Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i powiem wam, że sam nie wiem czy płakać czy śmiaić się. Oto leciał niemeicki program dokumentalny o wybuchu drugiej wojny światowej, gdzie materiał opatrzony był dodatkowo komentarzem Polaków, Niemca-żołnierza i historyka angielskiego i rosyjskiego. ale nie o to chodzi :) powalił mnie nastepujący komnetarz z tego filmu :)) cytuję w polskim

17 września przypieczętował ostatecznie porażkę Polski... Polska przegrała wojnę zresztą nie pierwszy raz w historii

powaliło mnie :))) fajne prawda ?

Opublikowano

A pierwszy raz w historii??.. Można się czepiać tonu wypowiedzi (tyle, że nie słyszałam oryginału, tu jest tłumaczenie, nie wiem, jak dobre i w dodatku wyrwane z kontekstu), ale bezsprzecznie zdarzało nam się przegrywać, podobnie, jak i wygrywać. Co prawda nie potrzebujemy wroga by doprowadzić Polskę do upadku, świetnie radzimy sobie z tym sami, ale zdarzało nam się rozpętywać wojny, przegrywać je itd. Wkurza mnie postawa, że Polska bohaterskim narodem jest i jako taka nie ma zadnych brzydkich plam na historii, a wszystko co złe to wina zewnętrznych wrogów, że o zwycięstwach pamięta się na wieki wieków amen, a porażki zwyczajnie wymazuje z pamięci, a co gorsza z historii. Jesteśmy tacy sami, jak inne kraje - przegrywaliśmy i wygrywaliśmy, byliśmy agresorami i ofiarami agresji, dokonywaliśmy zbrodni i dokonywano ich na nas. Normalka. Tylko mniemanie o sobie mamy wyższe niż średnia światowa, co najdobitniej chyba wypłynęło w mickiewiczowskiej teorii mesjanizmu - jednej najwięksych i najbardziej chełpliwych bzdur, jakie w życiu słyszałam. Polacy to naród megalomanów, i to jest przykre.
Pzdr., j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tłumaczenie jest w 1000% zgodne z ideałem :D i potwierdził je osoba biegła w tymże jeżyku, która też to oglądała :) Daleko mi od robienia z Polski Mesjasz i Świętego Męczennika... ale
ale... czy musimy się godzić na taką bezczelność? Pomijając już sposób tego reportażu, cały chłod jego =ok, niech będzie chłodny, ale takie komentarze odbierające nam jakikolwiek znaczenie.
Dlaczego nikt nie patrzy, że Polska miała dopeir 20 lat, bła ruiną, sojusznicy się wypieli a i tak wytrzymaął dłużej niz Francja. I nie chodzi mi o kreację mitu, ale po prostu o to, że takie komentarze to nei przypadek, to po prostu proba pomniejszenia roli Polski i roli Niemeic (no bo skoro nie pierwszy raz w histori przegrała to co się tak tym wrześniem przejmować?)

pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W pełni się zgadzam, ale tu nie o tym.
Z tego, co zrozumiałam - a można to czytać i bez kontekstu - ktoś z Niemców stwierdził, że Polska przegrała II wojnę światową.
Nie ma to nic wspólnego z naszym mesjanizmem i samouwielbieniem. To po prostu propaganda proniemiecka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W pełni się zgadzam, ale tu nie o tym.
Z tego, co zrozumiałam - a można to czytać i bez kontekstu - ktoś z Niemców stwierdził, że Polska przegrała II wojnę światową.
Nie ma to nic wspólnego z naszym mesjanizmem i samouwielbieniem. To po prostu propaganda proniemiecka.
Och, przecież przegrała, może nie wojnę światową (choć sądząc po 50 latach powojennej historii, to też) ale na pewno wojnę o własną niepodległość. Kraj okupowany trudno nazwać zwycięzcą wojny, nieprawdaż?.. Szczerze mówiąc, Polska była jednym z najbardziej przegranych państw w tej wojnie - nawet Niemcy jakoś przekuli ją na własny sukces. I to są fakty, nie propaganda. A trudno oczekiwać po Niemcach, by robili programy propolskie, podobnie, jak my nie mówimy do końca prawdy o historii polsko-ukraińskiej, gdzie nie wspomina sie o tym, o czym chociażby pisali twórcy tzw. czarnego romantyzmu: rzeziach, ludobójstwie, koszmarnym okrucieństwie Polaków wobec cywilnej ludności Ukrainy. Zresztą, co ciekawe, czarny romantyzm do dziś jest traktowany po macoszemu, a fakt, że jego dzieła nie były zbyt często wydawane, świadczy poniekąd sam za siebie. W końcu zawsze to przyjemniej poczytać Sienkiewicza, niż Malczewskiego. Znów widzimy drzazgę w oku innych, nie dostrzegając kłody we własnym (to cytat, tyle że nie pamiętam skąd ;) )
Pzdr., j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po pierwsze droga Pani o konflikcie polsko- ukrainskim i ludobojstwie na Wolyniu, Podlasiu czy Wsch Malopolsce, Bieszczadach poza srodowiskami kresowiakow, nikt tak naprawde nie mowi. I to milczenie nie wynika ze strony polskiej de facto ale z tzw poprawnosci politycznej. Pani chyba nie wie jak wygladaja rozmowy z Ukraincami na temat wspolnej historii. Doskonaly przyklad , calkiem nie dawno, strona ukrainska przyrownala policje polska z okresu przedwojennego do NKWD. Mam tylko jedna odpowiedz na tak absurdalne porownanie, ze gdyby policja polska dziala jak NKWD to rzezi Polskiej ludnosci na Wolyniu nie byloby, bo juz wczesniej by wszystkich Ukraincow wymordowano. Czy Pani wie, jak brzmial dekalog OUN?
Po drugie prosze najpierw zapoznac sie z historia tego konfliktu, a potem pisac "o czarnym romantyzmie". Trzeba tez odroznc odwet od ataku.
Wiecej mi sie nie chce pisac.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W pełni się zgadzam, ale tu nie o tym.
Z tego, co zrozumiałam - a można to czytać i bez kontekstu - ktoś z Niemców stwierdził, że Polska przegrała II wojnę światową.
Nie ma to nic wspólnego z naszym mesjanizmem i samouwielbieniem. To po prostu propaganda proniemiecka.
Och, przecież przegrała, może nie wojnę światową (choć sądząc po 50 latach powojennej historii, to też) ale na pewno wojnę o własną niepodległość. Kraj okupowany trudno nazwać zwycięzcą wojny, nieprawdaż?.. Szczerze mówiąc, Polska była jednym z najbardziej przegranych państw w tej wojnie - nawet Niemcy jakoś przekuli ją na własny sukces. I to są fakty, nie propaganda. A trudno oczekiwać po Niemcach, by robili programy propolskie, podobnie, jak my nie mówimy do końca prawdy o historii polsko-ukraińskiej, gdzie nie wspomina sie o tym, o czym chociażby pisali twórcy tzw. czarnego romantyzmu: rzeziach, ludobójstwie, koszmarnym okrucieństwie Polaków wobec cywilnej ludności Ukrainy. Zresztą, co ciekawe, czarny romantyzm do dziś jest traktowany po macoszemu, a fakt, że jego dzieła nie były zbyt często wydawane, świadczy poniekąd sam za siebie. W końcu zawsze to przyjemniej poczytać Sienkiewicza, niż Malczewskiego. Znów widzimy drzazgę w oku innych, nie dostrzegając kłody we własnym (to cytat, tyle że nie pamiętam skąd ;) )
Pzdr., j. Nie wiem, niespecjalnie znam najnowszą historię - po pierwsze dlatego, że nie bardzo się o tym mówi, owszem, a po drugie dlatego, że akurat ten okres mnie niekoniecznie interesuje. Wiem tylko, że Polacy nie zawsze byli i nadal są, aniołami. Tak!
Ale rozmowa akurat jest nie o tym.
Rozmowa dotyczy oczywistego kłamstwa Niemców. I tu też nie chodzi o ich jakąś propagandę propolską, bo tego bym od nikogo nie wymagała. Chodzi o to, żeby nie kłamać.

