzą, napisze moje imię. Hannah, chichocząc.... I jak to będzie dalej? Śmiesznie, wesoło, nienagannie. Ubrane słowo, co je rozbiera jakaś huśtawki nostalgia, lub zmienności natura, dając prześmiewcze wyrazu szkice na własnych murach. Obcą dłonią rysowanych. Cóż tobie uczyniłam? autor wiersza: Atypowa Pani zdjęcie: pexels-nur-yilmaz-7784599
    1 punkt
  22. Tęskniłem by kochać. Tęskniłem by być kochanym. Zapominałem jak to kochać. Zapomniałem tęsknić. Teraz jestem lżejszy.
    1 punkt
  23. pamięć ubóstwia pić szampana raz po raz stąpa po cienkim lodzie nie ma problemów są tylko warunki sezonowe jesień - mistrzyni wystawia na pokaz sztukę odpuszczania
    1 punkt
  24. piąta ściana za oknem rósł mu więzienny mur pionowo-rdzawą taflą i tylko mur był za oknem pokoju nieba nie było drzewa nie było dachów ani kiełkujacych z nich kominów nawet słońce omijało go tutaj z niesmakiem preferując tę część która sąsiaduje z parkiem trudno dziwić się słońcu za oknem rósł mu więzienny mur wciskał się oknem i był oknem kiedy wdzierał się w cegły pazurem myśli zębami wyrazów malując na nim obrazy: letniej łąki w południe dnia morskich fal targanych sztormem panoramy miasta w rozdygotanym powietrzu ludzi trzymających się za ręce po drugiej stronie ktoś robił to samo.
    1 punkt
  25. Czołem i cześć wszyscy bez wyjątku panowie Młodzieńcy, małolaty i także ci co na głowie Siwe albo wcale włosów już nie mają Maciek i Jerzyk dzisiaj was pozdrawiają Zaliczonych egzaminów i upragnionego dyplomu Powodzenia w pracy czy w kopalni czy to w biurze Miłości i spokoju co dnia w każdym domu Radosnych lat na zasłużonej emeryturze Wasze zdrowie też niech dopisuje wyśmienite Zdrowy być przecież musi dziadek brat czy tata Kosztujcie życia jak najdłużej i z apetytem Serce niech nie dokucza albo inna prostata Niech kochają was małżonki oraz narzeczone Żeby zawsze były dobrą opoką i wierną ostoją A skoro są już te jedyne i przeznaczone Razem z wami jak na straży niechaj stoją Pamiętajcie także ,że zawsze lepiej być niż mieć Dajcie się kochać i sami bądźcie również kochani A jeśli czasem coś więcej będziecie chcieć Nie obraźcie nigdy swojej ukochanej pani By dziewczyna lub żona już wam nie mówiła, Że pasożyt jesteś i do tego taki śmierdzący leń Takie oto wam Maciek i Jerzyk życzenia posyła Dzisiaj przecież nasze święto i nasz panowie dzień
    1 punkt
  26. tak tak drogi czytelniku najzwyklejsza garść ziemi zachwyca mnie bardziej niż mistrzowski obraz rzeźba wiersz powieść bo ta garść potrafi urodzić jedyny kłos w którym ukryta prawda o chlebie który tak kochamy nie tylko od święta ale codziennie
    1 punkt
  27. życie drzwi otwiera kusi dniem i nocą uczy nadziei życie Boga pyta lecz brak odpowiedzi wciąż milczy życie drzwi zamyka grożąc smutkiem oraz łzą życie nie rozumie po co głód i wojny choruje życie boi się siebie unika swego cienia jest kruche życie czeka na śmierci bo wie że ona ma racje życie jest jak wiatr raz jest a raz go nie ma
    1 punkt
  28. Zamykasz oczy, stajesz się melodią ubrana skąpo - w leżącą na krześle suknię z błyskotek przykrywasz swe blizny Łzy zamieniasz w nikły uśmiech taniec kropel, resztek krwi tkasz swą sieć, z nici jutra… czy też wczoraj losu chóry: Dziś jest DZIŚ tak nieczułe i zamknięte Nie wyrwiesz duszy zbolałemu ciału choć jej tchnienie jest już we mnie chcesz nią karmić dusząc siebie Ruch wskazówek, twego ciała jeden oddech, dwa pytania każda nuta tego strachu to, co zaszło… tam jest wschód noc zabiera drogę słońcu bezlitośnie, bo jest DZIŚ.
    1 punkt
  29. Ja urodzony dwudziestego dziewiątego września patrzę na swoje odbicie i widzę twarz innego urodzonego dwudziestego dziewiątego września. Pytam siebie - czy Judasz mógłby stać się Piotrem? Patrzę na swoje odbicie i widzę czterdzieści milionów twarzy, twarzy ludzi wolnych, którzy niosą swój los. Panie, a jednak im pobłogosławiłeś, choć był tam Judasz i on ręką skalaną dał im znak. Pobłogosławiłeś i wskazałeś drogę ku wolności, a sam powróciłeś na krzyż.
