Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kiedyś przed stalą stał człowiek, krzyczał – gdy strzał padł –zmilczał-
upadając na bruk, tępy stuk, tylko tyle zostawało – z człowieka
czołg moloch nie myślał, system obezwładnił części mózgu
załoga ślepa jak lufa, w czerni ich czaszek smutek grobowców
a z mgły wyłaniały się plastykowe bestie, czerwona gwiazda
gorzała nad nami i wami

my bardziej wściekli, wy otępiali
my z Bogiem, wy z niczym
zderzamy się, z was kable się sypią
z nas krew płynie
z nas kraj powstanie biało-czerwony
z was tylko beznadziejny żart historii
towarzysze

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiersz "patriotyczny inaczej", że się tak wyrażę – w niewielkiej formie dużo treści.
Bo nie tylko wściekłość pod adresem agresora i całego systemu krwawej ekspansji, o podłożu politycznym, pożerającej ciała, ale przede wszystkim dusze - chyba nawet bardziej - żal i wściekłość do ideowego/ekonomicznego i terytorialnego oprawcy, który nie tylko pustoszył, ale ogłupiał/nastawał na tożsamość, a w efekcie zniewalał i spowalniał, w cieniu ideowego "plastiku", a któremu służyli ci i "z krwi naszej", niestety.
Chciałoby się przytoczyć:
"są w Ojczyźnie rachunki krzywd - obca dłoń ich też nie przekreśli"- mądry wiersz.


I tak w kwestii "formalnej" ;)
W pierwszej strofie mamy mgłę, gwiazdę, bestię i plastik - cosik za dużo sztampowych określeń.
Poza tym za dużo tego "człowieka"i „padł, upadając”.
I skoro jest "kiedyś" jakoś brakuje mi "teraz", pomimo, że ono z treści wynika.
W drugiej strofie - pierwsze "my" – można uzupełnić, mimo wszystko o "teraz" - takie konsekwentne dopięcie konstrukcji.
Jest trochę balastu i przeszkadza mi interpunkcja - przecież taka wersyfikacja trzyma formę w ryzach. no i zakradło się trochę wtórnych określeń – pokażę o co mi chodzi:


kiedyś stał przed stalą - krzyczał gdy strzał padł – zmilczał -
na bruku tępy stukot tylko tyle zostawało - z człowieka
czołg moloch bezmyślny - systemem obezwładniał mózgi
załoga ślepa jak lufa w czerni czaszek smutek grobowców
pod plastikiem gwiazdy czerwono gorzało
nad nami i wami

teraz my
bardziej wściekli wy otępiali
my z Bogiem wy z niczym
zderzamy się
z was kable się sypią
z nas krew i kraj płynie biało-czerwony
z was tylko beznadziejny żart historii -->albo wieloznaczniej: „ i tylko beznadziejny żart historii”
- towarzysze




Pozdrawiam :)
kasia.
Opublikowano

Ja wiem, że ostatnio tak wklejam na chybcika i na chybcika odpowiadam, ale mam nadzieję, że nie nadużyje Państwa cierpliwości. :)
W kwestii wiersza - jako, że ostatnio padały do mnie epitety typu "ubek, bolszewik" - chce jasno i wyraźnie pokazać mój stosunek do komunizmu (mimo, że to historia i zdarzało mi się już kwestionować te czasy PRL). Warstwa słowna do już problem Autora (czyli mnie) i ja mam świadomość, że wiersz raz wychodzi bardziej, lub mniej.
W każdym razie po raz kolejny dziękuje za wsparcie (a Tobiemu to już zwłaszcza :) - w tym momencie mamy do zrobienia mega plik papierów, bo się staramy o dotacje unijną, którą powinniśmy dostać, a jak dostaniemy, to praktycznie całą sumę wpychamy na promocje i jest szansa, że się będzie działo. W dodatku działam z doskoku, mając teoretycznie czas na sprawdzenie poczty. Ale jakoś nie mogę się powstrzymać i nie wkleić...

Opublikowano

Toby - nie chcę zapeszać, ale mam te rubryki i siwieję :) W każdym razie każda merytoryczna pomoc mile widziana - ja wyjeżdżam teraz, ale wracam koło 14 sierpnia.

Judyt - ja też ostatnio rzadko się wypowiadam - rozumiem :)

teresa943 - to dobrze :)

Atena - wytoczyłem działo ;)

Waldemar Talar - albo ja za bardzo zagmatwałem...

Dziękuje i pozdrawiam.

Opublikowano

Więc jednak na obronę swojego poglądu...a może i jakby rozrachunku z PRL-em...
Kto to wszystko może ogarnąć...bronimy się mocno przed zaszufladkowaniem...jedni z tej strony ,drudzy z tej...a tak naprawdę my wszyscy jakoś wrośnięci w historię tych i tamtych czasów
My biało-czerwoni...a tam żart historii a tak naprawdę tez ludzie...choć towarzysze

żeby nie było... ja też nie za komuną
Pozdrawiam,Panie Michale...cóż rozrachunki z historią,to dopiero historia..a wiersz całkiem,całkiem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...