Poza tym - przegrana walka o niepodległość? Okupacja? Kiedy? O_o Bo jeśli mówimy o okupacji w czasie wojny, to jest to całkiem normalne. I jasne, że tego czasu nie można nazwać wygraną. Ale jednak po wojnie już nie byliśmy okupowani, więc w rezultacie wygraliśmy. Nie?
Tak.
:)

'zdrawiam.
R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oglądałem sobie relację z Westerplatte. Też nie wiem, śmiać się czy płakać. Mówił jeden, drugi twarz w dłoniach ukrywał, drugi mówił, pierwszy nie słuchał. A najlepszy był apel: Nigdy więcej wojny! Się zapomniało o Polakach w Afganistanie/ a może to tylko ćwiczenia?/ i Iraku/ obóz wędrowny, przeżyj to sam?/. II wojnę wygrali amerykanie. Tylko i wyłącznie. Hitler nie zrealizował marzeń o lebens raumie, Stalin nie wprowadził światowej rewolucji, bo go naziści napadli pi razy oko czternaście dni, przed atakiem sowietów, kórzy nie zatrzymaliby się na Odrze, ani w Berlinie. Japończycy też przerżnęli i Angole długo się lizali. Nie wspominając o Ukraińcach, Litwinach, Łotyszach czy Białorusi. Tylko USA, które po II wojnie wzięły sobie naukowców spod znaku sfastyki i technologie i dokumentów technicznych całą masę. Dla przykładu von Braun - nazista, dla którego spełnienia marzeń zdychali jeńcy w obozach pracy. Nie tylko nie poszedł na proces w Norymberdze, ale dostał robotę w dolarach płaconą. I jak dzisiaj popatrzycie na baterię rakiet patriot, to jest to spuścizna po naziście, któremu stany zawdzięczają gwiezdne wojny, discovery channel i MTV na całym świecie do oglądania.
Bo Patriot, tak jak Hitler będzie chronił i zwalczał ruskich w Europie, jedynie pod flagą wolnej ameryki. Tfu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ma Pan na mysli narody czy panstwa? Przed II wojna, zreszta jak i po wojnie, trudno mowic o panstwie Ukrainskim, oprocz sowieckiej republiki USSR.
Jako panstwo odrebne, niezalezne Ukraina nie brala udzialu w wojnie, bo takowej nie bylo. W ramach scislosci.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ma Pan na mysli narody czy panstwa? Przed II wojna, zreszta jak i po wojnie, trudno mowic o panstwie Ukrainskim, oprocz sowieckiej republiki USSR.
Jako panstwo odrebne, niezalezne Ukraina nie brala udzialu w wojnie, bo takowej nie bylo. W ramach scislosci.
Miałem na myśli narody, bo to one tworzą państwa. Dlatego śmieszy mnie, kiedy widzę Polaka w volkswagenie - aucie stworzonym przez nazistów dla mas. Mercedesie czy BMW którymi poruszają się nasi politycy, wiecznie chętni do cofania się w przeszłość, lekko zapominając jaki udział miały te koncerny, technologie w eksterminacji polskiego narodu. Nie zostały zlikwidowane tylko dlatego, że ich fabryki znalazły się w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Ciekawe jakby to wyglądało, gdyby nasza armia zamiast czołgów Leopard, otrzymała w darowiźnie Tygrysy czy Pantery? A volkswagenami dalej jeździmy i podziwiamy ich markę. Podobnie jak z lekami, proszę sobie poczytać, co stało się z dokumentacją eksperymentów lekarskich przeprowadzanych w obozach śmierci. Nikt jej nie niszczył oprócz samych nazistów, którzy chcieli pozbyć się dowodów swoich zbrodni. Reszta świata, koncerny farmaceutyczne zbudowały potęgi na wynikach testów na ludziach przeprowadzanych w II wojnie światowej, ale o tym się już nie mówi.