    1 punkt
  30. 1 punkt
  31. Setka szpitalnych tez Za murami kostniejącej ochrony W szczękach medycznych dób Gasną znicze i topią się korony W czeluści personelu chorób W głowach karuzela się rozpędza Kręcą się słowa poranka i wieczora Wychodzą mazgaje spod pędzla Martwego pół- kaczora doktora Za murami toczy się snu wojna Ogień i zwierzyna czeka gotowa Tylko noc nazbyt dziś upojna Mamy mózg - koktajl Mołotowa Czerwień ust zmyje tu powieki Czerń serca oznaczy krachu tło Pompują w nas najstarsze leki Rozdartych świetlnych ludzi zło Wrócę tu jeszcze raz po pomysł Wrócę po dar krwistych tam łez Tam, gdzie ten mój duch zawisł Gdzie przybiłem setkę mych tez By Marionel Moriel ( Dawid Rzeszutek )
    1 punkt
  32. KOT I BROKUŁ I ŁUK ORBIT OK. OCET, ETER, FENKUŁ - OTO ŁUK NEFRETETE, CO?
    1 punkt
  33. A CI? PO CO TYRADA? A DARY TO CO, PIC, A? I KOT PANA KĘT SIADA I STĘKA NA PTOKI . :)
    1 punkt
  34. Patrzymy w niebo i trzymamy się za ręce. Gwiazdy mrugają, doszukujemy się znaku. Nic wielkiego ! To turbulencja…
    1 punkt
  35. Było też radio- W wielkim statku Pod gwiazdą... Na ciemniejszym niebie. ... Żadnych szumów. Cisza..., jaka bywa w kosmosie. Było całkiem zmrożone. Odbiło się jeszcze Od zegara z wczorajszą godziną. Wyleciało, dalej...- Do samiutkich gwiazd. https://m.facebook.com/profile.php?id=631491170529721&ref=content_filter
    1 punkt
  36. Choć w mojej głowie myśli tysiące To hasają one jak zające na łące I nie chcą układać się w wersy i słowa Tęsknię za słowami Które nie chcą być wersami Choć myśli tysiące To w głowie bałagan I nic się nie składa
    1 punkt
  37. Wena jest kapryśna i przychodzi w toalecie, tramwaju i w pracy, a z nią, jak pisał Tatarkiewicz, jak ze szczęściem, nie pytać dlaczego i czy w porę, tylko szeroko otwierać drzwi, także toalety i wpuszczać bez pytania. Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. Ziewnęło słońce ospale, czy na mnie pora? Zabieram przetak promieni... spojrzenia latarń. Koniec lenistwa na wodach, jesień się wprasza, ona zawsze urodziwa - czarem kraszona. Zniewalasz leśne kobierce pękami kwiatów, łąki grzybami wyściełasz - ptaki wyganiasz. Robi się ponuro - powiedz, jaki masz zamiar? Wiem, oczywiście malarski... farbą opatul. Okna zakrywasz kroplami, został szklany ekran, kos już nie chadza ścieżkami, czyżby odleciał? Dziki pastwiska zorały - lśni biel łabędzia, chmury z północy spływają, na stokach zmierzcha. Ludzie odziani w chałaty, na grządkach resztki, pobieliło raz i drugi papowe dachy. Rozparła się siuda baba i zimnem straszy, przywiodła złota bogini - wiatr jakże rześki. Popłakało i odeszło - do zobaczenia! Lato przecudne zielenią, miodem pożółkłe. Zostaw woń pożądania, ściągnij koszulkę... ...liści oniemiałych - mój świat! Bólem zardzewiał. "Tkał pajączek nitkę srebrną, było babie lato. Jesień piękna jak królewna, malowała kwiaty." - Jadwiga Ruth-Charlewska.
