Noc samobójcza

Ta noc bez po­że­gna­nia, noc bez gwiazd, noc bez ru­chu,
Dłu­go mi wiatr hi­ste­rycz­ny tłu­ma­czył epi­log naj­prost­szy,
aż oto śmierć dzi­siej­szą cięż­ko bi­jąc ukłuł.
Je­stem bez­rad­ny jak mo­tyl, mo­tyl na­bi­ty na ostrze.
Rze­ka: przez okno wi­dać, sta­nę­ła i cze­ka.
Przez okno wi­dać mia­sta na­su­nię­ty wi­traż.
Na wier­szach śla­dy krwi. Nie prze­czy­tasz
prze­ży­tych epo­pei. Nie zo­ba­czysz ani jed­ne­go czło­wie­ka.
Od­pły­wam nocą naj­strasz­niej­szą, a do­kąd -
- już wszyst­ko jed­no, oczy za­mkną od­wro­ty w ży­cie jak drzwi,
ręce jak drew­no, ręce jak drew­no, ręce jak drew­no.
Już spod nóg sto­czył się świat
wą­skim stru­my­kiem krwi
i tyl­ko czar­ne szkie­le­ty me­bli pły­nąc ode mnie wo­ko­ło sto­ją
a ju­tro rano jak dziś:
przyj­dą na okno małe wró­ble
i nie spło­szo­ne obej­rzą śmierć za­sty­głą w moim po­ko­ju.
3 paź­dzier­nik 40 r.

Czy­taj da­lej: Pisz do mnie listy – Krzysztof Kamil Baczyński