Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
ulotność ile waży ważka co się odbiło w kropli rosy co rano zjadł robaczek świętojański czy kiedy się rodziłeś świeciło słońce jak smaczna była kawa i lody z truskawkami tylko poezja to wie
-
Wiatr przetoczył się. Wyrwał korzenie z ziemi. Drzewo padło bez ostrzeżenia. Rozbiło szybę pod ciężarem nieba. Stoi biała i cicha. Pod kablami. Szklana pajęczyna rozbija światło. A w środku zapach burzy. Blachę wymienisz. Życia się nie da.
-
@andrew@Benjamin Artur serdecznie Wam dziękuję ❤️
-
Szanujmy się.
andrew odpowiedział(a) na Leszek Piotr Laskowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszek Piotr Laskowski Tak mało potrzeba. Wystarczy, kochać bliźniego , jak siebie samego . Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia -
@Poet Ka ... i proszę Pani niech Pani nie jedzie sama bo w takim ecru kostiumie będzie Pani rozrywana konieczna opieka silnego Pana poda nie tylko ramie postwi lody przy Floriańskiej bramie potem może być zagranicą lub nasza Krynica ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
-
Droga Luizy
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Koty potrafią ukoić tęsknotę. Mój ukochany Albert a.k.a. Biały Nosek był aniołem w kocim przebraniu. To ten kot na moim zdjęciu profilowym. :)))))) ************************** - Dzisiaj
-
@Posem bardzo dziękuję 🏵️
-
@Wiechu J. K. --------------> @karenka, @viola arvensis, @Berenika97, @Stracony i @Leszek Piotr Laskowski dziękuję za polubienia. :)))) *****************
-
@Magda1973 piękny i głęboki wiersz❤️
-
@Berenika97 Nie przyznaję się do tych słów, chociiaż bardzo mi się podobają:). Pozdrowionka @EsKalisia Też nie palę, ale wcale mi to nie przeszkadza:). Pozdr.
-
@Kwiatuszek to miłe, że ci się podoba. Dziękuje:))
-
Liz Taylor na dachu
Poet Ka odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy dzięki serdeczne 💋 @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję 🌹 -
wysoka stopa ecru bo na lato proszę pani brązy beże i ecru tylko to no...może jeszcze kremowy drobny dodatek ważka owoc kwiatek niech pani się nie waży nie wydać na to pieniędzy wyjazd ja pani doradzę dokąd za granicę niewielki kredyt aaa... trzeba mieszkać i wyglądać świadomy konsument nie chce pani to jak pani będzie wyglądała nie to nie - pani sprawa @Leszek Piotr Laskowskiserdeczne podziękowania 🌻
-
@karenka Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. :-)))) @viola arvensis Tak, to prawda! Wiersz "Są cisze" napisany przez @Leszek Piotr Laskowski był dla mnie inspiracją. Dziękuję!🙂 @Berenika97 Dokladnie tak! Dziękuję :))))
-
Spokojnie grzebie Sobie w ogródku Mała chudziutka nieuczesana Patrzę przez okno nie czuję smutku Myślę czy kiedyś była kkochana Co jest w Jej głowie co myśli czuje Czy coś Ją cieszy Czegoś żałuje To nieistotne to bez znaczenia Zadziała tutaj dar przedawnienia Zrobię Jej kawy Przykryję kocem Pomogę przetrwać Wszystkie złe noce Gdy przyjdzie moment To będę blisko Wezmę za rękę To nic i wszystko
-
@Berenika97 Niektórzy (poeci) pytają kim są. A Ty piszesz: wieloma, bo kim innym wczoraj, innym dziś. A kim jutro? Mijamy się ze swoimi planami i oczekiwaniami w czasie - aż kiedyś, minie nas czas i może nawet nie obejrzy się za siebie? Pozdrawiam :-)
-
@Toyer I miejmy na względzie: 1. Ile dzieł pozostało nienapisanych 2. Ile much przypłaciło to życiem. Jeden Duch wie dlaczego. Super wiersz na letnia aurę. Pozdrawiam.
