Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Niedopita herbata
Poet Ka odpowiedział(a) na Whisper of loves rain utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Whisper of loves rain Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem. Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny. Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile. Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat. Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości... -
@Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam.
-
Dzięki. Pozdrawiam.
- Dzisiaj
-
@Poet Ka Och ... 🌻
-
@andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu. Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem. Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”. Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna. Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
-
Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń, to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku. Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień. Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie. Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek. Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych uczuć, to prawa strona, która także zanika. Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek" pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały. Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię. Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei. Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja". Z kolei końcówka jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu. Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch". @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch". To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk. Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam. Dziękuję za ten wiersz. Pozdrawiam Cię serdecznie.
-
WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish") Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon
-
1
-
@Poezja to życie ... a my może warto się zatrzymać i ... podziwiać ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
-
wczoraj wygląda jutra
andrew odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew już jest ok , -
życie w biegu wiele oferuje nie zawsze … więc miejmy swój mały świat może i ... z nią tam mimo ... potknięć jesteśmy blisko siebie naszego jutra tłum potrafi … wyprowadzić na manowce swój kawałek podłogi azyl 6.2026 andrew
-
Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.
-
wczoraj wygląda jutra
andrew odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk Dziękuję 🌻 Pomyślę w pracy -
podziemny wzrost
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I tak też można -
@Marek.zak1 Polacy nie jedzą koni...
-
Szczęściarz
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Starzec utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
Logicznie -
Pogranicze
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Perykles utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I tak też można -
Na pograniczu różnych rzeczywistości Dzieje się ten sam jednostajny dramat Echo woalu przebrane za przestrzeń Niegdyś kochało wokół miejsc wełnę Scalało ciała ulotnym powietrzem Miłości całej dotkliwa bezdeń Szczyptą za młodu dorastała w dzień By w nocy okazać się pustką Zen O Trwanie w mocy milczące jak cień Wyrwij z mej głowy bolesny cierń
- Wczoraj
-
Miło ci?
Achilles_Rasti odpowiedział(a) na Achilles_Rasti utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Chiron to fajnie :) Dzięki :) @Alicja_Wysocka Fakt ... bo inaczej traci wartość :) @A-typowa-b Dziękuję. Bardzo się cieszę, że właśnie tak został odebrany. Pozdrawiam. :) Dziękuję. Też mam wrażenie, że „na dziś” jest czasem więcej warte niż „na zawsze” :) @Nata_Kruk Dziękuję. :) Mam odczucie, że prostota bywa najtrudniejsza do napisania. -
Baba z torbami ma brot z Abab. Baba Benna: anne, baba.
- 23 odpowiedzi
-
- palindrom
- polsko/turecki
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W oh - Seul blue show.
-
@Berenika97 W rzeczy samej. A te szczegóły! Kipling napisał to w 1919. Naszą własną Epokę Karbonu pamiętam z lat nastoletnich. "But, though we had plenty of money, there was nothing our money could buy" - Lecz co nam po takich pieniądzach, gdy na rynku pustką zieje... Kipling w 1919 już wiedział jak wygląda rozwinięta gospodarka socjalistyczna: "robbing selected Peter to pay for collective Paul." Nazwał to Epoką Karbonu, bo socjalistami byli tam głównie związkowcy z kopalni węgla.
-
Kiedy wiem, że patrzysz …
violetta odpowiedział(a) na .KOBIETA. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@.KOBIETA. tak bardzo jestem uwodzicielska:) ludzie z apteki już mnie znają, z basenu:) tańczyliśmy z kubańskim personelem :) także na poziomie:) fajnie tu jest:) -
@Simon Tracy Życie po życiu, życie po śmierci, reinkarnacja, etc., i pozostaje nadzieja, że jest w tym wszystkim jakiś sens. Napisałem niegdyś wiersz o zabawie bogów, takiej makabrycznej zabawie. Zapyta ktoś dlaczego makabrycznej, po prostu negatywna energia to pokarm dla tychże bogów. Wszelki ból, krzywdy,tragedie, dramaty, etc., to pokarm energetyczny dla tych potworów, czyż można ich nazwać inaczej? Dziki świat zwierzęcy to okrutny przykład zabijania w celu przetrwania, a człowiek nie świeci przykładem - najlepsze źródła wyżej wymienionej energii. Piekło było, jest i chyba zawsze będzie na tej pięknej lecz niebezpiecznej planecie.
- 6 odpowiedzi
-
0
-
- dekadencja
- jawa
- (i 5 więcej)
-
Kiedy wiem, że patrzysz …
.KOBIETA. odpowiedział(a) na .KOBIETA. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@LessLove biorę i oddaję innym 🙂 ale Ty również to potrafisz 🙂👌 -
Kiedy wiem, że patrzysz …
LessLove odpowiedział(a) na .KOBIETA. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cudowne ☺️ Nie wstydź się piękna, umiesz je dostrzegać, bierz, ile uniesiesz 🌛
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne