Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



genialne :)))) sam kiedy piszę opieram w większości wiersz na plastycznych metaforach, dlatego tak bardzo lubię te twoje, tylko widzisz, czasem mam problem, bo aż zazdrość mnie zżera, że to nei ja napisałem :>>>>>

pozdr.

Eee, tam... ; )
Dzięki.
: )
  • Odpowiedzi 47
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozbicie między pseudotwórczym człowiekiem a autentycznie twórczą i posłuszną Wiecznemu Bytowi przyrodą

Franka, litości, to tylko mały wiersz codzienny... : )
Poeta nie ożywia słowa, tylko z trudem siebie po drugiej kawie...: )
Ostatni przełom przez skały skończył się gipsem i chyba już sobie daruję...
Dzięki za cieniste wsparcie.
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a ja to bym tego kwanta podmieniła na kwarki ;)

Kwarki są dla mnie za mądre, o kwantach coś tam słyszałem, w warzywniaku czy u fryzjera...
: )
a ja nie lubię tego obrazka, najbardziej przekonujący jest w nim nos nieboszczyka ;)
kwarki/kwanty...
Twój kwant słów - jest czytelny "wprost"
moje kwarki jakby mniej, ja je sobie wiążę ze wzorem na Boga i raczej materializacją (z uwzględnieniem, że początku było słowo ;),
trochę się "rozbujałam", na swoje usprawiedliwienie mam to, że kiedyś chciałam się ścigać z Einsteinem
aktualnie zdecydowanie bliższy jest mi Frankenstein
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kwarki są dla mnie za mądre, o kwantach coś tam słyszałem, w warzywniaku czy u fryzjera...
: )
a ja nie lubię tego obrazka, najbardziej przekonujący jest w nim nos nieboszczyka ;)
kwarki/kwanty...
Twój kwant słów - jest czytelny "wprost"
moje kwarki jakby mniej, ja je sobie wiążę ze wzorem na Boga i raczej materializacją (z uwzględnieniem, że początku było słowo ;),
trochę się "rozbujałam", na swoje usprawiedliwienie mam to, że kiedyś chciałam się ścigać z Einsteinem
aktualnie zdecydowanie bliższy jest mi Frankenstein
;)

Faktycznie - obrazek do sypialni czy jadalni się nie nadaje... ; )
Kwarki być może miałyby lepszą rolę do zagrania w wierszu ale widzisz, fiś, ja mam obsesję na punkcie faktury słowa. Kwarki są agresywne, porowate i skwierczące, kwanty - chłodne, gładkie, milczące. " Urodą fizyczną " bardziej mi pasują.
Ja ścigałem się z pewnym eskimoskim kataryniarzem ale papuga mi zamarzła i spasowałem... ; )

P.S.
Od nosa nieboszczyka, ciekawsze jest to, że na obrazku jest dziewięć osób ( z nieboszczykiem ), z których każda patrzy w inną stronę...
Dlaczego... ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zapach metalu to u mnie jest tu: www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=83733 - bylem pierwszy;)
teraz mniej zabawnie bardziej subiektywnie a nawet całkiem. jest ciężko, jakby burze orgowe położyły ciężar na twórcy i starał się sprostać oczekiwaniom odbiorców a oponentom chcił wytrącic argumenty, zanim je przedstawili. co splątało rękę albo doprowadziło do przepracowania wiersza i zbytnich cięć.

1 strofa: zapach metalu, czas nie wietrzony, długie cienie i dopiero w ostatnim wersie widzimy po co chociaż te długie cienie. wiemy że one rozcinają bladość. a wcześniejsze obrazy? brak im konotacji moim zdaniem. dalej w 2 strofie 1 wers: dlaczego tak poewtyckie jest usunięcie ze zdania słowa "otwartych" które buduje logikę zdania. i znów wymiennikownia:
grawitacja widzialnego
kwant słów
doktor Tulp z miasta R - dla mnie za dużo, obrazy są rozbite ginie rytm nie ma jaaazdy!
puenta dla mnie pretensjonalna.
chciałbym zobaczyć ten wiersz w 1 lub 2 wersji. pozdrawiam
PS a zapach metalu jest mój!;) teraz poczytam komentarze wyżej, pewnie leci jakas pyskówka;)

Z wpływem burz orgowych i pierwszeństwem, to mała przesada - wiersz pochodzi z " Druid baru " z 2004 r. Oczywiście, to była wersja któraś tam ale jej nie ujawnię, bo się wstydzę - jakby ją jakiś Lecter dorwał, to skopałby mi tyłek ... ; )
Wiersza nie poprawiam, bo mi się zwyczajnie podoba, jednak za każdą uwagę wielkie dzięki.

P.S.
Nie jestem małostkowy, być może nasze piwno - poetyckie ścieżki przecięły się kiedyś i zaraziliśmy się wzajemnie tym metalem ... : )
Magnetowit, czy ty masz jakieś imię?
Piotr.


Imię me Paweł, w 90tych duużo jeździłem - po koncertach głownie;)
no i się można mylić w swoich przypuszczeniach co do procesu tworzenia.
ponadto przyznaję się do błędu - pominąłem przy czytaniu tytuł wiersza. w powiązaniu które od razu winno mieć miejsce. poza uwagami co do chlastania wiersza skalpelem dzisiaj większy % na tak.
Mialem przyjemność (świadomie piszę przyjemność) uczestniczyć w 8 sekcjach zwłok, jedna mnie zachwyciła/poruszyła...mimo że dawno, to przerzuciło się na moją pisaninę tutaj, w 1 zwr. www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=69239 . to tak nawiązując do metalu i zbiegu skojarzeń dopuszczam sie kryptoreklamy dawniej publikowanych wierszy hehe.
pozdrawiam
Opublikowano

Ostatnia zwrotka bardzo ładna reszta taka... jedna z tysięcy podobnych jak "zapach metalu" - tysiące razy wyświechtany zwrot nie tylko w poezji. Środek chce coś powiedzieć ale tylko bełkocze toteż dla mnie wierszem jest jedynie to:


ach ten mars na czole
czas dawno nie wietrzony

a ziemia
jak zawsze
trawą wierzy w niebo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Z wpływem burz orgowych i pierwszeństwem, to mała przesada - wiersz pochodzi z " Druid baru " z 2004 r. Oczywiście, to była wersja któraś tam ale jej nie ujawnię, bo się wstydzę - jakby ją jakiś Lecter dorwał, to skopałby mi tyłek ... ; )
Wiersza nie poprawiam, bo mi się zwyczajnie podoba, jednak za każdą uwagę wielkie dzięki.

P.S.
Nie jestem małostkowy, być może nasze piwno - poetyckie ścieżki przecięły się kiedyś i zaraziliśmy się wzajemnie tym metalem ... : )
Magnetowit, czy ty masz jakieś imię?
Piotr.


Imię me Paweł, w 90tych duużo jeździłem - po koncertach głownie;)
no i się można mylić w swoich przypuszczeniach co do procesu tworzenia.
ponadto przyznaję się do błędu - pominąłem przy czytaniu tytuł wiersza. w powiązaniu które od razu winno mieć miejsce. poza uwagami co do chlastania wiersza skalpelem dzisiaj większy % na tak.
Mialem przyjemność (świadomie piszę przyjemność) uczestniczyć w 8 sekcjach zwłok, jedna mnie zachwyciła/poruszyła...mimo że dawno, to przerzuciło się na moją pisaninę tutaj, w 1 zwr. www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=69239 . to tak nawiązując do metalu i zbiegu skojarzeń dopuszczam sie kryptoreklamy dawniej publikowanych wierszy hehe.
pozdrawiam

" Inkubator " dowodem, że i metal niejeden ma zapach... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doceniam desperacką i błyskotliwą próbę udowodnienia sobie, że osoba która oceniała twój wiersz jest pozbawiona kompetencji... ; )
Mnie naprawdę podoba się takie powiązanie w pańskim wierszu. Płaszczyzna Ziemia - Mars gdzie Mars jest martwą planetą, pozbawioną przyjaznej życiu atmosfery ale według hipotez był kiedyś obok Wenus kolebką ludzkości. W drugiej płaszczyźnie "mars na czole" jest znaną metaforą niewesołych myśli i zasępienia towarzyszących myśleniu ("Cogito ergo sum", "Wiem, że nic nie wiem", itd.) które pozostają jak "czas dawno nie wietrzony" - nawiązujący do myśli uwięzionych w ludzkiej czaszki - w oderwaniu od radości samej w sobie, tego że się żyje. Radości życia.
Trupa i doktora z miasta R pomijam milczeniem bo to łopatologia, pańska własna interpretacja i podpowiedź do tego co chciał napisać nie wierząc w inteligencję czytelników.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doceniam desperacką i błyskotliwą próbę udowodnienia sobie, że osoba która oceniała twój wiersz jest pozbawiona kompetencji... ; )
Mnie naprawdę podoba się takie powiązanie w pańskim wierszu. Płaszczyzna Ziemia - Mars gdzie Mars jest martwą planetą, pozbawioną przyjaznej życiu atmosfery ale według hipotez był kiedyś obok Wenus kolebką ludzkości. W drugiej płaszczyźnie "mars na czole" jest znaną metaforą niewesołych myśli i zasępienia towarzyszących myśleniu ("Cogito ergo sum", "Wiem, że nic nie wiem", itd.) które pozostają jak "czas dawno nie wietrzony" - nawiązujący do myśli uwięzionych w ludzkiej czaszki - w oderwaniu od radości samej w sobie, tego że się żyje. Radości życia.
Trupa i doktora z miasta R pomijam milczeniem bo to łopatologia, pańska własna interpretacja i podpowiedź do tego co chciał napisać nie wierząc w inteligencję czytelników.

Mnie natomiast podoba się to, że panu się podoba powiązanie w moim (?) wierszu, którego nie ma... ; )
Odnoszę wrażenie, że łopatologia była jednak stanowczo za mało łopatologiczna...
Moja wiara w inteligencję czytelników została właśnie podkopana.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To super Piotrze :

mały wiersz codzienny albo piękna teoria wszystkiego

zapach metalu
czas dawno nie wietrzony
długie cienie sierpniowe
sprawnie rozcinają bladość

od szeroko nagle okien
powiało świeżym do nazwania


Pozdrawiam...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wredna klawiatura błąd logiczny albo personifikacja ja wiem , co piszę, tylko Ty wieszczu nie wiesz iż gdybyś był pewny, co ma wartość literacką, to można polemizować, ale nie wiesz co będzie za sto lat i nie wiesz jakie wierszopisy zostaną uznane za cenne. Jeszcze jedno osoba znająca literaturę widząc zły wiersz nie zabiera głosu, gdyż po co? Nie komentuje, gdyż szkoda czasu na bzdury i z dwóch stron patrząc obiektywnie i logicznie to mądrość i kunszt mądrego POETY właśnie takie zachowanie ma Agata chyba Lebek jak dobrze napisałem nazwisko gdyż ona nie zabiera głosu i nie wywodzi się, a tym chociaż jej nie znam zyskuje autorytet wiedzy i mądrości AUTORKI.

serdecznie

13

" Jeszcze jedno osoba znająca literaturę widząc zły wiersz nie zabiera głosu, gdyż po co? Nie komentuje, gdyż szkoda czasu na bzdury "

Wynika z tego, że albo nie znasz literatury, albo mój wiersz jest dobry.
: )
Sfinksie, nie rób sobie krzywdy...

