Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

PZPN - zaniepokojony bojkotem kibiców .
Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej - są zaniepokojone
bojkotem meczu eliminacyjnego mistrzostw świata ze Słowacją
- 14 -października - w Chorzowie .
Akcja protestacyjna fanów jednym z punktów wtorkowych obrad
zarządu PZPN .
- Dotychczas bilety na ten mecz wykupiło kilka osób .
-Więc ja pytam - a czyja to wina - skoro rządzący piłką w naszym kraju
sami do tego dopuścili bo udają że wszystko jest w porządku mimo
że wielki burdel tu panuje - afery korupcyjne - sprzedaż meczy
ba a nawet mieszanie w hazardowych grach - nie wspominając
jeszcze o poziomie gry samych piłkarzy - którym pieniądze
związały nogi .
- A teraz rozpaczliwie wołają że ten bojkot zaszkodzi naszej piłce.
Nie wiem jak wy moi mili ale mnie cieszy fakt że w końcu fani piłki
nożnej w Polsce wzięli sprawę w swoje ręce - może to zmusi
te władze do przemyślenia -co zrobić by do takich sytuacji
nie dochodziło .
Mało tego - dziwię się czemu sami piłkarze - mam na myśli
tych o czystych intencjach nie chcą poprzeć swych fanów .
Przecież to na pewno poprawiło by poziom naszego i tak
już bardzo chorego piłkarstwa .

Zbulwersowany zdziwieniem PZPN - kibic



.

Opublikowano

To nie ma żadnego znaczenia. Gdyby ktokolwiek w polskiej piłce nożnej przejmował się kibicami, to sytuacja i w związku i w klubach i w lidze byłaby zupełnie inna. Tym bardziej nikt tak naprawdę tym bojkotem się nie przejmie. A reakcje to tylko prymitywna obrona medialna. Tak jak teksty "prawdziwi kibice na dobre i na złe" itd. To jest typowe odwracanie kota ogonem, bo chyba nie ma wątpliwości co do tego, że szczytem bezczelności jest twierdzić, że kibice taką postawą szkodzą w sytuacji, kiedy chyba już gorzej być nie może. Bo niemożliwością jest spaść w rankingach za Albanię i San Marino. Bo mimo wszystko polskie kluby nie mogą zawsze przegrywać ze zdobywcą Pucharu Gruzji - czasem muszą wygrać i wtedy można zrobić wielką fetę. ;p
Bojkot niewiele da i nic nie zmieni, bo i w związku i w klubach i w lidze nikt nie jest zainteresowany tym, żeby coś zmieniać. To nie są po prostu nieudacznicy, to są ludzie, którzy mają bardzo wiele rzeczy do załatwienia, ale bardzo niewiele w kwestii rozwoju dyscypliny w Polsce.
Wszystkie "reformy", jakie zostały wprowadzone przez związek, czyli np licencje klubów, były związane tylko i wyłącznie z naciskami ze strony UEFA i wynikały z groźby, że Polska mogła dostać bana na jakiekolwiek rozgrywki międzynarodowe.
A że piłkarze tak reagują... to tylko dowodzi, że brak im charakteru. Zresztą to nie dziwi, dowiedli tego nie jeden raz na boisku.

Każdy kibic powinien sobie zadać pytanie: czy to, że wspiera swoją drużynę, klubową i narodową, nie prowadzi do podtrzymywania status quo. To tak jak z twardym elektoratem w wyborach - i tak na nas zagłosuje, więc nie ma paniki, nasi wejdą, gdzie trzeba. A jeżeli klub ma nawet pięć tysięcy zagorzałych fanów, to jest dobrze. I tak przyjdą, nawet jeśli obrońcy w sposób bezczelny wbijają piłkę do własnej bramki obok bramkarza, który nawet niespecjalnie udatnie pozoruje obronę. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o bojkoty, ale o to, żeby ludzie przestali być naiwni, czy też udawać, że wierzą w zapewnienia i w to, że działacze mają dobre intencje, tylko wciąż nie wychodzi i za mało pieniędzy. Pieniędzy jest coraz więcej, o wiele więcej niż te niemal 15 lat temu, kiedy Legia grała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W 1991 roku Legia grała w półfinale PZP, a w Polskiej piłce była bida, aż piszczało. Nikt nawet nie marzył o zorganizowanej lidze, o sponsorach i o stacjach telewizyjnych płacących miliony dolarów za transmisje meczów ligowych. Teraz mówi się, że klub z budżetem 10-15 milionów euro to za mało, żeby nie trzeba było się go wstydzić...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre ? dziękuję za wpis pod wierszem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @viola arvensis @Berenika97 dzięki serdeczne   @Bożena De-Tre jeśli nie jestem oryginalna- mamy kliszę- wprowadzam zmianę
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Próbuję znaleźć własną, niepowtarzalną formę przekazu. To trudne ... ale właśnie do tego dążę. Choć ostatecznie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Mnie też… taki, który po prostu chodzi i niczego nie udaje :) Dzięki
    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...