Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Poeta to człowiek, który
nie potrafi pogodzić się
ze społeczeństwem.


Wybiegłem z ulicy
posypanej karnawałowymi
maskami
wygrzewającymi się
w sierpniową noc

przebiłem skrzyżowanie
na którym zielone światła
grały marsza niewidomym

niewidomi mają łatwiej
nie muszą widzieć
tego syfu
przecież karnawał trwa
cały rok.
Opublikowano

Poeta to czlowiek, ktory nie potrafi pogodzic sie sam ze soba.

Powtarzasz sie. Juz napisales cos o niewidomych (patrz 'J.Hendrix, pogadajmy'), ktorzy nie musza widziec otaczajacego nas syfu...
Takie, moje male spostrzerzenie.

(przepraszam za brak polskich znakow)

Opublikowano

Błyskotliwość postrzegania rzeczywistości i głębia refleksji z niego wynikająca, wręcz powalająca... ; )
Marcin, to jest bardzo słabe.

P.S.
Jeżeli miałeś do powiedzenia coś więcej niż : społeczeństwo jest do d..., to proszę - wyprostuj mnie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Strasznie skróciłeś, nawet banalnie tylko podsumowałeś, panie w skórzanej masce.
Nie powiedziałem, że są do dupy. Bardziej przeszkadza mi ich niewiara w własną indywidualność, w własną 'Markę'. Ludzie boją się być samym sobą, ponieważ mas media pokazują im świat zupełnie inny. Białych zębów, wielkich cycków, chudych dup i bez zmarszczek nawet po 70. Dlatego wolą schować się za kimś, wolą błyszczeć, skakać sobie do gardeł.
'Ideał'- to termin, który tak na prawdę stępił społeczeństwo.
Możesz się ze mną nie zgodzić, masz prawo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Strasznie skróciłeś, nawet banalnie tylko podsumowałeś, panie w skórzanej masce.
Nie powiedziałem, że są do dupy. Bardziej przeszkadza mi ich niewiara w własną indywidualność, w własną 'Markę'. Ludzie boją się być samym sobą, ponieważ mas media pokazują im świat zupełnie inny. Białych zębów, wielkich cycków, chudych dup i bez zmarszczek nawet po 70. Dlatego wolą schować się za kimś, wolą błyszczeć, skakać sobie do gardeł.
'Ideał'- to termin, który tak na prawdę stępił społeczeństwo.
Możesz się ze mną nie zgodzić, masz prawo.

Teoria " ideału " ładna ale życzeniowa. Pod maskami, może się kryć cokolwiek innego : obłuda, samotność, chciwość, obojętność itp. Co w wierszu wskazuje na to, że chodzi o białe zęby i wielkie cycki ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Strasznie skróciłeś, nawet banalnie tylko podsumowałeś, panie w skórzanej masce.
Nie powiedziałem, że są do dupy. Bardziej przeszkadza mi ich niewiara w własną indywidualność, w własną 'Markę'. Ludzie boją się być samym sobą, ponieważ mas media pokazują im świat zupełnie inny. Białych zębów, wielkich cycków, chudych dup i bez zmarszczek nawet po 70. Dlatego wolą schować się za kimś, wolą błyszczeć, skakać sobie do gardeł.
'Ideał'- to termin, który tak na prawdę stępił społeczeństwo.
Możesz się ze mną nie zgodzić, masz prawo.

Teoria " ideału " ładna ale życzeniowa. Pod maskami, może się kryć cokolwiek innego : obłuda, samotność, chciwość, obojętność itp. Co w wierszu wskazuje na to, że chodzi o białe zęby i wielkie cycki ?
W zwyczaju było, że zawsze ludzie upiększali się, jak wychodzili gdzieś w gości, imprezę, spotkanie, potańcówe itp, itd. Tak? Jak wiemy karnawał nie trwa cały rok, i zapis, że trwa cały rok, miał pokazać, że ludzie nie czują się dobrze ze sobą. Zaspany jeszcze jesteś? Może poluzuj maseczkę, kiepski dopływ krwi do mózgu, Lecterku, nie wróży nic dobrego.
Za ten minus jestem wkurzony. Pozdrawiam. Marcin.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




poeta to taki malarz, który maluje słowami
poeta to taka kość niezgody między świtem a zmierzchem
poeta to taka złość, co przerodzi się w ładną piosenkę


motyw masek udany :)
niewyczerpany temat - każdy interpretuje od swojej własnej strony. Nawiązanie do popstandardów jest Twoim widzeniem, nie czytelnika.