Nie rozumiesz przydomek ,,wieszcz"uzyskałeś, z czasów Romantyzmu, gdyż na tym forum jesteś geniuszem, a natchnienie zapewne dostajesz od Boga, ale dlaczego innych spychasz do błota w imię czego? Ja nie robię sobie i innym krzywdy, gdyż nie jestem bezduszny i nie wypada krzywdzić innych ludzi. Można jedynie użyczyć rady albo wstawić minus, tylko nie kosz dla ,, Kantyczki" :):):):)

serdecznie

13
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To super Piotrze :

mały wiersz codzienny albo piękna teoria wszystkiego

zapach metalu
czas dawno nie wietrzony
długie cienie sierpniowe
sprawnie rozcinają bladość

od szeroko nagle okien
powiało świeżym do nazwania


Pozdrawiam...

Trup też ładny... ; )
Dzięki, Basiu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



" Jeszcze jedno osoba znająca literaturę widząc zły wiersz nie zabiera głosu, gdyż po co? Nie komentuje, gdyż szkoda czasu na bzdury "

Wynika z tego, że albo nie znasz literatury, albo mój wiersz jest dobry.
: )
Sfinksie, nie rób sobie krzywdy...

Nie rozumiesz przydomek ,,wieszcz"uzyskałeś, z czasów Romantyzmu, gdyż na tym forum jesteś geniuszem, a natchnienie zapewne dostajesz od Boga, ale dlaczego innych spychasz do błota w imię czego? Ja nie robię sobie i innym krzywdy, gdyż nie jestem bezduszny i nie wypada krzywdzić innych ludzi. Można jedynie użyczyć rady albo wstawić minus, tylko nie kosz dla ,, Kantyczki" :):):):)

serdecznie

13

To mi wygląda na próbę korupcyjną, wręczenia korzyści majątkowej w wysokości 1 "wieszcza" i garści drobnych w postaci "geniusza", i "od Boga natchnionego"... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zapach metalu
czas dawno nie wietrzony
długie cienie sierpniowe
rozcinają bladość

od szerokich okien
powiało świeżym do nazwania
kwant słów
wyprowadzanie wzóru na Boga

a ziemia
trawą wierzy w niebo


no, coś tu się dzieje - wyłania się, kiełkuje, ale za mało światła.
wyszłabym od tych przemyśleń, ale wyeliminowała wątpliwe obrazowanie, które sprawia, że akcent przenosi się na zarys sytuacyjny i gdzieś umyka przekaz.
pana doktorka pod ziemię, niech nie burzy klimatu - a Autora do pióra - tym wersom potrzeba celniejszej scenerii.

pozytywki zostawić nie mogę, niestety.
kasia :)
Opublikowano

hmm... Rembrandt był obserwatorem, nie analitykiem...
o ile dobrze pamiętam, na obrazie uwiecznił podobizny swoich principal (wyjąwszy nieboszczyka ;)
nie wiem na co się gapią "zwłaszcza", ale gęby raczej mało obiecujące (wyjąwszy nieboszczyka ;)

zabij, a nie jestem w stanie sobie przypomnieć (zakładając, że kiedykolwiek wiedziałam ;)
aktualnie zaintrygowana-m wielce.... zatem jeśli masz litość Człowieku, oświeć mnie, bo inaczej zamiast "groszorobić", wezmę się za przekopywanie neta, swojej biblioteki i wszystkich dostępnych mi cudzych bibliotek, zacznę molestować znajomych i nieznajomych....
sie w końcu dowiem, bom uparta, ale w międzyczasie pójdę z torbami... :(
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To nie było pytanie testowe, tylko zwykła ciekawość ( zakładam, że nigdy nie zaspokojona ) - jak na ekscytujący pokaz, towarzystwo ( wyjąwszy nieboszczyka ) jest coś za bardzo rozkojarzone... ; )
Możesz spokojnie " groszorobić "... : )

P.S.
Mam prywatną teoryjkę - bzdurkę. Ci smutni panowie mają swoje " imiona ", imiona/ postawy wobec śmierci...
Opublikowano

Lecterze, zobowiązałem się, jak pamiętasz to doskonale, że w odpowiednim czasie zacznę komentować wiersze innych na tym forum - poezja współczesna. Ten czas właśnie nastał, a Twój liryk będzie pierwszy.

