Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 49
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ze Starego, a jak wiadomo Stary jest ortodoksyjny aż do obrzydzenia; a cytaty w myśl boskich prawd i założeń i tak mają sens; a że są oberwane z kontekstów, to też wiele mówi

dla mnie to żadne tam kontrowersje tylko zwyczajne życie; wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo

właściwie jak to było z tym Starym? tak że Mojżesz je długie lata spisywał?
a Mojżesz to ponoć prosty człowiek był, podobno
Opublikowano

Irytują mnie komentarze odnośnie cytatów biblijnych, w których brakuje rzetelnej wiedzy... Takie spojrzenie, oderwane od całości jest po prostu głupie... Nie branie pod uwagę obowiązujących na dany czas norm społecznych, tradycji i przekonań ludowych jest śmieszne... Banalny przykład :Stary Testament mówi ...oko za oko ząb za ząb... natomiast Nowy jeśli zostaniesz uderzony w prawy policzek, nadstaw lewy... Jest wiele takich przykładów odnośnie krwi, rozwodów (prawo mojżeszowe a propos listów rozwodowych)...itd... i co z tego wynika... jak nie fakt zmieniających się obyczajów i norm społecznych (nawet pomijając kwestię wiary...przyjście Chrystusa itd)... Biblia jest oprócz słowa bożego po prostu dziełem historycznym...Nie do mnie należy interpretacja (chyba, że w zakresie własnego ja)że tak powiem społeczna... i tym, którzy to czynią, nie mając merytorycznych i duchowych podstaw ku temu życzę tylko więcej pokory wobec historii, jeśli nie wobec Boga...

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ze Starego, a jak wiadomo Stary jest ortodoksyjny aż do obrzydzenia; a cytaty w myśl boskich prawd i założeń i tak mają sens; a że są oberwane z kontekstów, to też wiele mówi

dla mnie to żadne tam kontrowersje tylko zwyczajne życie; wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo

właściwie jak to było z tym Starym? tak że Mojżesz je długie lata spisywał?
a Mojżesz to ponoć prosty człowiek był, podobno

Poczytaj Księgę nad księgami... na pewno nie wspomnisz o obrzydzeniu...:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ze Starego, a jak wiadomo Stary jest ortodoksyjny aż do obrzydzenia; a cytaty w myśl boskich prawd i założeń i tak mają sens; a że są oberwane z kontekstów, to też wiele mówi

dla mnie to żadne tam kontrowersje tylko zwyczajne życie; wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo

właściwie jak to było z tym Starym? tak że Mojżesz je długie lata spisywał?
a Mojżesz to ponoć prosty człowiek był, podobno

Poczytaj Księgę nad księgami... na pewno nie wspomnisz o obrzydzeniu...:)

to nie moje obrzydzenie, ale obrzydzenie społeczne, uwarunkowane już sam nie wiem czym, ale chyba chęcią wyszukiwania podobnych "kontrowersji". człowiek siedzący obok mnie powiada: w Starym Testamencie Bóg to despota i persona zupełnie uniewrażliwiona na ludzką krzywdę; i gdyby się kurczowo trzymać literalnego odczytu, to racje ma niewątpliwą; jednakże dla mnie, człowieka który ma indywidualny stosunek do wiary, Stary Testament nie jest żadnym wyrazem despotyzmu, ale nauką; i błogosławię świat, że ten Stary Testament mi dał ;))

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo


Jeżeli nie należy go odbierać dosłownie, to jakimi kryteriami kierować się przy własnej jego interpretacji? A może dosłownie odbierać tylko to co nam pasuje, a niewygodne fragmenty sprowadzać do poziomu metafory?

Pzdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Poczytaj Księgę nad księgami... na pewno nie wspomnisz o obrzydzeniu...:)

to nie moje obrzydzenie, ale obrzydzenie społeczne, uwarunkowane już sam nie wiem czym, ale chyba chęcią wyszukiwania podobnych "kontrowersji". człowiek siedzący obok mnie powiada: w Starym Testamencie Bóg to despota i persona zupełnie uniewrażliwiona na ludzką krzywdę; i gdyby się kurczowo trzymać literalnego odczytu, to racje ma niewątpliwą; jednakże dla mnie, człowieka który ma indywidualny stosunek do wiary, Stary Testament nie jest żadnym wyrazem despotyzmu, ale nauką; i błogosławię świat, że ten Stary Testament mi dał ;))

pozdrawiam

Też tak mam...Amen...;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo


Jeżeli nie należy go odbierać dosłownie, to jakimi kryteriami kierować się przy własnej jego interpretacji? A może dosłownie odbierać tylko to co nam pasuje, a niewygodne fragmenty sprowadzać do poziomu metafory?

