Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jest to pierwsze moje tłumaczenie, w którym postąpiłem wbrew sobie, a dokładniej zamaist tak jak zwykle zachować przynajmniej 70-80% zgodność słów i metafor, nie tylko dodałem pare swoich słów, ale i metafor... czemu? Bo bezpośrednie tłumaczenie moim zdaniem nie oddaje siły wiersza, zarówno moje wczesniejsze tłumaczenie, jak i Lewina, mimo, że zachowują zgodność z oryginałem niszczą siłę wiersza, całe emojce się rozpraszają - dlatego chciałem pierwszy raz zachowac bardziej emojce niż słowa. Czy się udało, oceńcie sami ;)

Pantera

Wędrówka - ciągłe sztab mijanie
i wzrok już na nie obojętny
znużony błądzi. Co jest dalej?
Czy świat trwa tylko, gdzie są pręty?

Ślad po niej: obłąkańcze koło
wciąż zacieśniane w gibkim chodzie
a środkiem w tymże siły pląsie
jest wola, którą otępiono.

Uchyli czasem swej źrenicy
kurtynę aby niemy aplauz
obrazem prężąc członków nici
na koniec w sercu się załamał.

===================================

Der Panther

Sein Blick ist vom Vorübergehn der Stäbe
so müd geworden, dass er nichts mehr hält.
Ihm ist, als ob es tausend Stäbe gäbe
und hinter tausend Stäben keine Welt.

Der weiche Gang geschmeidig starker Schritte,
der sich im allerkleinsten Kreise dreht,
ist wie ein Tanz von Kraft um eine Mitte,
in der betäubt ein großer Wille steht.

Nur manchmal schiebt der Vorhang der Pupille
sich lautlos auf -. Dann geht ein Bild hinein,
geht durch der Glieder angespannte Stille -
und hört im Herzen auf zu sein.

Pantera, moje wcześniejsze tłumaczenie

Na korowodzie prętów, które mija
Jej wzrok znużony aż nie może ustać
Jakby tysiące prętów ziemię trzyma
i nie ma świata oprócz prętów mnóstwa.

Okrąża teren. Chociaż mocno stąpa
Kręgi się stają z każdą chwilą mniejsze.
To jakby taniec siły wokół środka
W którym jej wola otępiona drzemie

Czasem podniesie kurtynę źrenicy
aby bezgłośnie wlewać obraz w głębię
I w każdym członku napiąć odgłos ciszy
który umiera gdy napotka serce.

Pantera, tłum. Leopola Lewina z 1907

Tak ją znużyły mijające pręty,
że jej spojrzenie całkiem się zamąca.
Jakby miał tysiąc prętów świat zaklęty
i nie ma świata prócz prętów tysiąca.

Jej miękki chód na opór nie napotka,
wędrując wewnątrz najmniejszego pola -
to jakby taniec siły wokół środka,
w którym zdrętwiała trwa ogromna wola.

Niekiedy źrenic unosi zasłonę
cicho. - I obcy obraz sie przedziera.
Idzie przez ciała milczenie stężone -
i w głębi serca bezgłośnie umiera.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A według mnie dłuższe wersy oddają piętrzenie się energii pantery. Ona nie jest szybka, sam w swojej nowej wersji piszesz "wędrówka", nie bieg, szarpanina. Nie znam niemieckiego, mogę opierać się tylko na tłumaczeniach i wierzę pierwowzorom. Sam piszesz "wzrok znużony, obojętny" - widzę ją, wydaje się być do końca zniewolona, powolna, tylko w oku czasem i błysk, choć i on umiera.
Twoje nowe tłumaczenie jest ciekawe, fajny zabieg - jednak wolę wcześniejsze.
Pozdrowienia :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A według mnie dłuższe wersy oddają piętrzenie się energii pantery. Ona nie jest szybka, sam w swojej nowej wersji piszesz "wędrówka", nie bieg, szarpanina. Nie znam niemieckiego, mogę opierać się tylko na tłumaczeniach i wierzę pierwowzorom. Sam piszesz "wzrok znużony, obojętny" - widzę ją, wydaje się być do końca zniewolona, powolna, tylko w oku czasem i błysk, choć i on umiera.
Twoje nowe tłumaczenie jest ciekawe, fajny zabieg - jednak wolę wcześniejsze.
Pozdrowienia :)

tyle, że nawet jeżeli ta pantera jest wolna, to jednak miotają nią gwałtowne uczucia których nie widać, sam oryginał jest mocny (może to po prostu urok nuiemieckiego), ale jest władczy, siła w wierszu oddaje to co się dzieje w panterze, natomiast po przetłumaczeniu to się traci, powstaje jakaś średniej klasy sieczka z tanimi zabiegami - byc może to po prostu urok naszego języka powoduje, że bezpośredni przekład pozbawia wiersz mocy.

Sein Blick ist vom Vorübergehn der Stäbe

- "Jej wzrok od mijanych sztab/prętow" => w tym wersie najwazniejsze jest słowo mijanych, to ono buduje obraz w sposób zwięzły, telegraficzny, co czyni go mocniejszym, dlatego w nowym tłumaczeniu skróciłem go tak: Wed rowka - ciągle sztab mijanie, prosty równowaznik w prosty sposob tworzy ten sam obraz, bez rozpisywania się niepotrzebnie.

so müd geworden, dass er nichts mehr hält.

= "tak znużony że się wcale nie zatrzymuje" => podobnie jw,

pozatym chciałem oddać te mocne rymy i rymy wewnętrzne ktore są w oryginale :))

ale dzięki za zdanie, może masz rację, tłumaczenie to jest eksperymentalne :)

pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A według mnie dłuższe wersy oddają piętrzenie się energii pantery. Ona nie jest szybka, sam w swojej nowej wersji piszesz "wędrówka", nie bieg, szarpanina. Nie znam niemieckiego, mogę opierać się tylko na tłumaczeniach i wierzę pierwowzorom. Sam piszesz "wzrok znużony, obojętny" - widzę ją, wydaje się być do końca zniewolona, powolna, tylko w oku czasem i błysk, choć i on umiera.
Twoje nowe tłumaczenie jest ciekawe, fajny zabieg - jednak wolę wcześniejsze.
Pozdrowienia :) tyle, że nawet jeżeli ta pantera jest wolna, to jednak miotają nią gwałtowne uczucia których nie widać, sam oryginał jest mocny (może to po prostu urok nuiemieckiego), ale jest władczy, siła w wierszu oddaje to co się dzieje w panterze, natomiast po przetłumaczeniu to się traci, powstaje jakaś średniej klasy sieczka z tanimi zabiegami - byc może to po prostu urok naszego języka powoduje, że bezpośredni przekład pozbawia wiersz mocy.

Sein Blick ist vom Vorübergehn der Stäbe

- "Jej wzrok od mijanych sztab/prętow" => w tym wersie najwazniejsze jest słowo mijanych, to ono buduje obraz w sposób zwięzły, telegraficzny, co czyni go mocniejszym, dlatego w nowym tłumaczeniu skróciłem go tak: Wed rowka - ciągle sztab mijanie, prosty równowaznik w prosty sposob tworzy ten sam obraz, bez rozpisywania się niepotrzebnie.

so müd geworden, dass er nichts mehr hält.

= "tak znużony że się wcale nie zatrzymuje" => podobnie jw,

pozatym chciałem oddać te mocne rymy i rymy wewnętrzne ktore są w oryginale :))

ale dzięki za zdanie, może masz rację, tłumaczenie to jest eksperymentalne :)

pozdr.

To było moje pierwsze wrażenie, jutro wrócę i poczytam jeszcze, tym bardziej, że przybliżyłeś mi niemieckie zwroty. Podziwiam Cię, że tak szukasz, patrzysz w słowa, czujesz je - to jest bardzo fajne i ważne.
Dobrej nocki :) z poważaniem :) F.
Opublikowano

Przeczytałam pierwszą wersję i od razu mi się spodobała. Bardzo lubię Rilkego, za bardzo:)

Oto wersja Jastruna:

Spojrzenia jaj znużyła mijająca krata,
że już nie zatrzymują nic, mdlejące.
Czuje, jak gdyby było sztab tysiące,
a za sztabami już nie było świata.

Jej kroki giętkie jakby się łasiły
kręcąc się ciągle w tym najmniejszym kole,
tworzą jak gdyby taniec siły
wokół środka, co więzi ogłuszoną wolę.

I tylko czasem uniesie się wyżej
zasłona źrenic. - I obraz się wdziera,
idzie przez członków naprężoną ciszę -
i w głębi serca się zaciera.

Fajna sprawa, pozdrawiam:))

Opublikowano

Tlumaczenie Lewina - archaiczne.
Jastrun i Rilke to klasyka. Wielu wierszy
Rilkego bez Jastruna - nie wyobrażam sobie.
Sam próbowalem czytac Rilkego i zawsze
Jastrun wydawal mi się trafniejszy.
Ale to prawda. Od tumaczeń Jastruna
dzieli nas epoka i niektóre z nich wydają się
przegadane. A późniejsze próby nie wydają
tak wielkie.Więc jest potrzeba nowego
tlumaczenia Rilkego.
Brawo za odwagę. Pana pierwsza wersja
jest plynna i piekna. Druga - eksperymentalna.
Rozumiem. Rilke jest wielki. Ale jest klasyczny.
I trudno tak go uwspólczesniać. Doceniam.
Ale wolę Pana pierwszą wersję.
Jest lepsza od Lewina i od Jastruna, który
w tym przypadku trąci lokalnymi
nalecialościami "mlodej polski"
Proszę nie poddawać się. Ten nowy Rilke
jest nam potrzeby.
Stefan

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...