Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kochanie zrób mi kawę nie lubię herbaty

siadasz na kanapie kopci się papieros
zdmuchując zapałkę pomyślisz życzenie
znowu zapomniałam o Twych urodzinach

strząsając popiół zerkasz w telewizor
podnieca Cię sport i TVN Turbo
kochanie podaj mi wczorajszą gazetę


a niech to cholera ja nie lubię kawy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,czyli wszystko zależy od tego jak na ten wiersz spojrzymy mimo to dziękuję za wgląd i chwilę zastanowienia,pozdrawiam ciepło:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dziękuję bardzo,"na" warsztacie ciągle przebywa za mało osób i za mało jest komentarzy by coś nowego wnieść dla jego autora tym bardziej dziękuję za czytanie tu i w warsztacie,pozdrawiam serdecznie
:)
Opublikowano

Heh, przypomniał mi się billboard z reklamą jednej z gazet codziennych, gdzie na stole obok kawy leży gazeta. Heh, i ten slogan: "Gazeta, zamiast papierosa". Teraz autorka pisze tak:

"kochanie podaj mi wczorajszą gazetę
a niech to cholera ja nie lubię kawy"- Heh, no tak, skoro gazeta musi być przy kawie, to jakim cudem mamy przeczytać ją, skoro nie lubimy kawy. Takie tam małe przmyślenie z mojej strony. Dla mnie osobiście powrócił obrazek bezmyślnej manipulacji reklam. I za to w szczególności dziękuję. Podoba się i pozdrawiam przeciepluchno :)

Opublikowano

Samym tytułem mi mocno podpadłaś ;) ale wiersz mi się podoba. Może takie "realistyczne obrazki" już się trochę przejadły i wydają naiwne. Nie da się wiele takich czytać, bo wszystkie są podobne do siebie. Mimo to mogę jeszcze raz postawić plus.

Arek

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja naprawdę nie lubię kawy,no może rozpuszczalną z mlekiem i cukrem ale to już nie jest kawa,a to co w wierszu opisałam to samo życie czy nam się podoba czy nie i warto je opisywać bo to dotyka wielu osób i nie jest wydumaną fikcją,dziękuję za plus i pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   bardzo plastyczna poezja.   myśli pobiegły mi za Manetem.   za jego wizjami;)  
    • @karenka Dziękuję. Cieszę się, że tak odebrałaś mój wiersz. Właśnie tak pięknie jest, gdzie jestem teraz. Pozdrawiam. @Berenika97 Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że złapałaś tę chwilę.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Migrena uderza realizmem, generuje głębokie zrozumienie- i to jest genialne!
    • @Berenika97   to jest zapis powolnego odklejania się tożsamosći od własnej obecności   luiza nie znika nagle tylko rozprasza się w rutynie gestów i grzeczności aż zostaje z siebie tylko funkcja w świecie który nie pyta o imię   kapitalnie   uchwycilaś  napięcie między byciem a jego pozorem .   z  cichą erozją   podmiotowosci która dzieje się bez dramatów ale  bez powrotu.   poezja z wyższej półki   tak jest.    
    • bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...