Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ha, dobre sobie. Więc powstanie Kosowa, uznanie przez Rosję Osetii i Abchazji, zbliżający się podział Belgii i w niedługim czasie rozpad Wielkiej Brytanii nazywa się "obumieraniem".

Od lat 70./80. narody się budzą i z czasem państw w Europie będzie tylko coraz więcej.

........w ramach UE? wspólnoty NP?: hehe. jasne że jestem zwolennikiem samostanowienia niewielkich grup społecznych w ramach federacyjnych. natomiast nie bardzo na podłożu narodowym. raczej przewidywałbym że decydować będzie aspekt ideologiczny etniczny czy wyznaniowy. sprzyja temu migracja. Panie mroziński, czy szwajcaria to państwo narodowe? UE, chcemy czy nie, jest wymysłem wychowanych na marksie, leninie, Proudhonie i Bakuninie dzieci buntu 68 r. Lenin zakładał, że komunizm jest drogą do umierania państw narodowych. tyle, że proces ten będzie pewnie jeszcze trwał dłuugo i nie bedzie nam dane zobaczyć jego efektów. a szkoda, bo będzie ciekawie.
Nawiasem, "uznanie Osetii i Abchazji" czy ustanowienie?;)

a narkotyczno-wizjonerskiego komentarza Hani nie skomentuje, pogratuluje jedynie umiejętności pisania z rękami w rękawach zawiązanych z tyłu:)
Opublikowano

O jakich ramach federacyjnych mówisz? Bo jak na razie UE nie jest i jeszcze chyba długo nie będzie federacją (bo najpierw trzeba zmienić ideę Unii; najlepszym przykładem jest "konstytucja europejska", którą od lat próbuje się na siłę stworzyć bez powodzenia).

Przypadek Szwajcarii jest szczególny (powstała głównie z powodu zagrożenia sąsiadami, nikt nigdy nie chciał się w jej ramach integrować, za to podtrzymuje się różnice kulturowe między poszczególnymi grupami etnicznymi), nie wiem dlaczego o niej wspominasz.

Nie możesz pomijać faktu, że obecnie w Europie jest więcej państw niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedyś na pewno to się zmieni, ale mówienie, że obecnie państwa narodowe obumierają jest bzdurą.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


......................a Steinback????...ale i tak wielkie brawa dla Jimmiego! Paniu Haniu...ja też przepraszam, że używam wulgaryzmów, ale wychowałem się w blokowiskach (wrocławskich)...gdzie ZOMO lało jak popadnie pałami, tylko za to, że się tam mieszkało. I chyba to bluzganie mi zostało... Ale powiem szczerze, że ...przekleństwa dodają czasem pieprzu i soli...do dania. Tak jest w każdej dziedzinie....literatura, film, muzyka. Proszę się tym nie bulwersować. Dlatego niebo dla wielu ludzi jest nudne. Generalnie jestem (jak Bóg przykazał) za wolnością jednostki. Dlatego Jimi ma rację. Ameryka dała światu wolność słowa....które Europa zamykała słowami inkwizycji, szlachty, królów. To jest KULTURA WOLNOśCI, która napędza artystów całego świata od wielu lat. Proszę o tym pamiętać..mimo, że pochodzi pani od jakiegoś znanego Biskupa....tak sądzę. Pozdrawiam.
Opublikowano

To może też coś napiszę na temat, bo już dwa razy pisałem obok. Poezja nie musi być piękna. Poezja nie ma wpisanego w definicję piękna. Człowiek nie musi być mądry, może być głupi. Osobiście wolę mądrych ludzi i piękną poezję, ale nie będę nikomu mówił jak ma pisać, ani czy ma być mądry czy nie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


................................................dokładnie.....po świecie jeżdżą piękne Mercedesy, Ferrari...ale na autostradzie mijałem też stare Uno czy Fordy. Czy każdy samochód musi być nowy i silny? Czy każda dziewczyna musi mieć piękne nogi i biust? Czy każdy wiersz musi być arcydziełem? Najlepszym sędzią jest czas....to on weryfikuje wszystko. I czytelnicy, którzy dzielą się na wiele kategorii. Nie chce mi się gadać na ten temat za dużo....ale fakt, że zaczyna być w narodzie tęsknota za Szukszynem ...potwierdza, że to nie moda ani polityka dyktuje ludziom gusta, ale ....to co jest piękne, zawsze zwycięży. A chłam, czy ubrany w piękne słówka, czy też nie , zawsze zostanie chłamem. Pozdrawiam.
Opublikowano
Mit rodzinny-Rafał Wojaczek

To jest kiełbasa
to jest moja matka jadalna

Ona wisi na niklowym haku
i pachnie kominem

Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła
była wyrozumiała i znała możliwości

