Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.08.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. swojego czasu podkradałam księżyc dla fazy chowałam do bagażnika tam zawsze śpiwór i wino biwak rozbity na akty nie było pytania czy ktoś pozwoli tylko czy zdoła powstrzymać “jesteśmy swoimi wyborami” nadałam barwę odcieniom tych słów gdy umiera pragnienie by naprawić przeszłość ciała niebieskie wracają na miejsce
    5 punktów
  2. Raz znajomy u mistrza zjawił się z nowiną: - Założyłem się z sąsiadem, że rzekę przepłynę. w jednym miejscu głęboka, lecz dam radę snadnie. - Jak pływać nie potrafisz, znajdziesz waść się na dnie. Zważ, że trochę coś umieć jest gorzej niż wcale, i możesz się utopić w niemądrym zapale. Wprawdzie sezon kąpielowy na ukończeniu, ale finalna uwaga nie tylko o tym.
    5 punktów
  3. choćby się chciało przychylić nieba a nawet skoczyć w ogień to czasem trzeba iść tylko obok szanując cudzą drogę
    5 punktów
  4. jutro dziś rozpakowałem już wiem co mnie czeka będą sady łąki lasy widzę drogowskazy uśmiechnięte - ptactwo miło śpiewające zobaczyłem człowieka który dobro niesie tam gdzie go nie ma jutro dzisiaj rozpakowałem ujrzałem starość a obok samotność która boli za nią czarny horyzont deszczem oszpecony jest smutny jednak nie żałuje tego rozpakowania mało ulgę czuje bo już dzisiaj umiem uwierzyć w prawdę która mi pisana
    4 punkty
  5. jako dziecko odwiedziłam w szpitalu siostrę po złamaniach i natknęłam się w korytarzu na śmierć. Wcale niestara całkiem ładna. Spojrzała na mnie. Byłam skonsternowana i zdumiona bo jej oczy nie były straszne ani krzyczące ani walczące ani groźne ani nienawistne tylko smutne. Bardzo bardzo smutne. I... kochające... Potem dowiedziałam się że wieczorem odeszła. Odpoczywaj śmierci. Będę cię pamiętać do ostatniego spojrzenia.
    4 punkty
  6. Bardzo chcę wrócić do lat mego dzieciństwa zbierać poziomki
    4 punkty
  7. skacze z orbity na orbitę jednym susem krąży wokół słońca czy jak jowisz trwa przy swoim srebrzysta świecąca luna w przypływach i odpływach ukryta ciemna strona na przydrożnym kamieniu trzy runy w jednej spokój odpoczynek dobrobyt
    4 punkty
  8. morze jak meduza rozpełzło się po plaży galaretą z sinic zalewa zimne nóżki tłumu spragnionego subtropikalnych wrażeń nie rozgrzeje żaden schłodzony dobrze gorzki żal i ja wypijam za zdrowie twojemoje spuchnięte wskazówki zegarom pcham przez tarczę szukając dziury w całym bo po słonecznej stronie czas ja i ty kochany marszczymy się inaczej tył na przód z płaczu w śmiech choć nieboraczo raczej
    4 punkty
  9. horagallis tulił mnie od urodzenia widocznie docisnął to tylko śmierć i tak złamałeś mnie już w tysiącach miejsc ten podział nas jakoś nierówno wyszło zostałeś u mnie duszny chinook w głębokiej dolinie znad waszego morza przysyłasz mi wiersze wilgotnieję nie pisz ich nocą przecknę i nie śpię wybacz nadal mamy wspólny oddech leśny szeptem najzieleńszych mchów miękki delikatnymi plechami pustułek moje pierwotne szczęście życie jest proste wystarczy udawać nie chcę
    4 punkty
  10. Dyssypacja śpiewają wznosząc ręce łkają ręce załamując leją wino na pamiątkę leją krew na chwałę budują budowle /w tym samym celu/ burzą budowle /jak wyżej/ kochają bliźniego zabijają bliźniego doszukują się w nim czego nie widzą w sobie cenią pokój wzniecają wojny zanoszą prośby odwracają wzrok adresat nie wykazuje aktywności
    3 punkty
  11. Dziewczyno! oszczędź mi już i zniknij niczym Driada. Strach! Strach o tobie pisać. Nie wytrzymałbym. Odchodzę od zmysłów! Kręcę się, za włosy łapię, wyje. Nie mam apetytu. Nie boli, tylko jak śpię. Przez ciebie, nie z twojej winy. Mam nadzieje, że jesteś szczęśliwa. Życzę ci jak najlepiej.