Mogli chociaż - chuje - za przeproszeniem zmienić nazwę:Historia koncernu Volkswagen rozpoczęła się 17 stycznia 1934 roku, kiedy to Ferdinand Porsche przedstawił rządowi niemieckiemu projekt samochodu - legendarnego Garbusa. Po wielu zbudowanych prototypowych modelach (konkretnie było ich 9) zatwierdzono w 1938 roku do produkcji seryjnej projekt „Porsche typ 60”. O prawdziwości tych zapowiedzi miała świadczyć oficjalna uroczystość państwowa, jaka odbyła się 26 maja 1938 roku w Fallersleben (Dolna Saksonia). Wtedy to położono kamień węgielny pod budowę przyszłej fabryki KdF-wagena (Kraft durch Freude-wagen), jak wtedy ochrzcił "niemiecki samochód ludowy" Adolf Hitler. Oficjalna produkcja KdF-wagena (późniejszego Volkswagena) w wersji cywilnej („garbusa”) rozpoczęła się 11 lipca 1941 roku i zakończyła 7 sierpnia 1944 roku. Łącznie w różnych wersjach nadwoziowych (kabriolet, sedan i kabrio-limuzyna) zakłady KdF-wagen Stadt wyprodukowały 630 sztuk. Pozostałe odmiany KdF-wagena (Schwimmwagen typ 166 – amfibia, Kubelwagen typ 82 – łazik terenowy, oraz wojskowy „garbus” typ 92, 82E i w wersji z napędem 4x4 jako typ 87) były przeznaczone dla armii niemieckiej. Ale cywilne KdF-wageny z lat 1941 - 1944 po II wojnie światowej uznano za prototypy, pomimo, że niczym nie róźniły się od pierwszych powojennych Volkswagenów „garbusów” produkowanych do 1949 roku. Powojenna produkcja ruszyła we wrześniu 1945 roku na potrzeby armii brytyjskiej, choć pierwotnie fabrykę VW przeznaczono do likwidacji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ma Pan na mysli narody czy panstwa? Przed II wojna, zreszta jak i po wojnie, trudno mowic o panstwie Ukrainskim, oprocz sowieckiej republiki USSR.
Jako panstwo odrebne, niezalezne Ukraina nie brala udzialu w wojnie, bo takowej nie bylo. W ramach scislosci.
Dlatego śmieszy mnie, kiedy widzę Polaka w volkswagenie - aucie stworzonym przez nazistów dla mas. Mercedesie czy BMW którymi poruszają się nasi politycy, wiecznie chętni do cofania się w przeszłość, lekko zapominając jaki udział miały te koncerny, technologie w eksterminacji polskiego narodu.

Racja. Niech jeżdżą starymi fiatami 125p i 126p.

ps. Nie rozumiem takiego idealistycznego podejścia. Wykorzystanie wyników badań przeprowadzonych na ludziach z obozów koncentracyjnych dało możliwość stworzenia nowych leków, które teraz pomagają wielu ludziom. A teraz uwaga: uważam, że to było słuszne!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ma Pan na mysli narody czy panstwa? Przed II wojna, zreszta jak i po wojnie, trudno mowic o panstwie Ukrainskim, oprocz sowieckiej republiki USSR.
Jako panstwo odrebne, niezalezne Ukraina nie brala udzialu w wojnie, bo takowej nie bylo. W ramach scislosci.
Miałem na myśli narody, bo to one tworzą państwa .
A to pieknie.

