Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano



wpajęczy się czasem tęcza
błądząc przez świty okienne
ścienny zegar jest brzegiem
gdzie wygrzewają się cienie
gdzie stół nogami zarył
odtąd ani dnia więcej
jak matka kiedyś siwy
na obrus kładę ręce

dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs wzniesionych ze snu
mateczko lewostronna
byłaś nie będąc tu
lub może ja byłem bliżej
tak samo niechcianej strony
jak wtedy gdy za chwilę
miałem się z ciebie narodzić

do mnie przyszłaś czy po mnie
przerażeniem brzemienna
gdzie zegar ścienny jest brzegiem
urodzić po stronie cienia
gdzie błądząc w świty okienne
jak dziś wpajęczy się tęcza

zanim jej nie wypłaczę
mateńko lewostronna
posłuchaj jak bije mi serce


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli pamiętasz, to najlepszy z możliwych komentarz. Dziękuję :)
Poza tym... pomyliło mi się, bo chciałem wkleić ten wiersz:


dom...

dom mojej mamy
pachnie makowcem
wciąż przeciąga się kot
który gdzieś przepadł na zawsze
jak tato

na stole śmieją się zielone gałązki
wykradzione szpakom z parku
a sufit mruży szelmowsko
w rogu błękitne oko i

w domu mojej mamy
kwitnie łąka gdzie śniłem
śniłem i śniłem
za oknem nigdy nie padał deszcz
a jeśli rano błyszczało kałużami
to moja mama zaparzała w nich konwaliowe polany

w domu mojej mamy
wszystko tęskni do mnie
czeka tak intensywnie aż
jestem coraz bardziej bezdomny
jak tato

Opublikowano

Ja też pamiętam, masz wypracowany charakterystyczny,
swój, styl pisania, Twoje wiersze rozpoznaję i niezmiennie
bardzo mi "leżą".
Tego drugiego nie pamiętam (nowy?), jest równie piękny.
Jeszcze dodam, że się wzruszylam (oj, Mama)!
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Też ciekawy... i jak powiedziała Baba Izba - może wzruszać. Wolę jednak ten poprzedni, dobrze, że się pomyliłeś ;)
W tym zastanawia mnie jedna rzecz. Czy celowo nie użyłeś słowa ojciec, żeby uniknąć rymu? Ojciec zamiast tato pasuje tu jak ulał, z kolei tato tworzy cieplejsze skojarzenia związane z dzieciństwem. Może było orzeł, czy reszka? A może kombinuję jak koń pod górę, niepotrzebnie? ;)))
Pozdrawiam.

dom mojej mamy
pachnie makowcem
wciąż przeciąga się kot
który gdzieś przepadł na zawsze
jak ojciec
(...)
w domu mojej mamy
wszystko tęskni do mnie
czeka tak intensywnie aż
jestem coraz bardziej bezdomny
jak ojciec
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powiedzmy, że tato nie zdążył stać się jeszcze ojcem. Widziałeś małego dzieciaka,
który mówiłby: ojcze? Druga rzecz, że cały wiersz utrzymany jest w takim tonie,
jakby był pisany po latach... (znów) ręką dziecka. Nasza pamięć ma to do siebie, że
najpierw zapominamy to, co wydarzyło się ostatnio, a do końca pamiętamy to, co
przeżyliśmy w dzieciństwie.
Jeszcze raz dziękuję.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ni ma za co, tylko przechodziłam(;
Wszyscy właśnie przechodzimy do historii. Ale miło było spotkać.
Pozdrawiam.

mnie również:) ano racja,
a ze mnie taki historyk
jak z narciarza górnik;)
ciepłoniaście
Opublikowano

wzruszać można różnie...a ten wiersz wzrusza tym co najcenniejsze uczuciem:)...Napiszę Ci równie uczuciowo-chciałabym , aby mój maleńki jeszcze synek stworzył dla mnie kiedyś taki utwór:):)...to byłby najpiękniejszy prezent dla mnie...
pozdrawiam Bernadetta

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Na pewno stworzy! Czy będzie poetą, pisarzem, malarzem, muzykiem - jest w Tobie tyle ciepła dla innych ludzi, że wyborażam sobie, ile musi być dla niego.
Choćby był podróżnikiem, opisze Cię krokami, które przemierzą lądy, a wiorstami na oceanach. Ale najwięcej powie, kiedy usiądzie nieraz w ciszy, i wspomni jaka Byłaś.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.      
    • ulotność    ile waży ważka co się odbiło  w kropli rosy    co rano zjadł  robaczek  świętojański    czy kiedy się  rodziłeś świeciło słońce   jak smaczna  była kawa i lody z truskawkami   tylko poezja to wie
    • Wiatr przetoczył się. Wyrwał korzenie z ziemi. Drzewo padło bez ostrzeżenia. Rozbiło szybę pod ciężarem nieba.     Stoi biała i cicha. Pod kablami. Szklana pajęczyna rozbija światło. A w środku zapach burzy.     Blachę wymienisz.  Życia się nie da.
    • @andrew@Benjamin Artur serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszek Piotr Laskowski Tak mało potrzeba.  Wystarczy, kochać bliźniego , jak siebie samego .   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...