    3 punkty
  12. Niepewny swojej wartości nigdy nie zaufa pięknej dziewczynie nawet, gdy uśmiecha się pozornie szczerze Mam poczucie własnej niegodności będące ukrytym lękiem przed utratą nie zasługiwać na kogoś to nie potrafić zatrzymać tego, który nie chce patrzyć w głąb Byłem już jej przyjacielem podczas gdy dla mnie większość to koledzy nierozdzielność majątkowa zaistniała przed czasem bezceremonialnie grzebała mi w kieszeni Chciała narzucić swój pogląd na świat zakochanemu we własnych opiniach kupiła za moje pieniądze trzy piwa abstynentowi odpowiedzialnie poprosiłem o zerówki zanegowała śmiechem wartość odpowiedzialności uciekłem przed śliczną, towarzyską, sympatyczną dziewczynką
    3 punkty
  13. czarnymi płatkami spływasz w noc a rano nic nie jest takie białe jak śnieg pasuję do odbitego od ciebie światła bardziej niż szarość
    3 punkty
  14. szybko żyjemy czas gonimy ale on ciągle przed nami niby jest tuż tuż już go mamy ale to tylko złudzenie szybko żyjemy dajemy radę jutro widzimy nie uciekamy ciągle gonimy kochając to co jest przed nami "wariaci" szybko żyjemy przyśpieszamy czas się śmieje bawi się nami a my udajemy że dobrze nam z tym ale po cichu przeklinamy
    3 punkty
  15. Pawle mimo mądrości stałeś się patronem ciekawości, która prowadzi do piekła Ona to na trudne fundamentalne pytania odpowiada kimże ty jesteś jak śmiesz trochę pokory i wiary Miłość Boga zdaje się nierówno objawiać choć deszcz miał padać na wszystkich tak samo czy na niektórych nie pada bo stoją pod dachem? nie dostanę odpowiedzi bo czy może glina dopytywać garncarza?
    3 punkty
  16. Tratwa przenika zimną wodą. Buty mokre i portki przemoczone. Lęki o stan portfela i komórki. Nie płynę ani pod prąd ani z prądem, bo płynę jedyną możliwą oraz odgórnie wyznaczoną trasą. Z lewej i z prawej mijam opłotki. Ciągle pytam – czy ładnie tu, czy tak sobie? Wiosłowanie nie pomoże, a także nie zaszkodzi. Wiosła lekko muskają taflę wody. Zresztą wioślarz ze mnie żaden. Pytam tylko szeptu wiatru o kierunek natarczywych i nagminnych myśli.
    3 punkty
  17. dziękuję ci Panie za miskę pełną deszczówki piachu i kamyków jestem najedzony dziękuję ci Panie za łańcuch wrzynający się w skórę jestem blisko ciebie dziękuję ci Panie za dom z desek zbutwiałych i kruszącej cegły jest mi ciepło dziękuję ci Panie za pchły które nieustannie mnie gryzą nie jestem samotny dziękuję ci Panie za niemiłość za niewdzięczność za obojętność za niewolność za bezdotyk za bezczułość twój wierny sługa ________ 26.08. obchodzimy Międzynarodowy Dzień Psa i każdego innego dnia też...