Pzdr

Co do niektórych fragmentów chyba nie ma wątpliwości np: "szanuj ojca swego i matkę swoją" i dalej w nowym (chyba) ..."niech rodzic nie doprowadza do gniewu dzieci swoich"...
Inne treści biblijne rzeczywiście wymagają wyższej szkoły jazdy... jeśli mam wątpliwość - polemizuję z lepszymi ode mnie w tej materii - zazwyczaj tak długo - dopóki nie zostanie osiągnięty konsensus... Natomiast jeszcze inne to już kwestia wiary... zaufania...i takie tam...

Pozdrawiam...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiadomo, że Pisma dosłownie nie można odbierać, bo nie od tego jest Pismo


Jeżeli nie należy go odbierać dosłownie, to jakimi kryteriami kierować się przy własnej jego interpretacji? A może dosłownie odbierać tylko to co nam pasuje, a niewygodne fragmenty sprowadzać do poziomu metafory?

Pzdr

zaznajomić się z ogólnymi prawdami wiary, które są określone, i przez ich pryzmat rozumować boską naukę; Stary czy Nowy Testament, to jakby nie patrzeć wyłącznie przykłady, które mają unaocznić jaki staję się człowiek, który od nich odstępuję

zresztą; rób i interpretuj tak, jak ci w duszy gra, mnie nic do tego ani nie będę się wykłócał na ten temat, bo mi to niepotrzrebne, aby cokolwiek komukolwiek udowodnić, a tym badziej jeśli chodz o życie duchowe czy zgoła naukowo zracjonalizowane - nastawienie do życia, poglądy i własne samookreślenie to sprawa indywidualna; róbta i postępujta więc jak cheta, ale nie wciskajta mi kita

ja już nie szukam ogólnego sensu bytowania człowieka - zawierzyłem
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeżeli nie należy go odbierać dosłownie, to jakimi kryteriami kierować się przy własnej jego interpretacji? A może dosłownie odbierać tylko to co nam pasuje, a niewygodne fragmenty sprowadzać do poziomu metafory?

Pzdr

zaznajomić się z ogólnymi prawdami wiary, które są określone, i przez ich pryzmat rozumować boską naukę; Stary czy Nowy Testament, to jakby nie patrzeć wyłącznie przykłady, które mają unaocznić jaki staję się człowiek, który od nich odstępuję

zresztą; rób i interpretuj tak, jak ci w duszy gra, mnie nic do tego ani nie będę się wykłócał na ten temat, bo mi to niepotrzrebne, aby cokolwiek komukolwiek udowodnić, a tym badziej jeśli chodz o życie duchowe czy zgoła naukowo zracjonalizowane - nastawienie do życia, poglądy i własne samookreślenie to sprawa indywidualna; róbta i postępujta więc jak cheta, ale nie wciskajta mi kita

Interesuje mnie na podstawie jakiego kryterium uznaje się czy dany fragment należy odbierać dosłownie czy nie. Dla przykładu: co decyduje o tym, że zapis, w którym Jahwe nawołuje do ludobójstwa odczytywany jest jako metafora?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zaznajomić się z ogólnymi prawdami wiary, które są określone, i przez ich pryzmat rozumować boską naukę; Stary czy Nowy Testament, to jakby nie patrzeć wyłącznie przykłady, które mają unaocznić jaki staję się człowiek, który od nich odstępuję

zresztą; rób i interpretuj tak, jak ci w duszy gra, mnie nic do tego ani nie będę się wykłócał na ten temat, bo mi to niepotrzrebne, aby cokolwiek komukolwiek udowodnić, a tym badziej jeśli chodz o życie duchowe czy zgoła naukowo zracjonalizowane - nastawienie do życia, poglądy i własne samookreślenie to sprawa indywidualna; róbta i postępujta więc jak cheta, ale nie wciskajta mi kita

Interesuje mnie na podstawie jakiego kryterium uznaje się czy dany fragment należy odbierać dosłownie czy nie. Dla przykładu: co decyduje o tym, że zapis, w którym Jahwe nawołuje do ludobójstwa odczytywany jest jako metafora?