Tylko o jakimz to narodzie owczesnym bialorusinskim pan piszesz? Proces ksztalotowania sie swiadomosci narodowej to proces baardzo skomplikowany, a wybor narodowosci zawsze ejst decyzja jednostkowa, indywidualna.Tych, co mysleli wowczas w kategoriach tozsamosci bailorusinskiej mozna policzyc na palcach jednej reki.. no ewentualnie dwoch. Prawda, pierwsze echa o pomysle panstwowosci bialoruskiej, pojawiaja sie w czasie wojny polsko- bolszewickiej lata 1919- 1920, jednak oprocz tej grupy, reszta to masy chlopskie, myslace w kategoriach my chlopi oni panowie. Problem z ukrainskoscia tak samo dotyczyl mas chlopskich. Do tej pory Ukraina jest podzielona,a tozsamosc Bialoruska nie wiem czy nadal jest szerzej oczywista, co do neizaleznosci panstwowej Bialorusi, no to kimze jest Lukaszenka wobec Putina.
A organizacje ukrainskie w czasie II wojny? Co oni wniesli do II wojny swiatowej? Ah, wspolprace z Niemcami i mordy na Polakach.
Pzdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlatego śmieszy mnie, kiedy widzę Polaka w volkswagenie - aucie stworzonym przez nazistów dla mas. Mercedesie czy BMW którymi poruszają się nasi politycy, wiecznie chętni do cofania się w przeszłość, lekko zapominając jaki udział miały te koncerny, technologie w eksterminacji polskiego narodu.

Racja. Niech jeżdżą starymi fiatami 125p i 126p.

ps. Nie rozumiem takiego idealistycznego podejścia. Wykorzystanie wyników badań przeprowadzonych na ludziach z obozów koncentracyjnych dało możliwość stworzenia nowych leków, które teraz pomagają wielu ludziom. A teraz uwaga: uważam, że to było słuszne!
Idealistycznego? Przecież w tym kraju można przegrać wybory prezydenckie za to,że miało się dziadka w Wermachcie, obecny papież też w mundurku chodził i wali teraz pokutę, a Ci co zginęli w męczarniach, bo nie chcieli się bratać nikogo nie obchodzą. Niech jeżdżą czym chcą, mnie to jedynie śmieszy. Słuszne było wykorzystanie badań dr Mendele? Łał!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Miałem na myśli narody, bo to one tworzą państwa .
A to pieknie.

Tylko o jakimz to narodzie owczesnym bialorusinskim pan piszesz? Proces ksztalotowania sie swiadomosci narodowej to proces baardzo skomplikowany, a wybor narodowosci zawsze ejst decyzja jednostkowa, indywidualna.Tych, co mysleli wowczas w kategoriach tozsamosci bailorusinskiej mozna policzyc na palcach jednej reki.. no ewentualnie dwoch. Prawda, pierwsze echa o pomysle panstwowosci bialoruskiej, pojawiaja sie w czasie wojny polsko- bolszewickiej lata 1919- 1920, jednak oprocz tej grupy, reszta to masy chlopskie, myslace w kategoriach my chlopi oni panowie. Problem z ukrainskoscia tak samo dotyczyl mas chlopskich. Do tej pory Ukraina jest podzielona,a tozsamosc Bialoruska nie wiem czy nadal jest szerzej oczywista, co do neizaleznosci panstwowej Bialorusi, no to kimze jest Lukaszenka wobec Putina.
A organizacje ukrainskie w czasie II wojny? Co oni wniesli do II wojny swiatowej? Ah, wspolprace z Niemcami i mordy na Polakach.
Pzdr
Po co mnie Pani pyta, jak sobie sama jednocześnie odpowiada.
Opublikowano

Państwo naprawdę uważają, że wygraliśmy tę wojnę?

Narzucono nam władzę ludową, odgórnie określono terytorium, zakazano udziału w Planie Marshalla. Warszawę jak i inne miasta w olbrzymiej większości zniszczono. W jej trakcie przegraliśmy Powstanie Warszawskie i Powstanie w Gettcie. Wreszcie, wojnę przegraliśmy także w świadomości społeczności śwatowej, bo nie udało nam się rozpropagować wkładu Polaków do tej wojny.