    2 punkty
  18. Wymyśliłam dla nas plan ale... on był od czapy: miał być synek, kot i pies a we wnętrzach ładne graty. Wymyśliłam dla nas dom, na podjeździe samochody, wizja przyszła nie wiem skąd, taki plan miałam gotowy. Przecież nawet nie pytałam: co Pan na to, proszę Pana, bo jak dziecko założyłam, że wymyślam wszystko sama. Wystarczyło się zapytać: nie przyjmować nic a priori, skrócić czas rozczarowania, bo pytanie tak nie boli... Wymyśliłam dla nas plan a on przecież nie był wspólny, śniłam całkiem ładny sen, żyłam w bańce swej iluzji. I nie mogę mieć do Pana ani żalu, ni pretensji, kwiatki w głowie hodowałam, nie pytałam o nic więcej... Wymyśliłam dla nas plan niby z Panem, lecz bez Pana. Wprowadzałam z życie go, to historia wyświechtana, a dziś widzę jasno że plan się nawet nie mógł bronić, życie kręci bączki swe i myślenie czasem boli… Wymyśliłam dla nas plan lalalalalalalala...
    2 punkty
  19. Jesień za rogiem Zapach sierpnia wyczuwa Pierwszy złoty liść
    2 punkty
  20. NA PUSTYNII LOON OP ZAND - CZĘŚĆ TRZYDZIESTA PIERWSZA ( SZOPA ) Ciebie naświetlę zawsze - mówi! Pod warunkiem, że posiedzisz w szopie, zaczekaj. Sześć wybrzuszonych okien ku górze przypomina gofra nad gołym zbrojeniem; wszystkie soczewki światło emitują - pod jedną toczy się kółko - krzyżyk gra Strumieniami zrzuca kraty na twe ciało księżyc wiązkami lumenów w czystą biel na kolana pada mapą kreowaną w statki i tratwy Niewidzialna dotąd pojawia się skala w zawężonych strefach czasu tętni prawdziwa historia z niebios ssana
    2 punkty
  21. tutatotete w wierszu nie może się zdarzać tutatotete po co się narażać tutatotete to się nie godzi tutatotete na pewno zaszkodzi tutatotete na codzień mam tutatotete biegnę na schwał tutatotete tutatotete tutatotete ole!
    2 punkty
  22. Życie płynie jak rzeka a czas wszystkim ucieka ciągle biegnie do przodu przed siebie wszystko wokół się zmienia choć ta sama jest ziemia ten sam księżyc i słońce na niebie Radość z smutkiem się splata i tak płyną nam lata a co jutro ma nadejść nie wiemy człowiek snuje marzenia wciąż ma inne pragnienia i tak odejść z tej ziemi musimy
    2 punkty
  23. Widzę twarze… ― wciąż te same, smutne oblicza… Rozpływają się jak mgielne omamy… Kłębią się ― i snują… Spada na moje źrenice gwiezdny pył… Okrywa chłodem nocna otchłań, bezkres przeszłego czasu… … obrysowuję dłonią kontury słoi na gładkich powierzchniach zniszczonych mebli… Odpryski forniru… … wyszczerbione krawędzie… Nasłuchuję… Słyszę głos… … szept… Wiem, że płakałaś… … dotyka mnie to za każdym razem… Na schodach ― ciężkie ― stąpania… Wyglądam… … blada dłoń ściskająca drewnianą poręcz ― zwiastuje nadchodzącą śmierć… Odwiedzasz mnie z melancholią spojrzenia, z bolącym sercem… … przytulasz do lodowatej piersi… ― niewzruszonej, jakby od wieków… ― całkowicie martwej… Nie musisz mówić, bowiem ― widzę, czuję… … całą twoją matczyną czułość, matczyne serce… Z moich oczu skapują ― kryształowe krople drgających gwiazd… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-08-25)
    2 punkty
  24. raduje mnie gdy nie jest zbyt nachalne i posiada litość dla mej czlowieczej konstrukcji potrzeby marzeń w chmurach błądzenia w obłokach burzy w sercu kojącego deszczu łez bez tego przyciemnienia wypali ze mnie przedwcześnie pieczęć prawdy i wówczas w popiołach zniszczenia
    2 punkty
  25. Czekam w skupieniu Na pierwszy mistrzowski ruch Same pomyłki
    2 punkty
  26. spójrz człowieku za siebie spierdoliłeś wszystko coś na drodze spotkał dziś mówisz to nie ja a kto kurwa świat popsuł nie mój drogi nie tak jest jak myślisz inaczej było nie patrzałeś w przód psułeś lewą i prawą stronę życia - mówiłeś że jesteś panem tak moi mili jesteście ciekawi o kogo tu chodzi - a może też o ciebie...ha...ha...