-
Widziałem jak dajesz mu pieniądze a ledwie wczoraj gdy ja chciałem od Ciebie pożyczyć, zbyłeś mnie tym, że nie masz tyle by jeszcze pożyczać innym. I ja bynajmniej nie potrzebowałem na wódkę a po drugie oddałbym Ci te drobne już dziś a on, zerknął przez ramię na kloszarda, który ściskał pięciodolarówkę, tak mocno niczym kochanego syna albo wyśnioną kochankę, będzie miał u Ciebie wieczny dług w piekle. Dziękuję, że traktujesz żuli spod sklepu, lepiej niż starych przyjaciół. Wykonał ruch jak gdyby chciał, obrócić się i ruszyć do bezdomnego, wyrwać mu banknot i wsadzić go sobie do kieszeni kurtki. W tym czasie pozostawiony sam sobie kloszard, skierował swe posuwiste, niepewne kroki do sklepu. Mi w tym czasie udało się ukierunkować rozmowę znów na poprzednie, przyjemniejsze tory. Gdy wróciliśmy do dialogu o dzisiejszej próbie naszego zespołu i zaczęliśmy omawiać koszta związane z wynajęciem sali koncertowej, bezdomny opuścił sklep. Teraz w jego dłoni zamiast dolara z Lincolnem, spoczywała niewielka butelka najtańszej whisky. Widać byłem finalnym darczyńcą tego dnia. Jego oczy śmiały się wręcz do rubinowego płynu w środku. Alkohol widział w nim kogoś więcej niż istotę z marginesu. Nie widział w nim ofiary ani rzuconego w otchłań choroby uzależnionego. Był naczyniem, które skupiało w sobie procenty. Mistrzem powolnych, wymierzonych dokładnie łyków. Lekarzem swej duszy. Szamanem inicjacji. Wyzwolonym z systemu praw społecznych bytem. Był plamą na honorze krajobrazu, lub plamą honoru pośród upadku ideałów społecznych. Usiadł z butelką na niskim murku i pociągnął z niej solidny łyk. Dlaczego mu się tak przyglądasz? Liczyłeś na to że kupi sobie burgera i colę? Nie znasz go? Zapytałem wybijając go lekko z rytmu. Że co? Czy z nim kiedyś gadałem? Nigdy w życiu. Raz, kilka lat temu podszedł do mnie i poprosił o drobne. Kazałem mu spadać i grzebać w śmietniku. Czekaj, czekaj … a niby dlaczego miałbym go znać? Gość jest legendą. Jeszcze żywą. Mój rozmówca zrobił wielkie, zdumione oczy. Legendą? Pijaków? Pobił jakiś miejscowy rekord promili i przeżył? Czy obudził się w kostnicy i kazał się zawieźć z powrotem na imprezę? Pamiętasz sezon Sfinksów w dziewięćdziesiątym trzecim? Zbiłem go z tropu zupełnie. Wybacz ale jak przez mgłę, ironizował, miałem wtedy dwa lata i Ty zresztą też. A co to ma z nim wspólnego? Bo ten oto gość, zapewnił nam wtedy wicemistrzostwo stanu. Jedyne jak dotąd w historii. Do niego również należy nie pobity rekord przebiegniętych jardów i celnych podań w historii klubu. Oto przed Tobą James Crighton we własnej osobie. Mój kolega nie dał się nabrać, choć była to czysta prawda. Pieprzysz! Crighton zarobił miliony przez lata gry. Mam gdzieś jego platynową kartę w domu. Mój ojciec miał piłkę podpisaną przez niego na jakimś festynie. Zrobił sobie z nim zdjęcie. Stało na kominku w zaszczytnym miejscu. Bliżej jego oczu niż własna rodzina. Crighton był bogiem. Kasyna, fury, kobiety, modelki, apartamenty. Kasa lała się jak szampan. Fakt, chyba miał tutaj kiedyś dom. Przepisał na syna, wtrąciłem, tylko on mu został. Cały czas próbuję go wyciągnąć z ulicy ale stary zawsze wraca pod sklep. A kasa? Nie da się przepić milionów. Ostatni majątek, który miał przepisał na syna. On nie nosi nazwiska ojca lecz matki. Jednej z setek kochanek Crightona. A kasa poszła w butelki, koks i ruletkę. Normalnie historia na film, ironizował dalej, ktoś może kiedyś mu pomoże na pewno nie ja. A ja tak. Pamiętam każdą noc i zimę spędzoną na ulicy. Rękawice bez palców nad rozpalonymi koksownikami. Napady na pustostany jakiś miejscowych gówniarzy. Pożary i bójki. Godziny na komisariatach. Chociaż tam było ciepło. Jeden z policjantów zawsze poratował świeżą kawą a czasami wczorajszym donutem. Pamiętam odór wyziewów z kratek ściekowych. Spało się na nich w plątaninie starych szmat i kocy, wyciągniętych ze śmietnika. Błagało się o resztki z restauracji albo drobne. Przeszukiwało budki telefoniczne i kosze na przystankach. Cały dobytek mogłem zmieścić w marketowym wózku na kółkach. I broniłem go jak niepodległości. Pisałem dziesięć lat z poziomu bruku i o bruku. Tragedie i dramaty o ludziach duchach. O swoim utraconym człowieczeństwie. Nie znałeś mnie wtedy i postąpiłbyś ze mną tak jak dziś z Crightonem. A ja mam wobec niego i innych dług. I spłacam go w tych kilku dolarach. Nie piszę o tym co ludzie chcieliby czytać a o tym czego nie chcą widzieć i czego nie chcą być świadkami. A ja nie boję się już żyć. Nie boję potknąć się i zderzyć z brukiem. Bo wiem, że na Crightona i innych mogę liczyć. A ludzie niech dalej żyją sobie na swoim biegunie. Chyba nie słyszał ostatnich zdań. Podszedł szybko do Crightona. Dał mu kilka banknotów z portfela. Uścisnął dłoń. Wyjął marker z torby na ramię a były gracz umieścił na niej swój autograf. Tak powinno czcić się legendy.
-
2
-
- proza poetycka
- bezdomny
-
(i 7 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@Berenika97 ... wrócić do siebie ... pierwszy krok zrobiła kota polubiła on ją wyprowadzi do parku na słońce i psotami podsunie myśli kwitnące jak on była kiedyś śmiała więcej życia już więcej nie będzie się bała ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
-
Przyzwolenie na przemoc
Sylwester_Lasota odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Jacek_Suchowicz, Dzięki! -
@Berenika97 Smutny obrazek kobiety, która dała zbyt dużo siebie. Ładny wiersz. Pozdrawiam Cię 🙂
-
@Berenika97 dzięki serdeczne 🌹
-
upały minęły w parku na ławeczce senior uśmiechnięty
-
1
-
-Chcesz papierosa? - Dziękuję, nie palę. - To po co jest życie? Parafraza wierszu L. Cohena xd
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne