Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

taki deszczowy grudzień.
po bramach wlecze się wieczór, kulawa suka,

celina. pochodzi ze wschodu. ma złote wnętrze
i ząb; jeden, jak serce, co dla wszystkich,
jak reszta. w kącie chowa pamiątkę
po córce. trzynasty rok
i zielonkawe oczy -

tereska. dziś patrzy z perspektywy
stu trzydziestu centymetrów
w górę. gdzieś
przy parapecie, za firanką w koguty i płot
są marzenia pomazane
pasztetową. za pięć złotych dziesięć groszy
z dnia na dzień mocniej puchnie
niebo,

które celina nabija w butelkę.




5 grudnia 2008



ufff. koniec maltretowania węgierskiej.

Opublikowano

ufff. koniec maltretowania węgierskiej.

Nooo, ufff... : ))
Od początku cyklu nie mogę się oprzeć porównaniom z " Ulicą Miłą " Broniewskiego ( uliczny klasyk !- znasz ?) -węgierska wypada poprawnie. Jak już pisałem, na cielaka za mało... ; )

Opublikowano

"marzenia pomazane pasztetową" - jakie marzenia, taki język;
poezja głodu nie zaspokoi, raczej podsyci;
żadnego problemu nie rozwiąże - ani butelkowego, ani jakiegokolwiek egzystencjalnego;
ale pomoże znieść lżej przekleństwo egzystencji, które zawisło nad peelem;
pomoże - jeśli rzeczywiście będzie poezją;
ale ona - poezja, tu nie zagościła...
J.S

Opublikowano

skoro: koguty, płot i pasztetowa, to już każdy wie, że Celina - trochę zbyt wyraziście, jak na mój gust, ale odciążająca i subtelna puenta, mimo, że "z dnia na dzień mocniej puchnie niebo"

Opublikowano

Marzenia pomazane pasztetową... dobre to i mocne, bo niektórzy marzą o pajdzie chleba, a cóż dopiero pasztetowa; to musi być niedziela. Powtarzam się, ale "kto chociaż raz jeden jadł z blaszanej miski", ten w lot sprawę ogarnie. Ta pasztetowa mi utkwiła. Jakie wszystko jest relatywne. Pozdrowienia dla rozmarzonego cielaczka w zielonych okularach... :)

Opublikowano

dziękuję Wszystkim za szczere opinie :)

Lecterze - a tak już stwierdziłam, że jak całośc to cąłość, wiesz jak jest. i tak mi miło bardzo z tym co napisałeś. bo wiesz. że niby jakiś poziom ogólnie miałby być (;pozdrawiam serdecznie :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  bardzo imntymy wiersz , piękne, namacalne wręcz wyznanie. Niezwykła wrażliwość- kochać całym sobą. Pozdrawiam serdecznie.
    • @Łukasz Jurczyk   Bardzo dziękuję!  Dziękuję za Baudelaire'a i za tercet , który pięknie  domknął  wiersz. :)    Sedecznie pozdrawiam. :) 
    • @Berenika97   Nika.   Ty zawsze masz dla mnie ciepłe słowa co duszę mi ogrzewają.       dziękuję Ci za te słowa - jakby ktoś delikatnie poprawiał świat za Twoje czytanie które nie ocenia tylko zostaje i za to że jesteś tam  gdzie moje wiersze uczą się oddychać     cieplutkie pozdrowienia Nika:)        
    • Szczęście   Naukowe rozmowy, siwe głowy, ulatujące motyle i tyle.   Życie na włosku albo żale zapomniane. Między tobą a mną wybieranie, jakieś smutki niechciane przytulam do ust. Prawie umieram, w słowa ubieram.   Rzęsami zamiatam w zakątkach świata. Jeszcze światło płonie jak chorągiewka na wietrze, klaszczą dziecka dłonie. Nad ranem dogania, wieczorem dopada, zawisa i tkwi. Szczęście mi się śni po kres moich dni.   W wąwozie marzeń szum, życzeń i zażaleń tłum jak klej gęstnieje na skroni. Kto mnie goni, łzę uroni? Święci patroni bez zbroi i broni skaczą listków zielenią. Czy los mój odmienią, duszę rozpromienią wiosną i jesienią?   W kozi róg zagoniona, nieszczęście szczęściem pokonam, dokonam, aż skonam. Am En²
    • pojechałem ze Zdzichem do lasu, by zabrać drewno ze ściętych jeszcze w ubiegłym roku drzew. w pewnym momencie dało się słyszeć płaczliwe "wołanie". lamentowały lisiątka albo jakiś ptak (nie znam się, choć od zawsze mieszkam na wsi). mało istotne. sąsiad kroił piłą drewniane trupy, a ja pod wpływem jękliwych zawodzeń poczułem (dosyć irracjonalną) potrzebę wywołania z gęstwiny... chłopca, którego tam nie ma, bo i jakimże sposobem miałby być, kilkulatka w garniturku, kamizeleczce, zjawki płci męskiej mającej bladą twarzyczkę, rączkach, bielma na oczach. – chodź – zacząłem powtarzać w myślach wiedząc, że sam nigdy nie zostanę tak wywoływany, chodź, pobawimy się w obdarowywanie. biel, którą się podzielisz, będzie dla mnie kwintesencją sztuki czarnej. ależ rysunek powstanie na powierzchni miedzi, którą w sobie przechowuję!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...