Ja jestem synem mojej matki
i pewnego młodzieńca
który nie był ostrożny
a pewnie był złośliwy
a może tylko nie wiedział
Matka wtedy była zamroczona
a potem było jej żal

Teraz ja jestem głodny
a moja matka wisi

Więc wpatruję się w wystawę
i czuję
jak mi cieknie
ślina i sperma

Wiem za chwilę nie będę się wahał
wejdę i poproszę
tę właśnie

To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna
A to jest mój głód dziecinny

A co powiecie o tym utworze, a ty haniu
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czym piękny, poprawnie napisany wiersz różni się od wulgarnego bełkotu? Czy teraz jest moda na przeklinanie, na szarganie polszczyzny, na brak kultury? Jeżeli to taka poza, to kiedy minie? Kiedy będziemy i my, mogli pisać swoje wiersze? Czyste, z serca i z duszy?

Niektóry mają poszarpane dusze, dlatego tak piszą. No ale ty masz poszarpane komórki mózgowe więc pewnie tego nie skumasz. Pozdrawiam Haniu, masz imię jak babcia.
Opublikowano

Powiem, że jest piękny....jeden z tych Rafałowych, które zapadły mi w pamięci. Wiem, że miał mnóstwo "mądrzejszych", ale ja zawsze lubiłem ten wiersz. Może dlatego, że matka pracowała............... w mięsnym sklepie. Pozdrawiam.

Opublikowano

może dlatego, że poezja szuka? po co szukać piękna gdzieś, gdzie ono już jest? po co pisać o oczywistościach? to, że wiersz jest wulgarny, nie znaczy jeszcze, że to bełkot. uprzedzając kolejne (programowe chyba) pytanie ad. wulgaryzmów: nikt nie każe dzieciom czytać poezji. może zabronimy seksu, bo jeszcze niechcący jakiś 8latek o takich paskudztwach się dowie, tak?

wiem, co ma na celu ten wątek. odpowiem: proszę napisać taki wiersz. piękny i poprawnie napisany. albo chociaż to drugie. bo na razie nie wychodzi.

USA nie ma kultury? a Sylvia Plath? cały blues i jazz? bitnicy? Harry Matthews?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



gniocik Wojaczkowy :) wiersz tandenty i mdły.
Ten wiersz to dużo huklu dymu, ale tylko tyle. Nudny i beznajdziejny.

A przecież Wojaczek pisał GENIALNIE, oto przykład:

RAFAŁ WOJACZEK: NA POKÓJ I NA WOJNĘ

Trzeba by którąś z tych słusznych gwiazd nazwać
Słowem zielonym jak kiedyś było Wenus,
Zasiedziałym - już grynszpan - na miedzianych
wargach,
Aby wschodziła nad nasze nowe miasta
Jako wreszcie legalny afrodyzjak mężów,
Siostra braci, tarcza przychylna nasieniu.

Trzeba by inną czerwonym nazwiskiem,
Tak jak onegdaj słowo Mars, uprawomocnić,
Aby na nowo były już rzeczywiste
Pociski dyplomatycznych not i pociski
Puszczane w świeżo wykopane okopy
Wroga, gdy czas nowy dojrzeje do wojny.

Trzeba by słuszną kroplę krwi upuścić
Nim karabin maszynowy zagra w półśnie


RAFAŁ WOJACZEK: BŁYSKAWICA


1
Wierszem rosnę do Ciebie, która o mnie nie wiesz.
Ale ja wiem o Tobie, to znaczy, żeś jest.
Tak bardzo pojednana ze swoim istnieniem,
Że nieśmiertelna: tylko z wahań żyje śmierć.


2
Wierszem rosnę do Ciebie która jesteś w niebie
Wyższym niż to pastwisko, gdzie się pasie ptak
Mojego wzroku; dokąd nie dosięga akt
Strzelisty samogwałtu i jasnowidzenie.


3
Wierszem rosnę do Ciebie, której nie zna nikt
Z żyjących i ,umarłych. Ja też jeszcze nie znam.
Lecz wiersz rośnie na oślep coraz wyżej, mit
Rozjaśnia nieskończona błyskawica serca.
Opublikowano

Jak dla mnie to poezja nic nie musi.Ostatnio pewna baba chciała mi sprzedać tomik i spytała czy lubie poezje a ja sobie mówie w myslach głupia babo,to tak samo gdybym Cię spytał czy lubisz muzykę i sprzedał w ciemno płytę z heavy metalem.

Spytałem ją kogo ten tomik i nie kupiłem.W poezji jak muzyce jest tyle gatunków(ale nie tak jasno nazwanych).Dlaczego tylu ludzi sądzi, że poezja to po prostu poezja.Niech każdy pisze i czyta to co lubi.Ja osobiscię też lubię tą piękną poezje, a wulgaryzmy mnie nudzą, ale nikogo nie przekonam by zmienił gust.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...