Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?

-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...
Opublikowano

A ja mam najlepiej, bo już mi się wymiotować chce od tych beznadziejnych wierszy, pod którymi trzeba uzasadniać "dlaczego nie" i po prostu nie komentuje.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czas płynie i po prostu się już odechciewa tych samych śpiewek. Grafomania jest wszechpotężną Panią, jest nie do pokonania.
Oczywiście to nie dotyczy wierszy, gdzie wpisuje swoje skromne "tak" ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?

-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...

Okej, a jakie konkretnie proponujesz zmiany, bo masz szczególne zamiłowanie w błądzeniu wokół sedna? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



;)

rozumiem, że robi Pani sobie ze mnie jaja, ale dość nieumiejętnie, zważywszy na to, że istnieje dział 'wiersze gotowe' i to nie mój, autorski termin ;)

zatem proszę sobie dodatkowo poczytać, że dział P, to wiersze początkujących

Nie chodzi o poziom, a o liczbę komentujących
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...

Okej, a jakie konkretnie proponujesz zmiany, bo masz szczególne zamiłowanie w błądzeniu wokół sedna? ;)

1. Znieść system kulek, zaś gnioty eliminować np. brakiem komentarzy, żeby uniknąć kłótni z niezadowolonymi i czczych dyskusji z pogranicza kloaki.
Kulki, mówiąc delikatnie... zobowiązują, dlatego są narzędziem propagandowej manipulacji, zakłamują i odkształcają opiniotwórczo, sprzyjają stronniczości i utwierdzają TWA w posadach, lansują siłą grupy/kupy silikonowe trendy.

2.. Utwory słabe (bez komentarzy) powinny być przerzucane do Warsztatu, a nie do P.
3. Użytkownicy forum (tu ukłon w stronę wytrawnych Poetów) powinni częściej odwiedzać warsztat; ich wskazówki i pomoc z pewnością pomogą w eliminacji grafomanii i pisania na ilość; w tej chwili warsztat to klub samozadowolonych gniotokletów i nawet nie ma komu w rzeczowy i kompetentny sposób im o tym powiedzieć - chwalą się, pocieszają i wzajemnie utwierdzają w tym błędnym kole bez perspektyw na rozwój.
Dużo zależy od uczciwości; Ludzie! Jeżeli kogoś lubię, nie wciskam mu kitu "jest cacy, dobry wiersz" itp, tylko dlatego, że obawiam się utraty jego przychylności i sympatii - toż to dziecinada i tchórzostwo!
Do P wklejana jest surówa, bo nie ma odzewu, pomocy i merytorycznych uwag od sprawniej piszących.

Kiedy byłeś na Warsztacie, Pancolku? Kiedy pochyliłeś się nad początkującym w P ???

4. Wprowadzić limit w Warsztacie - koniec z pisaniem byle czego i na ilość - od tego jest dział "Bez Limitu" - megalomani mają gdzie się dowartościowywać.

Zdaję sobie sprawę, że wszystko zależy od dobrej woli, czasu i dyspozycyjności Forumowiczów; nie można nic nikomu narzucać, jednak wierzę, że są osoby, którym na tym portalu zależy - mimo wszystko - i w nich pokładam nadzieję.
Poza tym to także kwestia priorytetów i motywacji; zamieszczanie na wirtualu nie jest chyba celem i szczytem ambicji (?)

Oczywiście, szanuję hobbystów i pasjonatów, którzy nie zakładają zaistnieć za wszelką cenę i to drukiem, którym pisanie i czytanie w necie daje dużo radości i satysfakcji i z którymi się utożsamiam, ale, ale... - Portal, to przecież okazja do poczytania poezji współczesnej, takiej na gorąco, to możliwość wymiany poglądów, to możliwość spróbowania własnych sił, ale przede wszystkim niepowtarzalna okazja do doskonalenia warsztatu, do szlifowania pióra i konfrontowania się z Czytelnikami.
Zadbajmy o jakiś poziom, przestrzegajmy zasad, nie oszukujmy się i nie twórzmy klubików grafomanów, bawidamków i panien tęsknosłówek!
Tyle; całkiem subiektywnie, ale mimo wszystko w nadziei, że ktoś_tam czuje podobnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1. Słabe wiersze będą komentowane przez słabych użytkowników, jak w Warsztacie - to kiepski pomysł.

4. Ładne podejście do działu Bez Limitu !! - wydawało mi się, że to miejsce, do wymiany doświadczeń, próby utoekspresji na bieżąco, by nie trzeba było ograniczać się do aktywności raz w tygodniu. a okazuje się, że to miejsce okupowane przez bandę niedowartościowanych megalomanów...
- może podziel się się tym spostrzeżaniem w dziale...
- no i nie wiedziałam, że na orgu jest miejsce dla niezrealizownych emocjonalnie..

cóż
/b
Opublikowano

Pytanie przy okazji...

Gdzie mam wklejać wiersze, by móc liczyć na ocenę, kostruktywne uwagi ?
Czy to, co piszę jest tak złe, że nikomu już nie chce się komentować ?
Czy mam się czuć bojkotowana? - bo tak wynika z tych wszystkich uwag krążących w postach.

???

Opublikowano
Bea.2u

Widzisz, Bea; na niski poziom Zetki nie wpływają sporadyczne wlepki gniotków, z którymi można sobie poradzić np. "bojkotem" - jak byłaś łaskawa się wyrazić.
Słaby podlansuje komentem słabego, ale nic to nie da, umrze śmiercią naturalną z braku echa.