Irytuje mnie fakt, że właściwie na tym forum dominuje tendencja do pisania w podobnej mechanice; pisania tak, jakby jedynym właściwym kierunkiem była oszczędność, ilościowa zachowawczość, wprowadzanie pierwiastków niby obcych, nadających pewną wartość prywatną wierszom ( w Twoim przypadku jest to wers "doktor Tulp z miasta R"). To dziwnie "pobudza" tych, co nie wiedzą, co z tym zrobić, a przez wzgląd na "piętno" autora robią to, co uważają za wygodne. Przyklaskują. To jest maniera godna tylko pseudo-poetów, którzy pieczętują swoją wypowiedź słodkim "pozdrawiam" (bądź innym z tej puszki... i Pandory).

Nie można odmówić Twoim wierszom poczucia pewnego doświadczenia, poukładania i celowości. Nie zamierzam tego podważać. Ale oryginalności, niestety, brakuje. Choćby to:

"długie cienie sierpniowe
sprawnie rozcinają bladość"

Jednak to wcale nie może być pretekst do negatywnej oceny. Wtórność jest wpisana w ludzką twórczość, zawsze bazującą na odtwórczości.

Jako środek zaradczy wprowadzasz słowa - zaburzenia, które jednak później odnajdują właściwą jakość (albo powinny odnaleźć) w następnych wersach. Tym razem mam na uwadze:

"od szeroko nagle okien
powiało świeżym do nazwania"

Owym "zaburzeniem" jest słowo "nagle"

Niedopowiedzenia i domysły. Po pierwsze, brakuje określenia czynności, pozostawiasz ją w sferze domysłu. Pojawia się pragnienie odczytania, odnalezienia "otwartych" oraz "powietrzem". Zmieniasz to i w gruncie rzeczy jest to dobry zabieg. Jednak zastosowany na przestrzeni raptem dwóch wersów! Taka intensyfikacja jest już pewnym przerysowaniem. Oczywiście, do przełknięcia. Ale niesmak pozostaje.

dalej trzy wersy "samowystarczalne".

"trup poruszył ręką
grawitacja widzialnego
kwant słów"

ale stanowiące jakąś spójność. Zauważ, że ponownie stosujesz ten sam zabieg. Czyli pozostawiasz w sferze domysłu i każesz szukać "światła", jednak zachowujesz dowolność nie stosując tego "wyrazu".

"grawitacja widzialnego"

Muzycznie określiłbym to terminem "przeimitowanie". Jednak ta technika jest sensowna, w wierszach również, ale w tym przypadku to już zakrawa o przesadę.

Jak wspomniałem tendencyjne dwa wersy:

"doktor Tulp z miasta R
wyprowadza wzór na Boga"

