Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tornada i burze
nad głowami meteoryty
i gwałtowne ulewy
nie zmogły
nadwątlonego domu

oparł się nawałnicy
tylko dach naruszony
i ściany trzeba ogacić
by przetrwać

zimne wieczory bez szwanku
przy wciąż jeszcze tlącym
wspólnym palenisku
od nowa

spójrzmy w oczy

Opublikowano

temat jak i puenta, naprawdę, słuszne i godne polecenia. ogacić? kojarzy mi się że jest takie słówko, ale co znaczy? to chyba coś z wiejskiej mowy - naprawić, czy okleić, otulić czymś?
Tylko biorąc pod uwagę że ten dom już tak strasznie zniszczony, czy by nie lepiej było bardziej generalny remont przeprowadzić, albo też przenieść wszystkie co do jednego graty do nowej chałupki. Co by jej już wiatry i ulewy nie były straszne. :)
pozdrawiam stokrotkowo;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobrze rozumiesz "ogacić" - naprawić, ocieplić (w ramach remontu); natomiast co do przeprowadzki, to raczej się nie da, bo "dom" jest symboliczny, nadszrpnięty mocno, ale ma jeszcze mocny fundament, więc warto zakrzątnąć się wspólnie, by od nowa...za wszelką cenę spróbować przy tym samym palenisku :)

dziękuję stokrotkom :-)
i pozdrawiam -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"ogacić" tzn. ocieplić, opatrzyć
ale "ogracić" też ma sens :) w znaczeniu "umeblować"
dzięki Judyt

cieputko, domowo :-)

a no mogłoby tak być.., teraz rozumiem,
wzajemnie cieplutko
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no i wpadam z wizyta:),,mietowe marzenia''postawily wysoko poprzeczkę Krysiu, ale ten wiersz tez mi sie widzi:)...troche jakby puenta zbyt słaba- co Ty na to?...reszta bez zastrzezeń cmook:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no i wpadam z wizyta:),,mietowe marzenia''postawily wysoko poprzeczkę Krysiu, ale ten wiersz tez mi sie widzi:)...troche jakby puenta zbyt słaba- co Ty na to?...reszta bez zastrzezeń cmook:)
witam Beatko, fajnie, że wpadłaś :) puenta za słaba? czy ja wiem? w parze z tytułem wydaje mi się zgrana...takie spojrzenie "od nowa" często bywa bardzo trudne...
dzięki i pozdrówki :):):) Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma ... zegar zatrzymał się  jakby chciał coś powiedzieć  ONA cofnęła wskazówki    sama musi otworzyć siebie  popatrzeć jak przez okno  w NIEJ drzemie ...   jutro to nie fikcja  nie biega po parku  jest w NIEJ  jest wiele szufladek  otwierała niewłaściwe    najłatwiej wydać wyrok  myślę o ułaskawieniu ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Waldemar_Talar_Talar

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @violetta @wiedźma
    • Idzie… strzępy przestają mieć znaczenie, Znikają co krok, wśród katedr bez boga, Wokół wszędzie pogrzebane istnienie, Biały bezdźwięk, coraz większa ta trwoga.   Milczący nawet wobec własnych myśli,  Przemierza prerie ostrego powietrza, Szuka ich, bo chciał, by dawno już przyszli, Rozszarpują się nici jego wnętrza.   Tętent koni naprowadza go na szlak,  Ku ciemnej jaskini, na skarpę bytu, Mieszka tam ta, co rozprasza każdy ślad, Gdzie milknie echo ludzkiego zachwytu.   Rozpościera się skamieniałe gardło, Wnętrze co nie zaprasza, a pożera, Krtań zaciska się jak ciężkie imadło, Wnętrze Ziemi napomyka ta sfera.   Kapanie odmierza coś nieustannie, Koniec lub początek - to bez znaczenia, Czas powiedzieć osobistej madonnie, Swojej, mojej, twojej, dane życzenia.   Wychodzi z ciemni strażniczka końca, Zbliżyła się - nie skracając dystansu, Wyłania się z półcienia bez słońca, Oczy bez dna, nabiera dysonansu.   Przeszywa głębię, słyszy szept bez źródła: „Czego szukasz zagubiony młodzieńcze?” Stanęła bliżej, rozprzestrzenia się mgła. „Wyzwolenia.” - widzi oczy odmieńcze.   Dotyk zamyka linearność czasu, Ciało bez ciepła, jednakże nie martwe, „Zatem przystąpisz do tegoż romansu?” Zamyka oddech i przegryza warstwę.   Kontakt rozpuszcza granice cielesne, Obecność tak bliska, że znika przestrzeń, Dając i biorąc tortury bolesne, „Nastał już czas twoich najszczerszych zwierzeń.”   Kradzież tlenu dobija dostatecznie, by paść i zamknąć powieki ciężkawe, „Jestem tu by zamilknąć ostatecznie. By zakopać swoje jestestwo krwawe.”   Muśnięcie, które nie zostawia ciepła, „Zatem spełnię transcendentalną misję.” Rozpad bez bólu szykuje eksmisję, Krew w krwioobiegu natychmiast skrzepła.   Rozpad nie boli - bo nie ma już kogo, Cisza nie trwa - bo nie zostało już nic, I nawet śmierć nie pozostała sama, Tylko brak, który nie pamięta imion.
    • @Alicja_Wysocka @Waldemar_Talar_Talar @Berenika97                                                                              Dziękuję  za tak uważne i życzliwe czytanie. Bardzo mnie cieszy, że wybrzmiał ten moment zawieszenia - między tym, co było, a tym, co jeszcze może się odrodzić - bo właśnie w tej niepewności i nadziei chciałem ten wiersz zatrzymać. Nie chciałem niczego przesądzać ani zamykać w prostym wyznaniu, tylko zostawić miejsce na gest, na próbę, na ten jeden krok, od którego czasem zaczyna się wszystko od nowa. Miło mi też, że dostrzeżony został motyw niedokończonego tańca. Rzeczywiście zależało mi na tym, żeby nie tłumaczyć zbyt wiele, nie rozliczać, nie rozdrapywać, tylko wyciągnąć rękę. Czasem najwięcej dzieje się właśnie wtedy, gdy człowiek przestaje mieć pretensje, a zaczyna mieć odwagę, by jeszcze raz spróbować. Jeszcze raz dziękuję - za obecność, za odczytanie i za to, że dopisujecie do tych wersów własną wrażliwość.    Pozdr.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...