    2 punkty
  27. Stare drzewa w swej mądrości odwracają wzrok Biegnę ślepy w blask ciemności choć złapałem trop Ta ucieczka do wolności jak fałszywy krok W rytmie trzaskających kości gęsty tańczy mrok Ogniem pali czarna wizja, chłodne oko drapieżnika Śpiew syreni, czarownica, majak we mgle znika Już szkarłatem biel się mieni, łańcuch zimnem szczęka Ostrzeżenie to zachęta, jak myśliwy i przynęta Bo śmierć pewną słyszę, ich zgrzytanie zębów Patrząc wreszcie w ciszę mimo ciasnych więzów Skaczmy w ogień życie nie dajemy jeńców Prorok kracze swą zimową balladę morderców
    2 punkty
  28. @karuna Nawet Ś.p. Laskowski pochwalił Twoje haiku. Miłej soboty.
    2 punkty
  29. zgrabne, nie powiem
    2 punkty
  30. Rodziła się powoli, raz w bólu innym razem promienie słońca współpracowały z Tkaczem nadając radosny wyraz tego kim miała się stać. Tam czas miał zupełnie inny wymiar przychodził do nich i pobierał opłatę za istnienie. Ona jeszcze mało widoczna, niejawna, rozpoczynała się. Fakt ten zawdzięczała jakiemuś łaknieniu, które nawiedzało Tkacza w jego codziennym oddawaniu siebie innym wymiarom. Stawała się wyjątkowa, z precyzją dodawał, ale i ujmował, tak by idealnie się z nim łączyła. Małe jej fragmenty czuł w sobie silniej niż jakiekolwiek inne swoje dzieła. I tak kupował na kredyt, dni, lata, dla niej i aktów jakich częścią miała się stać. Kształtem przypominała rozbłyski jasnego światła, migotała nie tylko sobą samą ponieważ jeszcze niczego nie znała, świeciła radością Tkacza. Chciał mieć ją dla siebie, nabierała bowiem wyrazu a ten fakt zmieniał w Tkaczu pojmowanie jej istoty, nie do końca zgadzał się z własnym tokiem myśli o jej obecności. Przestał, dłonie zatrzymały się na krośnie, wtedy właśnie pierwszy raz zapukał czas. autor wiersza: Atypowa Pani
    1 punkt
  31. Nagłe zauroczenie Wyszedłem na chwilę przed dom. Przystanąłem... Noc ciemna, atramentowa Cisza zauważalna nierealnie Po gorącym dniu chłód powietrza zdziwiony Umyka Coś zmysłom na końcu języka nierozpoznany smak Czy to już koniec lata? Ptaki umilkły czasem żołądź uderza o dach Boże jaka ta Cisza wymowna Słyszę swoje serce pierwszy raz od dawna myśli słyszę normalnie stłumione choć ciemno widzę prawie cząstki elementarne Nie wiem czemu łza spadła bezgłośnie Nie wiedziałem że można płakać tak poprostu z zachwytu ..
    1 punkt
  32. nie będę pisać o miłości nie tego ja nie umiem dziś serce porzucone me płacze i kłuje przez Ciebie bo tak nagle odrzuciłeś mnie od siebie dziś serce me płacze naprawdę nic nie wiem tak kończy się to lato deszczem mych łez których Ty nie widzisz przez Ciebie ten wiersz.
