Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w upalny wieczór gwar na starówce
drewniana scena pełna piosenek
zaś na podzamczu w amfiteatrze
sopran wyraża czyjeś marzenia
potężny zamek w zachodzie słońca
rysuje cienie ostrym konturem
gdy się wpatrujesz pragniesz pozostać
odwiecznym duchom można tu ulec

a wody Łyny leniwie płyną
cichutko szemrząc w ciemnych zakolach
z nurtem przepływa gorąca miłość
którą nie każdy zatrzymać zdoła
młodzi przy stole w siebie wpatrzeni
coś tam szczebioczą sącząc ze szklanek
są rozpaleni jak słońce w zenit
ile gorąca za rok zostanie

Jan zatroskany wita przechodnia
zda się że kiwa swą świętą głową
pilnuje mostu a ludzie co dnia
w myślach zamknięci szybko przechodzą
ulica Prosta codziennie inna
swoisty klimat jest dobrze znany
gdy nocą przyjdziesz dostrzeżesz widma
łuk się czerwieni Wysokiej Bramy

a wody Łyny leniwie płyną
cichutko szemrząc w ciemnych zakolach
figlarna bywa zwyczajna miłość
jakieś wiraże zalicza co raz
w kafejce para koło czterdziestki
on wzrokiem szuka kogoś w potrzebie
w jej oczy rzucił ktoś garstkę westchnień
niby są razem lecz obok siebie

na wieży Jakub stoi z kosturem
chroni by jakaś nie przyszła zguba
domy wraz z dzwonem śpiewają chórem
"jestem przy Tobie pamiętam czuwam"
katedra wiernych zwieńczy niedzielę
wielogłosowym organów brzmieniem
idąc ulicą to nawet nie wiesz
że Bach muzyką już cię odmienił

a wody Łyny leniwie płyną
cichutko szemrząc w ciemnych zakolach
z wiekiem powraca zgubiona miłość
zwłaszcza gdy włosy znikają z czoła
para staruszków splotła swe ręce
chwili z żywota już nie upuszczą
pijąc herbatę widzą najwięcej
cieszy ich każde przeżyte jutro

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"pijąc herbatę za herbatą"
trzeba uważać nie da rady
choć w sercu miłość kwitnie lato
w żołądku zgaga oraz żaby
więc aby podnieść skalę wzruszeń
powinnaś wypić dziś kawusię:)))

dzięki za wiersz ale sam mam za dużo wątpliwości

Pozdrawiam Jacek
Opublikowano

Ej, to jest piękne! Naprawdę! Ty wiesz, że jestem szczera do bólu. ;-)
Tylko dwie sprawy na początek... (nie gniewaj się):

na wieży Jakub [color=#FF0000]w ręku z kosturem[/color]
chroni by [color=#FF0000]miasto nie zmiotła[/color] zguba


Dwa błędy językowe:
1. inwersja - nieprawidłowy szyk wyrazów; powinno być: "z kosturem w ręku", ale wtedy zniknie rym, więc należy wymyślić inny rym i przekonstruować dwa wersy co najmniej;
2. niezgodność gramatyczna; powinno być: "miasta nie zmiotła" - bo sens jest taki: "by zguba nie zmiotła (kogo? czego?) miasta".
Poza tym nie najszczęśliwsze jest takie sformułowanie: "by zguba nie zmiotła". To niezręczność frazeologiczna. Zguba niczego nie zmiata w języku polskim, nie tak się mawia o zgubie. Zagłada może zmieść, kataklizm, katastrofa, śmierć, zniszczenie... i wiele innych bliskoznacznych słów. Ale zguba - nie. Tak się nie mówi po prostu.

Poza tym nie widzę, do czego można by się przyczepić, ale może jeszcze zobaczę. ;-)))
Buźka, na razie!

PS. Acha, a co z Twoim i Fanaberki wieczorem autorskim? Bo to już czas rozsyłać wici! Mam projektować plakat i zaproszenia? Odezwijcie się wreszcie w tej sprawie! Bo żadne z Was nie odpisuje na maile od początku wakacji!!!

Opublikowano

dzięki za uwagi i wcale się nie narażasz a wręcz przeciwnie zmuszasz do pracy ze słownikiem frazeologicznym - i o to w sumie idzie.
Na forum tylko jeden był taki wiersz, który umieszczając wiedziałem że jest dobry. Ale brak poczucia humoru czytających sprawę popsuł
W tym dziale każdy tekst przeznaczony jest do krytyki. Zdając sobie sprawę ze swojej niewiedzy we władaniu piórem, jak wiesz, boję się pochwał, zwłaszcza że poprzeczkę sobie podnoszę broniąc się zwłaszcza przed metaforycznymi zlepkami.
Jeśli chodzi o słowo zguba ma kilka znaczeń - nie tylko zgubić ale zniszczyć zniweczyć (spisek na zgubę ojczyzny, iść na pewną zgubę - słownik poprawnej polszczyzny PWN).
Masz rację powinno być miasta - zaraz poprawiam.
Wiem, że inwersje w wierszach rymowanych są dopuszczalne ale jak ktoś mi już napisał że stosując je idę na łatwiznę

dzięki pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chyba się podśmiewasz z tym podobałosię jeszcze trochę poprawek - napisz co Ci się nie podoba
czy przypadkiem długością nie nuży - w założeniach pierwotnych miała być piosenka

Pozdrawiam Jacek


wiersz spodobał się, naprawdę. źle się wyraziłem pisząc w kursywie " podobałosię". wybacz.
ballada powinna mieć swoją słuszną długość, jak życie.

pozdrawiam
Opublikowano

tak. ten warsztat wiersza, jak i pióro jest doskonały, w treści i zależnosci od wspaniałej formy i bez zarzutów, z tym się człowiek rodzi i może pięknie żyć ... nie każdy obdarowany zostaje takim talentem

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przepraszam - ale nawet nie wiesz jak mi się do niedawna jeszcze obrywało właśnie za warsztat
Jeśli masz dobry pomysł i nauczyłaś się pisać to sobie poradzisz bo w sumie pomysł się liczy.
Są tu ludzie piszący od lat dla których gra słów i słowotwórstwo to chleb powszedni a ja w miarę nauki odkrywam kolejne bariery.
Pisząc staram się zachować klimat wiersza.

dziękuję i pozdrawiam Jacek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...