Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Dagnie

teraz tobie zaśpiewam ty mi podasz jabłko kiedy
przed nami ruda plama marmurowy taras miasta

mamy wspólnych bogów ty jesteś synogarlica
a zieleń jak ćma oplata ci kostki

nie będziemy więcej rosnąć przecież tamta kobieta
też chciała dać mu imię ponad wszelkie imię

dotknęła muru
spojrzała prosto w ogień

poroniła

(K-ko; 19 IV 2009)
Opublikowano

"ziemia jak ćma oplata ci kostki" - jakoś nie czuję tego wersu; pewnie dlatego że go nie rozumiem i wydaje mi się nietrafiony a nawet sztuczny poetycko (nadto poetycki);
ale całość jest absorbująca;
a mógłby autor przytaknąc lub zaprzeczyć - o jaką Dagnę chodzi? osobistą znajomą? czy literacką postać?
pozdrawiam!
:) J.S

Opublikowano

BARBARA JANAS: co do 'kiedy', hmmm... chodzi o to, że podmiot liryczny zwraca się do kogoś a jednocześnie w tej samej chwili jest przed nimi ta ruda plama etc=). dzięki=)

JacekSojan: może i fakt, trochę przedobrzyłem z tym=). ale chodziło mi też o wytworzenie odpowiedniego nastroju - poprzez użycie pewnych słów. osobista znajoma. dzięki wielkie=)

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...