Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cóż to za życie - rzekła wydmuszka,
być wydmuchaną na skraju łóżka
i to przez kogo, przez pijaczynę,
który gdy tylko wlazł pod pierzynę
myśląc, że trzyma babę za dupę
dmuchał i dmuchał, lecz mnie, w skorupę.

Na dowód tego, że to nie bajka,
jako otoczka byłego jajka,
której wyrwano wszystkie wnętrzności,
która nie pragnie człeczej miłości
i nie chce czyjąś być nałożnicą,
i która tęskni za jajecznicą
sturlam się z łóżka by się roztrzaskać
i na mój widok nie będzie mlaskać
zapijaczone ludzkie stworzenie
bo się w kawałki cała przemienię.

Skończyło życie byłe jajeczko
więc i ty żegnaj moja bajeczko.

Opublikowano

W sen pijak zapadł, śnią mu się panie
- w wódce, w likierze pań tych kwiatuszki...
Rano, jak zwykle - mokre posłanie
i jedna (lub dwie) puste wydmuszki.
;)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Rynsztok to jest zwykła kratka
w niepozornym zagłębieniu,
w skraju jezdni i chodnika
osadzona na kamieniu.

Do rynsztoka jak do światła
ciągnie pijak, ladacznica
bowiem w świecie metafory
to półświatka okolica.

Tutaj czują się jak w domu
bo cuchnące grzęzawisko
jako dom obrało sobie
rynsztokowe środowisko.

Ja omijam je z daleka
bo klimatów tych nie lubię
chociaż nigdy nie wiadomo
gdy za dużo będzie w czubie …


pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr.
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
    • @Alicja_Wysocka moja Pani małżonka musi się mierzyć z taką hańbą co wieczór. Chciałabym jej pomóc w niedoli ale nawet do jednej nie mogę się zmusić 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...