Natomiast ostatni trój-wers. Spaprany. Zniszczyłeś właściwy wydźwięk i stało się to za sprawą (oczywiście, przesadyzmu) jednego słowa - "trawą". Ileż piękniej, prościej byłoby usunąć tę naleciałość. Nie, musiało być trawą wierzy... A może po prostu kolejny raz "przeimitowanie" i pozostaw "trawą w niebo" albo gąską, a może brodą? Cokolwiek użyjesz, obronisz zamiar. Ale obronisz niwelując to, co jest jednak najistotniejsze. Dążność do doskonałości.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @sisy89 dziękuję :) pozdrawiam serdecznie:)
    • Zgubiłem się jak skarpetka w pralce szukam innej pasującej pary wyprany przez uczucia wczorajsze nieustannie odwirowywany   zgubiłem jak klucze od mieszkania za drzwiami ktoś zaczyna mieszkać ciszą zostawia ślad na tęskniących ścianach nie przejmując się przypadkową zgubą    zgubiłem się jak portfel pełen uczuć oddaj mi mnie zapłacę znaleźne razem ze mną do domu bez klucza wróć bądźmy parą nierozłącznych skarpetek
    • Zakochuję się szybciej niż kawa stygnie.   Miłość smakuje kawą, której nigdy nie potrafię wystarczająco posłodzić.    Nie lubię kawy, mówię, stojąc z kubkiem w ręce, który najpierw parzy tylko dłonie.    Zapach? Nieziemski.  Smak? Dla mnie przeciętny.  Fusy? W każdym łyku.  Posmak w ustach? Nie do przeżycia.    Nie lubię kawy - znowu poparzyła mi język.  Chyba nigdy nie nauczę się jej pić. 
    • Link do piosenki:     Masz dużo odwagi – mi jej brakowało Chciałam, a teraz żałuję – tęsknie już Może, gdybyś nie mówił tak mało No cóż… No cóż…   Czyj jesteś? Dlaczego nie tęsknisz? Nie płaczesz? Chciałam powiedzieć – byłam tuż A teraz zgubiłam siebie. Czy wiesz? No cóż… No cóż…   Choć nie jestem jak kwiat o którym marzysz To mam coś z tych stokrotek i róż Wiem, że dokładnie słowa ważysz No cóż… No cóż…   Oddam serce dla Ciebie – mój drogi, mój miły Czy wbijesz w nie naostrzony nóż Tak, aby nigdy w nim kwiaty nie ożyły? No cóż… No cóż…   Kocham Ciebie mimo to – na wieki będę Więc spokój we mnie burz, oj, burz Że sama na nic więcej się nie zdobędę No cóż… No cóż...
    • ------------------------------ ## THE MULTILINGUAL MATRIX## After Miłosz, Brel, Larkin, and Baczyński | I. Le Mouvement Français | II. The English Movement | III. Ruch Polski | |---|---|---| | par: J. Brel | By: Ph. Larkin | Przez: K. K. Baczyńskiego | | | | | | Que la langue de ma mère soit pauvre mais claire. | May my mother's tongue be poor but clean, | Niech mowa moja ojczysta będzie biedna, lecz czysta. | | Pour que chacun qui entend ses sons lit une fourche dans la route ensablée, | so that all who hear its sounds read a fork in the sandy road not taken, | Aby każdy, kto usłyszy jej dźwięk, czytał: drogę niewybraną na piaszczystym Mazowszu, | | une rivière fidèle, des cercueils en pins polonais, | a faithful river, coffins in Polish pine, | wierną rzekę nad Niemnem, trumny z polskiej sosny, co krok — | | comme on lit dans le ciel grand ouvert par un éclair d'été. | as one reads in the summer sky opened wide by a lightning flash. | jak czyta się w niebie otwartym jak piorunem w dzień jasny. | | | | | | Et pourtant, sa parole ne peut être qu'une simple image et rien de plus. | And yet, its words cannot be a simple mirror of, and nothing more. | A przecież jej słowa nie mogą