    1 punkt
  33. @Wieslaw_J._Korzeniowski Masz zawsze moc niesienia uśmiechu :) Zawsze! Radośnie pozdrawiam.
    1 punkt
  34. @GrumpyElfW konstelacji gwiazd zrobiło się miejsce na przyszłość! Serduchowo!
    1 punkt
  35. @Nefretete jeśli to wypowiedź kierowana do mnie (nie oznaczyłeś adresata hehe) to tak, poczułam :))))
    1 punkt
  36. Daj bocianom już odlecieć. Szklankę szykuj na uciechę. Wiem, że smutek bywa słodki, lecz w nadmiarze jest beztroski. Niech więc radość Cię odnajdzie, byleby nie w tęczowej bajce. Tak czy owak ciesz się szczerze bo ten wierszyk jest dla Ciebie :) Miłego :)
    1 punkt
  37. Powiedzmy to: och i ach bardziej dialektycznie. Powiedzmy to językiem ciała. - Ja, na ciebie spoglądam. - Ty, w płomieniach cała. Powiedzmy to także językiem potocznym. - Ja? o nie! to ty w płomieniach cała! - Ja, w siadzie wykrocznym z bukietem czułych słów u twych drobnych stóp. Powiedzmy to również językiem migowym. - Ja, na kolanach. - Ty, na stołku barowym pragniesz zrozumieć mnie. Powiedzmy to, czemu nie! językiem suahili. - Ja, zamówiłem wołowe flaki. - Ty, con carne chili z colą. Ja, bez. Powiedzmy to w końcu jezykiem Dr. Esperanto. - Ty, podjadasz moje wołowe flaki. - Ja, podjadam twoje con carne chili - i od tej chwili. Ty i ja razem na zawsze do końca naszych dni. mojej żonie Łódź, data nieznana.
    1 punkt
  38. Jakże ciekawie ujęte, Sebku :)
    1 punkt
  39. @[email protected] Jeśli Waldemar zostanie skazany, to ja zrzucę się na kaucję. ;)
    1 punkt
  40. @Pan Ropuch Tutatotete... nadużywałem, sam z siebie później się śmiałem. Zaimki polskie "to" nasza mowa, jak papier spalić bez tego słowa. Pozdrawiam, temat na czasie.
    1 punkt
  41. @Pan Ropuch horagallis to spolszczona nazwa czarnego demona zza równoleżnika o szerokości 66°33' N. W oryginalnych językach ma nazwy Horagállis i Hora Galles. To nie jest erotyk ?. Pozdrawiam również, Twoje odwiedziny to niespodzianka ?.
    1 punkt
  42. tu wszystko jest tak ponaciągane że musi się zgadzać codziennie wpadamy w czarne dziury spojrzeń galaktyki oczu pomagają odtworzyć i dom i przestrzeń i planetarny zgiełk światłolubnym przesyłem jesteś co karmi się tobą oddaje siebie czy tylko nauczysz się brać czy tylko będziesz się odbijał mówią nie oglądaj za siebie przez bark przez skręt idziesz naprzód gdy coś ciągle podpowiada krok po kroku po nieswoich śladach
    1 punkt
  43. @Konrad Koper Na szachownicy kolejna partia szachów mistrzowski ruch
    1 punkt
  44. @NomadaDobre i tak rzeczywiste, zwłaszcza to: "Biegnę ślepy w blask ciemności choć złapałem trop".