jezcze wrócę :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




poeta to taki malarz, który maluje słowami
poeta to taka kość niezgody między świtem a zmierzchem
poeta to taka złość, co przerodzi się w ładną piosenkę


motyw masek udany :)
niewyczerpany temat - każdy interpretuje od swojej własnej strony. Nawiązanie do popstandardów jest Twoim widzeniem, nie czytelnika.

jezcze wrócę :)
"Popu" jest dużo, nie każdy się przyznaje , nie każdy zauważa to w sobie, nie każdy chce mieć taką świadomość, to już pewna mentalność. Bea, oczywiści mówisz za siebie, bo nie wiem jak reszta czytelników. ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Teoria " ideału " ładna ale życzeniowa. Pod maskami, może się kryć cokolwiek innego : obłuda, samotność, chciwość, obojętność itp. Co w wierszu wskazuje na to, że chodzi o białe zęby i wielkie cycki ?
W zwyczaju było, że zawsze ludzie upiększali się, jak wychodzili gdzieś w gości, imprezę, spotkanie, potańcówe itp, itd. Tak? Jak wiemy karnawał nie trwa cały rok, i zapis, że trwa cały rok, miał pokazać, że ludzie nie czują się dobrze ze sobą. Zaspany jeszcze jesteś? Może poluzuj maseczkę, kiepski dopływ krwi do mózgu, Lecterku, nie wróży nic dobrego.
Za ten minus jestem wkurzony. Pozdrawiam. Marcin.

Nie wiem czy większa jest wątłość przekazu, czy ignorancja autora dotycząca społecznej i kulturowej funkcji karnawału, a maski karnawałowej w szczególności ( " w zwyczaju było " ! ).
Z tego co pisze Marcinek, wynika, że chodzi o zwykłą całoroczną balangę - ludzie " balują ", żeby zapomnieć, że balować muszą, żeby czuć się jak na balu... ; )
To jest gorszy gniot niż myślałem...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W zwyczaju było, że zawsze ludzie upiększali się, jak wychodzili gdzieś w gości, imprezę, spotkanie, potańcówe itp, itd. Tak? Jak wiemy karnawał nie trwa cały rok, i zapis, że trwa cały rok, miał pokazać, że ludzie nie czują się dobrze ze sobą. Zaspany jeszcze jesteś? Może poluzuj maseczkę, kiepski dopływ krwi do mózgu, Lecterku, nie wróży nic dobrego.
Za ten minus jestem wkurzony. Pozdrawiam. Marcin.

Nie wiem czy większa jest wątłość przekazu, czy ignorancja autora dotycząca społecznej i kulturowej funkcji karnawału, a maski karnawałowej w szczególności ( " w zwyczaju było " ! ).
Z tego co pisze Marcinek, wynika, że chodzi o zwykłą całoroczną balangę - ludzie " balują ", żeby zapomnieć, że balować muszą, żeby czuć się jak na balu... ; )
To jest gorszy gniot niż myślałem...
Lecterku, chyba na potrzeby forum udajesz takiego sceptyka, którego trzeba zabrać za rączkę i przeprowadzić spokojnie przez wiersz, bo pretensjonalność nie pozwala się skupić. To słodkie, ale też irytujące. Bal był w przenośni, tutaj nie chodzi o to, że ludzie balują, jest ciągła libacja i w ogóle klimat jak z młodej polski. Proszę Cię. Po prostu ludzie podczas zabawy(karnawału) tańczą, śmieją się, mogą grać, aby tylko zapomnieć o swoim prawdziwym JA. Wolą ubrać maskę, która była wyprodukowana w nakładzie 1000szt(uwaga tutaj też nie dosłownie!) i ubrać ją niż swoją. Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali, byli na tym cholernym balu. Rozumiesz teraz? Mogę już puści i dotrzesz spokojnie do końca ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie wiem czy większa jest wątłość przekazu, czy ignorancja autora dotycząca społecznej i kulturowej funkcji karnawału, a maski karnawałowej w szczególności ( " w zwyczaju było " ! ).
Z tego co pisze Marcinek, wynika, że chodzi o zwykłą całoroczną balangę - ludzie " balują ", żeby zapomnieć, że balować muszą, żeby czuć się jak na balu... ; )
To jest gorszy gniot niż myślałem...
Lecterku, chyba na potrzeby forum udajesz takiego sceptyka, którego trzeba zabrać za rączkę i przeprowadzić spokojnie przez wiersz, bo pretensjonalność nie pozwala się skupić. To słodkie, ale też irytujące. Bal był w przenośni, tutaj nie chodzi o to, że ludzie balują, jest ciągła libacja i w ogóle klimat jak z młodej polski. Proszę Cię. Po prostu ludzie podczas zabawy(karnawału) tańczą, śmieją się, mogą grać, aby tylko zapomnieć o swoim prawdziwym JA. Wolą ubrać maskę, która była wyprodukowana w nakładzie 1000szt(uwaga tutaj też nie dosłownie!) i ubrać ją niż swoją. Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali, byli na tym cholernym balu. Rozumiesz teraz? Mogę już puści i dotrzesz spokojnie do końca ?

Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali

I tym odkryciem - jako " człowiek, który nie potrafi pogodzić się ze społeczeństwem " - postanowiłeś ze wzmiankowanym społeczeństwem się podzielić...? ; )
Podrzucam parę pomysłów do wykorzystania :
- nie szata zdobi człowieka
- nie wszystko złoto co się świeci
- miej serce i patrzaj w serce
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lecterku, chyba na potrzeby forum udajesz takiego sceptyka, którego trzeba zabrać za rączkę i przeprowadzić spokojnie przez wiersz, bo pretensjonalność nie pozwala się skupić. To słodkie, ale też irytujące. Bal był w przenośni, tutaj nie chodzi o to, że ludzie balują, jest ciągła libacja i w ogóle klimat jak z młodej polski. Proszę Cię. Po prostu ludzie podczas zabawy(karnawału) tańczą, śmieją się, mogą grać, aby tylko zapomnieć o swoim prawdziwym JA. Wolą ubrać maskę, która była wyprodukowana w nakładzie 1000szt(uwaga tutaj też nie dosłownie!) i ubrać ją niż swoją. Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali, byli na tym cholernym balu. Rozumiesz teraz? Mogę już puści i dotrzesz spokojnie do końca ?

Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali

I tym odkryciem - jako " człowiek, który nie potrafi pogodzić się ze społeczeństwem " - postanowiłeś ze wzmiankowanym społeczeństwem się podzielić...? ; )
Podrzucam parę pomysłów do wykorzystania :
- nie szata zdobi człowieka
- nie wszystko złoto co się świeci
- miej serce i patrzaj w serce


a neurony czy jak im tam neuryty... bo jak bym bardzo chciala to nie wiem, jak w nie popatrzeć zanim do czy do głowy serca dojdą, jakąś tam superekspresową stradą :)
z zblokować je to raczej nie bo wtedy chodzilibysmy sobie ino w skórkach
łaaaach hahaha
Opublikowano

Niestety Marcinie, zgadzam się z Lecterem. Wiersz nie przekazuje tego, co usilnie starasz się do niego domalować w komentarzach. Takie być może było założenie - wykonanie tego nie potwierdza.
To, co kursywą również nie zawiera jakiegoś głębokiego przekazu. Powiedziałbym nawet (i się nie obraź, bo odnoszę się do tekstu) - marny to poeta, jeśli tak naprawdę myśli. A może to wyalienowanie dotyczy jego samego.

Poeta to człowiek, który
nie potrafi pogodzić się
ze społeczeństwem.


To bardzo stanowcze stwierdzenie, radykalne, z którym zupełnie można się nie zgodzić, lub równie dobrze w miejsce "poety" wstawić: prezydent, minister, kolejarz, krawcowa. Bo właściwie czemu nie? Każdy z nich, z nas, może przecież mieć jakąś fobię, która mu na to nie pozwala :)
W tym wypadku myśl, jaka miała stać się tą sztandarową dla wiersza, jest płytka i nieporadna.
Społeczeństwo jest zbiorem jednostek, potem dopiero grup, a w konsekwencji, to dopiero w pełni funkcjonujący, w taki, czy inny sposób "organizm". Niestety nie całkiem spójny, jak układ trawienny. I w maskach, czy bez nich każdy sobie rzepkę skrobie indywidualnie. Więc czemu sądzić zbiorowo?
Tyle ode mnie, pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali

