Tomasz_Biela Opublikowano 12 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 pamiętam dziadka i jego opowieści skulone w kącie placu zabaw do dziś nie widziałem jak umiera jego obecność czuję na wypalonej ściółce kruszy się drzewo wypełnione lasem po wielu latach słabość wygląda jak świeży mech wydał na świat ostatnią przystań między strumykiem a norą lisa zjednoczone elfy modlą się w pełnych słojach soczystej pustyni więź dopóki żywica nie przestanie grzać zastygając na zbroję wewnątrz przepaści ostrza krew to przysługa za darowiznę żadna spiżarnia nie pomieści tylu zapasów sił ani żaden człowiek nie zestarzeje się tak pięknie zostając bez wyboru pamiętam dziadka jak wiekowy owoc wyrwał korzeń o niebo lądując wyżej
Diana Chartwig Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 Wiersz, który zatrzymuje na dłużej. gratulacje.
Toby Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 czuć tu wprawne pióro..ręcę składają się do oklasków:)pozdrawiam..
Wiechu J. K. Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 Wiersz, który przyciąga oczy jeszcze raz i znowu i budzi w umyśle to co nigdy nie śpi naprawdę, sens istnienia.
lubię latawce Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 coś niepojętego w ostatniej strofie (cudownie niepojętego; chociaż mam tam pewną koncepcję ;P) podoba mi się ale tak z przymrużeniem oka, bo czytałam Twoje lepsiejsze :))))) :*
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się