Moim zdaniem Deutsche Welle mówi prawdę - w moim odczuciu przegraliśmy II wojnę światową ("I tak rozumieć trzeba Jałtę"). Zresztą, nawet gdyby upierać się że ją wygraliśmy - to z pewnością przegraliśmy Kampanię Wrześniową i to pewnie o nią chodziło w tym programie.

Doprawdy, nie trzeba się burzyć o każde zdanie w niemieckiej telewizji, bo to dowodzi jakiegoś kompleksu niższości. Dla mnie bardziej bulwersująca była okładka Wprost, gdzie wykorzystano zdjęcie z podpisania paktu Ribbentropp - Mołotow, tyle ż zamiast Ribbentroppa byłą wklejona Merkel a zamiast Mołotowa Putin. Rozumiem, że Wprost robi wszystko, żeby jakoś podbi swoją sprzedaż - ale żeby grać na takich instynktach, to już doprawdy trzeba być pozbawioną moralności szują.


P. Rhiannon: Konstytucję PRL napisał nam Stalin. Trudno chyba uważać, by był to przejaw suwerenności Państwa nieokupowanego? Pewnie, wyszliśmy na tym wszystkim lepiej niż Ukraina niż Państwa Bałtyckie - ale wojska radzieckie opuściły nasze terytorium w latach dziewięćdziesiątych i o tym też trzeba pamiętać. Byliśmy formalnie niepodleglii, mieliśmy jakąś przestrzeń samodzielności - ale sama Pani wie co się zdarzyło gdy Węgry opuściły w '68 Układ Warszawski.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A to pieknie.

Tylko o jakimz to narodzie owczesnym bialorusinskim pan piszesz? Proces ksztalotowania sie swiadomosci narodowej to proces baardzo skomplikowany, a wybor narodowosci zawsze ejst decyzja jednostkowa, indywidualna.Tych, co mysleli wowczas w kategoriach tozsamosci bailorusinskiej mozna policzyc na palcach jednej reki.. no ewentualnie dwoch. Prawda, pierwsze echa o pomysle panstwowosci bialoruskiej, pojawiaja sie w czasie wojny polsko- bolszewickiej lata 1919- 1920, jednak oprocz tej grupy, reszta to masy chlopskie, myslace w kategoriach my chlopi oni panowie. Problem z ukrainskoscia tak samo dotyczyl mas chlopskich. Do tej pory Ukraina jest podzielona,a tozsamosc Bialoruska nie wiem czy nadal jest szerzej oczywista, co do neizaleznosci panstwowej Bialorusi, no to kimze jest Lukaszenka wobec Putina.
A organizacje ukrainskie w czasie II wojny? Co oni wniesli do II wojny swiatowej? Ah, wspolprace z Niemcami i mordy na Polakach.
Pzdr
Po co mnie Pani pyta, jak sobie sama jednocześnie odpowiada.
Zdaje sie, ze uzylam pytania retorycznego, ktore kryje w sobie strukture pytania rozstrzygajacego.. po czym nastapilo rozwiniecie..ale ja sie na tym nie znam. Od takich dylematow sa polonisci.
Opublikowano

Wiedzą Państwo, ja Ukraińców nie usprawiedliwiam jeśli chodzi o Wołyń, bo mordów na cywilach nie usprawiedliwia nic - ale trudno im się dziwić, że się układali z Hitlerem. Chcieli jakiejś w miarę autonomicznej Ukrainy i pokładali w Hitlerze w tej mierze nadzieje (vide Słowacja). A po Polakach i Sowietach spodziewać się tego nie mogli.

Podobnie na przykład działali Łotysze - próbowali się jakoś odnaleźć pomiezy dwoma wielkimi mocarstwami i wywalczyć jakoś niepodległość. Jak wyszło wiadomo i dlatego na rynku w Rydze stoi teraz muzeum okupacji Łotwy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...