    1 punkt
  45. słonce smród Żyd za Żydem Żyd za Żydem następny następny a Ty czemu przychodzisz do mnie czemu przychodzisz
    1 punkt
  46. Bardzo w tym wierszu dużo energii, z której nie ma światła. Bardzo energochłonny wiersz, o ogromnym potencjale - jednak nie zaiskrzyło. Powiem tak, nie ma jak nawet skomentować, bo za dużo w tym wierszu bałaganu. Ogromny potencjał- kompletnie rozjechany przez formę. Zaczepimy się w takim razie o ten jeden włosek. Zmieniłem kolejność celowo. To jest bardzo odważny- bez żadnych naleciałości obraz. Tutaj jest kawał roboty. Jednak, co więcej wynika, jak -- trochę przypomina poezję baroku, gdzie celem było zaszokować odbiorcę poprzez nowe, często jedynie i tylko jedynie wyrafinowane formy. Jest to i owszem błyskotliwe, twórcze, ale co więcej? Przyjęło się więc mówić "koncept" na taką formę wyrażania poezji. Efektowna poezja i nic więcej. U Ciebie jednak jest coś więcej. O wiele. Jednak nie ma jak wyłowić, bo za dużo tutaj kombinacji. Gdybym miał rozebrać wiersz, nie wystarczyłoby nocy. Wierz mi. Ale jest potężną siłą w Twojej wyobraźni. I to jest coś. Pozdrawiam.
    1 punkt
  47. Wpatruję się w krawędź regału… ― książki pokryte kurzem, płótnem pajęczyn… Nie będę ruszał… ― niech śpią umarli bohaterowie, których żywot skończył się z ostatnimi literkami… „Oddział chorych na raka”, Aleksandra Sołżenicyna… … Oleg Filimonowicz Kostogłotow ― odjechał pociągiem ― z ciężarem śmiertelnej choroby… Ubłocony, sponiewierany, odczłowieczony… … umęczony beznadzieją totalitaryzmu… Na pożółkłych stronicach ― bezwład czai się ― na każdym kroku… Lata 50. XX wieku… ― chwiejące się topole… ― koniec lata… ― melancholia jesienniejącego powoli nieba… Stara kwiaciarka ― sprzedaje na rogu ulicy ― bukieciki niebieskich fiołków… … kupuje dwa, wysupłując z kieszeni ― ostatnie kopiejki… „Wilk stepowy”, Hermanna Hessego… … Harry Haller ― znajduje ― swoją ― Herminę… Tańczy z nią na balu maskowym ― A. D. 1924… … w deszczu konfetti, w głośnych dźwiękach foxtrota kołyszącej się na boki orkiestry… A potem? Nie wiadomo, czy zabija ją w pasji zazdrości, upojony silnym narkotykiem, czy staje się na powrót motylem… … spadającym płatkiem zwiędniętej róży… „Zbrodnia i kara”, Fiodora Dostojewskiego… … Sonia Siemionowna Marmieładow, przechadza się w świetle księżyca ― ulicami XIX-wiecznego Petersburga… … nie chce wracać ― do swojego ― obskurnego mieszkania… … do pustki, wilgoci ― i brudu… Rodion Raskolnikow ― odlicza dni, miesiące… … lata katorgi… … gdy wyjdzie na wolność ― weźmie ją w ramiona… „Uciekaj, króliku”, Johna Updike`a… … Harry „Rabbit” Angstrom, szuka szczęścia w ramionach kurwy, zostawiając na pastwę losu ciężarną żonę… „ Komu bije dzwon”, Ernesta Hemingway`a… … Robert Jordan ― ciężko ranny ― rozstaje się ― na zawsze ― z Marią… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-08-25)
    1 punkt