poszukaj sobie speca naukowca od spraw odczytu; jakiegoś profesorka - ja jestem gryzipiórkiem i ci nie pomogę w tej sprawie

a co do Jahwe to mi tam po swojemu coś o tym decyduje, chociaż dla mnie to nawet nie ma zabarwienia metaforycznego, tylko jakiś logiczny sens wynikajacy z wielorakich następstw nieustępliwego trawnia i kroczenia w życiu według (radykalnych poprzez swoją konsekwencje) boskich założeń; idei życia, osiągania spokoju, dostrzegania piękna i te de...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Interesuje mnie na podstawie jakiego kryterium uznaje się czy dany fragment należy odbierać dosłownie czy nie. Dla przykładu: co decyduje o tym, że zapis, w którym Jahwe nawołuje do ludobójstwa odczytywany jest jako metafora?

poszukaj sobie speca naukowca od spraw odczytu; jakiegoś profesorka - ja jestem gryzipiórkiem i ci nie pomogę w tej sprawie



Tak też myślałem. Żadna z osób, z którymi rozmawiałem na temat religii nie była wstanie ustosunkować się w logiczny sposób do tegoż :)
Opublikowano

1. Tam nie ma tylko cytatów ze Starego Testamentu. Są (rzadziej) również z Nowego. Dajmy na to dzisiejszy cytat dnia.

2. Przy każdym cytacie jest kontekst. Można zaznajomić się z treściami towarzyszącymi danemu fragmentowi.

Tak czy inaczej - biblia jest kontrowersyjna. I potrafi szokować nie mniej, niż niejeden skandalista.

Co do samej strony - wydaje mi się, że ma na celu odsłonięcie najbardziej ciemnych miejsc tej księgi - omijanych z pewnych powodów, trudnych, zazwyczaj nie przytaczanych - ale czy mniej ważnych?

Chyba każdy wierzący powinien się do nich ustosunkować.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



poszukaj sobie speca naukowca od spraw odczytu; jakiegoś profesorka - ja jestem gryzipiórkiem i ci nie pomogę w tej sprawie



Tak też myślałem. Żadna z osób, z którymi rozmawiałem na temat religii nie była wstanie ustosunkować się w logiczny sposób do tegoż :)

"w logice zawsze tkwi pierwiastek nudy"
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i ten, no, racjonalista.pl; a jeśli pijesz do tego, że forum poetyckie nie jest od poruszania tematów religijnych, to pij solidnie i pod właściwy adres - czyli bezpośresnio do autora; przy czym ja tak nie uważam, bo nawet można się w cytatach z Pisma Świętego doszukać pierwiastka literackiego, co mówiąc prawdę, nawet ma z tym forum jakiś tam związek - dyskusja wynika z przekonań, nie inaczej;

a co do ludzi dookoła faktomitowych i forumowych ateistów internetowych; orędowników bezbożnictwa, to fajnie że są, bo niektórzy mają gdzie się wygadać, a ja mam możliwość stanięcia w całkowitej opozycji, i nie odzywać się wcale przysłuchując się temu, co jest dla ludzi ważne
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i ten, no, racjonalista.pl; a jeśli pijesz do tego, że forum poetyckie nie jest od poruszania tematów religijnych, to pij solidnie i pod właściwy adres - czyli bezpośresnio do autora; przy czym ja tak nie uważam, bo nawet można się w cytatach z Pisma Świętego doszukać pierwiastka literackiego, co mówiąc prawdę, nawet ma z tym forum jakiś tam związek - dyskusja wynika z przekonań, nie inaczej;

a co do ludzi dookoła faktomitowych i forumowych ateistów internetowych; orędowników bezbożnictwa, to fajnie że są, bo niektórzy mają gdzie się wygadać, a ja mam możliwość stanięcia w całkowitej opozycji, i nie odzywać się wcale przysłuchując się temu, co jest dla ludzi ważne

Tomcio Ty się tak nie nakręcaj tylko poczytaj sobie, po to podałam link.
Czasem warto wiedzieć co inni mają na ten temat do powiedzenia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zastanawiam się czy bliżej ci do gracjan,czy do szalonej...(?) ...;)

Wywołujesz burzę w szklance wody, stoisz z boku i się przyglądasz... nie ładnie Agatku...:)

Pozdrowaśnie...

Ps "...ale o Pieśni nad pieśniami to bym se pogadała...:)) "
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zastanawiam się czy bliżej ci do gracjan,czy do szalonej...(?) ...;)

Wywołujesz burzę w szklance wody, stoisz z boku i się przyglądasz... nie ładnie Agatku...:)

Pozdrowaśnie...

Ps "...ale o Pieśni nad pieśniami to bym se pogadała...:)) "

Nie powiem jakie jest moje prywatne zdanie. Wolno mi.
Filmik "szalonej" też wart obejrzenia.
www.youtube.com/watch?v=HQzAgiPsI3k

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...