System punktacji wprowadzono celem ochrony Zetki przed grafomanią, a powstał jeszcze gorszy mutant -zjawisko psychodelicznego wizjonerstwa „poezji zaangażowanej”, a tak naprawdę lansowanie przeciętniastwa, dziwactw, hybrydy językowej, hermetycznych tekstów – balonów, które wciska się jako nowy nurt grupy w grupie. To takie "gwiazdy" zaniżają poziom w całym dziale, a nie niedzielny troll, czy sporadyczny przeceniać swoich umiejętności.

Brak samokrytycyzmu, bucowatość, samouwielbienie, źle pojęta lojalność i stronniczość - to jest realne zagrożenie. Grafoman tak nie zaszkodzi, jak silikonowy autorytet i geniusz regiolany, starający się wpływać na gusta, oceny, trendy - eliminujący wszelką formę pisarstwa, różną od jego własnej.
Wytwarza się taka atmosfera, że jak myślisz, odbierasz, czujesz, piszesz, czy typujesz inaczej, jesteś niekompetentna, inna i się nie znasz, albo dymisz dla dymu, bo większość, bo "kupa" postrzega inaczej, a to oni kreują kierunki, żonglując kulkami i to jest chore.


Do reszty Twoich uwag i pytań się nie odniosę, bo albo nie zrozumiałaś, co miałam na myśli pisząc o” P”, „W” i ” Bez Limitu”, albo sobie dworkujesz......

Poezja? Targowica, a nie forum poetyckie – mam dosyć, jestem rozżalona i rozczarowana, czas dać sobie spokój i w końcu wytrwać w tym postanowieniu - namnożyłam sobie tylko wrogów.
Skoro wszystkim jest dobrze, a tylko kaśkę coś uwiera, to bez sensu – może rzeczywiście ze mną jest coś bardzo, ale to bardzo nie tak - przyjęłam do wiadomości – odpuszczam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wypowiadał się tak samo M.Krzywak, wątek jest Pancolka, Jacek Sojan też kręcił nosem, Rachel Grass założyła podobny wątek - nie jesteś wcale sama !!!
i przykro mi, że i moja tu obecnośc wpływa zniechęcająco.
i trollem nie jestem, choć to całkiem zabawne tak komuś przypiąć łatkę, wiem.
bez sensu. atmosfera skisła
przykro mi

i nie pomoże Zetce fakt, że ktoś poczuje się urażony, niestety.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie chodzi o poziom, a o liczbę komentujących

na pewno?

"Ale komentarzy więcej!

Pewnie chodzi Ci o mnie, tak? Że niby ja reprezentuję społeczność wierszy gotowych? ;)
"

a widzisz Pan, Panie Pancol, ja spokojnie poczuwam się do poziomu wierszy gotowych
takoż nie przeszkadza mi ilość komentarzy, ani też umiejscawianie wierszy, ani tez ich jakość, kiedy mam ochotę czytać i komentować, uzasadniam, i to co mi się podoba, i to co nie, lubię też staczać potyczki słowne, kiedy mam na to ochotę.
kiedy zaś nie mam, to, ani dobrych (w moim odczuciu), ani tych złych (w moim odczuciu) nie komentuję.
rzadko natomiast komentuję nudne, nawet jeśli są oblepione markami (mogą być nocne). nawet jeśli sprawiają wrażenie 'sprawności'

Ano, widzi Pani, i dlatego ten portal zamiast tętnić życiem, to świeci pustkami. Zero przy zerze, czasem jedynka albo inny rodzynek. Garstka komentujących i wieczne na nich narzekania - ślepa uliczka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dobrze wiesz, że ten status quo już się nie sprawdził, więc powrót do tego byłby krokiem w tył.



Ta tendencja jest możliwa tylko i wyłącznie dlatego, że Ci sami ludzie ciągle oceniają i tak będzie zawsze. Myślisz, że to moja wina, Lectera albo Basi Janas, że nam się chce, a innym nie? Nie mam absolutnie nic przeciwko różnym punktom widzenia, ale na takowe szans nie ma, gdy większość ma w dupie komentowanie, a jedynie stawia wymagania wobec komentującego.



I co to zmieni? Ludzie zaczną sobie nagle komentować wiersze? ;)



Ależ to nie moja wina, że tak jest. Nawet jeśli we dwójkę codziennie ocenimy po 3 wiersze, to na ile nam starczy zapału? Miesiąc? Potem pójdziemy po rozum do głowy i staniemy naprzeciw pytaniu: po cholerę się męczyć, skoro lepiej poświęcić ten czas na samodoskonalenie.



Pochylałem się ponad dwa lata i już mnie plecy od tego bolą ;)



To środek, który da skutek na tydzień, dwa, a później pojawi się kolejny, ten sam problem: brak komentarzy w W. Dlaczego? Bo 90% ludzi tutaj oczekuje i nic z siebie nie daje (nie mówię o Tobie)



No właśnie. Jest tu mnóstwo osób, którym się nie chce. Przez ile można komentować merytorycznie grafomańskie utwory? Do końca świata?



To wszystko teoria i idylla. Na pewo się nie zgodzę, żeby frontalnie zrzucać winę tylko i wyłącznie na ludzi, którzy jeszcze mają w sobie odrobinę woli, że komuś coś skomentować, bo to prowadzi donikąd. Czemu nie opieprzysz większości, która jedynie wkleja wiersze?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...