być tylko promieniem słońca na roztrzaskanej kolumnie i niczym więcej. | | Depuis des naguères elle était sommée par le bercement de la rime, | Since time immemorial, they were lured by the lullaby of rhyme, | Od dawna ją przywoływały: rym z głową na karabinie, | | d'un rêve impossible, d'une mélodie cachée. | an impossible dream, a forbidden melody. | niemożliwy sen o wolności, zakazana melodia bez słów. | | | | | | Et délaissé, sans défense, au bord de l'autruiroute par un monde indifférent et desséché, | And abandoned, defenseless, at the edge of the road not taken by a world indifferent and desiccated, | I porzucona, bezbronne, na skraju drogi niewybranej przez świat oschły i obojętny, | | aujourd'hui encore plusieurs s'interpellent: | even today many ask themselves: | do dziś ciągle jeszcze wielu — nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów — | | qu'est-ce qu'elle veut dire, cette honte qu'ils ressentent en lisant un recueil de poèmes? | what this shame means which they feel when reading a book of poetry? | zadaje sobie pytanie, co oznacza ten wstyd, który odczuwają, czytając zbiór poezyj? | | | | | | Comme si l'auteur s'adressait à la part ignoble de lui-même avec une intention obscure, | As if the author were addressing the base part of himself with some obscure intention, | Jakby autor zwracał się do nieszlachetnej części ciała, gromadę błaznów wokół siebie mając, | | en écartant et trompant la pensée. | to sow confusion between form and thought. | na pomieszanie czystej myśli. | | Et, par contre, elle sait encore plaire: avec une pincée d'humour, de bouffonnerie, de satire, | And, on the other hand, it still knows how to please: with a hint of humor, buffoonery, satire, | Z drugiej strony wciąż może być jak zbawienna poręć: przy odrobinie humoru, błazenady, obłąkaństwa, | | Son Excellence est alors appréciée. | Its Excellency is still sought. | Jej Ekscelencja jest wciąż jak grajek, który od biedy się nada, by popchnąć akcję lub rozpocząć scenę. | | | | Tu ciągle jeszcze może być królową Sytuacji. | | | | | | Mais ces batailles où la vie est en jeu sont en prose négociées. | But these battles where life is at stake are still fought in prose. | Lecz te bitwy, w których stawką jest ten kapitel ciała: głowa, są rozgrywane, mówiąc prozą. | | Ce n'était pas toujours le cas. | Reason is not always the same. | Nie: powód nie był od czasów wszech ten. | | Et le regret demeure eximprimé jusqu'à nos jours. | And so the regret lingers, ineffaceable to this day. | A wsio taki żał... niewysłowion, sławiony, niewysłasłowiony żał. | | Les romans et les traités ne durent pas, ils s'envolent. | Novels and treatises do not last, they fly away. | Romanse i traktaty — ne manent, volent. | | | | | | Car une bonne strophe a plus de poids | For a good stanza has more weight | Bo dobra strofa większą wagę ma | | que des centaines de pages d'un bourgeois. | than hundreds of pages of a bourgeois. | niż setki stron mieszczuicha. | | | | | | (Le silence de l'exil) | (The silence of the post-war) | A potem kraju runęło niebo. Tłumy obdarte... | | | | jak w łachmanach na wróble strach... | | | | nie w huku, ale — skamlaniu. | | | | Umrzeć, zasnąć. Swym snem światu... | ------------------------------ ##