I tym odkryciem - jako " człowiek, który nie potrafi pogodzić się ze społeczeństwem " - postanowiłeś ze wzmiankowanym społeczeństwem się podzielić...? ; )
Podrzucam parę pomysłów do wykorzystania :
- nie szata zdobi człowieka
- nie wszystko złoto co się świeci
- miej serce i patrzaj w serce


a neurony czy jak im tam neuryty... bo jak bym bardzo chciala to nie wiem, jak w nie popatrzeć zanim do czy do głowy serca dojdą, jakąś tam superekspresową stradą :)
z zblokować je to raczej nie bo wtedy chodzilibysmy sobie ino w skórkach
łaaaach hahaha
Nie rozumiem Twojej wypowiedzi, proszę wyjąć palce z ust, i mówić normalnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



poeta to mim
który zagląda
pantomimie pod maski


- w tej formie unikam odosobnienia - wspłóczestniczę i podglądam ;)

w sumie niezły wiersz; ja bym zaakceptowała treść po zmianie kursywy na bardziej... uniwersalną i przystającą.
nie czytając komentów, zwłaszcza Twoich, Marcin - całkiem udany.
po komentach;
nie wypierajmy się błota. współuczestniczymy w tej kalkofonii i tylko środek ciężkości mi się przesuwa - na bakier.
rzecz w tym, żeby się nie dać zwariować, żeby zachować jakieś proporcje - co nie zmienia faktu, że nie chciałabym się jutro obudzić w świecie, gdzie po ulicach biegają przysiadziste babki z kudłatymi nogami i zapyziali faceci z uzębieniem w kość słoniową. albo "intelektualiści "z cynglami na plaster.
myślę, że zamysł całkiem, całkiem, a i wykonanie poprawne - ino tak kursywa i tłumaczenia odautorskie dyskredytują - bo takiego zadania, jak założenie Autora i z takim wydźwiękiem/przesłaniem - w wierszu brak - co nie zmienia faktu, że msz na totalne przekreślenie sobie nie zasłużył.


pozdrówki :)
kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lecterku, chyba na potrzeby forum udajesz takiego sceptyka, którego trzeba zabrać za rączkę i przeprowadzić spokojnie przez wiersz, bo pretensjonalność nie pozwala się skupić. To słodkie, ale też irytujące. Bal był w przenośni, tutaj nie chodzi o to, że ludzie balują, jest ciągła libacja i w ogóle klimat jak z młodej polski. Proszę Cię. Po prostu ludzie podczas zabawy(karnawału) tańczą, śmieją się, mogą grać, aby tylko zapomnieć o swoim prawdziwym JA. Wolą ubrać maskę, która była wyprodukowana w nakładzie 1000szt(uwaga tutaj też nie dosłownie!) i ubrać ją niż swoją. Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali, byli na tym cholernym balu. Rozumiesz teraz? Mogę już puści i dotrzesz spokojnie do końca ?