  48. Wchodzę. Zamyka się żelazna brama za plecami. Jej stary zgrzyt i huk budzi wszystkich między drzewami. Oni jednak już nie śpią, Oni tu zawsze czekają. Na swe dzieci, rodziców, bliskich, oni spoglądają. Kroczę więc, szeroką rzeką z trylinki dwupasmowej. Pierwszy patrzy Nikoś ze swej ciemnicy granitowej. Dalej po chwili, po stu krokach przebytych spokojnie, Zerkają dusze w kwaterach budowanych po wojnie. Idę wyżej. Stoi tłum zasłużonych Gdańszczan z prawej. W głębi, Staś Sołdek, Stoczniowiec, symbol Polski niemrawej. Z brzegu Olga, Alina, Magda, Darek, Jan i Aram., Co wczoraj o wolną Polskę walczyli oddanie nam. Przystaję, bo słyszę „Cześć Długi” głos dobrze mi znany, To Pan Zenek Wybrzeżowym szalikiem oplątany. Stad już widać Kolumbarium wypełnione urnami, Wielki krzyż, symbol grudnia nękanymi ofiarami. Zwalniam. W lewo nagina i zwęża tu moja rzeka, Gdzie dziesięciu alpinistów na trzech górach wciąż czeka. Duży Region dziewiąty do Wojska zawsze należał, Z nimi Duffek nasz Lechista, kiedyś Wehrmacht tu grzebał. Dzień dobry uczeni, lekarze i profesorowie. Witajcie, machają nam ze skarpy moi dziadkowie. Babcie Zosię pamiętam, Tadek na stoczni pracował, Adamina i Józef co u Andersa wojował. Skręcam. Tutaj szlak w rwący potok płyt jumbo się zmienia, Z wzgórz Morenowych widać źródło srebrnego strumienia. Prawym kanałem do zielonej liny podążamy, Podchodząc, nieliczne gdańskie mizary podziwiamy. Wspinam się. Czterdzieści osiem stopni pokonujemy. Taras wreszcie zdobyty, Damianka wypatrujemy. Po lewej wyjątkowo malutka w bieli dziecina. Z prawej na progu ponad wiekowa Pani Janina. Cześć tatuś słyszę, Cześć Chudy mówię mu w odpowiedzi. Biała koszulka, krótkie spodenki, mój synek siedzi. Ty tu słuchasz swe ulubione muzyczne wykony Ja w zadumie zmieniam Tobie wygasłe już lampiony. Opowiadam Ci codziennie, jak minął mi Boży dzień. Czuję Twój wzrok, słyszę Twój śmiech, widzę Twój wyraźny cień. Okres tęsknoty nastał, Ty zawsze będziesz już sobą. Dziś muszę iść. Kiedyś na pewno zostanę tu z Tobą.
    1 punkt
  49. @emwoo Wybacz, że dopiero teraz odpisuję! Dzisiejszy czas jest na wagę złota, a warunki życia niekiedy powodują jego brak. Zapomniałęm dodać-:)) Nie chwaliłem się co do młodości-:) I bardzo ważna kwestia o któej wspomniasz - sen! Dzisiaj wysypiam się i wreszcie weekendy mam wolne, które spędzam w LOON OP ZAND. Cena jaką zapłaciłem, odpłaca mi - w pozytywnym słowa tego znaczeniu. Poxdrowionka dla ciebie!
    1 punkt
  50. Zabrakło złotych zmroków, zaledwie zaczątek, zimno zabiło zachód, zahukanej ziemi. Zabawa zapachami - zadumą zamienisz, złagodzi zamyśleniem, zatęchłe... zamiotę. Złakniony zając zmiata zaspanym zygzakiem, zachłanna zachowawczość, zatyka złowieszczo. Zanim zgiełk zimorodków, zrzędzeniem zawrzeszczy, zaborca zabłąkany zakola zadrapie. Zniczek zacznie Zaduszki, zanuci zaklęcie, zaganiacze zwyczajne... zielonożółty zlot. Zabłyszczą zachmurzenie, zadziwieniem znów zwać, zmęczone zniechęcenie, zamysły zadrzewcie. Zdrój zaszemrał zaciszem, zamknął zawór złością, zakwilił ziąb zmarzliną, zgorzkniale złorzeczy. Zwierzęce zabiegania, zmóc zaczyn zamieci, zaczekać z zatrwożeniem - zakrzepło złowrogo. Zwiń zorzę... zwróć zbożny zmierzch, zalistny zupełnie, zezłocony zanadto... zubożały zgoła. Zbudzisz zryw zawodzenia, zażyłość zawoła, zwalistym zawstydzeniem - zasklepię zranienie. "Zorza polarna łamie galaktyczne igły światła i trzaskają wokół kolorowe skry". - Mira Kuś.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...