    1 punkt
  39. Cienki głosik ptaka I jasne niebo. Kolebiący się świat Za oknem pustego pokoju. A ci, co poszli do pracy, Zatrzymali się po kanapkę na drogę I przelotny seks pod Niedogasłą latarnią (palą się coraz dłużej, idzie zima). ... Jakiś żołnierz wrócił do dziecka Z wojny. Dał mu wcale nowy teleskop, Każąc patrzeć w gwiazdy. A nim poszedł na drugą, w szkiełku Tlił się już blask niedogasłych Jeszcze z lekka latarni po nocy. https://m.facebook.com/profile.php?id=631491170529721&ref=content_filter
    1 punkt
  40. równonoc wiosny przykryła mgła jesiennej i to na poczekaniu wodzę za tobą choć moje oczy patrzą już nie z tego świata sycisz głodzisz nie potrafię się uwolnić unoszę opadam bez dotyku drżę drzewem w kwiatach śpiewającym wódką ciemności trawiącą w czystym oddechu roślin nieudomowionych pod dębowcem czoło o korę strzyboga co zabierze odda samolot za sześć godzin będę w domu wieczna zmarzlina prababki rzwienie w ciężkiej pamięci kryje nie mam tu miejsca niepodobna noc bez zmierzchu nieskończonymi odcieniami granatu przesila jeszcze tyle czekania
    1 punkt
  41. Przybył dyliżans z monogramem króla, Monarszy goniec się zeń wygramolił, I wręczył mi, zwinięty w rulon, Nakaz ruszenia "natychmiast" w drogę. Złamawszy pieczęć w laku wybitą, Przeczytałem, co następuje: "JKM zażyczył sobie Mieć Waści u swego boku, na dworze." (podpisano: SAR) Co rychlej spakowałem siebie, Żonę i syna zabrałem ze sobą, Włożyłem do karocy nasze manele, I opuściłem domostwo z ulgą. Przyjechałem w trzy dni do Warszawy, Przyjęty zostałem na audiencji niezwłocznie Przez swego JOP Króla, Zlecił mi zadanie budowy balonu. Złożywszy najszczersze wyrazy szacunku, Obiecałem, iż pracował będę sumiennie, Nawiązałem współpracę z niejakim Śniadeckim, Rozpoczęliśmy kooperację. Budowaliśmy balon po raz pierwszy w życiu, Przeprowadzając liczne doświadczenia w aeronautyce, Byliśmy dumni z siebie, to było osiągnięcie, Drugi balon w Europie. Warszawa, 28.09.2021
    1 punkt
  42. W ciepłych, lecz Z lekka chmurnych miesiącach, Szedł pajacyk drogą... ... Ale tak naprawdę... to w ogóle nie szedł. Opierał się na sznurkach, Paląc długą fajkę. A dymek puszczał W zachmurzone niebo. ... Nie palił, przecież nie mógł być palaczem. I naprawdę chyba... to w ogóle nie żył. Widziałem, jak wisiał na sznurkach. Uśmiechnięty..., Miał zawsze otwarte oczy. https://m.facebook.com/profile.php?id=631491170529721&ref=content_filter
    1 punkt
  43. Wiek antyku zbliżony deszczem Przepływający pieśnią skróconych przebarwień Dialog bez aktu Zamieszkujący pokój Pomiędzy symetrycznym echem nieruchomych snów Tylko szmer wpatrzonych okien odkrywa przypadłość ślepca Przez ciszę lśniących chwil W szablonach snujących podpowiedzi z za pleców Wygodny zmierzch szczerości przysiadł się dusznym prawdopodobieństwem Fragment spieszący Ostatni raz po raz następny Przywodzi nieobecną postać Postać zamkniętych rzeczy Odnosząc wrażenia W lustrzanym przepełnieniu Nazajutrz Ulice narodzą się powtórnie Mieszcząc zmierzch Domkniętych ideałów Własnymi historiami Po raz ostatni Wiek antyku Zbliża się Deszczem WARSZAWA
    1 punkt
  44. Pan poseł, co się rudym nie kłaniał, Niejaki Borys - ksywa Ruska Budka, Na konferencję chwacko przystąpił, By popłynęła z ust gadka krótka : PiS każdą kieszeń sobie napycha Tak, że zgliszcza zostają POPiS - ie. Kraj nasz bezprawny jęczy, usycha. PiS kraj nam niszczy, tak zdaje mi się. Praworządności, miast 500 i sznapsa ! Użyźnim krainę i wyrwiem spod suszy ! A Kaczorowi na goły my damy klapsa, By Sasinowi następnie oberwać uszy. Zaś Marek niejaki - ksywa Perukarz, Też poseł, co się rudym nie kłaniał, Na konferencję nieśmiało przystąpił I głaszcząc kota rozpoczął jak łania : To my zawsze z naszym ludem bylim. Dla szczęścia ichniego nasza reforma. Nie było piniendzy, my równo dawalim I pamiętajcie - na nie, była Platforma ! My budujemy, choć wiatry ze wschodu. E-wozy wam damy lepsze od Muska. O jądrowatość zadbamy narodu, więc Pamiętajcie, jak za Hitlera było i Tuska. Trochę się zmęczył, trochę mu zaschło I krawat upijał mu spod mundurka, Więc na tym skończył, swój róg opuścił. By zwilżyć usta, wpadł do Mazurka, gdzie właśnie biesiada wesoła trwała. Tam niedaleczko, w lokalu, ukradkiem. Gdzie między śledziem a czystą z lodu Na Ruską Budkę się natknął przypadkiem. Dogadzał sobie tak intensywnie, aż Gęba nad stołem świeciła czerwona. Wraz z gębą Budka się słaba chwiała, Lekko wstawiona, lecz niespalona. Na okoliczność nie mając względu, Przybili piąstki wstawieni z deczka. Partyjnym witając się pocałunkiem; W ręku każdego pełna szklaneczka. Lecz już do Rudego wieści dotarły, Do tego, co się nikomu nie kłaniał I już od Kaczora telegram otwierał : 'Piękny scenariusz.Weź, zawieś drania.' Gdy na teatrzyk spoglądasz Polaku, Tyrając ciężko, gdy kredyt Cię łupie, Szklane okienko wywal na śmietnik, Raz do cholery mając ich w d……e ! YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...