Ludzie podchodzą do swoich kontaktów, komunikacji, jakby ciągle grali

I tym odkryciem - jako " człowiek, który nie potrafi pogodzić się ze społeczeństwem " - postanowiłeś ze wzmiankowanym społeczeństwem się podzielić...? ; )
Podrzucam parę pomysłów do wykorzystania :
- nie szata zdobi człowieka
- nie wszystko złoto co się świeci
- miej serce i patrzaj w serce
Raczej miałem na myśli nagłośnienie pewnego problemu, który mnie męczy. Nie każdemu on przeszkadza. Mi tak. Rozumiem, że takie spojrzenie człowieka, który jest obserwatorem jest dość płytkie, każdego trzeba traktować indywidualnie, ponieważ coś nas wyróżnia, ale.. jest to ale, jeżeli ludzie nie potrafią tego pokazać, wolą być kimś innym, chować się w kieszeni 'autorytetów' wtedy zaczyna się problem.
Te złote myśli, które wypisałeś są mi znane, lecz tutaj chciałem podejść od strony zbioru, społeczeństwa. To, że tego nie akceptuję i nie potrafię zrozumieć dlaczego.
Czasem lubię prawić morały. Jeżeli, lecterku, się z tym nie zgadzasz, ok. Masz prawo. Ja tak to widzę. Teraz próba negowania mojego zdania nie jest na miejscu. Możesz tylko powiedzieć: ja bym nie chciał, żeby tak było. Wierzę, że jest inaczej, to podtrzymuje mój pień optymizmu. Przyjmuję do wiadomości Twoje zdanie, ale nie ubiorę się w nie. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey Zachwycasz, inspirujesz i przenosisz w świat snów. Czyste piękno.
    • Podaję mu dłoń ponad stołem. "Gdzie umierają ptaki                         przybyłe tu przed wieczorem? On ściąga rękawiczki —  białe na srebrnym tle laku. "Tam żonkile pną się pod niebo                                                 z mozołem..."         Parasole podwodne — jaskry z bibułki meduz — dymią w nocne niebo, by osiąść pyłem na śniegu.   A tam, na drugim brzegu — jeleń — pochylony nad zielem.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Obiecała im dwugodzinny czas wolny  za dobre zachowanie. I dotrzymali słowa. Oczywiście na tyle, na ile można  utrzymać w ryzach temperament  i burzę hormonów licealnej wycieczki szkolnej. Muzeum, zamek i basztę  mieli już odhaczone. Teraz pozostał jedynie kościół i bazylika, potem rynek starego miasta  i powrót do rodzinnego miasta.     Przeszli w cień pobliskiego, wysokiego i nad wyraz starego, zrujnowanego budynku. Poprosiła o spokój, ciszę  i ustawienie się w pary. Dął zimny północny wiatr. Przespacerowali około kilometra, klucząc między nieznajomymi  i tajemniczo wąskimi uliczkami centrum. Byli już naprawdę zmęczeni. Głównie tym, że spali bardzo niewiele bo wyjazd zaplanowano skoro świt a jak wiadomo noc jest areną  młodzieńczego życia towarzyskiego  a nie czasem snu.     Po prawdzie ukradkiem i w tajemnicy  przed nauczycielami i opiekunami, ale wlali w swe organizmy, dość znaczne dawki alkoholu, co z początku  podniosło im poziom zadowolenia, lecz teraz upojenie, potęgowało senność i otępienie. Chcieli już tylko coś zjeść, wypalić resztę papierosów i skrętów  jaka im została, wypić jeszcze trochę  a potem paść  na zbyt miękkie fotele w autokarze i oddać się w ramiona zbawczego snu.     Gdy już ustawili się w pary, co wcale nie było zbyt prostym zadaniem, bo chodnik w tym miejscu był wąski, wciśnięty między  obitą i zamalowaną wulgarnymi graffiti  ścianę budynku, pas zadeptanej  i powyrywanej miejscami trawy i ulicę przez którą pojazdy pędziły, nie bacząc na jej fatalny, podziurawiony stan. Ludzie szturchali ich próbując przejść  przez ich zbity w grupę szpaler. Jedni grzecznie przepraszali inni pomstowali pod nosem  na stan ich wychowania.     Nauczycielka policzyła ich szybko. Wszyscy byli na miejscu i czekali tylko na zgodę rozejścia się  na obiecane dwie godziny. Zgodnie z umową macie teraz czas wolny. Za dwie godziny  spotykamy się przy wejściu do bazyliki. Nie zgubcie się, nie róbcie niczego głupiego no i uważajcie na siebie. Zjedzcie i wypijcie coś ciepłego. Odpocznijcie. Widzimy się za dwie godziny.     