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Structural Insights from the Matrix Look: * The Symmetrical Degradation: Seeing them side-by-side highlights how the French and English columns maintain a relatively neat, symmetrical structure, while the Polish column visually and semantically explodes at the very end. * The Blank Echoes: The empty blocks at the bottom of the French and English columns act as visual "silences." They underscore the fact that while Western Europe transitioned out of the war into the prose of economic recovery (Brel's bourgeois, Larkin's domesticity), Poland's poetic lineage collapsed into the violent, visceral trauma of Baczyński's ruined landscape. If you are satisfied with this layout, would you like to apply the Ezra Pound endnotes back to the bottom of this matrix, or are you ready to explore a title change to finalize this three-headed monument?     @Michał Pawica ENDNOTES: THE POETIC ACCOUNTANCY   Compiled by: E.P. I. THE LINGUISTIC BANKRUPTCY (The French/Brel Movement) • ¹·¹ langue de ma mère / pauvre mais claire: Compare with the claritas of Aquinas. The French still demand the ghost of Descartes in their syntax. But Brel knew clarity is found in the throat, not the academy. The bourgeois wants a clean parlor; the poet wants a clean ledger. • ¹·² fourche dans la route: A cross-pollination. Frost's rural divergence dropped into the mud of Flanders. The path is muddy, the selection is arbitrary, and the outcome is commercialized. • ¹·³ rivière fidèle: Miłosz's ghost haunting Stefan Żeromski. A historical marker treated like landscape scenery. A river cannot be faithful to an unfaithful continent. • ¹·⁴ un rêve impossible: Don Quixote via Brussels. The romance is dead, but the chanson acts as a minor interest payment on a defaulted soul. Note the collapse from high epic to cabaret. Useful, but heavily taxed by sentiment. • ¹·⁵ autruiroute: Bastardized vocabulary! A collision of autrui (the other) and autoroute (the mechanical speedway). The modern man drives over his neighbor at 120 kilometers per hour. A perfect verbal symptom of Usura (usury) breaking human contact. • ¹·⁶ Son Excellence: The diplomatic corps hiding behind the music stand. Bureaucracy attempting to inherit the courtly love tradition. • ¹·⁷ un bourgeois: The primary enemy of the ledger. Brel famously despised bourgeois complacency and institutional pomposity, most notably in his biting satirical song Les Bourgeois. II. THE ANGLO-SAXON SKEPTICISM (The Larkin Movement) • ²·¹ poor but clean: The British reduction of the sublime to a laundry list. Compare with the Chinese ideogram for "Honest" (人 + 言 = a man standing by his word). Here, it is merely a man standing by his radiator. • ²·² lullaby of rhyme: Connects back to Miłosz’s original critique of how strict poetic forms can lull the mind to sleep, blinding the poet to brutal realities. • ²·³ world indifferent and desiccated: See my Hugh Selwyn Mauberley ("a botched civilization"). Larkin's landscape is the ultimate result of the usurious system: the soil dried up, the rhythm lost, the intellect reduced to a complaint. • ²·⁴ to sow confusion between form and thought: The fatal divorce! When form becomes a container instead of the thing itself, the poetry dies. The moderns "sow confusion" because they have forgotten the precise definition. Dichtung = Kondensare (Poetry = Condensation). III. THE SACRIFICIAL COINAGE (The Baczyński Movement) • ³·¹ Z głową na karabinie: The real ledger. Where the Anglo-Saxon argues over the bill, the Pole pays in blood. The "Generation of Columbuses" discovered only their own graves. This is not poetry as decoration; this is poetry as a terminal receipt. • ³·² Nie licząc szkół, gdzie się musi: A direct quote from Miłosz's original text, mocking how poetry is forced upon students in schools, stripping it of its raw, dangerous nature. • ³·³ Jak zbawienna poręcz: A direct quote from Miłosz's Ars Poetica?, where he argues poetry should serve a functional, supportive purpose for human survival, rather than just being decorative art. • ³·⁴ Grajek, który od biedy się nada: Direct quotes lifted straight from Miłosz’s text, discussing the secondary, almost clownish role the poet must play in society to keep the audience's attention. • ³·⁵ Ten kapitel ciała: głowa: A beautiful, architectural allusion to Zbigniew Herbert’s or Baczyński’s style of body-imagery, where the human head is treated like the crown (capital) of a classical column being destroyed by war. • ³·⁶ Ne manent - volent: The ultimate inversion. Rome said scripta manent (the written word remains). But when the sky collapses (runęło niebo), the paper burns first. Only the oral rhythm—the absolute cadence—survives the artillery. • ³·⁷ mieszczuiCHA: Excellent vitriol. The philistine middle-class mind magnified to a structural disease. The mieszczuch buys the novel to pretend he has a brain; he ignores the stanza because it tells him he has no soul. IV. THE TERMINAL SOUNDINGS (The Coda) • ⁴·¹ A potem kraju runęło niebo...: A direct quote from Krzysztof Kamil Baczyński’s terrifying poem Mazowsze. It captures the literal collapse of Poland under Nazi and Soviet invasion. • ⁴·² nie w huku ale – skamlaniu: Eliot’s lines (The Hollow Men), stolen and translated into the Slavic dark. I told Tom to cut the fluff from his poems, but he kept the whimper. In Warsaw, the whimper is at least loud enough to shake the pine coffins. • ⁴·³ Umrzeć, zasnąć...: Shakespeare's currency, debased by three centuries of melodrama, but re-minted here in the mud of the Mazovian plain. The cycle is complete: the poem ends where the language began—in the dark, waiting for a clear speaker. ─── Pound's Final Red-Pencil Editorial Note: "The collage is the only honest architecture left for a ruined house. You have gathered the right stones from Brussels, Hull, and Warsaw. Now, strip the punctuation. Let the fragments hit each other like flint. Make it harder. Make it newer."
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...