Zaczęli się rozchodzić  i łączyć w mniejsze grupki. Tym samym  odsłonili front budynku naprzeciw. Był w jeszcze gorszej kondycji  od tego przy którym się zebrali. W zasadzie był ruiną. Nadgryzioną od fundamentu po dach czasem. Nadpaloną ogniem dawnego pożaru. Dziurawą i wybrakowaną od burz i ulew. Zamalowaną i zaśmieconą przez młodzież i kloszardów. Lecz jakieś sto lat temu, ten budynek i cała okolica  musiały przeżywać czasy swej świetności. Kiedyś był dumną i bogatą rezydencją. Teraz stał się upiorem, straszącym wybitymi oczyma okien i bezzębną, czarną i cuchnącą gębą bramy, która prowadziła do  gardzieli zapuszczonego podwórka oraz pustych trzewi  mieszkań i klatki schodowej.     Obok wylotu bramy na wysokości oczu, przytwierdzono jakąś tabliczkę  z lichego, przeżartego rdzą metalu. Napisy po części były zatarte,  kilku z nich  nie można było odczytać  przez plamy i wlepki  miejscowego klubu piłkarskiego. Przeczytała jednak nagłówek  pierwszego zdania i natychmiast krzyknęła  za oddalającą się młodzieżą.     Kochani, zaczekajcie jeszcze chwilkę i skupcie wzrok na tym budynku naprzeciw. Całkowicie o tym zapomniałam, jadąc tutaj a to może być spora ciekawostka, szczególnie dla tych, którzy zamierzają zdawać  rozszerzony polski na egzaminie maturalnym.     To dawny dom rodzinny,  jednego z naszych  rodzimych poetów wyklętych, dekadenta, nihilisty  i gotyckiego prozaika, Simona Tracy. Klasa humanistyczna  przerabiała kilka jego utworów. Znacie na pewno “Kondukt”,  “Grobowiec Białej Róży”,  “Letnią spowiedź trupa”, czy piękny poemat miłosny “Do Snu”. Właśnie on i jeszcze jego  oniryczny poemat “Odbicie” mogą pojawić się na egzaminie w maju. Był wielkim poetą  ale niestety gorszym człowiekiem. Lecz trzeba mu oddać,  że wiernym członkiem bohemy  i mitu o wyklętych. Był…     Wybitnym szaleńcem,  schizofrenikiem i pijakiem… Kłamcą pierwszej wody  i oderwanym od rzeczywistości  cmentarnym narkomanem…     Głos dobiegł zza otwartego okna na parterze, zakrytego gęsto zdobioną firaną. Był bezsprzecznie kobiecy i młody o przyjemnie ciepłej nucie. Nauczycielka zamilkła  z rozdziawionymi ustami. Nie spodziewała się  takiej ostrej kontry zza pleców.     Firana odsunęła się  i w oknie oparła się młoda dziewczyna mogąca być  równolatką członków klasy. Wyglądała jak wcielenie bohemy  o której pisał Tracy w swych utworach. Czarne, gęste włosy, kolczyki w brwiach, języku, ustach i nosie. W uszach miała tunele, Całe jej ciało, łącznie z szyją, pokrywały wzory tatuaży. Ubiór jej także był anty. Społecznie akceptowalny, katolicki, moralny. Była upadła. Jak najlepsza sztuka. I co najważniejsze. Była tego świadoma, dumna  i bezczelnie afiszująca się swą innością. Alienacją zupełną. Tracy nazwał by ją piękną. Prawdziwą. I cudownie, lubieżnie zepsutą.     Nauczycielka odwróciła się przez lewy bok i obrzuciła dziewczynę najbardziej pogardliwym wzrokiem na jaki było ją stać. A skąd panienka może znać historię  takiej osoby jak Tracy? Członka salonu i elit. Fakt zagubionego w życiu. Lecz jednak artysty. Nie wyglądasz mi na krytyka literatury?     Dziewczyna zaśmiała się bezwstydnie. Jak prawdziwa lolita. A ja myślę, że gdyby on żył, to byłabym jego muzą. Jestem muzą sztuki wyklętej. Jeśli chcecie  to udajcie się na miejski cmentarz, na którym spoczął jeszcze za swego życia. Kwatera trzynasta, rząd dziewiąty,  miejsce dwudzieste. Traficie bez problemu,  grobu strzegą białe, marmurowe anioły  z latarniami w dłoniach. Proszę połóżcie ją na grobie. Wręczyła nauczycielce jedną, białą różę. A ta o dziwo wzięła ją bez słowa.     Powiedzcie mu, że Absyntia go pozdrawia. Tak to moje imię. Imię jego muzy sztuki upadłej. Szaleńczej miłości do śmierci. Kochał mnie nad życie, którym gardził. A ja kochać go będę zawsze. I pamiętać jego upadek na zawsze. Zaśmiała się niczym wiedźma  a jej postać rozpłynęła się nagle  niczym pijacki zwid, narkotyczny majak.              
    • @Nata_Kruk dziękuję:)
    • @Wiechu J. K. dziękuję...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...